Dodaj do ulubionych

moj problem ze szwagierka

03.04.07, 17:15
Otoz sprawa wyglada tak. Pracuje w Poznaniu, niestety ze wzgledu na brak
mozliwosci pracy w moim miescie. Do domu mam okolo 130 km. Wiec sila rzeczy
jezdze tam tylko na weekend. Mam zone i 2 dzieci (corki). Zona zarabia dosc
malo, pracuje jako nauczycielka. Poniewaz mamy kredyt na mieszkanie musze
zarabiac na tyle, abysmy mogli go splacac i jednoczesnie jakos zyc.
Zona ma siostre. Mieszka w miejscowosci oddalonej o okolo 50 km. Poniewaz
sama jest dosc bogata, a nie ma rodziny. Zaczela nam pomagac troche
finansowo. Kilka lat temu. Oczywiscie swietnie jest otrzymywac taka pomoc.
Szczegolnie, ze w zamian nic nie oczekuje. Poza jednym. Nie rozumie, ze kiedy
wracam do domu, w piatek... To mam ochote pobyc w domu z zona i dziecmi.
Natomiast na 10000% wiem, ze ona tez przyjedzie, albo w piatek wieczorem,
albo w sobote kolo poludnia. Na jedne dzien. Wraca w niedziele do domu. I tak
tydzien w tydzien. Narzeka, ze nie opiekuje sie rodzina. Jestem dosc zmeczony
i chociaz w sobote chcialbym posiedziec w domu. Ona twierdzi ze zaniedbuje
rodzine i zabiera moja zone i dzieci na spacery, przejazdzki, do kina.
Oczywiscie o seksie nie ma mowy,, bo mamy 2 pokoje - jeden dla dzieci. Ona
spi w naszym. Z soboty na niedziele... Chcialaby pogadac do poznych godzin
nocnych.... a ja mam ochote isc po prostu spac do wlasnego lozka. Organizuje
nam tez urlopy. W ubieglym roku zaplacila za caly urlop w Hiszpanii.
Swietnie prawda? Tylko nie zapytala czy ja chce jechac. Po prostu przyjechala
i oznajmila, ze ma swietna niespodzianke i ze jedziemy do Hiszpanii.
Powiedzialem, ze skad wie czy ja chce jechac. Odpowiedziala, ze robi to dla
swojej siostry bo sami sobie na taki wyjazd nie mozemy pozwolic. Ma czesciowo
racje. Tylko ze ja bylbym jej wdzieczny, gdyby zamiast tego wyjazdu (15.000)
dala ta kase na nasz kredyt. To juz polowa bylaby z glowy.
Proby rozmowy z zona nie daja rezultatu, ona nie wie jak powiedziec, ze my
chcemy tez pobyc sami. Jest totalnie nia zauroczona. Corki tez podziwiaja
ciocie, bo ciocia ma pieniadze, moze latac tu i tam, kupuje im mase ciuchow ,
zabiera do najlepszych restauracji... powoli mam wrazenie ze trace pozycje...
Co robic?
Obserwuj wątek
    • marwolo_diabolo Re: moj problem ze szwagierka 03.04.07, 17:37
      No widzisz frajerze jaki z Ciebie facet, tak mało zarabiasz że szwagierka musi
      Cie utrzymywać Ty leniu?
      a co do seksu to może sprobujcie w trójkę : ty, żona i szwagierka, od razu ci
      ulży w nocy z soboty na niedzielę. pozdrawiam
    • clarissa3 Re: moj problem ze szwagierka 03.04.07, 18:11
      oddaj jej wszystkie pieniądze i podziękuj pieknie ?
      • murek2000 Re: moj problem ze szwagierka 03.04.07, 19:03
        nie da rady..wtedy mialbym juz taki dlug ze nie wyplacilbym sie do konca
        zycia...w miedzyczasie zdazyla kupic meble do kuchni (jak bylem w pracy, po
        powrocie zastalem nowa kuchnie). Zdarzyla kupic dzieciom komputery..2 zeby
        kazdy corka miala wlasny. Kiedys mi powiedzialy, ze ja im nic nie kupuje.
        Oczywiscie, ze nie , bo mnie nie stac. Spalcamy co miesiac prawie 2000 kredytu.
        Ja zarabiam 3500 netto..zona jakies 670. Z czego zo0staje po oplatach 1500. Na
        zycie starcza, ale na szalestwa nie. Kiedys powiedzialem szwagierce, ze zanim
        cos kupi do domu (naszego) to moze powinna mnie o zdanie zapytac, odpowiedziala,
        ze ja tu prawie nie mieszkam, bo caly tydzien jestem poza domem.
        Chyba jej wygarne kiedys, ze jestem wdzieczny za pomoc, ale nie chce zeby nas co
        tydzien nawiedzala. Boje sie tylko reakcji zony. Kiedys jedna z corek
        powiedziala, ze ciocia mowila mamie, ze jezeli sobie nie dajemy razem rady to
        moze sie powinnismy rozwiesc, ona wtedy spalci dlugi siostry.
        Wiec mam wranzenie, ze cos knuje. POza tym jest mila i uprzejma.
        No i nie przepada za mezczyznami, trzyma ich na dysnas, jest bardzo dominujaca.

        • pani.misiowa Re: moj problem ze szwagierka 18.07.07, 15:00
          posluchaj- to klucz do sukcesu
          musisz jeszcze raz jej wytlumaczyc zeby uzgadniala z toba i twoja zona kazdy
          taki zakup
          argument ze nie bywasz w domu czesto nie zmienia faktu ze jednak to jest twoj
          dom
          porozmawiaj o tym wszystkim co tu napisales ze swoja zona, i przy niej
          porozmawiaj ze szwagierka
          niestety najpewniej uslyszysz ze jestes niewdziecznikiem, ale musisz jej
          pokazac ze wszystko, nawet jej szczodrosc ma swoje granice i jest tylko wtedy
          dobra, gdy jest mile widziana
    • taisy Re:A po co wracasz do domu? 03.04.07, 19:38
      Co robic?


      Nie wracaj, masz gdzie odpoczac jakis wlasny kąt, po co wracasz do wariatkowa?
      • incogn Re:A po co wracasz do domu? 03.04.07, 20:28
        Nie doradze Ci nic madrego, bo sytuacja jest faktycznie skomplikowana. Rady, aby nie wracac do domu
        dziwia mnie, przeciez to Twoja rodzina dla ktorej zyjesz i pracujesz i ktorej nie planujesz porzucic.
        Wyglada na to, ze jestes w sytuacji przymusowej.
        Jedno pytanie, czy nie mozna zorganizowac lozka dla szwagierki w pokoju corek?? Zrobilabym to
        koniecznie. Powiedz zonie, ze to dla Ciebie bardzo wazne, ze taka jest natura meska, ze wspolzycie
        jest jedna z podstaw malzenstwa, jest naturalna potrzeba czlowieka i jest korzystne dla zdrowia, ze
        wpadniesz w nerwice itp. Jezeli zona solidaryzuje sie z Toba, jest wobec Ciebie lojalna, to moze uda
        Wam sie to przeprowadzic mowiac, ze zaczales chrapac, albo ze zaczales miec problemy z prostata i
        musisz w nocy pare razy wychodzic do toalety i nie chcesz byc uciazliwy, lub tez co innego. Najlepiej
        nie dyskutowac - tylko zrealizowac, postawic przed faktem dokonanym, tak jak ciocia wielokrotnie
        stawiala Ciebie, protest corek zdusic argumentem, ze skoro maja komputery od Cioci
        • murek2000 Re:A po co wracasz do domu? 04.04.07, 09:32
          dzieki wielkie. Oczywiscie nie zamierzam nie wracac, bo to moja rodzina i
          ciagle sie kochamy. Szwagierka to praktycznie jedyna rodzina mojej zony, bo jej
          rodzice zgineli 6 lat temu w wypadku. Ma jeszcze dziadkow, ale w miescie
          szwagierki i raczej rzadko tam jezdzimy. Mysle, ze moze boi sie, ze
          kiedy "utnie" te laczaca linie to bedzie ciazko jej nawet z dziadkami sie
          kontaktowac, bo szwagierka zacznie tam macic. Ale to moja teoria.
          Niestety o lozku w pokoju corek moge pomarzyc. To maly pokoik blokowy..i tam
          nie ma juz miejca. Dziewczyki spia na rozkladanych fotelach. Na 3 lozko nie ma
          miejsca..niestety. Dopoki byly male miesicily sie w jednym fotelu. Ciocia spala
          w drugim. Niestety to ciocia zauwazyla, ze dziewczynki sa juz duze i musza miec
          pokoj dla siebie.
          W sobote zamierzam przeprowadzic rozmowe z zona i szwagierka. Tak, aby nie
          urazic jej uczuc, ale jednoczesnie powinna domyslec, ze ze cotygodniowe wizyty
          sa zbyt czeste. Jezeli chce moze spedzac czas w tygodniu. Ale weekend chce miec
          wylacznei dla nas.




          • taisy Re:A po co wracasz do domu? 04.04.07, 09:44
            Pomagaja wam ekonimicznie i fundujac wycieczki kobieta ta wkupuje sie w wasze
            zycie.
            Zamiast poiwedziec dosc, korzystacie z jej pieniedzy co ona wykozrystuje dla
            siebie w jakis sposob.

            Nie bierzcie od niej pieniedzy a spotkania powinny byc na wspolnych warunkach.
            • murek2000 Re:A po co wracasz do domu? 04.04.07, 11:56
              > Zamiast poiwedziec dosc, korzystacie z jej pieniedzy co ona wykozrystuje dla
              > siebie w jakis sposob.

              Ciezko powiedziec nie, jak sie stoi przed faktem dokonanym. Bo juz zaplacone i
              koniec. Tak bylo z meblami i tak jest z wyciaczka... No i tak tez bylo z
              komputerami. Choc ten pomysl mi sie wogole nei podobal. Zauwazylem, ze corki
              wieczoramy siedzialy glwonie przed komputerami. Skoczylo sie sie tym, ze
              wprowadzilem hasla na komputery i moga korzystac tylko po 40 minut dzennie max.
              Oczywiscie byla dyskusja ze szwagierka, ze to ona kupila komputery dla
              diewczynek. Odnioslem wrazenie, ze chciala powiedziec przez to, ze to ona
              decyduje ile moga spedzac czasu z komputerami. Wtedy dorzucilem, ze tak, ma
              racje, ale to moje corki i ja decyduje o tym ile czasu spedzaja przy
              komputerze. Byla byárdzo obrazona..przez tydzien, bo potem znow
              przyjachala..jakby nigdy nic.



              >
              > Nie bierzcie od niej pieniedzy a spotkania powinny byc na wspolnych warunkach.

    • d.o.s.i.a Re: moj problem ze szwagierka 03.04.07, 20:16
      Musisz pokazac, ze masz jaja. Nie zarabiasz zle, wiec nie jest tak, ze to Ty
      jestes ciapa i nieodrajda zyciowa, ze az Cie szwagierka musi ratowac. Jak juz
      cos, to raczej o Twojej zonie mozna by to powiedziec.
      Nie zyjecie w biedzie wiec moglibyscie sie obyc bez "uprzejmych" gestow ze
      strony szwagierki. Pisze w cudzyslowie, bo ani to tak naprawde uprzejmie, ani
      bezinteresowne - raczej potrzeba dowartosciowania ze strony szwagierki.
      Niech se sama jezdzi na wakacje.
      Musisz niestety sprawe postawic jasno. Koniec i basta. Koniec ze sponsoringiem!
      I musisz to definitywnie zakomunikowac szwagierce, zonie i swoim dzieciom.
      Inaczej wyjdziesz w ich oczach na nieudacznika, ktorym NIE JESTES.
      Uderz piescia w stol, powiedz szwagierce, ze masz prawo przebywac z zona i
      uprawiac z nia seks i prowadzic normalne zycie domowe, a dzieci maja prawo
      uczyc sie szacunku do swoich rodzicow i to nie tego wynikajacego z tego jaki
      tata komputer im kupi. Powiedz, ze zyczysz sobie, zeby swoje wizyty szwagierka
      ograniczyla do jednej na kwartal. Wprowadz taka zasade i sie jej trzymaj.
      Nie masz sobie nic do zarzucenia - dbasz o rodzine i jestes w stanie ja
      utrzymac. Jak szwagierce nie odpowiada, ze nie stac Was na wakacje w Hiszpanii
      to niech zagoni swoja siostre do roboty!
      • koala_tralalala Re: moj problem ze szwagierka 04.04.07, 12:05
        Dosia drwi z Ciebie bezlitosnie, ale coz... Dopoki zyjecie na takim poziomie,
        ze szwagierka kupuje dzieciom komputery,
        • koala_tralalala Re: moj problem ze szwagierka 04.04.07, 12:21
          Sorry, przypadkiem poszlo w net za szybko.

          ... to niestety, wypada ci sie pogodzic z taka sytuacja.

          Coz, jestes w trudnej sytuacji, bo obecnosc zamoznej siostry podkresla twoje
          przecietne zdolnosci finansowe. Gdyby jej nie bylo, moglbys po prostu
          powiedziec powiedziec zonie i dzieciakom, ze "wszyscy tak zyja" (bo to prawda:
          wiekszosc polskiego spoleczenstwa tak zyje jak wy).

          A tak... Coz, mozesz delikatnie poprosic szwagierke o nieobecnosc w czasie
          weekendow. Jednak obawiam sie, ze ona wlasnie wtedy ma czas, bo na swoje
          pieniadze, ktore z wami dzieli(!), ciezko pracuje w tygodniu. Chyba, ze sie
          myle, wtedy spokojnie mozesz ja o to DELIKATNIE poprosic. Po przedyskutowaniu
          sprawy z zona, i podkreslajac, ze bardzo sie cieszycie i doceniacie jej pomoc.

          Mozesz tez zdecydowanie odmowic przyjmowania wszystkich kosztownych prezentow w
          przyszlosci. Oczywiscie, po przekonaniu malzonki, ze tak bedzie lepiej, bo ty -
          raz w tygodniu - chcesz z nimi w spokoju pobyc, a kredyt kiedys splacicie.
          Szczegolnie jesli jestes z nich niezadowolony.

          PS. Co do wakacji w Hiszpanii: obdarowujacy ma prawo swobodnego wyboru co Wam
          daje. Jesli prezent w postaci wyjazdu sie nie podoba, mozna tylko stanowczo
          podziekowac za wyjazd, wymyslajac jakis zgrabny wykret, zeby nie sprawic
          przykrosci ofiarodawcy.
          • murek2000 Re: moj problem ze szwagierka 04.04.07, 12:49
            >
            > Coz, jestes w trudnej sytuacji, bo obecnosc zamoznej siostry podkresla twoje
            > przecietne zdolnosci finansowe.

            coz..mysle ze 3700 do 4000 to calkiem dobre zdolnosci finansowe.
            Moglbym wyslac zone do dodatkowej pracy, ale zaleta jej pracy, jest to, ze moze
            opiekowac sie dziecmi i nie pracuje do 20.00


            >Jednak obawiam sie, ze ona wlasnie wtedy ma czas, bo na swoje
            > pieniadze, ktore z wami dzieli(!), ciezko pracuje w tygodniu.

            No z tym ciezko to nie przesadzajmy. Jest komornikiem... ciagnie pieniadze ze
            szpitali i firm. Mysle, ze na oko ma miesiecznie okolo 15.000 na reke. Poza tym
            sama sie nie przemecza..ma 3 pracownikow od tego. Polowe czasu pracy spedza na
            zakupach,a po poludniu kontroluje co przyszlo. No fakt faktem, studia zdala
            na 5. Jak wspomnialem, jest inteligentna, tu nie mozna jej nic zarzucic.
            Miala szczescie bo kancelarie ma czesciowo dzieki ex-mezowi. Sama pewnie by
            nigdy jej nie miala.


            Chyba, ze sie > myle, wtedy spokojnie mozesz ja o to DELIKATNIE poprosic. Po
            przedyskutowaniu
            > sprawy z zona, i podkreslajac, ze bardzo sie cieszycie i doceniacie jej pomoc.
            >

            probowalem, niestet ykonczy sie to jakas "dziwna" klotnia. Ze niby ja nie wiem
            jak to jest, i jak ciezko jest dom utrzymac i wogole. To ze stron mojej zony.
            Dlatego mam wrazenie, ze szwagiera cos maci jej w glowie.



            > Mozesz tez zdecydowanie odmowic przyjmowania wszystkich kosztownych prezentow
            w
            >
            > przyszlosci.

            musze sprobowac. najpierw chce porozmawiac w weekend.


            > PS. Co do wakacji w Hiszpanii: obdarowujacy ma prawo swobodnego wyboru co Wam
            > daje. Jesli prezent w postaci wyjazdu sie nie podoba, mozna tylko stanowczo
            > podziekowac za wyjazd, wymyslajac jakis zgrabny wykret, zeby nie sprawic
            > przykrosci ofiarodawcy.

            O ile ja nie mail bym z tym problemu... to boje si ereakcji corek. Bo zanim ja
            sie dowiedzialem o tych wakacjach to juz wszyscy byli poinformowani jaki to
            wspanialy urlop bedzie i baseny i morze i tak delej. My na razie jezdzilismy
            tylko nad polskie morze. wiec corki bylyby zalamane. Zona..pewnie tez, bo
            powwiedziala, ze w koncu nalezy jej sie odpoczynek i z en ie zamierza
            rezygnowac.

            Powiem wam po wietach jak wyszla rozmowa.

            • triss_merigold6 Re: moj problem ze szwagierka 04.04.07, 13:15
              Najwyraźniej kto ma kasę ten ma władzę. Szwagierka uzależniła Twoją żonę i
              córki od standardu życia na który Was (jako małżeństwa) nie stać. Obawiam się,
              że konfrontacja będzie musiała być brutalna - albo postawisz sprawę jasno, że
              rezygnujecie z bonusów i kosztowych prezentów albo uszy po sobie i zgadzaj się
              na dykatat szwagierki. Żona musi stanąć po Twojej stronie, inaczej czarno to
              widzę.
              • taisy Re: moj problem ze szwagierka 04.04.07, 13:54
                No wlasnie triss ma racje.
              • koala_tralalala Re: moj problem ze szwagierka 05.04.07, 01:21
                Zona MOZE, ale wcale nie musi!, stanac po stronie Murka. Jak nie stanie, to
                utrzyma sie stan dzisiejszy.
            • koala_tralalala Re: moj problem ze szwagierka 05.04.07, 02:00
              Murek, jaki masz cel deprecjonujac osiagniecia swojej szwagierki? Jakie ma
              znaczenie w jaki sposob ona zarabia na... Twoja rodzine??? Wykonuje legalna
              prace i najwyrazniej jest swietnie zorganizowana. Jest szczodra. Nawet bardzo.
              Przy okazji zaspakaja swoje potrzeby, jak potrzebe bliskosci. Oczywiscie,
              mozliwie, ze przy okazji powtarza zonie, ze... nie jestes najlepszym z mezow.
              Ale chodzi przeciez tylko o pieniadze, a twoja zona napewno wie, ze pieniadze
              to nie wszystko. Moze jednak mozna znalezc kompromis?
              • murek2000 Re: moj problem ze szwagierka 05.04.07, 09:24
                wiesz, wszystsko ok i piekie. Tylko co weekendowe wizyty i spanie w naszej
                sypialni...jest nie na miejscu nie uwazasz?
                Zeby przyjezdzala raz na miesiac, byloby nawet fajnie..ale weekend w weekend?

                • koala_tralalala Re: moj problem ze szwagierka 06.04.07, 23:03
                  Ciocia utrzymuje rodzine, wiec zajela nalezne jej miejsce... w sypialni. Twoja
                  glowa i rola, zeby o tym rozmawiac z zona i z ciocia. Jak w ogole do tego
                  dopusciles???

                  Bez watpienia jednak ciocia n o r m a l n i e zarabia na t w o j a rodzine,
                  (nie kradnie), jest wyksztalcona i swietnie zorganizowana. A ty wlasnie to
                  starales sie deprecjonowac.
            • maciar91 Re: moj problem ze szwagierka 18.07.07, 13:17
              Ja dodam tylko od siebie jedno, pod żadnym pozorem nie proponuj szwagierce aby
              pojawiała się w Twoim domu w tygodniu, gdy Ciebie nie ma. Musisz kontrolować
              sytuację. Masz naprawdę poważny problem bo z tego co piszesz wynika, że Twoja
              małżonka nie stoi murem po Twojej stronie.
    • hellio Re: moj problem ze szwagierka 04.04.07, 14:09
      Po pierwsze, murku, to prawie nigdy nie ma tak, ze coś jest za darmo albo że
      ktoś coś daje i zupełnie niczego nie oczekuje. Przykro mi.
      Po drugie - to, na czym opiera się twoja rodzina, dwa filary, które mają trzymać
      konstrukcję to ty i twoja żona. To, co robi szwagierka zmierza w jakimś
      absurdalnym kierunku, tak, jakby chciała "stać się" tobą, przenieść "twój" filar
      gdzieś na bok i trzymać konstrukcję "swoim" - ładniej zdobionym. I te ozdoby
      podobają się twoim córkom i twojej żonie.
      Czy w tym porównaniu znajdujesz coś przekonującego? Jeżeli tak, to czy czułbyś
      się na siłach opisać go twojej żonie? Czy potrafiłbyś wskazać jej zagrożenia,
      które w twoim odczuciu płyną z tego, co się dzieje?
      Pozycja szwagierki jest bardzo silna i - wielokrotnie to podkreślasz - nie
      wygrasz z nią metodą siłową. Natomiast razem z żoną, jeśli ona chce być po tej
      stronie, co ty - bardzo dużo spraw możecie uporządkować. Wiele tej szwagierce
      zawdzięczacie, nie zapominaj o tym. Dlatego nie zachęcam cię do wojny, ale do
      przedyskutowania i ustalenia, jakie naprawdę są jej oczekiwania i ile naprawdę
      możecie i CHCECIE jej dać, jako bliskiej, życzliwej wam osobie (np. rodzinne
      weekendy -tak, ale towarzystwo w sypialni - nie! pomoc finansowa -tak, jeśli
      może sobie na nią szwagierka pozwolić, ale niespodzianki w rodzaju mebli
      kuchennych - stanowczo nie, bo to wasza kuchnia. Mimo, ze chcecie, żeby
      szwagierka dobrze się w niej czuła).
      Mówiąc krótko, chodzi o ustalenie, jakie miejsce i jaką rolę w rodzinie ma
      pełnić szwagierka, z uwzględnieniem potrzeb i ograniczeń jej i waszych. Ale tego
      nie da się ustalić, jeżeli proces eliminowania ciebie przez szwagierkę zaszedł
      tak daleko, że podstawowa koalicja rodzinna - to układ szwagierki z twoją żoną.
      Życzę powodzenia, Hania
      • izawawa Re: moj problem ze szwagierka 04.04.07, 15:24
        Sytuacja jak dla mnie abstrakcyjna !!
        Jak Ci w ogóle nie wstyd przyjmować cokolwiek od szwagierki mając dwie zdrowe
        rece !!?? A gdzie Twoja duma i honor , gdzie ambicja !! Jesteś dorosłym
        człowiekiem i sam umiesz zapracować na swoją rodzinę i jej utrzymanie a jeżeli
        nie stać Was było na spłatę kredytu to trzeba było go po prostu nie brać . Dla
        mnie to po prostu niepojęte jak dorosły mężczyzna może przyjmować od kogoś
        pieniądze ( w jakiejkolwiek formie) !!
        Znam masę młodych małżeństw , które żyją za 1500 zł miesięcznie i nie płaczą z
        tego powodu , ze nie stać ich na wakacje za granicą , nie stać to nie stać i
        już . Za to nie są od nikogo zależni .
        Gratuluję równiez podejścia do sprawy żony , powinna sie była ożenić z siostrą
        wtedy mogłaby sobie urządzać kuchnię bez konsultacji z Tobą . Nie zdziw się
        również jak Twoje własne córki za dwa trzy lata powiedzą Ci " Słuchaj ojciec ,
        nie masz szmalu więc sie dla nas nie liczysz " , rosną Ci pod bokiem małe
        snobki i egoistki a Ty nawet tego nie zauważasz !
        Gdybym po powrocie do domu zastała w nim nową kuchnię , którą ktoś bez mojej
        wiedzy i zgody mi ją urządził , to w trzy minuty te meble byłyby z powrotem w
        sklepie . Wszystko ma swoje granice .
        I nie twierdź , że masz problem ze szwagierką , tylko powiedz , że masz problem
        sam ze sobą !! Przykro mi to mówić , ale przemawia przez Ciebie zwykłe
        wygodnictwo !
        • murek2000 Re: moj problem ze szwagierka 04.04.07, 16:51
          wiec tak, ja nie przyjmuje prezentow, po prostu stawaja mnie przed faktem
          dokonanym. Co mam zrobic z meblami? wyrzucic? swietnie.. a moze skad mam
          wytrzasnac stare? z komputerami? wyrzucic? jasne i co wtedy dzieci powiedza? z
          wyciaczka? moge nie jechac, ale reszta pojedzie...
          mam wrazenie, ze czasem stoje na przegranej pozycji. Dlateo zdecydowalem sie na
          rozmowe w swieta..bo niestety swieta u nas i szwagierka zapowiedziala ze
          zostaje od piatku do poniedzialku, ma nawet plan dokad pojechac na spacer.
          Tyle ze akurat ja mialem inny plan i pojedziymy tu gdzie ja zdecyduje. Jezeli
          bedzie niezadowolona..trudno.
          • izawawa Re: moj problem ze szwagierka 04.04.07, 18:17
            Przez pierwszy rok wyposażenie mojej kuchni skladało się ze stolika
            turystycznego , dwóch krzeseł i kompletu talerzy i sztućców . Nie użyłam
            słowa "prezent" , bo prezent powinien być drobny i niezobowiązujący .
            ? z komputerami? wyrzucic? jasne i co wtedy dzieci powiedza?
            A jak żyły jak ich nie miały ..??
            A kochanej cioci masz powiedzieć , że to Twój dom i będziesz je urządzał tak
            jak Ty chcesz i kiedy chcesz a nie jak chce ciocia .
            Szwagierkę można ZAPROSIĆ na święta a nie przyjmować do wiadomości , że
            zapowiedziala ze
            > zostaje od piatku do poniedzialku,
            Nic nie chcę mówić ale jeszcze ze dwa lata a szwagierka będzie decydowała co
            masz jeść na obiad i w jakim kolorze kupić papier toaletowy a Ty będziesz
            zakładał wątki pt: "Żona mnie nie szanuje i lekceważy , co robić" ?!
    • jszhc Re: moj problem ze szwagierka 04.04.07, 15:12
      Ty jestes mezczyzna, czy ciocia? Wiem, wiem, latwo mi tak gadac;p....Jak widac
      ciocia jest bardzo pomocna, ale wcale nie za darmo, gdyz wtraca sie w wasze
      zycie, tak wiec obezinteresownej pomocy nie ma mowy (choc moze tak ci sie
      wydaje, no ale sam pomysl). Z twojego opisu odnosze wrazenie, ze ciocia jest
      osoba samotna, na pewno juz starsza, w zwiazku z czym czuje przejmujaca
      potrzebe wtracania sie w czyjes zycie, odgrywania bohaterki, bycia w ceetrum
      uwagi i dyktowania warunkow (bo jakie jest zycie samotnej bogatej kobiety, ilez
      mozna w samtonosci wypijac wieczorem najlepsza whisky....). Masz pecha, ale
      jest to sytuacja do rozwiazania, tylko ty i zona musicie razem zadzialac. Jesli
      ty bedzisz siedzial cicho, a ona bedzie sie bala odezwac do wlasnej siostry,
      bedziesz skazany na jej towarzystwo dokpoki nie splacisz kredytu. A tak w ogole
      to dziwie sie twojej zone. Wybacz, ale piszesz, ze jest nauczycielka, a
      przejawia zachowania niedojrzalej uczennicy.
      Masz 2 wyjscia: mozesz jeszcze to odczekac, az splacisz kredyt, bo w innym raze
      jest mozliwosc, ze jej 'bezinteresowana' pomoc sie skonczy (z rodzina najlepiej
      na obrazu sie wychodzi) lub zaprosic ja kiedys na kawe do kawiarni (jakos
      wymigac sie zonie) i porozmawiac o tym, przy czym choc udawaj pewnosc siebie.
      • izawawa Re: moj problem ze szwagierka 04.04.07, 15:27
        > Masz 2 wyjscia: mozesz jeszcze to odczekac, az splacisz kredyt, bo w innym
        raze
        >
        > jest mozliwosc, ze jej 'bezinteresowana' pomoc sie skonczy
        Spaliłabym się ze wstydu gdyby ktoś płacił moje rachunki !!
        • jszhc Re: moj problem ze szwagierka 04.04.07, 17:59
          Zalezy jak lezy;)
      • murek2000 Re: moj problem ze szwagierka 04.04.07, 16:52
        ciocia moich corek (czyli moja szwgierka) ma 36 lat. Masz racje jest samotna,
        al eto pewnei dlatego ze nie toleruje w swoim otoczeniu mezczyzn, ktprzy nie sa
        wzgeldem niej ulegli.


        > Ty jestes mezczyzna, czy ciocia? Wiem, wiem, latwo mi tak gadac;p....Jak
        widac
        > ciocia jest bardzo pomocna, ale wcale nie za darmo, gdyz wtraca sie w wasze
        > zycie, tak wiec obezinteresownej pomocy nie ma mowy (choc moze tak ci sie
        > wydaje, no ale sam pomysl). Z twojego opisu odnosze wrazenie, ze ciocia jest
        > osoba samotna, na pewno juz starsza, w zwiazku z czym czuje przejmujaca
        > potrzebe wtracania sie w czyjes zycie, odgrywania bohaterki, bycia w ceetrum
        > uwagi i dyktowania warunkow (bo jakie jest zycie samotnej bogatej kobiety,
        ilez
        >
        > mozna w samtonosci wypijac wieczorem najlepsza whisky....). Masz pecha, ale
        > jest to sytuacja do rozwiazania, tylko ty i zona musicie razem zadzialac.
        Jesli
        >
        > ty bedzisz siedzial cicho, a ona bedzie sie bala odezwac do wlasnej siostry,
        > bedziesz skazany na jej towarzystwo dokpoki nie splacisz kredytu. A tak w
        ogole
        >
        > to dziwie sie twojej zone. Wybacz, ale piszesz, ze jest nauczycielka, a
        > przejawia zachowania niedojrzalej uczennicy.
        > Masz 2 wyjscia: mozesz jeszcze to odczekac, az splacisz kredyt, bo w innym
        raze
        >
        > jest mozliwosc, ze jej 'bezinteresowana' pomoc sie skonczy (z rodzina
        najlepiej
        >
        > na obrazu sie wychodzi) lub zaprosic ja kiedys na kawe do kawiarni (jakos
        > wymigac sie zonie) i porozmawiac o tym, przy czym choc udawaj pewnosc siebie.
        • incogn Re: moj problem ze szwagierka 04.04.07, 20:32
          Rozumiem Twoja skomplikowana sytuacje. Wystepujac przeciwko cioci, moglbys stac sie wrogiem dla
          calej rodziny. A tego nie chcesz.
          A moze sie zamienicie. Moze ciocia ma wieksze mieszkanie, tak abyscie weekendy spedzali u niej,
          majac osobny pokoj do dyspozycji. A moze od czasu do czasu dziewczynki nich spedza weekend u
          cioci, ktora tek bardzo je kocha.
          Na koniec mysle, ze nie unikniesz rozmowy wprost ze szwagierka. Chyba bedziesz musial z nia
          porozmawiac bez obwijania w bawelne. Moze nawet lepiej nie mieszaj w to zony, bo postawisz ja w
          niezrecznej sytuacji, z kim ma sie solidaryzowac. Musisz ze szwagierka porozmawiac bez swiadkow.
          Nie wstydz sie, to jest rzecz ludzka. Powiedz, ze doceniasz co dla Was robi i zrobila. Ale jako
          mezczyzna masz swoje potrzeby, ze to biologia, natura i podstawa malzenstwa. Ze stales sie nerwowy
          /???/, nie mozesz spac, masz problemy z sercem/???/.
          Odwagi, tu musisz wykazac sie spokojem, zrownowazeniem i sila wewnetrzna. Nieraz najprostsze
          rozwiazania, to jest rozmowa o problemie ... okazuja sie najlepsze....
    • greengrey Re: moj problem ze szwagierka 04.04.07, 23:06

      No, Twoja sytuacja jest nie do pozazroszczenia- na razie

      Ciocia najwyraźnie kupuje sobie prawo do głebokiej ingerencji w wasze życie
      rodzinne. To nawet nie jest jej uczestnictwo w waszym życiu- ona przez
      kosztowne prezenty- rozdaje " lizaki"- sprawia,że zarówno dzieci- jak i co
      gorsze -żona postrzegają ją jako głowę rodziny...

      Czy ciocia to robi świadomie czy nie- bardzo podkopuje Twoją pozycję

      Władowała się nawet do waszej sypialni( od jak dawna?) i z waszej strony- bez
      słowa protestu! Co by nie mówić- zapewniają jej tę pozycję pieniądze, które wam
      są potrzebne, ale za jaką cene?!

      warunkiem życia niezależnego od niej jest kategoryczne przerwanie
      przyjmowania "fantów" Tylko wtedy jesteście niezależni od niej.

      Problemem wydaje mi się jednak to, że Twoja żona albo nie postrzega tego w ten
      sposób, albo nie ma odwagi siostrze się przeciwstawić. Co tu mówić, komputery,
      kuchnia i Hiszpania też jej odpowiadają...

      najpierw chyba porozmawiaj z żoną- powinieneś jej przedstawić swój punkt
      widzenia i dowiedzieć się co ona myśli oraz- jak się zachowa w tej
      konfrontacji? Przynajmniej będzies wiedział na czym stoisz

      Jeśli żona nie stanie z Tobą w jednym szeregu- raczej trudno Ci będzie
      odzyskać rodzinę.. Dopiero potem możesz rozmawiać ze szwagierką.

      Ale fakty są takie - dopóki przyjmujesz korzyści materialne- ciocia kupuje
      sobie prawo kierowania waszym życiem..

      powodzenia.

      • murek2000 Re: moj problem ze szwagierka 05.04.07, 09:11
        > Czy ciocia to robi świadomie czy nie- bardzo podkopuje Twoją pozycję

        Wiesz, nie mam pojecia.

        > Władowała się nawet do waszej sypialni( od jak dawna?) i

        oj..juz jakies 3-4 lata. Jest co tydzien u nas. Czasem robi weekend przerwy.


        i z waszej strony- bez
        > słowa protestu! Co


        Na poczatku to byly po prostu zwykle odwiedziny... Potem, kiedy "zauwazyla" ze
        dziewczynki sa juz za duze i nie mieszcza sie obie na jednym fotelu,
        rozlozylismy jej rozkladane lozko u nas... automatyzcnie, bo na korytarzu nie
        wypada. No i zaczelo sie...myslelismy ze moze zacznie zadziej przyjezdzac, raz
        na miesiac, ale nie..calkiem bez skrepowania jest u nas co tydzien, to preawie
        jak tradycja. Protestu na poczatku nie bylo...a szkoda. Jak wspomnailem sama
        jest inteligentna kobieta i myslalem (mowie za siebie) ze wyczuje
        sytuacje..zawiodlem sie.

        Co by nie mówić- zapewniają jej tę pozycję pieniądze, które wam
        >
        > są potrzebne, ale za jaką cene?!

        Nie sa nam potrzebne. Przynajmniej ja tak uwazam. Niestety (rowniez
        wspominalem).. stawia nas czasem przed faktem dokonanym, a przynajmniej mnie.
        Zone potrafi przekonac swoja dobrocia i milymi slowami no i bezinteresowna
        siostrzana miloscia....itd.

        > najpierw chyba porozmawiaj z żoną- powinieneś jej przedstawić swój punkt
        > widzenia i dowiedzieć się co ona myśli oraz- jak się zachowa w tej
        > konfrontacji? Przynajmniej będzies wiedział na czym stoisz

        Porobowalem, ale ona uwaza, ze skoro siostra chce jej pomoc to nie ma w tym nic
        zlego i sama tez by siostrze pomagala, gdyby ta znalazla sie w takiej sytuacji.
        Ale nie jestem pewien czy ona zdaje sobie sprawe, ze to cos wiecje niz pomoc,
        bo takie rzeczy powinno sie z cala rodzina ustalac, a nie z czescia.

        > Ale fakty są takie - dopóki przyjmujesz korzyści materialne- ciocia kupuje
        > sobie prawo kierowania waszym życiem..


        No ale co moge zrobic, kiedy przyjezdzam do domu i zastaje nowe meble kuchni?
        Wyrzucic???




    • wichrowe_wzgorza Re: moj problem ze szwagierka 05.04.07, 01:40
      Na wstępie: to nie rada, lecz ja na Twoim miejscu sprobowalabym uwolnic Siebie i
      moja rodzine od tej Cioci Kloci, nie tak calkiem bezinteresownej...
      powodzenia
      • murek2000 Re: moj problem ze szwagierka 05.04.07, 09:13
        wichrowe_wzgorza napisała:

        > Na wstępie: to nie rada, lecz ja na Twoim miejscu sprobowalabym uwolnic
        Siebie
        > i
        > moja rodzine od tej Cioci Kloci, nie tak calkiem bezinteresownej...
        > powodzenia


        to sie niestety latwo tak mowi. Nawet kiedy wyjdziemy na spacer, a ona w tym
        czasie dojedzie do nas i nie zastanie w domu dziwno na komorke, pyta gdzie
        jestesmy i ze zaraz bedzie. Kiedys "zapomnielismy" zabrac komorek, nie mogla
        sie dodzwonic i wrocila do domu. Cayl tydzien byla obrazona. A na weekend znow
        byla u nas.
    • koala_tralalala Re: moj problem ze szwagierka 05.04.07, 02:05
      Sorry, Murek, przeczytalam ciag dalszy watku i widze, ze kombinujesz jakby tu
      miec pieniadze cioci i wolnosc oraz pozycje meza. Powiem wprost: albo rybki
      albo akwarium.

      Chcesz miec kase cioci, to sie musisz z nia liczyc. Zona chce i dzieci chca, a
      ty uwazasz, ze to zle? Wytlumacz im, ze to niedobre, ze rodzine wam rozbija, ze
      czujesz sie odrzucony i ze spac nie mozesz z wlasna zona raz w tygodniu.

      A jak nie chcesz tlumaczyc, to pogodz sie z sytuacja. Wybor nalezy do ciebie i
      nikt za ciebie tego nie zrobi. Moze warto pojsc na kompromis?

      Chcecie zyc na wyzszym poziomie? Niech zona idzie do pracy, bo dzieci
      najwyrazniej z przedszkola wyrosly, skoro maja komputery (od cioci), dadza
      sobie rade, a miliony kobiet godzi obowiazki.

      Mozecie tez sprzedac dom/mieszkanie i kupic inne, dalej od cioci, tam gdzie
      pracujesz. I zyc na wlasny rachunek, BEZ prezentow po kilkanascie tysiecy
      zlotych (tyle kosztuje dobrze wyposazona kuchnia). Ciocia do Was wpadnie tylko
      wtedy, gdy ja zaprosicie. A ty pomozesz pracujacej zonie w obowiazkach
      domowych. Codziennie bedziesz pomagal. I pojedziecie na wakacje tam gdzie sami
      bedziecie chcieli.

      Daj wiec spokoj z kombinowaniem jak zjec ciastko i miec ciastko. Jasno
      przedstaw zonie jaka jest sytuacja i jak widzisz dalsze losy waszej rodziny. A
      potem do dziela. Nie chesz? To zostaje weekend z ciocia i wczasy tam gdzie was
      wysle. Bez prawa do dasow i niezadowolenia.
      • murek2000 Re: moj problem ze szwagierka 05.04.07, 09:21
        koala_tralalala napisała:

        > Sorry, Murek, przeczytalam ciag dalszy watku i widze, ze kombinujesz jakby tu
        > miec pieniadze cioci i wolnosc oraz pozycje meza. Powiem wprost: albo rybki
        > albo akwarium.

        A skad ci przyszlo do glowy, ze chce miec pieniadze cioci? Wogole ich nie chce.
        Najwyrazniej nie potrafisz czytac. Mnie nasza sytuacja odpowiadala. Mielismy na
        splacanie kredytu i na drobne przyjemnosci. I wystarczylo.



        >
        > Chcesz miec kase cioci, to sie musisz z nia liczyc. Zona chce i dzieci chca,
        a
        > ty uwazasz, ze to zle?


        Zle ? nie, tylko drogie prezenty ustala sie z cala rodzina. A nie z 1 osoba a
        reszta staje przed faktem dokonanym.


        >Wytlumacz im, ze to niedobre, ze rodzine wam rozbija, ze
        >
        > czujesz sie odrzucony i ze spac nie mozesz z wlasna zona raz w tygodniu.


        To wlansie chce zrobic w weekend.



        > Chcecie zyc na wyzszym poziomie? Niech zona idzie do pracy, bo dzieci
        > najwyrazniej z przedszkola wyrosly, skoro maja komputery (od cioci), dadza
        > sobie rade, a miliony kobiet godzi obowiazki.

        Zona pracuje. Tylko do 15.00
        Dzieci jeszcze nie chodza do szkoly. Ida za rok.


        > Mozecie tez sprzedac dom/mieszkanie i kupic inne, dalej od cioci, tam gdzie
        > pracujesz.

        Probowalem. Jak zwykle ciocia sie wmieszala, ze dzielnica w ktorej chce kupic
        nie jest dibra, bo za daleko od centrum. Dodatkowym argmentem byl fakt, ze zona
        moze nie znajdzie w Poznaniu pracy, co jest kompletna bzdura, bo uczy
        niemieckiego. I na pewno by znalazla prace , jak nie w szkole to w prywatnej
        firmie. Dodatkowym argumentem szwagierki byly dzieci, ze nie bedzie mogla sie
        nimi opiekowac, bo caly dzien w pracy bedzie siedziala itp. No i skonczylo sie
        awantura, ze ona si enie rusza i nie chce ryzykowac. Obawiam sie, ze ciocia nie
        chciala dojezdzac 220 km co weekend.


        > wtedy, gdy ja zaprosicie. A ty pomozesz pracujacej zonie w obowiazkach
        > domowych. Codziennie bedziesz pomagal. I pojedziecie na wakacje tam gdzie
        sami
        > bedziecie chcieli.

        Bylismy raz... zgadnij co sie stalo. Szwagierka zadzwonila do nas, zona jej
        powiedzila gdize jestesmy.,..i...ona na to, ze jutro tez przyjedzie bo nie ma
        nic do roboty. I rzeczywiscie sie zjawila...
        Mam jej po prostu dosyc.




        >
        > Daj wiec spokoj z kombinowaniem jak zjec ciastko i miec ciastko. Jasno
        > przedstaw zonie jaka jest sytuacja i jak widzisz dalsze losy waszej rodziny.
        A
        >
        > potem do dziela. Nie chesz? To zostaje weekend z ciocia i wczasy tam gdzie
        was
        > wysle. Bez prawa do dasow i niezadowolenia.
        • ja_adam Re: moj problem ze szwagierka 05.04.07, 09:25
          przeczytałem 1 wątek, szlag mnie trafil i nic więcej nie powiem!
    • dobu Re: moj problem ze szwagierka 05.04.07, 11:16
      fascynująca historia.
      proponuje znaleźc cioci jakieś czasochłonne hobby:
      nie wiem, super facet (albo kobieta- co kto lubi)nurkowanie, szydełkowanie,
      survival- coś co ja pochłonie bez reszty.
      Kobieta potrzebuje miec własne życie.Jeżeli się zakocha, oszaleje, zauroczy -
      będzie wam przysyłać kartki a do Hiszpanii będie jeżdzić ze swoja miłością.
      Może
      • murek2000 Re: moj problem ze szwagierka 05.04.07, 11:42
        fajnie.. tylko , ze ona odstrasza mezczyzn. Nie znosc mezczyzn, ktorzy jej nie
        sluchaja i nie robia tego co chce. Dlatego sie rozwiodla po 3 latach
        malzenstwa. Kilka razy spotykala sie z facetami, ale o "wspolnym" zyciu nie
        bylo mowy. Mysle, ze ona nie zdzierzyla by kogos w mieszkaniu, ktoe nie
        postawilby szklanki tak jak ona chce.



        > fascynująca historia.
        > proponuje znaleźc cioci jakieś czasochłonne hobby:
        > nie wiem, super facet (albo kobieta- co kto lubi)nurkowanie, szydełkowanie,
        > survival- coś co ja pochłonie bez reszty.
        > Kobieta potrzebuje miec własne życie.Jeżeli się zakocha, oszaleje, zauroczy -
        > będzie wam przysyłać kartki a do Hiszpanii będie jeżdzić ze swoja miłością.
        > Może
    • ewiku ultimatum... 05.04.07, 11:36
      pozostaje tylko postawić żonie ultimatum, albo trzyma z Tobą albo z siostrą...
      niech zdecyduje bez względu na konsekwencje, nawet, gdybyś Ty na jakiś czas miał
      zamieszkać sam tam gdzie pracujesz...
      któreś z Was musi być dojrzalsze a żona niech się sama przekona co jest dla nie
      ważniejsze, mąż czy siostra...

      jeżeli teraz tego nie rozwiążesz to będzie już tylko gorzej...
      nawet pomijam już drobiazg pt: jak Twoje córki uczą się od Was kupowania uczuć i
      co mogą na przyszłość sądzić o roli mężczyzny w związku...itd, itd...



      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
      • murek2000 Re: ultimatum... 05.04.07, 11:44
        nie wiem czy to dobre rozwiazanie. to jak stawianie dziecka przed wyborem, z
        ktorym z rodzicow chce byc po rozwodzie. Ona na pewno kocha swoaja siostre i
        nie moge ich dzielic. Musze to tak rozegrac, zeby szwagierka domyslila sie, ze
        jest za czesto i za bardzo miesza se w zycie.




        > pozostaje tylko postawić żonie ultimatum, albo trzyma z Tobą albo z siostrą...
        > niech zdecyduje bez względu na konsekwencje, nawet, gdybyś Ty na jakiś czas
        mia
        > ł
        > zamieszkać sam tam gdzie pracujesz...
        > któreś z Was musi być dojrzalsze a żona niech się sama przekona co jest dla
        nie
        > ważniejsze, mąż czy siostra...
        >
        > jeżeli teraz tego nie rozwiążesz to będzie już tylko gorzej...
        > nawet pomijam już drobiazg pt: jak Twoje córki uczą się od Was kupowania
        uczuć
        > i
        > co mogą na przyszłość sądzić o roli mężczyzny w związku...itd, itd...
        >
        >
        >
        > ----------------------------------------------
        > Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
        • ewiku Re: ultimatum... 05.04.07, 11:52
          murek2000 napisał:

          > nie wiem czy to dobre rozwiazanie. to jak stawianie dziecka przed wyborem, z
          > ktorym z rodzicow chce byc po rozwodzie. Ona na pewno kocha swoaja siostre i
          > nie moge ich dzielic. Musze to tak rozegrac, zeby szwagierka domyslila sie, ze
          > jest za czesto i za bardzo miesza se w zycie.
          >
          >
          >
          ... jeżeli one są faktycznie tak nie rozłączne to po co Ty tam jeszcze jesteś?
          facit: gdyby NAPRAWDĘ było Ci źle to byś nie kombinował tylko otwarcie zmusił do
          wyborów...
          a tak mozna odnieść wrażenie, ze jednak nie do końca Ci ta sytuacja przeszkadza...
          a'propos sobotnich nocy, poszukaj sobie kogoś na boku to i Ty będziesz
          zaspokojony i ta nieznośna "pomoc" szwagierki przestanie Ci przeszkadzać...


          ----------------------------------------------
          Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
          • murek2000 Re: ultimatum... 05.04.07, 16:05
            bo to dopiero od kilku lat. przedtem szwagierka nie kontaktowala sie moja zona
            przez wiele lat, a jako siostry zyly jak pies z kotem. Dopiero 3 lata po
            urodzeniu sie corek zaczela sie interesowac rodzina. Czasem mam wrazenie, ze
            brakuje jej rodziny jako takiej i bardzo jej zalezy na tym zeby byc z kims i
            nie spedzac weekendow samotnie. Poza tym czasem kiedy zona ma np. wywiadowke w
            sobote, szwagierka tez przyjezdza i zabiera dzieci na spacer, co niby jest
            fajne, bo ja w sobote padam i nie mam ochoty wychodzic. Tylko ze ona si enie
            pyta czy moze, po prostu przyjezdza i oznajmia ze pojada na basen, czy do lasu.
            Kiedys powiedzialem, ze moze najpierw mnie zapyta co ja o tym sadze, to
            dostalem odpowiedz, ze skoro ja sie dziecmi nie zajmuje to ktos musi no i ze
            jej przykro ze dzieci maja takiego ojca. Oczywiscie obrazona wyszla, acha i to
            byl jednyn okres kiedy wytrzymala 3 weekendy...bez nawiedzania.






            > murek2000 napisał:
            >
            > > nie wiem czy to dobre rozwiazanie. to jak stawianie dziecka przed wyborem
            > , z
            > > ktorym z rodzicow chce byc po rozwodzie. Ona na pewno kocha swoaja siostr
            > e i
            > > nie moge ich dzielic. Musze to tak rozegrac, zeby szwagierka domyslila si
            > e, ze
            > > jest za czesto i za bardzo miesza se w zycie.
            > >
            > >
            > >
            > ... jeżeli one są faktycznie tak nie rozłączne to po co Ty tam jeszcze jesteś?
            > facit: gdyby NAPRAWDĘ było Ci źle to byś nie kombinował tylko otwarcie zmusił
            d
            > o
            > wyborów...
            > a tak mozna odnieść wrażenie, ze jednak nie do końca Ci ta sytuacja
            przeszkadza
            > ...
            > a'propos sobotnich nocy, poszukaj sobie kogoś na boku to i Ty będziesz
            > zaspokojony i ta nieznośna "pomoc" szwagierki przestanie Ci przeszkadzać...
            >
            >
            > ----------------------------------------------
            > Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
            • uczula Re: ultimatum... 06.04.07, 10:31
              no to moze takich sytuacji trzeba wiecej?

              zeby w koncu zrozumiala, ze w twojej rodzinie to ona jest to piate kolo u wozu
              a nie ty?
              moze swoja niechec do facetow przelewa tez czesciowo na ciebie, mowiac zonie np
              ( hipotetycznie) : "boze.. jakiego ty masz ciapajtowatego faceta.nie dosc ze go
              nie ma, to na nic was nie stac..."
              Wiesz, jak sie cos powtarza wiele razy ( nawet mimowolnie) to w koncu sie w to
              wierzy.Przekabaci ci zone i rozwali malzenstwo.
              Ona dziala gorzej od tesciowej - serio! I jeszcze w dodatku uniemozliwia
              wspolzycie.. no.. kurcze...a zona sie jej boi - wyraznie ja zahukala.
              Ja bym nie czekala do swiat.
              Kazdy ma prawo do spokoju w swieta - ty tez.
              a nie do nawiedzin gosci.
              U mnie w rodzinie jest taki zwyczaj, ze jezeli sie odwiedzamy to nie w sobote i
              w niedziele ( tz w te swieta wielkanocne) - najwyzej w poniedzialek.
              Ja zadzwonie, kuzynka zadzwoni - wystarczy.
              A jak chce ja odwiedzic ( poza nia nie mam nikogo) to dzwonie tydzien naprzod i
              pytam sie czy ma czas.
              i ona postepuje tak samo.
              Mialam problem z upierdliwa rodzina mojego bylego meza. Potrafil sie zwalic
              jego brat z zona i z 2 malych dzieci, po czym stwierdzic, ze oni cos musza
              bardzo pilnie zalatwic i zostawic te 2 malych dzieci pod nasza opieka i zniknac
              sobie na 3 godziny!!! - no jasny szlag mnie trafial.
              ale sie udalo zmienic ich postepowanie - po pierwsze, nigdy ich nie
              odwiedzalismy, po drugie ex maz sie poklocil ze swoim bratem, po trzecie
              powiedzialam wyraznie wtedy- ze to mi sie nie podoba, po czwarte opowiadalam ze
              smiechem jakie to ich dzieci maja nawyki( np nie myja rak..a na szyi mozna bylo
              siac rzepe - nawet mydlem nie dawalo rady, szczota....dopiero dala rade temu
              brudowi, ktory nie przeszkadzal nawet ich matce!).
              a potem dostali opiernicz za udostepnianie komorki corki bylemu mezowi i sie
              skonczyly nachodzenia i mamy swiety spokoj.
              No ale .. . byli to ciekawi ludzie... to trzeba przyznac:).
              • murek2000 Re: ultimatum... 16.04.07, 16:04
                uczula napisała:

                > no to moze takich sytuacji trzeba wiecej?
                >
                > zeby w koncu zrozumiala, ze w twojej rodzinie to ona jest to piate kolo u
                wozu
                > a nie ty?
                > moze swoja niechec do facetow przelewa tez czesciowo na ciebie, mowiac zonie
                np
                >
                > ( hipotetycznie) : "boze.. jakiego ty masz ciapajtowatego faceta.nie dosc ze
                go
                >
                > nie ma, to na nic was nie stac..."


                chyba tak jest, bo ona (zauwazylem) nie znosci faceto, ktorzy jej sie
                przeciwstawiaja.



    • asidoo Re: moj problem ze szwagierka 05.04.07, 20:18
      Murek. W swojej rodzinie jesteś zbędny.
      • murek2000 jest piatek...10.35 06.04.07, 10:38
        zgadnijcie kto wlasnie dzwonil, ze bedzie za 15 minut..




        > Murek. W swojej rodzinie jesteś zbędny.

        no na to waglada..

        w poniedzialek stawiam szwagierke na dywanik:)
        • uczula Re: jest piatek...10.35 06.04.07, 11:15
          ale fajnie...

          ech.. zycie...
          ja cie podziwiam.
          Ja bym takiej baby nie zniosla do poniedzialku i to jeszcze pewnie z usmiechem
          na twarzy i z polowa jajka wbitego na widelec...
          No ale kazdy decyduje jak umie.
        • asidoo Re: jest piatek...10.35 06.04.07, 13:24
          Będę czekała na relacje jak ci poszło...
          Tylko nie stchórz!
          Jak żona się obrazi na ciebie, to będziesz miał jasną sytuację, czy twoje
          małżeństwo ma sens.
      • oolimpiaa Szwagierka, szwagierka, 06.04.07, 10:41
        bawiłaś się ze mną jak w berka....

        To taka bardzo ładna piosenka
        • incogn Re: Szwagierka, szwagierka, 07.04.07, 00:10
          Ja ciagne swoj watek wyprowadzenia szwagierki z Waszej sypialni, bez wchodzenie w konflikt z
          kimkolwiek. Wymyslilam, aby ja polozyc w lozku jednego z dzieci, a dziecku polozyc materac
          dmuchany na podlodze. Taki materac wszedzie sie zmiesci, nawet w przejsciu, a dzieci uwielbiaja takie
          niecodzienne spanie. Szwgierce wytlumaczyc, ze to dla Ciebie troche krepujace spac z nia w jednym
          pokoju, ... jako osoba dorosla powinna zrozumiec...
          Przy takim lekkim dyskomforcie spania, moze rzadziej bedzie Was nawiedzac....
          • asidoo Re: Szwagierka, szwagierka, 07.04.07, 06:28
            Incogn! Ty masz rację!
            • asidoo Re: Szwagierka, szwagierka, 07.04.07, 06:29
              Na miejscu Murka jeszcze dziś bym ten materac kupiła. Ostatecznie to i w
              przedpokoju może być.
    • marianna73 Re: moj problem ze szwagierka 08.04.07, 13:37
      ze smutkiem muszę przyznać ,że szwagierka "wykastrowała" Cię, pełnisz w swojej
      rodzinie i swoim domu jedynie rolę statysty...najwyższy czas na radykalne
      działanie,nie odkładaj tego na później
      powodzenia
    • nordycki_troll Re: moj problem ze szwagierka 08.04.07, 13:39
      Ciota zali sie na forum
      • incogn Re: moj problem ze szwagierka 09.04.07, 00:00
        nordycki_troll napisał:

        > Ciota zali sie na forum

        Sam jestes ciota
    • magga daj jej propozycje... 08.04.07, 13:59
      Powiedz jej ze jesli zamierza spedzac z wami weekendy to niech sfinansuje
      wieksze mieszkanie aby miala wlasny pokoj bo napewno jest dla niej zenujace gdy
      macie seks w jej obecnosci.
      • magga Re: daj jej propozycje... 08.04.07, 14:01
        Jesli Ci sie nie podoba ze kupuje wyjazd dla was do Hiszpanii to jej powiedz ale
        wymagac zeby ci dala te pieniadze to sk...stwo. Robi ze swymi pieniedzmi co chce.
    • zmoq14 Re: moj problem ze szwagierka 09.04.07, 12:47
      A ile ta ciocia ma lat,że tak się przypięła na stałe do Twojej rodziny?
      Nie ,ma się co dziwić żonie i dzieciom,że jak mają możliwość skorzystania z
      hojności siostry -cioci to to robią,bo każdy chce lepszego życia;
      Ale może to Ty powinieneś zabrać w któryś weekend rodzinę na jakąś
      wycieczkę,jak dobrze pomyślisz to nie będzie drogo;a żonie zapowiedz,że to ma
      być bez cioci...


      <taoqz>
    • marianna73 Re: moj problem ze szwagierka 11.04.07, 17:40
      no i jak starcie ze szwagierką,miało być w poniedziałek? gdzie relacja, a może
      stchórzyłeś?
    • greengrey Re: moj problem ze szwagierka 12.04.07, 16:46

      eh życie...

      w święta Wielkiejnocy ciocia zabiła murka 2000...
      • clarissa3 Re: moj problem ze szwagierka 12.04.07, 23:46
        może dała mu taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaką kasę że oniemiał?
    • murek2000 no dobra..jestem... 16.04.07, 16:02
      mialem urlopik i pojechalem z zona i dziecmi w gory.
      wiec rozmowa byla, pol na powaznie, pol na zarty. ale chyba zrozumiala kilka
      aluzji. zona troche sie wkurzyla. mysle, ze bardziej obawia sie utraty pomocy
      finansowej niz siostry.
      zaczelo sie od tego ze przyjechala na swieta i zaproponowala plan na 3 dni.
      Gdzie pojedziemy, co zrobimy itd itp. Zapytalem czy juz moze z kims o tym
      rozmawiala i ze ja juz zaplanowalem maly wypad w drugi dzien swiat, a w
      pierwszy wieczorem spotkanie ze znajomymi. Troche zaskoczona byla, powiedziala,
      ze juz wszytsko zaplanowala i ze bedzie fajnie itp no i ze powinnismy
      przedyskutowac kto co woli. Bo moze moja zona woli jej plan. Powiedzialem, ze o
      takich planach powinna nas poinformowac wczesniej - przynajmniej tydzien no i
      ze my tez mamy swoje plany. Zony akurat nie bylo w domu, wyszla na zakupy.
      Zrobila sie bardzo dziwna atmosfera. Nie pylem pewien czy cos nie wybuchnie.
      Oczywiscie zostala az do naszego wyjazdu. W 1 dzin swiat chciala nas
      przekonac , ze zabierze dziewczynki do kina wieczorem, a my sobie pojdziemy do
      znajomych. Znwo zrobila sie mala dyskusja, bo odpowiedzialem ze one ida z nami,
      maja tam dwie kolezanki i na pewno bedzie im weselej z rowiesnicami. Oczywiscie
      ciocia przekonala corki ze pojda do kina i byl lament. Sila rzeczy musialy i
      tak pojsc z nami mimo usilnych prob wyrwania ich do kina. Nawet zona wymiekla
      i troche odposciala. Oczywiscie nie obeszlo sie bez zarzucenia mi zmuszania
      dzieci do roboienia rzeczy na ktore nie maja ochoty. Odparlem, ze jestesmy
      rodzina i czamesm MUSIMY bys razem i robic rzeczy na ktore nie koneicznie mamy
      ochote. Corki bawily sie bardzo dobrze, zostaly nawet u znajomych na noc.
      Mozecie sie domyslac co bylo w domu. Ze zostawiamy corki u obcych ludzi, a
      ciotce nie dajemy ich do kina zabrac. No po prostu tragedia.
      Po poludniu jechalismy w gory. Spakowalismy rzeczy dzeici i nasze. Szwagierka
      zapytala dokad jedziemy bo moze by przyjechala w tygodniu. Tu wlaczyla sie (o
      dziwo) moja zona i powiedziala, ze my ten urlop bez przyzwoitki chcemy spedzic.
      Zaskoczyla mnei na maska. Oczywiasice mielismy co wieczor telefon co robimy,
      gdzie jedlismy, co robia dzieci. W koncu zona wylaczyla w czwartek
      komorke. "zopomniala" ladowarki. a mojego numeru szwagierka nie ma. Komorki
      (tez od cioci) dziewczynek zostaly w domu, zeby ich nie zgubily.
      Wrocilismy w sobote wieczorem. Zdazylisym wejsc do domu - telefon. Dlaczego si
      enie odzywamy przez caly tydzien, czy ma jeszcze do nas przyjechac itp.
      Na rezie sie uspokoilo. W tym tygodniu zona ma wziac dzeici i przyjechac na
      weekend do poznania. Podobno szwagierka sie wsciekl, jak to uslyszala. Ze
      ciagamy dzieci w weekend poza dom, ze nie moga sie pobawic w domu itp.
      Chyba cos wyczula. Chciala tez przyjechac, ale powiedzialem, ze juz mamy bilety
      do teatru dla 4 osob i zaplanowane spotkanie z moimi znajomymi z pracy. tez
      maja dzieci. Na pewno bedzie fajnie i zeby si enie martwila. Wyczulem w jej
      glosi zlosc. Nie wiem czemu, ale mamm wrazeni, ze cos wybuchnie.
      • asidoo Re: no dobra..jestem... 16.04.07, 17:53
        No Murek! Tak trzymać. I o to chodziło!
        Właśnie poklepałam Cię po plecach za dobrą robotę!
        • news21 Re: no dobra..jestem... 16.04.07, 18:09
          Przestań się bawić w podchody i powiedz szwagierce że jest jej za dużo w waszym
          życiu.
          • koala_tralalala Re: no dobra..jestem... 16.04.07, 19:07
            No, graulacje! Wziales sie do roboty i od razu sa efekty. Brawo.

            Widzisz, zona jest po Twojej stronie. Teraz wystarczy zebyscie wspolnie
            wyznaczyli granice obecnosci cioci w waszym zyciu. Gdzies w polowie drogi
            miedzy checia cioci i zony a tym co Ty akceptujesz.

            Prawdopodobnie twoja malonka jednak bedzie sie starala żonglować miedzy toba i
            ciocia, by zachowac prezenty. Jesli przymkniesz na to oko, wszyscy beda
            zadowoleni, ale b a r d z o ucierpi twoj autorytet w oczach corek. Uslyszysz
            to gdy zaczna dorastac.

            Powodzenia i dobrych wyborow! Jestes na dobrej pozycji.
            • incogn Re: no dobra..jestem... 16.04.07, 21:05
              BARDZO, BARDZO CIESZE SIE, tak trzymac!!!! Powodzenia!!!
              • murek2000 Re: no dobra..jestem... 18.04.07, 08:33
                dzieki!
      • d.o.s.i.a Re: no dobra..jestem... 16.04.07, 22:22
        No to jestescie na najlepszej drodze do wywolania wojny ze szwagierka...
        Bez slowa wyjasnienia zaczynacie ja traktowac jak intruza - bez rozmowy, bez
        wyjasnienia powodow. Coz, szwagierka poczuje sie jak wrog, niedoceniona i
        odrzucona (tyle Wam poswiecila - czas, pieniadze, serce, a Wy tak sie jej
        odwdzieczacie). Nienajlepsze rozwiazanie sytuacji. Przeciez nie chodzi o to, aby
        szwagierke za cos ukarac, cos jej pokazac i zemscic sie na niej - no chyba, ze
        sie myle??? Wszakze krzywdy Wam nie wyczynila zadnej, a jedynie starala sie dac
        Wam to co najlepsze i co tylko mogla, tak jak potrafila najlepiej. Ona to tak
        widzi. W momencie, kiedy zamiast normalnej rozmowy, zamiast normalnych
        wyjasnien, ona otrzymuje w nagrode wylaczony telefon i jawne olanie, poczuje sie
        zwyczajnie oszukana i olana.

        Zamiast konfrontacji sprobujcie rozmowy z nia. Nie wywolujcie niepotrzebnych
        napiec! Przeciez chyba szwagierka ZASLUGUJE na to, aby jej po prostu powiedziec
        jakie sa przyczyny Waszego postepowania. Czy naprawde zasluzyla sobie tylko na
        niezbyt delikatne aluzje??? Przeciez naprawde mozecie jej powiedziec, ze bardzo
        doceniacie jej pomoc, ze jest dla Was wazna, ale chcecie pojechac sami na
        wakacje. Przeciez chyba glupia nie jest, zrozumie. A podchody, wylaczenie
        telefonow, udawanie, ze nie ma Was w domu (bo na tym pewnie sie skoczy) itp. -
        do czego to potrzebne? Nie najlepiej o Was swiadczy takie postepowanie, co tu
        duzo mowic. I sprawi, ze szwagierka poczuje sie odrzucona. I wojna gotowa.
        • xena_ksiezniczka Re: no dobra..jestem... 17.04.07, 11:08
          Szwagierka weszła w ich życie nieproszona. Chciała robić prezenty, to je robiła.
          Ale nie ma prawa oczekiwać bezwzględnego poddaństwa za swoje dary. Uważam, że
          wcale nie muszą się jej opowiadać co robią, gdzie jadą, jak mają zamiar spędzać
          SWóJ WłASNY CZAS, SWOJE żYCIE. Popieram metodę "ostrego cięia", bo sytuacja jest
          problematyczna, a szwagierka wcale nie taka subtelna jak dosia sugerujesz. Jak
          stanowczo nie wyznaczą granic to ciocia nigdy nie zobaczy gdzie one są. A co do
          rozmowy ze szwagierką , z tego co autor mówi, były podejmowane
          niejednokrotnie...jednak bez oczekiwanego zrozumienia sytuacji przez szwagierkę.
          Nie każdy musie chcieć żyć tak jak ciocia proponuje. Mieć komputer czy pojechać
          na zagraniczną wycieczkę jest napewno fajnie ale nie może to się odbywac kosztem
          umniejszania roli ojca rodziny. I tu zadanie dla rodziców, powinniście pokazywać
          córkom, tak jak właśnie zrobiliście to wyjeżdżając na wycieczkę, że ważne są
          wiezi rodzinne, wspólne spędzanie czasu, miłość.
          W kochającej się rodzinie nie zabraknie tez napewno miejsca dla cioci. Tylko w
          akceptowalnych przez wszystkich granicach.
          • d.o.s.i.a Re: no dobra..jestem... 17.04.07, 23:37
            Wyznaczanie granicy nie polega na wylaczeniu telefonu i udawaniu "ze nas nie ma
            i nie wiemy o co cioci chodzi" - to raczej tchorzostwo, a nie "ostre ciecie".

            Rozmowa, wylozenie na stol argumentow, wyjasnienie powodow w kulturalny sposob,
            tak aby nie skrzywdzic drugiego czlowieka i nie spowodowac ciezkiej atmosfery -
            to jest wyznaczenie granicy i "ostre ciecie". Udawanie, ze "nie ma nas w domu" i
            "nie wiadomo gdzie pojechalismy" i "niech se ciocia dzwoni, my nie odbieramy
            telefonu" jest dziecinne.

            Owszem, ciocia weszla w ich zycie nieproszona. Ale nie znaczy, ze jest zlym
            czlowiekiem, ktoremu nalezy sie kara. Jest to raczej osoba bardzo samotna, ktora
            w pomaganiu innym upatruje sensu zycia - ona zapewne nie widzi, ze jej kontrola
            jest zbyt duza.
            • murek2000 Re: no dobra..jestem... 18.04.07, 08:33
              > Owszem, ciocia weszla w ich zycie nieproszona. Ale nie znaczy, ze jest zlym
              > czlowiekiem, ktoremu nalezy sie kara. Jest to raczej osoba bardzo samotna,
              ktor
              > a
              > w pomaganiu innym upatruje sensu zycia - ona zapewne nie widzi, ze jej
              kontrola
              > jest zbyt duza.



              No tak, ale co ja moge na to poradzic, ze ona nie toleruje mezczyzn.
              Tzn..inaczej..toleruje..ale pod warunkiem, ze robia dokladnie to co ona chce.
              Zreszta ogolnie mowiac, to wszyscy musza robic to co ona chce inaczej pokazuje
              dosc dobitnie swoje niezadowolenie. To bylo tez przyczyna jej rozwodu. W ciagu
              kilku lat mezowi "nie udalo sie" pojechac ani razu tam gdzie on by chcial. Za
              to trzy raz w roku byly wylacznie plaze i lezakowanie. Czasem bylo mi az zal
              jej ex, kiedy mowil, ze znow jada do Tunezji, a on wolalby do Paryza czy do
              Barcelony. Argument byl zawsze jedne... ciezko pracuje i chce odpoczac i sama
              nie pojedzie przeciez. Za to na propozycje Co gorsza, sam nie mogl tez
              wyjechac, bo zaraz bylo podejzenie, ze ma kochanke. ... Zreszta pozniej mial i
              sa juz po slubie:))))
              Tak wiec....trudno jej sie dziwic, ze jest samotna. Mysle, ze ona boi sie
              przyszlej samotnosci. Kiedy bedzie juz malo atrakcyjna i bez rodziny.

              Na razie staralem sie jej wytlumaczyc, ze my chcemy pobyc czasme sami, sami
              sobie cos zaplanowac itd. Dosc ciezko do niej do dociera, bo przeciez my
              nie "potrafimy".
            • marianna73 Re: no dobra..jestem... 18.04.07, 17:58
              dosia ,znasz takich ludzi w realu? chyba nie bardzo ,bo tak teoretyzujesz,aż
              zęby bolą...albo taka naiwna po prostu jesteś

              > Rozmowa, wylozenie na stol argumentow, wyjasnienie powodow w kulturalny sposob,
              > tak aby nie skrzywdzic drugiego czlowieka i nie spowodowac ciezkiej atmosfery
              > -
              > to jest wyznaczenie granicy i "ostre ciecie".

              czy Ty naprawdę wierzysz,że osoba tak apodyktyczna, toksyczna i nietaktowna
              nagle się ocknie dzięki takiej rozmowie, przyzna się ,do błędu nagle jak za
              dotknięciem rózdżki stanie się taktowna ,nienarzucająca , wyrozumiała etc.,
              IMO tak czy inaczej poczuje się odrzucona, zaatakowana
              bezpodstawnie,wykorzystana,bo nagle ktoś zepsuje jej plan,pomiesza jej szyki,a
              ma byc przecież tak jak ona ustali, bo ona wiem najlepiej jak powinno być...czyż
              nie?

              > Owszem, ciocia weszla w ich zycie nieproszona. Ale nie znaczy, ze jest zlym
              > czlowiekiem, ktoremu nalezy sie kara.

              może nie złym, ale napewno zaborczym i zagrażajacym trwałosci i stabilności tej
              rodziny i wychowaniu dzieci autora na mądrych,nie uzależnionych od kasy ludzi,
              szanujących ojca ,szwagierka stosuje znaną metodę dziel i rząd, ona płaci więc
              daje sobie prawo do dyktowania warunków,choć nie ma do tego tak naprawdę zadnych
              praw i najwyższy czas,aby jej to dosadnie i konsekwentnie uzmysłowić


              Jest to raczej osoba bardzo samotna, ktora
              > w pomaganiu innym upatruje sensu zycia

              oj, bidulka,bo się wzruszę... jak sobie pościelesz tak się wyśpisz,lepiej
              zajęłaby się sobą i swoim życiem, a nie układaniem innym życia na swoją
              modłę...daj spokój, ona głównie upatruje sens życia, w uzależnianiu ludzi od
              siebie,wykorzystywaniu potem tego przeciwko nim jako sprytny szantaż
              emocjonalny,bo ona przecież tyle dla nich robi i pomaga ,a oni tacy niewdzięczni
              i głupi ...
        • murek2000 Re: no dobra..jestem... 18.04.07, 08:24
          > No to jestescie na najlepszej drodze do wywolania wojny ze szwagierka...
          > Bez slowa wyjasnienia zaczynacie ja traktowac jak intruza - bez rozmowy, bez
          > wyjasnienia powodow.

          szczerze mowiac to ja mam nadzieje, ze ona sama sie domysli jakie sa powody.
          Do tej pory "wykonywalismy" jej plany. Nagle okazalo sie, ze ktos inny
          zaplanowal cos innego i z nia nie uzgodnil. Tak jakby szwagierka z nami cos
          uzgadniala (pota wycieczka oczywiscie..choc tez nie do konca).

          > odrzucona (tyle Wam poswiecila - czas, pieniadze, serce, a Wy tak sie jej
          > odwdzieczacie). Nienajlepsze rozwiazanie sytuacji.

          Coz, mozliwe ze tak sie poczuje. Ale nam nie sa potrzebne jej pieniadza. Po
          prostu bedziemy zyc "normalnie" bez poczucia wiecznego dlugu. Mamy kredyty do
          splacenia, a to znaczy, ze nie bedzie co roku wycieczek za granice.
          Swietnie, kiedy ma sie szwagierke, ktora sponsoruje rozne rzeczy..o ile robi to
          bezinteresownie, a jezeli zaczyna rzadzic i ukladac wszytskich na swoja modle,
          bo skoro placi to moze wymagac, to przestaje to bys fajne.

          > Zamiast konfrontacji sprobujcie rozmowy z nia. Nie wywolujcie niepotrzebnych
          > napiec! Przeciez chyba szwagierka ZASLUGUJE na to, aby jej po prostu
          powiedziec
          > jakie sa przyczyny Waszego postepowania.

          Tak. Wczoraj o tym rozmawialismy, telefonicznie wieczorem. Jakos nie udalo mi
          sie jej przekonac, ze coweekendowe wizyty to za czesto. Tym bardziej, ze ja
          chce pobyc sam z dziecmi i zona. A juz fakt, ze nie mozemy byc sami w sypialni
          jest dosc ciezki). Uslyszalem, ze przeciez kiedys ludzie mieszkali po 5 w
          jednej izbie... (czy to nie jest kretynskie???).
          • incogn Wytrwalosci zycze 18.04.07, 19:01
            No nic, mimo tych roznych komentarzy nie wycofuj sie. Wiele juz osiagneliscie, problem zostal
            postawiony. Mysle, ze postepujac konsekwentnie, choc dyplomatycznie, ograniczycie obecnosc cioci w
            Waszy zyciu, albo zmienicie formy tej zazylosci. Skoro ciocia tak kocha Wasze dzicie n ich co jakis czas
            bierze je do siebie na weekend. Moze przy tej okazji okaze sie, ze nie chodzi o Wasze dziecie, lecz
            obecnosc w zyciu Waszego malzenstwa i w Waszej sypialni wrecz.

            W kazdym razie spanie w sypialni malzenstwa, ktore spedza ze soba tylko weekendy, jest patologia,
            trzeba to sobie otwarcie powiedziec....
    • murek2000 noi stalo sie.... rodzinna tragedia 29.04.07, 21:11
      po 3 tygodniach nieobecnosci...szwagierka zjawila sie niczym duch.
      Niezpowiedziana z mina cokolwiek dziwna...niby ok, ale cos wisialo w powietrzu...

      Nie wiem dokladnie co sie dzialao w ciagu tygodnia, ale tu musialobyc jakis
      pranie mozgu zarowno dzieci, jak i zony.

      Wiec zaczelo sie od tego, ze zjawila sie rano o 11.00

      Jak zadzwonila, to zauwazylem, ze w domu nagle zrobilo sie nierwowo. Zreszta
      zauwazylem, ze cos jest nie tak, jak tylko przyjechalem w piatek do domu, bo
      jedna z corek zapytala czy ja je kocham. Dziwne pytanie..prawda?

      Wiec tak, szwagierka zjawial sie i zakomunikowala, ze musimy powaznie
      porozmawiac. Ok. mialem nadzieje, ze bedzie to poawazna rozmowa, a skonczylo sie
      na tym, ze byly same zarzuty:

      a. nie potrafie sie opiekowac dziecmi.
      b. nie zarabiam na tyle, zeby zapewnic rodzinie wyzszy standart
      c. nie dbam o zone, bo jestem poza domem caly tydzien i byc moze mam kochanke
      d. usilnie chce podzielic rodzine zakazujac jej przyjazdow do siostry..(???)
      e. zostawiam rodzine przez caly tydzien sama i nie przyjezdzam... ???

      potam powiedziala do zony, ze musi wybiarac, albo maz nieudacznik, albo siotra,
      rodzina itd. Zona zdebiala, choc musze przyznac, ze ja tez.
      Szwagierka powiedziala, zeona jest w stanie zapewnic im lepsze zycie niz ia i ze
      maja sie spakowac i jada do niej. Zona nie wiedziala co pwoiedziec... zamurowalo ja.
      Dziewczynki..mialem wrazenie, ze one juz byly na to przygotowane..
      Zapytalem czy ona jest normalna i czy wogole wie co mowi. Powiedziala, zebym sie
      zamkna, bo ona wie lepiej co jestlepsze la jej rodziny. Wiec zapytalem czy
      przypadkniem ona tez jest moze ojcem dzieci. Zaczala mi ublizac ..i stalo sie.
      Zona sie poplakala, bo nie wiedziala jak zareagowac, dziewczynki tez, a mnie
      poniooslo...i to bardzo. Po prostu trzasnalem babe kilka razy w
      twarz..wyprowadzilem za wlosy z mieszkania i powiedzialem, ze nie chce jej tu
      wiecej widziec... Postraszyla policja i sadem... Trudno...

      Zona boi sie, ze teraz bedzie cala rodzina przeciwko nam... Na poczatku byla w
      szoku, powtem pwiedziala, ze szwagierka dzwonila w ciagu tygodnia i pytala co
      mysli o tym, zeby ona kupila dom i zamieszkami W CZWORKE..

      Mimo, ze byla w szkou , uspokoila sie i co dziwne jest bardzo zadowolona, ze tak
      sie to skonczylo... Zadzwonila tylko do rodzicow i powiedziala co sie stalo.
      Tesonwa powiedziala tylko, ze najpewniej sistra zlozy skarge o pobicie, ale
      musimy sie trzymac razem. Zona mnie pociasza i mowi, ze na pewno trzyma moja
      strone, bo juz tez miala jej dosyc,..mimo ze to siostra.
      Dziwczynki na razie sa bardzo zszkokowane zachowaniem..moim i ciotki. Bo do tej
      pory nie widzialy am´ni , ani jej w takiej wscieklosci.
      A wogole mialem wrazenie, ze zona si ejej bala, bo podczas calej dyskusji nie
      odezwala sie ani slowem...

      Wiedzialem, ze niektore kobiety sa wredne, ale ze az tak...to nie...



      • incogn Re: noi stalo sie.... rodzinna tragedia 29.04.07, 23:20
        Zachowales sie jak prawdziwy mezczyzna. Moze to niepoputarne,, bo bicie kobiet moze nie miesci sie
        w naszej kulturze, ale czy ona jest kobieta????? Czy to chlopobab>>>>
        to swietnie, ze tesciowa i Twoja zona rozumieja Cie, to znaczy ze racja jest przy TRobie. Zycze
        konsekwencji i wytrawalosci. Moze nadszedl moment, aby okazac szwagierce troche litosci, tzn,
        powiedziec, ze nie chcecie calkowiecie wyrzucic jej ze swego zycia, ale ograniczyc wspolne zycie...
        Troche zaczynam sie obawiac sie czy ona troche nie jest psychiczna, czy to tylko determinacja, aby
        miec jakies zycie rodzinne - tzn zawlaszczyc cudza rodzine,,....
        Powodzenia, czlowieku!!!
      • ewilek2 Re:do murek2000 30.04.07, 18:58
        nie wiem co myśleć. Napisałaś wcześniej :
        cyt. "Szwagierka to praktycznie jedyna rodzina mojej zony, bo jej rodzice
        zgineli 6 lat temu w wypadku. Ma jeszcze dziadkow, ale w miescie
        szwagierki i raczej rzadko tam jezdzimy"
        Teraz piszesz że żona dzwoniła do rodziców, że teściowa powiedziała...
        Kiedy piszesz prawdę a kiedy kręcisz???
        • procura Re:do murek2000 30.04.07, 19:45
          no wlasnie, czytajac ostatni post murka tez mialam wrazenie, ze cos tu nie gra.
          wszystko jakies takie telenowelowe sie stalo. wydaje mi sie, ze ktos cos tu kreci...
          • murek2000 Re:do murek2000 02.05.07, 10:11
            Niestety najlepsze telenowele pisze zycie.



        • murek2000 Re:do murek2000 02.05.07, 10:05
          No do moich rodzicow i jej tesciowa czyli moja mama.
          Do dziadkwo tez dzwonila, ale tam dowiedziala´sie, ze musimy to jakos poukladac
          bo tak byc nie moze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka