yoginka2
20.06.06, 15:42
Wyprowadzilam sie od matki, jak mialam 17 lat, bo wyszla za mlodszego faceta,
ktory sie mna interesowal.Przeprowadzilam sie do ojca. Nie utrzymywalam z
matka kontaktu, mialam jej za zle, ze wciaz wychodzila za maz i rodzila
kolejne dzieci. Poza tym jeszcze pila, do czego sie nie przyznawala. Bilans:
matka ma teraz 4 dzieci, kazde w innym facetem i tak naprawde zadnego nie
wychowala, bo 3 dzieci wychowywali ojcowie, a ostatnie dziecko jest w domu
dziecka. Ostatnio nawiazalm z nia kontakt. Sytuacje ma dramatyczna. Czwarte
malzenstwo sie rozpadlo oczywiscie, bylo to malzenstwo, w ktorym byla przemoc
i alkohol. Dziecko z tego malzenstwa jest w domu dziecka. Matka nie ma
mieszkania, mieszka teraz katem u jakiego innego faceta i walczy o podzial
mieszkania z 4-tego malzenstwa. Poza tym ma dlugi. Jej 3-cie i 4-te dzieci sa
nieletnie i nie placila na nie alimentow, wiec komornik wszedl na pensje.
Zarabia 650 zl netto, z czego komornik zabiera 100 na alimenty, a poza tym
wziela jeszcze na raty jakies meble i tak naprawde na zycie jej zostaje z 350
zl. Podobno chce odzyskac to 4-te dziecko i zabiera je na weekendy z domu
dziecka. Powiem tak: szkoda mi jej jako czlowieka, bo jako matke -nienawidze
jej za to wszystko. Co byscie zrobili na moim miejscu, pomogli jej
finansowo ? Dodam, ze ja na wszystko musialam zapracowac sobie sama. Nikt
niczego mi w zyciu nie dal. Skonczylam studia, bo w dzien pracowalam, a po
nocach sie uczylam. Sama sfinansnowalam swoje studia. W trakcie studiow
poznalam swojego narzeczonego. Nie mielismy gdzie mieszkac, wiec zaczelismy
zbierac na wspolne mieszkanie. Po paru latach kupilismy uzywane mieszkanie.
Nastepnie trzeba bylo je urzadzic, oczywiscie tez sami musielismy na to
zapracowac. Jakis czas temu pracowalam przez rok w dwoch pracach, zeby
zarobic na uzywany samochod. Teraz chcialabym miec dziecko. I doszla matka.
Nie wiem co zrobic ? Tak jak napisalam, jako czlowiek mi jej szkoda, ale jako
matki mam do niej duzo zalu. Jesli nawet zaczne jej pomagac, a bedzie to moim
kosztem i zajde w ciaze to raczej powinnam oszczedzac pienaidze, bo po
urodzeniu dziecka, nie bede mogla juz wrocic do obecnej pracy. Uwazam, ze
zycie niesprawiedliwie sie ze mna obchodzi, bo ja musze na wszystko ciezko
pracowac, natomiast lekkomyslnosc i glupota mojej matki mnie dobija. Co mi
radzicie ?