atlantis75
17.03.03, 12:23
... w sobotę. Nie mogę się z tym pogodzić. Wiem, miała
już swoje lata, ale mogła jeszcze pożyć. Jestem
przybita, załamana i bardzo smutna :( Nie wiem, co ma
sens. Przypominam sobie nasze wspólne chwile, kiedy
przyjeżdżałam do dziadków na całe wakacje, ganiałam po
leśniczówce, byłam wtedy szczęśliwa. Potem dorosłam i
przyjeżdżałam w weekendy, potem znalazłam pracę i
spotykaliśmy się raz na 2 mies.
Czy życie ma sens jeżeli bliscy odchodzą? Gdzie Ona
teraz jest? Może w chłodzie nieistnienia, a może w
niebie? Mam wyrzuty sumienia, że ostatnio tak rzadko ją
odwiedzałam... Myślałam "JEST JESZCZE CZAS, pojadę za
miesiąc, pojadę wiosną". Nie zdążyłam. Czy Bacia mi
wybaczy? Dlaczego tak łatwo zapominamy o bliskich i
żyjemy w ślepym pędzie?
Jak żyć dalej ze świadomością, że zaniedbałam nasze
kontakty? Chce mi się płakać :( Czy jeszcze się
spotkamy, czy życie "po" jest tylko fikcją stworzoną na
potrzebę nadania życiu sensu?
Jeżeli macie gdzieś bliskich których dawno nie
odwiedzaliście, z którymi szczerze nie rozmawialiście,
którym nie mówiliście jak bardzo ich kochacie - zróbcie
to teraz. Nie odkładajcie niczego.
Jak bez niej żyć?
Atlantis