07.05.03, 10:18
znam wiele osob ktore majac problemy ze soba, przenosza to na relacje z
innymi ludzmi, za zlo w swoim zyciu obwnija caly swiat nie starajac sie
zrewidowac swojego postepowania, zastanawiam sie dlaczego tak niewielu
decyduje sie pracowac nad soba i dzieki temu poprawiac jakosc swojego zycia,
czasami odnosze wrecz wrazenie ze sa przywiazani do swojej toksycznosci, jest
im z tym wygodnie i nie chca sie z nia rozstawac, czy uda sie to kiedykolwiek
zmienic?
Obserwuj wątek
    • Gość: Sławek Re: hmm IP: *.telpol.net.pl / 172.16.2.* 07.05.03, 11:58
      sdfsfdsf napisał:

      > znam wiele osob ktore majac problemy ze soba, przenosza to na relacje z
      > innymi ludzmi, za zlo w swoim zyciu obwnija caly swiat nie starajac sie
      > zrewidowac swojego postepowania, zastanawiam sie dlaczego tak niewielu
      > decyduje sie pracowac nad soba i dzieki temu poprawiac jakosc swojego zycia,
      > czasami odnosze wrecz wrazenie ze sa przywiazani do swojej toksycznosci,
      jest
      > im z tym wygodnie i nie chca sie z nia rozstawac, czy uda sie to
      kiedykolwiek
      > zmienic?

      Myślę że w nocy wyjaśni to Witold. To jego działka.
    • alfika Re: hmm 07.05.03, 12:09
      sdfsfdsf napisał:

      > znam wiele osob ktore majac problemy ze soba, przenosza to na relacje z
      > innymi ludzmi, za zlo w swoim zyciu obwnija caly swiat nie starajac sie
      > zrewidowac swojego postepowania, zastanawiam sie dlaczego tak niewielu
      > decyduje sie pracowac nad soba i dzieki temu poprawiac jakosc swojego zycia,
      > czasami odnosze wrecz wrazenie ze sa przywiazani do swojej toksycznosci, jest
      > im z tym wygodnie i nie chca sie z nia rozstawac, czy uda sie to kiedykolwiek
      > zmienic?


      Strasznie trudno dostrzec własne błędy, a już fakt, że co siejemy, to zbieramy,
      zupełnie nie jest do zaakceptowania.
      Owszem, mówimy sobie, że co dobrego damy, to do nas wróci, nawet
      zwielokrotnione, ale jak idzie w drugą stronę i życie nas nie pieści - oooo! to
      już nie moja wina, ja za dobry(-a) jestem, itp.
      I zmiany to taka niewiadoma, a stare układy - to jednak coś swojskiego.
    • truce Re: hmm 07.05.03, 12:27
      jednak napiszę słów parę:)
      tak naprawdę to większość społeczenstwa jest malo swiadoma tego, co sie z nimi
      dzieje;
      wygoda? i owszem, ale z drugiej strony raczej podswiadomy strach przed
      ruszaniem tego 'mentalnego g...', ktore uklepane informuje o swej egzystencji
      uroczym 'smrodkiem' przy okazji negatywnych sytuacji...
      czujemy sie bezpieczniej nie drazac malo wygodnych tematow i staramy znalezc
      ludzi, ktorzy nie beda 'niewygodni', nie beda tykali wrazliwych i czulych
      miejsc /polska czcionka poszla sie bujac, sorrencjo!/ i tak jakos udaje sie
      (sic!) przezyc zycie: nie szukajac, nie wglebiajac sie w ciemne zakamarki
      duszyczki, a konsumpcyjny styl zycia swietnie nadaje sie jako 'plaszczyk'
      cieplutki...




      sdfsfdsf napisał:

      > znam wiele osob ktore majac problemy ze soba, przenosza to na relacje z
      > innymi ludzmi, za zlo w swoim zyciu obwnija caly swiat nie starajac sie
      > zrewidowac swojego postepowania, zastanawiam sie dlaczego tak niewielu
      > decyduje sie pracowac nad soba i dzieki temu poprawiac jakosc swojego zycia,
      > czasami odnosze wrecz wrazenie ze sa przywiazani do swojej toksycznosci, jest
      > im z tym wygodnie i nie chca sie z nia rozstawac, czy uda sie to kiedykolwiek
      > zmienic?
    • cossa Re: hmm 07.05.03, 18:00
      bo uwazaja, ze tak byc powinno. nie maja swiadomosci, ze
      problem tkwi w nich. ja tam uwazam, ze to z domu sie wynosi:)

      cossa
      • Gość: dream Re: hmm IP: *.daminet.pl 07.05.03, 19:10
        cossa napisała:

        > bo uwazaja, ze tak byc powinno. nie maja swiadomosci, ze
        > problem tkwi w nich. ja tam uwazam, ze to z domu sie wynosi:)
        >
        > cossa

        Zgadza się. Często takie osoby wychowały się w rodzinach zamkniętych na tych
        spoza rodziny, czyli na "obcych". Nadopiekuńcza matka podkreśla w dziecku jego
        wyjątkowość i nieomylność a od tego już niedaleko do potwornego egocentryzmu i
        nieumiejętności przyznawania się do błędów.

        dreamO)
    • kamfora Re: hmm 07.05.03, 19:29
      sdfsfdsf napisał:

      zastanawiam sie dlaczego tak niewielu
      > decyduje sie pracowac nad soba i dzieki temu poprawiac jakosc swojego zycia,

      A czy zastanawiałeś się nad tzw "okresem przejściowym" u człowieka, który
      zdecyduje się pracować nad sobą i dzięki temu poprawiać jakość swojego
      życia? Jak miałby przebiegać, aby nie wzbudzać sensacji wśród bliskich
      i znajomych? Czy w tym celu na okres "przeobrażenia" powinien ów delikwent
      opuścić dotychczasowe środowisko i wrócić (ewentualnie) już w wersji
      udoskonalonej? Zakładam, że nie dla wszystkich jego przemiana może się
      wydawać udoskonalaniem, zakładam też możliwość tzw "macania" czyli
      próbowania przez naszego delikwenta różnych opcji w celu wybrania tej
      najlepszej...
      Czy myślisz, że powinien wybrać sobie jakiegoś przewodnika
      (albo choćby przyjaznego krytyka), czy sam do wszystkiego dochodzić?

      Hmm...właśnie tak sobie myślę, że wielu ludzi właśnie po takich rozważaniach
      wybiera opcję najłatwiejszą: zwalają winę na innych.

      (ale oczywiście to tylko moje bla bla bla...;-)
      • cafelatte jestem w trakcie! 07.05.03, 19:43
        bo ja to jestem w trakcie - to tak na uderzenie nożyc przez Kamforę odezwało mi
        się - i z doswiadczenia rzec mogę, że najcięższe to jest dla mnie, bo pelna
        jestem poczucia odpowiedzialnosci. Chcę, by otoczenie nie zarzuciło mnie, więc
        się wycofałam, bo to zwątpienie, ktore co czas jakis mnie ogarnia /bo przeciez
        nie tak łatwo jest ruszyc do przodu, efekty tego 'samoudoskonalania sie' nie sa
        zbyt szybko widoczne, niestety...
        a przyszla na mnie, ta potrzeba zmiany, nagle: poszlam parę razy do świetnej
        pani psycholog Wolnej - nazwisko ma rewelka! - bo cierpialam na niemożnośc
        kontrolowania emocji /to tak w skrocie ;))) / nadal cierpię, ale od czasu do
        czasu widzę jak mi się zmienia. Fakt jest faktem: przed zwizytowaniem rzeczonej
        pani zwalałam winę na innych. Teraz widzę, ze wszystko jest misterną erekcją ;)
        naczyń połączonych...
    • Gość: arriga Re: hmm IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 07.05.03, 19:54
      ludzie się zmieniają ale na gorsze:-(
      ludzie nie lubią zmian, nie lubią wysiłku, prawdy... lubią to, co jest wbrew
      pozorom... no i są słabi... a jak się jeszcze łsmie sobie charakter przez na
      przykład podejmowanie decyzji wbrew sobie, interesownych lub skażone jest
      destrukcją już we wczesnym dziecinstwie to naprawdę trzeba prawie cudu zeby
      coś zrobić a większości sytuacji nie dzieje się nic i takie osoby zdrową
      częścią swojego ja beda mogli kochać a kaleką zawsze będą nienawidzieć...
      generalnie nie polecam nikomu misji nawracania miłością, cierpliwością czy
      czym tam jeszcze, nic nie skutkuje... można zaakceptować ich takimi jacy są i
      nie wymagać pracy nad sobą, bo to mrzonki są... tak to wygląda a dlaczego tak
      jest? bo taki jest świat niedoskonały, chyba:-))
    • sdfsfdsf Re: hmm 07.05.03, 20:43
      biorac po uwage aksjomat ze w przyrodzie wszystko ma swoje uzasadnienie i
      funkcje (nawet komary), toksyczne jednostki takze jakas powinny pelnic, jaka?
      moze ich istnienie to bunt natury przeciwko rabunkowej eksploatacji ziemi, moze
      na wskutek nadmiernego zageszczenia materii ludzkiej nasz gatunek zaczyna sie
      degenerowac i zmierza do autodestrukcji, moze wartosci na ktorej opiera sie
      nasza cywilizacja nie odpowiadaja tak naprawde potrzebom czlowieka i nie
      jestesmy w stanie przystosowac sie do tak wysokiego tempa postepu technicznego
      czy stosujac zasady eugeniki (propagowanie zdrowego trybu zycia, sportu,
      higieny psychicznej, aktywna walke z plagami alkoholizmu i narkomanii, swiadome
      rodzicielstwo) lub bezposrednie manipulacje genetyczne czlowiek okielzna
      nature, wyeliminuje slabosci i stanie sie doskonaly? czy z natura mozna wygrac?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka