satina
07.06.03, 20:26
Pojawia się w praktycznie każdej naszej rozmowie. Znamy się od miesiąca,
zaiskrzyło, mamy się ku sobie, jest naprawdę nam ze soba dobrze.
Jedyna rzecz jaka mi wydaje się nieco dziwna (obym przesadzała!) to to, że on
lubi opowiadać o swojej mamie... co lubi robić, jak się zachowuje w danej
sytuacji. Mieszka razem z rodzicami, wcześniej mieszkał oddzielnie ale ojciec
jest w podeszłym wieku i wymaga opieki.
Co mama każe, syn robi. Nie można do niego zadzwonić na stacjonarny po godz.
20.00, bo rodzice kładą się spać. Jak rozmawiamy wieczorem przez tel. jego
mama czasem zaznacza swoją obecność w jakiś sposób (wstała, obudziła się
itepe), o cyzm jestem informowana.
Mam wrażenie, że jeśli on nie jest maminsynkiem, to przynajmniej ma tak
pępowinę zakręconą wokół szyi, że każdy ruch poza dom grozić będzie
uduszeniem.
Znacie takie przypadki i czy to jest uleczalne?
A z drugiej strony szanuję jego przywiązanie do rodziców, że im pomaga,
kocha - tym też daje świadectwo o sobie jako o człowieku. Nie mam nic
przeciwko ściesłym więziom rodzinnym przecież. Chodzi mi tylko o zdrowe
relacje, a to co widzę wygląda mi jakoś nie po mojemu.... a może naprawdę
przesadzam??