Dodaj do ulubionych

Dlaczego on wciąż wybiera ją?

26.08.06, 21:13
Otóż mój chłopak zawsze wyrażał się bardzo ciepło o swojej matce (najpierw
się rozwiodła z ojcem mojego chłopaka a potem on zmarł, ale mogę dodać że
mój chłopak ma młodszego brata). Często rozmawiali przez telefon gdy byłam
u niego albo on u mnie i ona ZA KAŻDYM razem mówiła "Kocham Cię" na co on
"Ja Ciebie też". Miał wtedy 19 lat, ale stwierdziłam, że może jego matka
kocha go bardziej niż moja że mu to powtarza za każdym razem...
Po kilku miesiącach jak byliśmy razem (on nie jest z z mojego miasta, tutaj
studiuje) zaplanowaliśmy sobie wspólny wyjazd na weekend majowy. Już
wszystko załatwione, hotel zarezerwowany a on mi w piątek oznajmia!!!
MOJA MAMA SIĘ ŹLE CZUJE MUSZĘ DO NIEJ JECHAĆ. OBIECUJĘ, ŻE BĘDĘ JAK
NAJSZYBCIEJ!
Wkurzyłam się, bo całe moje plany poszły w łeb, ale spędziłam ten weekend
z przyjaciółką i jakoś poprawił mi się nastrój. Potem nasze pół roku...
wypadało akurat niefortunnie bo 26 maja w Dzień Matki. Oczywiście pojechał
do niej, mimo że miał 150 km i był to czwartek, także zawalił trochę
ćwiczeń i wykładów. Zrobił jej niespodziankę, po czym zadzwonił do mnie i
opowiadał jak to jego matka się ucieszyła gdy zobaczyła jego niosącego
ogromny bukiet kwiatów...
O tym, że poznaliśmy się pół roku wcześniej oczywiście zapomniał. Dzień
później wysłałam mu smsa iż dziękuję za życzenia z okazji naszego świeta.

I zgadnijcie jak się tłumaczył?
Powiedział, że to jest taki dzień, w którym powinno się myśleć tylko i
wyłącznie o swojej matce. Na przeprosiny kupił kwiatka (ona dostała
BUKIET) i wino.
Później oczywiscie jeździł z częstotliwością jeden weekend z mamusią na
dwa tygodnie. Oczywiscie mamusia zrobiła syneczkowi niespodzianke i
przyjechała 1 czerwca na dzień dziecka. Mój chłopak opowiadał mi to z
wielką radością, a mi to szczerze mówiąc wisiało. Byłam już w sumie o nią
zazdrosna ale myslalam sobie, o co Ci chodzi? to przeciez jego mama...
Nadszedł czerwiec, koniec sesji, koniec szkoły zaplanowałam znowu wyjazd.
Pojechaliśmy. W założeniu na dwa dni. W pierwszy dzień zadzwoniła matka.
Powiedziała "Smutno mi bez Ciebie" i pojechał do niej. Gdybym za nim nie
wyszła zostawiłby mnie samą w hotelu. Bosko.
Nie oddzywałam się do niego przez kilka dni. Potem on przyjechał. (nie,
żeby do mnie, no skąd!) Przyjechał bo miał zapisy. Rozmawialiśmy na ławce
w parku. Ja miałam wyjechać 13 lipca do Włoch. Poprosiłam go, żeby
przyjechał do mnie chociaż raz przed moim wyjazdem, na co on powiedział że
będzie od poniedziałku do piątku pracował. A weekend? Weekend pewnie będę
chciał spędzić z moją mamą...
Wybiegłam stamtąd, on nawet nie probował mnie zatrzymywać.
Potem przyszedł i powiedział że może uda mu się wykombinować jeden dzień.
Przyjechał 13 lipca, oczywiscie w konspiracji żeby matka nic nie wiedziała
bo by się wsciekla! Dlaczego? Wiadomo. Oczywiscie sie dowiedziała, nie wiem
co było potem wyjechałam...
Gdy byłam we Włoszech to dzwoniłam do niego, ale odechciewało mi się gdy
mówił "Poczekaj sekundke, tylko mamie zaniose telefon". Co on, jej
służący?
Potem zaprosił mnie do siebie. Uznałam, że czas ją poznać. Przyjechałam.
Babka 49 lat, nie zbyt zadbana, kiedyś podobno ładna. Była dla mnie bardzo
miła. Aż za miła. Szczerze mówiąc, nawet ją trochę polubiłam, ale to nie
trwało długo.
Mój chłopak wymyslil, zebysmy poszli na pielgrzymke, poszliśmy z jego
miasta. Nocowałam u niego. Ona wciąż bardzo miła. Przywiozłam jej nawet
bombonierke.
Poszlismy. Szlismy 3 dni, ona dzwoniła do niego codziennie po 2 razy.
W ostatnią noc zadzwoniła. On nagle się rozpłakał. Spytałam, co się stało.
On powiedział, iż jego matka nazwała mnie dziwką...
Ponoć to nie był pierwszy raz, ponoć wszystkie inne też wyzywała a mnie
"Wyjątkowo" polubiła bo mnie nazwała tylko raz tak.
Gdy wchodzilismy do Czestochowy, jego matka czekala na niego, na jego
brata, oni podeszli do niej, oprocz mnie. Ona podeszla do mnie,
usmiechnela sie i przytulila. Co za hipokrytka.
Zaprosiła nas wszystkich (chyba, wszystkich) na obiad. Ja nie poszłam. Nie
chciałam jej widzieć. Brzydziłam się nią. Mój chłopak oczywiście poszedł,
nie prosiłam go, żeby został ze mną ale w duchu miałam nadzieję, że
zostanie. Poszedł.
Jego matka była bardzo zdziwiona, że mnie nie ma (chyba myslala, ze ja z
takich co się wszędzie na krzywy ryj pchają :/). Spytała się Mojego
chłopaka czemu mnie nie ma? Przecież była dla mnie taka miłaaaaaaaaaaaaaa.
Wyjaśnił jej, że nie mam ochoty jej widzieć po tym co powiedziała. Wściekła
się. Ponoć zrobiła mu awanturę. Później powiedziała coś w stylu "Tego co
jest między mną a Tobą, nie wolno Ci rozpowiadać". Wtedy zaczęłam jej
nienawidzieć.
Wróciliśmy z pielgrzymki pod koniec sierpnia. Ja wcześniej, gdyż nie
wracałam z nimi na piechotę, nie chciałam wysłuchiwać jak ona co chwile do
niego dzwoni a potem jak go wita w mieście. Po prostu PKSem pojechałam do
domu. Mojej mamie nic nie powiedziałam. Ona go strasznie lubiła, nie chciałam
żeby zmieniła zdanie na jego temat. Jego albo jego matki. No cóż, oni to
chyba jedność?
We wrześniu mój chłopak przyjechał do mnie aż jeden raz pod pretekstem
szukania mieszkania. Do mnie matka nie chciała go puścić. Powiedziała mu,
że się zachowuje nieodpowiedzialnie, czego przykładem było to co zrobił na
pielgrzymce. (Ale to ona do jasnej cholery nazwała mnie dziwką!)
Nadszedł w końcu pażdziernik i znowu mogliśmy być razem. Oczywiście już w
drugim tygodniu października musiał jechać do domu. Najwyraźniej chciał
tam wszystkim zrobić niespodziankę bo jego mama go przywitała tekstem "Co
Ty tutaj robisz? Pokłóciłeś się z Agnieszką?" Nie, nie pokłócił się, ale
to chyba jej marzenie. Chociaż on mówił iż była smutna przy tym pytaniu,
ja w to jakoś nie wierzę. Gdy wrócił, to wypomniałam mu, że czemu do mnie
nie jeździł tak często w wakacje jak do niej teraz jeździ. Jego matka
wyjechała do sanatorium. Było Wszystkich Świętych. Pojechał do domu, ale
tym razem byłam spokojna, wiedziałam że jej tam nie będzie. Rozmawialiśmy
przez komórkę. Nagle zadzwonił telefon domowy. Powiedział że musi kończyć
bo to ważny telefon? Od kogo? Zadzwoniłam na numer jego matki z braku
numeru żeby sprawdzić, czy ma zajęte. Jak to na złość, nie miała sygnału
zajętego tylko od razu włączyła się poczta. Wiedziałam, że to z nią tak
namiętnie rozmawia już dobre ponad 20 minut.
Po 10 minutach oddzwoniłam. Uff, już mógł rozmawiać. Kto to? Zapytałam
jakby nigdy nic. Moja mama. Za chwilę znowu telefon. Ja nie rozłączyłam
komorki. Sluchałam co on mówi. Rozmowa brzmiała tak: Z braku numeru? A coś
Ci się nagrał? Ojej... Kto to mógł być? No nie wiem, nie wiem, postaram się
to sprawdzić! No, ja Ciebie też! Papa.
Ja tez się wylaczylam i zaraz oddzwoniłam. Kto to był? Babcia. A co
chciała? Pytała czy nie jestem głodny. Słowo honoru? Słowo honoru. Kłamał.
Kłamał dla niej, żeby nie wyszło że jest wariatką dzwoniącą do swojego
synka tylko dlatego że ktoś dzwonił do niej z braku numeru. Widocznie
miała coś na sumieniu, skoro tak się bała nieznajomych. Potem mu to
powiedziałam, jednak on udawał, że nie pamięta tego zdarzenia. Może i było
błachostkowe, ale we mnie się już gotowało.
Nadszedł listopad, nasza rocznica 26. Na początku listopada zadzwonila
matka, z pytaniem kiedy może przyjechać w odwiedziny w weekend?
W każdy weekend, oprócz soboty 26. Wtedy jest rocznica moja i Agnieszki.
Kiedy przyjechała? Oczywiscie, ze 26. Ale Moj chlopak wiedział, że gdyby
już to zawalił to bym mu podziękowała, dlatego jakoś ją wypłoszył ok. 17 i
poszliśmy razem na kolacje.
Później grudzień i taka głupia sprawa. Strasznie podobały mi się jego
dłuższe włosy. Poprosiłam, żeby ich nie scinał. Jemu też się podobały. W
piątek przed odjazdem dał słowo honoru, że nie zetnie ich. Przyjechał w
niedzielę. Obcięty. Mamusia go prosiła. Mówiła że mu lepiej w krótszych.
To jest błachostka, ale już nawet taka błachostka sprawiała, że były
awantury. "Gdybym wiedział, że tak Ci na nich zalezy, to nie scinał bym
ich", "Mi się
Obserwuj wątek
    • malutki_kwiatusek Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 26.08.06, 21:23
      CIĄG DALSZY :
      "Gdybym wiedział, że tak Ci na nich zalezy, to nie scinał bym
      ich", "Mi się one też nie podobały, ale nie wiedziałem jak Ci powiedzieć".
      Ale gdyby mamusi się podobały, to pewnie byłyby nie ścięte do dziś. Ot co.
      Następnie nadeszły Święta Wielkanocne. I znowu zaplanowaliśmy sobie długi
      weekend. I ja go proszę "Ale powiadom swoją matkę, że jedziemy razem na
      długi weekend!!!" Dobrze, słowo honoru! Napewno jedziemy razem na weekend!
      na 100%!!!
      Przyjechał ze Świąt Wielkanocnych, pierwsze słowa, jakie powiedział "Nie
      jedziemy na weekend, bo muszę jechać do domu. Muszę pomóc w ogródku mojej
      mamie, ona naprawdę mnie potrzebuje więc zrozum."
      Leżałam, tarzałam się, łkałam chyba z 3 godziny. Dalej nie dotarło. Kupił
      mi kwiatka i bombonierkę na przeprosiny. Dalej płakałam. Chyba z 4 dni. W
      koncu jej napisał, że nie przyjedzie. Dopiełam swego. Ale to wcale nie był
      udany weekend. Nigdzie nie pojechałam. Nie miałam ochoty. Po tych czterech
      dniach ryczenia byłam wykończona. I co z tego że nie pojechał. Gdyby
      pojechał czy nie, wyszłoby na to samo. Bo i tak wiedziałam, że kocha ją
      dużo bardziej niż mnie, że to jej nie potrafi odmówić, a ja mu wiszę, czy
      mi powie tak czy siak, czy mi coś obieca czy nie. Już przestałam wierzyć
      że np. spędzi ze mną sylwestra. Bo a nóż, ona zadzwoni do niego i powie
      jaka jest samotna, smutna, sama i wogole... I on pofrunie do niej. Skąd
      mam to wiedzieć? Skąd mam wiedzieć czy np. gdy się zdecydujemy na ślub to
      czy on napewno bedzie w dniu slubu ze mną? Bo może jego matka zasłabnie,
      dostanie wysokiego cisnienia albo gorączki? Nie wiem.
      Co więcej, pojechaliśmy do Angli. On do pracy, jak to studet, ja na
      wakacje, jak to maturzystka. Mieszkaliśmy razem. Ona wysyłała codziennie
      smsy. Ja ich nie czytałam. W końcu mój chłopak zostawił komorkę, gdy
      poszedł do pracy. Przyszedł sms... dosłownie o takiej treści:
      "Cześć Mój Najdroższy Skarbie! Jak sie pracuje? Mamusia juz teskni za Toba
      :( Kocham Cie bardzo bardzo mocno! Caly czas o Tobie mysle! Wracaj jak
      najszybciej! Kocham! Mama"
      Nie wiedziałam co mam zrobić. Przyszedł z pracy. Leżałam na łóżku. Nie
      oddzywałam się do niego. Powiedziałam tylko "Twoja ukochana napisała" i
      zaczelam pakować swoje rzeczy. W koncu przeczytał tego smsa. Przytulił
      mnie i prosił żebym się nie pakowała. Że to mnie kocha najbardziej na
      świecie a nie ją. Ale skoro tak jest to dlaczego mi tego nie udowadnia?
      Potem zaczelismy rozmawiac szczerze. Powiedzialam mu, że nienawidze jej tak
      bardzo, że mogłabym ją zabić. Życze jej jak najgorzej i
      że moim największym marzeniem jest to, żeby umarła. Chyba popadłam w jakis
      stan psychozy, nie wiem. Ale tak jest. Powinnam się udać do psychologa ale
      koniecznie z Nim. No i najśmieszniejsze jest to, że ja będę chodzić do
      psychologa a nie ona, niczym przecież nie zawiniłam. Chyba tylko tym, ze
      zakochałam się w nieodpowiednim facecie. Ale pomysl z psychologiem nie
      jest chyba taki zły. Co wy na to? I wogole czy tez macie tak jak ja, czy ja
      jestem najbardziej pechową dziewuchą swiata?
      Wogole mam takie zalozenie, ze jej nie zaprosze na slub, jesli do takiego
      dojdzie. I będe się trzymać tego twardo. Nie chcę jej widzieć, słyszeć,
      ani nawet o niej słyszeć. Jedynie może o tym, że umarła. No i tu się
      zaczyna. Jestem chyba chora psychicznie. Ech :( Ale co ja mam czuć do
      kobiety przez którą wylałam ocean łez?

      Pozdrawiam i proszę o pomoc!!!
      • ariwederczi moja skromna rada 26.08.06, 21:33
        Rzuć gościa w cholerę! Pozbędziesz się problemu "mamusi".
        • malutki_kwiatusek Re: moja skromna rada 26.08.06, 21:35
          ale ja go kocham i nie chcę go zostawiać :( nam się bardzo dobrze układa, jak
          się kłócimy to tylko i wyłącznie o nią :(
          • alfika Re: moja skromna rada 27.08.06, 23:14
            to idźcie do psychologa razem, a pewnie skończy się jego psychoterapią
          • szymonoley To on ma "pole do popisu" w kwestii mamusi 10.09.06, 00:27
            Szkoda,że on tego nie widzi,że kłócicie się wyłącznie o nią.Jeśli on
            odpowiednio mamusi nie ustawi,to święty Boże nie pomoże...Do końca jej życia
            albo i dłużej bedziecie w troje:-(.P.S Daj jej (i/lub jemu) w prezencie
            ksiązkę:"Toksyczni teściowie" i/lub "Toksyczni rodzice" S.Forward.
            • malutki_kwiatusek Re: To on ma "pole do popisu" w kwestii mamusi 10.09.06, 18:38
              I myślisz, że przeczyta? On nie widzi problemu :( Dla niego jest wszystko OK :(
              Pozdrawiam i dziękuję za dobre słowo :(
              • szymonoley Re: To on ma "pole do popisu" w kwestii mamusi 13.09.06, 20:39
                Cześć!Obawiam się,że zacząłby widzieć w tym problem (o ile w ogóle-wybacz;jeśli
                Cię prawdziwie kocha)dopiero wtedy,gdyby zdał sobie sprawę z tego,że może Cię
                stracić.Wiesz Kwiatusku...nie może byc tak,że jego mama będzie zawsze
                najważniejszą osobą w jego życiu-Pismo Św.pisze o tym mniej więcej tak:"opuści
                człowiek swoich rodziców i stanie się jednym ciałem z żoną/mężem swoim".Nie
                sugeruję całkowitego zerwania kontaktu z matką,choć czasami to nieuniknione i
                jedyne wyjście,by młodzi mogli żyć szczęśliwie bez ingerencji z zewnątrz-jeśli
                prawdziwie Cię kocha to powinien być gotowy,by zerwać więzi z matką, która Cię
                nie szanuje i nie akceptuje-w końcu nie szanując Ciebie uderza (boleśnie!!)w
                uczucia swojego syna,któremu nie jestes przecież obojętna i ona o tym wie!ONA
                NIE MA GO NA WYŁĄCZNOŚĆ-dzieci są "dawane"rodzicom "na przechowanie",ale NIE SĄ
                ICH WŁASNOŚCIĄ.W normalnych rodzinach rodzice mają świadomość,że nadejdzie
                dzień, w ktorym syn/córka zacznie żyć swoim życiem,na własny rachunek i rodzice
                NIE MAJĄ PRAWA żadać,by było inaczej!Jego mama MUSI ZROZUMIEĆ,że juz nie jest
                najważniejszą osobą w jego życiu(inaczej może:być nie powinna,bo ma Ciebie),co
                nie znaczy,że nie kocha swojej matki.Na pewno ją kocha,ale diametralnie inna
                miłością niż Ciebie,nie może postrzegac Ciebie jako rywalkę,tylko kogoś KTO
                CHCE DLA JEJ SYNA JAK NAJLEPIEJ-tak jak ona,bo każda normalna matka kocha swoje
                dziecko,choc jej miłośc do syna jest "toksyczna". Jeśli jego mama tego nie
                pojmie,to -wybacz czarnowidztwo-ale Twój chłopak-bez względu na to,z kim się
                zwiąże-zawsze będzie miał "przeboje" z mamą.Bez względu na to,czy przy jego
                boku będziesz Ty,czy jakas inna dziewczyna.Zachęcam Cię do szczerej rozmowy z
                chłopakiem.Powiedz mu,że nie widzisz siebie w układzie 2+1 dlatego,że jego mama
                w ogóle nie stara się,by ułożyć sobie z Toba poprawne relacje.Niech chłopak
                powie mamie,że takim traktowaniem Twojej osoby niszczy a nie buduje oraz
                zniechęca do siebie swojego syna i pewnego dnia, jak Twój chłopak wyjdzie z
                letargu,to ucieknie od mamy gdzie pieprz rośnie i nawet nie wyśle jej kartki na
                święta...Wiesz Kwiatusku...nie zazdroszczę Ci położenia.Mój kumpel miał
                identycznie,dostał ode mnie książke ,o której wcześniej pisałem i"przejrzał na
                oczy"NIGDY WIĘCEJ NIE POZWOLI MAMUSI STEROWAĆ SWOIM ŻYCIEM.OCZYWIŚCIE KOCHA
                JĄ,ALE ZYJĄ ZE SOBA NA ZASADACH DO ZAAKCEPTOWANIA DLA OBOJGA(A W ZASADZIE DLA
                TROJGA-MA ZONĘ),W KTÓRYCH NIE MA MIEJSCA NA EMOCJONALNY SZANTAŻ
                I "ZMONOPOLIZOWANIE" UCZUĆ SYNA.Pozdrawiam i trzymam kciuki:-):-)
        • wioletta123 Re: moja skromna rada 27.08.06, 23:31
          Wyobraż sobie was po ślubie, toż to maminsynek! Chcesz takiego męża?On jest tak
          uzależniony od mamusi, że napewno się nie zmieni!
      • witch-witch Re: Kwiatuszku masz zacięcie pisarskie:)))) 26.08.06, 21:44
        Wszystko to małe i duze sprawy. Jesteś bardzo zakochana i dlatego tak mocno
        pzrezywasz. Z biegiem czasu mozliwe, ze ich kontakt się rozluzni. Dobrze by
        było. Bo ta relacja matka/ syn nie jest zdrowa.Przecież ten syn to dorosły
        chłop, a nie maluszek. Owszem ludzie pamiętają o sobie na różne sposoby...ale
        matka widać ma jakieś problemy, boi się stracić syna, czym 'zatruwa' zycie
        synowi, nie zdajac sobie z tego sprawy, przecież on musi sie usamodzielnić.
        Moze zrób coś co dotad nie robiłaś porozmawiaj z ta kobietą, spróbuj ją lepiej
        poznać, pokaż swoje lepsze strony. Jest jedynie JESZCZE JEDNA MATKA ŻYJĄCA W
        STARCHU O SWOJEGO SYNA. A takich matek jest sporo...ja jestem taką matką.
        Bardzo martwię się o mojego syna. Ale to co wyprawia ta kobieta to przesada.
        Dlatego dobrze by było aby ktoś obiektywny i trzeci jej o tym powiedział. Ona
        musi pozwolić mu zyć własnym życiem inaczej zmarnuje życie swojemu dorosłemu
        dziecku....
        A psycholog, kazdy potzrebuje psychologa chocby od czasu do czasu. Pzryjemnie
        czasem sobie pogadaćz kimś obiektywnym i razniej na duszy...
        • horpyna4 Re: Kwiatuszku masz zacięcie pisarskie:)))) 26.08.06, 21:57
          To Twój chłopak potrzebuje psychologa, który by mu uświadomił, jaki jest
          pokręcony. Żeby w tym wieku jeszcze nie była odcięta pępowina? Przecież to
          chore.
          I zastanów się dobrze nad tym zamążpójściem. Jego matka może jeszcze dłuuugo
          pożyć, może nawet Cię przeżyje. I będzie coraz gorzej, bo naprawdę będzie się
          starzeć, chorować wymagać opieki. Synuś będzie u niej siedział na okrągło, w
          nocy też. Nawet jak Ty zachorujesz. Czy jesteś pewna, że wytrzymasz np. 40 lat
          takiego życia? Aha, takie osoby często wymyślają sobie choroby, żeby manipulować
          bliskimi, chyba zresztą to już wiesz.
    • triss_merigold6 Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 26.08.06, 22:03
      Dama nie ma własnego zycia to żyje syneczkiem. Każda kobieta, ktorą się chłopak
      zainteersuje będzie dziwką z definicji. Olej gościa, nie odczepisz go od mamusi
      więc szkoda czasu.
      • buba71 Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 26.08.06, 22:37
        I tak masz dobrze ,że chłopak od czasu do czasu potrafi mamusi powiedzieć nie.
        Ja znam takiego 22-letniego ,który ani swojej siostrze samotnej ani mamusi
        które nim manipulują, nie potrafi się przeciwwstawic bez poczucia winy.
        Jest gotów skończyć z dziewczyną byle tylko one były z niego zadowolone.
        • malutki_kwiatusek Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 26.08.06, 22:40
          A kiedy on niby powiedział mamusi nie? Wtedy w maju, że do niej nie pojechał?
          No to faktycznie, umie się postawić :( Czuje że jakby ona go poprosiła o to,
          żeby mnie zostawił, to pewnie by to zrobił :( POMOCY :(
          • buba71 Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 26.08.06, 23:00
            Czyli wynika z tego ,że oba przypadki nadają się do psychoterapeutycznego
            leczenia uzależnienia od mamusi.
            Tylko komu uda się ich tam zaciągnąć.
            Bo dla tych mamuś pewnie na taką terapię już jest za póżno.
            • malutki_kwiatusek Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 26.08.06, 23:04
              Jak mój chłopak wróci z Angli porozmawiam z nim o tym wszystkim szczerze. I
              pójdę z Nim do psychologa...
              • a.nancy Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 27.08.06, 18:52
                do leczenia kwalifikuje się przede wszystkim mamusia... uzależniona od syneczka.
                rozumiem, że ojciec nie istnieje (nie żyje albo odeszdł)? synuś jest jedynym
                mężczyzną w jej zyciu i stąd te listy miłosne...
    • wiosna82 Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 26.08.06, 23:27
      ktos mi kiedys odpowiedzial na taki problem w tym stylu: mamusia nie postawi Twojemu facetowi pałki ... :D
    • cossa Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 26.08.06, 23:44
      Ona moze byc taka do konca zycia, wiesz o tym?

      najważniejsze jest

      co On zrobi dla Ciebie

      powodzenia!:)

      pozdr.cossa
      • malutki_kwiatusek Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 27.08.06, 10:16
        On jest naprawdę dla mnie wspanialy, kochany... uwielbiam Go i bardzo kocham,
        ale szlag mnie trafia gdy po raz n-ty wybiera ją...
        • tulla_p Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 27.08.06, 12:30
          zostaw i jego i jego cudowna mamunie

          stara chora wariatka ktora szantazuje swojego syna

          nic juz z tym nie zrobisz....

        • lune obydwoje jestescie 27.08.06, 12:51
          troche smarkacze :)

          on - bo nie potrafi zachowywac sie jak dorosly mezczyzna - moze nim jeszcze nie
          jest ... a moze nigdy nie bedzie ? niektorzy faceci tak maja ;)

          ty - bo oczekujesz swietowania waszej 'polrocznicy' w Dzien Matki :) i jeszcze
          sie obrazasz ze on do mamy z bukietem ...

          no i te opowiesci ... a on powiedzial, a ona powiedziala ...ona dostala bukiet
          a ja kwiatek ;


          fakt ze facet nie jest dorosly /problemem nie jest jego matka ale jego relacje
          z nia - i z toba !/ - i albo sie z tym pogodzisz albo nie ; jesli go kochasz -
          cierp ale badz swiadoma co wybierasz ; nie licz na to ze to sie szybko zmieni -
          bo czasem trwa przez cale zycie ;

          lune

          • a.nancy Re: obydwoje jestescie 27.08.06, 18:50
            > ty - bo oczekujesz swietowania waszej 'polrocznicy' w Dzien Matki :) i jeszcze
            > sie obrazasz ze on do mamy z bukietem ..

            swoją droga, jak to możliwe, że poznaliście się w dzień matki? nie był wtedy u
            mamusi? ;)))
            • malutki_kwiatusek Re: obydwoje jestescie 27.08.06, 18:51
              "półrocznicy" nie "rocznicy". Poznalismy się 26 listopada...
              • a.nancy Re: obydwoje jestescie 27.08.06, 18:52
                a fakt, cos nie doczytałam
          • malutki_kwiatusek Re: obydwoje jestescie 27.08.06, 18:50
            nie oczekuje świętowania naszej półrocznicy w Dzien Matki... Po prostu
            oczekiwalam chociaz smsa, zyczen, czegokolwiek... zeby dal znak ze pamieta. Ale
            on zapomnial. A co do bukietu, to ja nigdy od niego nie dostalam bukietu
            kwiatow :(
            Pozdrawiam :(
        • cossa Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 27.08.06, 20:12
          nad tym wlasnie powinniscie sie zastanowic
          matka to nie kwestia jego wyboru
          kazda z Was jest dla niego wazna
          na swoj sposob

          moim zdaniem powinien wiedziec z kim sie wiaze i dlaczego
          ze kobieta u jego boku to jego decyzja i powinien byc przede wszystkim z Toba

          zarazem nie mozna wymazac jego mamy z Waszego zycia
          i tylko kwesta jak Wy sobie to miedzy soba ulozycie

          przezywalam to samo
          ale i mama zrozumiala
          i moj maz zrozumial
          i ja tez

          jesli pojawia sie problem tego typu
          to jego rozwiazanie zalezy od Was
          i ewentualnie jego mamy

          a swoja droga, moim zdaniem
          chlopak nie powinien Ci mowic o tym jak okreslila Cie jego mama
          no ale nic to :)

          pozdr.cossa
          • tulla_p Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 27.08.06, 21:58
            cossa
            kobieta ktora pisze swojemu synowi ze bardzo bardzo go kocha i tęskni nie jest
            normalna
            nie dziwie sie dziewczynie ze tak reaguje
            moja przyszla tesciowa tez jest nadopiekuncza, rozpieszcza swojego syna i
            swiata poza nim nim widzi, to jest chore

            madre matki wychowuja mądrych facetow
            probuja przygotowac ich do zycia w rodzinie z zoną
            ucza obowiązków
            szacunku dla kobiet

            a nie:

            -nazywania kogoś dziwką
            -bycia na KAZDE skinienie
            -szacunku i uległosci tylko wobec swojej osoby

            pozdrawiam serdecznie szczegolnie wszytskie matki kochające swoich, jak im sie
            wydaje przystojnych i najmądrzejszych syneczkow
    • alfika Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 27.08.06, 23:21
      masz szczęściek z enie jesteś jeszcze w tej rodzinie
      skończy się tym, ze parę lat będziesz się godziła z rolą kochanki, tej
      trzeciej - bo mama nie da zająć swojego miejsca tej najważniejszej

      podtrzymuję swoje zdanie - jeśli facet pójdzie na terapię, przepracuje temat i
      zrozumie, ze mama ma chore wymagania - i jeszcze nauczy się sam rządzić swoim
      życiem, bez jej ingerencji - to wtedy będzie ewentualnym materiałem na
      przyjaciela na całe życie
      teraz jest zagubionym chłopcem, który nei zawalczy
      i nie zdarzy się cud - nie zawalczy, bo jest póki co wykastrowany
      • malutki_kwiatusek Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 11:45
        Właśnie mam taki zamiar - iść do psychologa. Tylko dlaczego ja mam iść do
        psychologa, skoro nie we mnie tkwi problem, tylko w niej? ;( Za jakie grzechy
        ja mam tak cierpieć ;(
        • alfika Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 11:58
          o ile wiem, do psychologa nie chodzą winni, tylko ci, co chcą rozwiązać problem

          poza tym praca nad zmianą i tak będzie dotyczyła Twojego chłopaka (jeśli w
          ogóle zechce), a nie Ciebie
          Ty mozesz jedynie go zachęcać do tej zmiany
          i obserwować, czy aby nie tańczysz jak Ci zagra(ją)

          jeśli nie zechce skorzystać z terapii i zmienić chorych układów, to jedyna
          rada - albo uciekaj, albo chociaż nie wiąż się z nim na stałe! choćby nie
          wiadomo jak chciał - to Ty będziesz wtedy złapana w sieć, nie on!
          • malutki_kwiatusek Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 12:04
            Spróbuje go nakłonić, ale jak ja mam mu to właściwie powiedzieć? On myśli, że
            wszystko jest Ok i że to wszystko jest normalne. :( POMOCY :(
            • alfika Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 12:11
              na pierwszą terapię mozecie przecież pójść razem
              i jak tu właściwie mówić o miłości i związku, jeśli nie wiesz, jak mu to
              powiedzieć???
              normalnie, wprost:
              idziemy do psychologa, bo mamy problem - albo Ty go masz, albo ja
              mozesz też iść sama, żeby ustalić, jak podejść do tematu, sama dla siebie - a
              potem przyprowadzić ukochanego

              no jak Ci może ktoś pomóc? pokierować każdym krokiem?
              masz pomysły, działaj
              • malutki_kwiatusek Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 13:53
                Ale czy ktoś ma tak samo jak ja? Czy czyjejś z was chlopak/narzeczony/mąż tez
                rzuca wszystko i jedzie do matki, kiedy ta tylko skinie palcem? :/ Do
                psychologa pojdziemy, owszem, ale ja już przestaje wierzyć że to ma jakikolwiek
                sens :( Czy ta walka, to cierpienie, czy to kiedykolwiek da mi coś? :( Czy po
                prostu jak go będę bardzo potrzebować, jego bliskości, jego czulosci, jego
                ciepla, zadzwoni mama, karze mu przyjechać a on znow do niej poleci :( ja nie
                chcę tak żyć, ja nie chcę żyć ze świadomością, że jestem tą drugą :( Czasami
                śni mi się w nocy że on się z nią kocha, całuje :( Czuje się beznadziejnie :( A
                może ja jestem takim typem kobiety, której nie da się kochać? :( Mam strasznego
                doła, pomocy :( Ja już nie chcę się czuć niepotrzebna, wykorzystana i
                przegrana :( Czuję, że jeszcze raz mnie dla niej zostawi to przegram tą wojnę.
                Bo moja psychika już tego nie wytrzymuje :(
                P.S Dziękuje wszystkim, za poświęcenie swojego czasu temu wątkowi.
                Pozdrawiam.
                • mku123 Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 14:00
                  Alfika dobrze radzi, przeczytaj jeszcze raz posty. Mi otworzyła oczy.Pozdrawiam
                  magda
                  • buba71 Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 14:47
                    Alfika czy jesteś zorientowana jak długo taka terapia potrwałaby.
                    Ja rozumiem że to sprawa bardzo indywidualna ale tak w przybliżeniu i czy jest
                    ona trudna do przeprowadzenia.Bo też uważam że to jedyne wyjście.
                    • malutki_kwiatusek Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 14:53
                      ja się wczoraj pytałam znajomej lekarki :( Wszystko jej powiedziałam, bo już
                      nie wytrzymałam. Powiedziała, ze nie myślała że aż taki mam problem, a to jest
                      naprawdę wielki problem. Bez psychologa nie da rady. Powiedziała też, że po tym
                      jak się zachowuje, jak mowie, widać że jestem na skraju wytrzymałości
                      psychicznej. Taka terapia może potrwać rok, dwa nawet trzy lata, w zależności
                      od przypadku. Nawet niech trwa 10, ale niech daje jakieś rezultaty ;((
                      Pozdrawiam wszystkie Panie które mają podobnie, chociaż nie wierze, że jest ich
                      wiele :(
                      • buba71 Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 15:08
                        Oj na pewno wiele jest z takim kłopotem bo on stary jak świat.
                        Tylko te odważniejsze próbują z tym coś zrobić.
                        Trochę kiepsko wygląda mi ten długi czas naprawy,mało który facet będzie tak
                        wytrwały.
                        • alfika Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 15:12
                          nie wiadomo
                          w trakcie terapii jak wypłynie cała wściekłośc na matkę, to sam może się
                          cieszyć, że choć ciężko, to lepiej i prawdziwiej
                          zawsze, ale to zawsze warto próbować
                  • malutki_kwiatusek Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 14:48
                    wiem, ze Alfika dobrze radzi i dziękuje Tobie Alfiko bardzo za porady. Jednak
                    on dopiero wróci z Angli w połowie września, do matki :/ a kiedy do mnie to
                    pewnie już jak na studia czyli w październiku :/ chociaż dał słowo honoru że
                    będzie wczesniej, ale wiecie co to slowo honoru jest warte gdy matka prosi :/
                    wiec dopiero za ponad miesiąc będziemy mogli iść do psychologa a mi jest coraz
                    ciężej z tym wszystkim :( Wpadłam teaz w taki nastroj że sobie wszystko
                    przypominam i płaczę cały czas :( czuję się beznadziejnie i chcę umrzeć :(
                    Niech sobie będzie z matką, pewnie z nią się czuje szczęśliwszy skoro mnie
                    zostawia dla niej, tylko gdy ma taką okazje ;(
                    TO JEST CHOREEEEEEE ;(((((((
                    • alfika Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 15:14
                      dzięki za dobre słowo, dobra kobieto
                      i żyj, masz swoje do zrobienia w tym życiu, na razie możesz pomóc facetowi się
                      uwolnić i poukładać relacje z matką na normalnym poziomie
                      • wiarusik Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 15:23
                        No i co Żabciu?Jak będzie z tą wizytówką?Mogę się wpisać do przyjaciół?;)
                        • malutki_kwiatusek Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 15:24
                          czy to napewno było do mnie? Chyba pomyliłeś wątki kolego ;)
                          • wiarusik Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 15:33
                            Do Alfiki.
                            Moderator kazał zlewać takich jak ja i ona to robi z satysfakcją.
                            Cieszy się,że ma adoratora ale nic poza tym.Musi uważać bo kiedyś się znudzę;)
                            • malutki_kwiatusek Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 15:37
                              no jak już tu jesteś, to może napisz coś na ten główny temat :( A Alfike możesz
                              podrywac na poczcie ;)
                              • wiarusik Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 15:48
                                Dużo do czytania,może później...
                                Na poczcie nie da rady,bo też głucho.
                                Przynajmniej jak to upublicznię to może zareaguje;)
                              • alfika Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 16:00
                                Wiarusik, Ty sobie upubliczniaj co chcesz, żadnych podrywów nie będzie, ani tu,
                                ani mailowych - głucham na to jak pień, więc spokojnie sobie zluzuj
                                amen
                                • wiarusik Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 16:08
                                  Chcesz żebym dostał fixum dyrtum?
                                  Przez Ciebie zadomowię się na tej Psychiatrii na amen.
                                  :)))))
                                  • malutki_kwiatusek Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 17:33
                                    Dziękuje Wam wszystkim za ciepłe słowa, jednak chciałabym, żeby się znalazł
                                    ktoś kto ma lub miał taki sam problem jak ja :( Znalazłam jedną forumowiczkę
                                    która ma podobne problemy, ale to nie jest zupełnie to :(
                                    Ona nie ma uczucia, że jest tą drugą a ja mam :( I jest mi z tym bardzo źle :(
                                    Może teraz sama powinnam pójść do psychologa na kilka sesji i jak już wyjdę z
                                    tego potwornego dołka, zabrałabym mojego chłopaka na terapie :(
                                    Co Wy o tym myslicie?
                                    Prosze, pomozcie, jestem naprawde zrozpaczona :( juz nic mnie nie cieszy ;(
                                    • alfika Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 17:39
                                      ja tak miałam, ale co z tego?
                                      i tak sytuacje sa różne, ludzie są różni - i wróżenie z tego, co ktoś przeszedł
                                      nic nie da - musisz po swojemu, żeby wiedzieć, że zrobiłaś dokładnie to, co
                                      chciałaś
                                      • buba71 Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 17:46
                                        Mnie interesuje jak po takiej terapii układają się relacje syna z matką.
                                        Czy one przyjmują nową sytuację do świadomości czy synowie zrywają z nimi
                                        kontakt.
                                        Przecież taki syn po terapii to dla nich zupełnie ktoś inny i czy wtedy one
                                        potrafią odpuścić.
                                        • malutki_kwiatusek Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 18:08
                                          No właśnie. Też mnie to zastanawia. Mam nadzieję, że po takiej terapii, mój
                                          chłopak już nie będzie na jej skinienie paluszkiem. Nie będzie do niej jeździł,
                                          gdy ona sobie tego zażyczy. Otworzy oczy i w końcu przejrzy na nie. W sumie on
                                          mi już powiedział, teraz na wakacjach że jej nie kocha i nic do niej nie czuje,
                                          ale myślę, że nie był ze mną całkiem szczery. Powiedział tak, bo wiedział iż
                                          tego oczekuję, że to sprawi że będę szczęśliwa i dam mu spokoj z tymi
                                          wyrzutami. Jednak mi to nie dało spokoju. Wiem, że ją kocha. I to dużo bardziej
                                          i mocniej niż mnie. I myślę, że jak z nim nie pójdę do terapeuty to nigdy nie
                                          będzie w stanie nikogo pokochać bardziej od matki. A ja nie chcę się angażować
                                          w ten związek i wiedzieć, że jest on bez szans - albo będę cierpieć latami albo
                                          po prostu nie wytrzymam tego psychicznie i to ja wyląduje w psychiatryku. A już
                                          jestem na skraju załamania nerwowego :( Jak można kochać tak bardzo władną
                                          matkę, no jak? Jak można być tak bardzo zaślepionym? Jak można wszystko, ale to
                                          wszystko, poświęcić i pojechać do niej :( Raz powiedziałam mu, że jak pojedzie
                                          do niej, to nie wiem czy będzie miał tu do kogo wracać. I tak pojechał. Dla
                                          niego nic i nikt się nie liczy. Tylko ona. A ona zgrabnie to wykorzystuje i
                                          traktuje go jako swojego męża - bo swojego nie ma. Zresztą kto by chciał być z
                                          tak despotyczną i apodyktyczną kobietą?
                                          Zastanawiam się, co taki synek zrobiłby po śmierci matki?
                                          Popełniłby samobójstwo żeby być z nią?
                                          Pozdrawiam forumowiczki i forumowicza ;)
                                      • wiarusik Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 28.08.06, 17:55
                                        Spijam każde Twoje słowo z ekranu monitora.
                                        Tak,masz rację.Ty Ola zawsze masz rację.Jesteś bardzo mądra wiesz o tym?;)
            • tapatik Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 04.09.06, 11:19
              malutki_kwiatusek napisała:

              > Spróbuje go nakłonić, ale jak ja mam mu to właściwie powiedzieć? On myśli, że
              > wszystko jest Ok i że to wszystko jest normalne. :( POMOCY :(

              Metoda marchewki: "Kochanie, byłam u psychologa i on chciałby, abym następnym
              razem przyszła razem z Tobą. Zrób to dla mnie."
              Metoda kija: "Słuchaj, albo pójdziesz do psychologa, albo się rozstajemy."
              W tym drugim musisz być konsenwentna i z chłopakiem rzeczywiście zerwać, jeśli w
              określonym czasie nie pójdzie do psychologa.

              Lepsza była by metoda marchewki.
    • malutki_kwiatusek Pytanie do alfiki!!! 28.08.06, 23:47
      Alfiko, skoro miałaś taki sam problem jak ja, to może powiedziałabyś mi do
      jakiego typu psychologa powinnam się udać, wiem że jest od narkotykow, nałogów,
      problemów małżeńskich. A ten problem do jakiego się zalicza?
      Z gory dziekuje za odpowiedź i pozdrawiam.
      • ajliwia Re: Pytanie do alfiki!!! 29.08.06, 08:27
        Uważam, że na pierwszą wizytę do psychologa powinnaś udać się sama. Będziesz
        mogła swobodnie bez skrępowania, jakie prawdopodobnie miałabyś w obecności
        swojego chłpaka, wszystko opowiedzieć ze szczegółami jak tu na forum. Zrób to!
        Piszesz, że jesteś na skraju wytrzymałości - to jest problem. Psycholog
        zdiagnozuje prawidłowo przypadek Twojego chłopaka i powie Ci jak reagować w
        takich sytuacjach. Nie trzeba tu żadnego specjalnego rodzaju psychologa -
        wystarczy po prostu dobry psychoterapeuta. Wiem jak się czujesz, MUSISZ coś
        zrobić bo ten problem sam się nie rozwiąże. Uważam, że albo powinnaś spróbować
        rozstać się ze swoim chłopakiem (także dla dobra psychiki Twoich przyszłych
        dzieci)albo powalczyć o zdrowy związek z nim i pójść na terapię, SAMA LUB BEZ
        NIEGO. Uwierz, psycholog, nie z takich pokręconych sytuacji może pomóc wydostać
        się człowiekowi, pomóc nie znaczy, że zrobi coś za Ciebie.
        • ajliwia Re: Pytanie do alfiki!!! 29.08.06, 08:28
          tzn. SAMA LUB Z NIM, sorry za przejęzyczenie
          • samanta455 Re: Pytanie do alfiki!!! 29.08.06, 08:56

            Widzę, że masz duży problem, nadopiekuńcza miłość, która dusi i ogranicza.Każda
            dziewczyna jest zagrożeniem dla matki za bardzo kochajacej swego
            synka.Przeniesienie uczuć z męża na syna.Klasyka. Polecam książkę "Syndrom
            opuszczonego gniazda", możesz ją sprezentować teściowej. W książce tej jest
            wiele pomocnych rad np. jak pozostawiać swoje dzieci, bez wzbudzania w nich
            poczucia porzucania rodziców. Ale dobrą radą jest wizyta u psychologa, on
            podpowie ci jak postępować i co robić, nie jestem jedyną, która tak
            radzi.Powodzenia, miłość czyni cuda, zróbcie to jak najszybciej, bo jeżeli ona
            wcześniej umrze to nie masz szans, zawsze usłyszysz "a moja mama robiła to tak"
            co w konsekwencji doprowadzi cię do Szpitala Psychiatrycznego albo do rozwodu.
      • alfika Re: Pytanie do alfiki!!! 29.08.06, 10:07
        to zależy od konkretnego terapeuty - są tacy, co podejmują się większosci
        problemów i świetnie sobie radzą, ale jeśli masz kontakt do specjalizujących
        się w konkretnych tematach, to do rodzinnego
        • szczelnosc do kwiatuska 29.08.06, 10:44
          mi się wydaje, że Ty też jesteś zwariowana na punkcie kto kogo kocha.
          Po co wogle stawiać się na dwóch stronach wagi z matką ?
          I te teksty o pół rocznicy, to jakieś totalnie infantylne myslenie.
          Chłopak musi być miły i dlatego wisisz mu na rekawie.
          Porozmawiać o tym wszystkim powinnac z nim,
          myslisz, że ma zamiar kiedyś z Tobą się ożenic?
          Jak ma wyglądac Wasz związek? Zapomnicie o rodzicach, bo Ty o swojej matce
          pamiętasz raz do roku?
          Więc niech on też?
          Prawda zawsze leży po środku-
          Dziwi mnie wogóle myśl, że on wybiera między nią a Tobą
          Może Ciebie wybrał na jej podobieństwo i obydwie chcecie aby oddawał Wam wręcz
          hołdy?
          Współczuję kolesiowi, jest między młotem i kowadłem,:-(
          • tulla_p Re: do kwiatuska 29.08.06, 11:04
            szczelnosc nie masz racji, nie doczytalas do konca a sie wypowiadasz
            moze nigdy nie bylas w takiej sytuacji
            Kwiatuszku masz ode mnie maila na skrzynce
            pozdrawiam
            • szczelnosc Re: do kwiatuska 29.08.06, 11:12
              uważam ,że jak ten chłopak pójdzie na terape, to zmieni podejście nie tylko do
              mamy ale i kwiatuszka.
              Ja mam męża i nigdy nie musiał wybierac między mną , a swoją rodzina.
              Akurat nie wiem co tzn mieć teściową, ale mam teścia i jest lekko ujmę
              wymagający. Nie mam 18 lat i wiem, że życie różnie się układa, a teksty
              Kwiatuska, nie świadczą dobrze gdy pisze, że matki swojego kolesia nie zaprosi
              na ślub.
              życie z kimś w stałym konflikcie na zasadzie udowodnienia kto mam nad nim władzę
              (nad panem X)Mama czy kwiatusek.
              Żadna z Pań nie myśli o Nim.
              Każda udowadnia sobie która jest ważniejsza.
              • alfika Re: do kwiatuska 29.08.06, 12:08
                jeśli uważasz, że to nie jest problemowa sprawa, to ok, przecież nikt Cię nie
                będzie przekonywał
                nie wiem, co mają na celu twoje wpisy, bo z reguły jednak ludzie opisujący
                swoje problemy rzeczywiście je mają, czy Ci się to podoba, czy nie - i dobrze,
                jeśli szukają sposobów na poradzenie sobie z nimi

                wiesz, tak na marginesie - żadna twoja zasługa, że twój małżonek nie jest
                uzależniony od swojej mamy - ale dobrze, że tak nie jest, prawda? bo pewnie nie
                marzysz o byciu w życiu męża "tą drugą"
              • malutki_kwiatusek Re: do Szczelnosc 29.08.06, 20:46
                Sama napisałaś, że nie wiesz co to znaczy mieć teściową. Inne są relacje ojca z
                synem a inne matki z synem. Tak samo inne są matki z córką i ojca z córką.
                Skoro nie masz teściowej to nigdy nie zrozumiesz, co to znaczy. Tymbardziej nie
                zrozumiesz co to jest chora miłość gdy matka traktuje swojego syna jak męża,
                ponieważ jest samotna. Chyba źle przeczytałaś mój post, ona chce żeby on był na
                każde jej skienienie, takim służącym na etacie. I ani jej się śni, dzielić nim
                ze mną, chociaż uważam że miłość syna do matki a miłość do
                dziewczyny/narzeczonej/żonej jest, albo powinna być inna. On po prostu świata
                po za nią nie widzi, zawsze ją wybiera, słucha się jej w dużych sprawach, a
                także najbardziej błachostkowych. Ja jej nie udowadniam, że jestem
                najważniejsza - nie miałam jeszcze przyjemności być takową. I jeśli to się nie
                zmieni, to chyba zwarjuję, jeśli już nie zwariowałam. Zamierzam jak najszybciej
                znaleźć psychologa bo ta sytuacja mnie wykańcza psychicznie. Ty mnie nie
                zrozumiesz, bo nie byłaś w takiej sytuacji, ale skoro większość osób pisze, że
                JEST TO PROBLEM, a niektóre przez to przeszły lub przechodzą i są ze mną i za
                to Wam wszystkie dziękuje. A Ty, skoro nie widzisz problemu, to się ciesz że go
                nie masz. A ja Ci nie życze, nigdy, żebyś przechodziła przez to co ja, bo mój
                koszmar trwa już 1,5 roku. Jeśli nie potrafisz sobie dalej wyobrazić tej
                sytuacji, to Ci nie umiem jej bardziej przybliżyć niż napisałam na początku.
                Pozostaje mi tylko życzyć Ci żebyś nigdy nie przechodziła przez takie piekło.
                Pozdrawiam.
                • malutki_kwiatusek do tulla_p 29.08.06, 21:26
                  odpisałam Ci na maila :)
                  Pozdrawiam i dziękuje za zrozumienie!
                • ogon.1 Re: do Małego kwiatuszka 30.08.06, 00:12
                  Mój mąż ma 41 lat i zawsze słucha matki. Dzwoni do niej codziennie,ona więcej
                  wie o różnych jego sprawach niż ja, zawsze to ona ma rację, zawsze wszystko
                  lepiej robi ode mnie. Czuję, że żyję w trójkącie. Nie pomogły rozmowy, mój
                  płacz, o psychologu nie chciał słyszeć. Myślę Kwiatuszku, że powinnaś zakończyć
                  tę znajomość póki jeszcze czas. My mamy dwoje małych dzieci, wspolnie
                  wybudowany dom i sytuacja jest trudniejsza. W skrócie: nie powinnam wiązać się
                  z mamisynkiem. Zawsze będę tego żałować.
                  • malutki_kwiatusek Do Ogon.1 30.08.06, 10:58
                    Nawet nie wiesz jak mi przykro, że musisz żyć w takiej chorej sytuacji. Ja też
                    czuję, że żyję w trójkącie gdzie to ona jest ważniejsza ode mnie, albo że
                    rozbijam małżeństwo - matki i syna. Bo się conajmniej tak zachowują.
                    Pisanie "Kocham Cię, cały czas myślę o Tobie, tęsknie..." bla bla bla, który ma
                    20 lat i jest jej synem nie jest zbytnio odpowiednie. On nigdy nie będzie
                    chciał jej zostawić. Nawet jak ja będę umierać to będzie wolał być z nią i pić
                    herbatkę niż ze mną. Na Twoim miejscu zrobiłabym coś z tym. Piszesz, że masz
                    dwójkę dzieci - nigdy nie dopuść do takiej sytuacji jaka jest między Twoim
                    mężem a jego matką. Czy jest on jedynakiem? Czy jego matka, także nie ma męża i
                    traktuje Twojego jakby był jej? Czy także Cię wyzywa?
                    Twoja sytuacja jest dość trudniejsza niż moja. Może sprobujesz jeszcze raz
                    pojsc do psychologa? Porozmawiać na spokojnie? Powinno mu najbardziej zależeć
                    na dzieciach. Może będzie chciał coś zmienić dla nich? Przecież nie można tak
                    żyć do konca zycia, przynajmniej ja sobie tego nie wyobrażam. A może zagrozić
                    rozwodem jak się nie zmieni sytuacja?
                    Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
              • lune Re: do kwiatuska 30.08.06, 00:21
                szczelnosc napisała:

                > uważam ,że jak ten chłopak pójdzie na terape, to zmieni podejście nie tylko
                do mamy ale i kwiatuszka.


                Swieta prawda :)


                > a teksty Kwiatuska, nie świadczą dobrze

                teksty Kwiatuska swiadcza o Kwiatuska problemie ; ale Kwiatusek problemu nie
                dostrzega ; im wiecej sie rozpisuje tym gorzej to wyglada

                lune
                • malutki_kwiatusek Do lune 30.08.06, 00:38
                  co masz na myśli, że im więcej się rozpisuje tym gorzej to wygląda? Piszę to co
                  czuje, nie wiem czy byłaś/eś kiedykolwiek w takiej sytuacji.
                  A jeśli terapia zmieni stosunek i do jego matki, to może również i do mnie. Po
                  prostu nie chcę żyć już dłużej w tej chorej sytuacji.
                  Pozdrawiam
                  • szczelnosc odpowiadam 30.08.06, 08:07
                    do alfiki
                    każdy ma prawo wypowiedzieć się na forum w sprawie która go zainteresowała.
                    Wszystkie (wszyscy) starsznie żałujecie kwiatuska- ja mam troszkę inny pogląd
                    na sprawę. Nie twierdziąłm w swoich postach, że przyszła teściowa kwiatuska, to
                    idealna matka. Jednak uważam, że trzeźwo oceniając kwiatusek, tez nie najlepiej
                    wygląda. Dobra jest rada kobiety która zwiazała sie z tego typu mężczyzną- dziś
                    żałuje- kwiatusek tez powinien się zastanowić, nad tym jak chce żyć. Narazie
                    chce zmienić wszystkich dookoła, często problem powstaje w naszej głowie. A nie
                    na zewnatrz.
                    To że chcłopak zajmuje się swoją matką śwuadczy o nim dobrze- inna sprawą jest
                    np dziecinne stawianie sprawy gdy nie potrafi powiedzieć matce, że umówił się z
                    Tobą , i nie może do niej przyjechać. Podejście kwaituska jest proste albo ja ,
                    albo ona- a przeciez zycie polega na byciu razem. Tego tu nie widze. Każda z
                    pan pragnie w tym mężczyźnie mieć swój rewir wpływów. I tyle.
                    Najbardziej poszkodowaną osobą jest ten koleś- który próbuje poukładac sobie
                    zycie bo : wyjechał na studia do innego miesta(czyli jednak potrafi się oderwać
                    od matki)- na wakacje pozostawił obie Panie i pojechał do angli.
                    Żeby wypowiedzieć się w danej sprawie, nie musz np brac narkotyków, aby o tym
                    powiedzieć. Albo np być bezdomnym, aby wypowiadać się o bezdomności.
                    Wiedzę na temat życie czerpie się róznych stron.
                    A mądrzy ludzie uczą się na błędach cudzych.(to słowa mojej koleżanki z pracy-
                    gdy uparcie twierdzialm, że wole wszystkiego zasmakowac sama)
                    do kwiatuska
                    Gdy poruszasz jakis temat na forum, dobrymi odpowiedziami nie tylko są te które
                    klepia Cie po ramieniu i stoja po Twojej stronie. Czasami warto zastanowić się
                    nad tymi krytycznymi.
                    • alfika Re: odpowiadam też 31.08.06, 12:11
                      dla Ciebie Kwiatusek nei wygląda najlepiej, ale to subiektywna ocena
                      takie układy są tak strasznie zapętlone - jak zresztą sama wyczytałaś w poście
                      owej mężatki, o której piszesz

                      a rada, by zerwać - hmmm
                      nie pisać na forum, nie starać się rozwiązać problemu, nie pomóc chłopakowi
                      otworzyć oczęta - zerwać i już?
                      dziwna rada, przynajmniej dla mnie

                      najprostszy przykład, że ten problem nie powstał w czyjejś głowie, ale jest
                      realny: gdyby Ciebie Twoja teściowa po pierwszym spotkaniu nazwała dziwką, a
                      przyszły mąż się po tym rozpłakał - to co?
                      wiem, zerwałabyś
                      po czym jakaś mądra koleżanka zasugerowałaby, że może problem powstał w Twojej
                      głowie...
                      fajnie?
                      • croyance Re: odpowiadam też 01.09.06, 15:46
                        Jak na razie jedyna osoba, ktora ma problem jest Kwiatusek;
                        ani matka, ani chlopak nie widza w swojej relacji nic nieodpowiedniego.
                        A poniewaz latwiej jest zalozyc sandaly, niz pokryc cala ziemie dywanem,
                        Kawiatusek powinna zdac sobie sprawe, ze innych raczej nie zmieni, za to
                        zmienic moze;
                        a) swoja sytuacje
                        b) swoje do niej podejscie
                        Przepychanki, do kogo facet pojechal z bukietem, faktycznie nie sa powazne.
                        Notabene, mezczyzni czesto wiaza sie z kobietami podobnymi do swoich matek,
                        wiec moze stad ten konflikt charakterow i walka o wladze na linii przyszla
                        tesciowa-Kwiatusek.
                        Stawianie sprawy, ze ma on z nia "zerwac" jest juz kompletnie dziecinne, bo
                        jest to mimo wszystko matka, i takich wyborow nie powinno sie dokonywac. Szkoda
                        mi tego chlopaka. Pepowine ma nieodcieta, ale tego sie nie zwalczy eliminujac
                        matke.
                        • buba71 Re: odpowiadam też 01.09.06, 17:56
                          To ze chłopak nie widzi problemu to jest największy problem.
                          Kwiatusek sama nic nie może zrobić.
                          Bo jak chłopakowi matka każe zerwać z Kwiatuskiem to on to zrobi.
                          Więc najważniejsze aby on dostrzegł problem i toksyczną matkę.
                        • alfika Re: odpowiadam też 01.09.06, 18:33
                          nie widać, żeby ktoś tu chciał eliminować matkę
                          raczej uzdrowić kontakty między synem a matką
                          ale moze się mylę :)
                  • lune Re: Do lune 30.08.06, 08:31
                    malutki_kwiatusek napisała:

                    Po
                    > prostu nie chcę żyć już dłużej w tej chorej sytuacji.


                    To sluszna decyzja. Trzeba cos zmienic. Najlepiej gdy zaczniesz od siebie. Jak
                    najszybciej. Jesli poprzestaniesz na rozpisywaniu sie o tym co czujesz - nie
                    zrobisz kroku do przodu.
                    Wiekszosc osob ktore ci doradzaja - ma jakies doswiadczenia dobre/zle - i ich
                    rady wynikaja z pewnoscia z jak najlepszych intencji. Ale to twoje zycie.
                    Dlatego pojdz do psychologa - porozmawiaj z nim. Na poczatek.

                    lune

                    • alfika Re: Do lune 31.08.06, 11:55
                      powtarzasz albo komentujesz nie czytając :)))))))
                      choć uwagi o długości tekstów - nie rozumiem
                      może nie muszę :>
                      • lune Re: Do lune 31.08.06, 23:42
                        alfika napisała:

                        > powtarzasz albo komentujesz nie czytając :)))))))
                        > choć uwagi o długości tekstów - nie rozumiem
                        > może nie muszę :>


                        Alfiko, nie zdarzylo mi sie komentowac bez przeczytania ; mozesz uznac ze nie
                        zrozumialam tekstu ; to mozliwe :)

                        lune
                        • alfika Re: Do lune 01.09.06, 18:35
                          pójście do psychologa, we dwoje czy w pojedynkę, było proponowane jako
                          najlepsze wyjście
                          tylko tyle :)
                          • lune Re: Do lune 01.09.06, 19:36
                            alfika napisała:

                            > pójście do psychologa, we dwoje czy w pojedynkę, było proponowane jako
                            > najlepsze wyjście
                            > tylko tyle :)

                            Widocznie uznalam ze nie zaszkodzi powtorzyc :)

                            lune
              • tapatik Re: do kwiatuska 04.09.06, 11:48
                szczelnosc napisała:

                > Ja mam męża i nigdy nie musiał wybierac między mną , a swoją rodzina.

                O, właśnie. A On musi wybierać, bo mamusia nie potrafi zrozumieć, że w życiu Jej
                kochanego syneczka pojawiła się inna kobieta.
          • tapatik Do szczelności 04.09.06, 11:45
            Nie zgadzam się. Co innego jeśli ktoś w Dniu Matki dzwoni do Niej i składa
            życzenia telefonicznie (bo jest daleko), a co innego jesli zwalnia się z zajęć
            na studiach i w środku tygodnia wraca do domu, aby złożyć życzenia.
            Chłopak jest mocno uzależniony od mamusi i tyle. Dziewczynę na pewno kocha, ale
            mamusia ważniejsza. On nie jest między młotem a kowadłem, tylko jest pod
            mamusinym pantoflem.
    • malutki_kwiatusek Do Alfiki! 30.08.06, 14:29
      Alfiko, ponoć jesteś z okolic Wrocławia. Czy mogłabyś mi dać namiar na jakiegoś
      dobrego psychoterapeute specjalizującego się w problemach mojego typu?
      Pozdrawiam cieplutko i z góry dziękuję!
      • maino-san Re: do malutki_kwiatuszek 30.08.06, 15:07
        Witaj,
        Byłam w niemal identycznej sytuacji co Ty.Byłam studentką III a moj chłopak
        kończył juz studia. To była moja wielka miłość-niestety na drodzie stanęła jego
        matka. Był od niej całkiem uzależniony, nie tylko finansowo ale i
        psychicznie.Robił dokładnie to co chciała, był na kazde jej
        zawołanie."Teściowa" uwazała ze nie jestem odpowiednio dobrą partią dla jej
        synka,nie mam kasy (byłam na III roku), nie mam bogatych rodziców itp. itd.
        Dziwką nazwała mnie, kiedy pojechaliśmy na pierwszy wspólny weekend po około
        pół roku bycia ze sobą. Potem były juz tylko gorsze wyzwiska, nie oczywiscie
        nigdy mi tego nie powiedziała prosto w oczy ale widziałam po moim chłopaku ze
        cos sie dzieje-w koncu udało mi sie to z niego wyciągnąć.Był miedzy młotem a
        kowadłem bo "uroczej mamusce"wtórowała babcia- ja byłam ta najgorsza bo byłam
        jego dziewczyną ;)Zaznaczam ze matka mojego chłopaka jest osoobą wykształconą i
        pracuje na wysokim stanowisku w bardzo znanej instytucji ;)Bardzo wiele razy
        przez nią płakałam,nie wiedziałam jak z tej sytuacji wybrnąć-bardzo kochałam
        mojego chłopaka i marzyłam zebyśmy byli zawsze razem...Niestety w moim
        przypadku tak sie nie stało.Bylismy ze sobą kawał czasu, ja unikałam jego mamy
        jak tylko mogłam. niestety on uległ jej presji i mnie zostawił na dzień przed
        obroną.Długo nie mog łam sie po tym pozbierać ale mam nadzieje ze w Twoim
        przypadku bedzie dobrze i zycze Wam szczescia.
        • malutki_kwiatusek do maino san 30.08.06, 19:01
          Jest mi strasznie przykro z Twojego powodu. Wiem jak musialas cierpiec. Moj
          chlopak bardzo często wybiera swoją matkę zamiast mnie. Teraz zapewnia, że to
          się zmieni. Nie wiem czy się zmieni. Dzisiaj się spytałam, czy pojdzie ze mną
          do psychologa. Myslal, ze to ja mam jakis problem i powiedzial ze on może być
          moim psychologiem. Ja wybuchnelam placzem i powiedziałam, że to on ma problem,
          bo traktuje swoją matkę jak żonę a mnie jak kogoś gorszego gatunku. Powiedział,
          że to się zmieni. Obiecał. A jak się nie zmieni, to wtedy do psychologa. Mamy
          bardzo podobne sytuacje, może oprocz tej, że jego matka nie nie toleruje mnie
          że nie mam kasy, że moja rodzina jest biedna - nie, bo tak nie jest. Jesteśmy
          na podobnym poziomie jeśli chodzi o pieniądze. Jego matka po prostu żadnej jego
          byłej dziewczyny nie tolerowała, mnie nie toleruje i żadnej przyszłej nie
          będzie tolerować. Ona tak samo nazwała mnie dziwką na pierwszym naszym
          wyjeździe. I tak jak wy, byliśmy razem około pół roku (trochę ponad). Także
          cała jego rodzina jest przeciwko mnie. Babcia staje za nią (przecież to jej
          córka) i siostra. Mówią mojemu chłopakowi, że to mama powinna być dla niego
          najważniejsza i że jej się ma słuchać. Nie wiem jaka to mentalność. Chyba
          wsiowa :| Nie wiem czy wyzywa mnie jeszcze gorzej, tak jak to robila matka
          Twojego bylego chlopaka. Moj chlopak twierdzi że nie, ale udowodnił mi już że
          potrafi dla niej kłamać, żeby uratowac jej honor. Więc sama nie wiem. Ale
          czuję, że mnie wyzywa. Matka mojego chłopaka tez jest osobą wykształconą i
          pracuje na wysokim stanowisku. Ale jest samotna, bez męża i milosci faceta.
          Dlatego całą milosc przelewa na swoich 2 synów a w sumie to na najstarszego
          czyli mojego faceta. Tak samo jak Ty unikam jej jak mogę. :/
          Też Go kocham ponad wszystko, strasznie mocno, ale co z tego jak on zawsze
          wybiera ją :( zawsze. Czy ona ma racje czy nie, to dla niego i tak ona zawsze
          ją ma. Nie ważne co zrobi, nie ważne jak mnie nazwie, nie ważne jak się
          zachowa - ona zawsze będzie święta.
          W czerwcu mialam kompletny kryzys i myslalam, ze z tym skoncze, ale jak skoro
          ja go tak strasznie kocham? Postanowilam jeszcze powalczyć, ale już nie mam
          sił :( Jak znow ją wybierze, jak znow przyzna jej racje to ja polegnę.
          Przegrałam każdą bitwę i przegram także wojnę.
          A co do Ciebie, to nie probowalas z nim szczerze pogadać? Nie probowalas go
          zaciagnac do psychologa? A on co, zostawił Cię dla niej? dla swojej matki?
          Przecież to jakiś ABSURD...
          Aha jeszcze jedno pytanko, czy ona także jest samotną matką?
          Mam nadzieję, że Ty już sobie poukładałaś życie z jakimś nie maminsynkiem i
          jesteś szczęśliwa :)
          • croyance Re: do maino san 01.09.06, 16:00
            "W czerwcu mialam kompletny kryzys i myslalam, ze z tym skoncze, ale jak skoro
            ja go tak strasznie kocham?"

            Ona mysli pewnie dokladnie tak samo :-)

            I nie martw sie, ze on "klamie" - jesli widzi, ze ona jest niesprawiedliwa i
            probuje oszczedzic Ci przykrosci, to nie nazywalabym tego klamstwem.
            A co, mialby przyjsc do domu i powiedziec "hej, a wiesz, a co mama o Tobie
            powiedziala?".
            To chyba dobrze, ze probuje biedak dyplomacji w tej trudnej sytuacji (nie
            czuje, ze rymuje)
            • buba71 Re 01.09.06, 17:51
              Lepiej byłoby żeby swojej matce powiedział, że jeśli jeszcze raz coś złego
              powie na jego dziewczynę to nie zobaczy go przez pół roku.
      • alfika Re: wysyłam Ci w mailu (nt) 31.08.06, 11:57

        • malutki_kwiatusek Re: wysyłam Ci w mailu (nt) 31.08.06, 13:37
          Dziękuję Ci bardzo za maila.
          Wysłałam Ci jeszcze kilka pytań i bardzo bym prosiła o odpowiedź na nie :)
          Pozdrawiam serdecznie.
          • original_sin1 do kwiatuska 31.08.06, 14:41
            Polecam kupić chłopakowi książkę- Atilla Bartis "Spokój". Może wtedy coś do
            niego dotrze i się przerazi własnego zachowania. A jego matka koniecznie
            powinna wybrać się do psychiatry, w przeciwnym razie może zmarnować synowi
            życie. To przykre, ale Twój chłopak już ma skrzywioną psychikę. Musi się od
            niej jak najszybciej uwolnić. Powinien całkowicie zerwać z nią kontakt na
            dłuższy czas (nawet kilka lat). W mojej rodzinie był taki przypadek i
            poskutkowało.
            • malutki_kwiatusek Do original_sin1 02.09.06, 20:00
              Jak z Nim rozmawialam, powiedział że nie potrzebuje ani ksiązki, ani psychologa
              i że się będzie już normalnie zachowywał - słyszałam to już 100 razy. Narazie
              nie jestem w stanie zrobić niczego - bo on jest w Angli. Jak wróci zapewne
              podaruje mu tą książkę, ale nie wiem czy przeczyta :(
              On sobie nie wyobraża kilku miesięcy bez mamusi a co dopiero kilka lat?
              Mam namiary do dobrego psychologa we Wroclawiu, ale co z tego, skoro on nie
              chce isc na terapie bo nie widzi problemu!!!
              Jak ja mam mu uzmysłowić, że to nie jest normalna relacja matki z synem?
              Może wysyłając mu link do tej dyskusji?
              Pozdrawiam...
              i opadam z sił :(
    • agunia_29 Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 02.09.06, 22:54
      Zazwyczaj nie chce mi sie czytać takich długalaśnych historii ale tą jakimś
      cudem przeczytałam jednym tchem. Byłam kiedyś z facetem - bardziej
      przyjacielem - w którym byłam zakochana po uszy i mieszkał tylko z mamusią bo
      tatuś ich zostawił gdy syn miał raptem kilka lat i zachorował na niewydolność
      obu nerek. Do tej pory mieszka z mamusią, na dodatek wiele lat spali w jednym
      pokoju bo mamusia bała sie zostawić synka samego żeby coś mu się w nocy nie
      stało. Zostało to jej tak aż syn sam raczył sobie półtora roku temu kupić duże
      łoże podwójne to się dopiero z pokoju wyprowadziła bo przecież w jednym łóżku z
      nim spać nie będzie hehe ;-)
      Na szczęście facet teraz ma już 29 lat, jest po przeszczepie, wygląda na
      zdrowego rydza i czuje się świetnie. Ale nie o to mi chodzi.
      Znam sie już z nim ponad 5 lat, no oczywiście nie jesteśmy już razem ale
      jesteśmy w relacjach koleżeńskich. W czasie kiedy bylismy razem to była
      tragedia z jego mamą. Owszem na początku jak się dowiedziała, że syn spotyka
      się z jakąś dziewczyną była strasznie zadowolona. Jak miałam przyjść pierwszy
      raz to tak się przejeła, że upiekła ciasto. Potem było nawet fajnie, chyba mnie
      polubiła. Rok później zaczęło sie pod górke. Ja sie zakochałam strasznie aż za
      bardzo ale On (nie użyje imienia)tak nie zabardzo. Był za mną, przyzwyczaił sie
      bardziej, dla niego byłam bardziej przyjaciółką niż dziewczyną. Ja uparcie
      twierdziłam, że wszystko zrobie żeby był mój. Troche zaczęłam być namolna więc
      i mamusi się nie spodobało. Potem przystopowałam troszkę z tą namolnością bo
      stwierdziłam, że nie tędy droga. Spotykaliśmy się dość często, weekendy były
      nasze, biegalismy po pubuch, dyskotekach, do znajomych wspólnych, śmialismy sie
      z tych samych rzeczy, wygłupialiśmy itd. Z nim było strasznie wesoło i życie na
      wysokich obrotach z przygodami. Rzeczywiście czułam sie z nim bardziej jak z
      kumplem czasem w bliskich relacjach niż z facetem na życie. Potem coraz
      częściej zostawał w domu bo mamusia prosiła żeby z nią został, gdy dzwoniłam do
      niego i rozmawialismy, mamusia w tym czasie coś z drugiego końca
      krzyczała "zrób mi herbaty" albo "przestań z nią tyle gadać". Kiedyś jak
      zadzwoniłam mamusia odebrała to powiedziała mi "żebym się wreszcie odczepiła od
      jej syna bo on mnie nie chce i czy ja tego nie widze". On też jak mamusia coś
      chciała to synek na zawołanie. Wiedziałam, że nie jest we mnie zakochany ale
      troche sie łudziłam, poza tym traktował mnie dobrze, bylismy zgranymi
      przyjaciółmi. Znam jego rodzinę, kilka razy bylismy na weselach rodzinnych,
      byłam na wsi u jego rodziny, spotykaliśmy sie czasem z jego kuzynką i jej mężem.
      Zupełnie jak w rodzinie. Ludzie nam mówią, że pasujemy do siebie. Nawet nie tak
      dawno szlismy Pietryną z jego pracy i natknelismy sie na jakiegos znajomego
      który nie był w temacie, że już ze sobą nie jesteśmy i powiedział nam "jaka
      ładna z nas para i kiedy ślub?" Dobre sobie, "ale my nie jesteśmy razem. jestem
      od roku z kimś innym a my tylko po kumplowsku" więc kolega troche zdrefił ale
      udało się wywinąć ;-)
      A tak wogóle niedawno sie dowiedziałam, że jego mama nagle zaczęła mnie lubić.
      Pyta sie o mnie, co robie, gdzie pracuje, jak ten mój nowy facet wygląda i że
      żałuje że już nie przychodze i wolała mnie.
      No cóż, często jest tak zaczyna się coś lub kogoś szanować dopiero wtedy gdy
      się to straciło!!
    • malutki_kwiatusek Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 04.09.06, 20:42
      Wiecie co, on się chyba faktycznie zmienił... Miał wrocic z Angli w niedzielę i
      spędzić ze mną całą niedzielę, a tu nagle dzisiaj wpadł na pomysł że przyjedzie
      w piątek i caaaaaaałyyyyyy weeekend spędzimy razem w hotelu a z matką to się
      dopiero w niedziele zobaczy :)))
      nie wiem, czy dojdzie to do skutku ale może on faktycznie się już zmienił? Co o
      tym sądzicie? :))))))
      Pozdrawiam!!!!!
      • wrzosowa11 Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 06.09.06, 14:47
        Malutki kwiatuszku, przeczytalam Twoją opowieść oraz post o planowaniu przez
        Ciebie dziecka ( w innym miejscu forum). Wszyscy Ci tu wspolczują z powodu
        chlopaka biegnącego na każde zawołanie matki, spełniającego jej zachcianki. Ja
        to widzę inaczej i współczuję raczej jemu niż Tobie kwiatuszku. On jest między
        młotem a kowadłem !!! Mam wrażenie że w swoich wymaganiach i oczekiwaniach
        jesteś do jego matki bardzo podobna.Pomysł na urodzenie dziecka określonej płci
        ( byle nie dziewczynka, która stałaby się rywalką)to już szczyt egoistycznej
        manipulacji "ukochanym" człowiekiem, sposób na przywiązanie go do siebie,
        sposób na tryumf nad jego matką ( jakże zawodny sposób) Wygląda to tak jakby
        nie obchodziło Cię ani dziecko ani nawet Twój chłopak. Najważniejsze są dla
        Ciebie dowody wyłącznej miłości i przywiązania jakich on ma Ci nieustannie
        dostarczać ( kwiaty, prezenty, wyjazdy, hotele itd...)Tymczasem on ciągle w
        strachu jak tu dogodzić obu kobietom, jak tu sprawnie przeistaczać się z roli
        kochającego syna w amanta. Płytkie to gry... Może warto zbudować głęboką ,
        ludzką więź z tym człowiekiem?
        • paolo101 Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 10.09.06, 15:16
          kwiatuszku ja z calego serca Ci wspolczuje i dziwie sie temu chlopakowi,
          dlaczego majac u boku tak inteligentną, wrazliwa kobietę, ktora go kocha nade
          wszystko i szanuje go(bo bylo to widac po Twoich wypowiedziach o nim)wybiera
          matke, ktora mu zyc nie dlugo nie da...
          ale nie bede powtarzal juz tego co inni powyzej napisali.
          Idz za glosem serca.
    • paolo101 Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 10.09.06, 17:38
      wiesz co? wejdz sobie na ponizszy link i tam jest obok zdjecia pani psycholog
      na dole odnosnik na pomaranczowo "zadaj pytanie" wejdz w to skopiuj swoj
      pierwszy post i wyslij do niej. moze odpowie na niego i dowiesz sie mniej
      wiecej co Cie czeka na rozmowie u psychologa.
      pozdrawiam


      zdrowie.onet.pl/ekspert.html
      • malutki_kwiatusek Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 10.09.06, 18:36
        Dziękuję Ci, paolo101 za pomoc. Już napisałam wiadomość tej pani psycholog. Mam
        nadzieję, że odpowie na moje zapytanie... Dzisiaj znowu płakałam myśląc o tym
        wszystkim. Nie wiem czy to ma wogole jakiś sens? Ja zawsze będę dla niego na
        2gim miejscu. I co z tego, że mi mowi że jestem dla niego jedyna, że matki nie
        kocha... jak wiem, że przy najbliższej okazji gdy zadzwoni i powie że ma
        przyjechać to on przyjedzie. Nawet gdybym wtedy umierała :(
        Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję - za pomoc i dobre słowo.
      • paolo101 Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 10.09.06, 21:41
        tam na tej stronie sa rozne przypadki, i nawet chyba byl kiedys podobny
        stosunkowo niedawno wiec jak poszukasz to moze znajdziesz cos podobnego...
        tylko trzeba rozwinąc watek strzaleczka bo odpowiedzi psychologa sa
        poukrywane ..na pierwszej stronie. ach co CI bede tlumaczyl, znasz sie na sieci
        to poradzisz sobie. pozdrawiam
        • malutki_kwiatusek Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 10.09.06, 21:44
          Tak, już dawno znalazłam ten wątek i czytałam odpowiedź psychologa... ale to
          wciąż nie to samo. Nie chodzi o to samo. Każdy przypadek jest inny. Tam matka
          ma męża... a tutaj matka traktuje mojego chłopaka jak męża. I dzięki temu nie
          mam chłopaka. Cudownie :/
          Pozdrawiam.
    • anutrof Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 11.09.06, 18:56
      Jedno pytanie: czy Ty zdalas juz te mature, czy dopiero w tym roku jestes w
      maturalnej klasie?

      Pozdrawiam (nie mogac wyjsc ze zdziwienia)
      • malutki_kwiatusek Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 11.09.06, 18:59
        nie, dopiero w tym roku jestem w maturalnej klasie... a dlaczego pytasz?
        Pozdrawiam.
    • tracja4 O rany. 11.09.06, 22:03
      Oboje jesteście niedojrzali.
      On - typ maminsinka, takiego nie zmienisz, rzecz stara jak świat. Będziesz się
      bmęczyć z nim tak jak teraz. Nic nie zrobisz, on jest uzależniony od niej, leci
      do niej na każde skinienie. Ona zrobi weszystko, żeby mu Cię obrzydzić.

      Ty - z tymi półrocznicami, porównywaniem bukietu do kwiatka, relacją i w ogóle
      swoich zachowaniem udowadniasz, że też jesteś młoda i niedojrzała. Dziewczyno.

      Wyobraź sobie, że nagle hjesteś chora albo dzieje się COKOLWIEK - myślsiz, że
      Ciiebie wybierze? Nie. Poleci do mamyh. Nie będziesz miała w nim oparcia, nie
      pomoże Ci w trudnych chwilach. Po ślubie będziesz źle gotować, źle sprzątać,
      źle wychowywać dzieci, źle, źle, źle - mama lepiej. I będziecie spędzać u niej
      każdy weekend, a ona u was cały tydzień. Miłego życia.
      • malutki_kwiatusek Do tracji 4 11.09.06, 23:02
        > Ty - z tymi półrocznicami, porównywaniem bukietu do kwiatka, relacją i w
        ogóle
        > swoich zachowaniem udowadniasz, że też jesteś młoda i niedojrzała.
        Dziewczyno.

        Zgadzam się, jest to niedojrzałe i dziecinne z mojej strony... ale ja już
        fiksuję i w najmniejszym szczegoliku dopatruję się jego nadmiernej miłości do
        matki :(


        Wyobraź sobie, że nagle hjesteś chora albo dzieje się COKOLWIEK - myślsiz, że
        Ciiebie wybierze? Nie. Poleci do mamyh. Nie będziesz miała w nim oparcia, nie
        pomoże Ci w trudnych chwilach


        Nie muszę sobie tego wyobrażać. Już to przeżyłam. Wiem, że nie mam w nim
        oparcia... nie pomogl mi gdy bardzo go potrzebowałam tylko poleciał do niej...
        Mimo to, wciąż go kocham i... dam mu tą ostatnią szansę :(

        Pozdrawiam i dziekuje za komentarz.
    • malutki_kwiatusek Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 03.11.06, 13:58
      teraz mi udowadnia... że to ja jestem najważniejsza... ale czy naprawdę tak
      jest? Jak mogę to sprawdzić? :(
      • comrade Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 05.11.06, 12:23
        Litości! Z tego co piszesz sytuacja jest 100% jasniutka - masz do czynienia z
        patologią.

        Są choroby ciała i duszy. Jesli twoj chłopak mialby zakażenie to poszlabys z nim
        do lekarza, czy tez moze wystarczyloby ci ze zadeklaruje ze juz czuje sie lepiej
        (a realnie choroba zostalaby bez zmian lub nawet pogorszyla sie)? Sytuacja jest
        identyczna tylko dotyczy sfery psychiki. Macie problem do ktorego rozwiązania
        potrzebny jest specjalista - nie porady na forum, nie deklaracje ze juz jest OK,
        tylko lekarz-profesjonalista i fachowa terapia. Wiedz jedno: twoj przypadek nie
        jest odosobniony. Od fachowca dowiecie sie z pewnoscia wiecej na ten temat i
        sytuacja ma szanse sie poprawić. Porzuć mrzonki o leczeniu sytuacji
        patologicznej przez porady anonimowych osob trzecich oraz dobrą wiare w
        deklaracje chorego, ze juz wyzdrowiał i wszystko jest cacy. Traktuj to jako
        zakazenie. Profesjonalna pomoc -> chory zostaje uleczony -> jest OK :)
        • malutki_kwiatusek Re: Dlaczego on wciąż wybiera ją? 27.11.06, 11:46
          Droga Comdrade, chcę z Nim iść do lekarza, ale on uważa że chcę z niego zrobić
          wariata. Probuje mu wytłumaczyć, że nie pójdziemy do psychiatry tylko do
          psychologa, żeby Nam pomógł. Ale on ciągle swoje, że uważam go za chorego
          psychicznie i najchętniej bym go wyslala do Szpitala Psychiatrycznego. Po
          ostatniej rozmowie na ten temat powiedział, że nie chce iść do psychologa bo
          będzie FAKT że tam był i się leczył co jest równoznaczne z tym, że miał
          PROBLEMY EMOCJONALNE i JEST NIE ZROWNOWAZONY PSYCHICZNIE. Ja już nie wiem jak
          mam do niego mowic... Ostatnie poszedl sobie z mamusią do kina... A teraz
          przysiegal mi ze z nią nie gadał przez 2 dwa tygodnie. Przyszlam do niego i
          rozmawiał z kimś na Skypie glosowo. Spytalam z kim rozmawia, powiedział że z
          bratem. Ale gdy chciałam się przywitać z jego braciszkiem przyznał, że rozmawia
          z Nią... ;( Jak mam go nakłonić, żeby się leczył? ;(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka