Dodaj do ulubionych

Małżeństwo "stary" model

05.12.06, 22:48
Czy model mąż - zona przestał obecnie spełniac swoja funkcję?

Spotkałem sie ze stwierdzeniem iż archetyp mażłeński powstał w celu
zapewnienia przetrwania.
Więcej, że ten model przemija i nowy model będzie wykraczał poza jego ramy o
relacje które maja na celu wspomaganie małzonków w rozwoju duchowym.
tj.
Taki związek nie bedzie miał na celu zapewnienie bezpieczeńastwa partnerowi,
gdyz celem będzie jedynie rozwój duchowy.

Oznacza to ze takie małzenstwa beda mogły bez nadmiernego zaangazowania
emocjonalnego rozwiązywac swoje problemy

wtedy WIEK nie bedzie miał znaczenia- wiecej! takie partnerstwo bedzie w tym
modelu bardziej prawdopodobne gdyz bedzie niejako nad namiętnościami, które
tocza wieksozsc związków.

Każde z nich bedzie sie swiadomie angazowac bez posadzania o zakochanie,
zauroczenie...

jakie macie zdanie?

Obserwuj wątek
    • maureen2 Re: Małżeństwo "stary" model 05.12.06, 23:14
      małżeństwo jest umową cywilno-prawną.
      Rozwój duchowy,zwany czasami memłactwem prowadzi na manowce,a nawet bagna.
      Wprawdzie chodzenie po bagnach wciąga, ale....
    • solaris_38 Małżeństwo 05.12.06, 23:36
      Małżeństwo ma tak wiele wad że jak demokracja jest mniejszym złem
      Jednak jest w nim głęboki sens
      wynika on zarówno w ułatwieniu przetrwania jak i poztrzebie stabilności
      Potrzeba ta wydaje sie mieć szczególne znaczenie dla ludzi którzy maja w życiu
      różne cele i potzreba im stabilna baza

      jesli ktoś szuka przygód na dobrym poziomie to idea seryjnej monogamii wydaje
      się mieć pewne plusy

      jednak w tej sytuacji kobiety będą nieco w gorszej sytuacji
      bo kobiety mocniej ( w pewnym sensie) sie angażują

      chodzi o to ze kobiety reprezentują piekny archety LGNIĘCIA
      uległosci i oddania
      i wszystkei te kobiety z takeij pozycji .. sa w gorszej sytuacji


      u facetów seks jest w innej szufladce

      jednak małżeństwa maja na celu zazwyczaj wychowanie dzieci i współprace w
      walce z trudnościami życia
      w trudnych czasach te wartości zapewne sa cenniejsze dlatego łatwe rozpustne
      zcasy charakteryzują sie mniejsza trwałością związków (chyba ?)(bo sama nie
      wiem czy ja nie fantazjuję na ten temat?0 (hmmm)

      ale wracając do tematu piszesz Oznacza to ze takie małzenstwa bedą mogły bez
      nadmiernego zaangażowania
      > emocjonalnego rozwiązywać swoje problemy"

      nie wiem co to jest nadmierne zaangażowanie

      co masz na myśli ?

      my jako ludzkość jesteśmy chyba zbyt młodzi z byt zwierzęcy
      owe namiętności wciąż stanowią najsilniejszy smak życia dla wiekszosci ludzi

      uważam sie za osobę wysoko rozwinięta w pewnych obszarach a jednak i dla mnie
      namiętność ma smak którego duch mi (jeszcze ? ) nie daje

      nie lekceważyłabym namiętnosci

      tam kryją sie wielkie siły i moce zdolne życie tworzyć i je niszczyć

      zakochanie choc to odjazd kompletny i narkotyk - niestety na obecnym etapie
      jest konieczne aby ludzie chcieli wytrzymać ze sobą bo wspólne bycie choc daje
      wielki korzyści jest niezwykle trudne i ma wielkie bólu w sobie
      • ja_adam Re: Małżeństwo 05.12.06, 23:44
        nadmierne zaangazowanie

        Takie osoby każde chca jedno w mówią drugie, przynajmniej im nie wychodzi.Nie
        potrafia ukierunkowac swojej energii


        Duch i namietnosci... nie potrafie tego pogodzic choć ostatnio musiałem
        zrezygnować z namiętności na rzecz spokojnego ducha i wcale nie jest mi z tym
        dobrze...
        • ja_adam Re: Małżeństwo 05.12.06, 23:49
          Cz w ogole jest nam namiętnośc potrzebna?
          Wg mnie jest ona mylona z miłością, dzieki niej mozna kazda emocje przeżyć
          wysoko (głeboko) jak kto woli
          • solaris_38 Małżeństwo 05.12.06, 23:55
            dla mnie namietność to jakby starożytny zbiornik z energią

            potrzebujesz jej
            tam jest jej źródło

            tylko ze tam sa siły niejako termojądrowe
            nuklearne

            trudno wykorzystać ich niesamowitą moc
    • brak.chmur Re: Brrrrrrrrrr....straszna wizja! 06.12.06, 21:34
      Partnerstwo , którego celem jest "rozwój duchowy"(?) Pozbawiony poczucia
      bezpieczeństwa i wyzuty z namiętności układ dwojga ludzi , którzy chcą się
      wzajemnie "rozwijać" na zasadzie wykorzytania.....
      Skąd Ty to wytrzasnąłeś?
      Z jakiegoś horroru?
      brrrrr..........
      • white.devil Re: Brrrrrrrrrr....straszna wizja! 06.12.06, 21:36
        A ciebie mocca maz kopnal w dupsko i kazdy inny. Czasem trafi sie jakis pijany
        gosc, ktory od czasu do czasu skorzysta jeszcze z twoich uslug.
      • jagodamela Re: Brrrrrrrrrr....straszna wizja! 06.12.06, 23:54
        No właśnie, co to ma być?! Jestem kobietą, karmię się namiętnością,chcę
        bezpieczeństwa,czułości, seksu... Rozwój duchowy,tak, ale niekoniecznie z
        życiowym partnerem.Co to nie można indywidualnie?

        A w ogóle to jestem przeciwna instytucji małżeństwa!
      • maureen2 Re: Brrrrrrrrrr....straszna wizja! 07.12.06, 01:42
        poczucia bezpieczeństwa ? Poczucie bezpieczeństwa to mają dawać rodzice dzie-
        ciom,a nie mamusia tatusiowi. Czas dorosnąć :))
        • brak.chmur Re: Brrrrrrrrrr....straszna wizja! 07.12.06, 08:19
          Coś Ci się pokręciło:)
          Tatuś mamusi i potomstwu ma zapewnić poczucie fizycznego bezpieczeństwa.
          Czas dorosnąć do tej roli....;)
          • maureen2 Re: Brrrrrrrrrr....straszna wizja! 08.12.06, 20:42
            rownoprawne partnerstwo nie zakłada,że to tatus musi coś komuś zapewniać
            • ja_adam Re: Brrrrrrrrrr....straszna wizja! 08.12.06, 20:56
              nie rozumiem twojej wypowiedzi
              - dla mnie nie istnieje cos takiego jak równouprawnienie
              jesli nie musimy sobie w zwiazku nic zapewnieac - to po co je tworzyć?
              • brak.chmur Re: Brrrrrrrrrr....straszna wizja! 09.12.06, 08:27
                ja_adam napisał:

                > nie rozumiem twojej wypowiedzi
                > - dla mnie nie istnieje cos takiego jak równouprawnienie
                > jesli nie musimy sobie w zwiazku nic zapewnieac - to po co je tworzyć?


                Podpisuję sie pod tymi słowami;)
                Równouprwnienie i niezależność w związku to mit.
                Ludzie wiążą się ze sobą , między innymi po to , aby wzajemnie się wspierać i
                chronić na zasadzie "ty masz coś, czego nie mam ja";)
                Jeśli opieramy związek na głębokim wzajemnym szacunku i miłości, dorzucimy
                odrobinę wspólnoty intelektualno-emocjonalnej i szczyptę namiętności powstanie
                koktajl nie mający sobie równych:)
    • yagiennka Re: Małżeństwo "stary" model 07.12.06, 01:04
      To jest niemożliwe :))))) Ludźmi żądzą uczucia i namietności i nie ma mowy o
      takich zimnych układach na stałe i jeszcze nie daj boże szczęśliwych. I niby jak
      się świadomie angażowac?? Uczucia to nie jest coś czym można sterowac w te i we
      wte, my nie roboty. Poza tym ludziom nadal potrzebne jest wzjemne oparcie by
      przetrwać! Nigdzie nie ma Eldorado i póki co nie będzie. Poza tym nie bardzo
      rozumiem ten rozwój duchowy we dwójke bo rozwijać duchowo można się wspaniale
      samemu, najlepiej w odosobnieniu, ewentualnie w jakiejś wspólnocie :)
    • jan_stereo Re: Małżeństwo "stary" model 07.12.06, 01:46
      Jakos nie widze pomocy w przetrwaniu w wiazaniu sie z druga osoba,moze tak bylo 30 tys. lat temu kiedy
      sie na mamuty szlo polowac. A nawiazujac do tematu,malzonkowie maja raczej w dupie rozwoj
      duchowy,ten cielesny sie nieco bardziej liczy zazwyczaj.
      A do rozwiazywania problemow wystarcza wlasny rozsadek i ewentualnie madrzy znajomi/
      uslugodawcy,nie trza sie zaraz chajtac z oswiecona osoba, bo to tak ja wyjsc za maz za hydraulika badz
      murarza przed remontem domu.
      • brak.chmur Re: Małżeństwo jest jak demokracja.... 07.12.06, 08:25
        ....z całą pewnością nie jest to instytucja doskonała, ale przez tysiace lat nie
        zdołano wymyśleć nic mądrzejszego:)
    • ewiku "pokrewieństwo dusz"... 07.12.06, 10:17
      wnioskując z wpisów można przyjąć, że w zasadzie nie wiadomo po co dzisiejsze
      małżeństwa istnieją skoro rozwijać duchowo można się w pojedynkę a jak mamy
      jakieś problemy to od tego są nasi znajomi czy sąsiedzi...
      a ja się pytam, po co jest ten małżeński partner/ka?
      i po co zawieramy małżeństwa?

      myślę, że autor wątku jako wspólny rozwój duchowy miał na myśli związek oparty
      przede wszystkim na przyjaźni i wspieraniu się też w samorozwoju duchowym...

      a teraz pytanie do wszystkich: ilu współmałżonków jest dla siebie również
      przyjaciółmi?
      czy potraficie do swojego męża/żony póść z problemem jak do przyjaciela
      wierząc,że nie wyśmieje, nie zlekceważy, nie odtrąci a właśnie pomoże?
      czy czujecie w swoich związkach pokrewieństwo dusz?
      myślę, że to własnie miał na myśli autor wątku...:)))


      ---------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
      • ja_adam Społeczeństwo orgazmu 08.12.06, 20:25
        małżeństwo obecnie jest jedną z form prezetowania władzy, dominacji.
        jest organizmem gdzie szuka sie braku odpowiedzialności za własne czyny.
        póki związek nakrecany jest spirala namietnosci nie czuje sie tego, że nikt z
        małzonków nie rowija się, tworzy rzeczywiastos nie mającej nic wspólnego z
        zyciem dwojga przed związkiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka