Dodaj do ulubionych

Problem z alkoholem (?)

27.03.07, 00:02
Mam 17 lat , jestem jak widać dość młody :) I mam problem tzn. nie lubię
alkoholu a dokładnie to nie widzę przyjemności w upijaniu się a potem rzyganiu
po kiblach u kogoś na imprezie, mogę w miłym towarzystwie napić się w
przestronnym miejscu piwka lub winka z jakąś piękna damą :) na każdej
wycieczce szkolnej jest alkohol, zauważyłem ze Ci co piją się hmmm... można
powiedzieć jednoczą ze sobą i tworzą wtedy takie paczki... Ja osobiście wole
się bawić bez alkoholu. Poza tym drugą rzeczą która mnie hamuję to , to że mój
ojciec dużo pił i wiem do jakiego stanu go to doprowadzało :/ I jako ze nie
chce być taki sam nie mam zamiaru się upijać... Jak myślicie co mam robić ?
Niby nie jest to taki straszny problem ale przez to wyrabiam sobie zdanie
abstynenta. Czy wszystko musi się kręcić wokół alkoholu... :(
Obserwuj wątek
    • incogn Re: Problem z alkoholem (?) 27.03.07, 00:20
      Rozumiem Cie, Twoj uraz, mam kolege, ktory ma tak samo. Twoje towarzystwo musi to przyjac do
      wiadomosci... Masz prawo robic co chcesz i zyc jak chcesz....
    • markus.kembi Re: Problem z alkoholem (?) 27.03.07, 00:38
      Ja tak miałem z paleniem - wychowywałem się w atmosferze zatrutej tytoniowym
      dymem i sam nie chciałem tak jak ojciec wykańczać się i truć. W szkole nie
      przyłączałem się do grupek wychodzących na przerwie zapalić i przez to miałem
      odczucie, że wiele mnie ominęło.

      Później, przy okazji egzaminu na prawo jazdy (którego i tak nie zdałem) sam
      zacząłem palić, a juz na studiach doświadczyłem czegoś oto takiego - ludzie
      wychodzą na przerwę na zewnątrz żeby porozmawiać z innymi, a papieros to tylko
      tak, żeby był pretekst, no ale oczywiście bez fajki nie podchodź, bo pretekstu
      nie masz. A gdy ktoś palił przed wejściem na wydział, to mógł być pewien, że
      ktoś znajomy zapewne tez tu zawędruje, jak nie na tej przerwie, to na następnej.
      Zabawne.

      Palenie przed wejściem bardzo mi się podobało, ale już w pubach nie znosiłem
      dymu, nie dość że sam nie paliłem, bo papieros psuje smak piwa, to jeszcze dym
      leci przecież do oczu i powoduje łzawienie tychże. Nie paliłem dużo - max 2
      paczki tygodniowo, później już tylko jedną plus ewentualnie extra to co wysępiłem.

      Co ciekawe, nie byłem nigdy psychologicznie uzależniony od nikotyny i w ogóle
      nie odczuwałem czegoś takiego, jak "chęć zapalenia", tak niektórzy mówią, do
      dzisiaj nie wiem o co w tym chodzi. Byłem za to i jestem do dziś (chociaż od 2,
      może nawet 3 lat jestem tylko biernym palaczem) uzależniony biologicznie, to
      znaczy męczy mnie kaszel nikotynowy czasem, po nocach zwłaszcza. Tego kaszlu na
      początku w ogóle nie kojarzyłem z papierosami, dopiero po pewnym czasie
      zauważyłem, że jak zapalę to przechodzi. Ale dosyć już tego, za daleko odbiegłem
      od meritum, nie będę zamęczał innych internautów swoimi opowieściami, zwłaszcza
      że późno już jest i chyba pora iść spać.
    • rozmowy_kontrolowane Re: Problem z alkoholem (?) 27.03.07, 07:51
      Z powodu mojej matki nie piję alkoholu i też wywołuje to ogromne zdziwienie
      oraz lawinę pytań: "Chora jesteś?", "Religia Ci zabrania?". A kiedy odpowiadam,
      dlaczego, wszyscy mają głupie miny i kończą się idiotyczne pytania.
    • c_y_n_i_k Re: Problem z alkoholem (?) 27.03.07, 09:32
      Przede wszystkim kolego bądź sobą. Nie skłaniaj się do robienia rzeczy, które
      preferuje twoje otocznie tylko dlatego, że oni to robią. Głupszego uzasadnienia
      daleko szukać. Poza tym jeśli tak się zachowasz, to z czasem poczujesz się jak
      szmata.
      Trwaj przy swoim. Nie manifestuj swoich zapatrywań bo i nie o to chodzi, ale
      pilnuj swojego prostego kręgosłupa. Warto. Kolegom i koleżankom możesz
      powiedzieć prawdę w chwili nagabywania cię. Pewnie darują sobie dalsze męczenie
      cię. Jeśli się wstydzisz, znajdź inne wytłumaczenie zgodne z prawdą - choćby
      ztwierdzenie, że twoje przekonania ci na to nie pozwalają.
      Co do integracji ze środowiskiem równieśników poprzez alkohol... fakt, wiem o
      czym mówisz. Myślę, jednak, że równie dobrze możesz z nimi popijać, np. piwo
      bezalkoholowe i nie powinno to nieść w konsekwwencji odrzucenia. Jeśli jednak
      twoje towarzystwo nie potrafi zaakceptować cię z powodu alkoholu, to ja
      osobiście poszukałbym raczej innych znajomych, bo ci raczej niewiele są warci.
      Przecież to nie alkohol jest ważny.
    • hazzard Re: Problem z alkoholem (?) 27.03.07, 10:06
      uważam, że nie ma sensu na siłę dostosowywać się do otoczenia. Wiem, że łatwiej
      jest krakać niż ćwirkać wśród wron, ale nie kosztem swoich przekonań, podjętych
      deyzji czy po prostu nie-lubieniu alkoholu czy papierosów. Jeśli ci ludzie robią
      problem z tego, że nie chcesz z nimi pić lub palić, i oceniaja Cię jedynie
      poprzez pryzmat kumpla od kieliszka, to chyba nie są warci, abyś się z nimi
      kumlował. Nie pozwól sibie narzucić ich stylu bycia i nie rób tego, na co nie
      masz ochoty...
      W naszym kraju pokutuje tzw. polska gościnność, czyli bez wódki na stole ani
      rusz, a gospodarz co chwila polewa i wznosi toasty, póki goście nie wpadną pod
      stół, a jeśli ktoś nie pije, to nie kolega, a wręcz kabel - ale to najrpstsza
      droga do wpadnięcia w alkoholizm. Akceptacja środowiska jest ważna i potrzebna
      wielu ludziom, bo nikt nie lubi być nielubiany i odtrącony, ale czasem nie warto...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka