Dodaj do ulubionych

Ona ma dwóch żonatych stałych kochanków

15.09.06, 14:56
Niedawno odkrylam romans męża, rozpisalam sie o tym w innym watku... Dziwi
mnie jedna kwestia: jego 'byla' miala jednoczesnie dwoch stalych zonatych
kochankow, wzajemnie sie nienawidzacych i sledzacych (tj. mojego meza od
prawie roku i tamtego - od kilku lat).
Dziwi mnie ten uklad - niby deklarowala uczucia, ale zdradzala obydwu???
Ta osoba ma trzydziesci-pare lat, jest panna.
Moze chodzilo o to, ktorego malzenstwo szybciej sie rozpadnie, tego wezme?
Nie wiem, nie rozumiem...
Obserwuj wątek
    • maga_luisa Re: Ona ma dwóch żonatych stałych kochanków 15.09.06, 15:02
      I naprawdę to jest temat, o którym chcesz dyskutować na forum? Po co Ci to,
      zastanów się.
    • shachar Re: Ona ma dwóch żonatych stałych kochanków 15.09.06, 15:29
      siebie najpierw zrozum
    • solaris_38 mnie 15.09.06, 19:28
      dziwi bardziej pozostawania z facetem który ofiaruje z siebie 4 % (dane
      fantastyczno-naukowe ;) ) w związku
      • maly.jasio Re: mnie 15.09.06, 19:30
        solaris_38 napisała:

        > dziwi bardziej pozostawania z facetem który ofiaruje z siebie 4 % (dane
        > fantastyczno-naukowe ;) ) w związku

        Nie 4 % - a 50 %. Nie fantazjuj, badz naukowo uczciwa :)
        • solaris_38 Re: mnie 15.09.06, 20:08
          ja własnei z uczciwości piszę bzdury bo wiem tylko że marniutki procencik dla
          zoneczki zostaje
          ale czasem mozna żyć resztkami choć to w końcu i tak budzi gniew

          nie sądze żeby to było 50 %
          tyle to on sam dla siebie nie ma
          ja obstawiam że 80 % dla złudzeń 10 % dla siebie 6 dla rodziny i znajopmych i
          na kręgle a 4 dla zony co ugotuje i .. kocha :)
          • maly.jasio no wiem ze piszesz , jak zdradzona zona... 15.09.06, 21:32
            ale tak po prawdzie - to jest przeciez pol na pol..
            vel fifty fifty :)
            • solaris_38 nie można zdradzić nikogo oprócz siebie 16.09.06, 03:23
              kiedy nam sie wydaje że zdradzamy innych zdradzamy wyłacznie sebie

              a kiedy inni sądzą że zostali zdradzeni - jedynie utracili złudzenia co do
              zreczy kórych nigdy nie posiedli
              • shachar Re: nie można zdradzić nikogo oprócz siebie 16.09.06, 04:40
                z druga czescia zgodze sie
                pierwszej nie rozumiem
              • solaris_38 Re: nie można zdradzić nikogo oprócz siebie 16.09.06, 20:41
                jesli mąż zdradza kobietę czyli ma inne kochanki woli spędzać zcas z kolagami
                bądz oszukuje ją
                ona cierpi i myśli bo sadzi że zostałą czegos pozbawiona
                ale pzrecież co straciła?
                czy straciła miłośc ?
                czy ten facet ją kocha?
                co ona straciła zatem ? złudzenia że była kochana
                a te zawsze warto stracić
                • maly.jasio brak zgody. 17.09.06, 16:14
                  solaris_38 napisała:

                  > co ona straciła zatem ? złudzenia że była kochana
                  > a te zawsze warto stracić

                  tu absolutny brak zgody.
                  wole zyc pieknymi zludzeniami, niz brutalna prawda.
                  tak jest przyjemniej po prostu :)))

                  • solaris_38 rozumiem 17.09.06, 22:06
                    wielu ludzi tak wybiera

                    polecam narkotyki

                    mają palme pierwszeństwa w produkcji pięknych złudzeń
                    jak wszystkie inne złudzenia równiez zabijają i sa pzreciw rzyciu
                    zycie to rzeczywistośc a złudzenia to mijanei sie z życiem
                    • maly.jasio Re: rozumiem 17.09.06, 22:45
                      solaris_38 napisała:

                      > wielu ludzi tak wybiera
                      >
                      > polecam narkotyki

                      - dziekuje, nie biore. sa szkodliwe dla zdrowia.
                      zludzeniami mozna przyjemnie zyc nawet ta trzezwo :)))
                      • solaris_38 tzreźwośc i złudzenia to oksymoron 18.09.06, 23:59
                        albo jedno albo drugie

                        • maly.jasio najwyrazniej nie znasz teatru : ) - Cafe Melange 19.09.06, 07:32
                          trzezwosc (rzeczywistosc) uzupelnia zludzenia, zludzenia uzpelniaja
                          rzeczywistosc...

                          nazywa sie to: Cafe Melange...

                          A Po polsku: Teatr Zielonego Balonika :)
                          img.interia.pl/encyklopedia/nimg/zielony_balonik.jpg
                          • solaris_38 teatr jako inspiracja 19.09.06, 18:30
                            teatr powinien dawac głęboką wiedzę o świecie a nei złudzenia
                            być aktem magii która pozawala oswoići dychowo poznac świat a nie od niego uciec
                            • maly.jasio iluzje - sama w nie popadasz :))) 01.10.06, 21:56
                              teatr moze i powinien - byc zarowno jednym, jak i drugim :)))
                            • maly.jasio Re: teatr jako inspiracja 01.10.06, 21:58
                              eeh... zejecie na manowce bywa niekiedy b. przyjemne :)))

                              PS. Czci sie zawsze tylko podmioty.
                              nawet, gdy to podmioty zdrady :)))
              • maly.jasio niemozliwe :))) 17.09.06, 16:12
                solaris_38 napisała:

                > kiedy nam sie wydaje, że zdradzamy innych, zdradzamy wyłacznie siebie

                niemozliwe.
                gdy sobie samemu nie przysiegalo sie wiernosci, to nie mozna sie i zdradzic :)
                • solaris_38 Re: niemozliwe :))) 17.09.06, 22:08
                  zdarda nie wynika z przysiąg ale z wystąpienia pzreciwko zyciu swojemu czy innych
                  nie mozna wystąpić pzreciw innym nie występując równoczesnie pzreciw sobie bo
                  jestesmy połączeni
                  jesteśmy czymś w rodxzaju drzewa
                  wspólnym organizmem
                  • maly.jasio nie. 17.09.06, 22:46
                    solaris_38 napisała:

                    > zdarda nie wynika z przysiąg ale z wystąpienia przeciko zyciu swojemu czy inn
                    > ych

                    - nie. zdrada jest zlamaniem przysiegi samemu sobie , lub komus.

                    jezeli komus i sobie nie przysiegalo sie np. dochowania wiernosci,
                    to nie ma i zdrady.
                    • solaris_38 de Mello 18.09.06, 23:58
                      zatem różnie definjujemy zdrade
                      ty jakos tak formalnie z wymogiem rutualnej przysięgi
                      staram sie dotrzec do serca rytuału aby nie zacąć czcić narzędzi (de Mello)
                      • maly.jasio staraj sie.. 19.09.06, 07:33
                        zdrada zaczyna sie zawsze od zdrady samego siebie...
                        jesli tego nie ma...

                        nie ma i zdrady :)
                      • solaris_38 ty zaś nie czcij narzędzi 19.09.06, 18:31
                        bo to manowce
    • znj2 Re: Ona ma dwóch żonatych stałych kochanków 15.09.06, 20:05
      Dziewczyna lubi tą robotę i tyle.
    • aaaleksandraa Re: Ona ma dwóch żonatych stałych kochanków 15.09.06, 21:17
      Dobry wieczór,

      zupełnie nie rozumiem, po co odpowiadacie, skoro nic nie macie do powiedzenia
      na temat.
      Hiacynaa, doskonale wiem, co czujesz. Przechodziłam przez zdradę męża, i czułam
      to, co Ty: chciałam wiedzieć jak najwięcej, lubowałam się w moim cierpieniu,
      zadawałam pytania, wyrywałam z niego odpowiedzi, które sprawiały, że bolało
      jeszcze bardziej.
      Mój mąż natychmiast zerwał kontakt z kochanką. Nigdy więcej się z nią nie
      kontaktował - sprawdzałam mu wszystko, nie miałby szans. I mimo, że to on
      zaczął, to jednak ja rozwaliłam to małżeństwo. Swoim rozpamiętywaniem. Nie
      mogłam zapomnieć. Teraz jesteśmy przyjaciółmi. I jest super.
      I wiesz, jeśli zależy Ci na małżeństwie, musisz przeskoczyć swoje emocje, nie
      myśleć o tym wszystkim, po prostu zapomnieć. Mnie to rozpamiętywanie pomogło o
      tyle, że przestałam kochać męża. Nie mogłam kochać kogoś, kto mnie tak
      krzywdził. Z każdym rozmyślaniem o nim i o niej mniej go szanowałam.
      Sama musisz wiedzieć, czego chcesz. I albo zapomnieć, albo odejść. Ja odeszłam
      dwa lata później. Ale już go wtedy nie kochałam. Już nic nie bolało, nawet
      rozstanie.
      Trzymaj się,
      ola
    • gszesznica Re: Ona ma dwóch żonatych stałych kochanków 15.09.06, 21:23
      :)))))a dlaczego to akurat Ona Cie interesuje tak bardzo?
    • w.e Re: jakas nieszczesliwa kobieta 15.09.06, 22:49
      Mozna os prawach seksu powiedzieć to tak: umysł mężczyzny jest jak międzynarodowe lotnisko,gdzie wlatuje wiele samolotow, natomiast o kobiecie można powiedzieć,że ma przy tym ogromnym lotnisku jedynie pas startowy na którym lądują jedynie dozwolone samoloty prywatne...

      Z umysłem tej pani jest napewno coś nie tak skoro strach wyparł uczucia. Widocznie kobieta nie dba o swoją higienę psychiczną skoro zadaje się z dwoma zonatymi panami naraz.
    • simone-kkk [...] 15.09.06, 22:52
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • klonn3 Re: Ona ma dwóch żonatych stałych kochanków 16.09.06, 07:29
      Nie próbuj zrozumieć. Chyba się nie da.

      Poznałam kiedyś kobietę, która uznała za konieczne opowiedzieć mi, jak poznała
      swojego męża. Otóż właśnie był on jeden z tych, których sobie upatrzyła. Ja
      myślałam, że ona żartuje, jak mi tak jedząc bułeczkę spokojnie opowiadała z
      kim, kiedy i jak ich wszystkich kochała (!) Ponoć robiła to po to, żeby zostać
      najlepszą kochanką, ambitna dziewczyna była. (sic!) Gdy spytałam (wciąż
      niedowierzając) czy nie miała jakichś wyrzutów sumienia, czy coś, to ona mi
      powiedziała, że faktycznie, raz po upojnej nocy jej wybranek zwrócił jej uwagę,
      że trochę go za bardzo podrapała, no i co on teraz powie żonie. Więc się na
      niego wkurzyła.
      A poza tym? Nie no, co ty, najlepszy okres w jej życiu przecież.

      A ja jestem w szoku. Nie wiem, czemu mi o tym powiedziała. Ale we mnie coś
      pękło. Jest mi strasznie źle. Nie, żebym nigdy nie słyszała o zdradach, moim
      kumpelom też zdarzają się różne akcje i wpadki, ale żadna nie mówiła o tym W
      TEN SPOSÓB. To było jakieś okrutne...Nie spotkałam jeszcze takiej osoby -
      zaczynam się jej bać :( a to niedobrze, bo muszę ją codzień widywać.

