Dodaj do ulubionych

poczekać z seksem...

14.06.07, 04:35
Swojego pierwszego chłopaka poznałam w wieku 20 lat. Na "pierwszy raz"
zdecydowałam się po niecałych 2 miesiącach. Byłam święcie przekonana, że
to "ten" i zakochana po uszy, a poza tym niesamowicie ciekawa i niecierpliwa.
Rozstaliśmy się po około roku (związku "w kratkę", z kilkumiesięczną
przerwą). Po prostu nie było nam pisane. Podczas całego związku kochaliśmy
się może kilka-kilkanaście razy.

To było 3 lata temu. Dziś mam 24 lata i przez ostatnie trzy byłam sama.
Miesiąc temu poznałam fajnego faceta, i mam nadzieję na dłuższy związek. On
wydaje się być wyrozumiały i dojrzały. Ostatnio zbliżyliśmy się do siebie
fizycznie, wydaje mi się, że bylibyśmy zgraną parą, czuję się przy nim
swobodnie i bezpiecznie.

Tylko że jakiś czas temu postanowiłam, że chcę poczekać z seksem do ślubu.
Uważam, że popełniłam błąd decydując się na seks z pierwszym chłopakiem. Jak
mam to powiedzieć obecnemu mężczyżnie? Boję się, że pomyśli że jestem
hipokrytką- nie zamierzam ukrywać przed nim faktu, że nie jestem już dziewicą.

Nie wiem nawet jak mu o tym powiedzieć. Nie wiem czy zrozumie...
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: poczekać z seksem... 14.06.07, 06:45
      A nie boisz sie, ze po slubie bedzie juz troche za pozno, jesli okaze sie, ze
      macie inne temperamenty, inne upodobania i po prostu sie nie krecicie czy cos w
      tym stylu?
    • grzehuu Re: poczekać z seksem... 14.06.07, 08:02
      > Uważam, że popełniłam błąd decydując się na seks z pierwszym chłopakiem. Jak
      > mam to powiedzieć obecnemu mężczyżnie?

      W tych czasach dziewice to gatunek na wyginięciu
      • izqa2 Re: poczekać z seksem... 27.06.07, 10:05
        Jesteśmy jak ostatnie dinozaury, co?;)
        A jednak niektóre jeszcze czekają.
        Mam 20 lat, jestem dziewicą i jestem z tego dumna.
    • toja_maja Re:I co to da? 14.06.07, 10:20
      To seks jest jakas wartoscia sama w sobie? A jak sie okaze ze on szybki Bil,
      albo 7cm, to co tez bedzie dobrze dla ciebie i bedziesz go chciala?
      Twoje wnioski na temat popzrednika wuciagnelas bardzo powierzchowne jezeli i
      tym razem bedziesz wyciagac zle wnioski to zajdziesz w slepy zaulek.
    • asidoo Re: poczekać z seksem... 14.06.07, 10:23
      Ja tam jestem za seksem. Bez sensu czekać do ślubu. Zróbcie testy na HIV,
      żółtaczkę typu C i WR. Jak wyniki okażą się u obu stron dobre, to korzystajcie z
      życia do woli :)
      Faceci zawsze są rozczarowani kobietami, które nie lubią seksu.
      • figgin1 Re: poczekać z seksem... 14.06.07, 12:56
        asidoo napisała:
        > Faceci zawsze są rozczarowani kobietami, które nie lubią seksu.
        Najlepsze, ze niktórzy na takie lecą. Uznaja za wartosć sama w sobie. A potem
        płacz "bo żona nie daje od tyłu, nie bierze do buzi a w ogóle daje raz na dwa
        tygodnie" No i mają pretekst do puszczania sie na prawo i lewo, oczywiście
        z "nic nie wartymi dziwkami"
    • jewriejka Re: poczekać z seksem... 14.06.07, 13:32
      powiedzenie( a nie niekochanie sie) moze byc ryzykowne, przynajmniej z jednego
      powodu...
      mowiac mu ze chcesz poczekac do slubu mozesz wprowadzic go w pewien
      poploch....znacie sie od miesiaca- to o wiele za wczesnie na wspominanie o
      slubie...ja wiem co masz na mysli, wiem ze z nim na 100 procent tego slubu nie
      zakladasz ale to powiedziane teraz moze faceta przestraszyc
      co chcesz osiagnac czekajac nie na WLASCIWY moment a czepiajac sie ludowej
      tradycji?masz oczywiscie do tego prawo ale warto zadac sobie pytanie o celowosc
      tego zamierzenia
      pozdrawiam
      • anika61 Re: poczekać z seksem... 14.06.07, 13:41
        jewriejka: dziękuję za odpowiedź. Tak , wiem że nie mogę mu tego teraz
        powiedzieć:) Właśnie to jest problem (bo ostatnio już bardzo chciał, żebym u
        niego nocowała i obiecywał że uszanuje moje decyzje itp.) Ale wiadomo, krew nie
        woda;) Chyba na razie w razie podobnej sytuacji wspomnę, że chcialabym z tym
        poczekać (i tu nie określę do kiedy;)).
        • netka0511 Re: poczekać z seksem... 15.06.07, 17:40
          Przepraszam bardzo.Jeśli kogoś sie kocha tak naprawde to niewyobrażam sobie ,że
          można sie nie zgrać w tych sprawach.Takie "niezgranie" znają ze swoich
          doświadczen tylko takie oosby,które robiły to z kimś nie będąc do tego
          przekonanym.A przecież w seksie nie chodzi o sama technikę tylko o coś więcej.I
          podziwiam wszystkie dziewczyny,które chcą z tym poczekac do ślubu lub chociaż
          do momentu kiedy ten slub będzie już zaplanowany.Osobiście wolę tę druga opcję.
    • anika61 Re: poczekać z seksem... 14.06.07, 13:35
      Ok, po pierwsze: tak, dziewice to gatunek na wymarciu. Oki, sama nie jestem
      święta, nie uważam się za bóg wie jaką cnotkę.

      Po drugie: nie będzie mi przeszadzało, jeśli okaże się że on ma "7 cm", jak to
      ktoś ujął. Jeśli zależałoby mi na super seksie poszłabym do klubu i zrobiła to
      w toalecie. A o temperamencie można przecież kiedyś porozmawiać.

      Po trzecie: Nie napisałam nigdzie, że nie lubię seksu. Ten facet bardzo mnie
      pociąga i na dobrą sprawę mogłabym się z nim przespać jeszcze dziś. Tylko nie o
      to chodzi. Nie zależy mi na szybkim zaspokojeniu fizycznym. Chcę pozać tego
      faceta i nawiązać jakąś więź przyjaźni na początek.

      Oceniłam poprzednią decyzję za błąd, bo byłam wtedy młoda i pomyliłam
      zauroczenie (plus hormony) z miłością. Na dobrą sprawę uważam, że jeśli nie
      jesteście gotowi na dziecko (a to się może zawsze zdarzyć, nawet najbardziej
      zapobiegliwym), to nie powinniście tego robić. Uważam że seks wtedy w niczym
      nam nie pomógł, a jeszcze skomplikował sprawy. Nie marzę o życiu w celibacie,
      ale przecież można poczekać. Pomyślałam właśnie, że chciałabym kochać się już
      tylko z "mężczyzną swego życia" (stałym partnerem lub mężem). Stąd moja decyzja.

      Poza tym przynajmniej będę miała pewność, że chodzi mu o mnie, nie o seks...
      • jewriejka Re: poczekać z seksem... 14.06.07, 13:43
        to w takim razie powinnas poczekac z taka rozmowa do czasu kiedy sie dobrze
        poznacie i bedzie pole do tak intymnych zwierzen...wydaje mi sie ze to mniej
        wiecej po 3 miesiacach do pol roku bycia razem...takie sa moje odczucia
        pamietaj ze po miesiacu znajomosci sie jeszcze tego za bardzo NIE WIE czy sie
        kogos kocha...wiec jak mu to zakomunikujesz a on bedzie mial inne podejscie do
        tematu niz ty to prawdopodobnie rozwazy przynajmniej odejscie
        • jewriejka Re: poczekać z seksem... 14.06.07, 13:45
          nie widzialam ze dostalam odp.od ciebie- dzieki
          nie chce zebys myslala ze cie potepiam
          masz prawo do swojego zdania ale chcialam zebys wiedziala ze na tym polu trzeba
          bardzo ostroznie
          pozdrawiam
      • brak.polskich.liter Re: poczekać z seksem... 14.06.07, 16:08
        anika61 napisała:

        > Po drugie: nie będzie mi przeszadzało, jeśli okaże się że on ma "7 cm"

        Naprawde? Mi by cholernie przeszkadzalo...

        > Jeśli zależałoby mi na super seksie poszłabym do klubu i zrobiła to
        > w toalecie. A o temperamencie można przecież kiedyś porozmawiać.

        Dobry seks = szybki numer w kiblu w klubie? ROTFL, dziewczyno. Jesli to nie
        zart, to znaczy, ze o seksie guzik wiesz i naczytalas sie jakichs bzdur.
        Ewentualnie masz bardzo niskie libido. Niby de gustibus i sa ludzie, ktorych
        takie akcje kreca, ale opcja, ze Ty zaliczasz sie do tej grupy, jest IMO malo
        prawdopodobna.

        > Oceniłam poprzednią decyzję za błąd, bo byłam wtedy młoda i pomyliłam
        > zauroczenie (plus hormony) z miłością.

        Nie bylas za mloda, po prostu albo facet byl zwyczajnie kiepski w lozku (wtedy
        nalezaloby zmienic faceta), albo seks zwyczajnie nie jest Ci potrzebny do
        szczescia. I git, czekaj sobie i zyj aseksualnie, pod warunkiem, ze Twoje niskie
        libido nie zatruje zycia nikomu z konkretnymi potrzebami. Jestem jak najdalsza
        od tego, zeby doradzac Ci zmiane Twojej decyzji. Przeciwnie, trwaj w niej, a
        jest szansa, ze Twoj facet Cie kopnie i poszuka kobiety, ktora wie, do czego
        sluzy cialo. Ty zas bedziesz miala szanse znalezc osobnika o zerowym
        temperamencie i wszyscy beda happy.

        > Na dobrą sprawę uważam, że jeśli nie
        > jesteście gotowi na dziecko (a to się może zawsze zdarzyć, nawet najbardziej
        > zapobiegliwym), to nie powinniście tego robić.

        Jeszcze raz wielkie ROTFL.
        Mam propozycje - nie pisz ludziom, co powinni robic w lozku i kiedy uprawiac
        seks, bo slepy nie powinien gadac o kolorach. Ty uznalas seks za zbedny i
        stresujacy (swoja droga, jesli do tego stopnia paralizuje Cie lek przed ciaza,
        to po cholere rozpoczynalas wspolzycie?), ale sa ludzie, dla ktorych jest fajny,
        przyjemny i wartosciowy sam w sobie. Lopatologicznie - sa ludzie, ktorzy
        uprawiaja seks, bo zwyczajnie lubia ten sport, czaisz?

        > Nie marzę o życiu w celibacie, ale przecież można poczekać.

        Jasne, ze mozna. Pytanie - po co?

        Przestan tworzyc jakies dziwne teorie i napisz wprost - mam niskie libido i
        lubie dorabiac do seksu ideologie.
        • kozica111 Re: poczekać z seksem... 14.06.07, 16:24
          O właśnie!
          • facettt I tak trzymac :))) 14.06.07, 16:38
            kozica111 napisała:
            > O właśnie!

            wlasnie, wlasnie ...:)))

            Pamietajac wszakze, ze samym seksem, podobnie, jak samym chlebem...

            itd, itp...
            przepraszam, ze nudze, ale tez cierpie na brak polskich liter :)))
            • lukasz1p Re: I tak trzymac :))) 14.06.07, 19:47
              Macie racje! Ludzie którzy nie pasują do siebie pod względem spraw intymnych
              tzn. jak często mamy potrzebe zaspokoić swoje pragnienia, zawsze nie będą się
              ze sobą zgadzać. Jestem wyrozumiały i próbowalem sobie tłumaczyć na różne
              sposoby gdy moja była dziewczyna miała ochotę na seks raz w miesiacu, a
              mieszkaliśmy razem!!! Nie piszcie, że może byłem zły w łóżku itp. bo teraz
              jestem z inną i jest jej cudownie, zresztą ta była też tak mówiła, poprostu
              miała za niskie libido i nie było żadnej możliwości tego zmienić. Próbowałem
              kolacją, świecami itp. NIC!!! Gdy miała ochote było super, tylko że miała ją
              rzadko. Ja na tym cierpialem i ona też, bo dochodzilo niepotrzebnie do
              nieporozumień. Więc dobierajcie się robaczki według różnych kategorii
              życiowych, ale bierzcie pod uwagę rónież tą kategorię, bo poźniej może być za
              poźno. Pozdrawiam
              • anika61 Re: I tak trzymac :))) 14.06.07, 20:32
                Ale ja ma ochotę często:P

                I to na wiele sposobów;)

                Tylko nie z byle kim:D
            • narko_manka Re: I tak trzymac :))) 17.06.07, 09:09
              facettt napisał:


              > Pamietajac wszakze, ze samym seksem, podobnie, jak samym chlebem...
              >
              > itd, itp...
              > przepraszam, ze nudze, ale tez cierpie na brak polskich liter :)))

              Facettt, co powiesz na wspolne poszukiwanie polskich czcionek? Mam ten sam
              problem;))
        • anika61 Re: poczekać z seksem... 14.06.07, 20:22

          >
          > Dobry seks = szybki numer w kiblu w klubie? ROTFL, dziewczyno. Jesli to nie
          > zart, to znaczy, ze o seksie guzik wiesz i naczytalas sie jakichs bzdur.
          > Ewentualnie masz bardzo niskie libido. Niby de gustibus i sa ludzie, ktorych
          > takie akcje kreca, ale opcja, ze Ty zaliczasz sie do tej grupy, jest IMO malo
          > prawdopodobna.

          Jak już pisałam, był to skrót myślowy. Chodziło mi o szybki seks z nowo
          poznanym facetem. Bzdur się nie naczytałam, daleko mi od takiej literatury.
          Nie mam niskiego libido.

          > I git, czekaj sobie i zyj aseksualnie, pod warunkiem, ze Twoje niski
          > e
          > libido nie zatruje zycia nikomu z konkretnymi potrzebami. Jestem jak najdalsza
          > od tego, zeby doradzac Ci zmiane Twojej decyzji. Przeciwnie, trwaj w niej, a
          > jest szansa, ze Twoj facet Cie kopnie i poszuka kobiety, ktora wie, do czego
          > sluzy cialo. Ty zas bedziesz miala szanse znalezc osobnika o zerowym
          > temperamencie i wszyscy beda happy.

          Nie zamierzam nikomu truć życia. Facet ma wybór, ja go kajdanami nie skuję.
          Jeśli chce zostanie, jeśli bardziej zależy mu na szybkim seksie, lepiej będzie
          dla nas obu jak znajdzie sobie inną dziewczynę.
          I zapewniam Cię, że wiem do czego służy ciało. Moje na pewno nie do oddawania
          się z powodu tego, że akurat miałam chcicę. I nie potępiam osób które tak żyją
          broń boże. Sama tego po prostu nie czuję i wiem, że nie sprawiłoby mi to
          przyjemności. A już na pewno źle bym się czuła po wszystkim psychicznie. Ale
          nikogo poza mną nie oceniam. Róbta co chceta. Daleko mi do krótkowzrocznej
          zaściankowości.

          > Jeszcze raz wielkie ROTFL.
          > Mam propozycje - nie pisz ludziom, co powinni robic w lozku i kiedy uprawiac
          > seks, bo slepy nie powinien gadac o kolorach. Ty uznalas seks za zbedny i
          > stresujacy (swoja droga, jesli do tego stopnia paralizuje Cie lek przed ciaza,
          > to po cholere rozpoczynalas wspolzycie?), ale sa ludzie, dla ktorych jest
          fajny
          > ,
          > przyjemny i wartosciowy sam w sobie. Lopatologicznie - sa ludzie, ktorzy
          > uprawiaja seks, bo zwyczajnie lubia ten sport, czaisz?

          Tak, wyobraż sobie, że rozumiem. Nie uważam seksu za zbędny i stresujący.
          Uważam, że jest to piękne dopełnienie miłości. Uważam że można z niego czerpać
          mnóstwo przyjemności, jest to świetna zabawa i relaks. Ale DLA MNIE tylko w
          stałym związku.
          >
          > > Nie marzę o życiu w celibacie, ale przecież można poczekać.
          >
          > Jasne, ze mozna. Pytanie - po co?
          >
          > Przestan tworzyc jakies dziwne teorie i napisz wprost - mam niskie libido i
          > lubie dorabiac do seksu ideologie.


          Przestańcie mi proszę wmawiać, że mam niskie libido, skoro ja chyba najlepiej
          znam swój temperament. Jednak umiem go trzymać na wodzy.
          • brak.polskich.liter Re: poczekać z seksem... 14.06.07, 21:04
            Jaaaasne, kilka-kilkanascie pukniec z jednym partnerem skladajace sie na cale
            zycie seksualne dwudziestoparoletniej kobiety jest niewatpliwie oznaka wysokiego
            libido, temperamentu oraz rozbudzenia erotycznego :PPP
            Ze tak zapytam wprost - drwisz Wacpanna czy o droge pytasz? Masz forumowiczow za
            idiotow?

            Aniko, zyj sobie, jak chcesz - w celibacie, stalym zwiazku, niestalym zwiazku,
            czy jak tam Ci pasuje. Masz racje, ze facet ma wybor i jak bedzie chcial, to
            zaczeka, a jak nie - to pojdzie w cholere. Sadze, ze to dobrze, ze nie chcesz
            robic niczego wbrew sobie i jesli uwazasz, ze seks jest dopelnieniem milosci i
            nie masz ochoty go "uprawiac seksu z byle kim", to dobrze robisz, ze czekasz na
            wielka milosc. Ale, na litosc, nie wmawiaj sobie i innym, ze czarne jest biale i
            ze za oknem zima i minus dziesiec, kiedy Twoi rozmowcy widza cos zupelnie innego.
            • anika61 Re: poczekać z seksem... 14.06.07, 23:03

              Jaaaasne, kilka-kilkanascie pukniec z jednym partnerem skladajace sie na cale
              > zycie seksualne dwudziestoparoletniej kobiety jest niewatpliwie oznaka
              wysokieg
              > o
              > libido, temperamentu oraz rozbudzenia erotycznego :PPP
              > Ze tak zapytam wprost - drwisz Wacpanna czy o droge pytasz? Masz forumowiczow
              z
              > a
              > idiotow?

              Widzisz, wszystko jest reczą względną. Swoje libido określiłabym jako całkiem
              przeciętne- ani bardzo niskie, ani bardzo wysokie. Po prostu nie zawsze kiedy
              mam ochotę na seks postanawiam te ochotę zrealizować, z powodu braku stałego
              partnera właśnie. Zreszta wykłócanie się o to nie ma sensu. Skoro chcesz
              uważać, że mam niskie libido niech tak będzie. If it makes you happy.


              > Aniko, zyj sobie, jak chcesz - w celibacie, stalym zwiazku, niestalym zwiazku,
              > czy jak tam Ci pasuje. Masz racje, ze facet ma wybor i jak bedzie chcial, to
              > zaczeka, a jak nie - to pojdzie w cholere. Sadze, ze to dobrze, ze nie chcesz
              > robic niczego wbrew sobie i jesli uwazasz, ze seks jest dopelnieniem milosci i
              > nie masz ochoty go "uprawiac seksu z byle kim", to dobrze robisz, ze czekasz
              na
              > wielka milosc. Ale, na litosc, nie wmawiaj sobie i innym, ze czarne jest
              biale
              > i
              > ze za oknem zima i minus dziesiec, kiedy Twoi rozmowcy widza cos zupelnie
              inneg
              > o.

              Jeszcze raz powtarzam- byc może znasz mnie lepoiej niż ja sama. Tak
              przynajmniej twierdzisz. Myślę jednak, że o niskim libido można mówić kiedy
              ktoś nie ma ochoty na seks lub ma ją rzadko. Ja mam ją często;) Tylko czekam na
              odpowiedniego faceta:) A wtedy możemy się kochać na wszystkie możliwe sposoby i
              tak często jak zapragnie lol ;) :P





      • toja_maja Re: Oj dziecko, na jakiej planecie Ty zyjesz:=))) 14.06.07, 17:21
        Jeśli zależałoby mi na super seksie poszłabym do klubu i zrobiła to
        w toalecie. A o temperamencie można przecież kiedyś porozmawiać.
        .......................
        O jakim seksie ty myslisz.

        • anika61 Re: Oj dziecko, na jakiej planecie Ty zyjesz:=))) 14.06.07, 19:17
          Z "seksem w toalecie" to była przenośnia. Miałam na myśli szybkie poznanie
          kogoś i wskoczenie mu do łóżka. Okoliczności nie grają roli.
      • blue_as_can_be O Boże, nie daj mi zwariować... 14.06.07, 19:17
        anika61 napisała:

        >nie będzie mi przeszadzało, jeśli okaże się że on ma "7 cm", jak to
        >ktoś ujął. Jeśli zależałoby mi na super seksie poszłabym do klubu i zrobiła to
        >w toalecie. A o temperamencie można przecież kiedyś porozmawiać.

        najpierw spróbuj z kimś, kto ma 7 cm a potem dopiero będziesz mogła stwierdzić,
        czy to Ci nie przeszkadza...

        o temperamencie natomiast NIE ROZMAWIA SIĘ - on już jest jakiś i ani się go nie
        da zmienić ani wynegocjować :-)))

        > Nie zależy mi na szybkim zaspokojeniu fizycznym. Chcę pozać tego
        > faceta i nawiązać jakąś więź przyjaźni na początek.

        uuuu. jeśli Ci nie zależy na "zaspokojeniu fizycznym" to po co w ogóle związek?
        wystarczy platoniczna przyjaźń.

        a więźń między kobietą i mężczyzną, tak się składa, że naturalnie manifestuje
        się właśnie fizycznie...

        > Oceniłam poprzednią decyzję za błąd, bo byłam wtedy młoda i pomyliłam
        > zauroczenie (plus hormony) z miłością.

        nie rozstrzygaj tego - temat jest generalnie śliski i wielu się na nim
        wywróciło. nie ma dobrej definicji rozdzielającej jedno od drugiego.

        > Na dobrą sprawę uważam, że jeśli nie jesteście gotowi na dziecko (a to się
        może zawsze zdarzyć, nawet najbardziej zapobiegliwym), to nie powinniście tego
        robić.

        czyli tacy, którzy w ogóle (albo już więcej) dzieci w swoim życiu nie planują
        powinni żyć w abstynencji???

        > Poza tym przynajmniej będę miała pewność, że chodzi mu o mnie, nie o seks...

        no cóż - ja tam lubiłabym wrażenie, że chodzi mu o seks ZE MNĄ i że ten seks
        jest co najmniej równie ważny jak cała reszta atrakcji...

        Aniko, myślę, że kłopot polega na tym, że nie odkryłaś jeszcze swojej
        seksualności ani seksu w ogóle ("kilkanaście razy" z poprzednim absztyfikanem
        się nie liczy). w sumie uważam, że nic na siłę - ale proponuję dobrze się
        zastanowić nad PRAWDZIWYM motywem Twojej decyzji. to, co dotąd napisałaś to w
        moim odczuciu bylejaka racjonalizacja...

        pozdrawiam
        • anika61 Re: O Boże, nie daj mi zwariować... 14.06.07, 20:46
          > najpierw spróbuj z kimś, kto ma 7 cm a potem dopiero będziesz mogła
          stwierdzić,
          >
          > czy to Ci nie przeszkadza...

          Racja, nie próbowałam. Ale wierzę, że dobry kochanek potrafi zrobić przyzwoity
          użytek nawet z 7 cm.;)

          >
          > o temperamencie natomiast NIE ROZMAWIA SIĘ - on już jest jakiś i ani się go
          nie
          >
          > da zmienić ani wynegocjować :-)))

          No to ja wiem. Chodziło mi o to, że jak kiedyś mi wyzna że on MUSI pięć razy
          dziennie ( lub MOŻE tylko raz na miesiąc) to pewnie się nie dopasujemy.


          >
          > > Nie zależy mi na szybkim zaspokojeniu fizycznym. Chcę pozać tego
          > > faceta i nawiązać jakąś więź przyjaźni na początek.
          >
          > uuuu. jeśli Ci nie zależy na "zaspokojeniu fizycznym" to po co w ogóle
          związek?
          >
          > wystarczy platoniczna przyjaźń.

          Nie zależy mi na SZYBKIM.


          >
          > a więźń między kobietą i mężczyzną, tak się składa, że naturalnie manifestuje
          > się właśnie fizycznie...

          Też, ale nie tylko.

          >
          > > Oceniłam poprzednią decyzję za błąd, bo byłam wtedy młoda i pomyliłam
          > > zauroczenie (plus hormony) z miłością.
          >
          > nie rozstrzygaj tego - temat jest generalnie śliski i wielu się na nim
          > wywróciło. nie ma dobrej definicji rozdzielającej jedno od drugiego.

          Zgadzam się.

          >
          > > Na dobrą sprawę uważam, że jeśli nie jesteście gotowi na dziecko (a to si
          > ę
          > może zawsze zdarzyć, nawet najbardziej zapobiegliwym), to nie powinniście
          tego
          > robić.
          >
          > czyli tacy, którzy w ogóle (albo już więcej) dzieci w swoim życiu nie planują
          > powinni żyć w abstynencji???

          Nie to miałam na myśli. Myślałam o sobie. Że jeśli przydarzyłaby nam się wtedy
          wpadka, nie chciałabym być teraz matką jego dziecka.

          Tak poza tym nie widzę w seksie nic złego broń boże. Make love not war;)


          > Aniko, myślę, że kłopot polega na tym, że nie odkryłaś jeszcze swojej
          > seksualności ani seksu w ogóle ("kilkanaście razy" z poprzednim absztyfikanem
          > się nie liczy). w sumie uważam, że nic na siłę - ale proponuję dobrze się
          > zastanowić nad PRAWDZIWYM motywem Twojej decyzji. to, co dotąd napisałaś to w
          > moim odczuciu bylejaka racjonalizacja...

          Myślę, że na pewno do końca nie odkryłam jeszcze swojej seksualności. Napisałam
          o tym otwarcie i nie będę z siebie robić znawcy tematu.

          Masz rację- być może za moją decyzją jest jakiś inny motyw. Dziękuję za radę.
          Przemyślę to...
          • blue_as_can_be Re: O Boże, nie daj mi zwariować... 14.06.07, 21:55
            no to pomyśl jeszcze.

            tak na marginesie, mało jest sytuacji, które tak dobrze pozwalają poznać drugą
            osobę i jej stosunek do Ciebie, jak seks. od razu widzisz, na ile ten ktoś
            przejmuje się Tobą, na ile jest zdolny do współdziałania i współodczuwania i
            jaki poziom bliskości jest w ogóle możliwy z tym kimś. nie mówiąc o sytuacjach
            dyskwalifikujących, które w takich razach też widzisz jak na dłoni - i nie
            chodzi mi tu o różne wpadki, tylko o grube krechy :-)

            taki "test" potrafi pozostawić rozczarowanie i niesmak, ale chyba warto go
            przeprowadzić PRZED podjęciem życiowej decyzji... powodzenia!
    • scept89 nos' T-shirt: 'Nie dam do slubu' 14.06.07, 15:33
      Zakup koszulke z w/w napisem, wkladaja ja przed kazdym spotkaniem i po klopocie.
      Jesli trafisz na jakiegos nieszczesnego osobnika ktorego takowy uklad podnieca
      to wspaniale, trwajacie sobie w czystosci przedslubnej chocby lat 40 i 4 ku
      wiekszej chwale uczucia i Latajacego Potwora Spagetti albo innego bostwa.

      • brak.polskich.liter Amen 14.06.07, 16:22
        Sie podpisuje. Nic dodac, nic ujac.
      • anika61 Re: nos' T-shirt: 'Nie dam do slubu' 14.06.07, 19:22
        Jeszcze raz powtarzam- nie jestem świętą, czystą bogobojną dziewicą. Dziekuję
        za ironię, ale nie jest potrzebna. Brak seksu nie jest dla mnie podniecający i
        nie jestem religijna, nie wyznaję religii potwora spagetti ani innego bóstwa.
        Proszę, nie sprowadzajcie rozmowy do takiego poziomu, bo nie o to tu chodzi.

        Wiem że wygranięcie komuś o innych poglądach wydaje się dziwnie
        safysfakcjonujące, ale prosiłabym o trochę szacunku. Dzieki.
        • scept89 Re: nos' T-shirt: 'Nie dam do slubu' 14.06.07, 21:07
          anika61 napisała:

          > Jeszcze raz powtarzam- nie jestem świętą, czystą bogobojną dziewicą.

          A co to kogo obchodzi? Mozna byc 35 letnia dziewica i zachowywac sie kretynsko
          -> kawalek blony nie jest jakims magicznym wytlumaczeniem czyjegos postepowania.

          > Wiem że wygranięcie komuś o innych poglądach wydaje się dziwnie
          > safysfakcjonujące, ale prosiłabym o trochę szacunku

          Napisz prosze jaki Ty raczysz szacunek okazywac facetowi z ktorym jestes? Jak
          piszesz gosc __nie ma zielonego pojecia__ o Twoich nazwijmy to delikatnie
          specyficznych przekonaniach na zycie seksualne. Pobaw sie jeszcze troche w ten
          sposob a jego 'szacunek' wzrosnie jeszcze bardziej. Zapewne do poziomu w ktorym
          to w krotkich zolnierskich slowach "szacunek" ow wyrazi.

          IMHO jesli uwazasz swoje poglady za sensowne i takie do ktorych inni maja sie
          dostosowac to twoim psim czy tez pol-dziewiczym obowiazkiem jest uprzedzic
          innych o co idzie.

          BTW, Jesli jako porownujesz wspolzycie przed slubem podajesz strzaly w toalecie
          klubu z przypadkowymi pijanymi zapewne osobnikami to co to jest? Szacunek dla
          ludzi co takowe nie-szaletowe bynajmniej wspolzycie podjeli?

          • anika61 Re: nos' T-shirt: 'Nie dam do slubu' 14.06.07, 22:48
            > Napisz prosze jaki Ty raczysz szacunek okazywac facetowi z ktorym jestes? Jak
            > piszesz gosc __nie ma zielonego pojecia__ o Twoich nazwijmy to delikatnie
            > specyficznych przekonaniach na zycie seksualne. Pobaw sie jeszcze troche w ten
            > sposob a jego 'szacunek' wzrosnie jeszcze bardziej. Zapewne do poziomu w
            ktorym
            > to w krotkich zolnierskich slowach "szacunek" ow wyrazi.

            Bardzo szanuję tego mężczyznę. I zapewniam Cię, że w odpowiednim momencie z nim
            na ten temat porozmawiam. Jeśli wkurzy się, że nie dam mu po miesiącu to jego
            strata. Sorry, ale nie będę go żałować.

            >
            > IMHO jesli uwazasz swoje poglady za sensowne i takie do ktorych inni maja sie
            > dostosowac to twoim psim czy tez pol-dziewiczym obowiazkiem jest uprzedzic
            > innych o co idzie.

            Patrz wyżej.
            >
            > BTW, Jesli jako porownujesz wspolzycie przed slubem podajesz strzaly w toaleci
            > e
            > klubu z przypadkowymi pijanymi zapewne osobnikami to co to jest? Szacunek dla
            > ludzi co takowe nie-szaletowe bynajmniej wspolzycie podjeli?

            Szanuję ludzi którzy robią cokolwiek na co oboje mają ochotę (bez krzywdzenia
            innych). Nie oceniam innych. Piszę o tym na co JA nie mam ochoty. Nie potepiam
            seksu więc proszę odpuść sobie.


    • mahadeva Re: poczekać z seksem... 14.06.07, 20:09
      chcesz po miesiacu zanjomosci powiedziec facetowi, ze nie bedzie seksu bez
      slubu? :) to chyba troche niepraktyczne :)
      poza tym, dlaczego czekac do slubu? moze wystarczy poczekac na prawdziwa
      milosc? chcesz uzalezniac seks od slubu w tak mlodym wieku? a jesli w pospiechu
      wyjdziesz za nieodpowiedniego goscia? to dopiero bedzie! :)
      ja teraz jestem sama i choc dostaje mase porpozycji od fajnych gosci, wole
      poczekac i robic to w zwiazku, i na dodatek mysle juz o malzenstwie, ale ja mam
      juz prawie 28 lat skonczonych :) jesli bede inwestowac w zwiazek, to tylko w
      taki, ktory stanie sie malzenstwem, inaczej wole byc sama, nie chce sie
      rozdrabniac :)
      • anika61 Re: poczekać z seksem... 14.06.07, 20:29
        > chcesz po miesiacu zanjomosci powiedziec facetowi, ze nie bedzie seksu bez
        > slubu? :) to chyba troche niepraktyczne :)
        > poza tym, dlaczego czekac do slubu? moze wystarczy poczekac na prawdziwa
        > milosc? chcesz uzalezniac seks od slubu w tak mlodym wieku? a jesli w
        pospiechu
        >
        > wyjdziesz za nieodpowiedniego goscia? to dopiero bedzie! :)


        W ostatnim związku byłam przekonana, że to prawdziwa miłość. Niestety się
        pomyliłam :( Nie jestem jakimś maniakiem ślubu, jeśli facet nie ma ochoty na
        formalny związek to nie będę nalegać. Chciałabym tylko wiedzieć, że to "ten", z
        którym postaram się budować swoją przyszłość. Jakkolwiek niepewne takie
        postanowienie jest.

        > ja teraz jestem sama i choc dostaje mase porpozycji od fajnych gosci, wole
        > poczekac i robic to w zwiazku, i na dodatek mysle juz o malzenstwie, ale ja
        mam
        >
        > juz prawie 28 lat skonczonych :) jesli bede inwestowac w zwiazek, to tylko w
        > taki, ktory stanie sie malzenstwem, inaczej wole byc sama, nie chce sie
        > rozdrabniac :)

        Myślę tak samo jak Ty:) Jestem tylko trzy lata młodsza...

        • mahadeva Re: poczekać z seksem... 14.06.07, 20:47
          ja tez sie boje ciazy :) tzn w tej chwili chyba bylabym w stanie miec dziecko,
          bo mam juz pozycje zawodowa i nie musze sie martwic, ale kiedys bylam
          megaostrozna, czasemi mialam jednorazowy seks, dla przygody (bylam ostrozna),
          ale ostatnio po prostu zaczelam myslec o bardzo powazanym zwiazku :)

          moj poprzedni zwiazek to byla porazka, ale to zawsze jakies doswiadczenie, Ty
          tez na to tak patrz :) myslisz, ze wszyscy, co tu tak krzycza, mieli zawsze
          wszystko cacy? :) po prostu moze nie boja sie doswiadczac :) ja tez jestem
          ciekawa zycia, ale roznoczesnie ostrozna i mam jakas wizje :)

          mysle, ze to, czy zwiazek sie uda lezy w duzej czesci poza seksem :) i
          rzeczywiscie mozna przewidziec, czy w lozku bedzie dobrze :) ale chyba czekanie
          do slubu to przesada :) ps. mialam 7centymetrowego i nie polecam :)
          • blue_as_can_be Re: poczekać z seksem... 14.06.07, 22:04
            mahadeva napisała:

            >> mysle, ze to, czy zwiazek sie uda lezy w duzej czesci poza seksem

            Maha, jestem starsza od Was obu i pare związków za sobą mam. z mojego
            doświadczenia wynika, że w związku można prawie wszystko, pod warunkiem, że TE
            SPRAWY są OK. ponieważ oprócz TEGO, cała reszta jest polem do dogadywania się i
            kwetią dobrej woli po obu stronach. TO natomiast nie.

            > ps. mialam 7centymetrowego i nie polecam :)

            przyłączam się...
            • toja_maja Re: Echhh kobieto! 15.06.07, 12:52
              Rozumiem, ze jesteś bardzo młoda i masz grunt w wychowaniu katolickim. Pewnie
              chodziłas na religię i cię tak ukształtowano.

              Jednak fakt, ze tutaj piszesz na tym forum swaidczy ze cos tam w srodku buntuje
              sie w tobie.

              Wedlug mnie masz duza potrzebe kontroli nad wszystkim. Boisz sie ja stracic min
              poprzez wspolzycie seksualne, w ktorym TO WYDAJE CI SIE ZE COS TAM Z SIEBIE
              DAJESZ! Zgroza. Takie myslenie to zascianek.
              Zmien i wszytko i przewartosciuj -ten facet soba i seksem razem z nim moze ci
              otworzyc NIEBO.
              Taką przyjemnosc seksualną jaką daje facet dla kobiety nie da sie porownac z
              niczym.
              Seks jest cudowny, warto sie kochac i to CZESTOOOO.>))))
              tO TY KOZRYSTASZ Z NIEGO a nie on z ciebie. Ciesz sie ze masz kogos takiego
              chetnego pod reka. I nie mysl i nie zastanawaij sie czy on bedzie z toba jutro.
              Jutro jest zawsze, nie bedzie to on to bedzie to nowa milosc, gdzie ktos da ci
              cudowne chwile, ktore warto zawsze miec.
              A kontrolowac mozesz jedynie siebie, np. w pracy. Poza tym w seksie warto te
              kontrole starcic, i dac sie poniesc fantazji.>)))

              Polecam Ci zmiane wartosci.Choc wiem ze kiedys to sama zrobisz dojdziesz do
              tego na wlasna rekę:))))
    • yagiennka Trochę nie jarzę 14.06.07, 23:34
      motywów twojej decyzji :) Bo co? Bo się ci nie udał poprzedni związek? Bo ci sie
      seks nie podobał z nim? Czy w ogóle masz zerowe libido?
      Bo czekanie z seksem do ślubu dla idei jest co najmniej idiotyczne, tym bardziej
      że już dziewicą nie jesteś. Facet się puknie w czoło jak usłyszy i słusznie ;)
      • anika61 Re: Trochę nie jarzę 15.06.07, 00:19
        Ja też nie bardzo rozumiem. Właśnie nad tym rozmyślam ;)

        Może to bezpieczna opcja?
        Może będę wtedy mniej podatna na zranienie?
        Może będę mogła się wtedy bardziej skupić na poznawaniu tej drugiej osoby?
        Może uniknę zbyt szybkiego zaangażowania się?
        Może będnę miała umiała zachować zdrowy dystans?
        Może upewnię się że facet nie tylko chce mnie przelecieć?
        Może boję się że zrobię to za szybko i go stracę?
        Może boję się że zrobię to i go stracę?
        Może chcę żeby traktowal mnie inaczej od calej reszty dziewczyn w klubie, ktore
        mają do tego nieco inne podejście (on tam pracuje).


        Jestem pewna że najbliższe miesiące to zdecydowanie za wcześnie. Nie jestem
        gotowa... Chcę, muszę wyznaczyć sobie jakiś rozsądny limit- 6 miesięcy? Tak
        żeby się go trzymac jak liny ratunkowej, kiedy będę za blisko i stracę siłę
        woli...Boję się go po prostu starcić. Nie chcę tego spaprać. I tyle.

        Nie potrafię seksu traktować jak sportu czy rozrywki.Zakocham się i będę
        stracona. A potem będę płakać jak coś pójdzie nie tak. Będę ryczeć jak głupia
        bo znowu się zakochałam i znowu coś poszło nie tak...





        • yagiennka Re: Trochę nie jarzę 15.06.07, 01:17
          Każdy kij ma dwa końce :) A jak się okaże że on jest antytalent łózkowy? Albo ma
          takie upodobania które sa dla ciebie nie do przyjęcia?
          Ale w ogóle tu czegoś nie rozumiem albo coś pomyliłam. Pisałas chyba coś o
          ślubie?? To czemu nie chcesz się zakochac?? Chcesz wyjść za niego czy jak? Nic z
          tego nie rozumiem.
          Seks to dopełnienie związku 2 ludzi, a nie sport. Może być też rozrywka, ale to
          juz u bardziej doświadczonych życiowo, którzy mają inne podejście :)
        • nadja Re: Trochę nie jarzę 15.06.07, 08:49

          Strasznie to wszystko racjonalne, chyba naprawde sie boisz, ze ktos Cie zrani...
          Tylko ze wtedy chyba odbierasz sobie radosc z odczuwania tego co czujesz.
          6 miesiecy i co, i pozniej nastepnego dnia juz bedziesz gotowa?
          Myslisz, ze w ten sposob sie upewnisz? Nie sadze...
          Poczekanie w zaden sposob Cie nie ratuje. Skrzywdzic moze Cie i po roku, dwoch,
          trzech, pieciu, dziesieciu...

          n.
          • zawijas Re: Trochę nie jarzę 26.06.07, 01:48
            podpisuję się...
            było nam super. seks przed slubem prawie półtora roku... było fantastycznie
            przez 10 lat...(10 małżeństwa, 12 znajomości) a i tak mu odbiło... a potem -
            choć wybaczyłam pierwsze odbicie - odbijało i nie wytrzymałam w końcu. za trfzy
            dni się rozwodzę.
            czy chciałabyś powiedzieć w tym momencie, ze gdybym poczekała do ślubu, to
            bylibyśmy teraz razem, cudowną, kochającą się parą? nie, naiwna... nie...
            kompleksy wszystko potrafią zniszczyć. Więc sprawdź, czy będziesz umiała
            pokazać się swemu ukochanemu nago i czy będziesz potrafiła przyjąć do
            wiadomości jego pragnienia. jeśli nie, to zamiast po slubie do łóżka idź przed
            ślubem do zakonu.
            tak,czy inaczej, powodzenia.
            e
    • solaris_38 Re: poczekać z seksem... 15.06.07, 00:39
      nie przejmuj się tylko mów co czujesz
      dajesz mu szanse na poznanie ciebie
      wstydzisz sie siebie ?
      to nie rokuje dobrze

      jesli to dobry człowiek dla ciebie i nawzajem to nawet jesli będzie czuł
      inaczej dojdziecie do jakeigos kompromisu


    • jszhc Re: poczekać z seksem... 15.06.07, 14:33
      A dlaczego chcesz czekac do slubu....czy sex musisz tylkko i wylacznie uprawiac
      z swoim przyszlym mezem, ktory po 10 latach zostawi cie dla mlodszej...i co
      wtedy;p....korzystaj z zycia, powiem ci ze peirwszej mlodosci juz nie
      jestes....a czas ucieka i ucieka (mam dzis 25 lat:)
      • mahadeva Re: poczekać z seksem... 15.06.07, 20:13
        ja mam prawie 28 lat i czuje, ze jestem pierwszej mlodosci :)
      • yagiennka Re: poczekać z seksem... 17.06.07, 09:40
        Ja bardzo przepraszam ale CO ma 1 młodośc do sexu??? Akurat jest odwrotnie,
        kobiety mają apogeum seksualne po 30stce, a najsilniejsze koło 40stki.
        • jszhc Re: poczekać z seksem... 18.06.07, 12:14
          no to jak ktos uwaza, ze wszyscy apogeum sexualnosci przezywaja po 40-
          stce....to niech sobie dziewicuje do tego czasu...dla mnie to strata czasu i
          tyle chcialam przez moja wczesniejsza wypowiedz powiedziec;p
    • bene_gesserit Strach przed lataniem 15.06.07, 18:13
      Pragnienie, aby sie kochac z kims, kogo sie dobrze zna, kogo uczuc jest sie
      pewnym, kogo sie kocha i jest sie przez niego kochanym, jest zupelnie normalne
      i naturalne. Doskonale cie rozumiem.

      Nie rozumiem natomiast, czemu chcesz rozpoczac seks dopiero po slubie. Wielu
      forumowiczow powyzej weszylo problemy, koncentrujac sie na ozieblosci. To wcale
      nie musi byc ozieblosc. Sama piszesz, ze odczuwasz zadze w raczej normalnych
      interwałach :), tyle ze nie dajesz jej sie poniesc. Druga norma. Wszystko w
      porzadku.

      Ja bym weszyla problemy gdzie indziej: z jakis powodow chcesz 'to' zaczac,
      dopiero kiedy bedziesz miala pewnosc, ze zwiazek sie szybko nie skonczy. Czyli -
      imo - jakis lęk przed czyms, przed porzuceniem, przed ocena swoich
      umiejetnosci/mozliwosci seksualnych, cos w tym stylu.

      Swoja droga, podziwiam, ze masz odwage konsultowac takie intymne sprawy na
      publicznym forum.
    • anika61 Re: poczekać z seksem... 16.06.07, 02:32
      Zdecydowałam się o tym poroznawiać na forum nie z powodu jakiegoś
      ekshibicjonizmu, tylko po prostu naprawdę chciałabym podjąć dobra decyzję,
      rozważyć wszystkie za i przeciw, jakoś sama się zrozumieć może.Dlaczego czuje
      tak właśnie, a nie inaczej.

      Dziekuje wszystkim za opininie. Pomogły. Przemyślałam sprawę.


      Postaram się traktować to co nas łączy na luzie na razie, nie robić zadnych
      planów, cieszyć się chwilą i nie schizować;)

      Na razie seks odpada, jednak kto wie co będzie za kilka miesięcy:)

      Tak na magrinesie, zaczynam się stresować, bo on narzuca dość szybkie tempo.(
      jak dla mnie- notorycznego związkofoba i nerwusa;))

      Znaliśmy się już wcześniej długo z widzenia z pracy, ale w sumie wyszłam z nim
      może na pięć-sześć randek w ciągu ostatnich 3 tygodni. Czasami rozmawiamy w
      pracy. Kilka dni temu poznałam jego mamę;) I właśnie dostałam smsa, że jego
      mama zaprasza mnie na piknik w niedzielę. O matko! Chyba umrę ze stresu;) Nie
      wydaje Wam się, że to trochę za wcześnie? To znaczy wszystko fajnie, bardzo się
      cieszę, bo wydaje mi się że to może przerodzić się w coś bardzo fajnego, ale i
      tak nie do końca swobodnie się czuję przy jego rodzinie itp...Taki już ze mnie
      tchórz;)

      I jak tu gododzić kobiecie;)

      Dzieki jeszcze raz za Wasze wypowiedzi. Pozdrawiam serdecznie!:)





      • bene_gesserit Re: poczekać z seksem... 16.06.07, 06:18


        Lęk bardzo łatwo sie racjonalizuje. 'Mam zasady', 'nie chce byc latwa', 'to
        trywialne isc do lozka na trzeciej randce', 'związkofobię mam' itd. Strach
        przed zrobieniem fałszywego kroku to normalna rzecz, w koncu moze chodzic o
        kogos, z kim spedzimy reszte zycia, stawka moze byc duza :) Wazne, imo, zeby
        ten lęk nazywać lękiem, wtedy wszystko jest łatwiejsze.

        Trzymam kciuki za piknik. Jesli on jest fajny, jego mama jest ultrafajna :)
        • yagiennka Re: poczekać z seksem... 17.06.07, 09:47
          Ja się dołączam :) Poza tym każdy ma jakies swoje tempo wchodzenia w związki i
          niestety zwykle bywa tak że ta 2 osoba albo nas pospiesza albo jest za wolna ;)
          Cięzko trafic. Co do spraw intymnych nadal polecam pójście na naturalnośc, czyli
          nic sztucznie nie wstrzymywac ani nie przyspieszać. Ja rozumiem że pewnie boisz
          się zaangazowania bo dla większości kobiet zresztą facetów też seks bardzo
          zbliża i zaczyna się tą osobę widzieć jakby w innym świetle, dobry związek to
          zacieśnia. A ty tak trochę chcesz murek przed sobą postawić. Ale nie da się
          wejść w żaden związek tak troszeczkę, tu jest albo wszystko albo nic.
    • hubkulik Re: poczekać z seksem... 18.06.07, 01:50
      A chcesz byc w trwalym zwiazku z mezczyzna, ktory nie akceptuje Twoich potrzeb?
      Jak sie dowiesz, jesli nie zapytasz?

      Jestes w porzadku i zaslugujesz na doskonaly zwiazek milosci i seksu z
      najbardziej pasujacym do Ciebie mezczyzna, niezaleznie od tego, czy jestes
      dziewica czy nie. Niezaleznie od tego, czy kochalas sie juz z innym mezczyzna
      czy nie.

      Pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego
      • lili_mis Re: poczekać z seksem... 19.06.07, 19:38
        Uwazam, ze nie powinnas robic nic wbrew sobie. Musisz sobie odpowiedziec na pytanie dlaczego tak naprawde nie chcesz robic tego przed slubem. Swoja droga nie uwazam tego za glupi pomysl, abstrahujac od tego,ze ludzie kojarza to glownie z wymyslem Kosciola. To nie jest wcale brednia wyssana z palca, ze najpierw trzeba sie poznac i zbudowac wiez.Jesli zrobisz to za szybko, nie bedziesz szcesliwa. Musisz wiedziec czego chcesz.
        W przypadku facetow to jest inaczej, oni seks traktuja w inny sposob niz kobiety, nie angazuja sie w to tak emocjonalnie. Kobieta gdy oddaje sie mezczyznie, oddaje cala siebie, wszystko co ma najlepszego, i jest to wyraz najwiekszej milosci.Wedlug mnie. Jak facet po jakims czasie zrobi jej swinstwo czy cos pojdzie nie tak, to kobieta wczesniej mu sie oddajac inaczej przezywa taka sytuacje. Poza tym ,jesli seks traktujesz powaznie
        Jesli religia nie jest dla Ciebie wyznacznikiem w tej sprawie, to facetowi moze byc trudno zrozumiec takie postanowienie. Poza tym, jesli za ta decyzja nie kryje sie wychowanie czy religia to ciezko Ci bedzie wytrzymac jesli masz wysokie libido:)A jesli juz zdecydujesz sie na to ze nie chcesz tego przed slubem, to nie mow mu za pozno, bo on ma prawo wiedziec w co sie angazuje. Ale za wczesnie tez nie bo sie przestraszy.
        Powinnas sie powaznie zastanowic nad tym czego chcesz.
        Pozdrawiam i zycze powodzenia
    • zawijas Re: poczekać z seksem... 26.06.07, 01:50
      podpisuję się...
      było nam super. seks przed slubem prawie półtora roku... było fantastycznie
      przez 10 lat...(10 małżeństwa, 12 znajomości) a i tak mu odbiło... a potem -
      choć wybaczyłam pierwsze odbicie - odbijało i nie wytrzymałam w końcu. za trfzy
      dni się rozwodzę.
      czy chciałabyś powiedzieć w tym momencie, ze gdybym poczekała do ślubu, to
      bylibyśmy teraz razem, cudowną, kochającą się parą? nie, naiwna... nie...
      kompleksy wszystko potrafią zniszczyć. Więc sprawdź, czy będziesz umiała
      pokazać się swemu ukochanemu nago i czy będziesz potrafiła przyjąć do
      wiadomości jego pragnienia. jeśli nie, to zamiast po slubie do łóżka idź przed
      ślubem do zakonu.
      tak,czy inaczej, powodzenia.
      e

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka