Dodaj do ulubionych

Jest mi cholernie przykro... (problem w związku) !

07.05.07, 00:49
Witam!

JEsteśmy ze sobą 2 lata.
Kochamy się ale zdajemy sobie tez sprawę ze roznimy się troche i czasem
nadajemy na innych falach. Ja kocham Ją i chcę z NIą być.
ALe Ona...hmm...
Byłem u Niej 4 dni w domu. Dzisiaj wracałem popiła sobie troszkę, ja
wrociłem, a Ją przez telefon zebrało na chwile szzerości.

Powiedziała,ze boi się i widzi, jak ja sie zachowuję - ze się za bardzo od
siebie roznimy, ze mam takie "dziwne" zachownai ktore Ją za bardzo i za
często drażnią. Że serce Jej mówi ze chce byc ze mną, ale PRAGMATYZM,ze nie
bardzo-ze nie damy rady.

A co Ją we mnie drażni?:
brak męskeigo zdecydowania, taka ospałość, mrukowatość.
Ze nie wykazuje zainteresowania, ze sie wyłączam w towarzystwie,ze mam
odchyły, ze mam tiki nerwowe...
Ze jestem "wiecznie" chory, ciagle narzekam,ze mi zimno,ze brakuje we mnie
życia...


Powiedziała,ze teraz będzie dalej obsrwować czy coś się będzie zmieniać i jak
to będzie...I ze to ode mnie dużo teraz zależy...

P.S. Uwaga: już ze 2 razy tal było-ze po moim powrocie i jakichs swoich(a
moze nie swoich) przemysleniach rysuje w czarnych barwach nasz związek...


Ona mnie kocha, ale boi się ze za bardzo się roznimy !

I co Wy o tym myślicie?
Jakie rady możecie mi dać?

Ja Ją kocham. I mimo,ze się roznimy to chcę być z Nią. Ale to
Jej "niezdecydowanie" w uczuciach mnie wkurza...
Obserwuj wątek
    • polowkajablka Re: Jest mi cholernie przykro... (problem w związ 07.05.07, 09:32
      Mam podobną sytuacje, ale to ja jestem tą stroną, która krytykuje. Wiem, że
      czsem go krzywdzę, ale nie umiem inaczej. Mój facet jest skryty i nie umie
      okazywać uczuć, tak jakbym tego chciała. Często z tego powodu wywołuję kłótnie
      i wyszukuję dziury w całym. Nic na to nie poradzę. Wiem jednak, że go kocham.
      Dam Ci radę porozmawiaj z nią w cztery oczy. Co ją tak naprawdę wkurza w Tobie.
      Powiedz jednak, że ty także masz cos jej do zarzucenia i wymień te jej złe
      rzeczy. Musicie się otworzyc i szczerze porozmawiać. NIc tak nie pomaga jak
      uczciwa rozmowa. Pamiętaj, człowieka można zmienić, ale tylko do pewnych
      granic. Jeżeli naprawde ją kochasz, postaraj się zmienić. Nie piszę, abys cały
      się zmienił, ale jeżeli możesz, to te największe swoje wady (jej zdaniem)
      postaraj się zmienić.
    • ja_adam Re: Jest mi cholernie przykro... (problem w związ 07.05.07, 09:52
      odszedłbym od niej...
      • aga3101 Re: Jest mi cholernie przykro... (problem w związ 07.05.07, 22:50
        oj ty jak zawsze ze bys odszedł od niej a może jednak warto byc w takim związku
        przeciwueństwa sie przeciez przyciągaja...
        • abiborek123 Re: Jest mi cholernie przykro... (problem w związ 07.05.07, 23:01
          D o k ł a d n i e

          Człowiek chce żytc z kochaną soboą, a tu forumowicze sobie tak wspaniałomyślnie
          rzucają "rzuć Ją", "odejdź od Niej póki jeszcze czas" ble ble ble...
    • xena_ksiezniczka Re: Jest mi cholernie przykro... (problem w związ 07.05.07, 12:17
      Myślę tak jak Adam, że najlepiej byłoby odejść od niej. Ona Cię nie kocha i nie
      akceptuje. Z czasem będzie pewnie coraz gorzej. Znajdź kogoś, kto będzie się
      cieszył Tobą , takim , jaki jesteś. Z tego co mówisz ona "czepia się" Twojego
      sposobu bycia i nie chodzi tu o to, że masz jakieś wady uniemożliwiające
      funkcjonowanie w zrowym związku.
      Piszesz, że jest Ci ogromnie przykro...jestem z Tobą, nie załamuj się. Ktoś kto
      kocha nie neguje nas, nie próbuje zmieniać, ale akceptuje. Tego bym się trzymała.
      pozdr
    • sunia11 Re: Jest mi cholernie przykro... (problem w związ 07.05.07, 12:25
      u mnie jest odwrotnie to ja kochałm , starałam zmienić ,przypłciłam depresją
      załamaniem nerwowym ,jeśli by było mi dane cofnąć się 'wiała bym od tego
      człowieka jak od samozapalającej się bomby taki ma temperament,furia ,no może
      teraz to juz,znika u niego ,minęło 25 lat, ale prawda jest lepiej nadawać się
      na jednej fali,.pozd.
      • volta2 Re: Jest mi cholernie przykro... (problem w związ 07.05.07, 14:08
        Ja jestem w związku z człowiekiem, który jest kompletnie inny niż ja, ale się
        kochamy i akceptujemy(no, ja mam te gorsze cechy charakteru i on je nie bardzo
        akceptuje:), i nie mamy wątpliwości...
        tu raczej dziewczę niezdecydowane jest, mam wrażenie że szuka i czeka na
        kogoś "lepszego", a ty jesteś tylko wypełniaczem czasu, daje ci sygnały że coś
        jest nie halo. Gdy napatoczy się ten właściwy to odejdzie bez oglądania sie za
        siebie.
    • abiborek123 Dziś rano rozmawialiśmy przez tel 07.05.07, 17:59
      Napisałem Jej dziś rano w smsie,ze sprawiła mi tym co powiedizał ogromną
      przykrość. Ze mi sie wydawało ze jest super, ze jest coraz lepiej międyz nami,
      że sie do NIej przyzwyaczajam. Ze rozmawialismy razem o wspolnych planach,
      mieszkaniu itp. A tutaj prze tel takie BUCH. Ze nie chce zebsymy byli razem.

      Zadzowpniła dzisiaj rano i powiedziała, ze trochę wczoraj przesadziła, ze nie
      chce tego przerwyać, ze wypiła sobie . Ze przeprasza mnie, i ze nie chce
      niczego zmieniać...

      ŁOJEJU...
      • sunia11 Re: Dziś rano rozmawialiśmy przez tel 08.05.07, 08:01
        nie wszystkie baby są głupie,tak jak nie wszyscy panowie......prawda? =ale
        chyba manipuluje tobą ,a to nie ma nic wspólnego z kochaniem.
    • shangri.la Re: Jest mi cholernie przykro... (problem w związ 07.05.07, 19:20
      abiborek123 napisał:
      > Ona mnie kocha, ale boi się ze za bardzo się roznimy !

      Śnisz na jawie....ona kocha tylko i wyłącznie siebie samą.
      Wake up!:)
    • braun_f walnela cie w rogi - kolego 07.05.07, 22:30
      ma wyrzuty - to juz sie stalo, wiec predzej czy pozniej wyjdzie na jaw;
      wasz zwiazek juz dawno sie rozpadl

      wiem, ze ciezko (z porozem)... ale glowa do gory ;)
      • abiborek123 Re: walnela cie w rogi - kolego 07.05.07, 23:00
        baaaaaardzo smieszne ...

        ble ble ble...
        • braun_f Re: walnela cie w rogi - kolego 07.05.07, 23:15
          i czego sie buczysz?
          taka szczerosc po wodeczce... - na pocieszenie:
          baby sa glupie - znajdz sobie inna
          mniej glupia
          • abiborek123 Re: walnela cie w rogi - kolego 08.05.07, 20:58
            :P
            • magdalena7676 Re: walnela cie w rogi - kolego 08.05.07, 21:05
              chciałam ci opowiedzieć moją hostorię. mam 30 lat i rozówd za sobą, byliśmy ze
              sobą 5 lat z tego 2,5 jako małżeństwo. wydawało mi się, że jest nam dobrze
              okazało się jednak że nie, że mąż już miał dosyć moich kłotni, a mi sie
              wydawało, ze ja tylko z nim rozmawiam, że dosyć stanowczego i nader
              zdecydowanego charakteru, tego że sie nie uśmiecham. Ale to wszytsko można było
              wyjasnić, tylko my osiołki nie potrafiliśmy ze sobą szczerze porozmawiać.
              doszło do rozwodu a teraz oboje żałujemy i próbujemy jakoś to jeszcze
              poskładać, bo takie rzeczy można wyjasnić.
              • abiborek123 Re: walnela cie w rogi - kolego 09.05.07, 16:28
                magdalena7676 napisała:

                > chciałam ci opowiedzieć moją hostorię. mam 30 lat i rozówd za sobą, byliśmy
                ze
                > sobą 5 lat z tego 2,5 jako małżeństwo. wydawało mi się, że jest nam dobrze
                > okazało się jednak że nie, że mąż już miał dosyć moich kłotni, a mi sie
                > wydawało, ze ja tylko z nim rozmawiam, że dosyć stanowczego i nader
                > zdecydowanego charakteru, tego że sie nie uśmiecham. Ale to wszytsko można
                było
                >
                > wyjasnić, tylko my osiołki nie potrafiliśmy ze sobą szczerze porozmawiać.
                > doszło do rozwodu a teraz oboje żałujemy i próbujemy jakoś to jeszcze
                > poskładać, bo takie rzeczy można wyjasnić.



                Hmm, bardzo daje do myślenia ta Twoja historia...
                ALe wcześniej mąż Ci nie oznajmiał , nie mówil,ze nie lubi ze przeszkadza mu
                to, ze kryzczysz na niego i mowisz podniesionym głosem itd???
                A co byś zmieniła w swoim zachownaiu , i co byś radziła i mnie i mojej
                dziewczynie?

                Bo ostatnio powiedział,ze krzycyz na mnie , bo... troche sie wyzywa i
                odreagowuje, a ze pada na mnie ... z jendej storny ucieszyła mnie ta jej
                szczerosć i przyznaie się do winy, alke jednoczesnie zasmucił ten fakt...

                Czy znowu mamy przeprowadzać rozmowy? Co nam radzisz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka