alekswir
25.10.06, 23:19
Źle mi jest dzisiaj. Ścięłam się z koleżanką. Bo poza całą masa wad mam
jeszcze jedną - fatalnie znoszę krytykę na swój temat. Nie należę do osób
przebojowych, wręcz przeciwnie - najlepiej czuje się jak mi dają święty
spokój. Jednocześnie jednak we wszystkim, co robię, chciałabym być najlepsza.
Nie dla siebie, ale po to, żeby innym pokazać swoja wartość.
Uważam, że nie potrafię śpiewać. Wszyscy naokoło wmawiają mi, że jest inaczej,
a od profesjonalnej śpiewaczki usłyszałam, że mam talent. A dzisiaj od
koleżanki usłyszałam wypowiedziane tonem nie znoszącym sprzeciwu, że fałszuję.
Poczułam się dotknięta i resztę wieczoru z obrażoną miną przesiedziałam w
kącie sali. A tak naprawdę zrobiło mi się przykro. Nie z powodu treści tej
wypowiedzi, bo sama uważam, że śpiewać nie potrafię. Przykrość sprawił mi ton,
jakim zostało to powiedziane.