ivanna28
07.07.06, 22:36
Może szybko nakreślę swoja sytuację . Pochodzę z małej miejscowości ,wyszłam
za mąż za chłopaka z dużego miasta. Jestemy 3 lata po ślubie ,mamy
półtoraroczna córeczkę . Mój mąż jest po studiacvh ,ja skończyłam jak na
razie jedymie studium policealne ;nasza sytuacja nie pozwala nam na razie na
moją kontynuację studiów (ale mam nadzieję ,że jest to tylko chwilowe)
Byliśmy na oblewaniu obrony magistyerskiej kuzynki mojegoi męża .była tam
druga kuzynka mojego męża ,która zdała maturę "kiepsko " - same "mierne" i
studiuje prywatnie.
Impreza(sami "młodzi" rozwijała się bardzo "procentowo" ;-) - w pewnym
momencie wynika rozmowa (między kobietami )o dziecviach z" gwałtu"i owa
kuzynka -nazwijmy ją "Kaśka" mówi coś takiego ;cytuję "Gdybym miał takie
dziecko ,to bym je zaje.... , i powtarza to kilkakrotnie . Ja się oburzam i
proszę ją ,żeby nie obrazała mnie i innych kobiet ,które tam są ,bo jesteśmy
matkami i nie można tak mówi o dziecku ,które nie jest niczemu winne ,że
najgorsza szmata ,nie powiedziałaby o ,że zajeb...by takie dziecko ,bo to
zycie poczęte...,że nie jest w stanie powiedzie jak zachowałaby się w takiej
sytuacji ,bo w takowej nie była i ..no jak tak można mówic...?
Usłyszałam wtedy,że jestem "mało ineteligentna " bo NIE STUDIUJE " a ona
tak ,więc wie co mówi , jestem "ZE WSI" a ona "Panią z Miasta" (dosłowny
cytat) i ze mi słoma zbutów wystaje ,bo to Ona jest z maista i
prawdziwa "pania" (wiem ,że to brzmi niedorzecznie) a ja jestem zwykóa
wieśnoiaczką" ...