Gość: ara
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
11.05.03, 19:13
Najbardziej zła jestem ,ze stało się cos o co sie sama nie
podejrzewałam.Kretynka zwiążałam się z człowiekiem o innej hierarchii
wartości.Ja tak czasem go słucham i nie wierzę..
co ja robię..nie wiem..powinnam w cholere iść..ale myslę czasem ,że może ja
to xle oceniam?Nie chce mi się wierzyc,że on taki jest.Ja takich ludzi nie
znałam.Większość ,ktorych znałam nawet to przyzwoici ludzie.Nie wiem ,ale
widzę jak dojrzewam do tego ,żeby odejść.Kiedys myslałam,że nalezy odejść od
razu..a teraz znając siebie wiem,ze musi sie to stać ,az znienawidze go do
końca.Musze wiedzieć,musze zrozumiec ,ze on nigdy sie nie zmieni.Teraz jest
daleko więc,powoli oswajam się z mysla jak to jest samej.Nie jest źle.I
coraz cześciej jak myslę o nim to mam wrazenie jakbym miała straszny kamień
na klatce piersiowej.-Przeczytałam to co napisałam,brzmi troche tajemniczo
i egzaltowanie.A sprawa polega na tym ,ze nalezy łączyć się z
pzrestawicielami tego samego gatunku.Po prostu.Ja nie rozumiem czemu kobiety
sie tak wychowuje,ze wybaczamy wszytsko i szybciej w sobie szukamy błędu niz
w innych.Inne srodowisko,inne wykształcenie,inne potrzeby...nawet to ,że ja
ogladam dziennik jego to w ogole nie interesuje.MN apoczatku myslałam ,ze
zartuje i kokietuje...i myslałam,ze t niewazne,bo zainteresuje się..no...i
ma nature takiego sepa..to njagorsze...no i obraża się jak nastolatka o
wszytsko.i jest tak głupi ,ze powiedział,ze może skoczyc jak Małysz.On to
mowił serio.Wtedy pomyslałm o sobie po raz piwerwszy ,ze to nie on,ale ja
bedąc z nim jestem kompletna idiotką.