Dodaj do ulubionych

niezatarta rana

26.02.07, 00:47
Kiedy mialem 18 lat moja pierwsza dziewczyna, pierwsza milosc zostala
zgwalcona. My jeszcze ze soba nie wspolzylismy wtedy, bo znalismy sie od 14-
15 roku zycia i czekalismy z tym do "osiemnastki". Niestety, na jednej z
imprez sylwestrowych, gdzie zostaly zaproszone same ZNAJOME osoby, pojawil
sie jeden nieproszony gosc (chociaz znany nam wszystkim), i kiedy sie wszyscy
upili, sila zaciagnal moja dziewczyne do pokoju obok. Od tamtej pory miedzy
nami wszystko peklo, nie moglismy juz ze soba normalnie rozmawiac, dzis juz
sie ze soba nie widujemy, nie utrzymujemy zadnego kontaktu. Cale towarzystwo
pogonilo kolesia, chlopaki nawet niezle go obili, ale ja wyjechalem z miasta,
a on pare lat pozniej zaczal sie przy niej krecic i...zostali para, a teraz
maja dziecko(!). Jednak samo wydarzenie zepchnalem gdzies daleko w
podswiadomosc, tak bardzo ze przypominajac sobie (jezeli juz) tamto
wydarzenie, nie czulem zadnych emocji!

Po tym wszystkie moje zwiazki z kobietami byly jedna wileka pomylka,
wchodzilem w krótkie zwiazki tylko z tymi dziewczynami, ktorym wyraznie
widzialem ze sie podobam, ja natomiast dawalem sie im "wykorzystywac" w
rzeczywistosci wykorzystujac je. Przez lata nie moglem dojsc do tego,
dlaczego wchodze w jakis zwiazek i nic (moze nie do konca nic, ale...) nie
czuje do kobiety z ktora sypiam lub sypiam i mieszkam. Przez jakis czas
prowadzilem tez abstynencje seksualna lub korzystalem z przypadkowych
propozycji.
Dopiero po kilku rozmowach z moimi przyjaciolkami ktore opisaly swoje
przezycia zwiazane z molestowaniem lub gwaltem (jedna z nich po gwalcie
zostala prostytutka) uswiadomilem sytuacje sprzed lat i pojawily sie znow te
wszystkie negatywne uczucia. Czy dzieki temu pozbylem sie leku przed
kobietami, seksem, cieplem, uczuciami? czy mozna to naprawic i móc wrócic do
tego zebym mógl kochac jakas kobiete tak samo jak tamta pierwsza? to nie jest
tak ze jestem wybredny czy cos takiego; wokól mnie zawsze krecilo sie i kreci
wiele kobiet, podryw czy flirt nie jest tu problemem - to moja psychika.
Jak z tego wyjsc?
Obserwuj wątek
    • leon_k Re: niezatarta rana 26.02.07, 03:51
      Problem jest dopóty dopóki istnieje relacja. Nie rzecz, aby spychać w
      nieświadomośc sprawy, bo przecież chcesz wiedzieć co i jak hehe Łatwo relacje
      gubić poprzez świadomość niewiedzy. Znaczy się, że tworzysz sobie ładne idee,
      jako że niby, ty bo ty to ty, możesz przeżyć cudze cierpienie. Ja jednak
      twierdzę, że ty, właśnie dlatego że ty to ty a nie ktoś inny, tego cudzego
      cierpienia przeżyć nie możesz. Możesz jedynie nękać się tym co o tym cierpieniu
      sobie wymyślisz.

      Co to zmienia? Nic haha Ale pomyśl o tym nic, bo to twoja odpowiedź.
    • c_y_n_i_k Re: niezatarta rana 26.02.07, 08:50
      Chyba masz poważny problem. Mam wrażenie, że świadomie lub nie obwiniłeś o
      rozpad waszego związku twoją byłą dziewczynę. Że gdzieś głeboko w duszy ciągle
      masz do niej żal, za tamten wieczór. Nie wiem na ile jesteś tego świadomy, na
      ile nie. Przypuszczam również, że uznasz moją wypowiedź za niedorzeczność.
      Jeśli jednak się nie mylę, to twoje problemy leżą po stronie zawodu jakiego
      doznałeś. Twoje młode życie toczyło się oscylując wokół pewnych planów,
      przypuszczam, że bardzo oczekiwanych. A tu raptem... coś takiego. Czujemy
      wówczas nieodpartą potrzebę znalezienia winowajcy, a logika potrafi czasem
      podpowiedzieć nam fatalne rozwiązania. Jeśli tak się to potoczyło, to
      upraszczając zagadnienie, przestałeś ufać kobietom; prestałeś wieżyć, że
      możliwej jest stworzenie udanego związku. Nie tyle może w to nie wierzysz, co
      raczej torpeduje cię twoja wałasna podświadomość. To ona wszystko wygasza,
      deprecjonuje.
      Do tego dochodzi jeszcze świadomość tego jak potoczyło się życie twojej byłej.
      Nie mam pewności, co do tego jak możesz sobie poradzić z tym problemem, ale coś
      mi się wydaje, że droga prowadzi przez nawiązanie kontaktu z byłą i wyjaśnienie
      sobie pewnych spraw. Spodziewam się, że wiesz co chciałbyś od niej usłyszeć, a
      co w jakimś stopniu uspokoiłoby twoje wnętrze.
      Myślę też, że powinieneś głęboko przemyśleć samego siebie - taka mała auto
      psychonalaliza. Zastanów się czego potrzebujesz w życiu; gdzie i jak możesz to
      znaleźć; co natomiast ci to uniemożliwia; poszukaj elementu wspólnego i
      przemyśl, czy jest on logiczny; zajrzyj głęboko w serce i zastanów się czy
      czasem nie siedzi tam gdzieś mały egoistyczny diabełek, który winę za
      niespełnione oczekiwania zwalił na kogoś innego i skomplikował ci tym życie.
      Nie zawsze wszystko dostajemy, czasem tracimy coś bezpowrotnie, ale nie chcemy
      tego zaakceptować i rujnujemy sobie życie.
      Uwierz, nie warto.
      • nos100 Re: niezatarta rana 26.02.07, 13:37
        Rzeczywiscie tak bylo: swiadomie ja obwinialem za to, bo niby kogo wtedy mialem
        obwinic? Czy mam do niej zal? Juz chyba nie, ale mam straszna do niej niechec,
        fizyczna wrecz, nie moglbym sie z nia spotkac, nie chcialbym jej zobaczyc. Inna
        sprawa ze ona wyjechala z tym swoim fagasem i z dzieckiem do Anglii (ja tez tu
        mieszkam), a z Anglia kiedy sie wyjedzie jest jak kamien w wode.
        Pozostaje mi wejrzenie w siebie.

        Jest faktem ze przestalem wierzyc w stworzenie udanego zwiazku, tyle ze im
        silniej mnie przekonuje rzeczywistosc ze tak nie jest (znlaem kobiety ktore
        strasznie sie dla mnie poswiecaly, co ja dobieralem jako cos dla mnie
        niewygodnego, wiedzialem ze bede musial to odrzucic), tym bardziej podswiadomosc
        mnie atakuje. W momencie kiedy spotykam kobiete ktora mi sie podoba, z gory
        podswiadomie zakladam ze sie nie uda stworzyc z nia zwiazku - no i oczywiscie
        nic sie nie udaje, bo tak dziala psychika! stracilem w ten sposob dziewczyne na
        studiach bo nie wierzylem ze sie nam uda.

        Dziekuje za odpowiedz. Mimo swojego nicka, nie byla to odpowiedz cyniczna ;-)
        • c_y_n_i_k Re: niezatarta rana 26.02.07, 14:54
          Nick to tylko nick. Choć może nie bez powodu jest, jaki jest. :)

          Pomyśl o sobie. Jesteś jeszcze młodą osobą, więc nie warto porzucać uroków
          jekie daje życie z drugą osobą, zwłaszcza gdy oboje nawzajem się kochacie. Co
          przeżyłeś to twoje, czasu nie cofnie, a życie historią przeważnie niczego
          dobrego nie przynosi. Obejrzyj się jeszcze raz za siebie, weź głęboki oddech i
          daj kroka przed siebie. Nie oglądaj się już za siebie.
          Jeśli tego nie uczynisz, zgorzkniejesz i być może będziesz mógł za jakiś czas
          używać mojego nicka.
          Spójrz na to wszystko również z innej strony. Jakaś cząstka ciebie usilnie dąży
          do poznania kogoś i pokochania tej drugiej osoby. Inaczej nie szuakłabyś
          kontaktów z innymi kobietami i nie odczuwałbyś wewnętrznej walki z obawami o
          przyszłość. Skoro jednak tak się dzieje, znaczy coś jest na rzeczy. Może pora
          już pozwolić sobie na więcej otwartości i nadziei? Więcej wiary ci życzę, nie z
          takimi problemami możesz sobie radzić jako człowiek, więc nie ograniczaj się na
          siłę.
          • nos100 Re: niezatarta rana 26.02.07, 15:47
            super, dzieki :)
            dzieki za odpowiedzi, naprawde mi pomogly!

            pozdrawiam!
    • taisy Re: problem jest bardziej stary niz ci sie wydaje. 26.02.07, 19:47
      To jest jakis problem z toba samym. Chyba raczej nie wiele ma wspolnego z twoja
      byla dziewczyna.
      Apropo tej dziewczyny, czy wierzysz ze to byl gwalt? Raczej jak znam zycie to
      nie byl taki zwyczajny gwalt.Gwaltem to nazwano pozniej dla wygody. Aby cie nie
      ranic. Sam pewnie nie wierzysz ze to byl gwalt.
      • brak-chmur Re: problem jest bardziej stary niz ci sie wydaje 26.02.07, 20:00
        Boże , dlaczego kobiety są dla siebie takie wredne?????????!!!!!!!!!!!!!!
        • taisy Re: problem jest bardziej stary niz ci sie wydaje 26.02.07, 20:33
          A dlaczego zaraz -wredna-
          Chlopak pisze ze..."a on pare lat pozniej zaczal sie przy niej krecic
          i...zostali para, a teraz
          maja dziecko(!). " To jaki tam byl gwalt? Jak mozna z gwalcicielem byc para i
          dzieci robic?
          Wiodocznie nie byl gwalcielem.
          • za_az Re: problem jest bardziej stary niz ci sie wydaje 26.02.07, 21:35
            Być może:
            - gwałciciel miał poczucie winy i chciał odkupienia win swoich,
            - dziewczyna wybaczyła gwałcicielowi, ujął ją swoim urokiem osobistym
            ... mamy happy end.
            Takie historie zadażają sie nie tylko w filmach. Czy to nie piękne.

            Chłopakowi dziewczyny pozostał żal do niej i do SIEBIE że jej nie obronił, ochronił... i mści sie na sobie... na wybaczenie jej i sobie musi jeszcze trochę popracować...ale skoro mu zależy i go to dręczy - też przewiduję happy end... czego mu z całego serca życzę :). Chcieć to w 99% móc.
          • brak-chmur Re: Do przemyślenia dla Taisy 28.02.07, 13:32
            Mam do Ciebie bardzo intymne pytanie , więc podkreślam, że nie oczekuję
            odpowiedzi.:)
            To właściwie problem do przemyślenia.
            Czy byłaś kiedyś ofiarą gwałtu?
            Jeśli nie, to spróbuj sobie wyobrazić, co czuje ofiara i jakie mogą być motywy
            jej postępowania wobec sprawcy.

            Największym błędem , jaki popełniamy tutaj wszyscy na forum , jest wyciąganie
            jednoznacznych wniosków z perspektywy WłASNYCH, czyli odmiennych doświadczeń.
            • c_y_n_i_k Re: Do przemyślenia dla Taisy 28.02.07, 14:39
              brak-chmur: Nie wszyscy tak czynią. :)
              • brak-chmur Re: Do przemyślenia dla Taisy 28.02.07, 14:46
                c_y_n_i_k napisał:

                > brak-chmur: Nie wszyscy tak czynią. :)

                Wiem i cenię bardzo tych, którzy starają się być obiektywni, ale czasem
                popełniamy ten grzech mimowolnie i w dobrych intencjach:)
                Pozdrawiam:)
            • taisy Re: Do przemyslenia dla Brak-chmur:=))) 28.02.07, 18:38
              A co jest takiego intymnego w pytaniu o gwałt? Gdzie jest erotyka, czy
              prywatność w samym pojęciu GWAŁT i gdzie miejsce na intymność w jednym z
              najbatdziej barbarzyńskich wyczynów jaki cżłowiek wobec drugiego człowieka moze
              się posunąć?

              Czy trzeba być zamorodowanym, aby wiedzieć co czuje ofiara w chwili śmierci i
              jaki ma stosunek wobec mordercy? Myśli- dobrze robisz,że mnie mordujesz,
              zasłużyłem sobie na to, jak przeżyję dam ci buzi...-

              Bo takie wrażenie odnoszę czytajac historię opisaną przez autora.
              To co z tego, ze facet został 'ukarany' przez kolegow, jednak sprawa nie
              została zameldowana na policję, sprawca nie został PRAWNIE ukarany. A za gwałt
              powinny być kary i to bardzo surowe. Sama poszkodowana po latach spotyka
              sprawcę, wybacza mu jego przestępstwo, ze potraktował ją przedmiotowo, do tego
              zostaje z nim i ma dziecko. Dla wielu jest to piękna filmowa historia, mi się
              wierzyć nie chce... ze był to gwałt.
              Nie trzeba pasć ofiarą gwałtu, wystarczy poczytać historie osób zgwałconych jak
              latami leczą swoje rany u psychologów, jakie ma to odbicie na psychice, jak
              wiele kobiet nie daje sobie z tym rady, są takie, które popełniaja
              samobójstwo.Inne mają latami problemy seksualne i nie są w stanie zblizyć się
              do żadnego mężczyzny.

              Nie wiem w jakim momencie życia kobieta tu opisywana padła ofiarą gwałtu, czy
              było to w trakcie, wiele lat zanim, czy po wydarzeniu. Ale w moich oczach to
              ktoś wybitnie chory i potrzebujący pomocy.A napewno ktoś kto nie ma zbyt wiele
              szacunku do siebie i swojej osoby.
              • brak-chmur Re: Do przemyslenia dla Brak-chmur: 28.02.07, 22:35
                Gwałt jest aktem przemocy i nie ma nic wspólnego z seksem, ale dla młodej ,
                niedoświadczonej kobiety jest również aktem inicjacji, co skutkuje ruiną jej
                życia zarówno w seksualnym , jak i emocjonalnym wymiarze.
                Każdy wiktimolog zna przykłady nie konwencjonalnego zachowania ofiar tego
                szczególnego zamachu na godność kobiety.


                P.S. Niepotrzebnie się irytujesz. Zakwestionowałaś fakt gwałtu a ja wyraziłam
                swój sprzeciw. To wszytko.
                • nos100 Re: Do przemyslenia dla Brak-chmur: 01.03.07, 18:49
                  dokladnie!
                  co to moglo miec wspolnego z miloscia, czuloscia, cieplem itd.
                  ciekawe co?
                  • c_y_n_i_k Re: Do przemyslenia dla Brak-chmur: 02.03.07, 11:38
                    do autora wątku: Kolego, ależ ty jesteś agresywny. Stonuj troszeczkę. Napisałeś
                    na forum; szukałeś rady, wsparcia.
                    Nie sądzisz, że powinieneś okazać trochę więcej otwartości, na to co inni mają
                    do powiedzenia (zwłaszcza, że czasem nie plotą bez sensu)?
                    Rozumiem, że masz jakieś ugruntowane przekonanie o całej sytuacji, ale mylisz
                    się wielce zakładając, że wszystko wiesz najlepiej i wszystko obserwujesz z
                    właściwej perspektywy - nie znane ci jest twierdzenie o braku obiektywności u
                    ofiary? A ty na pewien sposób jesteś właśnie ofiarą zdarzenia, które opisujesz.
                    Korzystaj więc w umiejętny sposób z wiedzy i doświadczeń innych osób, które
                    podają ci na tacy pewne cenne informacje, które mogą pomóc ci przebrnąć przez
                    problemy. Nie walcz z tymi osobami - bo chyba sam tego naprawde nie chcesz.
              • nos100 Re: Do przemyslenia dla Brak-chmur:=))) 01.03.07, 18:32
                sluchaj gosciu/gosciowo!
                nie poszlo na paly bo my jestesmy z marginesu spolecznego. z proletariatu,
                gdzie kodeks honorowy ZABRANIA jakiejkolwiek wspolpracy z tzw. Wladza.
                to jedno
                to ze ja tutaj pisze, i znam troche psychologie, socjologie, itd. to fakt taki
                ze mam przez wiele lat nabywalem wiedze tak ksiazkowa (teoretyczna) jak zyciowa
                (empiryczna). mam silne podstawy do tego zeby nazwac to gwaltem, bo:
                - BYLEM QWA TAM I ONA BYLA I ON BYL I WIEMY I INNI BYLI CO ZASZLO!
                juz pisalem: nie bede w szczegoly wchodzil. TO BYL GWALT. zadnych tlumaczen tu
                czy tam. nie chce Cie atakowac osobiscie, ale chyba nie zszedles nizej (jakby
                to mieszczanstwo powiedzialo) i nie wiesz co sie tam dzieje.
                - pisze uzywajac dyskursu mieszczanskiego: "na margienesie spolecznym dzieja
                sie zle rzeczy" bla bla bla
                takie "rzeczy" przydarzaja sie wielu kobietom, dziewczynom i znam 100 takich
                historii, bo siedze w tym i nie znam dziewczyny ktora by nie byla chociaz w
                najmniuejszym stopniu molestowana seksualnie!
                co? blad? powinienem gwalcic bo taki jest stereotyp Zdobywcy?
                czlowieku! pomysl o krzywdzie tych wszystkich kobiet, pomysl o tym ze kazda
                kobieta byla jakos molestowana (nie powiedziala ci? czlowiek niegodny
                zaufania!) a nie chce albo nie moze o tym mowic. a jak sie dowiesz o tym to
                popatrz na meska populacje i wtedy powiedz ze my, mezczyzni jestesmy uczciwi,
                uczuciowi, troskiliwi bla bla bla
                to co mowisz jest podswiadoma akcptacja przemocy wobec kobiet a ja tego NIE
                AKCEPTUJE!
      • nos100 Re: problem jest bardziej stary niz ci sie wydaje 28.02.07, 13:23
        to BYL gwalt
        nie opisalem szczegolow, i nie mam zamiaru tutaj tego robic, wiem o wiele
        wiecej, i wiem co sie dzialo, przeciez to mnie dotyczylo takze!
        a to ze ona sie z nim zwiazala to nie jest dziwne, takich sytuacji jest mnostwo,
        szczegolnie na wsiach, malych miasteczkach czy malych, zamknietych srodowiskach,
        gdzie presja otoczenia i wiele innych rzeczy wplywa na czyjes decyzje. a ona
        byla BARDZO SLABA PSYCHICZNIE i prawdopodobnie jest nadal.
        a czy to jest szczesliwy zwiazek to raczej watpie: koles jest cpunem i
        alkoholikiem, terroryzowal ja i bil, urzadzal jakies libacje na domu...poza tym
        to jest typ o mentalnosci dresa i kretyna a nie jakis czuly i opiekunczy maz.
        moze po tym jak sie dziecko urodzilo juz sie uspokoil, ale nie wydaje mi sie
        zeby na dlugo. mysle tez ze skoro nie poniosl za to zadnej kary (poza tym ze 2
        dni po gwalcie dostal naprawde niezly w...dol od chlopakow z dzielnicy) to
        poczul sie bezkarny i stwierdzil ze moze ja wziac. poza tym znam jeszcze jedna
        dziewczyne ktora takze wykorzystal kiedy byla pijana i tez pala zadza zemsty.
        nie wspomne juz o tym ze od tamtej pory cale towarzystwo sie rozpadlo i nikt nie
        utrzymuje bliskich kontaktow z ta para.
    • solaris_38 dentysta 26.02.07, 22:37
      zraniona tkana krzywo rośnie
      tworzy zrosty

      tak sie u ciebie w sercu stało
      czy blizny bolą ? mogą boleć ale najczęściej się ich nie czuje
      i ten zanik czucia jest problemem
      bo nie można mieć dobrego życia uczuciowego bez czucia

      seks można mieć

      ale nie uczucia

      dlatego warto iść do terapeuty bo oni od tego są

      tak jak zęby psują sie często tak ludzkie uczucia też ulegają zranieniom i
      wymagają pomocy w naprawie

      a inna sprawa ze .. zaakceptowałeś seks bez uczuć

      kiedy używasz seksu tylko na poziomie ciała to tak jakbyś odciął ciało od duszy

      ani ciało ani dusza nie czuje sie z tym dobrze

      TO przecież czujesz?

      a skoro tyle czucia masz aby czuć ze jest coś z tym źle to - dobry początek

      możliwość wyjścia


      • kol.3 Re: Do nosa 04.03.07, 13:49
        Człowieku, byłeś ze swoją dziewczyną na imprezie i pozwoliłeś, żeby ją inny
        facet zgwałcił?! Wszyscy znajomi byli i pozwoliliście na to??? I potwierdzasz,
        że to był gwałt. Wobec tego jesteś męskim zerem i z tym masz problem.
        • memento2 Re: Do nosa 04.03.07, 13:55
          A może on popatrzeć sobie chciał bo tak lubi?;-) Mama takich u siebie na
          leczeniu. Beznadziejne przypadki.
          • kol.3 Re: Do nosa 05.03.07, 22:16
            I taki ch... jeszcze się wywewnętrznia na forum ze swoimi zasr..nymi
            rozterkami, a inni go żałują. O tempora!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka