Gość: mężatka
IP: 80.48.38.*
07.02.03, 16:01
mam problem,troche to głupie ale mam nadzieje,że mi pomozecie..
mam zal i pretensje do rodziców,którzy kompletnie nie przygotowali mnie do
zycia..oczywiscie im tego nie mowie bo to i tak nic nie zmieni ale ten
problem nasila sie u mnie,tzn w moim małżeństwie,poprostu sobie nie radze,nic
mi nie wychodzi,maz mi mowi,że nie chce dorosnąc ale to nieprawda..ja sie
tylko(aż)panicznie boje!!sama nie wiem czego..coprawda chodze do pracy(maz mi
załatwił)ale nie umiem sie jakos usamodzielnic,studia nie wypaliły..moze mi
trudniej,bo jestem raczej niewygadana,niesmiała,nie wiem co robic..przeciec
nie moge tak zyc!wiem..metoda drobnych kroczków..ale przez to wszytsko ja juz
sama w nic nie wierze,poczucie własnej wratosci spadło do zera:(ciągłe
kłotnie z mezem..wiem,że zycie w dzisiejszych czasach jest bardzo trudno ale
ja juz nie moge..poradźcie cos..:((