Dodaj do ulubionych

kontrkultura

11.08.06, 00:09
Na moment odskrobcie się od tematów damsko meskich i teściowo szwagrowych.
Zastanawia mnie czym jest teraz kontrkultura młodzieżowa. Jak uczesczałem do
szkoły średniej to mieliśmy punków, metali, depeszów a reszta była
nieokreśloną masą przeddresiarską. Jak to teraz wygląda, bo ja widzę tylko
odpier....lone laski i wymuskanych chłoptysi. Nikogo kto mógłby być
spadkobiercą jakiejkolwiek kontrkultury z przełomu lat 80 i 90. Napiszcie cos
o tym , bo i tak sie nie bzykacie z powodu problemów w związkach.
Obserwuj wątek
    • illiterate Re: kontrkultura 11.08.06, 00:51
      Wyglada to teraz tak, ze w ciagu jednego sezonu kazdy bunt jest zauwazony przez
      trenspotterow, ktorzy niosa je w zebach do agencji handlujacych informacjami.
      Ubicie rebelii odbywa sie przy skocznych dzwiekach reklamowych melodyjek.
      Innosc sprzedaje sie do czasu, az sie zuzyje (czyli w ciagu nastepnego sezonu).
      Licza sie cyfry.

      Tak jest tam, w naszej przasnej rzeczywistosci mlodziez od 5 chyba lat donosi
      uprzejmie w badaniach, ze bunt i innosc jej nie interesuje, przeciwnie - ze
      woli byc taka jak inni, bo to jest gwarancja (raczej wstepem do gwarancji), ze
      nie zostana kloszardami. Liczy sie poczucie bezpieczenstwa. Off, jesli sie
      pojawia, jest skopiowany z MTV i po prostu modny.

      PS No, paquito, powaznie sie nie bzykasz?
      • paco_lopez Re: kontrkultura 11.08.06, 12:26
        bzykam się na potęgę, toteż nie interesują mnie najpopularniejsze tematy z tego
        forum. A to co napisałas oraz fakt, ze tylko ty się dopisałaś jest dla mnie
        dowodem na brak kontrkultury i to raczej uważam za niebezpieczne. Moja wyrosła
        z reaggepunkowych nurtów kobieta twierdzi, że laski na ulicy znacząco i
        dezaprobująco patrzą sie na nią dając wyraz swej wyższości i umiłowania stylu
        superlacha. Superlacha lat 13, superlacha lat 45. we łbie sie nie mieści. Co do
        wyrazu w muzyce, to zastanawiałem się jakby to było miło gdyby z głosnika w
        miejscu publicznym popłynęły jarocińsko roskildoskie dźwięki. Mam osobista
        refleksję, ze ten brak kontrkultury to woda na młyn kaczeńcom w ich pseudo
        umoralnianiu nie wiem czego i kogo ????? Jak epoka nie zwiera rokendrola to
        jest rzeczywiście podejrzana. wszyscy grzeczni uczesani, odfryzowani i
        zatopieni w stronach porno. To jest takja chała, że aż sie biegac po lesie chce.
        • maureen2 Re: kontrkultura 11.08.06, 13:09
          te superlachy są z serialu bold and beautiful, ten styl,te problemy,te rozmowy.
          Wyksztalcenie -podstawowka,zawodówka, makijaż,chłopak przy boku i sliczny boba-
          sek w wózku. Idol.
          • paco_lopez Re: kontrkultura 11.08.06, 13:29
            Ja mam obawy, że zaszło to juz na uniwesytet. Nie potrafie tego wszystkiego
            trzeźwo ocenic, bo jestem z ery przeddresowej. Jak dla mnie ,to to wszystko
            jest jakis w pewnym sensie powrót do estetyki lat '50. Przed chwilą
            przeczytałem ze dzieci slayera nie powinny grac w proximie, bo jakiś koles
            który kładzie sie spac w krawacie i chadza na festyny jest temu przeciwny.
            odniosłem wrażenie, że mieszkam na zadupiu w ameryce a mój stary jeździ dodgem.
            • illiterate Re: kontrkultura 11.08.06, 17:19
              Mi to w ogole trudno sobie wyobrazic, co sie z tego zrobi.
              Przeciez kontestacja zastanych wartosci jest warunkiem dorosniecia. Je mozna
              potem grzecznie wchlonac, ale juz swiadomie, z wyboru.

              A tu takie gladkie lykanie czym tatus, mamusia i tv karmia. Plus okazjonalne
              marudzenia w mediach, ze to nie sa zadne pokolenia, bo nie buduja ich wazne,
              wspolne doswiadczenia (okolopogrzebowych uroczystosci JPII nie licze, bo nie
              wydaje mi sie, by to cokolwiek zmienilo w tych mlodych duszyczkach).
        • hansii nie widze tu zadnych anomalii historycznych 11.08.06, 13:23
          paco_lopez napisał:
          > wyrazu w muzyce, to zastanawiałem się jakby to było miło gdyby z głosnika w
          > miejscu publicznym popłynęły jarocińsko roskildoskie dźwięki. Mam osobista
          > refleksję, ze ten brak kontrkultury to woda na młyn kaczeńcom w ich pseudo
          > umoralnianiu nie wiem czego i kogo ????? Jak epoka nie zwiera rokendrola to
          > jest rzeczywiście podejrzana. wszyscy grzeczni uczesani, odfryzowani i
          > zatopieni w stronach porno. To jest takja chała, że aż sie biegac po lesie
          chce
          > .


          W czasach trudnych (o duzym poziomie bezrobocia itp...) masz mozliwe dwie
          postawy.

          1. Postawe rewolucyjna (kontrkultura wlasnie)
          2. Uporczywe proby przystosowania i zanlezienia sobie miejsca w spoleczenstwie.

          Mlodzi ludzie wybieraja dzisiaj glownie to drugie, podobnie zreszta jak bylo
          pod koniec wielkiego kryzysu lat 30-tych.
          Wtedy tez praktycznie nie bylo zadnych alternatyw.

          Nie wspominam tendencji faszystowskich.
          Dzis te - en bloc - nie sa jednak w OTWARTEJ WRESZCZIE Europie w modzie :)))
          • maureen2 Re: nie widze tu zadnych anomalii historycznych 11.08.06, 13:55
            kontrkultura jest pojęciem niewłaściwym. Można to ując jako trend,prąd o dość
            szerokim nurcie mieszczącym różne odmiany zmierzające w tym samym kieunku,celu,
            czyli przystosowania się do pewnych ogólnych norm.
          • alfika Re: nie widze tu zadnych anomalii historycznych 11.08.06, 14:42
            Hansii, tak jak się cieszę, że Cię widze, tak znowu matwię się głupotami, które
            wypisujesz...

            kto nie miał pod koniec lat 30ch wyboru?
            kultura kształtuje człowieka? większość, owszem - ale każdego człowieka???
            bez przesady
            • hansii Re: nie widze tu zadnych anomalii historycznych 11.08.06, 14:55
              alfika napisała:
              > kto nie miał pod koniec lat 30ch wyboru?

              - przepraszam za niescislosc :) ludzie jako jednostki. w budowie w ZASTANEJ
              rzeczywistosci innego modelu zycia...
              zwyciezyly gdzieniegdzie ruchy rewolucyjne, czyli zmiany calej zaistnialej
              rzeczywistosci... (faszyzm...)

              ale ja nie o tym...
              w krajach dmokratycznych, ktorych faszyzm nie dotknal, nie bylo wtedy ZADNYCH
              znaczacych prob podwazania istniejacych wartosci, lecz tendencje przystosowawcze

              podobnie , jak i teraz...
              i tylko o to mi chodzilo...

              > kultura kształtuje człowieka? większość, owszem - ale każdego człowieka???
              > bez przesady

              - TO slusznie napisalas...!!!
              >
              Zlotko Ty moje, los chcial, ze pisuje czasem na forum psychologia, lecz nie
              jestem psychologiem z natury, lecz politykiem (czyli socjologiem raczej :))).
              Interesuje mnie los spleczenstwa, wiekszosci, mniejszosci , grup etc...

              Los pojedynczego czlowieka pozostawiam Tobie :)
              mnie on (poza nielicznymi wyjatkami :)))) raczej malo interesuje.
              • alfika Re: nie widze tu zadnych anomalii historycznych 11.08.06, 15:16
                widzę, że racji sobie nie przyznamy zbyt często, Hansii - człeku z pokrętną
                opcją socjologiczną...
                jak nie popatrzysz na jednostkę, to w końcu przejedziesz się na spojrzeniu
                masowym
                (żeby nie było, że nie mówiłam)
                :)

                jednostka wybiera, nawet jak tenże faszyzm szalał
                - albo daje się porywać, albo ma swój mózg i sumienie
                (ja nie mówię, że to najłatwiejsze pod słońcem - ale to i tak nie ściąga z
                człowieka odpowiedzialności za dokonywane wybory)

                los pojedynczego człowieka daje dopiero jakąś większośc czy mniejszość - i to
                właśnie od tychże jednostek zależy, jak się żyje, jak się do ludzi podchodzi i
                świata, co się wybiera - i jakie cechy owa większość przez to nabędzie
                • hansii fifty fifty :))) 11.08.06, 15:36
                  alfika napisała:
                  widzę, że racji sobie nie przyznamy zbyt często, Hansii - człeku z pokrętną
                  > opcją socjologiczną...
                  > jak nie popatrzysz na jednostkę, to w końcu przejedziesz się na spojrzeniu
                  > masowym (żeby nie było, że nie mówiłam)
                  > :)

                  - eeh... znowu ktos mnie posadza o sympatie totalitarne...:)

                  (typu: - ...jednostka niczym...)

                  ilez razy ja juz sie tego nasluchalem na FS? :)))

                  - dziewcze, przykladajac reke do obalenia komunizmu w 1981, nigdy nie mialem
                  watpliwosci, ze i w demokracji manipuluje sie JEDNOSTKA, tylko ze robi sie
                  to lepiej :)))

                  > jednostka wybiera, nawet jak tenże faszyzm szalał
                  > - albo daje się porywać, albo ma swój mózg i sumienie
                  > (ja nie mówię, że to najłatwiejsze pod słońcem - ale to i tak nie ściąga
                  z człowieka odpowiedzialności za dokonywane wybory)

                  - najczesciej, praktycznie nie...
                  z przykroscia musze sie z Toba nie zgodzic...
                  wiekszosc ludzi (tu spekuluje ile... - 80 %?)
                  mentalnie nie ogarnia calej rzeczywistosci i da sobie wmowic wiele bzdur...
                  (jezeli nalezysz do tych 20 % - to mozesz mowic o szczesciu...:)))

                  - tak bylo i z faszyzmem, tak jest i teraz z globalizacja...
                  >
                  > los pojedynczego człowieka daje dopiero jakąś większośc czy mniejszość - i to
                  > właśnie od tychże jednostek zależy, jak się żyje, jak się do ludzi podchodzi

                  - i to jest piekne chrzescijanskie podejscie...
                  (lubie je - bez ironii...)

                  Realny Swiat, to jednak MIESZANINA prawdy, iluzji i manipulacji
                  - z gumowymi granicami z magmy (miedzy nimi...)

                  Zdajesz sie tego nie dostrzegac.
                  • by_luty10 Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 15:58
                    hansii napisał:
                    w demokracji manipuluje sie JEDNOSTKA, tylko ze robi sie
                    > to lepiej :)))
                    >

                    demokracja pozwala jednak na zycie w miare niezalezne, jezeli nie bedziesz mial
                    zbyt wygorowanych potrzeb...


                    > wiekszosc ludzi (tu spekuluje ile... - 80 %?)
                    > mentalnie nie ogarnia calej rzeczywistosci i da sobie wmowic wiele bzdur...

                    konieczne jest ustalenie, co bzdura jest, a co nie...
                    i chcialbym widziec tego smialka, ktory zacznie ustalac...
                    • hansii Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 16:17
                      by_luty10 napisał:
                      > demokracja pozwala jednak na zycie w miare niezalezne, jezeli nie bedziesz
                      mial zbyt wygorowanych potrzeb...

                      - z pewnoscia:) inaczej nie przykladalbym reki do obalenia komuny :)

                      najwazniejszy sens demokracji, to jednak to, ze o prawde tu chyba latwiej,
                      a o manipulacje trudniej...
                      a mimo, z zawsze jest obecna, to i ona musi sie napracowac...

                      > konieczne jest ustalenie, co bzdura jest, a co nie...
                      > i chcialbym widziec tego smialka, ktory zacznie ustalac...

                      - Otoz wlasnie.. byli juz tacy...

                      Wychodzi wiec na to, ze nie mamy lepszego wyjscia, niz zyc w tej magmie
                      prawdy , iluzji i manipulacji :)

                      wszakze lepsze to, niz rowno wyprasowany garnitur :)))
                      • luty10 Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 16:41
                        dreczy mnie pytanie;

                        czy ludzi powinno sie zostawic w spokoju,
                        czy moze jednak organizowac jakis oddolny ruch 'uswiadamiania'...

                        bo gdyby tak wprowadzic na szeroka skale alternatywny sposob
                        wychowywania dzieci i mlodziezy...wychowywania bez z 'mediow, kotletow i
                        religii', czyli bez manipulacji, indoktrynacji i nadmiernej konsupcji z
                        uwzglednieniem piatego przykazania - nie zabijaj... wychowywania blisko
                        przyrody, wartosci duchowych i intelektualnych...

                        ale moze to juz bylo...:)

                        • hansii Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 16:52
                          ani zostawic w spokoju (- to zaniedbanie)
                          ani zorganizowac masowa akcje uswiadamiania (istotnie - to juz bylo...)

                          pozostaje tylko uswiadamianie w "podgrupach"...
                          ze zmiennym skladem tych grup i zmieniajacymni sie nauczycielami :)))
                          • hatroha Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 16:58
                            myslę, że taką kontrkulturą jest nasz "rząd"
                            całkowicie oderwany od spokojnego życia Polaków
                            konrowersyjny w każdym wydaniu - no cholera nie da się przejśc obojętnie...
                            • j-k Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 17:03
                              hatroha napisał:
                              > konrowersyjny w każdym wydaniu - no cholera nie da się przejśc obojętnie...

                              To nie kontrkultura - to folklor polityczny u wladzy :)
                              lecz przynyjmniej w kolo jest wesolo :)
                          • luty10 Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 17:19
                            hansii napisał:


                            > pozostaje tylko uswiadamianie w "podgrupach"...
                            > ze zmiennym skladem tych grup i zmieniajacymni sie nauczycielami :)))

                            gdybys zostal takim nauczycielem, czego bys nauczal...?:)



                            • hansii Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 17:24
                              luty10 napisał:
                              > gdybys zostal takim nauczycielem, czego bys nauczal...?:)

                              Technik manipulacji, Luty...
                              To bardzo ciekawa dziedzina...
                              Lecz dopiero wtedy, gdybym skonczyl odpowiedni kurs u Ciebie :)))

                              pa.

                              • luty10 Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 17:39
                                hansii napisał:

                                > luty10 napisał:
                                > > gdybys zostal takim nauczycielem, czego bys nauczal...?:)
                                >
                                > Technik manipulacji, Luty...
                                > To bardzo ciekawa dziedzina...
                                > Lecz dopiero wtedy, gdybym skonczyl odpowiedni kurs u Ciebie :)))
                                >
                                > pa.

                                widze, ze nie musisz konczyc zadnych kursow...
                                pokazales swoje mistrzostwo...

                                prawde mowiac, az mnie zatkalo z wrazenia...:)

                                • hansii Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 20:22
                                  luty10 napisał:
                                  > widze, ze nie musisz konczyc zadnych kursow...
                                  > pokazales swoje mistrzostwo...
                                  >
                                  > prawde mowiac, az mnie zatkalo z wrazenia...:)

                                  Luty, skromnosc jest cnota.
                                  Lecz przesadna skromnosc zamienia sie sowizdrzalstwo :)
                                  • luty10 Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 20:35
                                    hansii napisał:

                                    > Luty, skromnosc jest cnota.
                                    > Lecz przesadna skromnosc zamienia sie sowizdrzalstwo :)

                                    Hansii, nie znalem tej sentencji:)...musze sie nad nia zastanowic...
                                    to jednak troche potrwa...:)


                                    • hansii Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 20:40
                                      luty10 napisał:
                                      > Hansii, nie znalem tej sentencji:)...musze sie nad nia zastanowic...
                                      > to jednak troche potrwa...:)

                                      Masz czas , Luty, czyn w pokoju swoja powinnosc.

                                      Pamietaj jedynie, jako czlowiek nie majacy wyksztalcenia technicznego,
                                      ze czasami trzeba sie starac odroznic srubke - od krecacego nia srubokreta :)))
                                      • luty10 Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 20:52
                                        hansii napisał:

                                        > Pamietaj jedynie, jako czlowiek nie majacy wyksztalcenia technicznego,
                                        > ze czasami trzeba sie starac odroznic srubke - od krecacego nia
                                        srubokreta :)))

                                        aaaa, to dlatego ludzie ksztalaca sie technicznie,
                                        zeby odroznic....aaaaa:)))


                                        • hansii Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 21:21
                                          Nie. Czynia to przez przypadek.
                                          Jednakze nawet wtedy
                                          latwiej im przychodzi
                                          odroznienie napiecia bezpiecznego dla zycia - od niebezpiecznego
                                          niz niektorym "gumanistom" - proste odroznienie dobra od zla :)

                                          To Dobrego Slowa na dzien dzisiejszy, czy Piatek :)
                                          • hansii korekta 11.08.06, 21:32
                                            - To tyle Dobrego Slowa na dzien dzisiejszy - czyli Piatek... byc mialo...

                                            a Piatek - to dzien Swiety.

                                            dormine bene.
                                          • alfika Re: Hansii, tak na marginesie... 17.08.06, 13:49
                                            zaskakujesz mnie w kwestii podstaw kształcenia się :)
                                            przez przypadek kształcą się psubraty jedynie
                                            • hansii chyba na horyzoncie?... 17.08.06, 14:00
                                              alfika napisała:
                                              > przez przypadek kształcą się psubraty jedynie
                                              >

                                              I To jest swiezy powiew mysli.

                                              Mam wrazenie , ze wiekszosc Spraw tego Swiata, dzieje sie przez przypadek.
                                              Z tym zastrzezeniem, ze przypadek, to Porzadek Spraw ustalony przez Stworce,
                                              a konkretnym ludziom jedynie nie znany :)))

                                              • alfika Re: chyba na horyzoncie?... 18.08.06, 12:04
                                                Porządek Spraw jest konkretnym ludziom nie znany?

                                                ja nie wiem, do jakiego stopnia Stwórca działa, a od jakiego człowiek ma
                                                działać;
                                                wiem, ż socjalizm okrutnie zdjął z człowieka odpowiedzialność za siebie samego
                                                i to ciągle pokutuje - i jeszcze pokoleniami będzie pokutować, niestety, w
                                                powichrowanych głowach, którenie wiedzą, co robią

                                                może nawet zadośćuczynienie należałoby ludziom dać - uświadamiać z naciskiem
                                                godnym lokomotywy co do odpowiedzialności i ponoszenia konsekwencji za swoje
                                                decyzje
                                                • hansii Re: chyba na horyzoncie?... 18.08.06, 14:05
                                                  alfika napisała:
                                                  > Porządek Spraw jest konkretnym ludziom nie znany?

                                                  - tak. wielu spraw i wielu ludziom.
                                                  To co dla jednych bywa przypadkiem, dla innych jest widocznym Porzadkiem Spraw.
                                                  >
                                                  > ja nie wiem, do jakiego stopnia Stwórca działa, a od jakiego człowiek ma
                                                  > działać;

                                                  - tego zapewne nikt nie wie.

                                                  > wiem, że socjalizm okrutnie zdjął z człowieka odpowiedzialność za siebie
                                                  samego i to ciągle pokutuje

                                                  - niewatpliwie, masz racje. Lecz ja nie o tym.
                                                  Nawet w idealnym systemie wolnosciowo-demokratycznym, czlowiek nie ma pelnego
                                                  ogladu swojej rzeczywistosci.
                                                  I nie zawsze uswiadamia sobie pelne konsekwencje swoich decyzji.
                                                  Oczywiscie w sprawach prostych - gdy np. cos ukradniesz, to wiesz,
                                                  ze pojdziesz siedziec.

                                                  Jednakze biorac sobie kogos za meza, czy obierajac zawod i prace (by ponownie
                                                  siegnac po klarowne przyklady) tak do konca nie znasz konsekwencji swoich
                                                  decyzji...

                                                  I tu bronie tezy, ze odpowiedzialnosc czlowieka za swoje czyny nie jest
                                                  do konca pelna, lecz ograniczona przez nasza wlasna ulomnosc.
                                                  Nawet, gdy nie ogranicza jej juz system polityczny.

                                                  Pomocnym wyjsciem moze byc ta oto sentencja :
                                                  - gdy nie wiesz, jak sie zachowac - zachowuj sie przyzwoicie.

                                                  (ergo: polegaj na normach obyczajowych i wiedzy innych)




                                                  • alfika Re: chyba na horyzoncie?... 18.08.06, 15:14
                                                    hansii napisał:

                                                    > > wiem, że socjalizm okrutnie zdjął z człowieka odpowiedzialność za siebie
                                                    > samego i to ciągle pokutuje
                                                    >
                                                    > - niewatpliwie, masz racje. Lecz ja nie o tym.
                                                    > Nawet w idealnym systemie wolnosciowo-demokratycznym, czlowiek nie ma pelnego
                                                    > ogladu swojej rzeczywistosci.
                                                    > I nie zawsze uswiadamia sobie pelne konsekwencje swoich decyzji.
                                                    > Oczywiscie w sprawach prostych - gdy np. cos ukradniesz, to wiesz,
                                                    > ze pojdziesz siedziec.
                                                    > Jednakze biorac sobie kogos za meza, czy obierajac zawod i prace (by ponownie
                                                    > siegnac po klarowne przyklady) tak do konca nie znasz konsekwencji swoich
                                                    > decyzji...

                                                    ja wiem, że Ty nie o tym, bo ja o tym, przyszło mi na myśl i jest :)))
                                                    to, co piszesz, to juz kwestia filozofii, jaką się przyjmie
                                                    nie mozesz przewidywać przyszłości, ale konsekwencje swoich decyzji - jak
                                                    najbardziej
                                                    jak ukradniesz, możesz bać się kary, możesz wiedzieć, że pójdziesz do
                                                    więzienia, możesz wierzyć w Sprawiedliwość owego Stwórcy i Jego karę -
                                                    mniejsza z tym,
                                                    jeśli życie polega na stawaniu się coraz lepszym i bardziej świadomym (a
                                                    polega, choćby dlatego, że nas doświadcza), w końcu osiągniesz etap, kiedy sam
                                                    sobie w brodę naplujesz za tę kradzież - albo ją usprawiedliwisz i bedziesz
                                                    brnął dalej

                                                    przy podjęciu każdej decyzji masz z reguły możliwość wycofania się - jeśli zaś
                                                    hamują Cię normy społeczne czy wyrzuty sumienia, siadasz jak dorosły człek i
                                                    myślisz, co wybierasz - i idziesz tam, gdzie uważasz, że niekoniecznie
                                                    najwygodniej i najzabawniej, ale najlepiej dla wszystkich
                                                    byle za innych nie decydować, co im z Twojej strony najbardziej posłuży

                                                    z tymi małżeństwami nie jest też tak źle - jak nie wiesz, czy to ta, to
                                                    kretyństwem jest brać ślub czy ulegać manipulacji lubej - mozesz przewidzieć,
                                                    ze narobisz sobie, jej i pewnie dwóm osobom na boku (prędzej czy później)
                                                    problemów

                                                    ślubujesz, jak masz pewność, cze wytrwasz w przypadku najtrudniejszych zdarzeń
                                                    - i guzik mnie obchodzi, że komus się tak śpieszyło, ze nie zdążył pomyśleć,
                                                    poznać czy nie wiedział
                                                    od tego są rozwody i uczciwe przeproszenie
                                                    - popełniasz błąd, to go naprawiasz

                                                    >
                                                    > I tu bronie tezy, ze odpowiedzialnosc czlowieka za swoje czyny nie jest
                                                    > do konca pelna, lecz ograniczona przez nasza wlasna ulomnosc.
                                                    > Nawet, gdy nie ogranicza jej juz system polityczny.
                                                    >
                                                    > Pomocnym wyjsciem moze byc ta oto sentencja :
                                                    > - gdy nie wiesz, jak sie zachowac - zachowuj sie przyzwoicie.
                                                    >
                                                    > (ergo: polegaj na normach obyczajowych i wiedzy innych)

                                                    Hansii, Ty mnie nie załamuj :)
                                                    normy społeczne a przyzwoitość? :)))))))))
                                                    i jesteś ostatnią osobą, którą bym posądziła o wprowadzanie w czyn zasady
                                                    hołubionej przez panią Kwaśniewską, pierwszą damę Rzeczy Bardzo Pospolitej ;)

                                                    człowiek swoja odpowiedzialność ogranicza sam, zrzucając winę na warunki
                                                    zewnętrzne - cała wartość wewnątrz Ciebie, nie w warunkach -
                                                    i dlatego tak pomstuję na socjalizm
                                                    jak również na litowanie się głupio-dobre nad słabszymi -
                                                    wędka w rękę i w drogę :)
                                                  • hansii by skrocic Twe meki (moralne) :) 18.08.06, 15:26
                                                    alfika napisała:
                                                    > Hansii, Ty mnie nie załamuj :)
                                                    > normy społeczne a przyzwoitość? :)))))))))
                                                    > i jesteś ostatnią osobą, którą bym posądziła o wprowadzanie w czyn zasady
                                                    > hołubionej przez panią Kwaśniewską, pierwszą damę Rzeczy Bardzo Pospolitej ;)

                                                    - chyba nie znam sie na polskiej polityce, a coz to ta Dama wprowadzala ?
                                                    >
                                                    > człowiek swoja odpowiedzialność ogranicza sam, zrzucając winę na warunki
                                                    > zewnętrzne - cała wartość wewnątrz Ciebie, nie w warunkach -

                                                    - hm... to bajki typowe dla Lutego i jego religii Wschodu...
                                                    a w istocie, penetracja liberalnego kapitalizmu - w glowki ludzkie :)

                                                    > i dlatego tak pomstuję na socjalizm
                                                    > jak również na litowanie się głupio-dobre nad słabszymi -
                                                    > wędka w rękę i w drogę :)

                                                    - po raz kolejny przypomne, ze gdybym tak kochal "realny socjalizm"
                                                    - tobym nie przykladal reki do jego obalenia...

                                                    DRUGI KONIEC KIJA - ze czlowiek w pelni Panem swego losu
                                                    - to liberalna DEMAGOGIA.

                                                    Prawda - jak zawsze - lezy posrodku.

                                                    Potrzebna jest i WOLNOSC jednostki
                                                    (ale calkowitej z przyczyn zewnetrznych i wewnetrznych) nigdy nie ma...

                                                    Jak i miedzy-ludzka SOLIDARNOSC (ekonomiczna glownie).


                                                  • alfika Re: aaatam 18.08.06, 15:44
                                                    skąd Ci do głowy przyszło, że się męczę??? chłopcze :) nie martw się o mnie -
                                                    jestem juz dużą dziewczynką :)

                                                    Ty wprowadzasz zasadę owej damy - o przyzwoitym zachowaniu w przypadku
                                                    niewiedzy :) ale jak lubisz...

                                                    żaden kapitalizm mi głowynie penetruje, aniele, nie bój Ty się
                                                    a Luty to na Wschód sięga i prze w tym na całego dość oderwanie od świata
                                                    Wschód zaś nie aż tak bardzo się wywodzi z kapitalizmu, choćby liberalnego
                                                    ja mówię jedynie o odpowiedzialności za siebie, nic poza

                                                    zaś jeśli przyznamy część odpowiedzialności za los Bogu - to druga część,
                                                    chcesz czy nie, leży w Twoich własnych rękach
                                                    ot, i tyle w kwestii wolności

                                                    zauważ, jak ludzie nie zmieniają swoich filozofii życiowych na przestrzeni
                                                    dziesiecioleci, przeżywszy juz 3 różne ustroje - każdy sobie, jeśli nie da się
                                                    uwieść politykierstwu ;)))
                                                    niezłe...
                                                    ale to juz Twoim przemysleniom pozostawiam :)
                                                  • hansii Re: aaatam 18.08.06, 15:53
                                                    alfika napisała:
                                                    > żaden kapitalizm mi głowynie penetruje, aniele, nie bój Ty się
                                                    > a Luty to na Wschód sięga i prze w tym na całego dość oderwanie od świata
                                                    > Wschód zaś nie aż tak bardzo się wywodzi z kapitalizmu, choćby liberalnego
                                                    > ja mówię jedynie o odpowiedzialności za siebie, nic poza

                                                    - Filozofie Wschodu sa (ekonomicznie biorac), najczesciej anty-rewolucyjne,
                                                    propagujac teze, ze wszystko zalezy od indywidualnego wysilku, lecz
                                                    jednoczesnie z zastana rzeczywistoscia trzeba sie pogodzic :)

                                                    >> zauważ, jak ludzie nie zmieniają swoich filozofii życiowych na przestrzeni
                                                    > dziesiecioleci, przeżywszy juz 3 różne ustroje - każdy sobie, jeśli nie da
                                                    się uwieść politykierstwu ;)))
                                                    > niezłe...
                                                    > ale to juz Twoim przemysleniom pozostawiam :)

                                                    - chyba jednak zbytnia generalizacja...
                                                    Jaruzelski zaczal, jako katolicki mamisynek, a skonczyl jako lewicowiec.

                                                    Chociaz u mnie faktycznie sie zgadza...:)))
                                                    Ojciec nawet siedzial na Pawiaku (w 1938 za udzial w demonstracji 1-szo
                                                    majowej...)

                                                    A ja nadal twierdze (chyba mam to w genach ? :)
                                                    ze systemy socjaldemokratyczne Europy Zachodniej
                                                    (czyli mieszanina wolnorynkowego kapitalizmu i prosocjalnej polityki spolecznej)
                                                    to najlepsze, co udalo sie ludzkosci do tej pory wymyslec...

                                                    pa.
                              • gszesznica Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 19:57
                                hansii napisał:

                                > luty10 napisał:
                                > > gdybys zostal takim nauczycielem, czego bys nauczal...?:)
                                >
                                > Technik manipulacji, Luty...
                                > To bardzo ciekawa dziedzina...
                                > Lecz dopiero wtedy, gdybym skonczyl odpowiedni kurs u Ciebie :)))))))
                                >
                                > pa.
                                >
                                ale tak czy inaczej..manipulacje moze sie udaja ,ale manipulantom szczescia nie
                                daja..
                                grüß
                                • hansii Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 20:23
                                  gszesznica napisała:
                                  > ale tak czy inaczej... manipulacje moze sie udaja , ale manipulantom
                                  szczescia nie daja..

                                  wyjelas mi to z ust :)))
                                  • gszesznica Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 20:37
                                    hansii napisał:

                                    > gszesznica napisała:
                                    > > ale tak czy inaczej... manipulacje moze sie udaja , ale manipulantom
                                    > szczescia nie daja..
                                    >
                                    > wyjelas mi to z ust :)))

                                    :))))
                                • luty10 Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 20:28
                                  gszesznica napisała:

                                  > ale tak czy inaczej..manipulacje moze sie udaja ,ale manipulantom szczescia
                                  nie daja..


                                  a mowilas, ze jestes szczesliwa zona...
                                  • gszesznica Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 20:36
                                    luty10 napisał:

                                    > gszesznica napisała:
                                    >
                                    > > ale tak czy inaczej..manipulacje moze sie udaja ,ale manipulantom szczes
                                    > cia
                                    > nie daja..
                                    >
                                    >
                                    > a mowilas, ze jestes szczesliwa zona...

                                    tak sobie mysle ,ktore ze zdan Twoich mam przytoczyc..
                                    gdzie moglabym zapytac

                                    a mowila/es ze jestes...?
                                    • luty10 Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 20:39
                                      szakal ma czuja...juz mnie zlikwidowal...:)

                                      pozdrowka szakalku...:))
                                      • gszesznica Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 20:40
                                        luty10 napisał:

                                        > szakal ma czuja...juz mnie zlikwidowal...:)
                                        >
                                        > pozdrowka szakalku...:))

                                        a co napisal/es? napisz na priva.
                                        • luty10 Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 20:44
                                          nie powiem...zapytaj szakala...:)
                                          • nostra_damus Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 20:46
                                            luty10 napisał:

                                            > nie powiem...zapytaj szakala...:)

                                            I co jakis tam szakal moze powiedziec?
                                            • luty10 Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 20:55
                                              nostra_damus napisał:

                                              > I co jakis tam szakal moze powiedziec?

                                              jakis szakal, to moze nie powie wiele, ale szakal-el, to ho ho...:)
                                              • nostra_damus Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 20:56
                                                luty10 napisał:

                                                > nostra_damus napisał:
                                                >
                                                > > I co jakis tam szakal moze powiedziec?
                                                >
                                                > jakis szakal, to moze nie powie wiele, ale szakal-el, to ho ho...:)

                                                Napisze post o trollach
                                                • luty10 Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 21:01
                                                  nostra_damus napisał:

                                                  > Napisze post o trollach


                                                  jestem starym, zasluzonym trollem tego forum,
                                                  ale juz spadam...sorki..:))
                                          • gszesznica Re: fifty fifty :))) 11.08.06, 20:47
                                            luty10 napisał:

                                            > nie powiem...zapytaj szakala...:)

                                            to mnie..
                                            nie bede Szaklowi glupotami glowy zawracala..
                                            ide potrollowac na pewnym forum.ciao.
                  • alfika Re: fifty fifty :))) 17.08.06, 13:28
                    realny świat, chłopcze, to odzwierciedlenie Twojego nastawienia i spełnienie
                    Twoich oczekiwań - nie mów, że tego nie wiesz, hihi

                    jeśli gdzieś było o totalitaryzmie - to nie u mnie, więc nie dopowiadaj za
                    dużo :) podobnie jak z podsumowaniami - na cóż nam to?
                    chrześcijańskie czy nie, lubisz czy nie - mniejsza z tym
                    kwestią nadrzędną jest, jak wypośrodkować, by mieć poczucie sensu i postawić
                    ten milowy krok we własnym rozwoju wprzód ;))))))))
                    • hansii Re: fifty fifty :))) 17.08.06, 14:06
                      alfika napisała:

                      > realny świat, chłopcze, to odzwierciedlenie Twojego nastawienia i spełnienie
                      > Twoich oczekiwań - nie mów, że tego nie wiesz

                      - niestety nie. Realny Swiat istnieje niezaleznie od nas,
                      filozofowie dawno juz to udowodnili :)

                      To co mi widzimy, dziewcze, to jedynie ODBICIE, czy jak chcesz, Odzwieciedlenie
                      tego Swiata w naszych oczach... Dla kazdego nieco inne :)))

                      > kwestią nadrzędną jest, jak wypośrodkować, by mieć poczucie sensu i postawić
                      > ten milowy krok we własnym rozwoju wprzód ;))))))))

                      - oczywiscie. Lecz z cala swiadomoscia wlasnych i srodowiskowych OGRANICZEN
                      (ekonomicznych, politycznych etc...)
                      • alfika Re: fifty fifty :))) 17.08.06, 15:07
                        hansii napisał:
                        > - niestety nie. Realny Swiat istnieje niezaleznie od nas,
                        > filozofowie dawno juz to udowodnili :)

                        filozofowie udowodnili najpierw, że nie istnieją atomy, a potem, że
                        istnieją ;)))
                        ale ustalmy, że rzeczywisty świat jest niezależny od naszych oczekiwań i
                        postaw - więc kto zna rzeczywistość? czysty umysł, który wyzbył się oczekiwań i
                        spodziewań - czyli kto? nikt - czyli rzeczywisty świat albo nie jest do
                        poznania tu i teraz, zmysłami, czyli dla nas nie istnieje, albo - biorąc rzecz
                        empirycznie - jest taki, jak kto go widzi
                        dwie proste możliwości
                        chłopcze

                        politycznych ograniczeń nie ma dla jednostki
                        i to jest pocieszające
                        ekonomiczne można pokonać - albo zlekceważyć, bo nie to jest najważniejsze
                        (w tym dochodzeniu do pełni człowieczeństwa)
                        tak na dziś mnie sie widzi
                        aniele
                        • hansii Re: fifty fifty :))) 17.08.06, 15:22
                          alfika napisała:
                          - więc kto zna rzeczywistość? czysty umysł, który wyzbył się oczekiwań i
                          > spodziewań - czyli kto? nikt

                          - Nikt. Poza Stworca, rzecz jasna.

                          - czyli rzeczywisty świat albo nie jest do
                          > poznania tu i teraz, zmysłami, czyli dla nas nie istnieje

                          - Istnieje . Gdyz poznajemy jego odbicia, czy jak wolisz Fragmenty.
                          te zas odbicia sa PRZYBLIZONYM obrazem Swiata Obiektywnego.

                          albo - biorąc rzecz
                          > empirycznie - jest taki, jak kto go widzi
                          > dwie proste możliwości

                          - napisalem juz ze nie. Jest taki jak go widzisz - TYLKO w Twojej wyobrazni.
                          W mojej jest juz nieco inny. A mylimy sie i tak oboje.
                          I oboje widzimy tylko zniekszalcone, przez niedostatki naszego postrzegania,
                          obrazy tego Swiata.
                          A zaleznie od zdolnosci postrzegania obserwatorow, KORELACJA miedzy tymi
                          subiektywnymi obrazami moze byc wieksza, lub mniejsza.

                          > politycznych ograniczeń nie ma dla jednostki
                          > i to jest pocieszające

                          - wolne zarty.
                          nawet w demokratycznym kraju, jakim jest Polska nie radze Ci w pracy
                          w prywatnej firmie ujawniac Twoich sympatii politycznych.
                          Moga sie okazac inne niz szefa i mozesz popasc w nielaske :)

                          > ekonomiczne można pokonać - albo zlekceważyć, bo nie to jest najważniejsze
                          > (w tym dochodzeniu do pełni człowieczeństwa)
                          > tak na dziś mnie sie widzi

                          - widzi Ci sie zbyt optymistycznie :)
                          czasami nie daje sie ich ani pokonac, ani zlekcewazyc :)

                          Ale gratuluje tego optymizmu, zwlaszcza, gdy czytam, ze polowa Polakow ledwie
                          wiaze koniec z koncem ,a 60 % mlodziezy marzy o emigracji :), z czego polowa
                          z tej liczby - na stale :)
                          • alfika Re: fifty fifty :))) 18.08.06, 12:00
                            hansii napisał:

                            >
                            > - Istnieje . Gdyz poznajemy jego odbicia, czy jak wolisz Fragmenty.
                            > te zas odbicia sa PRZYBLIZONYM obrazem Swiata Obiektywnego.
                            >
                            > albo - biorąc rzecz
                            > > empirycznie - jest taki, jak kto go widzi
                            > > dwie proste możliwości
                            >
                            > - napisalem juz ze nie. Jest taki jak go widzisz - TYLKO w Twojej wyobrazni.
                            > W mojej jest juz nieco inny. A mylimy sie i tak oboje.
                            > I oboje widzimy tylko zniekszalcone, przez niedostatki naszego postrzegania,
                            > obrazy tego Swiata.
                            > A zaleznie od zdolnosci postrzegania obserwatorow, KORELACJA miedzy tymi
                            > subiektywnymi obrazami moze byc wieksza, lub mniejsza.


                            czyli jak mi piszesz, że świat realny jest mieszaniną prawdy i manipulacji, jak
                            piszesz o gumie i magmie (jesssooo, skąd takie połączenia, ludziu, Ci
                            przychodzą do głowy...) - to piszesz dokładnie o swoich wyobrażeniach
                            ;)

                            >
                            > > politycznych ograniczeń nie ma dla jednostki
                            > > i to jest pocieszające
                            >
                            > - wolne zarty.
                            > nawet w demokratycznym kraju, jakim jest Polska nie radze Ci w pracy
                            > w prywatnej firmie ujawniac Twoich sympatii politycznych.
                            > Moga sie okazac inne niz szefa i mozesz popasc w nielaske :)


                            Sliczny! ależ ja mojemu szefowi od paru lat tłumaczę, co myślę - również na
                            temat jego przekonań :)
                            kulą w płot i obraza majestatu, że we mnie sprzedawczyka podejrzewasz :))))))


                            >
                            > > ekonomiczne można pokonać - albo zlekceważyć, bo nie to jest najważniejsz
                            > e
                            > > (w tym dochodzeniu do pełni człowieczeństwa)
                            > > tak na dziś mnie sie widzi
                            >
                            > - widzi Ci sie zbyt optymistycznie :)
                            > czasami nie daje sie ich ani pokonac, ani zlekcewazyc :)


                            przykłady, przykłady....
                            życie naprawdę pcha w ręce to, czego potrzebujesz
                            jak nastawiasz się, ze będzie czarno - to będzie, bo nie dostrzeżesz szans na
                            zmianę

                            >
                            > Ale gratuluje tego optymizmu, zwlaszcza, gdy czytam, ze polowa Polakow ledwie
                            > wiaze koniec z koncem ,a 60 % mlodziezy marzy o emigracji :), z czego polowa
                            > z tej liczby - na stale :)

                            to nie ma nic wspólnego z optymizmem, to zwykła matematyka i powszechne prawa,
                            niemal zachowania materii ;)
                            bo dobrze, niech jadą
                            niech jak niemal cała polonia złorzeczą Polakom i Polsce
                            jak już się po nocach napłaczą, że nie o to szło - to chociaż przemyślą, czy
                            aby w dobrym kierunku poszli - i będą mieli szansę coś jeszcze w życiu zdziałać

                            to jak z każdą zmianą, Hansii - prawo wahadła: latami nie można było wyjeżdżać
                            do osławionego raju, na Zachód - teraz tam lecą tabuny :)
                            raju nie będzie, bo zachodnie towary, które pachniały i wyglądały niebiańsko -
                            to nie wszystko
                            potem im przejdzie, ludzie potrzebują doświadczać
                            żeby celniej wybierać
                            • hansii Re: fifty fifty :))) 18.08.06, 14:22
                              alfika napisała:
                              >
                              >
                              > czyli jak mi piszesz, że świat realny jest mieszaniną prawdy i manipulacji,
                              jak piszesz o gumie i magmie (jesssooo, skąd takie połączenia, ludziu, Ci
                              > przychodzą do głowy...) - to piszesz dokładnie o swoich wyobrażeniach

                              - Z pewnoscia, ludzio :)))
                              Te wyobrazenia pokrywaja sie wszakze i szczesliwie z wieloma kierunkami
                              filozofii wspolczesnej :)))

                              > Sliczny! ależ ja mojemu szefowi od paru lat tłumaczę, co myślę - również na
                              > temat jego przekonań :)
                              > kulą w płot i obraza majestatu, że we mnie sprzedawczyka podejrzewasz :))))))

                              - alez gratuluje takiego szefa. masz wiec szczescie. zaznaczam jednak, ze
                              moglabys trafic na gorszego :) ograniczenia polityczne w jakims zakresie
                              istnieja wszedzie, czego nalepszym symptomem jest tkzw. "political correctness"
                              >
                              >
                              > przykłady, przykłady....
                              > życie naprawdę pcha w ręce to, czego potrzebujesz
                              > jak nastawiasz się, ze będzie czarno - to będzie, bo nie dostrzeżesz szans
                              na zmianę
                              >
                              - bzdury. przyklady juz byly. Te 50 % Polakow ledwie wiazacych koniec z koncem,
                              czy np. 80 % biednych mieszkancow Indii - na nic sie nie nastawia. Bieda - To
                              ich obiektywnie zastana rzeczywistosc. I tylko nielicznym uda sie zniej wyjsc,
                              chocby stawali na glowie.

                              > bo dobrze, niech jadą
                              > to jak z każdą zmianą, Hansii - prawo wahadła: latami nie można było
                              wyjeżdżać
                              > do osławionego raju, na Zachód - teraz tam lecą tabuny :)

                              bzdury ponownie. Wyjezdzac mozna bez problemow juz od 16-tu lat.
                              a ludzie (masowo) wyjezdzaja dopiero teraz, gdyz stracili nadzieje na szybka
                              poprawe wlasnego losu w kraju - przy tym bezrobociu..

                              Wyjezdzaja (w wiekszosci) za chlebem i z koniecznosci,
                              A nie za przygoda, jak ja - ponad 20 lat temu :)))
                              • alfika Re: fifty fifty :))) 18.08.06, 15:36
                                hansii napisał:

                                > - Z pewnoscia, ludzio :)))
                                > Te wyobrazenia pokrywaja sie wszakze i szczesliwie z wieloma kierunkami
                                > filozofii wspolczesnej :)))


                                o wyobrażeniach własnych jako treści widzianej rzeczywistości...
                                empiryzm
                                czysty empiryzm
                                ze współczesnością nie ma to wiele wspólnego, hihihi


                                >
                                > - alez gratuluje takiego szefa. masz wiec szczescie. zaznaczam jednak, ze
                                > moglabys trafic na gorszego :) ograniczenia polityczne w jakims zakresie
                                > istnieja wszedzie, czego nalepszym symptomem jest tkzw. "political
                                correctness"


                                brrr, nie lubię poprawnosci politycznej jak nie wiem co
                                i mam szczęście, owszem - polega odkrywaniu, ze mówienie tego, co się myśli,
                                jest cenniejsze niż podkładanie się
                                uczciwym trzeba być, choćby wobec siebie - a nie stosować się, żeby - żeby co?


                                > > przykłady, przykłady....
                                > > życie naprawdę pcha w ręce to, czego potrzebujesz
                                > > jak nastawiasz się, ze będzie czarno - to będzie, bo nie dostrzeżesz szan
                                > s
                                > na zmianę
                                > >
                                > - bzdury. przyklady juz byly. Te 50 % Polakow ledwie wiazacych koniec z
                                koncem,
                                >
                                > czy np. 80 % biednych mieszkancow Indii - na nic sie nie nastawia. Bieda - To
                                > ich obiektywnie zastana rzeczywistosc. I tylko nielicznym uda sie zniej
                                wyjsc,
                                > chocby stawali na glowie.


                                wiara we własną bezsilność jest straszna - w tym przypadku jednostki mogą, tłum
                                nie
                                jeśli skrzydła opadają tylko dlatego, ze i tak wszystkim się nie uda - to
                                pierwszy, najpierwszy krok do nieudania się

                                >
                                > > bo dobrze, niech jadą
                                > > to jak z każdą zmianą, Hansii - prawo wahadła: latami nie można było
                                > wyjeżdżać
                                > > do osławionego raju, na Zachód - teraz tam lecą tabuny :)
                                >
                                > bzdury ponownie. Wyjezdzac mozna bez problemow juz od 16-tu lat.
                                > a ludzie (masowo) wyjezdzaja dopiero teraz, gdyz stracili nadzieje na szybka
                                > poprawe wlasnego losu w kraju - przy tym bezrobociu..
                                >

                                a co, myślałeś, ze szlaban otworzą i ludzie jak ptaki, polecą? Hansii, przeciez
                                zachowania społeczne potrzebują czasu, kto, jak nie Ty, ma to wiedzieć,
                                społeczniku? sorry - socjologu :)
                                a poza tym - teraz kontunuują wyjazdy, bo pierwsze rodziny przetarły szlaki i
                                teraz juz nie jedzie się aż tak w ciemno - i rynek mocnym głosem się odezwał,
                                więc juz niekoniecznie znajomy znajomego pracę "załatwia"


                                > Wyjezdzaja (w wiekszosci) za chlebem i z koniecznosci,
                                > A nie za przygoda, jak ja - ponad 20 lat temu :)))

                                wyjeżdżają za chelbem, bo chcą i moga - a Tobie poczucia humoru pogratulować
                                ja moje przygody jednakże z powodzeniem odkrywam tu, na lądzie ;)))))))
                                każdemu wedle fantazji? a czemu nie :)
                                • hansii znowu, mijamy sie myslami... 18.08.06, 15:42
                                  alfika napisała:
                                  > wiara we własną bezsilność jest straszna - w tym przypadku jednostki mogą,
                                  tłum nie
                                  > jeśli skrzydła opadają tylko dlatego, ze i tak wszystkim się nie uda - to
                                  > pierwszy, najpierwszy krok do nieudania się


                                  - alez oczywiscie. Tyle, ze ja pisze o socjologicznym losie wiekszosci
                                  (gdyz wiekszosci sie nie uda...) a Ty piszesz o potrzebie wysilku
                                  indywidualnego...

                                  Oczwiscie kazde z osobna ma racje, gdyz kadzemu z nas o co innego chodzi :)))

                                  pa.
                                  • alfika Re: znowu, mijamy sie myslami... 18.08.06, 15:45
                                    i to jest treść pierwszych postów tu wymienionych,
                                    Ty zepsuty socjo-polityku :)))))))

                                    pozdrawiam
    • alfika Re: kontrkultura 11.08.06, 14:38
      widuję laski w powyciaganych portkach, w cygańsko-kolorowych sukienkach,
      chustkach na głowie, z książkami pod pachą
      siedzą czasem przy skwerku
      dyskutują
      i mają książki (!)

      jednostki walczą z prądem, reszta płynie
      to przecież normalne!
      ile w mojej szkole było głupków zbuntowanych, którzy pierwsi pokończyli szkoły
      na różnych etapach, porodziły im się dzieci i ... żyją sobie wygodniusio i
      głupiusio (rozmowy zdradzają konformizm aż buczy...)
      nieważne były szczepy reaggowców, punków itd.
      ważne było, co kto ma w głowie i komu zostało
      i tu też tylko jednostki żyją tak, jak CHCĄ
      nie jak im życie daje

      i to jest niezależne od czasów, polityki i muzyki
    • nostra_damus Re: kontrkultura 11.08.06, 20:42
      Nie ma i bardzo dobrze, dresiarstwo ma getta.

      PS. co to za czat na forum, zeby lopezowi watek podniesc
      • luty10 Re: kontrkultura 11.08.06, 20:57
        nostra_damus napisał:
        > PS. co to za czat na forum, zeby lopezowi watek podniesc

        bo ja dla lopeza mam duzo szacunku...:)
        • nostra_damus Re: kontrkultura 11.08.06, 20:59
          luty10 napisał:

          > nostra_damus napisał:
          > > PS. co to za czat na forum, zeby lopezowi watek podniesc
          >
          > bo ja dla lopeza mam duzo szacunku...:)

          To podobnie, jak ja. Nawet takie perełki pamietam
          • nostra_damus Re: kontrkultura 11.08.06, 20:59
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=46194038&a=46252260
            • hatroha Re: kontrkultura 11.08.06, 21:01
              a teraz rozumiem ..chodzi o te kółka dmuchane...
          • luty10 Re: kontrkultura 11.08.06, 21:05
            nostra_damus napisał:


            > To podobnie, jak ja. Nawet takie perełki pamietam

            no zwyczajnie...talent lopez ma...talent...:)
            • nostra_damus Re: kontrkultura 11.08.06, 21:07
              luty10 napisał:

              > nostra_damus napisał:
              >
              >
              > > To podobnie, jak ja. Nawet takie perełki pamietam
              >
              > no zwyczajnie...talent lopez ma...talent...:)

              reprezentuje jakas tam popkulure
              • luty10 Re: kontrkultura 11.08.06, 21:27
                nostra_damus napisał:

                > reprezentuje jakas tam popkulure

                jak Maslowska? :)
                • nostra_damus Re: kontrkultura 11.08.06, 21:27
                  luty10 napisał:

                  > nostra_damus napisał:
                  >
                  > > reprezentuje jakas tam popkulure
                  >
                  > jak Maslowska? :)

                  Nie wiem, nie czytalem Masłowskiej
                  • luty10 Re: kontrkultura 11.08.06, 21:34
                    nostra_damus napisał:

                    > Nie wiem, nie czytalem Masłowskiej

                    to bylo pytanie podchwytliwe...:)))
                    • paco_lopez Re: kontrkultura 11.08.06, 23:47
                      chłopaki jak pragnę nie wiem kogo , nie czytałem masłoskiej. to ona
                      nieświadomie mnie podrabia. puście sobie sepulturkie, to jakies moje echo
                      usłyszycie. nawet nie zgadniecie co i kto z tego kąbi puszczał, a jedyny ślad
                      kontrkultury to właśnie na mazurach mozna zaciągnąć za wyjątkiem mikołajek. aż
                      mi sie w głowie zlasowało jak zobaczyłem tę liczbe wpisów.
                      • nostra_damus Re: kontrkultura 11.08.06, 23:51
                        dales sie zlapac Maslowskiej, twoja sprawa
    • paco_lopez Re: kontrkultura 12.08.06, 17:47
      Nie po to by podbijac , ale w kwestii formalnej, gdyz obgadałem ten temat
      wczoraj w realu z rówiesnikami z pierwszej połowy lat 70. Oto jakie wnioski.
      Wiekszosc z tych którzy się odrózniali chodzili na koncerty, wbijali ćwieki w
      kurtki, nosili czuby albo długie pióra; niemal niezaleznie od wykształcenia
      maja dzis rodziny i żyją lepiej niż pewnie połowa tutejszego społeczeństwa
      realizujac sie w drodze, którą obrali i nie liczac kasy od pierwszego do
      pierwszego. Ci , nazwijmy ich skrótowo, nosiciele tureckiego sweterka,
      zakończyli jako sprzedawcy w sklepach i innych tam jarmarkach europa. To tak
      tytułem podsumowania.
      • illiterate Re: kontrkultura 13.08.06, 03:13
        Zadne tam podsumowanie, bo brak podstawowych zmiennych. Np srodowiska (w moim
        wszyscy punkowali, i nikt by sie nie odwazyl zalozyc tureckiego sweterka;
        wszyscy bylismy z inteligenckich domow).
        • alfika Re: kontrkultura 17.08.06, 13:52
          zamknięte społecznosci się wypaczają :)))
          • illiterate Re: kontrkultura 17.08.06, 16:52
            Po pierwsze - na moim osiedlu mieszkala tylko inteligencja, wiec bylismy na
            siebie skazani. Po drugie - pokaz mi 'paczke' zlozona ze studentow i
            absolwentow zawodowek. Podejrzewam, ze cos takiego moze istniec, ale bywa
            ultrarzadkim zjawiskiem.
            • alfika Re: kontrkultura 18.08.06, 12:08
              kontrkultura zaczyna się w czasach licealnych, razem z zauważeniem świata poza
              sobą - czyli wraz z poważniejszym podejściem do tegoż świata, to jedno
              a drugie, inteligencja sama z siebie trzyma się razem lub stawia na
              indywidualność, nie potrzeba zamykać środowiska :)

              osiedla inteligenckie? hmmm... to coś nowego, przyznam
              • illiterate Re: kontrkultura 18.08.06, 14:17
                Osiedla inteligenckie to sprawa dosc stara - wynalazek wladz PRL.
                Mlodej inteligencji sprzedawalo sie mieszkania na jednym osiedlu, wtedy bylo
                latwiej srodowisko inwigilowac i miec na oku.
                • hansii ??? 18.08.06, 14:27
                  O ile mnie pamiec nie myli, w PRL mieszkania sie "przydzielalo", a sprzedawalo
                  dopiero potem...:)))

                  Ale coby nie bylo, ze sie czepiam...

                  W jakim miescie tworzono takie "osiedla inteligenckie"?
                  Pytam, gdyz nie znam takich przykladow...

                  Np. W Warszawie czegos takiego nie bylo.
                  • alfika Re: illiterate... 18.08.06, 14:46
                    ja też czegoś takiego nie widziałam i nie słyszałam, zresztą mam wrażenie, że
                    przydziały rozdawano inteligencji "koniecznej" u nas w takim rozstrzeleniu,
                    żeby można było łatwiej podpatrzeć, kto z kim, kiedy, u kogo i z jaką
                    liczebnością - bez tkwienia pod drzwiami mieszkań, za to z tkwieniem na
                    podwórkach ewentualnie :)

                    a jak władza oddzielała inteligencję od nie-inteligencji, tak przy okazji?
                    jakieś kryteria w stylu: pochodzenie czy zawód, czy indywidualna działalność
                    hobbystyczno-polityczna?
                  • illiterate Re: ??? 18.08.06, 16:32
                    Hehehe, Hansi - w Warszawie. Nie mam zmiaru jednak opowiadac o tym, gdzie
                    dokladnie sie wychowalam.
                    • hansii byly... 18.08.06, 16:39
                      osiedla dla wojskowych (np. Bemowo)
                      czy inne - dla czlonkow rzadu...
                      a nawet domy dla pracownikow MSW (chociaz juz nie osiedla)

                      to wiem...

                      ale mowisz, ze "osiedla inteligenckie" tez byly?
                      jak to czlowiek przez 30 lat zycia swojego miasta nie poznal... :)))

                      znam tylko pojedyncze domy (dla pracownikow SGH, SGGW np.)
                      ale osiedla, Pan mi swiadkiem, w zyciu nie znalazlem :)
    • mmax20 Re: kontrkultura 17.08.06, 18:05

      brawo, pierwsza generacja bez omamów, wymyślą polskiego ajbiema, chociaż z tym
      to coraz trudniej, bo wszystko dobija do zenitu i bez dopingu ani rusz, co pop
      i inne już mają za sobą, dlatego jakieś konkretne następne dopiero za niejakich
      klonów i jak się z butli dotlenią,

      no nie chciałem tak ostro ale poszło :)))))))))))))

      cierpię na niesamowity zanik kreatywności, może kto doradzi, mleko już piłem
      • illiterate Re: kontrkultura 17.08.06, 21:12
        Doradzam: zajmij sie czyms innym, nie wymyslaniem, innym i fascynujacym tak
        bardzo, ze przestaniesz myslec o wymyslaniu. Dwa-trzy dni i alleluja. Jesli
        nie, to sluze dalszymi instrukcjami.
        • mmax20 Re: kontrkultura 18.08.06, 06:14

          sęk w tym że fascynuje mnie wymyślanie, poza tym, to już taka życiowa koleina w
          której byle dalej, ale dwa, trzy dni jak najbardziej, nie wiem tylko, czy to
          wystarczy, miałem już nawet cały miesiąc i nawrót
          podejrzewam, że za dużo chcę w krótkim czasie i zapędzam się w kozi róg,
          chętnie posłucham dalszych instrukcji, może powyższe uwzględnisz:)
          pozdrawiam max
          • illiterate Re: kontrkultura 18.08.06, 18:03
            Nie wiem, przychodza mi do glowy takie rozwiazania:

            - zrob sobie brainstorm z kims drugim - takim, z ktorym 'zawsze Ci sie dobrze
            myslalo'. U mnie to dziala w sposob niezawodny, do 'poziomu mozgu zbiorowego'
            dochodzimy szybko i sprawnie, a potem to juz gory przenosic.
            - nie wiem, ile wiesz 'teoretycznie' o kreatywnosci, wiec spytam glupio:
            wylaczasz krytyka?
            - zrob sobie brainstorm sam, ale z zapisywaniem _wszystkiego_ (wylaczas
            krytyka? ;), pogrupuj, wlacz krytyka
            - wrzuc to w google. To jest fajna metoda, bo troche dziala droga tradycyjnej,
            staroswieckiej inspiracji, a mozesz wylosowac cos bardzo przypadkowo i
            sprobowac jakos to dociagnac do rozwiazywanego problemu. Ja tak bardzo lubie.
            - jednak sie porozpieszczac, bo istotnie samego siebie nie przeskoczysz. Jak Ci
            sie najlepiej mysli? Pora dnia, okolicznosci? Latasz tylko wtedy, kiedy mozesz
            rozwinac skrzydla.
            • mmax20 Re: kontrkultura 18.08.06, 21:04

              serdeczne dzięki!!!
              trafiłaś zupełnie tak sobie w parę dziesiątek :)
              powiedz, jak wyłączyć krytyka?
              powiem tak, najlepiej mi się oczywiście myśli jak wszystko olewam, tylko, że on
              jest zwykle szybszy i blokuje, no więc próbuję różnie, od czaso-przestrzeni aż
              po browar jest tego cała masa, ja wiem, że to skutki wyhodowania na grzecznego
              chłopysia, ale tego się nie wykorzeni za nic, więc moje pytanie dotyczy tego,
              jak go skuteczne, ogłupić, obejść, zad.pić itp.?

    • iluminacja256 Re: kontrkultura 18.08.06, 13:40
      Tamat zaczął sie nieżle, ale zamienił się kurna w jakiś łomot z przytupem na
      disco w Pcimu Podleśnym;/ Całekiem w ogóle nie na temat tu jest rozparawiane od
      połowy tematu.

      Jakiś czas temu na skutek usiłowania tłumaczenia tekstu o subkulturach, troche
      czytaąłm o tym, co tzw. generacja x mysli o sobie . No i w sumei nei jest
      jeszcze tak najgozrej - oprócz blond lal i nazelowanych albo łysych pakerów,
      którzy opanowali Polskę na wszystkie 4 strony ,jest jeszcze kilku ludzi
      rozsądnych w narodzie. Całe pokolenei ludzi wciaż w glanach i czarnych
      ciuchach, którzy jezdza na Woodstock (socjologicznie - małe miasteczka w
      wiekszości- kontestuja popkulturę, na która ich nei stać), dalej ci wszyscy
      dziwni ludzie w klimatach rasta, reagge, etno - wrzucę to w jeden wór - bebny,
      warsztaty muzyczne, jamajskei czapki, dredy itp, punki chyba w narodzie umarły -
      cosjak odgrzewany kotlet gdzieś z punkiem w tle , to CKOD - strasznie duzo
      widzę an ulicy tych krawaciarzy w spinkami, są jeszcze te hippisowsko -
      religijne pojeby, które jezdzą na Bramy Ryby, papieża, Błonia i co tam sie da,
      al nie wiem,czy ich tak łatwo wyodrębnć. HH nie wymeiniam , bo wkurza mnei jak
      idzie takie monstrum w gaciach w kroku i azywa kobietę suką.
      • alfika Re: kontrkultura 18.08.06, 14:48
        a mnie wkurza monstum, które usiłując mówić na temat, chwali swoje podwórko, a
        ma zerową tolerancję dla nieznanych sobie postaw - a o ile wiem, tolerancja
        jest jedną z ważniejszych cech kontrkultury...
    • veronika62 Re: kontrkultura 18.08.06, 16:48
      Paco, a co niby maja kontestowac ? Ja jestem od Zeppelin czy innych parpli, wiec
      starsza baba od Ciebie. I nic mnie juz powoli nie dziwi. Chca malolaty miec
      mentalnosc dzidzi- piernik? Alez zapraszamy uprzejmie!
      Przeciez - wszystko jest na sprzedaz. Jaki bunt ? Przeciwko czemu ?Ze niby zwei
      katschoren?...Przeciez Oni sie ustawia)) No ...rufa do wiatru....
      nie ma dzieci kwiatow, nie ma sex pistolsow, a ! Dylan jednak zyje i na koncert
      Rolling Stones dopchac sie nie mozna- to good news.
      Kontrkultura , subkultura...to tylko pop.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka