shangri-la
01.10.06, 13:27
Mój niegdysiejszy "czuły", obłudny kochanek a obecnie forumowy (i nie tylko )
prześladowca, regularnie co miesiąc urządza forumowe prowokacje , aby mnie w
taki czy inny sposób sponiewierać....przywykłam już do tego :(
Trzy dni temu wpadł na "fantastyczny" pomysł, aby mnie "poderwać" i przy tej
okazji wypytać o różne , interesujące go sprawy( np czy jestem w kimś zakochana,
z kim spędziłam weekend w górach itp)
Ponieważ jestem "uwięziona" w domu z powodu przeziębienia, potraktowałam to jaką
dobrą zabawę i oczywiście serwowałam mu takie informacje , jakie uważałam za
stosowne:)
Od czwartkowego popołudnia do wczorajszego wieczoru., kiedy zdemaskował się
całkowicie wymieniliśmy w sumie około 100 (!) maili....
Nie chciał przejść na GG, IP miał podrabiane ( nawiasem mówiąc to samo, z którego
w czerwcu wysyłał mi setki przekleństw), nie chciał wysłać swojej fotki ani
podać numeru telefonu, ale nalegał na spotkanie, wyciągał moje posty i pytał ,
czy go nie oszukuję (!), zapewniał o swoim zachwycie nad moją urodą i innymi
zaletami.....jednym słowem WIELKA MISTYFIKACJA MANIPULANTA!
Jednocześnie demaskował się nieświadomie przytaczjąc fakty, o których obcy
człowiek nie mógł mieć pojęcia, co utwierdzało mnie w przekonaniu, że mój "nowy"
wielbiciel jest w istocie STARYM PASKUDNYM OSZUSTEM.....bawiłam się dalej:)
Niestety narcyzm perwersyjny, na który cierpi w/w osobnik nie jest jednostką
chorobową, ale jak zaklasyfikować takie postępowanie wobec kobiety, która od
stycznia b.r. fizycznie "nie istnieje"?