Gość: jamelia
IP: *.stacje.agora.pl
10.06.03, 11:57
ludzie mijaja mnie,ja mijam siebie...kilka miesięcy minęło, minęła depresja,
jak sie okazało wcale nie najgorsza...bardzo potrzebna...Moja przyjaciółka ma
wszczepiany szpik kostny - kolejny raz odsyłają ją z kliniki, bo wyniki
powinny być lesze...nie ma już siły aby się denerwować...przyjmuje życie i
zgadza się na nim...Za zycie - brzmi toast, który wznosimy po udanym
egazminie z patologii...Mimo wszystko "za zycie!"
Ktoś usiłuje mnie przekonać: to wszystko nie ma sensu. Nie zgadzam się, ale
pytam: jaki sens?
Czy ktos może mi odpowiedzieć na pytanie: w jakich okolicznościach i kiedy
poczuliscie, że wszystko ma sens, a róża jest różą jest różą?
Pozdrawiam,
jamelia :-)