IP: 80.48.38.* 07.02.03, 16:01
mam problem,troche to głupie ale mam nadzieje,że mi pomozecie..
mam zal i pretensje do rodziców,którzy kompletnie nie przygotowali mnie do
zycia..oczywiscie im tego nie mowie bo to i tak nic nie zmieni ale ten
problem nasila sie u mnie,tzn w moim małżeństwie,poprostu sobie nie radze,nic
mi nie wychodzi,maz mi mowi,że nie chce dorosnąc ale to nieprawda..ja sie
tylko(aż)panicznie boje!!sama nie wiem czego..coprawda chodze do pracy(maz mi
załatwił)ale nie umiem sie jakos usamodzielnic,studia nie wypaliły..moze mi
trudniej,bo jestem raczej niewygadana,niesmiała,nie wiem co robic..przeciec
nie moge tak zyc!wiem..metoda drobnych kroczków..ale przez to wszytsko ja juz
sama w nic nie wierze,poczucie własnej wratosci spadło do zera:(ciągłe
kłotnie z mezem..wiem,że zycie w dzisiejszych czasach jest bardzo trudno ale
ja juz nie moge..poradźcie cos..:((
Obserwuj wątek
    • Gość: Maryla Re: życie.. IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 07.02.03, 16:12
      :-)skad ja to znam ? napisz ,jeśli chcesz anusiawu@poczta.onet.pl moze
      sobie pogadamy bo to temat rzeka :-)Pozdrawiam
    • tribeca Re: życie.. 07.02.03, 16:42
      może i rodzice Cię nie przygotowali do życia, cokolwiek to znaczy (może ktoś mi
      wytłumaczy?), ale chyba nikt nie zakazuje Ci tego zmienić, nauczyć się żyć...
      nie zwalaj całej winy na rodziców, bo to Twoje życie i Ty powinnaś coś z tym
      zrobić, tym bardziej, ze masz w pewnym sensie wsparcie męża - albo przynajmniej
      on jest lepiej "przygotowany do życia" i barzdiej przedsiębiorczy
      po prostu weź się za siebie, kobieto
    • Gość: kira Re: życie.. IP: *.proxy.aol.com 08.02.03, 17:39
      dolaczam sie do propozycji Maryli. Wiem, ze w takim przypadku warto po prostu
      pogadac i posluchac innych doswiadczen. Napisz jesli zechcesz do MOBOTZ@aol.com.
      pozdrowieniska
      • Gość: dodo Re: życie.. IP: *.sympatico.ca 08.02.03, 17:52
        fascynujacy temat - przygotowywanie dzieci do zycia.
        a moglabys np. wypunktowac jak, czy w jakich sferach
        powinni cie byli rodzice przygotowac lepiej? pytam z
        perspektywy rodzica przygotowujacego do zycia :-)
        jak to w ogole jest z tym przygotowywaniem do zycia - czy
        to tylko kwestia nauczenia jak sie gotuje zupe i wbija
        gwozdzie, czy raczej cos zupelnie innego? a moze
        kombinacja umiejetnosci praktycznych i pewnego poziomu
        dojrzalosci emocjonalno-intelektualnej, ktora nalezy
        pielegnowac w dziecku zanim sie je "wypusci w swiat"?
        jak widzisz - same pytania... zadnych odpowiedzi :-)
        zycie zdaje sie takie jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka