zielonooka_24
07.06.07, 15:59
witam Was cieplo.moze ktos z Was potrafi mi racjonalnie wytlumaczyc decyzje
mojego faceta..jestesmy przeszlo 2 lata razem,1,5 roku razem mieszkamy,teraz
w moim mieszkaniu.byly miedzy nami trudniejsze chwile,2 razy chcial sie
rozstac,pod wplywem chwili,jakiegos impulsu.ostatnie miesiace sa bardzo
fajne,kochamy sie,rzadko niestety widujemy bo on czesto wyjezdza na rozne
szkolenia,ma wiele obowiazkow,ja tez.ale jesli nie wyjezdza poza miasto to
zawsze wiem ze chocaz razem zasniemy,ze sie zobaczymy..ostatnio powiedzial ze
chce sie wyprowadzic,ze za wczesnie ze soba zamieszkalismy,ze jego rodzice
juz dawnomowili zeby ze mna nie mieszkal bo to duze zobowiazanie..ale
zamieszkalismy razem.teraz on mowi ze mieli racje,ze chce jeszcze pomieszkac
sobie beze mnie (jeszcze studiujemy),ze nic miedzy nami sie nie zmieni na
gorsze,a nawet tlumaczyl,ze na lepsze bo teraz jak ma mnie na codzien to
przestal sie starac,ze zacznie sie starac,ze bedziemy intensywniej ze soba
spedzac czas..tylko jestem ciekawa kiedy beda te spotkania..ech..oboje
jestesmy zabiegani,dla mnie to mieszkanie to oaza spokoju,miejsce w ktorym
wiem ze sie spotkamy..nie chce wracac do pustego mieszkania..zasypiac
sama,przyzwyczailam sie,nie umiem sama latwo zasnac :(( on zapewnia ze sie
wyprowadzi,ze nie chce czuc ze wpadl w takie zobowiazanie i nie ma
odwrotu.boje sie ze to poczatek konca,ze moze boi sie powiedziec mi o swoich
planach na przyszlosc,ze moze chce wyjechac za granice,moze wrocic na stale
po studiach do swojego miasta.zapewnia mnie ze mnie kocha,ze chce byc ze
mna,i ze jest taka mozliwosc ze widzi mnie przy swoim boku za 2-3 lata.
strasznie sie rozpisalam,ale prosze,moze ktos z Was byl w podobnej sytuacji?
nie umiem sobie tej wyprowadzki wytlumaczyc,zrozumiec..bo jak ludzie sie
kochaja to chca byc ze soba prawda?
pozdrawiam
iza