Dodaj do ulubionych

partner po rozwodze

28.02.07, 20:53
Witam,

Problem (albo moze i nie) z ktorym nie moge sobie poradzic.
Moj obecny partner jest po rozwodzie a mi bardzo ciezko sie z tym pogodzic.

Od poczatku wiedzialam jaka jest sytuacja
jak sie poznawalismy to formalnie rozwodu jeszcze nie bylo - papiery byly w
sadzie).
Ja sie zakochalam i to bardzo, on rowniez mowi ze mnie bardzo kocha - i wierze
mu w 100%. Niemniej caly czas gdzies tam przewija sie ex-zona a ja nie
potrafie przejsc z tym do porzadku dizennego - to jednak cos innego niz byla
dziewczyna.
Czy ktos moze byl/ jest w podobnej sytuacji ?
Moze jakies rady jak poradzic sobie z tego rodzaju uczuciami zwiazanymi z
faktem posiadania ex-zony?


lizz
Obserwuj wątek
    • nelly_27 Re: partner po rozwodze 01.03.07, 07:44
      Jakiś czas temu znalazłam się w podobnej do Twojej sytuacji, z tą różnicą, że
      mój partner miał dziecko (6 letnie które zostało z matką) kiedy się poznaliśmy
      on jeszcze nie miał rozwodu, żona od niego odeszła...( dodam że ja jestem osobą
      wolną);nie chce się wgłębiać w całą sprawę i historie naszego rocznego związku
      (bo nasza znajomość trwała właśnie rok)..ale hmmm no właśnie... powiem tak - ja
      poznając go wiedziałam jaką ma sytuację, zakochałam sie i nie widziałam świata
      poza nim. Dodam, że małą bardzo polubiłam więc tu nie było problemu, pogodziłam
      się z faktem że on jest po rozwodzie z pewnym już życiowym balastem...chciałam
      sobie ułożyć życie z tym człowiekiem ale on okazał sie zwykłym "gó..arzem"-
      pomimo że miał 31 lat.

      O naszym rozstaniu przeważyło to, że po jakimś czasie zaczął mnie zdradzać i
      okłamywać;(chyba byłam jedynie "lepcem" na nieudane małżeństwo.) Ja byłam
      gotowa zaakceptować tę sytuacje - kochałam go!!- niestety on tego nie potrafił
      docenić.Kochałam go i zrobiłabym dla niego i dla tej małej bardzo wiele ale to
      że on się zachowywał tak a nie inaczej w stosunku do mnie (w trakcie naszej
      znajomości umawiał się z innymi kobietami poznanymi najczęściej przez czat
      internetowy. Wiesz...kochająca kobieta jest w stanie zaakceptować i pogodzić
      się z wieloma rzeczami pod warunkiem że ta druga osoba to doceni, kocha i
      pomoże..w naszym związku on popsuł wszystko..no ale to moja historia..cóż
      miałam pecha:-( co do ex żony...cóż ona zawsze będzie gdzieś w tle ale postaraj
      się o tym nie myśleć - to ktoś kto był w jego życiu- teraz jesteś Ty. Cieszcie
      się sobą.

      Ja już nigdy nie zwiąże się z facetem po rozwodzie.
      • brak-chmur Re: Nelly..... 01.03.07, 08:03
        Przecież jesteś świadoma , że to nie jego nieudane małżeństwo, ale pospolite
        sk...syństwo zrujnowało Ci życie(!)

        Zamiast szufladkować ludzi na "po rozwodzie" i "wiecznych singli", dzieci
        alkoholików i jedynaków itp, lepiej i skuteczniej unikać ludzi ZŁYCH,
        pozbawionych zasad, zimnych, bezwzględnych i wyrachowanych egocentryków.
        • sponsor301 wyjątkowo rozsądna wypowiedź! ;-) 01.03.07, 08:05
      • sponsor301 masz rację! 01.03.07, 08:04
        Faceci przed rozwodem są lepsi! ;-)))
        • brak-chmur Re: masz rację! 01.03.07, 08:10
          sponsor301 napisał:

          > Faceci przed rozwodem są lepsi! ;-)))

          Dla kogo?:)
          • sponsor301 nie wyczuwasz ironii? ;-) 01.03.07, 08:27
            • brak-chmur Re: nie wyczuwasz ironii? ;-) a TY? :) n/t 01.03.07, 08:29

      • lizzan Re: partner po rozwodze 01.03.07, 18:34
        Moj partner na szczescie nie ma dziecka z ex-zona -> co mnie cieszy ;)

        Mam nadzieje ze jakos sobie poradze z tym "problemem",
        ale przyzjnaje ze jest mi ciezko i nie do konca sama wiem jak sobie z tym
        poradzic.
        Teoretycznie niby mam wszystko obmyslane - tzn ze to jest byla zona,
        ze ona to juz przeszlosc, ze teraz jestem ja etc.... ale mimo wszystko ciezko :/

        lizz
    • brak-chmur Re: Dlaczego kobiety odchodzą....? 01.03.07, 09:15
      Powyższy wątek skłania do refleksji nad przyczynami dla których kobieta porzuca
      mężczyznę.
      Nie jest to naturalne i moim zdaniem podyktowane ZAWSZE ważnymi powodami.
      Były partner autorki wątku był najprawdopodobniej pospolitym
      dziw...rzem-netomanem, jakich setki obecnie, i z tego powodu porzuciła go żona.
      Innymi przyczynami dla których kobieta decyduje się odejść jest alkoholizm
      mężczyzny i mniej lub bardziej zakamuflowany sadyzm.
      Co jeszcze dorzucicie do tej listy?:)
      • uczula Re: Dlaczego kobiety odchodzą....? 01.03.07, 14:38
        No np. gdy partner zaciaga dlugi, ktore musimy splacac RAZEM...a dlugi zaciaga
        sam i bez naszej wiedzy i zgody.
        gdy partner woli towarzystwo kolegow przy piwie niz wlasnej zony i dzieci (nie
        wiem po co sie taki zeni...)i nie chce z tego zrezygnowac...zona kibluje w domu
        a on - wieczny kawaler! od imprezy do imprezy.
        • brak-chmur Re: Dlaczego kobiety odchodzą....? 01.03.07, 17:14
          uczula napisała:

          > No np. gdy partner zaciaga dlugi, ktore musimy splacac RAZEM...a dlugi zaciaga
          > sam i bez naszej wiedzy i zgody.
          > gdy partner woli towarzystwo kolegow przy piwie niz wlasnej zony i dzieci (nie
          > wiem po co sie taki zeni...)i nie chce z tego zrezygnowac...zona kibluje w domu
          >
          > a on - wieczny kawaler! od imprezy do imprezy.


          O tak.....już niemal zapomniałam o 3tys$, które musiałam spłacić i całej reszcie
          zobowiązań, ale to jeszcze znosiłam.
          Brak uczuć i przemoc zadecydowała o ucieczce z dzieckiem.
          Nigdy tej decyzji nie żałowałam.
      • lizzan Re: Dlaczego kobiety odchodzą....? 01.03.07, 18:31
        > Były partner autorki wątku był najprawdopodobniej pospolitym
        > dziw...rzem-netomanem, jakich setki obecnie, i z tego powodu porzuciła go
        żona.

        Nie jest to typ jak napisales "pospolitego dziwkarza" i nie napisalam ze to
        zona go zostawila wiec prosze nie osadzaj czegos o czym nie masz pojecia.

        Facet jest "normalnym" mezczyzna, ktory poprostu podjal jakis czas temu
        zbyt pohopna decyje i dlatego dzis jest po rozwodzie.