      Może ja nienormalna jestem faktycznie, ale autentycznie odechciało mi się
      wszystkiego :(((( acha, ona uważa się za dobrą osobę, etc, no bo przecież takie
      drobiazgi, jak jakieś podstawowe zasady społeczne to przeżytek, a przecież ona
      go kochała, a żona zaniedbywała, oczywiście.
      I jeszcze mi powiedziała, że najbardziej to chciałaby prowadzić swój własny dom
      publiczny!!! ze to jej marzenie. Albo hotelik na godziny!!!!

      Ratunku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      • klonn3 Re: Ona ma dwóch żonatych stałych kochanków 16.09.06, 07:47
        Nie wiem, czemu ona to zrobiła, ale jeśli chciała w jakichś sposób wybadać, czy
        jestem fajna i czy coś takiego akceptuję, to faktycznie jej się udało. Nie
        jestem fajna w jej kategoriach. Nie mogłabym napewno sie z nia kumplować i
        wcale tego nie żałuję, bo trudno się czuć bezpiecznie przy takiej osobie, po
        usłyszeniu czegoś takiego :( Każdy człowiek ma jakieś bloki i są zachowania, na
        które nie jest otwarty i tolerancyjny.A do akceptacji sie nie zmusisz :( jak
        się z kimś po prostu źle czujesz, to by było chore.

        tak więc zasadniczo to jestem jej wdzięczna, że zagrała w otwarte karty.
        ona jest fajna i liberalna, ja niefajna cnotka co to się rumieni i życia nie zna

        więc mamy z głowy i bye bye
    • vitoria3 Re: Ona ma dwóch żonatych stałych kochanków 16.09.06, 08:14
      Lepiej się chyba nad tym nie zastanawiać.
      Niestety to prawda, że trzeba uważać na to, czym się człowiek interesuje.
      To my dbamy o czystość naszej duszy. Jeśli ją karmimy chłamem, to ona też
      będzie otumaniona.
      Nie ma co się ekscytować patologiami. To ryzykowne, mozna samemu upaść :(
      Lepiej robić swoje i się nad takim rzeczami nie zastanawiać. Tak sądzę. Bo to
      strasznie osłabia.
      • hiacynaa Re: Ona ma dwóch żonatych stałych kochanków 17.09.06, 16:01
        Widzicie, ja mu probuje wybaczyc... Wyplakalam juz morze lez. Ciagle czuje przy
        sobie jej ducha.
        Nota bene - on (tj. moj maz) w trakcie romansu z nia (ponoc byli zakochani)
        dawal ogloszenia do gazety, ze szuka panienki do sponsorowania.
        Podobno chcial sie w ten sposob zemscic na niej za jej zdrady ????
    • iberia30 Re: Ona ma dwóch żonatych stałych kochanków 17.09.06, 16:56
      a moze nie chciala sie na stale wiazac, wiec wybrala zonatych?
    • greengrey Re: Ona ma dwóch żonatych stałych kochanków 18.09.06, 16:38

      Hiacynoo

      co tamta robi- to jedna sprawa...

      Ale co Ciebie trzyma przy mężczyźnie- Twoim mężu- który z innym gościem ugania
      się "walcząc" o inną kobietę?

      żeby jeszcze Twój mąż zakochał się z wzajemnością w innej kobiecie, a Tobie by
      zależałó na jego powrocie..

      A tamta, no cóż, pogrywała sobie z oboma panami. Specjalnie jej na żadnym z
      nich nie zależało. Zabawowa jest, ot co.
    • aserath Re: Ona ma dwóch żonatych stałych kochanków 19.09.06, 15:53
      takich kobiet nie warto starac się zrozumieć. Moze jeden jej po prostu nie
      wystarczał?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka