Dodaj do ulubionych

Dojezdzajacy mezczyzna ... kobieta

18.08.06, 11:59
Hmm zawsze to wiedzialam, ze zwiazki na odleglosc sa bardzo trudne. A jednak
postanowilam zaryzykowac. Oboje pracujemy w odleglych miastach, oboje mamy
szanse na wolne weekendy, jednak niestety nie na wszystkie (ze wzgledu na
mase innych obowiazkow). Z jednej strony zaczyna sie we mnie rodzic
sceptycyzm, poniewaz:
- brak czasu dla siebie moze zabic zwiazek i pewnie uczucia
- ciagle jazdy po set km moga wykonczyc psychicznie i materialnie
- do tego dochodzi kwestia zaufania i wiernosci
- i w koncu trudny temat przeprowadzki i zmiany pracy przez jedna ze stron

A jednak, ja wierze, ze sie uda. Ze jakos damy rade. Hmm jestem tylko ciekawa
Waszej opinii. Jak to widzicie? Mieliscie podobne zwiazki? Nadal trwaja, jak
wybrneliscie z takiej trudnej w sumie sytuacji? A moze sie skonczyly?

Bede wdzieczna za kazda wypowiedz

Pozdrawiam - Zuzanka
Obserwuj wątek
    • kobietazsercem42 Re: Dojezdzajacy mezczyzna ... kobieta 18.08.06, 14:13
      Żle wróży.Znam to z autopsji.Skończyło
      się wiele lat temu.
      • hatroha Re: Dojezdzajacy mezczyzna ... kobieta 18.08.06, 14:17
        Jedno z mitów , które rozpieprzyło wiele układów:
        "JAK KOCHA TO POCZEKA" totalna bzdura. Miłośc istnieje tylko wtedy gdy jest pielęgnowana...
        Niektórym się udało...ale to własnie jest wyjątek!!
        • shangri-la Znów się z Tobą nie zgadzam....:) 18.08.06, 14:22
          To nie jest mit, ale WARTOŚĆ UCZUCIA , którą mierzy się również w kilometrach:)
          W jednym z wątków przytoczyłam już stare przysłowie i powtórzę je po raz
          kolejny w tym miejscu ; ROZSTANIE DLA MIŁOŚCI JEST TYM , CZYM WIATR DLA OGNIA.
          MAŁY OGIEŃ GASI A DUŻY ROZPALA.:))))

          Życzę Wam wielu niezapomnianych powitań na wszytkich dworcach świata.....:)))))
          • hatroha Re: Znów się z Tobą nie zgadzam....:) 18.08.06, 14:27

            BZDURA KOMPLETNA BZDURA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            Wartość uczucia??? A czy odważysz się kiedyś zmierzyć uczucie jakim jest przyku..sta samotnosć???
            Chłopaki gryźli po pół roku rozłąki ściany, spuszczali się we śnie jak małe dzieciaki, płakali gdy mówili o swych dzieciach...
            • shangri-la Re: Znów się z Tobą nie zgadzam....:) 18.08.06, 14:32
              Znam życie emigracyjne i wiem o czym mówisz.
              Chwała tym, co "gryżli ściany", bo ja znałam również takich którzy biegali na
              41-szą i inne miejsca.
              Jeśli dla kogoś uczucie to tylko seks, niewiele mu trzeba do szczęscia i
              znajdzie to pod każdą latarnią.

              P.S. I nie irytuj się , proszę. Tylko dyskutujemy , czyli wymieniamy poglądy:)
              • hatroha Re: Znów się z Tobą nie zgadzam....:) 18.08.06, 14:35
                ok - po prostu mam inne zdanie
                znam więcej rozbitych malżeństw przez rozłąke niz te które ją przetrwały...
                stejk przyczyny gdy słysze o rozłąkach wiek JAKIEJ PRÓBY będzą przyszłe chwile.
                Rozłaką to koszta, których sie nie ominie!
                Masz rację chwałaim za to, że mając włoszki chetnie siadające nam na kolanach, mówią że nie są zainteresowani...
                • hatroha Re: Znów się z Tobą nie zgadzam....:) 18.08.06, 14:36

                  z tej(z resztą już wczesniej mówiłem że jestem grafomanem czy jakoś tak....)
                • shangri-la ;)))))))) 18.08.06, 14:41
                  Ja również znam wiele takich , ale sądzę, że nawet gdyby Ci ludzie BYLI RAZEM
                  non stop i tak w końcu by się rozstali. Ale to tylko moje prywatne zdanie,
                  podkreślam.:)
                  I wiesz , co jeszcze mi się skojarzyło?
                  We WSZYTKICH znanych mi przypadkach, to kobieta pierwsza dopuściła się zdrady.
                  Pozbawiona kontroli a "dowartościowana" finansowo, znudzona , głupia kobieta
                  zrujnowała małżeństwo i rodzinę.
                  • obrotowy Re: ;)))))))) 18.08.06, 14:45
                    zawsze mnie smieszy podzial na dobrych mezczyzn i zle kobiety (lub odwrotnie)

                    Gdyby mezczyzni znajdowali sie w pozycji tych kobiet - to pewnie oni
                    dopuszczaliby sie wiekszosci zdrad.

                    • shangri-la Mnie nie śmieszy ZŁO w żadnej postaci..... 18.08.06, 15:02
                      Nie dokonuję podziału , tylko przedstawiam wnioski z własnych obserwacji życia
                      znajomych.
                      I zgdzam się z Tobą, że równie lekkomyślnie zachowują się meżczyzni w
                      odwrotnej sytuacji.:(
                      • obrotowy lekkomyslnosc 18.08.06, 15:06
                        tak juz niestety (lub stety) jest, ze lekkkomyslnosc dodaje zyciu
                        kolorytu...:)))

                        to slawne: - "zapomnialam sie" :)
                        • shangri-la Zdrada 18.08.06, 15:17
                          obrotowy napisał:

                          > tak juz niestety (lub stety) jest, ze lekkkomyslnosc dodaje zyciu
                          > kolorytu...:)))
                          >
                          > to slawne: - "zapomnialam sie" :)


                          To nie jest lekkomyślność tylko zdrada a nadawanie złu innych nazw relatywizuje
                          je (zdaniem niektórych) i w ten sposób "umniejsza" ich podłość.

                          Cóż, "po owocach ich poznacie"
                          • obrotowy lekkomyslnosc 18.08.06, 15:36
                            coz, natura ludzka jest ulomna - mam nadzieje, ze niczego nie odkrywam ? :)

                            Lecz stawianie znaku rownania miedzy ulomnoscia - a podloscia uwazam za
                            przesade.

                            lekkomsllnosc zawiera w sobie glupote, brak przwidywania.
                            a podlosc - to przewidywanie i premedytacja.

                            Nie czyn wiec wilka z barana :)))
                            • shangri-la Wniosek!:)))))) 18.08.06, 15:42
                              WILKI OMIJAĆ NA KILOMETR A Z BARANAMI SIĘ NIE ZADAWAĆ!

                              I też nie piszę nic odkrywczego:)
                              • shangri-la A tak poważnie..... 18.08.06, 15:57
                                Nie dzielmy świata na WILKI I BARANY :)

                                Wokół są ludzie, mniej lub bardziej watrościowi, głupi, podli.....święci.
                                Każdy obdarzony wolną wolą czynienia dobra i zła.
                                Umiejętność odróżnienia premedytacji od głupoty czasem stanowi o naszym
                                dalszym życiu....
                                Ja zawsze mam dużo wyrozumiałości dla głupich uczniów, ale nie toleruję
                                kłamstwa ,oszustwa ani przemocy w jakiejkolwiek formie.
                                Nigdy nie pozwolę znęcać się nad drugim człowiekiem.
                                Nigdy nie pozwolę też, aby ktoś krzywdził mnie samą , tylko dlatego, że jest
                                sadystą(!)
        • hatroha Re: Dojezdzajacy mezczyzna ... kobieta 18.08.06, 14:24

          Jestem w podobnej sytuacji (mieszkam i pracuje za granicą) i robie wszystko bym sprowadził swoja mała dupcię do siebie;)

          Może inaczej: firma zafundowała mi za darmo mieszkanie PRZEZ CAŁY ROK (bez opłat)- ale jesli będe chciał ja sprowadzić, bede musiał sam sobie wszystko opłacić i tak też zrobię. W końcu pracuję by dzielić się szczesliwym życiem ze swym partnerem- inaczej po co wszystko..

          Mam pytanie jak gługo zamierzacie ciągnąć w takim układzie weekendowym?
          • zuzanka80 Re: Dojezdzajacy mezczyzna ... kobieta 18.08.06, 15:35
            hatroha napisał:
            > Mam pytanie jak gługo zamierzacie ciągnąć w takim układzie weekendowym?
            Jak najkrocej.. aczkolwiek obawiam sie, iz sprawy przyziemne,typu m.in. praca
            rozciagna to na moze rok.

            --
            Zuzanka
    • obrotowy akceptowalne na okres przejsciowy 18.08.06, 14:33
      1 - gora 2 lata.
      Potem albo razem, albo zazwyczaj sie rozpada.
      • shangri-la Re: akceptowalne na okres przejsciowy 18.08.06, 14:34
        obrotowy napisał:

        > 1 - gora 2 lata.
        > Potem albo razem, albo zazwyczaj sie rozpada.


        Zagadzam sie z Tobą ;)
        W związku "pod ręką i na każde zawołanie" to też maksimum.:))))
    • 3mocj4 Re: Dojezdzajacy mezczyzna ... kobieta 18.08.06, 15:41

      trzymam za Ciebie kciuki :) i też wierzę, że Ci sie uda. A tak na marginesie....jezeli to jest "ten właściwy" /jedyny Tobie przypisany/ to nawet kilometry nie grają już żadnej roli :) może wtedy siedzieć i w Afryce i będzie miał w serduszku i myśli tylko Ciebie.
      A ja mialam dwa związki "na odległość" jeden 100km... drugi 90km wszystko sie rozpadło (ale byliśmy młodzi mialam wtedy 17 a potem 19 lat), kasa na dojazdy brana od rodziców... glupota "jak za małolata.. hehe ale jest co wspominać :)
      pozdrawiam
    • jogurt1975 Re: Dojezdzajacy mezczyzna ... kobieta 21.08.06, 08:12
      Witaj Zuzanko

      Kopia mojej sytuacji,która na szczęscie (powtarzam na szczęscie) rozwiązała się
      dla nas pomyślnie.

      Otóż oboje mieszkalimsy osobno i widywaliśmy się tylko w weekendy ,na początku
      fajnie trochę prywatności ,itd,itp- ale po jakimś czasie pojawiło się
      nieproszone poczucie dystansu.To straszne ,ale nieuniknione....zaczniecie
      oddalać sie od siebie.

      Mógłbym napisać książkę na ten temat,jeżeli masz ochotę to skrobnij do mnie
      parę zdań a ja Ci dopisze.

      Pozdrawiam (i pamiętaj -żadna praca choćby nie wiem jak dobrze była płatna nie
      jest ważniejsza od małżeństwa-brzmi jak slogan ,ale to prawda).


    • v0lrath Re: Dojezdzajacy mezczyzna ... kobieta 23.08.06, 13:52
      Właśnie niedawno zakończył się mój ponad dwu letni związek na odległość. :(((
      Nie jestem do końca pewien co było tego powodem, na prawdę starałem się, ale
      prawdopodobnie to była właśnie ta odległość. :(
      Zresztą to nie był pierwszy taki mój związek, choć tutaj byliśmy od siebie
      najmniej oddaleni.

      Dlatego stwierdziłem że nigdy więcej na odległość.
      Jeśli sobie kogoś znajdę gdy ból po rozstaniu minie to jedynie blisko.
      • narcyz79 Re: Dojezdzajacy mezczyzna ... kobieta 23.08.06, 14:36
        Przez cztery lata tworzyliśmy związek na odległość. 250 km od siebie. Za
        kilkanaście dni nasz ślub... nadal mieszkamy osobno. Już niedługo :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka