Dodaj do ulubionych

Jak zachęcić do życia?

IP: *.sloneczny.pl / 10.102.21.* 03.05.03, 23:29
Jak pokazać komuś, że jest piękne mimo wszystko? Jak wyrwać kogoś z depresji?
Wiecie może?
Obserwuj wątek
    • joanna_1 Re: Jak zachęcić do życia? 03.05.03, 23:38
      wysłuchać wszystko co ma do powiedzenia, aż do dna
      nie oceniać
      generować wspólnie rozwiązania
      a pięknie nie jest, nie czarujmy się
      • komandos57 Re: Jak zachęcić do życia? 03.05.03, 23:54
        Daj siebie maksymalnie.Badz naturalna.Takie noromalne,czlowiecze podejscie
        pomoze.I nie opowiadaj o depresji,o jego(jej) problemach.Samotnosc jest czyms
        strasznym dla takich ludzi.Nie wiem jak odbierzesz moje slowa.
        • cossa Re: Jak zachęcić do życia? 03.05.03, 23:57
          komandos coraz czesciej mowi ludzkim glosem:) chyba
          bedzie padac:) buziaczki komandosku:) lubie Cie tez takiego:)

          cossa
          • komandos57 Re: Jak zachęcić do życia? 04.05.03, 00:07
            E tam Cossa.Ludzie maja problemy rozne.Ten taki noromalny,ludzki.Odpowiedz tez
            ludzka.Bo inaczej byc nie moze.Obawiam sie ze zaraz wejdzie ta amerykanska
            renka z kasyna i zepsuje caly watek.Nagralo sie dziewcze wczoraj w kasynie.
            Wracajac do tematu.Sa to problemy.
            Chce powiedziec ze osamotnienie jest glownym motorem depresji.Nie samotnosc
            lecz osamotnienie.I warto miec przyjaciela.Dobrego przyjaciela.Pozdr.
        • Gość: Renka Re: Jak zachęcić do życia? IP: *.ADSL.mnsi.net 04.05.03, 00:05
          Ja mysle, ze zachecic do zycia, zeby sie tlilo na pol gwizdka, to nie ma sensu.
          Jak zyc, to isc na calosc. Wszystko robic zachlannie i nachalnie. Nie znac
          umiaru w rozpieszczaniu samego siebie :))
          Mysle wiec, ze trzeba te osobe wypiescic doslownie i w przenosni.Zamknac jej
          TV, radio i wszelkie srodki masowego przekazu :) Poprzytulac, rozmawiac,
          dogadzac, polazic razem nad rzeke,do teatru na cos wesolego, najlepiej dla
          dzieci :), pokontemplowac razem..Moze to trudne, bo niewielu ma na to czas, ale
          chyba warto uratowac czlowieka :))
    • komandos57 Re:Tylko do Renki. 04.05.03, 00:14
      Kurwiszonie jebniety,odpusc sobie.Ty wprowadzasz mnie w depresje pizdo.Wiec
      spierdalaj do kasyna wytluku.
      • Gość: Renka Re:komandos zgnilym jajem dostal IP: *.ADSL.mnsi.net 04.05.03, 00:22
        Aczkolwiek poniekad nawskutek dlatego raptem potem pozniej zaraz
        jezeli trabka nie bedzie grala to i motor nie bedzie chodzil
        Podoba ci sie?
        komandorze *)
        ad*)
        nie mylic z komodorem, ani tym bardziej z kormoranem
        • komandos57 Re:Renta 04.05.03, 00:25
          Ty jestes jebnieta.Kurrrrrrrwo.Mozg w pizdzie.I co kurwo jeszcze
          popiszesz.Naszcze ci chetnie w pysk.
          • Gość: mahoney komandos jestes żałosny !!!!!!!!!! IP: *.man.polbox.pl 06.05.03, 00:24
            komandos57 napisał:

            > Ty jestes jebnieta.Kurrrrrrrwo.Mozg w pizdzie.I co kurwo jeszcze
            > popiszesz.Naszcze ci chetnie w pysk.

            gratuluje koledze kultury dyskusji , mam nadzieje ze przez jego wpisy nikt nie
            poczuje sie gorzej i nie zaniecha wpisania sie tutaj czy gdziekolwiek indziej
            gdzie to sie wpisuje
            • komandos57 Re: komandos jest żałosny 06.05.03, 00:29
              Dziekuje,wiem o tym.Prosze mi nie schlebiac.Nie lubie poklasku.Ale pozdrawiam
              • Gość: mahoney Re: komandos jest żałosny IP: *.man.polbox.pl 06.05.03, 00:37
                komandos57 napisał:

                > Dziekuje,wiem o tym.Prosze mi nie schlebiac.Nie lubie poklasku.Ale pozdrawiam

                ja ci nie schlebiam , po prostu denerwuje mnie to ze naskakujesz na kogos bez
                powodu , ale to jest ciekawe bo na niektore osoby reagujesz wyzwiskami a dla
                innych jestes cholernie mily , gdzie jest haczyk ? poza tym czytanie takich
                popisow nie jest mile , nie wiem co ty myslisz ze wnosisz do tego forum , moze
                w ten sposob sie leczysz albo moze sie boisz ze ktos cie obrazi i naskakujesz
                na kogos zawczasu , hm .. krotko mowiac tymi wyzwiskami pokazujesz jak bardzo
                jestes do dupy a sadzac po ich sile jestes bardzo do dupy , sory ale inaczej
                sie tego wyrazic nie da , pozdrawiam :)
                • komandos57 Re:do dupy. 06.05.03, 00:48
                  Jestem cholernie mily dla osob naturalnych.Bedacych soba.Nie napadam na ludzi
                  bez celu.Mam pelna kontrole nad swoim postepowaniem.Ty widzisz to inaczej.
                  Popatrz uwaznie ile tu pozorow i falszu.Dla kogo?
                  Wielu z piszacych uwaza sie za mozdzek trzymajacy to forum na takim
                  poziomie.Jakim?
                  Pobylem tu tylko dwa miesiace i spadam.Wy mnie nie potrzebujecie.Ja was tez nie
                  potrzebuje.Grajcie,wymyslajcie,szukajcie czegos co nigdy nie zginelo.
                  Ludzkiej glupoty.
                  Pozdr.
                  • Gość: mahoney naturalność IP: *.man.polbox.pl 06.05.03, 01:10
                    komandos57 napisał:

                    > Jestem cholernie mily dla osob naturalnych.Bedacych soba.Nie napadam na ludzi
                    > bez celu.Mam pelna kontrole nad swoim postepowaniem.Ty widzisz to inaczej.
                    > Popatrz uwaznie ile tu pozorow i falszu.Dla kogo?
                    > Wielu z piszacych uwaza sie za mozdzek trzymajacy to forum na takim
                    > poziomie.Jakim?
                    > Pobylem tu tylko dwa miesiace i spadam.Wy mnie nie potrzebujecie.Ja was tez
                    nie
                    >
                    > potrzebuje.Grajcie,wymyslajcie,szukajcie czegos co nigdy nie zginelo.
                    > Ludzkiej glupoty.
                    > Pozdr.

                    nie rozumiesz , naturalnosc tak
                    rzucanie wyzwiskami tylko w ostatecznosci i tylko po to by komus cos uswiadomic
                    a nie po to zeby go zmieszac z blotem jak to pare razy juz dzisiaj zrobiles ,
                    chodzi o to zeby pisac twoje zachowanie , posty sa do dupy bo ... a nie zeby
                    pisac ty jestes do dupy i tyle , dawaj wytlumaczenie czemu uwazasz ze ktos
                    napisal cos nie szczerze , kurna , ja tez nie lubie jak ktos pozuje ale nie
                    musze od razu nazywac go pizda , tylko oto mi chodzi , poza tym to naturalne ze
                    jak kogos nazwiesz pizda to ta osoba w ten sam lub bardziej subtelny sposib tez
                    nazwie cie pizda , ale do cholery gdzie taka dyskusja pojdzie , co z niej sie
                    wyniesie , sory ze napisalem ze jestes do dupy ale mnie ponioslo , pozdr
    • niebiesska Re: Jak zachęcić do życia? 04.05.03, 00:26
      Mam koleżankę - alkoholiczkę, dwie próby samobójcze. Wiem, że obecnie też ma
      mysli samobójcze. Boję się, że kiedyś nikt nie zdąży - pilnuje jej cała
      rodzina - dwoje dzieci, siostra. Swoja drogą, ona też ma problem alkoholowy.
      Piszę o tym, bo nie wiem, jak jej pomóc - rozmawiam z nią, staram się ją
      wyciągać na rower, gdzieś, gdzie nie bedzie myśleć o tym wszystkim, co ja pcha
      do takigo kroku. Ale to za mało. Mówię o psychologu, psychiatrze. Nic z tego
      nie wynika... cała rodzin ukrywa jej problem.:(

      Mam wyrzut, że po jej próbie ostatniej, parę miesięcy... uciekłam. Byłam
      wszpitalu, potem też w domu ale na parę tygodni musiałam uciec, miała opiekę,
      nie była sama. Ale mnie nie było i to mi nie daje spokoju... ostatnio poprosiła
      mnie bym przyszła - przyszłam po godzinie. Była pijana, miała urodziny - 46.
      wiek to dla niej morderca, strasznie źle to znosi. Byłam z nią parę godzin. Na
      drugi dzień nie pamiętała nic. Martwie się o jej dzieci, to dobre i naprawdę
      kochane istoty...

      Tak jak w tytule wątku... tylko że tu dochodzi problem alkoholowy i niechęć
      rodziny do jasnego postawienia problemu.



      • komandos57 Re: Jak zachęcić do życia? 04.05.03, 00:35
        niebiesska napisała:

        > Mam koleżankę - alkoholiczkę,
        /////////////////////////////////////////////////////
        Jezeli alkoholizm jest zaawansowany to leczenie w zakladzie zamknietym.Taka
        prawda.Bliskosc kogos jest bardzo potrzebna.
        Jezeli dasz siebie "cala",pomozesz!Zycze powodzenia
        • niebiesska Re: Jak zachęcić do życia? 04.05.03, 00:39
          Ona wciąż pracuje, ale akurat tam łatwo się "ukryć" z tym. Więc chyba jeszcze
          nie sięgnęła dna. Typowy alkoholizm kobiety - picie w ukryciu, udawania, że
          jest ok. Pytałam - zamiast zakładu odwykowego, potrzebna jest najpierw terapia,
          żeby CHCIAŁA żyć, a tym samym się leczyć.
          Ona wie, że ja wiem o jej problemie ale nigdy nie rozmawiałyśmy o tym wprost.
          Nie mam odwagi...
          • komandos57 Re: Jak zachęcić do życia? 04.05.03, 00:47
            I wiesz tu jest problem.Porozmawiaj z nia.Daj jej odczuc ze jestes tym wlasnie
            kim,komu ona moze zaufac.To mozliwe.Bez owijania.Szczerosc za
            szczerosc.Pomozesz jej.Ty tego chcesz.
            • niebiesska Re: Jak zachęcić do życia? 04.05.03, 00:50
              Nie wiem, czy pomogę. Ale czas porozmawiać wprost - bez omijania
              słowa "alkoholizm". Dzięki.
      • Gość: Renka Re: alkohol IP: *.ADSL.mnsi.net 04.05.03, 00:48
        Mnie sie wydaje, ze nalezy leczyc chorobe alkoholowa, a nie udawac, ze jej nie
        ma.Ignorujac problem, ta rodzina dobija ja.Powiedzialabym nawet, ze proby
        samobojcze to reakcja tej kobiety na ich reakcje, a raczej na brak pomocy z ich
        strony. Samobojca nienawidzi siebie za swoja slabosc. Placze nad swoja
        slaboscia, niezdolnoscia do zmiany swojej sytuacji. Nie potrafi. Trzeba ja
        nauczyc walczyc o siebie, a potem o to, co wokol niej..Bo to, co robi, to
        ucieczka, a nie walka.
        Zycze jej milosci, milosci, milosci,milosci, milosci,...tej zwyczajnej milosci
        ludzkiej, ktora siedzi w kazdym z nas
        • niebiesska Re: alkohol 04.05.03, 00:55
          Rodzina jest problemem. Wszyscy wiedzą, mówią - ale nie z obcymi. Jestem
          nielicznym wyjątkiem, przed którym np. jej dzieci nie ukrywają tego, wręcz
          przeciwnie. Starszy syn mówił jak mamę znalazł leżącą po prochach i alkoholu.
          Ucieczka... to prawda, to jest ucieczka. Tylko jak powiedzieć kobiecie, która z
          roku na rok ma co raz więcej lat, że uroda mija? A to było zawsze dla niej
          arcyważne. Mąż ją zostawił dla młodszej o 10 lat. Nie mam argumentów. Wgląda
          naprawdę nieźle, nawet picie nie zniszyczyło jej cery, figury. Ale to na nic -
          ona nie może się pogodzić. Staram się, ale to mnie przerosło.
          • Gość: Renka Re: alkohol IP: *.ADSL.mnsi.net 04.05.03, 01:22
            Jesli czujesz sie za slaba, to pomysl, kto mialby w sobie tyle sily, zeby
            udzielic jej tej milosci, ktorej ona potrzebuje.Moze potrzebna jest cala grupa
            osob, moze jakas terapia grupowa, moze ktos z podobnymi doswiadczeniami.
            Kobieta, ktora nie chce zaakceptowac siebie jako stara, pomarszczona i
            niedolezna staruszke powinna zadbac o siebie. Rozpieszczac sie,dogadzac sobie
            we wszelki mozliwy sposob, a nie zabijac sie alkoholem.
            Posiadanie dzieci jest motywacja do pracy nad soba, ale moze to byc poswiecenie
            sie z racji bycia kobieta i matka biologiczna. Natomiast robienie czegos z
            radoscia dla samego robienia (bo to kocham, to lubie, mam z tego przyjemnosc)
            jest prawdziwa motywacja.Skoro pije i pozwala na to, zeby jej dzieci cierpialy
            ze wstydu za nia, znaczy, ze w sumie dzieci (DZISIAJ) to dla niej tylko
            obowiazek, a nie motywacja zycia.Moim zdaniem, musi nad soba sie
            skoncentrowac.Siebie wzmacniac. Za duzo wziela na siebie kobitka i nie daje
            rady.Do tego stanowili niedobrana pare z mezem. Dlaczego? Nie wiem.Moze tu jest
            klucz do jej stosunku do dzieci.
    • komandos57 Re:Renka won bo mi nie stoi 04.05.03, 00:51
      Tak dzialasz na mnie pojebko.
      • Gość: Renka Re:osiagnelam cel IP: *.ADSL.mnsi.net 04.05.03, 00:55
        Wygladasz teraz jak smetny kormoran ze zlamanym dziobem, a gdzie ci tam do
        komandosa !
        Komandosi to nawet beretki maja na czym zawiesic, a ty ?
        • komandos57 Re:osiagnelam cel renty 04.05.03, 01:08
          Gość portalu: Renka napisał(a):

          > Wygladasz teraz jak smetny kormoran ze zlamanym dziobem, a gdzie ci tam do
          > komandosa !
          > Komandosi to nawet beretki maja na czym zawiesic, a ty ?
          //////////////////////////////////////////////////////////////////
          A ja powiesze cie za pizdzioche na haku w kuchni nad fortepianem.Pizdo
          smierdzaca dorszem.Won
          • Gość: Renka Re:fortepian IP: *.ADSL.mnsi.net 04.05.03, 01:38
            Jestes wrazliwym artysta, kormoran. Szkoda cie na wschodzie, tam ich jest na
            peczki. Natomiast na dalekim wschodzie jest ich na tabuny.Mozesz wybierac.
            Jeszcze sa trzy kierunki.
            • Gość: rurociag Re:fortepian IP: *.proxy.aol.com 04.05.03, 02:32
              a poza tym skoro piekno mija, to widac najlepsza pora na szukanie piekna ktore
              nie mija. w przeciwnym razie dupa zimna. a z gnoju iluzji trzeba sie chciec
              wyciagac, dopoki otacza sie taka osobe bezustanna opieka i czuwaniem, ona leci w
              dol rozkapryszona, jak przerazony kotek, spadajace na cztery lapki, a potem od
              nowa, byleby nie odnowa.
              4444
              • Gość: Renka Re: do rurociag IP: *.ADSL.mnsi.net 05.05.03, 02:59
                Pozwol ludziom byc rozkapryszonymi kotkami, pieszczonymi przez kochajace je
                osoby. Kotki zawsze spadaja na cztery lapki :)Moim zdaniem trzeba ludziom sie
                piescic i piescic, az sie w tej milosci poczuja soba.
                • Gość: inka_s Re: do Renki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.05.03, 10:15
                  Gość portalu: Renka napisał(a):
                  > Pozwol ludziom byc rozkapryszonymi kotkami, pieszczonymi przez kochajace je
                  > osoby. Kotki zawsze spadaja na cztery lapki :)Moim zdaniem trzeba ludziom sie
                  > piescic i piescic, az sie w tej milosci poczuja soba.

                  Bardzo ciekawe Renko.
                  Ale jak TY się do tego stosujesz?
                  Bo gdy ja się tu załamywałam rok temu to nie rozpieszczałaś mnie swymi
                  radami... delikatnie mówiac.
                  No chyba że to jak z drogowskazem - pokazuje droge ale sam nia nie kroczy. :o)
                  • Gość: Renka Re: Inka IP: *.home.cgocable.net 06.05.03, 02:38
                    Zawsze staram sie ludziom pomagac.Jednak moja metoda jest "wolnosciowa". A
                    wybieraj sobie to, co chcesz! Zakladam, ze ludzie wiedza, co dla nich
                    najlepsze. Jezeli chodzi o mnie, to wszyscy, ktorzy sledza forum wiedza
                    doskonale, ze prowokuje, zeby ludzie sie odkryli.Zreszta sama lubie odpowiadac
                    na prowokacje innych, bo tez lubie sie odkrywac, hahaha. To zawsze pomaga w
                    poznaniu samego siebie.Poznanie samego siebie, a szczegolnie swoich slabosci
                    czyni mnie silniejsza. Wspolne placze i rzewne zale tylko jakby chwilowo daja
                    ukojenie.Pamietam, ze taki chor zawodzil nad toba, Inko.Szczerze ci
                    wspolczulam, ale nie widzialam i nie widze dzisiaj innego wyjscia z sytuacji
                    takiej jak twoja, jak rzucenie sie w wir obowiazkow wokol dzieci i domu, a nie
                    rozpamietywanie tego, co bylo i nie wroci.To byly piekne dni, a te, ktore
                    nadejda maja byc jeszcze piekniejsze.Tak bym przeszla do nastepnego etapu.Wiem,
                    ze to trudne, ale trzeba zrobic wszytsko, co mozna, zeby tak bylo.
                    • Gość: Renka Re: Inka , jeszcze cos IP: *.home.cgocable.net 06.05.03, 02:45
                      Co do drogowskazu, to ja sama sobie jestem drogowskazem od wielu lat. Mysle,
                      mysle, porownuje i analizuje.Zreszta siem czegos tam w zyciu naczytalam :) A
                      milosc wiele ma imion. Czasem krzyknie nawet i klapsa przylozy :)
                      • Gość: inka_s Re: Inka , jeszcze cos IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 06.05.03, 10:57
                        :o)
                        Każdy jest inny.
                        Mnie te żale były potrzebne - gdzies musiałam to wylac, padło na forum - żeby
                        rodzine oszczędzić...

                        A bez tego nie poszłabym dalej.
                        Uważaj Renko z tymi klapsami! Mnie one zdecydowanie przeszkadzały
                        w "rekonwalescencji".
                        :o)
    • midm Re: Jak zachęcić do życia? 04.05.03, 08:37
      > Jak wyrwać kogoś z depresji?
      Trzeba zaprowadzic do lekarza.
      • Gość: mahoney na mnie zawsze dobrze dziala miła osoba płci IP: *.man.polbox.pl 06.05.03, 00:19
        przeciwnej , chociazby od samej rozmowy robi mi sie lepiej
        • Gość: Biedronka14 Re: straszna choroba IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.05.03, 07:33
          Zgadzam sie z tym, do tego proszki, kontakt z najblizszymi lub znajomymi, nawet
          jezeli jest on wymuszony. Za wszelka cene uciekac przed rutyna osamotnienia, co
          prowadzi do calkowitej utraty wiary w cokolwiek, i stopniowe pograzanie sie w
          tej straszliwej chorobie. Bliscy musza byc niezmiernie wyrozumiali i delikatni
          w stosunku do chorego, szczegolnie w chwilach kryzysu, gdyz krytyka powoduje
          jeszcze glebsze nawroty destruktywnej samokrytyki. Osoby z przewlekla depresja
          prawie w kazdym przypadku cierpia na zanizony poziom wlasnej wartosci. Osoba z
          ta choroba bardzo zadko wierzy w poprawe swojego stanu, lub ogolny sens zycia i
          przyszlosci, i wlasnie tu osoby bliskie powinny byc najwiekszym wsparciem. Na
          sile powinny wpajac choremu w porawe jego stanu i wiare w przyszlosc. Leki i
          wizyta u psychologa jest nieodzowna, przedewszystkim w stanach kryzysu, ktore
          trwac moga miesiace. Tutaj pozytywne myslenie nic nie pomoze, bo to jest
          calkowity, nieokreslony dol emocjonalny, dla chorego bez wyjscia. Leki pozwola
          ustabilizowac chemie w mozgu, co doprowadzi do drobnej poprawy samopoczucia,
          gdzie osoba chora bedzie miala na tyle sily zeby walczyc z tym okropnym
          paskuctwem. Chce zaznaczyc jeszcze raz, ze wyrozumialosc i okazywanie
          bezwarunkowej milosci osob bliskich jest tutaj najwazniejsze. Musisz wierzyc za
          siebie i za chorego i byc motorem napedowym w poprawie jego stanu. To JEST
          wyleczalne. Przeszlam przez ten koszmar takze i ja. Chociaz zawsze uwazalam
          siebie za osobe pewna siebie i wesola, mnie tez to dopadlo. Czlowiek nie zdaje
          sobie sprawy jak duzy wplyw na jego dorosle zycie ma jego dziecinstwo. Teraz,
          siedze przed ekranikiem i popijam piwko, jestem szczesliwa i jestem znowu soba,
          mimo iz rok temu byly momenty ze tygodniami nie wychodzilam z lozka.


          Wiara, wiara i jeszcze raz wiara ze sie uda.

          Trzymam kciuki.

          S.
          • Gość: Renka Re: a co w tym lozku robilas ze wpadlas w depresje IP: *.home.cgocable.net 07.05.03, 03:43
            Moze to, co w lozku robilas mialo decydujacy wplyw na twoj stan? I dlaczego
            bylas w lozku? Lozko kojarzy mi sie ze snem, relaksem i seksem, slowem z
            przyjemnymi rzeczami. A ty bylas cale tygodnie w lozku . I mialas depresje. Cos
            mi tu nie gra. Uwazam, ze depresja to choroba ludzi inteligentnych i nie ma nic
            wspolnego w lozkiem, raczej z pojmowaniem swiata.
    • Gość: Biedronka14 Re: straszna choroba IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.05.03, 07:40
      Wejdz na forum 'Depresja' dowiesz sie tam jak specyficznie leczyc ta chorobe.


      Powodzenia.
      • Gość: Biedronka14 DO RENKI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.05.03, 06:46
        Renka, nic nie wiesz na temat tej choroby. Zapoznaj sie wpierw chociazby ogolnie z tematem, a pozniej wypowiadaj. To jest stan calkowitej beznadzieji, uwarunkowany negatywnym wplywem podpsychiki, lub, i takze zabuzeniami wymiany chemii pomiedzy neuronami mozgowymi. Choroba wystepuje w roznych formach nasilenia, i nie jest to bynajmniej banalne uczucie parodniowej chandry, ktora kazdy z nas raz na jakis czas miewa. Dla przyblizenia, opisze Ci sytuacje ktora moze w jakis sposob da Ci do zrozumienia jakie to paskudne uczucie. Wyobraz sobie, ze tracisz kogos z najblizszych: ojciec, matka, dziecko. Przyznasz, ze uczucie jest to prawie nie dowyobrazenia, calkowita apatja, z ta roznica, ze ludzie z chroniczna depresja trwaja w tym stanie miesiacami, bez nadzieji polepszenia sie stanu. Zdrowa osoba z uregulowana praca neuronow predzej czy pozniej z tego wychodzi, osoby chore, nie. W stanch nasilonego kryzysu, jedyne na co masz energie to spanie,albo gapienie sie w sciany. Jedyna ucieczka to prochy. Zgadzam siez Taba, ze jest to choroba osob inteligentnych i nadomiar uczuciowych.

        Teraz, z wielka ulga i po dlugiej rekonwalescencji, z pewnym przyjemnym dreszczem na na plecach moge powiedziec, ze piwo i lozko przedewszystkim kojarza mi sie z seksem ;-)))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka