waldek1610
27.08.06, 07:37
Wydaje mi sie ze dlatego ze Polacy mieszkaja w kraju ktory byl dominowany,
nie potrafia zrozumiec za nic ze ktos kto mieszka w USA czyli kraju
dominujacym jest z natury pewny siebie, i troche nonszalancki dlatego ze taki
wlasnie panuje pozytywny "can do" klimat.
Ostatnio czytalem biografie Jana Kiepury- autorstwa Jerzego Waldorffa. Jan
Kiepura byl bezapelacyjnie najwiekszym spiewakiem operowym oraz filmowym w
czasach ktorych zyl 1902-1966, mozna smialo powiedziec ze po Fryderyku
Chopinie jest jedynym Polakiem ktory byl tak fetowany na calym swiecie.
Mianowicie Waldorff pisze ze gdy Kiepura na stale mieszkajacy od czasow wojny
w USA odwiedzil Polske w 1958 i 65 roku, ludziom nie podobalo sie ze ukrywal
tego ze mial negatywny i szydzacy stosunek do PRL, i zapytany o jego wystepy
w Polsce powiedzial ze "Jego sluzacy w Nowym Jorku zarabia lepiej" niz jego
garze ktore otrzymal w PRL-owskiej Polsce za pare wystepow. Rowniez spytany
przez przedstawicieli ministerstwa kultury PRL co sadzi o Palacu Kultury w
Warszawie, powiedzial ze "w USA sa takie same drapacze chmur tylko ze
wyzsze" :)
Jak widac kazdemu kto mieszkal w USA udziela sie ta postawa, pewnosc siebie i
nonszalancja :)