hiacynaa
07.08.06, 13:15
Ufalam mezowi, dalam mu tyle wolnosci, ile to mozliwe. Chcialam, zeby byl
szczesliwy, czul sie swobodny.
Mamy male dziecko.
Ostatnio oswiadczyl, ze ma w tym roku dwie tygodniowe delegecja - do polowy
sierpnia i od 26 grudnia (2. dzien swiat).
Wczoraj przypadkowo znalazlam kwitek z gazety- miesiac temu dal ogloszenie do
gazety, ze zasponsoruje wakacje pani.
Przyznal sie, ze te dwie delegacje to byly planowane wyjazdy z ta poznana
przez ogloszenie osoba. On chce 'ratowac rodzine' i zebym mu wybaczyla.
Najohydniejsze jest to, ze te zdrady zaplanowane byly z rozmyslem, na zimno,
z pelna premedytacja. To nie bylo zapomnienie, zauroczenie.
Chcial ubierac choinke z dzieckiem, spiewac z nami koledi i jednoczesnie
pakowac sie na wyjazd z utrzymanka.
Rozmawiajac z kolezankami dowiaduje sie ze ich mezowie
maja zero swobody, nigdzie bez rodziny nie wychodza, zony kontroluja kazdy
grosz i kazdego esemesa. Ja nieszczesna idiotka, dalam mu swobody skolko
ugodno, chodzil gdzie chcial, czesto - b.czesto urywal sie popoludzniami,
jak czul sie zestresowany jechal na weekend do kolegi (???)
nad morze sam - zeby odpoczac od zgielku rodzinnego, budzet domowy
przechodzil
przez jego rece i go nie kontrolowalam... Bylam absolutna i totalna kretynka.
Idealistka. Niezyciową debilka.
Teraz on sie kaja, obiecal abstynencje alkoholow (nie wiem ile pil, ale od lat
codziennie- nie wiem ile, ale butelki znajdowalam w szafach z ciuchami, w
piwnicy, wszedzie. Tak na oko to pol litra na 2- 3 dni. To trwalo 8 lat,
walczylam z tym, przyrzekal poprawe i..... staral sie lepiej chowac butelki.
To
bylo takie poznowieczorne picie do lustra.
I teraz jeszcze to, ta zdrada. Z dziwka poznana przez ogloszenie...
A facet ma opinia superporzadnego. Ba - on prenumeruje dwa miesieczniki
katolickie.
Nie moge sie pozbierac. Blagam o wsparcie . Dla mnie wogole pojecie zdrady
jest abstrakcyjne. Zawsze bylam idealistka.