jedzusia
04.04.03, 00:26
patrze w lustro albo gadam do siebie [bez udzialu lustra] i nic. splywa jak
po kaczce, traci sens albo frustruje. tak samo ze stresem -kiedy mysle zeby
sie zrelaksowac,stresuje sie. jakas to niezwykla przewrotnosc... natomiast
kiedy mowie sobie:' jestes zdenerwowana' ,zaczynam sie relaksowac. no to
powiedzcie mi, ja dzialam inaczej niz inni? a moze zeby to dzialalo naprawde
potrzebne jest uswiadomienie sobie, ze jest jest zle. moze trzeba zanurzyc
sie w ten stan wyczuc dno i wtedy sie odbic? moze afirmacje to jakas papka,
ktora probuje sie karmic i wymiotuje nia za kazdym razem?