Dodaj do ulubionych

chcę się wyżalić...

23.03.07, 20:16
Chwilami nie mam już sił :( jest mi strasznie smutno :(
Wszystko zaczeło się 1,5 roku temu.Rozstałam się z moim narzeczonym, który
był dla mnie bardzo wazny i którego kochałam nad życie.Wtedy też zaczęły się
moje inne problemy, ze studiami, przez kilka miesięcy byłam w bardzo złym
stanie psychicznym, bardzo źle ten czas wspominam.Jeszcze przez nieuczciwość
kogoś z mojej rodziny straciłam bardzo dużo pieniędzy.Później wszystko mnie
dobijało, straciłam pracę.Najgorsza była oczywiście tęsknota za chłopakiem.On
rzekomo też tęsknił, ale dość szybko mu przeszło.
Później poznałam kogoś, na trochę zapomniałam, ale tęsknota z czasem powróciła
i trwa praktycznie do dziś.W życiu mi się nadal nie układa, teraz jestem sama.
Zdesperowana poszłam do wróżki, a ta niestety mnie nie pocieszyła
zbytnio.Powiedziała, że takiej miłości już nie przeżyję i raczej długo jeszcze
o nim nie zapomnę, że narazie w żadnej dziedzinie życia mi się nie bedzie
układało, choć dużo ma zależeć oczywiście ode mnie.Wzięłam się w garść i było
naprawdę dobrze, przez jakiś czas.Głównie mam na myśli to, że przestałam tak
mocno myśleć o byłym.Czułam przez parę miesięcy spokój i nie czułam już tego
bólu.Pocieszałam nieszczęsliwe z miłości koleżanki, znalazłam inną pracę choć
raczej beznadziejną, zaliczyłam rok.Jednak kilka dni temu spotkałam brata
mojego byłego i wszystko wróciło.Wiem, że jestem pewnie głupia i
dziecinna.Dowiedziałam się, że wyjechał za granicę, pewnie ze swoją
dziewczyną.W sumie nie chciałam słuchać tego co on mówił.Niestety znowu
wszystko zaczyna wracać :(
Trochę się wygadałam, może nawet ciut mi ulżyło :)
pozdrawiam wszystkich
Obserwuj wątek
    • clarissa3 Re: chcę się wyżalić... 23.03.07, 20:21
      Współczuję!
      Jeszcze tylko 60 lat i ... po wszystkim ;-((
    • incogn Re: chcę się wyżalić... 23.03.07, 20:28
      Stanelas na nogi, jestes dzielna. Teraz jestes chwilowo przygnebiona wiadomosciami o chlopaku. Ale
      kazda zraniona milosc w koncu przestaje wogole bolec. To prawda, wiem to z praktyki. Czas jest
      najlepszym lekarzem, tylko trzeba dac mu plynac. Z tego co widze poradzilas sobie w trudnej sytuacji,
      wierze ze gdy zaswiecie wreszcie wiosenne slonce, poczujesz sie swietnie.
      • kryskaedka Re: chcę się wyżalić... 23.03.07, 20:32
        wpadaj tu czasciej i sobie pisz to ci ulzy a i pogadasz na inne tematy
        (odciagajace od twojego problemu):-)))
    • upsetgirl07 Re: chcę się wyżalić... 23.03.07, 20:49
      Swoją drogą, nigdy bym nie przypuszczała że rany po rozstaniu można tak długo i
      żmudnie leczyć i że tak niewiele trzeba, by znowu się otworzyły...
      • incogn Re: chcę się wyżalić... 23.03.07, 20:55
        Tak, to czasem trwa nawet pare lat, jestes mloda wiec wydaje Cii sie to wiecznoscia, ale nawet taki
        szmat czasu kiedys staje sie historia, ktora nie wywoluje zadnych uczuc. Na szcescie sa to krancowe
        przypadki...
        • milena_p19 Re: chcę się wyżalić... 24.03.07, 16:23
          DASZ RADĘ!!! Wiadomo, że kazda nowa wieść o twoim byłym będzie bolała, ale to z
          czasem minie. Nie słuchaj wróżki, ze będzie źle, boo wtedy na pewno będzie- Ty
          musisz uwieżyć, ze wszystko się ułoży, ze przyjdzie taki czas, że powiesz, że
          nie sądziłaś, ze będziesz kiedyś taka szczęśliwa jeszcze... Życzę Ci tego
          oczywiście- Trzymaj sie, i głowa do góry, bo przecież idzie lato:-)/ Przesyłam
          Ci pozytywne fluidy
          • upsetgirl07 Re: chcę się wyżalić... 24.03.07, 18:14
            Dziękuję za słowa otuchy :)
      • myszz Re: chcę się wyżalić... 23.03.07, 20:59
        jeśli jest możliwość oddaj ojca do zakładu opieki choć na trochę. tam może będzie miał bardziej fachową opiekę. może choroba znów się uciszy
        i koniecznie niech mama idzie na ta operację. z biodrem nie ma zartów. potem będziesz miała ich dwoje na karku plus twoje problemy.

        ja mieszkałam z teściem miał 82 lata, mial demencje, oststni rok wszystkich wyprowadzał z równowagi. non stop 24 godz. na dobe był nie do wytrzymania. nie leżal tylko był na jako takim chodzie ale kompletnie wirtualny. nie umielismy się nim zająć a w polsce oddanie kogoś do zakładu to jak wyrzeczenie się go. wiem o co ci chodzi.

        a ty? wychodź z domu do ludzi

        ja mam w tej chwili też nieciekawą styuację w domu i wiesz, pewnie zabrzmi to kiepsko żałośnie ale wykupiłam karnet na solarium. i myślę pozytywniej. nie jestem podlotkiem ani różowa lalą zebyś nie myślała, ze z tym solarium mi odbija. wygrzewam się po prostu.
        • myszz przepraszam, pomyliłam wątki... nt. 23.03.07, 21:16
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka