kiwaczek11
11.10.06, 18:14
Mam problem , nie spowdziewając się wczesniej , ze mozna taki mieć. Ale po
kolei. Poznałem kobietę przez internet. Przez jakiś , nie długi czas była
interesująca korespondencja mailowa. W korespondencji okazało sie, że mimo,
że jesteśmy z innych miast ( nie dalekich aż tak bardzo)róznymi zbiegami
okoliczności przebywamy, nie swiadomi tego, w tych samych miejscach. Wobec
czego nieuniknione było (mimo wolne) spotkanie. A właściwie spotkania (
patrząc w nieunikniona przyszłość), bo przebywamy w tym samym miejscu
cykliczne, często. Wiem że to troche tajemnicze, ale nie chcę zdradzać gdzie
i jakim sposobem. Zawsze byłem ostrożny ze znajomościami internetowymi, ale
tu można powiedzieć, wpadłem w pułapkę. Z korespondencji, a na domiar złego,
z pierwszego spotkania wyczułem, że osoba ta chyba jest mną zainteresowana (
w sposób damsko -męski) i dąży do tego czy owego, mniej lub bardziej
nachalnie. Sądzę , że na podstawie korespondencji wpadła w przekonanie, ze ja
też. Natomiast ja - przeciwnie. Niefortunnym zbiegiem okoliczności podałem
swój nr komórki ( nie było kurtuazyjnej możliwości odmówić). Czuje cięzar tej
nie do końca chcianej znajomości i czuję się osaczony. Jak sie okazało ona
jest z podobnego srodowiska ludzi, o takich czy innych zwyczajach i stylu
życia, od którego ja panicznie uciekam. Z drugiej strony, wiem że osoba ta
nie jest złym człowiekiem i chyba ma szczere intencje. Ba nawet cechuje się
wielką empatią. Dlatego nie mam sumienia jednym cięciem zakończyć
znajomości , powiedzieć prosto w oczy - koniec, zapomnij, nigdy sie nie
spotkaliśmy. Chiciaż chiałbym , aby czas się cofną i żeby ta znajomośc nigdy
nie doszła do skutku. Bo zablokowała, a wręcz zniweczyła moje plany ,
pozamykała moje ściezki, którymi chodziłem i zamierzałem chodzić,
sparaliżowała moją swobodę( mniejsza o szczegóły). Najgorsze jest to, że cała
ta sytuacja powoduje u mnie okropny stres. Wywołują go również skojarzenia,
wspomnienia, rzeczy, które w jakiś sposób się z nią wiążą. Wiem, że ktos może
powiedzieć, że przesadzam, i wiem że tu też gra rolę moja psychika, która
niestety przez różne inne wydarzenia jest zorana i przewrażliwiona. Ale dla
mnie to naprawdę poważny problem.
Prosze o radę jak wybrnąć z tej sytuacji, jak sobie z nią poradzić. Co Wy
byście zrobili?