Dodaj do ulubionych

Dlaczego On przestał kochać?

IP: *.lama.net.pl / 192.168.11.* 21.05.03, 16:37
Przez prawie rok było cudownie..I nagle powiedział, że musi to wszystko
przemysleć, że dalej bardzo chce ze mną być, ale nie wie czy czuje to co
jeszcze wczoraj(!)
Czy wahania emocjonalne, wzloty i upadki są również normalne u mężczyzn??
Tylko o to pytam, czy to sie może odwrócić?
Obserwuj wątek
    • Gość: ponpon Re: Dlaczego On przestał kochać? IP: 195.94.206.* 21.05.03, 16:39
      Jutro mu przejdzie!
    • Gość: Imagine Re: Dlaczego On przestał kochać? IP: *.unl.edu 21.05.03, 16:44
      Gość portalu: alka22 napisał(a):

      > Czy wahania emocjonalne, wzloty i upadki są również normalne u mężczyzn??

      No wiesz co ? Oczywiscie ze sa normalne. Nie myslalem, ze dzisiaj ktos jeszcze
      moze takie pytania zadawac.
      • Gość: urthona Re: Dlaczego On przestał kochać? IP: *.proxy.aol.com 21.05.03, 17:50
        dzisiaj, kiedy mezczyzni niewiescieja, a kobiety meznieja, te aspekty tkwiace w
        nas w mniejszym lub wiekszym stopniu rozbudzenia, sa aktywne zarowno u mezczyzn
        jak i u kobiet, ale za moich czasow to raczej mezczyzni byli bardziej stabilni
        (a moze zimni?) emocjonalnie, a kobiety zdziebko skromniejsze (bardziej
        ukryte?). Dla mnie byl to tez szok kiedy pewnego slicznego poranka, po wielce
        milosnej nocy, kobieta mojej zycia wyznala mi ze tak w zasadzie to mnie nie
        kocha. I gdyby tak polaczyc kawalek jej eks, z kawalkiem mnie, i kawalkiem
        jeszcze kogos, to mozna by sie doszukac jakiegos idealu.

        To jest po prostu albo niedojrzalosc emocjonalno-intelektualna, albo chorobliwa
        destrukcyjnosc, tak czy siak narcystyczne podejscie do milosci, i pewnie zycia w
        ogole. Ktos taki moze byc niezlym kochankiem, ale material na zakladanie rodziny
        to chyba jednak marny. Szukaj dalej. Swiat jest gleboki i szerok
        • Gość: Imagine Re: Dlaczego On przestał kochać? IP: *.unl.edu 21.05.03, 17:56
          >Dla mnie byl to tez szok kiedy pewnego slicznego poranka, po wielce
          > milosnej nocy, kobieta mojej zycia wyznala mi ze tak w zasadzie to mnie nie
          > kocha. I gdyby tak polaczyc kawalek jej eks, z kawalkiem mnie, i kawalkiem
          > jeszcze kogos, to mozna by sie doszukac jakiegos idealu.

          I to jest wlasnie TO. Przynajmniej jedna, szczera wypowiedz. Gdybysmy sobie
          wszyscy zdali z tego sprawe, ze ta tzw. milosc to jest zwyczajna zluda,
          to swiat bylby troche lzejszy do zniesienia. Nie ma czegos takiego jak idealny
          maz, zona, czy milosc. MY SIE DO TEGO NIE NADAJEMY !!!!! Nam sie tylko wydaje.

          Imagine.
          • Gość: alka22 Dlaczego On przestał kochać? IP: *.lama.net.pl / 192.168.11.* 21.05.03, 18:07
            Wiadomo, ze milość jako "byt idealny", wciąż taki sam, nie zmącony niczym, nie
            istnieje. Ale to znaczy, że nie można powiedzieć :"Kocham"?. Ja kocham i mimo
            wzlotów i upadków, wierzę, że jakaś tam pewność i ciągłość istnieje. Pytam więc
            raz jeszcze: czy można z dnia na dzień przestać kochać?
            • Gość: Imagine Re: Dlaczego On przestał kochać? IP: *.unl.edu 21.05.03, 18:13
              Gość portalu: alka22 napisał(a):

              > Wiadomo, ze milość jako "byt idealny", wciąż taki sam, nie zmącony niczym,
              nie
              > istnieje. Ale to znaczy, że nie można powiedzieć :"Kocham"?. Ja kocham i mimo
              > wzlotów i upadków, wierzę, że jakaś tam pewność i ciągłość istnieje. Pytam
              więc
              >
              > raz jeszcze: czy można z dnia na dzień przestać kochać?

              Wedlug Twojej definicji kochania, mozna. Wedlug mojej, nie.
              • Gość: alka22 Dlaczego On przestał kochać? IP: *.lama.net.pl / 192.168.11.* 21.05.03, 18:17
                A ja zawsze myślałam, że "kochanie " obywa sie bez definicji...
                Zresztą wciąż wydaje mi się, że problemy zaczynaja się tam, gdzie zaczyna sie
                analizowanie
                • Gość: Imagine Re: Dlaczego On przestał kochać? IP: *.unl.edu 21.05.03, 18:23
                  Gość portalu: alka22 napisał(a):

                  > A ja zawsze myślałam, że "kochanie " obywa sie bez definicji...
                  > Zresztą wciąż wydaje mi się, że problemy zaczynaja się tam, gdzie zaczyna sie
                  > analizowanie
                  Nie, ty nie rozumiesz czym jest milosc. Wiesz czym jest "kochanie" ale nie
                  milosc.
                  • Gość: Sonia Re: Dlaczego On przestał kochać? IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 21.05.03, 18:25
                    Gość portalu: Imagine napisał(a):

                    > Nie, ty nie rozumiesz czym jest milosc. Wiesz czym jest "kochanie" ale nie
                    > milosc.

                    A czym wedlug Ciebie jest milosc?
                    • Gość: Imagine Re: Dlaczego On przestał kochać? IP: *.unl.edu 21.05.03, 18:43
                      Gość portalu: Sonia napisał(a):

                      > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                      >
                      > > Nie, ty nie rozumiesz czym jest milosc. Wiesz czym jest "kochanie" ale ni
                      > e
                      > > milosc.
                      >
                      > A czym wedlug Ciebie jest milosc?

                      Moze lepiej, czym nie jest. Otoz nie jest seksem i cala ta aktywnoscia w
                      kierunku bycia z kims w lozku. Podlegamy wszyscy tej iluzji, tej slodkiej
                      mistyfikacji, myslac, ze jak sie ktos nam szalenie podoba, ze jak nam cialo drzy
                      przy czyims dotyku, to wtedy kochamy. To jest gra naszych zmyslow i gruczolow.
                      Na tym wiekszosc konczy swoj rekonesans w kierunku poznania czym jest milosc.
                      Jest naszym ogolnoludzkim zludzeniem, ze bycie z kims, kto zadawala nas
                      seksualnie jest miloscia do tego kogos. Tymczasem milosc nie ma nic wspolnego z
                      seksem. Kochac kogos bez seksu jest jedynym sprawdzianem tego, czy darzymy
                      kogos miloscia. Odejmij swoj seks od swojego zwiazku. Co pozostanie ? Nic.
                      Jesli zas pozostanie, to mozesz powiedziec o swego rodzaju milosci do danej
                      osoby. Jak glebokie to uczucie bedzie, to juz inna sprawa.
                      Patrzac z innej perspektywy, podlegamy innemu jeszcze zludzeniu. Kochamy siebie
                      myslac ze kochamy swego partnera. Nie umiec sobie wyobrazic odejscie partnera
                      jest wlasnie wyrazem milosci do siebie, gdyz w tym przypadku chodzi nam o nasz
                      bol, po odejsciu i chec zaobiezenia temu.
                      Przemysl to i przyjrzyj sie sobie dokladnie. A wtedy zauwazysz, ze to co
                      nazywamy miloscia, to jest albo milosc do nas samych albo zwyczajna gra
                      chemii w nas samych. Milosc istnieje w innym wymiarze, dlatego nie dotyczy
                      naszego ciala, dotyczy duszy partnera.
                      Pozdrawiam, Imagine.
                      • Gość: alka22 Re: Dlaczego On przestał kochać? IP: *.lama.net.pl / 192.168.11.* 21.05.03, 18:46
                        O seksie nie było mowy..
                        A to ze miłość jest do pewnego stopnia egoizmem i zwsze będzie, to nic nowego.
                        Ale inaczej może byc chyb tylko w miłości rodzicielskiej...
                        • Gość: Imagine Re: Dlaczego On przestał kochać? IP: *.unl.edu 21.05.03, 18:48
                          Gość portalu: alka22 napisał(a):

                          > O seksie nie było mowy..
                          > A to ze miłość jest do pewnego stopnia egoizmem i zwsze będzie, to nic
                          nowego.
                          > Ale inaczej może byc chyb tylko w miłości rodzicielskiej...
                          albo jeszcze lepiej. milosc nie ma tak naprawde obiektu poza cala egzystencja.
                          nie wiem czy kochac wybiorczo, to jeszcze kochanie.
                      • Gość: alka22 P.S. IP: *.lama.net.pl / 192.168.11.* 21.05.03, 18:47
                        O seksie nie było mowy znaczyło, że w moim związku ...Jeszcze...
                        • Gość: Imagine Re: P.S. IP: *.unl.edu 21.05.03, 18:48
                          Gość portalu: alka22 napisał(a):

                          > O seksie nie było mowy znaczyło, że w moim związku ...Jeszcze...
                          Byl juz watek o jeszcze.
                      • Gość: Sonia Re: Dlaczego On przestał kochać? IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 21.05.03, 19:04
                        Gość portalu: Imagine napisał(a):


                        > Moze lepiej, czym nie jest. Otoz nie jest seksem i cala ta aktywnoscia w
                        > kierunku bycia z kims w lozku. Podlegamy wszyscy tej iluzji, tej slodkiej
                        > mistyfikacji, myslac, ze jak sie ktos nam szalenie podoba, ze jak nam cialo
                        drz
                        > y
                        > przy czyims dotyku, to wtedy kochamy. To jest gra naszych zmyslow i gruczolow.
                        > Na tym wiekszosc konczy swoj rekonesans w kierunku poznania czym jest milosc.
                        > Jest naszym ogolnoludzkim zludzeniem, ze bycie z kims, kto zadawala nas
                        > seksualnie jest miloscia do tego kogos. Tymczasem milosc nie ma nic wspolnego
                        z
                        >
                        > seksem. Kochac kogos bez seksu jest jedynym sprawdzianem tego, czy darzymy
                        > kogos miloscia. Odejmij swoj seks od swojego zwiazku. Co pozostanie ? Nic.
                        > Jesli zas pozostanie, to mozesz powiedziec o swego rodzaju milosci do danej
                        > osoby. Jak glebokie to uczucie bedzie, to juz inna sprawa.
                        > Patrzac z innej perspektywy, podlegamy innemu jeszcze zludzeniu. Kochamy
                        siebie
                        > myslac ze kochamy swego partnera. Nie umiec sobie wyobrazic odejscie partnera
                        > jest wlasnie wyrazem milosci do siebie, gdyz w tym przypadku chodzi nam o
                        nasz
                        > bol, po odejsciu i chec zaobiezenia temu.
                        > Przemysl to i przyjrzyj sie sobie dokladnie. A wtedy zauwazysz, ze to co
                        > nazywamy miloscia, to jest albo milosc do nas samych albo zwyczajna gra
                        > chemii w nas samych. Milosc istnieje w innym wymiarze, dlatego nie dotyczy
                        > naszego ciala, dotyczy duszy partnera.
                        > Pozdrawiam, Imagine.

                        Alez nie mam czego "przemysliwac" calkowicie sie z Toba zgadzam.
                        • Gość: Sonia Re: do Imagine IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 21.05.03, 20:54
                          "...Wiekszosc ludzi nigdy nie byla zakochana w rzeczywistej osobie, ale w
                          swojej a priori przyjetej wizji tej osoby."
                          • Gość: Imagine Re: do Imagine IP: *.unl.edu 21.05.03, 21:45
                            Gość portalu: Sonia napisał(a):

                            > "...Wiekszosc ludzi nigdy nie byla zakochana w rzeczywistej osobie, ale w
                            > swojej a priori przyjetej wizji tej osoby."
                            hej, widze ze wiesz w ktorym kosciele dzwonia.
                            • Gość: Sonia Re: do Imagine IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 21.05.03, 21:48
                              Gość portalu: Imagine napisał(a):

                              > Gość portalu: Sonia napisał(a):
                              >
                              > > "...Wiekszosc ludzi nigdy nie byla zakochana w rzeczywistej osobie, ale w
                              > > swojej a priori przyjetej wizji tej osoby."
                              > hej, widze ze wiesz w ktorym kosciele dzwonia.

                              Wielkie dzieki, ze mi o tym przypomniales!
                              Mozna powiedziec, ze stales sie moim "budzikiem" - teraz trzeba wiele pracy i
                              moze uda mi sie przebudzic.
                              Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje, bardzo mi to bylo potrzebne.
                              • Gość: Imagine Re: do Imagine IP: *.unl.edu 21.05.03, 22:11
                                Gość portalu: Sonia napisał(a):
                                > Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje, bardzo mi to bylo potrzebne.

                                To cieszy. Pozdrawiam Cie rowniez. Po jakims czasie sprzedaj ten budzik innym,
                                potrzebujacym.
                                Wodz Imagine.
                          • cossa Re: 21.05.03, 22:00
                            ech.. a mi sie oberwalo w innym watku za to, ze napisalam
                            to samo co Ty, ale innymi slowami. trza slowa zmienic i
                            przestac sie przejmowac:) ale to na marginesie.

                            moja mala uwaga. kiedys dobre pol roku "rehabilitowalam"
                            dobrego kumpla po zerwaniu. codziennie spacery po kilka
                            godzin, z pieskami po osniezonych polach.. (tej zimy byla
                            cudna zima:) ale znow nie na temat. plakal mi w ten rekaw
                            i plakal. podawalam chusteczki i ciagle sie glowilam jak
                            do niego dotrzec, jak mu pomoc. i nagle przyszlo
                            olsnienie - najbardziej boli go nie to, ze go zostawila,
                            ze nie moze sie do niej przytulic. najbardziej boli to,
                            ze ona nie chce juz jego uczucia. ze od pewnego momentu
                            powiedziala - nie chce Twojej milosci. nie kochaj mnie.
                            zabronila mu siebie kochac. to boli najbardziej. i co
                            najsmieszniejsze i zarazem najsmutniejsze - to nie jest
                            milosc do drugiej osoby. to milosc do siebie.

                            Gość portalu: Sonia napisał(a):

                            > "...Wiekszosc ludzi nigdy nie byla zakochana w
                            rzeczywistej osobie, ale w
                            > swojej a priori przyjetej wizji tej osoby."
    • Gość: Sylwia Re: Dlaczego On przestał kochać? IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.03, 21:38
      Przestać kochać z dnia na dzień? - nie wydaje mi się to możliwe - to, jak wiele
      innych spraw w naszym życiu jest procesem, a stwierdzenie typu: nie wiem co
      czuję, chcę to przemyśleć jest kolejnym etapem tego procesu i wstępem do
      jakiejś konkluzji. Wahać się, nie być pewnym co się przeżywa, czego doświadcza -
      to jak najbardziej normalne. Zmieniamy się, a wraz z nami nasza wiedza,
      postawy, poglądy - dojrzewamy i często zaczynamy to, co wydawało nam się takie
      oswojone, dobrze znane, postrzegać w zupełnie inny sposób. Potrzebujemy czasu,
      by się zapoznać z tym, co się dzieje w nas samych. Daj czas swojemu facetowi.
      Możesz usłyszeć różne rzeczy, może nie będzie to tym,na co czekasz, ale - czy
      nie lepiej jest znać prawdę?
    • komandos57 Re: Dlaczego On przestał kochać? 21.05.03, 22:13
      Przejrzal na oczy!
      • Gość: Malwina Re: Dlaczego On przestał kochać? IP: *.d1.club-internet.fr 22.05.03, 00:12
        nie ma odpowiedzi na takie pytania.
        • komandos57 Re: Dlaczego On przestał kochać? 22.05.03, 00:19
          Na wszystko jest odpowiedz!!!!!!!Na wszystko!!!!!!
          • Gość: Malwina Re: Dlaczego On przestał kochać? IP: *.d1.club-internet.fr 22.05.03, 00:27
            no dobrze, dobrze, nie denerwuj sie ...masz racje, absolutna i zawsze...
          • procesor Re: Dlaczego On przestał kochać? 22.05.03, 00:32
            komandos57 napisał:
            > Na wszystko jest odpowiedz!!!!!!!Na wszystko!!!!!!

            Ale czasem brzmi ona NIE WIEM.
    • komandos57 Re: Dlaczego On przestał kochać? 22.05.03, 00:34
      Komandos zawsze ma racje!I wiesz ze sadze ze dwoje ludzi prawdziwie kochajacych
      sie potrafi pracowac i doprowadzic milosc do perfekcji.(milosc to nie tylko
      fizjologia)
      • procesor Re: Dlaczego On przestał kochać? 22.05.03, 00:48
        komandos57 napisał:
        > Komandos zawsze ma racje!I wiesz ze sadze ze dwoje ludzi prawdziwie
        > kochajacych sie potrafi pracowac i doprowadzic milosc do perfekcji.(milosc to
        > nie tylko fizjologia)

        Ło mamo!
        Noć przecie że nie fizjologia!
        Masz na myśli - nie tylko seksualna facynacja?

        Do takiego związku potzreba pracy nad soba - i nad związkiem. Tolerancji.
        Ale i szczęścia tez.
        No a szczęście kazdy nosi w sobie jak to pan Prus napisał.
        • komandos57 Re: Dlaczego On przestał kochać? 22.05.03, 00:53
          Wlasnie.Czlowiek,czlowiek,czlowiek.Szczescie?Jeszcze raz przeanalizuj ze
          czlowiek x2 potrafi doprowadzic to do perfekcji.x2-zaznaczam.
          • procesor a właśnie że nie! 22.05.03, 00:56
            Pokłócimy sie trochę??
            Nie musi byc człwoeik razy dwa by była miłość.
            Miłość bliźniego nie zakłąda nawet wzajemności.
            Wezwanie było : 'miłujcie nieprzyjacioły wasze"!

            Ale fakt w zwiazku obydwu stronom musi zalezeć.
            • Gość: aaa Re: a właśnie że nie! IP: *.bb.online.no 22.05.03, 00:59
              Fascynująca dyskusja, chłopaki. A jak tak się wysiliłam na temat o aborcjach,
              ciążach, itd. A wy tutaj.
              • procesor Re: a właśnie że nie! 22.05.03, 01:12
                Gość portalu: aaa napisał(a):
                > Fascynująca dyskusja, chłopaki. A jak tak się wysiliłam na temat o aborcjach,
                > ciążach, itd. A wy tutaj.

                Gdzie ten temat o aborcjach??
                W dodatku prosze zwracać sie "chłopaki i dziewczyny" bo ja facetem nie jestem i
                nigdy nie byłam.
                • Gość: aaa Re: a właśnie że nie! IP: 148.83.253.* 22.05.03, 19:40
                  procesor napisała:

                  > Gość portalu: aaa napisał(a):
                  > > Fascynująca dyskusja, chłopaki. A jak tak się wysiliłam na temat o aborcja
                  > ch,
                  > > ciążach, itd. A wy tutaj.
                  >
                  > Gdzie ten temat o aborcjach??
                  > W dodatku prosze zwracać sie "chłopaki i dziewczyny" bo ja facetem nie jestem
                  i
                  >
                  > nigdy nie byłam.
                  >
                  Pod tematem "jestem w ciazy" czy cos takiego...
            • komandos57 Re: a właśnie że nie! 22.05.03, 01:03
              A tak!Myslalem tylko w tej chwili o milosci on-ona.Rodzina.Nie globalizuje!I
              powiem ze mam "dream"Moj wlasny swiat,ten malutki,najmniejszy.
              • Gość: X Re: a właśnie że nie! IP: *.bb.online.no 22.05.03, 01:07
                komandos57 napisał:

                > A tak!Myslalem tylko w tej chwili o milosci on-ona.Rodzina.Nie globalizuje!I
                > powiem ze mam "dream"Moj wlasny swiat,ten malutki,najmniejszy.
                LUDZIE!!! Komandos ma "dream", to on ma jeszcze coś oprócz kutasika i tuzina
                prezerwatyw?!!! A swoją drogą to chyba jesteś malutkim facecikiem, takim jak
                ten twój malutki światek, bo "komandos" to chyba przykrywka twojej słabości.
                Komandosik z kutasikiem w malutkim światku Wygwizdowka.
                • komandos57 Re: a właśnie że nie! 22.05.03, 01:15
                  Siedze tu w zaroslach i tak drymuje.To te walonki.Cos mi sie w glowie pierdoli!
                  To chciales(as)uslyszec?
                  • Gość: X Re: a właśnie że nie! IP: *.bb.online.no 22.05.03, 01:19
                    Komandosiku z kutasikiem albo i bez, bez znaczenia, bo numerku już dawno nie
                    miałeś... jakbyś ten czas przy komputerku mógł spędzić na bzykaniu, to nie
                    byłbyś taki wiecznie agresywny, bratku, ta "aaa" to ma rację w twoim
                    przypadku.Ale może to i lepiej, że nie będziesz płodził więcej "komandosiątek",
                    oj, ohyda to by była, chociaż lubię dzieci.
                    • komandos57 [...] 22.05.03, 01:22
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • Gość: x X IP: 148.83.253.* 22.05.03, 19:41
                        HURRAAAA!!!
                        JESTESMY GORA, STARY!!!
                  • Gość: Malwina perfekcja IP: *.d1.club-internet.fr 22.05.03, 01:19
                    jest konceptem amerykanskim
                    dorzuc do tego dream a wyjdzie ci kaszanka z wionkiem wyszorowana chlorem !
                    litosci ! co za pojecia ! od kiedy celem milosci jest doprowadzenie do
                    perfekcji ? ! ale sie reklam naogladali !
    • komandos57 Re: Dlaczego On przestał kochać? 22.05.03, 01:29
      To nie perfekcja,to zycie.Realne zycie.Sadzisz ze mozna kupowac kilogramami
      zakochanie w sklepie."Prosze dwa kilogramy milosci i kilogram
      zakochania"Praca,praca,praca.
      • Gość: Malwina Re: Dlaczego On przestał kochać? IP: *.d1.club-internet.fr 22.05.03, 01:35
        o niee, to perfekcje mozna kupowac w sklepach pt soap opera i kanary z
        wiankiem. Milosc jest kupa niedociagniec do szlifowania lub nie. Nigdy
        perfekcja. Perfekcja = smierc. Milosc jak zycie = burdel i przemieszanie.
        Zaskoczenie i niespodzianka. Akceptacja i anarchia. Nauczyc sie z tym i w tym
        zyc , ot co...
        ehh, ta mlodosc ...
      • Gość: Biedronka14 Zgadzam sie ! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.05.03, 05:04
    • Gość: Anna Moze wcale nie przestal kochac... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.05.03, 01:43
      Kazdy z nas szuka tej jedynej, czy tego jedynego. Czy ty jestes dla niego ta
      jedyna? Mysle ze moga tu byc dwie sytuacje: albo cos sie miedzy wami psuje i
      ty tego albo nie zauwazasz, badz nie chcesz zauwazac, albo druga sceneria;
      chlopak tak sie zaangazowal, ze troche sam sie wystraszyl ze moze go to
      obligowac do powazniejszych krokow i dlatego chce troche rozluznic te
      sytuacje, chce zbadac czy moglby bez ciebie zyc. Musisz to sama przemyslec,
      zrobic gleboki wdech i dac mu troszke wiecej przestrzeni. Jesli naprawde cie
      kocha to zateskni i zblizy sie do ciebie znowu, jesli zas nie to moze on nie
      jest tym jedynym dla ciebie. Pozdrawiam i usmiechnij sie wszystko bedzie
      dobrze.
    • Gość: oak nurkujecie... IP: iB.rudanet.com:* 22.05.03, 08:50
      .. w głebiny duszy ludzkiej, a prawda byc może pływa po powierzchni i tylko
      dojrzeć ją jest zbyt pospolitym jak czasy "oświecenia".

      "a ja myślę, że to wpływ genów z jednego z dawnych przodków, którego
      potomkowie przywędrowali z azji mniejszej kilkaset lat temu i z powodów
      kulturowych musieli porzucić wielożenstwo. Jednak w gdzieś głęboko w genach te
      ciągoty pozostały i w ten właśnie sposób się objawiają u "pozwanego" przed
      oblicze szlachetnego forum" )))))

      medice cura te ipsum. )
    • komandos57 Re: Dlaczego On przestał kochać? 24.05.03, 19:38
      On cie kocha tylko ty nie widzisz tego.Musi ci chrapy policzyc.Wtedy poczujesz i przejrzysz.
    • Gość: terrified Re: Dlaczego On przestał kochać? IP: *.uni.lodz.pl 26.05.03, 23:41
      Hej nie jest tak źle...Przecież powiedział że musi wszystko przemyśleć. Ja
      niegdyś (po dosyć burzliwych początkach naszego związku) również się wahałem ,
      choć u mnie wynikało to raczej z braku pewności siebie , tego że nie podołam
      oczekiwaniom mojej ukochanej. Na szczęście ona zrobiła kolejny krok i znów
      byliśmy razem :) Ale to nie koniec po pewnym czasie mieliśmy kolejny kryzys tym
      razem to Ona nie była pewna naszego związku ale kolejny raz udało się nam
      przetrwać myślę że dużo pomogły nam w tym rozmowy i kilka wspólnych doświadczeń
      które pokazały że naprawdę nam na sobie zależy.Prawdę powiedziawszy na dzień
      dzisiejszy nie wyobrażam sobie przyszłości bez Niej. Piszecie że miłość do
      drugiego człowieka to złudzenie,że to miłość do siebie samego ale czy to coś
      zmienia ? "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego". To tak jak z Bogiem, dla
      jednego istnieje a dla drugiego nie ale bez względu na to "jedno niebo" nad
      nimi. W końcu aby prawdziwie kochać drugiego człowieka trzeba najpierw umieć
      pokochać siebie . Jeżeli kochając się kochamy samych siebie nie ma w tym nic
      złego dopóki jesteśmy z tym szczęśliwi. To zrozumiałe że porzuceni cierpimy bo
      traci na tym poczucie naszej wawrtości , miłości własnej , ale nie przesadzajmy
      nie jest to jedyny powód z powodu którego cierpimy bo gdyby tak było to nikt by
      po umarłych nie płakał, przecież wówczas nie oni sprawiają że nie możemy ich
      kochać lecz czynniki losowe (wyłączając samobójstwa).Cierpimy bo tej osoby już
      nie ma , bo chcielibyśmy podzielić się z nimi własnym szczęściem i poczuć się
      przez nich kochanymi choćby jeszcze przez chwilę ale nie możemy...,bo może
      chcielibyśmy im powiedzieć tyle rzeczy których nie powiedzieliśmy a nagle
      wydają się warte powiedzenia... , bo chcemy upewnić ich w swojej miłości której
      być może nie okazywaliśmy im tyle ile powinniśmy...Nagle właśnie okazuje się że
      te osoby mimo swoich wad były najlepszą częścią naszego życia i odchodząc
      zostawiają w nim wielką czarną dziurę...
      Ha...troszkę się rozgadałem , nie wiem czy udało mi się przekazać to co
      chciałem . Proszę o wyrozumiałość i życzę dużo , dużo miłośći która wymaga
      wytrwałości i czasu (przynajmniej w naszym przypadku, ale wierzcie mi warto...:)
      • Gość: alka22 Dziękuję IP: *.lama.net.pl / 192.168.11.* 27.05.03, 07:42
        dziękuję Ci terrified za to rozpisanie się...Bardzo pomogło i wierzę, że
        wszystko będzie dobrze( a juz jest lepiej) :)
        • alfika Re: Dziękuję 27.05.03, 12:40
          Gość portalu: alka22 napisał(a):

          > dziękuję Ci terrified za to rozpisanie się...Bardzo pomogło i wierzę, że
          > wszystko będzie dobrze( a juz jest lepiej) :)

          Pozwól, że zapytam - co robiłaś, jak się zastanawiał? Czekałaś dając mu spokój?
          Tak z ciekawości...
          Pozdrawiam i życzę dużo miłości :)
          • Gość: alka22 Re: Dziękuję IP: *.lama.net.pl / 192.168.11.* 27.05.03, 13:26
            Co robiłam? Płakałam, szalałam, nie dawałam mu spokoju:) Wiem, że to w niczym
            nie pomagało(wręcz przeciwnie), ale inaczej nie potrafię..I wciąż mam
            emocjonalna hustawkę.
            • alfika Re: Dziękuję 27.05.03, 14:39
              No, to witaj w klubie.
              Cholera jasna!
              • Gość: alka22 Re: Dziękuję IP: *.lama.net.pl / 192.168.11.* 27.05.03, 15:11
                alfika napisała:

                > No, to witaj w klubie.
                > Cholera jasna!
                >
                A teraz jest lepiej czy wciąż się szukacie na nowo? Jesli moge spytać..
                • alfika Re: Dziękuję 28.05.03, 11:52
                  Gość portalu: alka22 napisał(a):

                  > alfika napisała:
                  >
                  > > No, to witaj w klubie.
                  > > Cholera jasna!
                  > >
                  > A teraz jest lepiej czy wciąż się szukacie na nowo? Jesli moge spytać..



                  Jest coraz lepiej, bo wciąż się znajdujemy na nowo, a i nieodkrytych lądów dużo
                  zostało :) Wymyślić lepiej by nie można :)
                  Byłam święcie przekonana, że ludzie z tak różnymi poglądami nie mają
                  teoretycznie szans się polubić, a co dopiero zapałać uczuciem, a tu proszę :)
                  Poglądy niemal takie same, tylko wyrażanie inne, gusta niby inne, a tu jedyna
                  dyskusja w kwestii gustów dotyczyła ustawienia stołka, czy równolegle do
                  ściany, czy pod kątem...
                  Życie to NIESPODZIANKA i zastąpi wszystkie nowinki, ciekawostki i niezwykłości
                  na wszelkie sposoby.

                  A "cholera jasna" dotyczyła pytania, czy chwil "poszukiwań" i "przemyśleń" nie
                  można by się nauczyć ze stoickim spokojem przeczekiwać, tylko rwie się włosy z
                  głowy albo łzy strumieniami...Na pewno można. Ale ja też nie umiem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka