dari551
15.04.07, 11:38
witam i prosze o rady.mam 30 lat.od 6 lat jestem zonaty mamy 2 dzieci.moja
zona ma bardzo silną osobowosc.ja nie i tego na sile nie zmienie.niby
jestesmy szczesliwi ale jakos tak czuje sie wykozystywany i manipulowany.ja
wiecej sprzątam odkurzam myje gary,piore itd.robie kolacje.to zona wzięła
kota do domu no ale piasek to ja zmieniam.kąpie dzieci robie kolacje.moja
zona wiekszosc dnia lezy przed tv i kanaly przelacza.kocham ja bardzo mamy
dwoje wspanialych dzieci.planujemy budowe domu na kredyt ale czasami boje sie
jak to bedzie dalej ile tak wytrzymam.prawie nigdzie nie wychodzimy,jakos tak
nam sie nie chce.nie wiem co dalej nas czeka ale ja boje sie ze dlugo tak nie
ujade.przezylismy razem trudne naprawde ciezkie chwile , choroby dzieci,
problemy mieszkaniowe, i finansowe,wiec chyba powinno byc ok.czasem wydaje mi
sie ze zona załuje ze jest ze mną ale są dzieci itd.nie wiem co o tym
myslec.ona ma wyzsze wykształcenie pracowała w duzych firmach ma ambicje, ja
jestem tylko fachowcem mam prace zarabiam jako takow sumie tyle co zona.moze
mam zbyt niskie poczucie wlasnej wartosci.gdy rozmawiamy w sunie wychodzi ze
zawsze ona ma racje,czuje sie zdolowany i zagubiony.No a na dodatek 2
tygodnie temu okazalo sie ze zona jest w ciązy.z początku byla panika ale
teraz chcemy tego dziecka więc chyba mnie kocha.boimy sie jak sobie
poradzimy,3 dziecko budowa praca itd.powiedzcie cos bo jestem strasznie
zdołowany czuje sie niekochany i tylko do pracy w domu dzieci j przynoszenia
kasy,a moze przesadzam.wiem tylko ze żle sie z tym czuje myslalem nawet o
wizycie u psychologa.boje sie ile tak wytrzymam i czy zona nagle nie
stwierdzi ze jestem nie potrzebny a ja zostane z kredytem na dom i alimentami