jeszcze żyję

IP: srv1:* / 192.168.1.* 19.05.03, 21:34
jeden nóz wbito mi w serce, a drugi w plecy.
co mam zrobić z oprawcami, jak już wyjdę z OIOM-u?
    • cossa Re: jeszcze żyję 19.05.03, 21:35
      z oprawcami? a co z Toba?

      Gość portalu: skor_pion napisał(a):

      > jeden nóz wbito mi w serce, a drugi w plecy.
      > co mam zrobić z oprawcami, jak już wyjdę z OIOM-u?
    • myslewiecjestem Re: jeszcze żyję 19.05.03, 21:38
      Gość portalu: skor_pion napisał(a):

      > jeden nóz wbito mi w serce, a drugi w plecy.
      > co mam zrobić z oprawcami, jak już wyjdę z OIOM-u?
      a mozesz cos z nimi zrobic ? nie zasluguja na zycie, ale lepiej to zostaw
      wymiarowi sprawiedliwosci. ja wiem, ze dostana piataka w zawieszeniu, ale
      co zrobic. dzisiaj broni sie zbrodniarzy.
    • procesor Re: jeszcze żyję 19.05.03, 22:48
      Gość portalu: skor_pion napisał(a):
      > jeden nóz wbito mi w serce, a drugi w plecy.
      > co mam zrobić z oprawcami, jak już wyjdę z OIOM-u?

      Zakładam że ciosy były mentalne bo inaczej byśmy nie mieli okazji cie czytac..

      Jak wyjdziesz z OIOMu zajmij się swoja rekonwalescecja i rehabilitacja.
      Oprawców trzymaj na dystans - w razie czego postaraj sie dla niech o
      wyroknakazujący trzymanie sie z daleka od ciebie.

      A może jednak zamiast metafory - podasz nam cos blizszego rzeczywistości?
      Łatwiej wtedy o sensowne opinie.
      • Gość: Alfa Wlasnie... IP: *.devs.ac-net.pl 19.05.03, 23:42
        co sie stalo??!!!
        • cossa Re: Wlasnie... 19.05.03, 23:43
          domniemam, ze milosc i przyjazn wladala nozem.

          Gość portalu: Alfa napisał(a):

          > co sie stalo??!!!
          • Gość: skor_pion Re: Wlasnie... IP: 217.8.186.* 21.05.03, 09:47
            cossa napisała:

            > domniemam, ze milosc i przyjazn wladala nozem.


            Milosc, ani przzyjazn nie robia takich rzeczy.
            To mogly byc: egoizm, brak zrozumienia, pojscie na latwizne, zawisc.
            • cossa Re: Wlasnie... 21.05.03, 15:32
              oj, ptaszkow nie dodalam i nieopatrznie znow
              przeinaczone. oczywiscie, ze one tego nie robia. ech..

              Gość portalu: skor_pion napisał(a):

              > Milosc, ani przzyjazn nie robia takich rzeczy.
              > To mogly byc: egoizm, brak zrozumienia, pojscie na
              latwizne, zawisc.
      • Gość: skor_pion konkrety IP: 217.8.186.* 20.05.03, 10:02
        procesor napisała:


        >
        > A może jednak zamiast metafory - podasz nam cos blizszego rzeczywistości?
        > Łatwiej wtedy o sensowne opinie.

        Cios w serce - od osoby ukochanej,
        cios w plecy - od osobiście znanej.

        Szok taki, że nie umiem stwierdzić, który cios był pierwszy. A może zadano je
        jednocześnie?
        Co mnie nie zabiło, to mnie wzmocni.
        Strzeżcie się, niedoszli zabójcy.
    • Gość: Martyna Re: jeszcze żyję IP: *.proxy.aol.com 20.05.03, 01:03
      Gość portalu: skor_pion napisał(a):

      > jeden nóz wbito mi w serce, a drugi w plecy.
      > co mam zrobić z oprawcami, jak już wyjdę z OIOM-u?

      A co to jest OIOM?
      • cossa Re: jeszcze żyję 20.05.03, 01:10
        Odział Intensywnej Opieki Medycznej:)

        Gość portalu: Martyna napisał(a):

        > Gość portalu: skor_pion napisał(a):
        >
        > > jeden nóz wbito mi w serce, a drugi w plecy.
        > > co mam zrobić z oprawcami, jak już wyjdę z OIOM-u?
        >
        > A co to jest OIOM?
    • qw5 Re: jeszcze żyję 20.05.03, 09:24
      Hm.. musi byc Ci niewygodnie leżeć , chyba że na boku?
      Najtańsze rozwiązanie to wykorzystanie tych noży, tak sobie myślę . Tylko
      uważaj jak będziesz wychodzic z OIOMU przy ubieraniu sweterka.
      • Gość: skor_pion Re: jeszcze żyję IP: 217.8.186.* 20.05.03, 10:16
        qw5 napisała:

        > Hm.. musi byc Ci niewygodnie leżeć , chyba że na boku?

        Lezec? W takiej sytuacji? Chodze tam i z powrotem, jak tygrys po klatce.


        > Najtańsze rozwiązanie to wykorzystanie tych noży, tak sobie myślę .

        Noze byly mentalne - jak ktos bystry to wczesniej zauwazyl.

        Tylko
        > uważaj jak będziesz wychodzic z OIOMU przy ubieraniu sweterka.


        Nie nosze sweterkow. Tylko pancerz. Tytanowy. Nikt wiecej juz mnie nie zrani.
        • Gość: izi Re: jeszcze żyję IP: *.nagraj.pl 20.05.03, 10:20
          Gość portalu: skor_pion napisał(a):

          > Nie nosze sweterkow. Tylko pancerz. Tytanowy. Nikt wiecej juz mnie nie zrani.

          tez tak kiedys mowilm,
          nieprawda
          pancerz ciezki jak jasna cholera
          a z nozy przerzucili sie na laser chyba

          trzym sie

          • alfika Re: jeszcze żyję 20.05.03, 10:24
            Z takim pancerzem to w ogóle głupia sprawa: chcesz kogoś lekko szturchnąć, bo
            dokuczył, a delikwent sam rany leczy potem latami. I też na wszelki wypadek
            zakłada pancerz, równie twardy...
            • Gość: Sonia Re: pancerz IP: *.w80-13.abo.wanadoo.fr 20.05.03, 10:30
              A nie uwazasz, ze taki pancerz bardziej Cie rani niz sa w stanie zrobic to inni
              ludzie?
              • Gość: skor_pion Re: pancerz IP: 217.8.186.* 20.05.03, 10:49
                Gość portalu: Sonia napisał(a):

                > A nie uwazasz, ze taki pancerz bardziej Cie rani niz sa w stanie zrobic to
                inni
                >
                > ludzie?


                Jak ktos ma miekkie serce, to musi miec... twardy pancerz.
                pozdr.
                skorpion
                • Gość: Sonia Re: pancerz IP: *.w80-13.abo.wanadoo.fr 20.05.03, 11:03
                  No coz, osoby wrazliwe na pewno nie maja w zyciu latwo. Jednak mimo wszystko
                  chyba wole przezywac skrajne emocje ( chociaz czasem boli jak cholera), niz
                  miec serce z kamienia, lub zalozyc pancerz.
                  Mam taki ulubiony cytat: "Jesli spogladam na konczacy sie rok i z oczu nie leca
                  mi lzy radosci, ani smutku, to uznaje ten rok za stracony"
                  Byc moze Twoj rok/miesiac/dzien zakonczy sie lzami smutku, ale czy na prawde
                  wolalbys NIC nie czuc?
                  Pozdrawiam
                  Sonia
                  • sebas7 Re: pancerz 20.05.03, 11:30
                    Mam taki ulubiony cytat: "Jesli spogladam na konczacy sie rok i z oczu nie leca
                    mi lzy radosci, ani smutku, to uznaje ten rok za stracony"


                    Wolisz łzy smutku od braku powodów do takowych?
                    • Gość: Sonia Re: pancerz IP: *.w80-14.abo.wanadoo.fr 20.05.03, 11:42
                      sebas7 napisał:

                      > Wolisz łzy smutku od braku powodów do takowych?

                      No nie tak doslownie. Chodzi o otwarcie na swiat, na innych, a to czasem niesie
                      ze soba ryzyko bycia zranionym. Jednak strach przed tym, ze cos moze nie wyjsc,
                      nie powiniem powstrzymywac nas od dzialania. Czasem konczy sie na lzach, ale to
                      chyba lepsze niz zalozyc ow pancerz, pozbyc sie pragnien, emocji, uczuc i
                      wegetowac sobie w spokoju.

                      Pozdrawiam
                  • Gość: skor_pion Re: pancerz IP: 217.8.186.* 20.05.03, 12:26
                    Gość portalu: Sonia napisał(a):

                    > No coz, osoby wrazliwe na pewno nie maja w zyciu latwo. Jednak mimo wszystko
                    > chyba wole przezywac skrajne emocje ( chociaz czasem boli jak cholera), niz
                    > miec serce z kamienia, lub zalozyc pancerz.
                    > Mam taki ulubiony cytat: "Jesli spogladam na konczacy sie rok i z oczu nie
                    leca
                    >
                    > mi lzy radosci, ani smutku, to uznaje ten rok za stracony"
                    > Byc moze Twoj rok/miesiac/dzien zakonczy sie lzami smutku, ale czy na prawde
                    > wolalbys NIC nie czuc?
                    > Pozdrawiam
                    > Sonia


                    A co, jesli od dluzszego czasu sa tylko lzy rozpaczy? I zadnej nadziei na
                    radosc? Wole nie czuc nic.
                    Przynajmniej do czasu, az zaistnieje mozliwosc odczuwania rowniez szczescia, a
                    nie tylko i wylacznie bolu.
                    Zreszta nie ja jestem podmiotem mojego watku, tylko moi oprawcy.
                    • Gość: Sonia Re: do Skorpiona IP: *.w80-14.abo.wanadoo.fr 20.05.03, 12:32
                      Czytales tekst zacytowanej przeze mnie piosenki? Czy na prawde chcesz tak zyc?
                      A oprawcy, no coz oni tez kiedys zaplacza.
                      Nie wiem dokladnie, co sie u Ciebie stalo, ale z tego co napisales, to
                      podejrzewam, ze bylam w podobnej sytuacji. Potem przez dlugi czas tkwilam w
                      pancerzu - to byl blad. Ukaralam siebie, za to co zrobili mi inni. Nie warto!
                      Pozdrawiam.
                      • Gość: meee:) myyyy-szerej-pancerni ;) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.03, 12:40
                        Gość portalu: Sonia napisał(a):

                        > Czytales tekst zacytowanej przeze mnie piosenki? Czy na prawde chcesz tak zyc?
                        > A oprawcy, no coz oni tez kiedys zaplacza.
                        > Nie wiem dokladnie, co sie u Ciebie stalo, ale z tego co napisales, to
                        > podejrzewam, ze bylam w podobnej sytuacji. Potem przez dlugi czas tkwilam w
                        > pancerzu - to byl blad. Ukaralam siebie, za to co zrobili mi inni. Nie warto!
                        > Pozdrawiam.

                        primo: podpisuję sie recyma i nogyma pod Soni słowami /dzieki za Paula Simona -
                        dawno nie sluchalam :) czas wrocic.../

                        secundo: wiecie co? stalam sie 'twardzielem', ktory wytworzyl sobie taki
                        chitynowy pancerzyk; potrafię wstrzymać się przed zakochaniem /wrazliwa jestem
                        na innych ludzi, odbieram ich czasem zbyt emocjonalnie i do tego jeszcze
                        koloryzuję - koszmar! ;)/ stąd musem był ten pancerzyk, bo powstrzymuje mnie
                        przed moją spontaniczną reakcją na niektorych ludzi. ale tak okropnie
                        chcialabym nie byc zmuszoną go wkladac... ale kurcze chroni... ale z drugiej
                        strony... ale jednak.... ;) boszzzzzzeeeee co za głowa!
                      • Gość: skor_pion Re: do Sonii IP: 217.8.186.* 20.05.03, 12:40
                        A napiszesz na priv. dlaczego bylo to bledem?
                        Jak przezyc bez pancerza? Nie twierdze, ze to na zawsze, ale teraz nie widze
                        innej mozliwosci obrony przed cierpieniem duszy.
                        skor_pion@gazeta.pl
                        • Gość: Sonia Re: do Sonii IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 20.05.03, 12:46
                          Gość portalu: skor_pion napisał(a):

                          > A napiszesz na priv. dlaczego bylo to bledem?
                          > Jak przezyc bez pancerza? Nie twierdze, ze to na zawsze, ale teraz nie widze
                          > innej mozliwosci obrony przed cierpieniem duszy.
                          > skor_pion@gazeta.pl

                          Napisze.
                          Sonia
        • qw5 Re: jeszcze żyję 20.05.03, 11:09

          > Nie nosze sweterkow. Tylko pancerz. Tytanowy. Nikt wiecej juz mnie nie zrani.

          Zrani, zrani i to nie raz. Nie da się cały czas nosić pancerza, a nawet nie
          warto . Odkrywając sie jesteśmy narażeni na takie ryzyko jak Tobie się
          przydarzyło, ale też jesteśmy "narażeni" na to że ktoś pod tym pancerzem
          znajdzie w nas coś pięknego i doceni to.
          • Gość: Sonia Re: pod rozwage IP: *.w80-14.abo.wanadoo.fr 20.05.03, 11:57
            " I have my books
            And my poetry to protect me
            I am shielded in my armor
            Hiding in my room
            Safe within my womb
            I touch no-one and no-one touches me
            I am a rock
            I am an island
            And the rock feels no pain
            And an island never cries"
            P.Simon
            • Gość: meee:) PRECZ Z PANCERZEM! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.03, 12:15
              Gość portalu: Sonia napisał(a):

              > " I have my books
              > And my poetry to protect me
              > I am shielded in my armor
              > Hiding in my room
              > Safe within my womb
              > I touch no-one and no-one touches me
              > I am a rock
              > I am an island
              > And the rock feels no pain
              > And an island never cries"
              > P.Simon

              Czy to jest to czym ma być życie?
              czy pancerz doprowadzi mnie do odkrycia sensu mej bytności tu?
              czy chcę nic nie czuć? bo nawet jesli 'rozpoznam' pozytywne uczucie skierowane
              w moją stronę i zaufam, to jaką mam pewnośc, że ten osobnik nie rozmysli sie i
              nie wycofa z tegoz uczucia?
              Pewnosci nie ma.
              Sensem jest ryzyko, zaufanie i emocje /tu sie zgadzam z Forumowiczem NP /czyli
              Nie Pamiętnym przeze mnie w tym momencie/ : jesli cofnę sie myślą do roku,
              ktory przeminął i nie będzie w nim łez /szczęścia czy tez smutku/ to jest to
              tak, jakby się nie żyło.

              Apel zapodaję: PRECZ Z PANCERZEM!


              • Gość: Sonia Re: PRECZ Z PANCERZEM! (n/txt) IP: *.w80-14.abo.wanadoo.fr 20.05.03, 12:20
              • Gość: skor_pion Re: PRECZ Z PANCERZEM! IP: 217.8.186.* 20.05.03, 12:36
                Gość portalu: meee:) napisał(a):

                bo nawet jesli 'rozpoznam' pozytywne uczucie skierowane
                > w moją stronę i zaufam, to jaką mam pewnośc, że ten osobnik nie rozmysli sie
                i
                > nie wycofa z tegoz uczucia?
                > Pewnosci nie ma.

                A jesli juz sie "rozpoznalo" i zaufalo, a w zamian dostalo sie cios prosto w
                serce, strzal w plecy i jeszcze spluniecie w twarz.
                Jak przezyc "intensywna terapie" i "rehabilitacje" bez pancerza.
                Zgodzilabys sie na operacje serca bez narkozy?
                • Gość: meee:) Re: PRECZ Z PANCERZEM! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.03, 12:45
                  Gość portalu: skor_pion napisał(a):

                  > Gość portalu: meee:) napisał(a):
                  >
                  > bo nawet jesli 'rozpoznam' pozytywne uczucie skierowane
                  > > w moją stronę i zaufam, to jaką mam pewnośc, że ten osobnik nie rozmysli s
                  > ie
                  > i
                  > > nie wycofa z tegoz uczucia?
                  > > Pewnosci nie ma.
                  >
                  > A jesli juz sie "rozpoznalo" i zaufalo, a w zamian dostalo sie cios prosto w
                  > serce, strzal w plecy i jeszcze spluniecie w twarz.
                  > Jak przezyc "intensywna terapie" i "rehabilitacje" bez pancerza.
                  > Zgodzilabys sie na operacje serca bez narkozy?

                  no to jest wlasnie ta feeria barw emocjonalnych związana z życiem czyli
                  ryzykiem.
                  hmmm chłopaki to mają cos takiego w sobie, ze porafią klin-klinem załatwić.
                  osobiscie nie polecam.
                  czas samotnosci i ryków jest potrzebny, by wnioski wyciągnąć;
                  ok - są 'oprawcy' - bydlaki z nich!
                  ale
                  ponoć - tak mowią ludzie - ze nic nie dzieje sie bez przyczyny...
                  moze byc, ze np. miales przejrzec na swe piekne oczeta, bo taki przyjaciel to o
                  kant d... potłuc, a Ona - tem bardziej.
                  a moze byc i tak, ze masz przepracować ten związek, wnioski wyciągnąć i
                  zbudować coś lepszego? ...
                  • Gość: skor_pion Re: PRECZ Z PANCERZEM! IP: 217.8.186.* 20.05.03, 13:08
                    Gość portalu: meee:) napisał(a):

                    > czas samotnosci i ryków jest potrzebny, by wnioski wyciągnąć;
                    > ok - są 'oprawcy' - bydlaki z nich!
                    > ale
                    > ponoć - tak mowią ludzie - ze nic nie dzieje sie bez przyczyny...
                    > moze byc, ze np. miales przejrzec na swe piekne oczeta, bo taki przyjaciel to
                    o
                    >
                    > kant d... potłuc, a Ona - tem bardziej.
                    > a moze byc i tak, ze masz przepracować ten związek, wnioski wyciągnąć i
                    > zbudować coś lepszego? ...


                    Z dziura w sercu i plecach mysle tylko, jak przezyc( i troche - co zrobic z
                    autorami tych dziur). Na wnioski przyjdzie czas, jak juz sie troche podlecze.

                    A z Twoich postow wyczytuje, ze operacja serca bez narkozy, potem zadnych
                    srodkow przeciwbolowych i od razu trzeba wstac i isc do pracy:(
                    Masz pomysl, a moze wlasne doswiadczenia, jak to zrobic?
                    • Gość: meee:) Re: PRECZ Z PANCERZEM! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.03, 13:26
                      Gość portalu: skor_pion napisał(a):

                      > Z dziura w sercu i plecach mysle tylko, jak przezyc( i troche - co zrobic z
                      > autorami tych dziur). Na wnioski przyjdzie czas, jak juz sie troche podlecze.
                      >
                      > A z Twoich postow wyczytuje, ze operacja serca bez narkozy, potem zadnych
                      > srodkow przeciwbolowych i od razu trzeba wstac i isc do pracy:(
                      > Masz pomysl, a moze wlasne doswiadczenia, jak to zrobic?


                      wiesz, moze jestem zbyt energiczna teraz ;)
                      ale...
                      były i inne czasy. rozpisywac sie nie bede, ale depresję mialam jak stąd do
                      koluszek albo i dalej /musze sprawdzic gdzie są Koluszki ;)/
                      I jęczałam, i plakalam, i doprowadzilam siebie do stanu nieużywalności, bo
                      smutek był jedynym uczuciem mnie wypełniającym. nie potrafilam zrozumiec co
                      poszlo nie tak i w ktorym momencie, i dlaczego? nie doszlam do zadnych
                      wniosków, ale za to przestalam żyć. jako narkoze zadawałam sobie wino marki
                      sofija, codziennie przez 2 miechy szlam spac na bani. na szczescie bylam tak
                      oslabiona, ze starczała mi mala ilosc, zeby przestac myslec i zasnąć. rano
                      znowu bylam smutna i zeby nie myslec zajmowalam glowe ćwiczeniami ciała.
                      jak wspomnialam wczesniej, nie doszlam do zadnych konstruktywnych wnioskow, bo
                      moja glowa byla wciąż zajęta innymi pierdółkami.

                      pamietam moment, w ktorym sie pozbierałam:
                      wtedy chyba postanowilam wytworzyc chitynowy pancerzyk, taki na wszelki
                      wypadek; niektorzy kask nakładają, zeby im cegła na głowe nie spadła, a ja
                      serce uciszam, zeby sie nie wyrywało. ale ono nieposłuszne jest...
                      i z tym pancerzykiem poszlam i złowiłam sobie kolegę, i to był głupi pomysl, bo
                      zabralam nam obojgu dużo czasu,\popelnilam te same błędy i po 4 latach stałam w
                      tym samym miejscu. Stąd moja mysl 'przednia' ;), by jednak bez narkozy
                      przeprowadzic operację na sercu podziurawionym...

                      Autorzy dziur?
                      pozostawic i nie ruszać, bo to Ciebie bardziej boleć będzie, tak myslę.
                      zresztą takie malo pozytywne uczucia zemsty malo pozytywnie wpływają na
                      wlasciciela duszy z dziurą.
                      Operacja serca bez narkozy?
                      nie widzę jakby innej możliwosci: zemsta nie ucieszy serca /a jesli nawet
                      uciszy, to tylko na moment, tak czuję choc nigdy sama sie nie mściłam/
                      Ono samo się zagoi, z pomocą innych ludzi, ktorych serca na Ciebie się otworzą.
                      Pancerz niewskazany! :)

                      mialam sie nie rozpisywac... nie udalo sie, przepraszam ;)

                      • Gość: skor_pion meee:)) IP: 217.8.186.* 20.05.03, 16:07
                        Gość portalu: meee:) napisał(a):

                        >
                        > mialam sie nie rozpisywac... nie udalo sie, przepraszam ;)


                        Nie przepraszaj, to bardzo madre, co napisałas.

                        Problem jeszcze w tym, ze "oprawca od serca" mieszka pod jednym dachem.
                        I chcialoby sie wykopac z domu i z zycia, ale... te lata wczesniej, trzeba
                        dawac szanse...
                        Tylko ile razy mozna pozwolic na zrobienie dziury w sercu i ile kolejnych szans
                        dawac?

                        A "oprawce zza plecow" udawalo sie ignorowac, dopoki nie ukazal swojego oblicza
                    • Gość: Sonia Re: PRECZ Z PANCERZEM! IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 20.05.03, 13:39
                      Gość portalu: skor_pion napisał(a):

                      > Z dziura w sercu i plecach mysle tylko, jak przezyc( i troche - co zrobic z
                      > autorami tych dziur). Na wnioski przyjdzie czas, jak juz sie troche podlecze.

                      Po co wogole o nich myslec. Rozumiem zemsta jest slodka, ale snujac takie
                      rozmyslania zatruwasz zycie sobie, a nie im. Odpusc sobie. Poplacz nad swoimi
                      dziurami, a gdy juz troche sie zagoja zajmij sie czyms, co przyniesie Ci radosc
                      i zadowolenie. A oprawcami zajmie sie los, tez kiedys beda na pozycji ofiary.
                      Pozdr.
    • Gość: Anka Re: jeszcze żyję IP: 213.241.43.* 20.05.03, 17:15
      Gość portalu: skor_pion napisał(a):

      > jeden nóz wbito mi w serce, a drugi w plecy.
      > co mam zrobić z oprawcami, jak już wyjdę z OIOM-u?

      Żyjesz i bedziesz żył. Postaraj sie wyciągnąć wnioski z tego co się zdarzyło,
      dlaczego zaistniala taka sytuacja, zanalizuj to. Zemsta jest zła, pokazuje, ze
      nie potrafisz sobie poradzić z sytuacją a przeciez Skorpiony są silne. Pomysl,
      że nie warto. Ludzie dostają w zyciu rózne ciosy od róznych ludzi czy w wyniku
      róznych sytuacji. Jedni traca ukochaną, inni ukochane dziecko, jeszce inni dom,
      czy pracę. Róznimy sie sposbem reakcji na stratę. Czasem cierpienie wzmacnia,
      powoduje, że chcemy sie dalej rozwijać, że jesteśmy blizej innych ludzi i
      jednoczymy się w nieszczęściu. Czasem ogarnia nas żądza zemsty, chcemy zniszcyć
      obiekt, który tracimy. Nie warto. Ci ludzie postąpili tak jak postąpili. Ty
      szukaj dalej, szukaj swojego szczęścia i nie myśl, ze jak ktoś Cię zranił teraz
      to tak będzie zawsze. Poszukaj ludzi, którzy sa godni zaufania.
      • Gość: skor_pion Re: jeszcze żyję IP: 217.8.186.* 21.05.03, 09:51
        Gość portalu: Anka napisał(a):

        > Zemsta jest zła, pokazuje, ze
        > nie potrafisz sobie poradzić z sytuacją a przeciez Skorpiony są silne.

        Ale też mściwe i bardzo pamiętliwe.


        > Poszukaj ludzi, którzy sa godni zaufania.

        Gdzie? Adres proszę, telefon, w ostateczności e-mail.
        • Gość: Anka Re: jeszcze żyję IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.03, 15:25
          Gość portalu: skor_pion napisał(a):

          > Gość portalu: Anka napisał(a):
          >
          > > Zemsta jest zła, pokazuje, ze
          > > nie potrafisz sobie poradzić z sytuacją a przeciez Skorpiony są silne.
          >
          > Ale też mściwe i bardzo pamiętliwe.
          >
          >
          > > Poszukaj ludzi, którzy sa godni zaufania.
          >
          > Gdzie? Adres proszę, telefon, w ostateczności e-mail.

          nowinki@gazeta.pl Pozdrawiam
        • Gość: Anka Re: jeszcze żyję IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.03, 15:58
          Gość portalu: skor_pion napisał(a):

          > Gość portalu: Anka napisał(a):
          >
          > > Zemsta jest zła, pokazuje, ze
          > > nie potrafisz sobie poradzić z sytuacją a przeciez Skorpiony są silne.
          >
          > Ale też mściwe i bardzo pamiętliwe.
          >
          >
          > > Poszukaj ludzi, którzy sa godni zaufania.
          >

          ja jestem skorpionem i nie wiem co to msciwość.. Raczej siła.
          > Gdzie? Adres proszę, telefon, w ostateczności e-mail.
    • Gość: t-rex I jeszcze bardzo długo będziesz żyła!!!!! IP: srv1:* / 192.168.1.* 21.05.03, 20:11
      Właśnie bardzo długo tylko z kim?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja