abiborek123
07.05.07, 00:49
Witam!
JEsteśmy ze sobą 2 lata.
Kochamy się ale zdajemy sobie tez sprawę ze roznimy się troche i czasem
nadajemy na innych falach. Ja kocham Ją i chcę z NIą być.
ALe Ona...hmm...
Byłem u Niej 4 dni w domu. Dzisiaj wracałem popiła sobie troszkę, ja
wrociłem, a Ją przez telefon zebrało na chwile szzerości.
Powiedziała,ze boi się i widzi, jak ja sie zachowuję - ze się za bardzo od
siebie roznimy, ze mam takie "dziwne" zachownai ktore Ją za bardzo i za
często drażnią. Że serce Jej mówi ze chce byc ze mną, ale PRAGMATYZM,ze nie
bardzo-ze nie damy rady.
A co Ją we mnie drażni?:
brak męskeigo zdecydowania, taka ospałość, mrukowatość.
Ze nie wykazuje zainteresowania, ze sie wyłączam w towarzystwie,ze mam
odchyły, ze mam tiki nerwowe...
Ze jestem "wiecznie" chory, ciagle narzekam,ze mi zimno,ze brakuje we mnie
życia...
Powiedziała,ze teraz będzie dalej obsrwować czy coś się będzie zmieniać i jak
to będzie...I ze to ode mnie dużo teraz zależy...
P.S. Uwaga: już ze 2 razy tal było-ze po moim powrocie i jakichs swoich(a
moze nie swoich) przemysleniach rysuje w czarnych barwach nasz związek...
Ona mnie kocha, ale boi się ze za bardzo się roznimy !
I co Wy o tym myślicie?
Jakie rady możecie mi dać?
Ja Ją kocham. I mimo,ze się roznimy to chcę być z Nią. Ale to
Jej "niezdecydowanie" w uczuciach mnie wkurza...