Bardzo nietypowe pytanie

21.07.06, 19:31
Rozumiem, że to co napisze poniżej, może wydać się idiotyczne i zakrawać dla
wielu na żart, jednak chciałbym podkreślić, że jakkolwiek dla kogokolwiek
brzmi to idiotycznie, pytanie jest jak najbardziej prawdziwe.

Fakty są takie, chciałbym rozpocząć życie żebracze. Związane jest to z
praktyką duchową, żadną określoną religią, żadną sektą, organizacją czy
zrzeszeniem ludzi. Zrozumiałem, że to całe posiadanie i przywiązanie jest
ogromną górą na drodze do szczęścia. Chcę się tego wyrzec, tak jak chcę
wyrzec się siebie. Ale zanim to zrobie, musze uregulować sprawy "w tym"
świecie.

Moja matka, żyje, lat 54. Mój brat ma się dobrze, ma lat 26. Mój wiek to 22
lata. Problem jest związany z nimi, wiem jak trudno będzie im to przyjąc,
mało tego wiem, że tego nie zaakceptują. Pojawią się słowa typu "a dla kogo
ja charowałam całe życie?" etc. etc. Z tym sobie poradze, prawdziwe pytanie
brzmi, jak ulżyć im w tym cierpieniu? Cokolwiek nie zrobię, będzie to
potraktowane jak rodzaj zdrady, co zrobić by przyjęli to lepiej? Nie mam
pomysłu jak im to powiedzieć, żeby było dobrze dla nich.

Nie chcę uciekać, ale też nie będę przyjeżdżać ani często ani regularnie, kto
wie czy w ogóle. Jeśli już to z chęci pomocy drugiej istocie, niż z
rzeczywistego pokrewieństwa.

Prosze o pomoc, bardzo prosze.
    • 7zahir Re: Bardzo nietypowe pytanie 21.07.06, 19:41
      Jesli naprawdę tego chcesz
      z pobudek duchowych,
      zacznij od niesienia pomocy bezdomnym,
      dawania siebie.
      Sprawdzisz, czy poradzisz sobie w trudnych
      emocjonalnie chwilach.
      Czy Wiesz jakie prawa rządza swiatem żebraków?
      Czy znasz zagrożenia?
      Pomagając innym, też możesz wyrzec się posiadania,
      Myslę, ze rodzinie bedzie łatwiej to zrozumieć.
      • gropro Re: Bardzo nietypowe pytanie 21.07.06, 19:57
        Dziękuje za odpowiedz. Inny punkt widzenia na to samo, być może rzeczywiscie
        stopniowe przyzwyczajanie jest tu rozwiązaniem. Jeszcze raz dziękuje za
        odpowiedz.
        • 7zahir Re: Bardzo nietypowe pytanie 21.07.06, 20:45
          Przyzwyczajanie siebie i rodziny!
          Tak sobie myslę, że jeżeli do czegoś dazymy,
          to warto robić to z głową, żeby nie zakończyć
          realizacji marzenia na samym poczatku - w Twoim
          przypadku z nożem w plecach.
          Nie wiem czy wiesz, ale żebranina to niezły biznes,
          na układach identycznych jak w każdym wykorzystywaniu
          człowieka do zdobycia pieniedzy.
          Niełatwo jest wejśc w ten swiat - bo stanowisz konkurencję.
          Dlatego myslę, że kontakt z bezdomnymi i
          zdobycie ich zaufania to najlepsza droga,żeby poznac reguły gry
          i wejść w ten świat.
          Kiedyś marzyłam , żeby rzucic wszystko i z plecakiem
          ruszyć w swiat i nie zrobiłam tego, bo mam córkę.
          Dlatego mysle, że Cię rozumiem.
          Pozdrawiam.
    • ela282 Re: Bardzo nietypowe pytanie 21.07.06, 19:49
      Wcale nie dziwię się rodzicom. Czy po to Cię wychowali żebyś musiał żebrać?
      Żebraniem nikomu nie robisz żadnej przysługi. Nie lepiej zabrać się do uczciwej
      roboty? Jesteś młodym człowiekiem, czy nic w życiu nie chcesz osiągnąć? Ty
      myślisz, że młodemu chłopakowi ludzie będą chętnie pomagać? Nie będzie Ci
      lekko. A rodzicom się nie dziw. Nie takiego życia oczekiwali od Ciebie. Pewnie
      chcesz im zrujnować życie, bo jak oni spojrzą w oczy rodzinie, znajomym?
      Przecież każdy pomyśli, że to oni wygonili Cię z domu, a Ty biedaczek musisz
      żebrać na chleb. A swoją drogą to co Cię napadło? Jedno jest pewne, to nie tędy
      droga. Przemyśl sobie to raz jeszcze.
      • gropro Re: Bardzo nietypowe pytanie 21.07.06, 20:05
        Elu kochana, gdybym miał patrzeć na to co każdy pomyśli, nie było by mowy o
        praktyce duchowej. Ktoś albo rozumie, że cierpienie można pokonać w całości
        albo wcale, albo nie. Nie mam zamiaru Cię do niczego skłaniać. Jednak byłbym
        wdzięczny, gdybyś powiedziała mi co wg ciebie jest w zyciu celem? Jeśli brak
        majątku, brak dumy, stała koncentracja, pożywianie się tym co się ma bez
        względu na to co się lubi jest brakiem osiągniec, to pytam co jest
        osiagnieciem? Czy istenieje wiekszy nedzarz niz czlowiek, ktory ciagle czegos
        potrzebuje? Nigdy nie osiagajacy zadowolenia, ani trwalego szczescia? Czy to
        jest osiągniecie? Nie uwazam, to za zadne osiagniecie. To wszystko o czym
        mowisz, razem z oczekiwaniami, tak rodzicow jak otoczenia, to cierpienie.
        Cierpienie dla nich, ja pragne sie od tego wyzwolic i chce im w tym ulzyc,
        zanim stane na tej drodze wszystkim czym jestem.
        • ela282 Re: Bardzo nietypowe pytanie 21.07.06, 22:53
          Cierpenia to przysporzysz swoim rodzicom. Chcesz patrzeć na ich oczy pełne
          bólu. Przecież Cię kochają. Pytasz się co jest celem w życiu. Każdy ma swój
          cel, swoje przeznaczenie. Nie wiem czym się kierujesz wybierając taką drogę. Ja
          jednak uważam, że człowiek mlody, zdrowy nie powinien żebrać. To nie jest powód
          do dumy. Mój mąż za cel postawił na pracocholizm. Czy Ty wiesz jaki on jest
          szczęśliwy, że może pracować? I on z tego duzo nie ma. Ale cieszy się ogromnie
          jak jego pracę ludzie chwalą. Dzięki temu, że służy ludziom czuje się
          człowiekiem wartościowym i potrzebnym. A Ty co tym żebraniem chcesz osiągnąć?
          Komu ma to służyć w jakim celu. Czy Ty chcesz żeby babcia dawała Ci kasę?
          Niestety chyba jestem za tępa żeby Ciebie zrozumieć, bo nie rozumiem Twojego
          postępowania. Twoi rodzice na pewno nie chcą takiego cierpienia. Czy oni nie
          chcą Cię utrzymywać, nie możesz znaleść pracy? Ci co Ci radzą żebyś żebrał, to
          spotkawszy Cie na ulicy jeszcze Ci mogą dokuczyć.
          • gropro Re: Bardzo nietypowe pytanie 22.07.06, 09:59
            Jedynym sposobem, by byc szczerze wdziecznym za wszystko co masz, jest nie miec
            nic. Mam wrazenie, ze mowisz o zebraniu jako sposobie na zycie, a ja mowie o
            zebraniu jako sposobie na nie gromadzenie. Budda mowil do swoich uczniow, zeby
            nawet jedzenia na zapas nie gromadzili, tyle co w zoladku jest wystarczajace.

            Pytasz o cel, celem jest wyzwolenie z cierpienia poprzez opanowanie umysłu.

            Mowisz o dumie, byciu czlowiekiem wartosciowym i potrzebnym, a ja znow mowie o
            wyzbyciu sie dumy, potrzeb a nawet stwierdzenia Jestem.

            Moi rodzice nie chca, wiem. Ale to nie ma znaczenia, nie jestem ich wlasnoscia.
            Jezeli oczekuja czegos innego to sami nakladaja na siebie to cierpienie. Nie
            moge nikogo za to winic, ale tez nie moge pozwolic na prawdziwe zmarnowanie
            szansy jaka przede mna stoi. Chcialbym jedynie im ulzyc w tym cierpieniu, to
            wszystko o co pytam.
            • ela282 Re: Bardzo nietypowe pytanie 22.07.06, 10:19
              To powiedz dla kogo Ty żyjesz? Sam dla siebie? Nie chcesz dzielic swoich trosk
              i radosci z innymi? Biedni ci Twoi rodzice, bo nie liczysz się absolutnie z ich
              zdaniem. Chcesz im ulżyć w cierpieniu, ale nie wiesz jak. I nie ulżysz. Trudno
              się pogodzić z tym co ich syn wymyslił. Nie jesteś ich własnością to fakt. Ale
              to oni Cię wychowali, tylko kto Ci tak namącił w głowie, ze ich trud poszedł na
              marne? Oni sami nie nakładają cierpienia, to robisz Ty, z premedytacją. Jesteś
              dla nich okrutny. Wybacz, że piszę może za ostro dla Ciebie, ale mi chodzi o
              dwoje ludzi, których chcesz skrzywdzić. Może jak będziesz miał kiedyś swoje
              dzieci to zrozumiesz.Jeszcze raz napiszę to, że jak masz odwagę przyjmować
              pieniadze od emerytek, rencistek i Twoje sumienie będzie czyste, w ten sposób
              osiągniesz to co zaplanowałeś, to szczęść Ci Boże.
              • gropro Re: Bardzo nietypowe pytanie 22.07.06, 10:39
                Mniejsza o rozwodzenie sie nad szczegolami, ale sam fakt ze jednostka moze
                pokonac cierpienie wskazuje na to, ze cale cierpienie jest w niej.

                A prawda jest taka, ze nawet gdybym poszedl droga o jakiej sobie wymarzyli, to
                i tak nie sprawi to im szczescia. Przyrost dumy, pychy, poczucia wartosci z
                pewnoscia. Ale wszystkie te cechy sa cierpieniem.

                Przyjmowanie darow ma jeden cel: zabic dume. Nie posiadanie niczego i brak
                dazenia do gromadznia ma sprawic wdziecznosc za to co otrzymujesz.

                Dziekuje za odpowiedz.
    • navojkaa Re: Bardzo nietypowe pytanie 21.07.06, 20:32
      Chyba coś ci się pomyliło :)))) Życie żebracze to nie w naszych czasach. Prawo i
      system społeczny nie dopuszcza takich praktyk. Jeśli ci świat niemiły wstąp do
      zakonu i zajmij się czymś pożytecznym, może charytatywną pomocą innym. A
      porzucenie rodziny, czyli najbliższych ludzi na świecie jest straszną krzywdą
      dla nich i krzywdą dla ciebie. Myślę że musisz trochę otrzeźwieć i znaleźć inny
      sposób na życie :)
      • gropro Re: Bardzo nietypowe pytanie 21.07.06, 20:41
        Krzywda o której mówisz ma początek w oczekiwaniach i pragnieniach, ktore razem
        ze swym początkiem mówia "bedziesz cierpiec". Całe prawo jakie znam, to prawo
        do doskonalenia. Cały system społeczny jaki akceptuję, to system oparty na
        miłości pełnej dobroci. Chcesz powiedzieć, że jestem nienormalny, i tak jest w
        istocie. I dąże do jeszcze większej nienormalności, tylko po to by osiągnąc
        zdrowie. Szczere i prawdziwe zdrowie, bo moj punkt widzenia zaklada, ze nic co
        cierpi nie jest zdrowe. Mimo wszystko, jezeli ktos chce mnie pouczac, prosze o
        argumenty. Kazdy glupiec potrafi sypac z rekawa tysiące wymysłow, ale gdy go
        tylko zapytac o przyczyny milknie i czerwieni sie. Wnioski nie sa i nigdy nie
        beda wazniejsze od przyczyn. Dziekuje za odpowiedz.
        • navojkaa Re: Bardzo nietypowe pytanie 21.07.06, 21:01
          No tak, ale ty nie żyjesz na bezludnej wyspie tylko w pewnym niezbyt normalnym
          kraju w środkowej Europie. Musisz się podporządkować temu systemowi społęcznemu
          i tym normom, nie masz innego wyjścia. Outsajderzy są na przegranej pozycji. Jak
          chcesz życ po swojemu to musisz wyjechac chyba w jakąś dzicz ;)
          Ja cię nie pouczam, myslę tylko że masz kryzys i jesteś na jakims rozdrożu i za
          jakiś czas ci te pomysły przejdą bo są nierealne :)
          • gropro Re: Bardzo nietypowe pytanie 21.07.06, 21:18
            Czym jest przegrana pozycja? Na czym polega przegrana o ktorej mowisz?
            Widzialem dosc ludzi w domu opieki spolecznej, ktorzy lezac juz na lozu
            smierci, w ostatnich godzinach zycia lapali sie co tylko pod reka, tak jakby
            mogli uciec od smierci. Wolali rodzine, tak jakby rodzina mogla im w czyms
            pomoc. Plakali, tak jakby lzy mialy wywolac wspolczucie smierci. Wiesz czym wg
            mnie jest przegrana? To wlasnie jest przegrana.

            Zaczalem myslec o zyciu i jego znaczeniu juz dobrych kilka lat temu,
            praktykowac rozne formy medytacji. I powiem ci tak, w zyciu nie spotkalem
            czlowieka zdrowego, wlacznie ze soba. Kazdy jeden ktorego spotkalem biegnie od
            pragnienia do pragnienia, od oczekiwania do oczekiwania, tak jakby ich
            spełnianie miało je uciszyc. Tak jakby posiadanie wiecej mialo rownac sie
            zaspokojeniu potrzeb. A jednak wszystko, to nie znaczy nawet duzo. Wszystko
            masz wtedy, gdy nic wiecej nie potrzebujesz. Ilosc nie ma znaczenia.

            Mowisz ze nie mam innego wyjscia, oczywiscie ze mam. Na czym polega wolnosc
            jesli nie na wyborze. Jesli ktos go nie ma, nie jest ani wolny ani swiadomy.
            Jesli ktos ma wybor i wybiera jedno, znajac przyczyne wyboru, o tym mozna
            powiedziec jedynie, ze ma dobra motywacje. Takim ludziom nalezny jest szczery
            szacunek.
            • luty10 Re: Bardzo nietypowe pytanie 21.07.06, 21:36
              wybierajac zycie zebraka spelniasz swoje pragnienie...
              jako zebrak, bedziesz chodzil po swiecie z mina czlowieka, ktory wlasnie
              spelnia swoje marzenie...

              chcesz sie poczuc lepiej, chcesz byc lepszy od tych z domu opieki, nie chcesz
              byc przegrany jak oni i dlatego zmieniasz zycie, wywracasz zycie, swoje i
              Twoich bliskich, do gory nogami...

              ej bratku, niczego w ten sposob nie osiagniesz...
              to tylko pycha ...
              • gropro Re: Bardzo nietypowe pytanie 21.07.06, 22:13
                Nie lepszy. Zdrowy. Oni nie byli zdrowi. Zycie zebracze a bycie zebrakiem, to
                dwie rozne rzeczy. Bycie kimkolwiek wymaga tożsamości, a jej nie przyjme. Jesli
                mowa o spelnianiu marzen to mowa o spelnianiu oczekiwan. Jedno oczekiwanie,
                jesli tylko je spelnic zrodzi kilka kolejnych. Ciezko nazwac ten pomysl
                marzeniem, to co chce zrobic to stworzyc odpowiednie warunki do prawdziwego
                rozwoju duchowego. Mowisz o minie człowieka, ktory spelnia swoje marzenia. A ja
                mowie o minie czlowieka, ktory nie ma Ja, Siebie a tym bardziej marzen i innych
                oczekiwan.

                Eh, nie wazne. Tak jak mowilem na poczatku, albo ktos rozumie albo nie. I nijak
                gadanie tu nie pomoze, ani nie nauczy nikogo niczego. Chetnie przyjme dodatkowe
                pomysly jak problem rozwiazac.
                • luty10 Re: Bardzo nietypowe pytanie 21.07.06, 22:22
                  gropro napisał:

                  to co chce zrobic to stworzyc odpowiednie warunki do prawdziwego
                  > rozwoju duchowego

                  jezeli nie potrafisz rozwijac sie duchowo tam gdzie jestes,
                  to stan zebraczy, tez Ci w tym nie pomoze...

                  zycie duchowe, ani jego rozwoj, nie zalezy od zadnych okolicznosci...
                  • gropro Re: Bardzo nietypowe pytanie 21.07.06, 22:32
                    > zycie duchowe, ani jego rozwoj, nie zalezy od zadnych okolicznosci...

                    Budda twierdzil inaczej. Jesli mowa o szczerym rozwoju, nigdy nie ujrzysz
                    siebie majac cokolwiek poza soba. To zawsze przesloni widok i nie dowiesz sie o
                    tym, dopoki tego nie porzucisz. Budda mowil o ludziach, ktorzy "bedac
                    wyzwolonymi wpadaja z powrotem w samo serce tego skad zaczynali". Mowa o
                    ludziach, ktorzy porzucili wszystko i po wieluletnich praktykach wrocili do
                    domow, majatkow etc.
                    • luty10 Re: Bardzo nietypowe pytanie 21.07.06, 22:46
                      gropro napisał:

                      > Budda twierdzil inaczej.

                      "> > zycie duchowe, ani jego rozwoj, nie zalezy od zadnych
                      okolicznosci...chcesz isc droga Buddy, ktory porzucil rodzine, stal sie
                      zebrakiem i osiagnal oswiecenie...?

                      mozesz go nasladowac, ale nic Ci to nie da...masz swoja wlasna droge do
                      przejscia...nie ma dwoch takich samych drog...jezeli bedziesz podazal droga
                      kogos innego, nie dojdziesz do celu..."

                      to napisalem przedtem, ale wyslalem tylko czesc postu...teraz wysylam w
                      calosci...tak myslalem...nasladujesz Budde...nie musisz zostac zebrakiem, zeby
                      zyc zyciem buddy...mnie nie zalezy na tym by Cie przekonac...zostan zebrakiem,
                      ale celu nie osiagniesz...


                      nie osiagniesz oswiecenia przez nasladowanie innych...





                      • rene29 Re: Bardzo nietypowe pytanie 21.07.06, 23:51
                        wiesz gropro, na początku spodobała mi sie twoja idea,
                        rozumiem cie doskonale
                        jednak to, co mowi luty o wiele bardziej mnie przekonuje (uwazność)
                        od razu wyczułam, ze buddyzm sie za tym kryje :)
                        ja nie wyznaje tej religii, ale poznałam ją wystarczająco dobrze
                        i powiem Ci, ze tez mi sie wydaje, ze lepiej spróbować zmienić sie tu i teraz.
                        zebractwo to jest kolejna kłoda, ktorą rzucasz sobie pod nogi.
                        szukasz gdzies za horyzontem. spróbuj najpierw poszukać w sobie.
                        zmiana w żebraka wytworzy w tobie niepotrzebne zamieszanie.
                        a przeciez chodzi o koncentracje i wyciszenie, prawda?
                        o zmniejszenie bodzców, a nie o coś przeciwnego.
                        znam mnostwo ludzi, ktorzy bardzo ograniczyli swoje samsaryczne działania,
                        ale nie są zebrakami, porzucili świetnie rokujące kariery,
                        zarabiają minimum, odrzucili wyścig szczurów.
                        moze tędy droga? co o tym sądzisz?

                      • gropro Re: Bardzo nietypowe pytanie 22.07.06, 10:11
                        > mozesz go nasladowac, ale nic Ci to nie da...masz swoja wlasna droge do
                        > przejscia...nie ma dwoch takich samych drog...jezeli bedziesz podazal droga
                        > kogos innego, nie dojdziesz do celu..."
                        >
                        > to napisalem przedtem, ale wyslalem tylko czesc postu...teraz wysylam w
                        > calosci...tak myslalem...nasladujesz Budde...nie musisz zostac zebrakiem, zeby
                        > zyc zyciem buddy...mnie nie zalezy na tym by Cie przekonac...zostan
                        zebrakiem,
                        > ale celu nie osiagniesz...
                        > nie osiagniesz oswiecenia przez nasladowanie innych...

                        Mowisz tak, jakbys wiedzial o czym mowisz. A jednak nie masz pojecia. Nie ide
                        zyciem Buddy, ide za tropem jego wskazowek. Sam Budda mowil, zeby nie
                        przyjmowac niczego tylko dlatego ze tak jest napisane. Wszystko trzeba
                        rozsadzic, dac sobie czas na zrozumienie badz solidne zaprzeczenie. Ten czas
                        sobie dalem, rozumiem ze tak musi byc. Dostrzegam jak to co mam przeslania
                        oczy, a ile nie dostrzegam to dopiero zagadka. Nie musisz mnie rozumiec,
                        naprawde nie musisz. Przepowiadasz, jakbys byl Bogiem, ale nie jestes,
                        zauwazyles?
                        • kluffka Re: Bardzo nietypowe pytanie 22.07.06, 16:22
                          gropro napisał:

                          > Mowisz tak, jakbys wiedzial o czym mowisz.

                          :) bo wiem o czym mowie...

                          Przepowiadasz, jakbys byl Bogiem, ale nie jestes,
                          > zauwazyles?

                          jestem Bogiem :)

                          Ty tez jestes...nieswiadomym tego jeszcze...
                          mowie Ci, tam gdzie jestes, tam osiagnac mozesz wszystko...
                          uganiac sie po swiecie za oswieceniem, to strata czasu...

                          usiadz na tylku, otworz oczy i serce...

                          chcesz sie zamknac w klatce zebractwa?
                          to taka sama klatka jak kazda inna...

                          bedziesz ciagle glodny, ciagle zmeczony, brudny
                          Twoje mysli beda pelzac po najnizszych poziomach.
                          Twoja energia skupiona bedzie na materialnych sprawach bardziej jeszcze,
                          niz gdybys poszedl do pracy na 8 godz.

                          poszukaj pracy np. w zieleni miejskej, albo w lesnictwie...


                          • luty10 Re: Bardzo nietypowe pytanie 22.07.06, 16:27
                            sorry za pomylke...,
                            kluffka to moje konto z ktorego pisze do moich przyjaciol...:))
                            luty10
                    • tom1111 Re: Bardzo nietypowe pytanie 22.07.06, 00:16
                      przecież Budda nie mówił o świecie materialnym ...
                      jesli chcesz się oswobodzić , Twe posiadłości są tylko w Tobie , zostań
                      żebrakiem duchowym ...
                      a to czy będziesz chodził boso , czy jeździł mercedesem , nie ma żadnego
                      znaczenia ...
                      • gropro Re: Bardzo nietypowe pytanie 22.07.06, 10:16
                        Budda bardzo duzo mowil o swiecie materialnym i jego znaczeniu na sciezce
                        duchowej. I swoim uczniom kazal nawet jedzenia nie gromadzic na zapas, mowil ze
                        to co w zoladku jest wystarczajace. Sam fakt, ze tak mowil niewiele znaczy, ale
                        to ze to rozumiem znaczy bardzo wiele.
                        • tom1111 Re: Bardzo nietypowe pytanie 22.07.06, 11:42
                          zapytam jeszcze , czy Budda był nieomylny ?
                          czy jego serce ?
                          masz takie samo serce ... jego słuchaj , ono jest nieomylne ...
                          nie jest ważne czy rozumiesz kogoś , ważne by rozumieć siebie :-)
                          • gropro Re: Bardzo nietypowe pytanie 22.07.06, 12:02
                            Nie przyjmuje siebie jako odrebnej istoty, dlatego rozumiejac innych poznaje
                            siebie. Jesli uznasz siebie za odrebna istote, ulegniesz izolacji. Jedynie od
                            warunkow bedzie wtedy zalezec jak gleboka bedzie to izolacja. Ta izolacja
                            ujawni sie lekami, ucieczka, nieufnoscia etc.

                            Budda byl nieomylny, przynajmniej z tego co do tej pory potwierdzilem
                            doswiadczeniem tak wynika.
    • kiena23 Re: Bardzo nietypowe pytanie 21.07.06, 21:10
      a miałeś już wcześniej takie myśli?
      • gropro Re: Bardzo nietypowe pytanie 21.07.06, 21:21
        Nie bardzo rozumiem co znaczy wczesniej, ale jesli chodzi o samą jasnosc co do
        slusznosci nie posiadania i braku więzi to mam ją od ok. 2 miesiecy. Od tamtego
        czasu ograniczylem wszystko niemiłosiernie, ale to co mam, to wciaz za duzo.
        Duzo za duzo.
    • witch-witch Re: Cudowny pomysł!!! Zrób to ! 21.07.06, 22:21
      Zrób to o czym myślisz, na swojej drodze nie spotkasz ani jednej duszy, która
      ciebie zrozumie...:) Ale to nic...większśc ludzi i tak jest martwa od środka....

      To co chcesz zrobić to cudowna nauka o sobie...Pokonać siebie swoje rządze,
      pragnienia, osiągnięcie spokoju ducha, wolności, absolutnej prawdy...... czysta
      nirwana. Zrób to o czym tak myslisz nie wiem czy Polska jest krajem, gdzie
      mozesz przejść przez taką duchową przemianę moze Indie, Tybet bardziej ludzie
      tam wyrozumiali...

      Po jakims czasie jednak odezwie się głos 'genów' i zapragniesz wrócić do zycia
      tzw.'cywilizacji' jednak bedziesz już innym człowiekiem! Tacy ludzie, którzy
      przechodzą przez cos takiego to ludzie, ktorzy stają się niezwykle silni...
      Spróbuj to twoje życie i niczyje inne....
      • witch-witch Re:gropo chlopcze... 22.07.06, 12:05
        Napisałam ci piękny post, a ty to zbywasz....ej chłopcze wydaje mi się, że te
        twoje plany żebracze to jeszcze inne pomyśly małolata. po ktorych przyjdzie
        następny pomysł...jak się sytrzela z wiatrówki...
        • gropro Re:gropo chlopcze... 22.07.06, 12:11
          A coz tu jest do dodania. Nie sadzilem ze zrobilas to po to, aby uzyskac
          wdziecznosc. Uwazalem, ze rozumiesz i nie ma nic do dodania. Jesli Cie to
          zranilo, przepraszam, nie mialem takiego zamyslu.
          • witch-witch Re:...................... 22.07.06, 12:51
            Owszem napisałam bezinteresownie, ale można by było nawet odpisać...
    • renebenay Re: Bardzo nietypowe pytanie 22.07.06, 10:54
      to jest Twoje zycie i rob co chcesz,rodzice i rodzenstwo zyja tak samo swoim
      zyciem a wiec nie ma problemu.
      • abasia471 Re: Bardzo nietypowe pytanie 22.07.06, 12:08
        Rozumiem, że fascynują Cię nauki wschodu, ale popadłeś w pychę i to nie
        przyniesie nic dobrego. Być wolnym człowiekiem można wszędzie, bo wolność jest
        w nas. Nie trzeba koniecznie aranżować sobie odpowiedniej przestrzeni do jej
        przeżywania. Wybacz, ale łażenie i żebranie, życie na koszt społeczny uprawiane
        w imię ideologi wydaje mi się dziecinne. Jest wielu ludzi którzy tak żyją bo
        nie potrafią inaczej, Ty do nich nie należysz. Większego hartu ducha wymaga
        życie w normalnym świecie i nie uleganie pokusom materialistycznego świata, niż
        stworzenie sobie sztucznej sytuacji w której nic nie masz. Zbyt dosłownie
        zinterpretowałeś słowa Buddy, poza tym widzę w Twoich wypowiedziach dużo pychy
        neofity. Można się rozwijać duchowo nie robiąc z siebie dziada. Co do relacji z
        rodziną to faktycznie nie powinny one determinować Twoich wyborów. Jesteś
        autonomiczną jednostką i Twoje życie należy tylko do Ciebie. Przypuszczam, że
        oni patrząc na całą sprawę z boku nie zrozumieją Twojej motywacji bo trudno
        zrozumieć tą ideologiczną szopkę którą budujesz, a przed cierpieniem ich nie
        ustrzeżesz. I powiem Ci jeszcze jedno. Mój mąż 17 lat temu zainteresował się
        buddyzmem, zen, hinduizmem, przewartościował swoje życie i bardzo się zmienił
        na lepsze. Stał się pogodnym spokojnym człowiekiem, który żyje w zgodzie ze
        sobą i światem, czuje się wyzwolony od zmartwień o swój materialny byt,
        przepełnia go spokój i pogoda ducha. Nie musiał dla osiągnięcia tych celów
        zostawać żebrakiem i żyć na koszt innych. Ma pracę którą lubi, ale jak mówi
        potrafi się nie przywiązywać i gdyby ją stracił potrafiłby dalej żyć.
        Radziłabym Ci zastanowić się nad swoimi motywacjami raz jeszcze i nie robić
        teatralnych gestów tylko zacząć prawdziwą pracę nad sobą. Pozdrawiam Cię i
        życzę dobrych wyborów.
        • gropro Re: Bardzo nietypowe pytanie 22.07.06, 12:22
          Nie rozumiesz istoty drogi, ktora chce wybrac. Polega ona na wyrzeczeniu sie
          swiata. Tylko od ciebie zalezy jak to zinterpretujesz, czy po wyrzeczeniu
          zostaje nic, czy wszystko. Czy jestes tym kim inni Cie widza, czy tym kim sam
          siebie dostrzegasz. Mowisz o zbyt doslownym zinterpretowaniu, ja uwazam calkiem
          inaczej. Samo lubienie jest przywiazaniem. Jesli wybierasz cos z powodu
          lubienia tego, samo w sobie oznacza to przywiazanie. Jesli cos lubisz, to
          czegos musisz tez nie lubic. To nie jest wolność do której dąże.
          • abasia471 Re: Bardzo nietypowe pytanie 22.07.06, 12:51
            gropro napisał:

            > Nie rozumiesz istoty drogi, ktora chce wybrac. Polega ona na wyrzeczeniu sie
            > swiata.

            Mam dziwne wrażenie, że Ty też nie dokońca rozumiesz, ale jesteś zbyt
            przekonany, że masz rację, żeby dopóścić wątpliwość.
            Będąc żebrakiem również można odczuwać przywiązanie np troszcząc się o
            napełnienie żołądka i miejsce do spania na noc. Człowiek jako istota składająca
            się z ducha i materii nie jest w stanie do końca zanegować materii.


            Tylko od ciebie zalezy jak to zinterpretujesz, czy po wyrzeczeniu
            > zostaje nic, czy wszystko. Czy jestes tym kim inni Cie widza, czy tym kim sam
            > siebie dostrzegasz. Mowisz o zbyt doslownym zinterpretowaniu, ja uwazam
            calkiem
            >
            > inaczej. Samo lubienie jest przywiazaniem. Jesli wybierasz cos z powodu
            > lubienia tego, samo w sobie oznacza to przywiazanie. Jesli cos lubisz, to
            > czegos musisz tez nie lubic. To nie jest wolność do której dąże.

            Ty największe przywiązanie wykazujesz właśnie teraz, zakładając, że żadna inna
            sytuacja poza tą którą chcesz wybrać nie zapewni Ci samorealizacji, a to już
            nie dobrze. Moim zdaniem tak nigdzie nie zajdziesz. Kiedy Budda szukał swojej
            ścieżki życie było jednak mniej skomplikowane niż w obecnym cywilizowanym
            świecie i rola człowieka idącego w świat jedynie z żebraczym kijem, też była
            inna. Nie zastanawia Cię to, że Budda jednak wrócił?
            • gropro Re: Bardzo nietypowe pytanie 22.07.06, 14:02
              > Mam dziwne wrażenie, że Ty też nie dokońca rozumiesz, ale jesteś zbyt
              > przekonany, że masz rację, żeby dopóścić wątpliwość.
              > Będąc żebrakiem również można odczuwać przywiązanie np troszcząc się o
              > napełnienie żołądka i miejsce do spania na noc. Człowiek jako istota
              składająca
              > się z ducha i materii nie jest w stanie do końca zanegować materii.

              Karmic cialo, a umysl to dwie sprawy. Zebrasz, by nauczyc sie ze karmisz cialo,
              nie umysl. Nigdzie umysl nie doskwiera tak, jak w samotnosci, bez mozliwosci
              uspienia go niczym, ani telewizorem, ani dodatkowym posilkiem ani niczym. Tylko
              tak mozna stanac twarza w twarz ze soba.

              > Ty największe przywiązanie wykazujesz właśnie teraz, zakładając, że żadna
              inna
              > sytuacja poza tą którą chcesz wybrać nie zapewni Ci samorealizacji, a to już
              > nie dobrze.

              Nie zakladam. Rozumiem podstawy dla ktorych sie nie moze spelnic. Moj umysl
              jest smietniskiem, jak mieszkajac w smietnisku dostrzec czystosc. Muzyk nigdy
              nie bedzie muzykiem, jesli nie bedzie mial instrumentu. Jak inaczej zwalczyc
              wiezi, jesli nie przez samotnosc. Jak inaczej zwalczyc posiadanie, jesli nie
              przez odrzucenie posiadania i gromadzenia.

              > Moim zdaniem tak nigdzie nie zajdziesz. Kiedy Budda szukał swojej
              > ścieżki życie było jednak mniej skomplikowane niż w obecnym cywilizowanym
              > świecie i rola człowieka idącego w świat jedynie z żebraczym kijem, też była
              > inna.

              To jest swiat, i tak wtedy jak dzis czlowiek mial swoja role, i ta role nalezy
              odrzucic. Budda byl ksieciem, czy ksiaze nie mial roli? To dopiero byla rola i
              presja.

              > Nie zastanawia Cię to, że Budda jednak wrócił?

              Ta, po oświeceniu. I nie wrocil do majatku, nie wrocil do posiadania. Do tego
              nigdy nie wrocil. Wrocil by opowiedziec o oswieceniu i wskazac droge, slowem by
              wspomoc inne istoty.
              • abasia471 Re: Bardzo nietypowe pytanie 22.07.06, 14:33
                gropro napisał:

                Nigdzie umysl nie doskwiera tak, jak w samotnosci, bez mozliwosci
                > uspienia go niczym, ani telewizorem, ani dodatkowym posilkiem ani niczym.
                Tylko
                >
                > tak mozna stanac twarza w twarz ze soba.

                Zgadzam się z Tobą, ale trudne warunki życia nie są antidotum na samotność.

                Rozumiem podstawy dla ktorych sie nie moze spelnic. Moj umysl
                > jest smietniskiem, jak mieszkajac w smietnisku dostrzec czystosc. Muzyk nigdy
                > nie bedzie muzykiem, jesli nie bedzie mial instrumentu. Jak inaczej zwalczyc
                > wiezi, jesli nie przez samotnosc. Jak inaczej zwalczyc posiadanie, jesli nie
                > przez odrzucenie posiadania i gromadzenia.

                A kto każe Ci gromadzić i dążyć do posiadania. Co do śmietnika w głowie to
                przecież zabierzesz go ze sobą. Co Ci przeszkadza w mniej skrajnych warunkach
                zmieniać swoje życie. Rozumiem, że zostając żebrakiem chcesz w ten
                spektakularny sposób, zamanifestować przemianę jaka ma zajść w Twoim życiu, ale
                dla mnie to jednak tylko teatralny gest. To jest tylko moje zdanie a Ty masz
                prawo widzieć to po swojemu. Być może musisz spróbować takiego życia, żeby się
                przekonać, że to nie gwarantuje zmiany a wtedy zaczniesz realizować swoje życie
                w bardziej konwencjonalny sposób.
                Jeżeli chodzi o Buddę, to jest to temat rzeka a dziś trochę gorąco, więc
                poprzestańmy na tym, że udało mu się osiągnąć swój cel, Tobie też tego życzę.
    • elle_28 Re: Bardzo nietypowe pytanie 22.07.06, 22:31
      Zaznaczam czytałam tylko pierwszy post :)

      Jeżeli dręczysz się reakcją rodziny na swój wybór to nie jesteś jeszcze na to
      gotowa. Gdybyś rzeczywiście doszła do takiego "oświecenia" ich reakcja
      pozostawałaby niejako bez znaczenia.
    • elle_28 ups 23.07.06, 00:16
      sorry...jesteś mężczyzną :)
    • z.kotami Re: Bardzo nietypowe pytanie 23.07.06, 08:57
      Nie wiem, czy jeszcze tu zajrzysz. Jestem matka, mam syna starszego niż ty, a
      corke nieco mlodsza. Więc bedzie to glos matki. Przemyślałeś swoje życie, masz
      prawo do swojej decyzji. Takie życie obierają nie tylko buddyści, ale także
      niektórzy chrześcijanie, a pewnie i inni. Jest to na pewno piekne życie. Swoim
      dzieciom nie broniłabym, lecz dałabym kilka rad, zgodnie ze swoim
      doświadczeniem. Problem jest w polskiej rzeczywistości, może ją trochę
      demonizuję, ale polska wieś, miasta, nie tolerują "innych". To nie ta
      cywilizacja. Wiem, że w Niemczech (w innych państwach zachodnich podobnie-nie
      znam sytuacji w południowych) prawie w każdej wsi jest pokój na nocleg na
      włóczęgi. Grupa ludzi żyje wędrując od wsi do wsi, wszędzie znajdzie na jedną
      noc łóżko, prysznic i śniadanie. Ludzie zwykle akceptują Twój wybór, nie uznają
      go za przegraną życiową. Dlaczego nie miałbyś przenieść się na Zachód. Byłbyś z
      dala od rodziny, która nie próbowałaby Tobą władać. Poza tym matka nie czułaby
      że syn upadł. Mógłbyś pisać wiersze, zapisywać swoje refleksje, czytać je
      ludziom i odwdzięczać się za jałmużnę. Nauczyłeś się jakiegoś obcego języka?
      Jestes przygotowany? Buddyzm jest mądry, nieagresywny. Możesz być jednocześnie
      chrześcijaninem. Czyż Jan Paweł II nie pokazał nam godnego umierania? Ale to
      twoja sprawa, twoja głowa. Dobrego życia życzę.
    • jeana7 Re: Bardzo nietypowe pytanie 24.07.06, 15:03
      rozumiem, ze chcesz zyc inaczej od innych. przyjmujesz inne wartosci, odrzucasz
      to za czym biegna inni. Ale czy faktycznie osiagniesz szczęscie odrzucając
      wszsytko i zatapaiając sie tylko i wyłacznie w swoim ja? nie pomyslałaes o tym,
      ze odrzucając rodzine, odrzucając ten świat tak naprawde podążasz trochę za
      własnym egozimem. Czy na pewno będziesz scześcliwy sam ze sobą. Chęc poznania
      samego siebie jest jak najbardziej w porządku, ale może lepiej spróbowac
      szczęscia w pomocy innym jak ktos juz to proponował. Dzielenie się z innymi tym
      czym masz. Praca dla innych. A cierpienie tez ma sens.Zmainy nigdy nie sa złe.
      Tak naprawde, człowiek który sie nie zmienia stoi w miejscu. Ale pomysl,
      zaczeniwesz jak to piszesz życie żebracze i co dalej? Bedziesz tak trfał.
      Myślę, ze nie zapragniesz znowu zmain, tylko nie wiadomo, czy będziesz mógł je
      wtedy zrealzaować. Bo uczy nas bardzo wiele. Przez cierpienie stajemy się
      lepsi. Odradzam drastyczne kroki. Lepiej zmieniac siebie małymi kroczkami, bo a
      nuż okaze sie ze co innego może nam dac szczęscie. życze powodzenia na drodze,
      która sam sobie wybierzesz.
    • fla Re: Bardzo nietypowe pytanie 24.07.06, 20:18
      jak już będziesz głodny to dam Ci kanapkę z serem
    • cyberski Re: Bardzo nietypowe pytanie 25.07.06, 18:30
      Trochę Ci zazdroszczę...
      Ja nie mam już takich możliwości...
      Wracając do tematu...
      Najprawdopodobniej boleć będzie ich zawsze jeśli zdecydujesz się żyć w ten sposób...
      Może to wszystko wszystko, to soje "odejście" musisz rozłożyć w czasie by mniej bolało?
      Może robić to przez lata, a nie jedną "mocną" decyzją?
      Zacznij żyć samodzielnie w ramach rodziny...
      Uwierz, że powoli zaczniesz się odseparowywać...
      Ich będzie to naprawdę mniej bolało...
      • allspice Zebractwo,to niegodne człowieka zajęcie... 25.07.06, 20:00
        lepiej zostać pustelnikiem,zyc skromnie i słuzyć innym -pokazując świat
        w innym wymiarze-bardziej duchowym niż materialnym. A pustelnia,gdzieś z dala
        od ludzi, cywilizacji. Są jeszcze takie miejsca w Polsce.
    • gropro Postanowienia 26.07.06, 11:34
      Dziekuje wszystkim za odpowiedzi, cale wsparcie i odmienny punkt widzenia.
      Rzeczywiscie zrobilem sie pyszny, przepraszam tych ktorych urazilem.

      Sprowokowalem rozmowe z matka, w ktorej zaczela mowic o przyszlosci, o tym kim
      jestem itd. Uswiadomilem jej, ze to sa jej oczekiwania i ze jedyne czego pragne
      to szczescie. Okazalem jej zycie jako dowod ze droga ktora obrala nie jest
      droga do szczescia i poprosilem zeby nie wymagala tego ode mnie. Powiedzialem,
      ze za niedlugo opuszcze dom i zeby nie trapila sie oczekiwaniami o moj dobrobyt
      materialny, bo tez nigdy do niego nie bede dazyc. Wyglada na to, ze ta rozmowa
      dala jej duzo do myslenia.

      Zrozumialem, ze cierpiec tak czy siak beda, jedyne co moge im ofiarowac to
      kilka spostrzezen, ktore moze za jakis czas sprawią, że i zrozumienie przyjdzie.

      Co do tego co postanowilem. Przygotowywuje sie do odejscia, medytuje 24 godziny
      na dobe, jem 2 posilki dziennie popijajac woda. Chodze na samotne calodniowe
      spacery, siadajac w medytacji w najwiekszy upal. Mam zamiar sprowokowac jeszcze
      kilka rozmow z kazdym czlonkiem rodziny, tak zeby kazdy z nich i zarazem
      wszyscy razem mieli calkowita jasnosc tego co postanowilem. To tyle co moge im
      ofiarowac.

      Na reszte postow nie odpowiadam, jestem wdzieczny kazdemu, w dyskusje nie
      wchodze.

      Jeszcze raz dziekuje wszystkim. Zycze wam wszystkiego dobrego w zyciu. Koniec
      tematu.
    • hsirk ladnie wkrecasz... 27.07.06, 09:14
      a tak na marginesie: od swiata nie da sie uciec w zebractwo: o tym sie moze
      przekonac pewnie kazdy poczatkujacy zebrak, kiedy dostanie wpie..od innych
      zebrakow za zajecie lepszego miejsca.

      rynek jak kazdy inny, te same zasady i wyscigi
Pełna wersja