        Problem polega na tym ze mi jakos ciezko zaakceptowac fakt istnienia ex-zony,
        i nie potrafie sobie z tym poradzic.

        lizz
    • romka_p Re: partner po rozwodze 02.03.07, 08:10
      Po prostu, myslisz o facecie jako wlasnosci ktory ma tylko Cie tylko wielbic i
      kochac. Ludzi nie ma sie na wlasnosc. Jestes jedna z wielu ludzi w jego zyciu,
      nigdy nie bedziesz miala jego wszystkich uczuc dla siebie, nigdy.
      Wspolczuje facetowi miec babe ktora robi problem z niczego.
      • elsonador do lizzan 03.03.07, 23:15
        Lizzan wiesz może skup się na swoim życiu i twojego partnera. Jego ex-żona to po
        prostu ex-kobieta. Nieważne, czy była żona czy była kobieta ze związku
        nieformalnego, zawsze to będzie była, z którą nasz partner był kiedyś. To pewnie
        nie twój pierwszy partner, moze nie miałaś jakiegoś długiego związku. Wierz mi
        można być w nieformalnym związku długo i sie moze rozpasć i chociaż nie ma
        rozwodu w sądzie, to człowiek czuje sie jak po rozwodzie. Skup sie na waszym
        związku, ex traktuj jak ex. W naszym życiu pojawia sie wiele osób które cos do
        tego życia wnosza, uczymy się na błędach. Jeżeli będzie wam sie układało i
        będziecie sie dogadywać, to nawet dziesięc ex-żon nie będzie w stanie na to
        wpłynąć. Trzymaj się i nie daj się natrętnym myślom.
        • lizzan Re: do lizzan 04.03.07, 18:38
          Dzieki za te slowa.
          Akurat sytuacja wyglada tak ze ja mam za soba dlugolteni nieformalny zwizek
          (ponad 7 lat) i doskonale rozumiem ze mozna miec bylych partnetow, ktory w
          jakis sposob wplywaja na nasze zycie.
          Faktem jest tez ze staram sie zyc z faktem istnienia ex-zony niemniej to cos
          wiecej niz ex-nieformalny partner.
          Po roznego rodzaju przemysleniach mysle ze poprostu musze sie poczyc bardziej
          pewna jego i jego uczyc ale mimo to jest we mnie nutka zwatpienia/
          niepewnosci...

          lizzan
          • fiji60 Re: do lizzan 04.03.07, 18:57
            Tak, generalnie, to elsonador ma rację.
            Ty masz tworzyć nowy związek i jeśli bądziesz nieustannie zastanwiać się jak to
            będzie póżniej to możesz dość do nikąd. A, tego Ci nie życzę.

            Mówię tutaj jako ex (zdradzona) i nadal uważam, że nie należy się poddawać
            losowi. Mężczyźni są do zaakceptowania. Nie należy , niejako z urzędu, jedynie
            w nich szukać winy małżeńskich niepowodzeń. A kto, nam na początku tzw. drogi
            życiowej obiecywał. że sam lajf będzie? Same sobie to obiecałyśmy.
            Ty, myśl głównie o sobie, bo dużo już lat może straciłaś bezpowrotnie.
            Cokolwiek uczynisz zwątpienie będzie tego udziałem.Na to to już nie ma rady.
            Jesteś człowiekiem, bo myślisz (dużo myślisz).
      • lizzan Re: partner po rozwodze 04.03.07, 18:43
        Wydaje mi sie ze kazda kobieta chcialaby miec mezczyzne ktory bedzie ja kochal
        i wielbil i fakt czy ktos jest po rozwodzie czy nie nie ma tu znaczenia.

        Kazdy ma jakies ex-zwiazaki (badziej lub mniej powazne).

        Nigdzie nie napisalam ze chce miec go na wlasnosc - napisalam ze nie do konca
        radze sobie z ta sytuacja.
        Jezeli uwazasz ze robie problem z niczego to rozwin temat - przedstaw swoje
        zdanie - moze inne spojrzenie na sytuacje pomoze mi poradzic sobie z sytuacja a
        nie krytykuj bezargumentowo.

        lizzan
        • fiji60 Re: partner po rozwodze 04.03.07, 21:09
          Lizzan, przeczyaj juto ode mnie pocztę gazetową. Teraz nie mogę i nie chcę
          rozmawiać. Umarł.


          Tafek Nalepa!
          Przyjażniiśmy się kiedyś. Kiedy bylsmy Młodzi
        • peggykombinera Re: partner po rozwodze 05.03.07, 09:25
          Widzisz, Lizzan, w sporym stopniu rozumiem Twoj problem. Owszem, mój partner nie
          ma za sobą rozwodu, ale ma za soba wieloletni związek ze znamionami konkubinatu.
          I wiem, jak cieżko mi było się odnaleźć w tym wszystkim, jak jej pojawienie sie
          na horyzoncie w jakiejkolwiek postaci (tel, sms, @) burzyły moj spokoj. Czułam
          się bardzo niepewnie. To prawidłowa reakcja, potrzebowałam czasu i jak sie
          później okazało wygadania się. Przez jakiś okres dzielnie wszystko znosiłam, nie
          mówiłam, jak mi przykro, jak mi czasem ciężko. W dodatku doszła jeszcze
          interpretacja własna swojego zachowania, myślałam, że jestem przypadkiem
          wstrętnej zazdrośnicy... pewnego dnia nie wytrzymałam i powiedziałam, wyrzuciłam
          to z siebie, bo prowadzenie wielogodzinnych przemysleń w zaciszu własnego pokoju
          czasem nakręca nas i zniekształca obraz rzeczywisty. Wydaje mi sie, ze kazdy
          człowiek potrzebuje okreslonej ilosci czasu, by się odnalezc w nowej sytuacji.
          Nie dręcz się i czekaj, jesli to jest TEN to za jakiś czas wszystko samo sie
          ułoży. Zobaczysz.
          A tak na marginesie to rozwód - sam wyrok rozwodowy - to potwierdzenie sądu, ze
          zwiazek przestaje istniec. Reszta jest taka sama jak przy niesformalizowanych
          zwiazkach. Bohaterami sa osoby, uczucia, tylko samo zakonczenie musi odbyc sie z
          udzialem osob trzecich. Staraj sie o tym nie myslec, to tylko świstek.

          pozdrawiam i życzę sił
          Peggy
          • lizzan Re: partner po rozwodze 11.03.07, 18:35
            Mam nadzieje ze Twoje "wygadanie" sie pomogl :)

            Ja tez juz etap "wygadania" sie mam za soba.
            Wydaje mi sie ze jasno okreslilam ze wszelakie kontakty sprawiaja mi jakas tam
            przykrosc. Licze ze teraz bedzie lepiej.
            On moze i nie zrozumial dlaczego tak sie dzieje ale zaakceptowal fakt ze np.
            nie zycze sobie kontaktow z byla zona bo to powoduje ze czuje sie zagrozona.
            niepewna etc....

            Jestem optymistycznie nastawiona.

            lizzan
            • bbrodz Re: partner po rozwodze 11.03.07, 19:26
              na te i inne problemy polecam forum macochy; a inne hasło do wyszukiwarki to
              nexie; mi pomaga
              • lalka-mi Re: partner po rozwodze 11.03.07, 19:40
                Partner po rozwodzie, to partner, ktory tak naprawdę nigdy już nie wystartuje
                od zera.Ma zazwyczaj jakieś przeżycia(różne), ma (to jest prawdopodobne) dzieci
                itd.
                Wszystko to sprawia, że nie odetnie się od tej przeszłości tak po prostu, ona
                będzie zawsze cieniem Waszego związku. I teraz trzeba się zastanowić czy
                przypadkiem my same potrafimy to zaakceptować, czy po jakimś czasie nie
                zaczniemy mieć (idiotycznych ) pretensji, że on kocha swoje dziecko z
                poprzedniego małżeństwa, że ma (jednak) wspólne sprawy z byłą małżonką( to
                normalne-maja w końcu dziecko) itd .itp.
                Często dobry związek z mężczyzną po rozwodzie, jednak w dużym stopniu zależy od
                dojrzałości nowej partnerki. Sama miłość może nie wystarczyć, musi być jeszcze
                rozsądek i człowieczeństwo.
                A piszę to mając w pamięci posty z tego forum jak miotała się tu jedna pani, że
                jej mąż poświęca czas swojemu dziecku z poprzedniego małżeństwa.
                A od siebie życzę szczerze- powodzenia.
                • lizzan Re: partner po rozwodze 12.03.07, 09:16
                  Na szczescie nie ma dzieci z ex-malzenstwa,
                  a i samo malzenstwo nie trwalo dlugo (okolo rok).

                  Ale masz racje...duzo zalezy odemnie i zdaje sobie sprawe.

                  lizzan
            • peggykombinera Re: partner po rozwodze 12.03.07, 20:34
              Odpowiednie nastawienie to podstawa, tak trzymać!
              Najważniejsze wg mnie to mówić wprost co sie czuje i mysli, takie duszenie w
              sobie, zastanawianie sie, analizowanie powoduje lekkie zniekształcenie
              rzeczywistości, można popaść w paranoję.
              Jeśli chodzi o rozumienie czy też jedynie zaakceptowanie stanu faktycznego to
              wydaje mi się (chociaż daleka jestem od jakichkolwiek ocen), ze Twój partner to
              zrozumiał, musi tylko wszystko tak do samego końca przetrawić. No i
              fantastycznie, że się stara :-) dzięki temu Twoje samopoczucie stało sie chociaż
              kapkę lepsze, czyż nie?

              Najważniejsze, by jakos sobie z sytuacjami zagrożenia radzić. Po pewnym czasie
              odczuwa się swego rodzaju pewnośc uczuć (aczkolwiek bywa to zgubne, ale nie o
              tym dzisiaj :P) i wtedy jakos łatwiej przełknąć pojawienie się na horyzoncie ex,
              bez względu jaki ma status.

              Także życzę braku zagrożenia:-)
              pozdrawiam,
              Peggy
              • lizzan Re: partner po rozwodze 13.03.07, 23:05
                Ze staraniami partnera to masz racje
                - ja widze ze sie stara zebym ja czula sie lepiej
                i faktycznie tak jest.

                Ja jestem dobrej mysli jezeli chodzi o moje samopoczucie wobec ex
                - i mam nadzieje ze tak zostanie.

                dzieki za cieple slowa

                lizzan
    • gocha033 niby dlaczego to cos innego? 11.03.07, 19:58
      lizzan napisała:

      > Niemniej caly czas gdzies tam przewija sie ex-zona a ja nie
      > potrafie przejsc z tym do porzadku dizennego - to jednak cos innego niz byla
      > dziewczyna.

      Jestes niewolniczka wiary w papiery?
      Jezeli nie ma dzieci, to i sam slub nie ma zadnego znaczenia :)
      • lizzan Re: niby dlaczego to cos innego? 12.03.07, 09:31
        > Jestes niewolniczka wiary w papiery?
        > Jezeli nie ma dzieci, to i sam slub nie ma zadnego znaczenia :)

        Szczerze mowiac nigdy nie przypuszczalam ze moge sie tak czuc,
        ze te jak to okrelilas "papiery" moga sprawiac mi az taki problem.

        Chodzi o to ze slub ma jednak znaczenie (nawet jezeli nie ma dzieci).
        Dla mnie jet roznica pomiedzy "chodzeniem ze soba" a byciem malzenstwem
        -> "prawie robi duza roznice"

        Sama nie wiem...moze chodzi poprostu o to ze boje sie potencjlnej powtorki z
        rozrywki z jego strony, ze on nagle dojdzie do wniosku ze to nie to......ale to
        juz dywagacje....

        Lizzan
        • gocha033 Re: niby dlaczego to cos innego? 12.03.07, 13:55
          lizzan napisała:
          > Sama nie wiem...moze chodzi poprostu o to ze boje sie potencjlnej powtorki z
          > rozrywki z jego strony, ze on nagle dojdzie do wniosku ze to nie to......ale
          to juz dywagacje....


          Dokladnie o tym samym myslalam.
          Ale do takiego wniosku moze dojsc tak samo, niezaleznie od tego,
          czy mial z ta inna slub, czy zyl z nia na "tkzw kocia lape".

          Slub "bez wyzwania" - jakie mu towarzyszy, czyli wspolnych dzieci, lub chocby
          choroby jednego z partnerow, jest tyle wart, co kartka papieru na ktorym jest
          zapisany...
          Czy mowiac powazniej: - jest tyle wart, ile warta jest WOLA wspolnego bycia.

          Przeciez gdy parnerzy, mieszkaja ze soba powiedzmy 3 lata , ale bez slubu,
          to jednak tez istnieje pewien "domysl", ze skoro tyle razem sa, to chca byc
          ze soba nadal?
          • lizzan Re: niby dlaczego to cos innego? 12.03.07, 15:24
            Teoretycznie masz racje - sama sobie tak tlumacze ;)
            Ale jednak ten "papierek" to cos wiecej.

            Mysle ze poprostu nie moge o tym myslec na kazdnym kroku bo wykoncze
            nie tylko siebie ale i caly zwiazek.
            Moze z czasem, gdy poczuje sie bardziej pewna, to przestane sobie zawracac
            glowe bzdurami ;)

            Dzieki za mile slowa.

            Lizzan
    • majka_3 Lizzan 11.03.07, 20:22
      radzę Ci popracować nad własną wartoscią siebie.
      Zawsze bedą jakieś dziewczyny, zony itd.

      Ja tak sie zastanawiam nad twoimi postami i niewiem czego tak naprawdę się
      obawiasz, czego sie boisz?
      -czy tego ze on bedzie wolał ją, za moze od Ciebie odejsc?
      -czy tego ze ona jest lepsza itd wg. Ciebie, madrzejsza, ładniejsza?

      Czego sie tak własciwie boisz?
      Przecież też miałaś poważny, długotrwały zwiazek.On tak samo-zgadzam się z Tobą
      ze chodzenie a bycie w małżenstwie to inne sprawy.

      Popracuj nad sobą tak czy siak, bo stawiasz się poprostu w gorszej pozycji.
      Mnóstwo jest kobiet wokół, mnóstwo facetów -nie daj się swoim myslom, bo
      popadniesz w jakis chory obłęd.



      • lizzan Re: Lizzan 12.03.07, 09:28
        > Czego sie tak własciwie boisz?
        Dobre pytanie.

        Nie boje sie tego ze spowrotem sie zejda,
        ale chcialabym zeby ona poprostu zniknela z jego zycia - ale wiem ze to
        niemozliwe.
        Chyba boje sie byc postrzegana jaka ta gorsza etc.

        To wszystko jest zupelnie nieracjonalne bo ja wiem ze on bardzo mnie kocha,
        wiem ze jestem najwazniejsza. Ale jakos w glebi serca/duszy czuje sie w jakis
        tam sposob zagrozona....

        Wielkie dzieki za rady.

        Lizzan
    • glenn1968 Re: partner po rozwodze 12.03.07, 08:12
      Jestem partnerką po rozwodzie.Niestety moj obecny i bardzo kochany chłopak musi
      często wysłuchiwać o moim ex,na szczescie ze złej strony,w koncu komu mam sie
      wyzalic?Staram sie jednak nigdy z Nim nie poruszac tematów z pzeszłosci tych
      miłych,to by na pewno bolało.Gdy byłam po rozwodzie -spotkałam sie pare razy z
      rozwodnikiem,który wciąz deklarował sympatie do swej ex.wkurzyło mnie to,dałam
      sobie z nim spokój.Ale Ciebie nie namawiam do rozejscia.Badz cierpliwa.Czas
      pomoze mu zatrzec pamięć o byłej zonie a zycie z Tobą da nowe tematy do
      wspomnień irozwazań:)Łebcio w góre,cierpliwosci i prosze-powiedz mu,by starał
      sie unikać rozmów o niej,jak kocha to zrozumie/swoja droga który facet nie lubi
      mówic o swoich kobietach?:(/
      • lizzan Re: partner po rozwodze 12.03.07, 09:23
        Akurat juz postawilam sprawe jasno, ze chcialabym zeby unikal
        opowiadania o niej a w szczegolnosci w formie "moja zona"/"moja byla zona" (a
        tak to wygladalo na poczatku) - i musze przyznac ze trzyma sie tego.

        Obiektywnie rzecz biorac moja partner jest w 100% fair ze mna.
        Przystal na moja prosbe zeby nie spotykal sie ze swoja byla zona
        i faktycznie stara sie o niej nie wspominac.


        Lizzan
        • ta Re: partner po rozwodze 14.03.07, 15:46
          izzan napisała:

          > Akurat juz postawilam sprawe jasno, ze chcialabym zeby unikal
          > opowiadania o niej a w szczegolnosci w formie "moja zona"/"moja byla zona" (a
          > tak to wygladalo na poczatku) - i musze przyznac ze trzyma sie tego.

          Dlaczego ma nie mówić "była żona" ? Wszak to prawda. Zakopywanie pod dywan nic
          nie daje. Był żonaty czyli miał żonę, rozwiódł się, jest stanu wolnego, ale jest
          byłym mężem, który ma(? ech ta polszczyzna :)) byłą żonę.
          Zastanów się co cię uwiera, bo, moim zdaniem problem leży gdzie indziej...
          Nie oświadczył się jeszcze ;) ?
          Ta_
          • lizzan Re: partner po rozwodze 14.03.07, 18:53
            Ale po co ma mi byc przykro ?
            Po co mam sie czuc nieswojo - mi wystarczy ze bedzie mowil o niej po imieniu.

            Oswiadczyl...hehe....daleko do tego jeszcze.

            lizzan
    • majka_3 Re: partner po rozwodze 12.03.07, 16:55
      Wiesz a czy nie jest tak ze gdy sie poznawaliscie on był w małżeństwie?

      > Od poczatku wiedzialam jaka jest sytuacja
      > jak sie poznawalismy to formalnie rozwodu jeszcze nie bylo - papiery byly w
      > sadzie).


      Czyli czysta to sytaucja nie była i poprostu moze być tak że mu nie ufasz (?),
      dlatego bo wiesz jak było.
      • lizzan Re: partner po rozwodze 12.03.07, 18:55
        > Czyli czysta to sytaucja nie była i poprostu moze być tak że mu nie ufasz (?),
        > dlatego bo wiesz jak było.

        Sytuacja moze i nie byla czysta ale jego zachowanie tak.
        Od poczatku powiedzial co i jak - nie ukrywal tego, nie bawil sie w naginanie
        prawdy -> za co go cenie.

        Lizzan
    • kryskaedka Re: partner z rodowodem 14.03.07, 19:22
      ;))
      • analilia Re: partner z rodowodem 15.03.07, 21:01
        Hej!Ja jestem dziewczyna w trakcie (to juz 1.5 roku..) rozwodu i spotykam sie z
        chlopakiem, ktoremu jest trudno to zaakceptowac. Ja bardzo kocham mojego
        chlopaka i On bardzo rani mnie "wyciagajac" szczegoly z mojej
        przeszlosci..Czasami mam wrazenie ze musze "odpokutowac" swoje malzenstwo i
        bledy z przeszlosci.
        Moja rada: skoncentruj sie na laczacym Was uczuciu; nie mysl o przeszlosci
        swojego faceta!!!On nie moze zmienic tego co bylo a im wiecej akceptacji z
        Twojej strony, tym wieksza milosc z jego strony. Powodzenia!
        • lizzan Re: partner z rodowodem 16.03.07, 14:46
          i taka wlasnie przyjelam taktyke :)

          Lizz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka