Dodaj do ulubionych

przymusy społeczne

23.09.06, 21:34
i ci wszyscy 'życzliwi', którzy koniecznie usiłują dac do zrozumienia, że bez
urodzenia czwórki bachorów nie masz prawa być zadowoloną z życia kobietą

chamskie rady życzliwie doradzające macierzyństwo osobom które
a) nie mogą mieć dzieci
b) nie powinny mieć dzieci
c) nie chcą mieć dzieci
mają ce na celu uszczęśliwienie ich na siłę.

Bez urazy do nikogo, ale nie uważam, że ludzie maja prawo do życia tylko po
rozmnożeniu. Aczkolwiek widziałam osoby doradzające nachalnie macierzyństwo
kumpelom, o których wiem, że nigdy matkami nie będą mogły zostać. Sugerujące,
że coś z nimi jest nie tak, że jeszcze nie mają brzuchola.

Matki znęcające się nad dziewczynami które ŚWIADOMIE nie zdecydowały się na
bycie matką Polką. Wcale ich to macierzynstwo nie uczłowieczyło.

I nóż się w kieszeni otwiera. Co z tymi ludźmi jest nie tak, że tak krzywdzą
innych????? Jak ktoś chce mieć dzieci - jego sprawa. Tylko czemu wchrzania
się w życie innych?????
Obserwuj wątek
    • monikinha Re: przymusy społeczne 23.09.06, 21:41
      po prostu biologiczne traktowanie kobiety. dla nich jesteś po prostu samiczką,
      nie człowiekiem. samiczka jest niepełnowartościowa, gdy nie moze mieć młodych.
      nie wkurzaj się klonik - to konsekwencja przedmiotowego myślenia, i tyle.
      • vitoria3 Re: przymusy społeczne 23.09.06, 21:45
        może to 'życzliwi' myślą, że coś cię omija z twojej głupoty - swoją drogą też
        fajne podejście do drugiego człowieka :/
        a może po prostu dzieci są dla nich najważniejsza wartością i ty ich razisz
        swoim innym systemem wartości i odmiennością więc się uruchamia proces
        niszczenia 'innego'?
        pooddychaj głęboko i wyluzuj
        pewnie jeszcze nie raz takie chamskie uwagi usłyszysz
        • skier_bb Re: przymusy społeczne 23.09.06, 22:16
          Bo to mamusia jest niepełnowartościowa jeśli córka nie ma dzieci.I, wierzcie mi niewiele osób z czysto własnego wyboru nie ma dzieci, zostaje homo-seksualistą (męskim i damskim) czy...skacze na sznur.Kwestia dobrego zasugerowania.
      • patrycja033 Re: przymusy społeczne 24.09.06, 15:25
        monikinha napisała:

        > po prostu biologiczne traktowanie kobiety. dla nich jesteś po prostu
        samiczką,
        > nie człowiekiem. samiczka jest niepełnowartościowa, gdy nie moze mieć
        młodych.
        > nie wkurzaj się klonik - to konsekwencja przedmiotowego myślenia, i tyle.

        Pamietam jak jedna idiotka, ktora zostawila w konsekwencji dziecko obdarowala
        mnie takimi oto slowami: "kobieta, ktora nie rodzila dzieci jest jak suka,
        ktora nie oszczenila sie"... to byla swego czasu matka polka, do tego wiecznie
        dziewica...
    • 5aga5 Re: przymusy społeczne 23.09.06, 22:15
      Myśl jak chcesz, ale czemu słodkie dzieciaczki nazywasz BACHORAMI ?
      Tego nie jestem w stanie zrozumieć.
      • klonn3 Re: przymusy społeczne 24.09.06, 07:22
        bo w hodowli nastawionej na ilość, a nie na jakość nawet najsłodsze dzieci
        stają sie nieznośnie. Spójrz na dzieci, które matki uciszają 'zamknij mordę'
        albo w podobnym stylu.

        Chodzi mi o podejście. A komu szkodzi kobieta, która nie ma dzieci? NIe
        morduje, nie gwałci, nie kradnie - i nie udaje, że jej życie nie ma sensu, bo
        tak się złożyło, że dzieci nie ma. I najprawdopodobnie mieć nie będzie.
        Jest tylko czasem smutna, ale matka z dzieckiem też przecież bywa smutna.

        Jeszcze jestem w stanie zrozumieć teściową, która na każdym spotkaniu rodzinnym
        cię strofuje, no bo ona ma przecież tyle miłości w sobie, na co czekasz,
        zachodź w tę ciążę, ONA chce zabaweczki (chociaż też nie bardzo, ale pewnie
        chodzi o to, że usiłuje pokazać przed ludźmi, że ONA to jest w porządku).
        Ale obcy ludzie? Co im do tego, że nie jesteś matką? Co ich to obchodzi. Ale
        oczywiście nie omieszkają pokazać ci, jak bardzo jesteś z tym gorsza. Nie
        ślinisz się na widok niemowlaków (masz prawo do własnych skojarzeń :/) to już
        będziesz jakąś zaburzoną psychopatką.

        No i dodajmy jeszcze tych przemiłych osobników, którzy zasadniczo cię nie
        lubią, bo tak. ci to potrafią wprost powiedzieć, że tylko ciąża cię zmieni ( w
        domyśle - utemperuje, ucywilizuje, będziesz wreszcie możliwa do
        zaszufladkowania) - MATKA DZIECI MACIERZYŃSTWO - jak uwielbiaja ekscytować sie
        tymi słowami faceci, którzy to ani razu do dziecka w nocy nie wstali, ani
        pieluchy nie zmienili, bo to poniżej ich godności. Oni są stworzeni do wyższych
        celów, do decydowania o tym, jak powinny wyglądać CUDZE rodziny, obrazki -
        wzory do naśladowania. I tacy dokładnie ci wyjaśnią, co z tobą nie tak, że nie
        masz dzieci. Chociaż wcale ich o opinię nie pytałaś :/
        • monikinha Re: przymusy społeczne 24.09.06, 08:35
          klonik, takie jest społeczeństwo w którym żyjesz i tyle. Ci ludzie chcą cię
          upokorzyć, czyli pokazać ci, gdzie ich zdaniem jest twoje miejsce, jakbyś miała
          za dobry humor albo jakieś aspiracje życiowe. Nie przejmuj się i nie szukaj
          płaszczyzny porozumienia, bo jej po prostu nie ma, lepiej znajdź ludzi
          bardziej tolerancyjnych na odmienny model życiowy, bo się zadręczysz tymi
          codziennymi uwagami o JEDYNYM DOBRYM I PRAWIDŁOWYM MODELU ŻYCIA W POLSCE.

          Nawet nie wdawaj sie z nimi w żadne dyskusje. Olej. Nie ma sensu.
    • shachar Re: przymusy społeczne 23.09.06, 23:09
      niektorzy specjalizuja sie we wchrzanianiu sie w zycie innych.

      powiesz, ze masz romans-utna ci jaja
      nie masz dzieci-cos z toba nie tak
      itepe itede
      a juz nie probuj znalezionego 20 zeta wsadzic do kieszeni, pomachaj papierem i
      spytaj czyje :))))

      • klonn3 Re: przymusy społeczne 24.09.06, 07:25
        zauważyłam, że w tym wchrzanianiu to specjalizują się ci, którzy nie mają
        własnego życia i chcą żyć cudzym.
    • to_fly Re: przymusy społeczne 24.09.06, 14:57
      Jednej rzeczy nie rozumiem. Dlaczego wszyscy, którzy sie tu wypowiedzieli bronią
      natrętów próbujących rządzic czyims życiem? Wytłumaczcie mi to. Uważacie może,
      że takie zachowanie tych ludzi jest w porządku? Bo mnie osobiście oburza.

      Ja tam stoje po stronie klonna.
      • skier_bb Re: przymusy społeczne 24.09.06, 15:09
        Jak myślicie, czy gdyby ciężko pobić czy trwale uszkodzić taką "kierująca" nami osobę zostało by to uznane jako działanie w obronie koniecznej (czyli mającej na celu ochronę życia,mienia czy innych wartości istotnych z punktu widzenia osoby podejmującej działania w obronie koniecznej) albo samoobronie?
        • kwiaaatek1 Re: przymusy społeczne 24.09.06, 15:31
          ja niestety odczuwam ten przymus ze strony znajomych,którzy na siłę chcą mnie
          swatać.czasem wyrwie im się przy mnie słowo ,,stara panna'' a potem
          mówią:,,ups!przepraszam!nie myślałam o Tobie''.często słyszę uwagi,że kobieta po
          30-stce powinna mieć już rodzinę.kiedyś pracowałam jako opiekunka do
          dziecka,obcy ludzie myśleli,że jestem jego matką,spędzałam z dzieckiem cały
          dzień,dzieciakowi w końcu zaczęło się mylić i mówił do mnie ,,mama''.żebyście
          wiedzieli,jakim szacunkiem byłam obdarzana w sklepach!ludzie przepuszczali mnie
          w kolejce,gdy dzieciak był marudny,zaczepiali go,bo był niezwykle urodziwym
          4-latkiem a przy okazji mnie,zagadywali mnie,jak się dziecko chowa
          itd.szczegolnie w sklepie miałam ,,chody''.zanim zostałam opiekunką,chodziłam do
          tego sklepu i byłam traktowana jak powietrze.a kobiety na ulicy pochylały się
          nad nim i ...,,cium cium cium'',a mi się kłaniały z daleka i pierwsze mówiły
          ,,dzień dobry'',gdy przestałam być opiekunka,dobre czasy się skończyły.
        • to_fly Re: przymusy społeczne 24.09.06, 19:55
          skier_bb napisał:

          > Jak myślicie, czy gdyby ciężko pobić czy trwale uszkodzić taką "kierująca" nami
          > osobę zostało by to uznane jako działanie w obronie koniecznej (czyli mającej
          > na celu ochronę życia,mienia czy innych wartości istotnych z punktu widzenia os
          > oby podejmującej działania w obronie koniecznej) albo samoobronie?

          Hmm, może w imie obrony własnego zdrowia psychicznego. Chociaż pewnie by
          powiedzieli, że są inne metody...
    • facettt Sa mezczyzni, ktorzy takich kobiet poszukuja :))) 24.09.06, 16:18
      Ci mianowicie, ktorzy juz maja dzieci, a nastepnych miec nie zamierzaja :)))
      • blackforever Re: Sa mezczyzni, ktorzy takich kobiet poszukuja 25.09.06, 22:28
        niestety jestem zajęta


        pisałam już w którymś z moich postów, mentalność Polaka to nie odbiegać od
        szablonu. Mentalność polskiego katolika - każdy z nas dźwiga swój krzyż, a
        jesli życie wynagrodzi cię jego brakiem musisz sobie ten krzyż znaleźć.
        Szczęsliwe życie pozbawione trosk jest puste i niewartościowe,a jedynym celem
        życia kobiety mają być pieluchy.

        Agresja wobec kobiet nie mających dzieci często wychodzi od sfrustrowanych kur
        domowych i ofiar wpadek, które najpierw wpędziły się w obowiązki, a teraz
        narzekają i nie mogą znieść, że innym żyje się lżej. Sposób myślenia- jak ja
        mam ciężko, moje życie jest pełne poświęceń, to dlaczego innym ma być lżej?

        Z drugiej strony popatrzcie jaki to paradoks - Presja społeczna nakazuje rodzić
        dzieci, jednaj wielokrotnie spotkałam się z pogardliwym traktowaniem kobiet
        tworzących rodzinę wielodzietną. Jaki z tego morał/ I tak źle i tak niedobrze,
        niech więc każdy żyje tak jak chce.


        • yagiennka Re: Sa mezczyzni, ktorzy takich kobiet poszukuja 25.09.06, 22:36
          Jeśli tylko nikogo tym nie krzywdzisz to oczywiście, niech każdy żyje tak jak
          chce. Ale nie dziw się reakcji ludzi bo to ty jesteś jakby nie było
          "odszczepieńcem" a nie ci, którzy doradzają ci dzieci. Więc trzeba też ponosić
          konsekwencje swoich wyborów :) Tym co idą pod prąd nigdy nie jest lekko i
          przyjemnie.
          • blackforever Re: Sa mezczyzni, ktorzy takich kobiet poszukuja 25.09.06, 22:40
            ja juz czegoś nie rozumiem...dziecko9 to owoc miłości czy obowiązek? I co kogo
            obchodzi jak sobie Iksińska układa życie prywatne? To chore! Słuchajcie, na
            zachodzie takiego problemu w ogóle nie ma. I potem wszyscy dziwią się że przez
            gości z zachodu Polska odbierana jest jako prowincja a mentalność naszych
            rodaków oceniana jest jako zaściankowa.
          • potvorna Re: Sa mezczyzni, ktorzy takich kobiet poszukuja 26.09.06, 09:05
            yagiennka napisała:

            > Więc trzeba też ponosić
            > konsekwencje swoich wyborów :) Tym co idą pod prąd nigdy nie jest lekko i
            > przyjemnie.

            Yagienko, ja odkąd przestałam życie układać tak jak wypada i jak być powinno a
            zaczęłam iść po swojemu, pod prąd jak ty piszesz to dopiero wtedy poczułam się
            naprawdę szczęśliwa i wolna. A że niektórzy gadają i komentują, to ich problem
            a nie mój. Powiem więcej, pogodzili się z moimi wyborami i już nie zawracaja mi
            głowy. Dziecko to odpowiedzialność i naprawdę decydowanie się na nie bo tak
            wypada to więcej niż chory pomysł.
            • potvorna i jeszcze jedno 26.09.06, 09:10
              w kwestii obowiązku rozmnażania się taki przymus to też robota Kościoła
              Katolickiego, który ma w Polsce mza dużo do powiedzenia
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10607&w=48930710&a=48930710
            • klonn3 Re: Sa mezczyzni, ktorzy takich kobiet poszukuja 26.09.06, 09:27
              To, że dziecko to odpowiedzialność, to chyba oczywiste dla wszystkich i to że
              decydowanie sie na nie dlatego że tak trzeba jest bzdurą, to tez wydaje mi się
              oczywiste.

              Chodziło mi o co innego - otóż o ludzi, którzy uważają się moralnie lepsi przez
              to, że dzieci mają i je wychowują, oraz muszą w sposób nachalny innym tę
              wyższość okazywać.
              Osobiście wcale nie uważam, żeby byli jacyś lepsi, no ale faktycznie, nie
              znałam ich często przed dziećmi ;)
              Przykre to, tym bardziej, że osoby, które dzieci nie mają często akurat bardzo
              dzieci lubią i nigdy by nie okazały w taki sposób swojej wyższosci takim
              osobom. A czasami nie ma się dzieci, bo się po prostu NIE MOŻE. I wiem, ile
              silnych nerwów wymaga zachowanie spokoju po kolejnym nachalnym pytaniu osoby,
              którą sie ledwo zna :/
              • klonn3 Re: Sa mezczyzni, ktorzy takich kobiet poszukuja 26.09.06, 09:41
                i ta cała martyrologia matek wydaje mi się po prostu nie na miejscu. Przecież
                nie żyjemy na księżycu i każdy, kto ma odrobinę wyobraźni wie, na czym polega
                wychowywanie dzieci i opieka nad nimi - ciągła praca 24h, etat bezpłatny ;),
                woluntariat przez lat 20.
                A ludzie się decydują bo cośtam - chcą przekazać swoje geny, chcą mieć opiekę
                na starość, bo tak po prostu - ale w epoce powszechnie dostępnej antykoncepcji
                zakładam, że u bardzo wielu matek jest to świadoma decyzja.
                to skąd ta agresja w stosunku do osób, które akurat mają trochę wyobraźni i
                alternatywny pomysł na życie np? Przecież one też miały wybór, więc o co
                chodzi???
                • blackforever Re: Sa mezczyzni, ktorzy takich kobiet poszukuja 26.09.06, 10:51
                  Jeśli poza macierzyństwem niczego nie dało się w życiu osiągnąć, to chociaż
                  tutaj muszą się dowartościować. A agresja wynika z ogólnego braku tolerancji w
                  naszym kraju. Robisz coś inaczej niż wszyscy - jesteś be!
                  • yagiennka Re: Sa mezczyzni, ktorzy takich kobiet poszukuja 27.09.06, 17:46
                    No właśnie. To nie chodzi akurat o dzieci ale generalnie o to że u nas
                    wszystkich się równa, nikt ma się nie wychylać , to są takie przeżytki
                    komunizmu. Jak robisz coś inaczej to przez ogół jesteś tępiona. Ale tego się nie
                    zmieni dopóki nie odejdzie pokolenie ze starego systemu. Także takie psioczenie
                    nic nie pomoże bo całej Polski i opinii społecznej się nie zmieni. Kobieta ma
                    być Matka Polka i koniec ;) Jak nie jest to jest odszczepieńcem.
                    Faktycznie bardzo bezmyślne jest i okrutne wypytywanie o dzieci osób, które ich
                    mieć nie moga, które nieraz się leczą latami ukrywając to przed rodziną i to nie
                    jest ich wina.
            • yagiennka Potvorna 27.09.06, 17:41
              Ok, zgoda. Ale autorka watku ma z tym problem skoro napisała taki post. Jak ktoś
              jest pewny swoich wyborów i nie ma problemu z opinia społęczna to w ogóle dla
              niego nie jest problem do roztrzygania na forum.
              • klonn3 Re: Potvorna 27.09.06, 19:02
                Yagiennko, chyba nieuważnie czytałaś...Tu nie chodzi o moje personalne wybory,
                ale o innych ludzi, którzy odczuwają przymus komentowania cudzego życia i
                jeszcze na każdym kroku dawania innym kazań...Bo zakładają, że mają
                prawo "poprawiać" innych na swoją modłę.
                Tu nie chodziło bynajmniej o opinię społeczną :)
                • yagiennka Re: Potvorna 27.09.06, 21:35
                  No ale co? Chcesz ludzi zmienić?:) Są jacy są.
    • paco_lopez Re: przymusy społeczne 27.09.06, 10:11
      nie słuchaj przymusów a instynktów. jesli masz zapał do chłopaków to brak
      zapału do bycia matką jest twoim błędem. błędem społecznym. strachem społecznym
      i autofobią. chcę a niemogę bo natura nie pozwala to w porządku. nie chcę bo
      mam już jedno i dupą powietrze łapie to też zrozumiałe, ale nie chcę bo sie
      boje zostac matką polką, to wyparcie z siebie podstaw bytu oraz klęska dążeń do
      samouświadomienia. jakiś paskudny rodzaj przyznania sobie prawa o wykończenia
      gatunku. przyznania sobie prawa do potraktowania ludzi jako zbędnych, mimo iż
      nie da sie tego wykazać jakkolwiek. po co człowiek chce przywrócić diabła
      tasmańskiego ? czy diabeł tasmański przywróci człowieka ?
      • klonn3 do paco 27.09.06, 18:05
        Paco, bez urazy, jak jedna kobieta się nie zdecyduje na dzieci, to ludzkość nie
        wyginie, spokojnie. Są tacy, którzy maja mega pęd na reprodukcję i można im to
        zostawić, serio.

        Dążenie do uświadomienia? Przez dzieci? A ile Ty znasz osób, które posiadanie
        dzieci uświadomiło? Raczej odizolowało od innych ludzi na sporo latek.
        Realizm, Paco, REALIZM, a nie powtarzanie frazesów.
        • paco_lopez Re: do paco 28.09.06, 12:25
          no ale rzecz w tym, że nie jedna i tego akurat nikt nie ma zamiaru kontrolować,
          bo to atak na dupe. z resztą nie robie barier ani dzietnym ani bezdzietnym. a
          realizm to strasznie mnie w oczy kuje i łzy mi lecą. a czemu sie izolują to
          insza inszość. trudno czasem sie nie izolowac od stworów, które śmiało
          zaznaczają ze dzieci nie lubią i nie toleruja w swoim pobliżu. z tym jest
          jeszcze gorzej bo niektórzy nie tolerują brudnych rąk i mokrych rekawów. to
          zupełnie inny temat i rozwlekły. cięzko mi mysleć inaczej bo zawsze miałem w
          głowie i w życiu miejsce na dzieciaka. u mnie to juz i tak pozamiatane.
    • zalogowana_z_premedytacja Re: przymusy społeczne 27.09.06, 10:29
      Wprawdzie ja jeszcze mam trochę czasu, ale też się zastanawiam co będzie za
      perę lat, gdy oświadczę wszystkim, że nie zamierzam i nie chcę mieć dzieci. Już
      się we mnie gotuje na mysl jak ktoś zacznie mi prawić bzdety w stylu zobaczysz
      jak będzie fajnie gdy urodzisz tratatata jasne jasne...nie zamierzam do tego
      dopuścić. I nie boję się mysli, że jakiśtam mój facet tego nie zaakceptuje. O
      takiej decyzji po prostu rozmawia się bez ściemniania w odpowiednim czasie i
      jak nie pasi to do widzenia:o) Ach...musiałam to z siebie wyrzucić:)
      Nie lubię dzieci, nie lubię przebywać w ich pobliżu - po prostu wiem, że nie
      byłambym dobrą matką i tyle. I nie chcę próbować, dla mnie byłoby to uwiązanie
      się do domu. Ja mam w planie aktywny tryb życia, podróże, a nie siedzenie na
      d... w domu z gromadką dzieci. Nie wyobrażam sobie tego "ustatkowania się" jako
      coś przyjemnego:] Taki mam charakter i osobowość. I cieszę się, że jestem taka
      a nie inna. Może to egoistyczne podejście, ale trzeba też być trochę w życiu
      egoistą.
      Pozdrawiam świadomych i nieświadomych:) [przenośnia taka]
      • blackforever Re: przymusy społeczne 27.09.06, 14:14
        a ja nie chce bo jestem wygodna. I wiem, że zaraz posypią się na mnie rózne
        joby i epitety, ale taka jest prawda!
        • klonn3 Re: przymusy społeczne 27.09.06, 16:20
          blackforever napisała:

          > a ja nie chce bo jestem wygodna. I wiem, że zaraz posypią się na mnie rózne
          > joby i epitety, ale taka jest prawda!


          Nu, to żeś się laska wkopała. Nie wiesz, że na tym forum poziom normalności
          osoby mierzy się jej gotowością do natychmiastowego rozrodu? Najlepiej
          wielokrotnego :) Lepiej stąd uciekaj zanim Cię ukamieniują lub też kolorową
          kamizeleczką otulą...
      • yagiennka Małe ale 27.09.06, 17:51
        Dziecko wcale nie musi oznaczać uwiązania w domu! Znałam kobietę, która bardzo
        często podróżuje i gdy dziecko miało kilka miesięcy wyjechała z nim do
        egzotycznego kraju, na pustynię! Jakoś się dało, dziecko jest zdrowe, nic mu nie
        było. W górach ileż razy widzę młodych ludzi z plecakami a jedno z nich niesie
        jeszcze na plecach jakiegoś berbecia i jakoś też mogą :)) Ja uważam że to tylko
        zależy od ludzi, jak ktoś jest leń i nic mu się nie chce to dziecko nie ma tu
        nic do rzeczy, a jak ktoś lubi żyć aktywnie to zaszczepi takie życie dziecku od
        małego i może to być wielka radocha a nie tam uwiązanie.
        • klonn3 Re: Małe ale 27.09.06, 18:03
          Wiesz yagiennka, nie spotkałam jeszcze takiej matki, ale ta kobieta nie byłą
          pewnie Polką, prawda? Albo nie mieszkała w Polsce pewnie. Bo tu to ludzie po
          rozmnożeniu zamykają się w domu przed telewizorem na 20 lat i dzieci też
          wypuszczają tylko do szkoły i na naukę języków obcych ewentualnie.

          Wszystkie matki, które znałam były mniej lub bardziej udręczone swoją rolą. I
          wiesz co, one nie mają prawa powiedzieć, że są zmęczone, że mają dosyć. Bo
          wtedy będą potworami, będą nieludzkie.
          • yagiennka Ta kobieta była i jest Polką :) 27.09.06, 21:37
            Studiowała ze mną. To nie wina dzieci że ludzie zamykają się w 4 ścianach przed
            tv ale wina tych ludzi, tak żyją bo tak chcą albo sa tak leniwi że nie potrafią
            tego zmienić. Nie wiem jak można posiadanie dziecka nazwać udręką, jak kogoś to
            dręczy to faktycznie nie powinien miec dzieci.
        • blackforever Re: Małe ale 27.09.06, 18:46
          Yagienko, ale to, że nie chcę miec dzieci nie oznacza, że jestem leniwa. Jedni
          nie chcą miec psa czy kota, inni nie chcą miec czerwonych firanek w oknach, a
          ja nie chce aby berbeć mi latał po domu, bo dzieci mi prezeszkadzają i mam na
          nie alergię
        • zalogowana_z_premedytacja Re: Małe ale 27.09.06, 19:21
          Tak tyle, że ja nie chcę się z nikim ciągać, noo może oprócz faceta, wszędzie.
          To taka kula u mojej nogi, na którą ochoty nie mam.
          • blackforever Re: Małe ale 27.09.06, 19:36
            zalogowana_z_premedytacja napisała:

            > Tak tyle, że ja nie chcę się z nikim ciągać, noo może oprócz faceta,
            wszędzie.
            > To taka kula u mojej nogi, na którą ochoty nie mam.


            dokładnie - kula u nogi.
            • yagiennka Re: Małe ale 27.09.06, 21:39
              To może wy się wyprowadzcie na bezludną wyspę?:) Jak wam inni ludzie kulą są.
    • raveness1 Re: przymusy społeczne 27.09.06, 18:14
      Gdzie sie podzial twoj zdrowy rozsadek, aby przejmowac sie opinia
      sfrustrowanych matek-polek i innych dociekliwych bab osiedlowych?

      Ja pare razy na podobne pytanie odpowiedzialem z zagadkowym usmieszkiem "Nie
      mam zony i gromadki bachorow, bo mi wiara nie pozwala". Niestety malo kto
      zrozumial, ze byl to tylko susbstytut na odpowiedz "Spadaj reproduktorze..."
      Nic nie mowiac zaczeli sie drapac za uchem i zastanawiac "Czyzby zdziwaczal do
      reszty i zapisal sie do jakiejs sekty...?"

      Well,well. Jak ja lubie sie podraznic z prymitywnym pospolstwem.
    • yagu Re: przymusy społeczne 27.09.06, 18:37
      klonn3 popieram Cie! wreszcie ktos kto myslo podobnie....:)
    • solaris_38 czemu cię tak denerwują ? 27.09.06, 21:00
      czy ludzie bez nogi też cię denerwują? pzreciez wolno chodzą i czasem zawadzają?
      ich ułomność pewnie cię nei denerwuje lub mało

      pewnie myślisz że ci bez nogi to nic nie poradza a ci na których narzekasz
      MOGLIBY byc inni tylko .. nie chcą???

      to jedno z czestszych i w moim pzrekonaiu błędnych założeń
      prztczyna tego że ludzie się straszliwie na siebei anwzajem złosza zakąłdając że
      TAMCI MOGLIBY ale nie chca skurczybyki

      hłe hłe
      • yagiennka Re: czemu cię tak denerwują ? 27.09.06, 21:44
        No właśnie ja też nie rozumiem tej nerwacji ;) Ja to jestem pogodzona z
        rzeczywistością, rozumem coś takiego jak normy i presje społeczne, które sa
        głęboko zakorzenione w ludziach i przekazywane z pokolenia na pokolenie. Nie
        oburzam się na nie bo to tak jakby się oburzac że snieg pada zimą ;) Normy tez
        się zmieniaja ale na to trzeba czasu. Nasze społeczeństwo jest konserwatywne i
        przywiązane do tradycyjnych wartości i jeszcze dużo zcasu upłynie zanim się to
        zmieni. Dlatego mnie nie denerwuje :) Jak coś mi nie pasuje to żyję inaczej, po
        swojemu, ale liczę się z tym że większośc ludzi bedzie to koleć w oczy.
        • magda.aniol Re: czemu cię tak denerwują ? 28.09.06, 15:33
          racja, trzeba żyć po swojemu. A co do naszego konserwatywnego społeczeństwa-
          niestety długo nam będzie daleko do Holandii. Marzenie ściętej głowy.
          • mama.muminka1 Re: czemu cię tak denerwują ? 28.09.06, 15:48
            a dla mnie sugerowanie komus macierzyństwa to nie tyle znęcanie się co przejaw
            złego wychowania. Jak można komuś wchodzić z butami w życie?
            • yagu Re: czemu cię tak denerwują ? 30.09.06, 08:48
              owszem , mozna zyc po swojemu, ale sa ludzie , ktorzy z tgo powodu zatruja
              zycie... i to Polska wlasnie...zacofanie i ciemnogrod...
              • horpyna4 Re: czemu cię tak denerwują ? 30.09.06, 13:54
                Słyszałam kiedyś, jak starszy pan (uważający się oczywiście za dobrze
                wychowanego) w rozmowie z dopiero co poznaną młodą mężatką próbował ją
                przekonać, że powinna jak najszybciej mieć dzieci, bo "kobieta bez dzieci
                nie jest nic warta". Żeby było śmieszniej, było to na gruncie służbowym,
                kobieta była fachowcem w swojej dziedzinie, a pan potrzebował współpracy
                z nią.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka