Dodaj do ulubionych

Od kiedy zaczyna sie

IP: *.pppool.de 16.03.03, 19:41
"zaistnienie" ?

Czy miara "zaistnienia" jest 500 "postow" na zalozonym przeze mnie watku,
rola w telewizyjnym tasiemcu, 20 000 sprzedanych egzemplarzy ksiazki, 100 000
sprzedanych dyskow ?

Powie ktos, ze to temat dla lingwistow i bedzie mial czesciowo racje. Mnie
jednak interesuje bardziej aspekt psychologiczny - Co chce powiedziec ktos,
kogo pragnieniem jest "zaistniec" ? Czy chce powiedziec, ze nie jest
postrzegany przez najblizsze otoczenie, rodzicow, dzieci, rodzenstwo, kolegow
w pracy, ze nie ma przyjaciol i czuje sie samotny ? Czy tez chce raczej
powiedzic, ze "istnienie" w najblizszym otoczeniu sie nie liczy i trzeba
przynajmniej - vide o gory.
Jezyk polski byl mi kiedys bardzo bliski, a i dzisiaj mam z nim zywy kontakt.
Jednak nie bardzo rozumiem, co znaczy "zaistniec".
Czekam wiec na definicje i zapraszam do dyskusji !
Obserwuj wątek
    • ta_ Re: Od kiedy zaczyna sie 16.03.03, 20:06
      To chyba "być zauważonym", niekoniecznie nawet w kontekście pozytywnych działań.

      Coś koło tego: "niech mówią dobrze, albo źle, byle nazwiska nie przekręcali" ;)

      Mówienie o kimś, że chce "zaistnieć" odbieram jako lekki przytyk do tej osoby.
      To zarzucanie mu, że jego działania są spektakularne, obliczone na krótki, acz
      błyskotliwy efekt.

      Tak odczuwam współczesny klimat określenia "zaistnieć".

      Pzdr
      Ta_

    • maarys Re: Od kiedy zaczyna sie 16.03.03, 20:36
      zgadzam sie z tym, co napisla ta_ - rzeczywiscie slowo ma lekko negatywny
      oddzwiek zwlaszcza, kiedy sie mowi o kims: "on chce zaistniec";

      ale jak jak to wyspiewal pewien artysta ;)
      "zaistniec chcialbym dla niej i cos dla niej znaczyc"
      - czyli "zaistniec" bedzie oznaczalo po prostu "zwrocic czyjas
      uwage", "sprawic, ze dana osoba zauwazy moje istnienie" - i w takim
      kontekscie "zaistniec" ma raczej pozytywne znaczenie

      pozdrawiam
    • kamfora Re: Od kiedy zaczyna sie 16.03.03, 20:41
      Gość portalu: czarnycharakter napisał(a):

      > "zaistnienie" ?

      Wydaje mi się, że w momencie, kiedy dany człowiek (możesz to być Ty sam)
      zostaje zauważony - jako twórca czegokolwiek - przez osobę(grupę osób?),
      którą uznajesz za autorytet.
    • Gość: ami Re: Od kiedy zaczyna sie IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 16.03.03, 21:41
      Gość portalu: czarnycharakter napisał(a):

      > "zaistnienie" ?
      >
      > Czy miara "zaistnienia" jest 500 "postow" na zalozonym przeze mnie watku,
      > rola w telewizyjnym tasiemcu, 20 000 sprzedanych egzemplarzy ksiazki, 100
      000
      > sprzedanych dyskow ?
      >
      > Powie ktos, ze to temat dla lingwistow i bedzie mial czesciowo racje. Mnie
      > jednak interesuje bardziej aspekt psychologiczny - Co chce powiedziec ktos,
      > kogo pragnieniem jest "zaistniec" ? Czy chce powiedziec, ze nie jest
      > postrzegany przez najblizsze otoczenie, rodzicow, dzieci, rodzenstwo,
      kolegow
      > w pracy, ze nie ma przyjaciol i czuje sie samotny ? Czy tez chce raczej
      > powiedzic, ze "istnienie" w najblizszym otoczeniu sie nie liczy i trzeba
      > przynajmniej - vide o gory.
      > Jezyk polski byl mi kiedys bardzo bliski, a i dzisiaj mam z nim zywy kontakt.
      > Jednak nie bardzo rozumiem, co znaczy "zaistniec".
      > Czekam wiec na definicje i zapraszam do dyskusji !

      znam wielu, którzy chcą "zaistnieć"... łątwo to rozszyfrować... najczęsciej
      wynika to moim zdaniem z kompleksów ale też często z narcyzmu... o ile narcyz
      zakochany w sobie każdą kwestią chce "zaistnieć" choćby najbardziej trywialną
      o tyle z zakompleksionym jest róznie...ale oba przypadki są żalosne a poza tym
      każdy z nas czasami bardziej zakompleksiony czasami bardziej narcystyczny
      wobec tego każdy trochę chce "zaistnieć", "pokazać się" "swoją wazność"...
      najcikawasze jest to, że to czego ludzie z uporam maniaka broniąc, czy jak
      chcą "zaistnieć", jak bardzo, z nadużyciem wszelkich dostępnych from bardzo
      ich demaskuje, mnie często chce się po prostu śmiać (z siebie też zaiste:-)
      bo jest taka prawda, że każdy chce byc chwalony tak jak każdy chce uniknąć
      krytyki i po to chcemy "zaistnieć", dla uznania, sławy ale jest to niestety
      zludne i przywiązanie do dobrych o nas opnii, sukcesów, zaistnienia tu czy tam
      w sumie jest zgubne, bo dzisiaj "zaistnieliśmy" a jutro kanał, naplują nam w
      twarz... "zaistnienia" trzeba szukać przede wszystkim w sobie, nie na
      zewnątrz... takie jest moje skromne zdanie w kwestii "istnienia"...pozdrafka:-
      )))
      >
      • Gość: czarnycharakter Re: Od kiedy zaczyna sie IP: *.pppool.de 16.03.03, 22:25
        Dzieki za powyzsze glosy i definiecje.
        Macie chaba racje: Jesli i n n i mowia o kims, ze chce "zaistniec", to ma to
        wydzwiek negatywny.
        Mnie jednak bardziej interesuje sýtuacjá, kiedy ktos mowi o sobie i marzy
        o "zaistnieniu". Nie jestem pewien, ze chodzi tu, jak napisal jeden w Was,
        o "zaistnienie" dla jednej, wybranej osoby. Wydaje mi sie, ze
        jako "zaistnienie" osbiera ten ktos raczej stanie sie osoba znana tysiacom,
        jesli nie milionom, chocby przez dobrowolne zamkniecie sie w kontenerze,
        ktorego wnetrze pokazywane jest codziennie milionowej publicznosci (telewidzom).
        W dobie globalizacji dla "zaistnienia" zdaje sie nie wystarczac wioska ("tys
        najpiekniejsza w calej wsi, snopowiazalke kupie Ci"), scena musi byc
        przynajmniej caly kraj z milonami telewidzow.

        Chcialbym sie bardziej przyjrzec motywom owej nieprzepartej
        checi "zaistnienia" dla milionow. Czy mozna zaryzykowac teze, ze im bardziej
        (subiektywnie) puste i jalowe jest zycie, tym wieksza wola "zaistnienia" ?
        Czy da sie zatem za wola "zaistnienia" sprowadzic do banalnego "horror
        vacui" ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka