paco_lopez
25.02.07, 10:58
jest tak: maz mi wyznaje ze na delegacjach czasem mnie zdradza ale to sa
trudne momenty dla niego bo jest atrakcyjnym facetem i laski na nim wisza.
czasami dochodzi do pocalunkow itp ale nie do finalu bo on mowi nie, bo
sumienie, zona itp. Nie uwaza tych zadkich incydentow za cos zlego, wiec
nawet nie przeprasza. jednoczesnie przytula mnie i mowi ze jestem piekna im
starsza tym lepsza, ze mamy fajne zycie, planuje drugie dziecko. jestem
skolowana, czasami mam takie doly ze placze po nocach, bo nie wiem co jest
prwdą i co powinnam myslec, robic. On nie chce tego tematu rozdrapywac , bo
twierdzi ze demonizuje sytuacje i powinnam sie skupic na rzeczach dobrych.co
o tym sadzicie?