murek2000
03.04.07, 17:15
Otoz sprawa wyglada tak. Pracuje w Poznaniu, niestety ze wzgledu na brak
mozliwosci pracy w moim miescie. Do domu mam okolo 130 km. Wiec sila rzeczy
jezdze tam tylko na weekend. Mam zone i 2 dzieci (corki). Zona zarabia dosc
malo, pracuje jako nauczycielka. Poniewaz mamy kredyt na mieszkanie musze
zarabiac na tyle, abysmy mogli go splacac i jednoczesnie jakos zyc.
Zona ma siostre. Mieszka w miejscowosci oddalonej o okolo 50 km. Poniewaz
sama jest dosc bogata, a nie ma rodziny. Zaczela nam pomagac troche
finansowo. Kilka lat temu. Oczywiscie swietnie jest otrzymywac taka pomoc.
Szczegolnie, ze w zamian nic nie oczekuje. Poza jednym. Nie rozumie, ze kiedy
wracam do domu, w piatek... To mam ochote pobyc w domu z zona i dziecmi.
Natomiast na 10000% wiem, ze ona tez przyjedzie, albo w piatek wieczorem,
albo w sobote kolo poludnia. Na jedne dzien. Wraca w niedziele do domu. I tak
tydzien w tydzien. Narzeka, ze nie opiekuje sie rodzina. Jestem dosc zmeczony
i chociaz w sobote chcialbym posiedziec w domu. Ona twierdzi ze zaniedbuje
rodzine i zabiera moja zone i dzieci na spacery, przejazdzki, do kina.
Oczywiscie o seksie nie ma mowy,, bo mamy 2 pokoje - jeden dla dzieci. Ona
spi w naszym. Z soboty na niedziele... Chcialaby pogadac do poznych godzin
nocnych.... a ja mam ochote isc po prostu spac do wlasnego lozka. Organizuje
nam tez urlopy. W ubieglym roku zaplacila za caly urlop w Hiszpanii.
Swietnie prawda? Tylko nie zapytala czy ja chce jechac. Po prostu przyjechala
i oznajmila, ze ma swietna niespodzianke i ze jedziemy do Hiszpanii.
Powiedzialem, ze skad wie czy ja chce jechac. Odpowiedziala, ze robi to dla
swojej siostry bo sami sobie na taki wyjazd nie mozemy pozwolic. Ma czesciowo
racje. Tylko ze ja bylbym jej wdzieczny, gdyby zamiast tego wyjazdu (15.000)
dala ta kase na nasz kredyt. To juz polowa bylaby z glowy.
Proby rozmowy z zona nie daja rezultatu, ona nie wie jak powiedziec, ze my
chcemy tez pobyc sami. Jest totalnie nia zauroczona. Corki tez podziwiaja
ciocie, bo ciocia ma pieniadze, moze latac tu i tam, kupuje im mase ciuchow ,
zabiera do najlepszych restauracji... powoli mam wrazenie ze trace pozycje...
Co robic?