Gość: Imagine
IP: *.unl.edu
03.02.03, 18:28
Najblizszy jest mi w gruncie rzeczy poglad Taoistow, mowiacy, ze czlowiek nie
umiera, tylko w pedzie swego rozwoju, porzuca swe cialo, przyjmujac wyzwanie
nowych celow i egzystencji. Dla taoistow centrum czlowieka jest niesmiertelna
prazasada otoczona niejako materialna, podlegajaca ciaglym zmianom,
rzeczywistoscia. Droga rozwoju tej rzeczywistosci to znane nam Tao. Taoisci
nie wierza w ludzka dusze, nie wierza w Kolo Zycia i Smierci. Nie wierza
w Niebo i Pieklo ani reinkarnacje i karme. Dlatego sa mi tak bliscy z owym
przyjmowaniem nowych wyzwan, wciaz i wciaz, czego kulminacyjnym momentem
jest smierc fizycznego ciala. Ze swa Wszechpenetrujaca Swiadomoscia czuje sie
jak w domu, porownujac to z taoizmem. Czy my nie powinnismy wiecej uwagi
poswiecic tej naturalnej drodze zycia i filozofii ? Czy dla taoistow ow
czlowiek porzucjacy swe cialo, to nie ... Swiadomosc wlasnie ?
Pozdr, Imagine.