Dodaj do ulubionych

katastrofa na linii narzeczona teściowa

26.09.06, 22:01
Pomóżcie, bo nie widzę już wyjścia z sytuacji. W zeszły weekend wybrałem sie
z Narzeczoną do moich Rodziców, co nie jest takie oczywiste, gdyż moja Druga
Połowa robi to raczej niechętnie. Coś wisiało w powietrzu od początku.
Narzekanie, komentarze na temat obiadu itp. Trwało to może z pół dnia, i w
końcu moja Mama wytoczyła najcięższe działo: 'Jak nie chcesz (do mojej
Narzeczonej) to nie przyjeżdżaj więcej!'. Obie eksplodowały. Dosłownie w
milisekundę wyłożły wzajemne pretensje z ostatnich sześciu lat, choć musze
oddać sprawiedliwość, to Mama w pewnym sensie wygnała moją Lubą z domu.
Stanąłem po stronie mojej przyszłej Żony, wsiedliśmy w samochód i tyle nas
widzieli...
Moja Narzeczona szybko ogłosiła, że więcej kontaktów z moją Mamą utrzymywać
nie będzie i nie życzy sobie żadnych telefonów do naszeo domu. Znamy się
bardzo dobrze, stąd wiem, że to nie chwilowa deklaracja. Potrafi się
zacietrzewić na długie lata.
Jak w takiej sytuacji ma wyglądać relacja naszej przyszłej rodziny z moimi
Rodzicami? Pewnie kiedyś będziemy mieli dzieci. Jak mam dać Rodzicom okazje
do kontaktu z wnukami? Wspólne Święta. Zwykłe sporadyczne odwiedziny. Obawiam
się, że cześć mojego wyobrażenia o normalnym życiu rodzinnym wyparowała. Nie
jestem w stanie machnać na to ręka i zdecydować, że w końcu żyjemy tylko dla
siebie...
Z góry dzięki za Wasze opinie. Sytuacja ta jest dla mnie wielkim utrapieniem,
stąd liczę na Wasze rady, nie złośliwości.
Obserwuj wątek
    • greengrey Re: katastrofa na linii narzeczona teściowa 26.09.06, 23:29
      Tak mi to wygląda,że opisane zajście to erupcja wulkanu, który od dawna
      zbierał się wybuchnąć..

      Chcę przez to powiedzieć,że konflikt narastał od dawna- a to zajście to finał

      Czy wiesz co się wydarzyło wcześniej-co doprowadziło do tak napiętej sytuacji?

      warto- aby wyjść z tej niszczącej dla wszystkich sytuacji ( gdy emocje trochę
      opadną)- abyś porozmawiał spokojnie z narzeczoną... a także z matką

      Całkowite zerwanie kontaktów tak naprawdę dla wszystkich jest bardzo trudne,
      poza sytuacją, gdy jest to jedyne wyjście, ale chyba tu jeszcze jest o co
      walczyć

      Nie warto się zacietrzewiać,iść na wojnę

      obie strony ( matka i narzeczona) powinny postarać się wykazać dobrą wolę

      jest to swoisty test na dojrzałość

      zarówno narzeczona jak i matka- jeśli kochają Ciebie- łatwiej im będzie dogadać
      się -lub chociaż zawiązać pakt o nieagresjii- dla Ciebie
      • bszalacha Re: katastrofa na linii narzeczona teściowa 28.09.06, 01:39
        Lepiej pogadaj z nimi osobno,może idż tez do poradni rodzinnej/tam Ci rozjaśnią
        w głowie/,żeby nie zaostrzać konfliktu.Żona nie może wymagać od Twojej mamy
        miłości do siebie samej.Moze conajwyżej SAMA SIĘ POSTARAĆ ZYSKAĆ SYMPATIĘ.To,co
        robi swiadczy chyba o jej niskiej kulturze.Chcesz,zeby Wasze dzieci tak były
        wychowywane?
    • brak.polskich.liter Re: katastrofa na linii narzeczona teściowa 26.09.06, 23:31
      > Narzekanie, komentarze na temat obiadu itp. Trwało to może z pół dnia

      Ee, sorry, gdyby u mnie w domu gosc zaczal strzelac takie chore fochy, to tez
      bym sie wqrwila i przypomniala, ze przeciez obowiazku odwiedzin nie ma. Obiadek
      nie smakuje? Nie trzeba jesc, proste. IMO powiedzenie "Jak nie chcesz, to nie
      przyjeżdżaj więcej" nie jest rownoznaczne z wypedzeniem kogos z domu. To tyle w
      kwestii mojej oceny sytuacji.
      A co robic? Coz, spotykaj sie ze swoja rodzina solo, tj. bez narzeczonej. A
      uwage o tym, ze panna nie zyczy sobie telefonow Twojej mamy do domu uwazam za
      dosc absurdalna. To twoja mama i masz swiete prawo sie z nia swobodnie
      kontaktowac - rowniez przy pomocy telefonu i innych wynalazkow techniki.

      Wiesz co, jakos mi sie widzi, ze Twoja panna probuje aktywnie ograniczyc Ci
      kontakt z rodzina. Rozumiem, ze sie mozna poklocic, wqrwic, obrazic, ale zeby az
      tak... Nie podoba mi sie to, wrozy niepotrzebne kwasy i spiecia w przyszlosci.
      Moze sprobuj pogadac z nia, wytlumaczyc, ze chyba jednak przegiela i wypracowac
      jakies rozwiazanie, ktore byloby do lykniecia dla obu stron. Twoja narzeczona i
      mama nie musza sie lubic - grunt, zeby nie zamienialy Ci zycia w poligon.


    • newjork Re: katastrofa na linii narzeczona teściowa 27.09.06, 08:58
      Być może mama i narzeczona darzą siebie wzajemną niechęcią albo rywalizuja o
      Ciebie? To prawda, ciężko jest uciąć kontakty z rodzicami, ale z drugiej strony
      to nie z nimi planujesz ślub- przyszłe życie masz spędzic z obecną narzeczoną,
      która jak piszesz jest pamiętliwa, dlatego dla dobra waszego związku nie
      drażnij ją codziennyi telefonami do rodziny. Zresztą który dorosły facet jest
      na dywaniku przed mamą codziennie? Wiem, że to drastyczne rozwiązanie, ale sam
      uczyniłem podobnie. Moja Mama również nie lubiła mojej obecnej żony( rożnica
      wieku między nami to 16lat, więc może to kwestia róznic międzypokoleniowych),
      przeprowadziliśmy się do USA i chyba w ten sposób odciąłem stale łączącą mnie w
      Polsce pępowinę z Mamą. Czy żałuję, że wybrałem "obcą kobietę"? NIE, bo
      tworzymy szczęśliwą rodzinę, bez ciągłych awantur o maoją Mamę a to jest dla
      mnie najważniejsze. Jak załatwiłem kontakt z rodziną? Dzwonię do nich raz w
      tygodniu, w sobotę, moja żona idzie wtedy albo na zakupy albo do parku z
      dziećmi- a ja mogę spokojnie pogadać nawet godzinę. Goclawek zastanów się nad
      podobnym rozwiązaniem, bo wtedy Ty i twoja narzeczona będziecie szczęśliwi.
      Ona, bo będzie miała dom bez telefonów od rodziny a Ty, bo będziesz miałz nimi
      kontakt. a co do wspólnych wyjazdów, to lepiej jeździj sam, bo na pewno nie
      będzie przyjemne, gdy dana sytuacja się powtórzy. Myślę, że jak będziecie mieli
      dzieci, to może obie złagodnieją- oby tylko Mama nie chciała ich wychowywać na
      swoją modłę, bo wówczas konflikt się odrodzi.
      Pozdrawiam i życzę szczęścia z Nnarzeczoną i Rodziną.
      • goclawek Re: katastrofa na linii narzeczona teściowa 27.09.06, 09:41
        Wiesz, sytuacja wyglad podobnie. Miedzy nami tez jest duza roznica wieku - 10
        lat, co zawsze bylo sola w oku mojej mamy. Na ironie obie kobiety maja, wbrew
        temu co mysla, podobny wybuchowy i pamietliwy charakter. Cholera, wyglada to na
        jakies fatum w moim zyciu.

        Zgadzam sie tez z wczesniejszymi wypowiedziami. Trzeba dokladac staran, zeby
        nie bylo rozlamu w rodzinie. Robilem to przez 6 lat, glownie swoim kosztem i
        niezlym kombinatorstwem. Cala praca zostala pogrzebana w sekunde.

        Kontakt telefoniczny z mama byly zawsze koscia niezgody. Szlag mnie trafial, bo
        co to komu szkodzi. W koncu kazde z nas ma prawo do tego. Cyklicznie konczylo
        sie to awanturami, ktore kosztowaly mnie tylko wiecej stresu, ale jakos to
        trwalo.

        Faktycznie, moja narzeczona prosila sie o awanture podczas ostatniej wizyty.
        Jednak nie trzeba od razu wysadzac calego domu w powietrze. Mama mogla
        powiedziec co mysli i wszyscy dogadaliby sie jak biali ludzie, a jesli nie, to
        wiadomoby bylo, kto nie chce zgody.

        Moze Newjork masz racje. Nie da sie laczyc wody z ogniem. Obie Panie
        zadeklarowaly mi juz, ze wiecej nie chca sie widziec (hot news z dzisiaj rano).
        Moze tak bedzie latwiej. Bez sciemy, ze to mily uklad. Uwazam, ze ludzie sami
        pluja sobie pod wiatr, toczac spory o bzdety. Ja juz chyba wyczerpalem srodki
        na reanimacje tej sytuacji.

        Kocham moja narzeczona. Praktycznie nigdy nie toczylismy sporow (6 lat) o
        cokolwiek innego. Trudno mi zaakceptowac nowy uklad, ale moze to da nam zyc w
        spokoju. Mam nieodparta chec ochlodzic stosunki z bogu-ducha-winnymi tesciami,
        dla rownowagi... Ciezko mi to pisac, ale mam poczucie niesprawiedliwosci.

        Jesli zaczynam bredzic, to sprowadzcie mnie prosze na dobra droge. Umysl mam
        skolowany wydarzeniami ostatnich dni... Z gory dzieki, bo juz pomogliscie.
    • anna10000 Re: katastrofa na linii narzeczona teściowa 27.09.06, 09:43
      znam to z własnego doświadczenia

      przyszłe kontakty i tak bedziecie utrzymywać, ale niestety będą one raczej
      oschłe

      jak to bywa kiedy młodzi się poznają, młodsi przeważnie staraja się być mili
      dla rodziny chłopaka/dziewczyny, a tu być może twoja matka okazywała przez lata
      niechęć jawną lub nie i wybuchło (być może nigdy jej nie tolerowała, a teraz
      widzi że to poważna sprawa-te wasze chodzenie)

      jeżeli się pobierzecie, musisz pamiętać że twoja nowa rodzina to TY i Twoja
      Żona, a nie rodzice

      stworzysz swoje gniazdo i inni ze względu na ciebie powinni to uszanować

      jak by się czuła twoja matka (gdyby miała drugiego męża, ale nie on byłby twoim
      biologicznym ojcem) i ty byś robił takie siupy (będąc już dorosłym człowiekiem)
      jak myślisz rostała by się z nim i stanęła za tobą, czy ty byś poszedł w
      odstawkę (w końcu i tak nie zerwiesz stosunków z mamusią)??? zastanów się o co
      chodzi twojej matce
      być może twoja dziewczyna czuje się nieakceptowana w twojej rodzinie, a to
      negatywnie może wpłynąć na wasze wspólne relacje

      głowa do góry, muszisz być konsekwentny w swoim zachowaniu
      • blackforever Re: katastrofa na linii narzeczona teściowa 27.09.06, 10:03
        Takie sytuacje często nakręcają rodzice, którzy nie mogą zaakceptować wyboru
        swoich dzieci. A partnerka czuje się nieakceptowana (bo to się czuje) i niechęć
        w niej narasta. Nie da się odciąć kontaktów rodzinnych, ale w tym przypadku
        zalecałabym ich ograniczenie. Umówcie się, że w weekend, kiedy ty odwiedzasz
        swoich rodziców, ona może jechać do swoich. I koniecznie porozmawiaj ze swoją
        mamą. Jesteś dorosły, więc musi uszanować twój wybór.
    • triss_merigold6 Re: katastrofa na linii narzeczona teściowa 27.09.06, 10:47
      Cóż, moge odpowiedzieć z perspektywy osoby, która ma dziecko.
      Moja teściowa jest świadkiem Jehowy a ja ateistką. Po 2 latach uprzejmego
      proszenia aby powstrzymała się od głoszenia swojej wiary w moim domu po prostu
      zerwałam kontakty. Syn jeździ do babci z moim mężem. Święta odpadają, bo
      kobieta ich nie obchodzi.
      Jeśli chodzi o teścia to darzymy się żywą i szczerą antypatią (głębokie różnice
      dotyczące wszystkiego) więc również tylko mąż utrzymuje z nim kontakt. Teścia
      widuję ze 3 razy w roku przy okazji świąt i urodzin dziecka.
      Nie ograniczałam mężowi kontaktów z jego rodzicami, nie mam ochoty tylko w nich
      uczestniczyć.
    • ela282 Re: katastrofa na linii narzeczona teściowa 27.09.06, 13:01
      Dobrze, że Ty trzeźwo oceniasz sytuację. Musicie iść na kompromis. Narzeczona
      jak nie chce, to niech nie odwiedza teściowej. Ale Waszym przyszłym dzieciom
      nie powinna zakazywać kontaktów z dziadkami. Nie mścij się na rodzicach Twojej
      narzeczonej, bo oni nie są niczemu winni. Powinieneś mieć raczej w nich
      sojuszników. Jak będą za Tobą, będziesz miał też lepsze relacje z narzeczoną.
      Może z czasem, jak przyjdą dzieci na świat stusunki się ocieplą.
      • goclawek Re: katastrofa na linii narzeczona teściowa 27.09.06, 14:18
        Dzięki. Nie wziąłem pod uwagę, że teściowie mogą faktycznie pomóc. Boję się
        jedynie sytuacji, że utrzymując dobre stosunki z teściami, a jednocześnie
        akceptując rozłam Narzeczonej z moimi, cementuję taką sytuację na zawsze. Z
        puntktu widzenia mojej Ukochanej to idealny układ: pozbyła się niewygodnej
        teściowej, a w mojej relacji z Jej rodziną wszystko jest okay. W żadnym razie
        nie chcę się mścić (to nie mój charakter i sama sytuacja tego by nie
        usprawiedliwiała - teście są okay). Mam tylko wrażenie, że to będzie układ
        obowiązujący wiecznie, co budzi uczucie niesprawidliwości. A żyć z czymś takim
        jest rudno...
        • anna10000 Re: katastrofa na linii narzeczona teściowa 27.09.06, 14:33
          nie możesz siebie obwiniać za to co się stało i jak będzie w przyszłości

          >Mam tylko wrażenie, że to będzie układ
          > obowiązujący wiecznie, co budzi uczucie niesprawidliwości

          coś mi się wydaje że jesteś bardzo związany z rodzicami, nie do końca masz
          odciętą pępowinkę

          albo WY (ty i narzeczona) będziecie normalnie funkcjonować, albo będziesz bujał
          się z tym bardzo długo

          powiedz rodzicom co boli ciebie w tej sytuacji, jak zamierzasz postapić (aby
          nie było niedomówień) i pomimo tego że zadają ci ból i tak ich kochasz co nie
          znaczy że akceptujesz ich zachowanie
        • facettt spokojnie sie z tym zyje... 27.09.06, 14:44
          dlaczego mowisz o nieprawiedliwosci?
          ze (przszla) zona z Twoimi rodzicami nie chce sie widziec?
          Nie chce... no tyle...
          Bierzesz dzieci sam do rodzicow i koniec.

          Tris opisala Ci to tak samo.

          Ja mialem jeszcze gorzej, gdyz tesciowa W OGOLE nie akceptowala mnie
          - jako meza swojej corki.
          Przeszlo jej dopiero po 10-ciu latach :)))
          • triss_merigold6 Re: spokojnie sie z tym zyje... 27.09.06, 16:24
            Qrde, ale problem... nie wszyscy mają obowiązek darzyć się sympatią i
            utrzymywać kontakty towarzysko-rodzinne.
            Lepiej zero kontaktów niż kontakty + scysje.
    • aserath Re: katastrofa na linii narzeczona teściowa 27.09.06, 15:45
      może to nie jest jej chwilowa deklaracja, ale z biegiem lat wszelkie konflikty
      zbledną... a moze to twoja mama pierwsza zmięknie i przeprosi? Jezeli już nie
      spodziewacie sie dziecka, to mysle ze nie masz co sie martwic na zapas, jak
      dziecko ma jechac do dziadków. A teraz w zasadzie wiele zalezy od ciebie - od
      tego czy staniesz sie mediatorem czy bedziesz poglębiał tą przepaść.Moze
      porozmawiaj z mamą, co konkretnie jej się tak nie podoba?
    • bszalacha Re: katastrofa na linii narzeczona teściowa 28.09.06, 01:49
      Wpisałam się już raz ale dodam po ponownym przeczytaniu Twojego postu,ze podoba
      mi się Twoja osobista kultura w tej sprawie lecz myślę,że za mało wymagasz od
      innych i mozesz stać sie przez to ofiarą konfliktu.Zdobądż sie,proszę na odwagę
      i przekaż paniom swoje niepokoje i oczekiwania/bo może nie wiedzą,że ja
      masz/.Są pewne stemdardy /patrz "Grzecznośc na codzień"J.Kamyczek/,ktore
      obowiązują zawsze.M.inn:młodszy ustepuje,gość jest drugorzędny w hierarchii po
      gospodarzu choć tamten próbuje mu dogodzic,synowa stara się o względy teściów a
      nie odwrotnie itp.Ja tak to widzę.
      • newjork do bszalacha 28.09.06, 10:27
        ja bym się z Tobą nie zgodził, ponieważ przez kilka lat zyłem w podobnej
        sytuacji. Między tymi kobietami może być wzajemna antypatia, niechęć... Nic na
        siłę. Nie wiem jak wyglądało to marudzenie, ale przeciez może zdarzyć się to
        każdemu. Poza tym mama nie powinna od razu rozpoczynać wojny i przeganiac Twoją
        ukochaną. przecież wiadomo, że kobiety są pamiętliwe a urażona duma nie pozwoli
        Twojej narzeczonej od tak zacząć się znowu odzywac z Twoją mamą. Sądzę też, że
        między nimi musiało dochodzic do wcześniejszych spięć, bo z powodu niesmacznego
        obiadu ludzie się nie obrażają na wieki. Moim zdaniem nie powinnienneś męczyc
        swojej narzeczonej aby pogodziła się z matką. Daj im od siebie odpocząć.
        Przyzwyczaj się do nowej sytuacji a gdy sie w niej odnajdziesz będziesz
        spokojny i szczęsliwy. Pamiętaj, że jeśli będziesz draznił żonę tematem matki,
        to w domu nigdy nie będziesz miał spokoju. Wiem to z własnego doświadczenia. Od
        kąd wprowadziliśmy zasadę, że kontaktuję sie zrodziną podczas snieobecności
        żony, to wilk syty i owca cała. Goclawek, pójdx po rozum do głowy. świata ani
        ludzi nie zmienisz na lepsze. Pozdrawiam. idę w końcu spać.
        • goclawek Re: do bszalacha 30.09.06, 20:53
          Serdeczne dzieki. Powoli zaczynam oswajać się z tą myślą.

          Powodzenia z Wielką Wodą.
          • newjork Re: do bszalacha 02.10.06, 22:01
            Dzięki. A jak Tobie żyje się w nowych warunkach?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka