Dodaj do ulubionych

zerwalam...

18.06.03, 15:31
nie , nie , nie ekscytujcie sie tak szybko - nie bede wam opowiadac o zyciu
sentymentalnym kijanek i malwinek
zerwalam znajomosc z "przyjacielem" poniewaz wywieral na mnie presje w celu
nawrocenia mnie na wiare (jakakolwiek ale najlepiej jego :-)
To wszystko dzialo sie w kontekscie moich duzych klopotow osobistych i
zamiast poparcia uslyszalam ze : "masz klopoty bo nie wierzysz i bog cie
ostrzega"

Co wy na to ? (bo co ja na to to jasne)
Obserwuj wątek
    • jmx Re: zerwalam... 18.06.03, 15:53

      Przyjaciel wyraził swoja (subiektywną) ocenę przyczyny Twoich kłopotow. Ty
      zerwalaś znajomośc bo nie podobało Ci się to, co od niego usłyszałaś.
      To chyba rzeczywiście była "przyjaźń" a nie przyjaźń.
      • Gość: Malwina Re: zerwalam... IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 18.06.03, 16:08
        widzisz, najbardziej mi sie nie podoba ze w bolesnym kontekscie moze taka
        presje wykonywac. Ze mnie nie zna rowniez. Bo trzeba byc naprawde obok tematu
        aby wyobrazic sobie ze zrezygnuje z wlasnej wolnosci mysli. Cos mi sie wydaje
        ze tego u mnie tykac nie wolno.

        No i charakter pogrozki tez mi w gardle stanal.

        >
        > Przyjaciel wyraził swoja (subiektywną) ocenę przyczyny Twoich kłopotow. Ty
        > zerwalaś znajomośc bo nie podobało Ci się to, co od niego usłyszałaś.
        > To chyba rzeczywiście była "przyjaźń" a nie przyjaźń.
        • jmx Re: zerwalam... 18.06.03, 16:21
          Miałaś pecha spotkać osobę, która, wg mnie, niezupełnie poprawnie rozumie
          prawdy wiary i chrześcijaństwo. Wiem, że musiało Cię zaboleć to co od niego
          usłyszałaś. Ale po to, między innymi, ma się przyjaciół - prawdziwych - nie
          tylko są od przytulania ale i wygarnięcia (czasem bolesnej) prawdy w oczy. Nie
          twierdzę, że akurat to był odpowiedni moment i argumenty - alne nie można
          wymagac od przyjaciół, ze zawsze będą nas kklepać po ramieniu i mówić, to co
          chcemy usłyszeć. Nie byliby wtedy przyjaciółmi.

          Wolność myśli, wolność wyboru - to najtrudniej zaakceptować w drugim człowieku,
          że jest "inny". Przyjaźń, ani jakikolwiek związek pomiędzy ludźmi nie polega na
          urabianiu kogoś na "obraz i podobieństwo".
    • tea_time Re: zerwalam... 18.06.03, 15:54

      Zrobilam to samo, Malwina, chociaz nie dotyczylo Przyjaciela, zabolalo, ale nie
      zaluje. Wolnosc dla wolnych umyslow!:)
      Tea
      • lallka1 Re: zerwalam... 18.06.03, 16:29
        czy mi sie to sni???
    • vicca Re: zerwalam... 18.06.03, 16:26
      Nie znam całego kontekstu, ale wydaje mi się że troszkę za szybko chyba za
      zareagowałaś. Jeżeli był to ktoś dla Ciebie ważny to trzeba było nad tym jego
      uświadamianiem przejść do porządku dziennego. Sama mam taką znajomą (typ
      nawiedzonego świadka Jehowy) - doszłyśmy do porozumienia - ona mnie nie nawraca
      a ja ją nie częstuję piwem. I jakoś funkcjonuje bo obie się lubimy spotykać i
      rozmwiać o różnych sprawach (pomijając religię).

      Pzdr ciepło Vicca
    • Gość: Imagine Re: zerwalam... IP: *.neb.rr.com 18.06.03, 16:48
      a ja na to, ze koles mial racje z tym bogiem (jakby to
      nie nazwac). Nie mial racji probojac Cie nawracac.
    • Gość: Martyna Re: zerwalam... IP: *.proxy.aol.com 18.06.03, 18:39
      malwinamalwina napisała:

      > nie , nie , nie ekscytujcie sie tak szybko - nie bede wam opowiadac o zyciu
      > sentymentalnym kijanek i malwinek
      > zerwalam znajomosc z "przyjacielem" poniewaz wywieral na mnie presje w celu
      > nawrocenia mnie na wiare (jakakolwiek ale najlepiej jego :-)
      > To wszystko dzialo sie w kontekscie moich duzych klopotow osobistych i
      > zamiast poparcia uslyszalam ze : "masz klopoty bo nie wierzysz i bog cie
      > ostrzega"
      >
      > Co wy na to ? (bo co ja na to to jasne)


      Moze za szybko i zbyt emocjonalnie zareagowalas na proby nawiedzenia.
      Czemu po prostu nie powiedzialas mu, ze nie chcesz rozmawiaz o Bogu i realigii
      bo jest to zbut osobiste i masz inne zdanie na ten temat .
      Ja na Twoim miejscu bym powiedziala szanuje Twoja wiare wiec Ty uszanuj moj
      ateizm .

      Pomysl, ze przyjaciel pewnie mila dobre intencje ja rowniez wierze, ze bliski
      iosobisty kontaky z Bogiem pomaga w zuciu, daje sile, madrosci itd ale wierze,
      rowniez, ze kazdy powinien odnalezc swoja wlasna droge do Boga a duchowoc jest
      bardzo bardzo osobista .
      Ja nie wirze, ze Bog dziala na zasadzie sprowadzania problemow po to aby zaczac
      w niego wierzyc i ostrzec tych nie wierzacych .

      Przemysl jeszcze raz ta sytuacje napewno mozesz rozwiazac problem bez zrywania
      przyjazni .
    • cossa Re: zerwalam... 18.06.03, 18:57
      a skad on moze wiedziec co bog na twoje klopoty? i czy
      faktycznie klopoty wynikaja z tego, ze nie wierzysz. czy
      przyjaciel jest bogiem?

      na mnie to dziala jak plachta na byka
      i nawet jesli mialby racje mowiac te slowa do mnie -
      wialabym gdzie pieprz rosnie - jak najdalej od "mojego"
      wyrzutu sumienia. ZADEN czlowiek nie ma podstaw do tego
      by w ten sposob mowic do kogokolwiek

      cossa


      malwinamalwina napisała:

      "masz klopoty bo nie wierzysz i bog cie
      > ostrzega"
      >
      > Co wy na to ? (bo co ja na to to jasne)
    • kamfora Re: zerwalam... 18.06.03, 19:44
      Malwina,
      zdaję sobie sprawę, że nie jest Ci do śmiechu,
      bo zawiodłaś się na kimś, kto mienił się
      Twoim przyjacielem, i kogo za przyjaciela chciałaś uważać.

      Jest coś w człowieku, że przyjacielowi chciałby dać to,
      co ma najlepszego. Czasem będą to małże na uroczystą kolację
      (mimo, że przyjaciel deklaruje, że małże bleee;-)
      a czasem właśnie "nawracanie na swoją wiarę"
      (mimo, że przyjaciel deklaruje ateizm).


      W ludziach często pojawia się chęć porządkowania,
      zobaczenia natychmiastowej "sprawiedliwości".
      Jeśli dobry człowiek - powinno się mu dobrze dziać,
      jeśli zły - odwrotnie. Nawet wśród wierzących nieraz
      słychać narzekania: "Boże, co ja takiego zrobiłem, że mnie
      tak karzesz?" Stereotyp, jak każdy.
      Ale wielu wyciąga prościutki wniosek,
      że jak się komuś źle dzieje - to na pewno
      coś musiał "przeskrobać". Przyjaciel poszedł po linii
      najmniejszego oporu: masz kłopoty? To dlatego, że nie wierzysz.
      (prawdopodobnie, gdybyś wierzyła, to wytłumaczeniem byłaby
      wiara zbyt słaba, albo jeszcze jakieś coś)

      No - ale przyjaciel z pewnością był wierzący, zanim, przyjacielem
      Twoim stał się. Więc wiedziałaś, jaki jest. Przyjęłaś go z tą jego
      wiarą, bo miał jakieś inne zalety. Przecież nie zanikły nagle?

      Co musiałby zrobić, żebyś mu wybaczyła i obdarzyła na nowo
      swoją przyjaźnią? Czy jest taka możliwość?
      • yagnieszka Re: zerwalam... 18.06.03, 20:09
        Czegos nie rozumiem - wkurzylas sie, ze on tak uwaza czy, ze swoich pogladow
        przed toba nie cenzuruje?
        To, ze tak uwaza mozna bylo podejrzewac skoro sie wiedzialo, ze gleboko
        wierzacy.
        Co do cenzury to ja jestem przeciw - facet wyrazil swoje zdanie, ty swoje i
        nigdzie nie jest napisane ze do trwania przyjazni potrzebna jest zgoda pogladow
        w kazdym miejscu i o kazdej porze. Wolalabys zeby powiedzial co innego i wtedy
        bys sie z nim dalej przyjaznila? No ale przeciez gdyby powiedzial co innego, to
        wiedzialabys ze sie ocenzurowal (bo mowisz, ze go znasz) i tez by ci bylo
        glupio. I wtedy bys miala pretensje, ze nie jest szczery. Dostrzegasz wlasny
        supel?
        Ludzie sa jacy sa - nalezy ich przyjmowac z dobrodziejstwem inwentarza i nie
        wmawiac sobie, ze moga byc inni. Ty sie przeciez tez dla niego nie zmienisz
        wiec nie oczekuj w zamian innej postawy.
        • Gość: Malwina Re: zerwalam... IP: *.d1.club-internet.fr 18.06.03, 22:09
          nie zrozumialas mnie
          wielokrotnie podlegalam presji bezposredniej presji
          i temat powracal wiele razy
          wiem od dawna co on uwaza
          i nigdy swoich pogladow nie musial cenzurowac
          poki dotycza jego osoby i jego zycia
          tym razem chcial je aplikowac do mojego zycia
          a tak sie nie da
          wydawalo mi sie ze sprawa miedzy nami jest dostatecznie jasna (mozemy
          godzinami dyskutowac o religii i nigdy sie nie klocimy)
          Jestem b zawiedziona stopniem jego ignorancji mojej osoby
          Nic mu nie powiedzialam aby go nie zranic i nie spowodowac konfliktu (cisnely
          mi sie ostre rzeczy na usta)
          przeczekalam /przemyslalam prawie dwa tygodnie zanim wam napisalam i podjelam
          (mniej wiecej) decyzje o zerwaniu znajomosci.
          Nie widze mozliwosci uczciwej znajomosci z kims kto mowi (i mysli) ze nie
          mozna zaufac ludziom niewierzacym. Na jakiej podstawie wiec mamy byc
          przyjaciolmi ? Bedzie mnie nawracal cale zycie ?

          yagnieszka napisała:

          > Czegos nie rozumiem - wkurzylas sie, ze on tak uwaza czy, ze swoich pogladow
          > przed toba nie cenzuruje?
          > To, ze tak uwaza mozna bylo podejrzewac skoro sie wiedzialo, ze gleboko
          > wierzacy.
          > Co do cenzury to ja jestem przeciw - facet wyrazil swoje zdanie, ty swoje i
          > nigdzie nie jest napisane ze do trwania przyjazni potrzebna jest zgoda
          pogladow
          >
          > w kazdym miejscu i o kazdej porze. Wolalabys zeby powiedzial co innego i
          wtedy
          > bys sie z nim dalej przyjaznila? No ale przeciez gdyby powiedzial co innego,
          to
          >
          > wiedzialabys ze sie ocenzurowal (bo mowisz, ze go znasz) i tez by ci bylo
          > glupio. I wtedy bys miala pretensje, ze nie jest szczery. Dostrzegasz wlasny
          > supel?
          > Ludzie sa jacy sa - nalezy ich przyjmowac z dobrodziejstwem inwentarza i nie
          > wmawiac sobie, ze moga byc inni. Ty sie przeciez tez dla niego nie zmienisz
          > wiec nie oczekuj w zamian innej postawy.
          • yagnieszka Re: zerwalam... 18.06.03, 22:20
            To teraz rozumiem - poty dzban wode nosil az sie ucho (jednak) urwalo. Zdarza
            sie - jak sie u mnie zdarza to najczesciej po jakims czasie dochodze do
            wniosku, ze i tak wczesniej podskornie spodziewalam sie, ze sie jednak urwie i
            mam czesto do siebie pretensje za zbyt dlugie proby lepienia. Biedny dzban :{
          • megxx Re: zerwalam... 18.06.03, 23:52
            I bardzo dobrze zrobiłaś . To jakiś nawiedzony, ja w Boga wierzę i dopiero
            jestem doświadczana problemami, to jak sprawdzian.
            Głupio gadał, ale zawsze żal gdy dawaliśmy komuś serce, a on tylko klapki na
            oczach.
    • fnoll wierz lub zginiesz 18.06.03, 23:50
      bo bóg jest zazdrosnym kochankiem, gdy nie może cię mieć - nie będzie cię miał
      NIKT

      chyba że skryjesz się pod mostem - tam bóg nie widzi :)

      jakby co - zapraszam pod mą kładkę!

      pzdr

      fnoll
      • Gość: Malwina Re: wieSZ lub zginiesz IP: *.d1.club-internet.fr 18.06.03, 23:54
        Na razie jestem zawieszona
        jak sie zmaterializuje to sie wczolgam pod kladke

        M(jak marsjanka)

        fnoll napisał:

        > bo bóg jest zazdrosnym kochankiem, gdy nie może cię mieć - nie będzie cię
        miał
        > NIKT
        >
        > chyba że skryjesz się pod mostem - tam bóg nie widzi :)
        >
        > jakby co - zapraszam pod mą kładkę!
        >
        > pzdr
        >
        > fnoll
    • alfika Re: zerwalam... 20.06.03, 10:13
      Przeczytałam. Dwie sprawy przyszły mi do głowy.
      Co to za wiara, jeśli człowiek ma motywację jak ten znajomy? Oddanie Bogu
      oparte na strachu, że Bóg ukarze za nielojalność???
      Kogo w takim razie robi z Boga? Mściwego prokuratora?
      I jeśli Bóg chroni tylko wiernych Sobie, to co ze świętymi, którzy ginęli za
      wiarę?
      To Bóg już nie jest Bogiem wszystkich i rozdziela sobie ludzi na swoich i
      obcych???

      Druga: ktoś stwierdził, że ten znajomy tylko wyraził swoje zdanie.
      Jeśli wyrażanie swojego zdania polega na manipulowaniu straszeniem - "a
      widzisz, to przez twoje poglądy!..." To milczmy, na Boga, po prostu milczmy,
      kiedy chcemy WYRAZIĆ ZDANIE w taki sposób!

      Malwinko, myślę, że zrobiłabym podobnie jak Ty. Myślę, że - przewrotnie - Twoja
      decyzja może pomóc temu "dobroczyńcy" zrozumieć sens wiary.
      • Gość: Malwina Re: zerwalam... IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 20.06.03, 11:10
        pod warunkiem ze mysli
        bo nie dostarczylam mu zadnych wyjasnien
        i nie mam zamiaru tego zrobic
        ale fakt ze on o nic nie dopytuje wedlug mnie znaczy ze sie domysla o co chodzi
        pzdr
        M.
        > Malwinko, myślę, że zrobiłabym podobnie jak Ty. Myślę, że - przewrotnie -
        Twoja
        >
        > decyzja może pomóc temu "dobroczyńcy" zrozumieć sens wiary.
        >
        • alfika Re: zerwalam... 23.06.03, 07:53
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > pod warunkiem ze mysli
          > bo nie dostarczylam mu zadnych wyjasnien
          > i nie mam zamiaru tego zrobic
          > ale fakt ze on o nic nie dopytuje wedlug mnie znaczy ze sie domysla o co
          chodzi


          Myśli, myśli, nawet jak nie chce, to mu podskórne przeczucia pomogą.

          A cykad to trochę bym Ci podkradła :)
          Pozdrawiam!
    • Gość: ktoś Re: zerwalam... IP: *.stacje.agora.pl 20.06.03, 14:03
      A ja się zgadzam z Twoim przyjacielem.
      Już w szkole uczą, że Bóg za grzechy karze, a za dobro wynagradza (miałby
      wszystkich równo głaskać po główce?).
      Jeżeli to był ktoś więcej niż przyjaciel to może dobrze, że zerwaliście, bo nie
      wierzę w dobre związki wierzących i niwewierzacych.
      • Gość: Malwina Re: zerwalam... IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 20.06.03, 14:06
        przyjaciel i tylko przyjaciel
        a co do zwiazkow w ktore nie wierzysz mam taki pod reka : moi rodzice :-)
        tys pewnie ekstremistka - rozumiem twoja pozycje
      • Gość: chłost Re: zerwalam... IP: *.icpnet.pl 20.06.03, 15:35
        Gość portalu: ktoś napisał(a):

        > A ja się zgadzam z Twoim przyjacielem.
        > Już w szkole uczą, że Bóg za grzechy karze, a za dobro wynagradza (miałby
        > wszystkich równo głaskać po główce?).
        > Jeżeli to był ktoś więcej niż przyjaciel to może dobrze, że zerwaliście, bo
        nie
        >
        > wierzę w dobre związki wierzących i niwewierzacych.

        no właśnie, chory kraj, w szkole uczą o bozi, niby jak ktoś nie chce, może nie
        chodzić, ale ten ostracyzm klasy... i jakoś dziwnie 'religia' zawsze wypada w
        środku zajęć...

        amen
        chł.
    • Gość: Malwino Re: zerwalam... IP: *.icpnet.pl 20.06.03, 15:47
      cos mi chyba skrzynka szwankuje. dostajesz moje znaczki? możesz powtórzyć?
      chł.
      • Gość: Malwina Re: zerwalam... IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 20.06.03, 15:48
        nie moge bo nie mam ! umre z zalu bo dluuugie bylo ! buuuu


        Gość portalu: Malwino napisał(a):

        > cos mi chyba skrzynka szwankuje. dostajesz moje znaczki? możesz powtórzyć?
        > chł.
    • sdfsfdsf Re: zerwalam... 20.06.03, 21:21
      Quitte à tout prendre, prenez mes gosses et la télé,
      Ma brosse à dent mon revolver, la voiture ça c'est déjà fait,
      Avec les interdits bancaires prenez ma femme le canapé,
      Le micro-onde, le frigidaire,
      Et même jusqu'à ma vie privée
      De toute façon à découvert, je peux bien vendre mon âme aux diable,
      Avec lui on peut s'arranger,
      Puisque ici tout est négociable, mais vous n'aurez pas,
      Ma liberté de penser.

      ;)
      • Gość: Malwina Re: zerwalam... IP: *.d1.club-internet.fr 21.06.03, 01:01
        fiu fiu fiu
        (z podziwem)
        no i komentarz : oczywiscie ! c'est moi.


        sdfsfdsf napisał:

        > Quitte à tout prendre, prenez mes gosses et la télé,
        > Ma brosse à dent mon revolver, la voiture ça c'est déjà fait,
        > Avec les interdits bancaires prenez ma femme le canapé,
        > Le micro-onde, le frigidaire,
        > Et même jusqu'à ma vie privée
        > De toute façon à découvert, je peux bien vendre mon âme aux diable,
        > Avec lui on peut s'arranger,
        > Puisque ici tout est négociable, mais vous n'aurez pas,
        > Ma liberté de penser.
        >
        > ;)
    • kobietapijanadupasprzedana Prosac dla Bozi ! 20.06.03, 22:13
      malwinamalwina napisała:


      > To wszystko dzialo sie w kontekscie moich duzych klopotow osobistych i
      > zamiast poparcia uslyszalam ze : "masz klopoty bo nie wierzysz i bog cie
      > ostrzega"
      >
      > Co wy na to ? (bo co ja na to to jasne)
      malwinamalwina napisała:

      >
      > To wszystko dzialo sie w kontekscie moich duzych klopotow osobistych i
      > zamiast poparcia uslyszalam ze : "masz klopoty bo nie wierzysz i bog cie
      > ostrzega"
      >
      > Co wy na to ? (bo co ja na to to jasne)


      Twój kolega ma niestety racje.
      Bozia ma /od patrzenia na nas/mocno zszargane nerwy, których wytrzymałości
      lepiej nie testować / patrz Sodoma i Gomora, World Trade Center ...itd/
      A może by posłać Bozi w kosmos wagon Prosac -u lub ziółek z Herbapolu ?

      :)


    • Gość: violka Re: zerwalam... IP: *.biaman.pl 20.06.03, 23:00
      kto przestał być przyjacielem ten nigdy nim nie był...
    • Gość: Alla Re: zerwalam... IP: *.a2000.nl 21.06.03, 08:59
      Reakcja Malwiny to dla mnie wspolczesne zagranie bardzo correct, styl
      postmodernistyczny, nadety ("nikt mi tu nie bedzie mowil co mam robic sama wiem
      najlepiej")i przewrazliwiony na punkcie "ja", "mnie" i "moje granice". Wiara w
      Boga to cos straszliwie niemodnego w dzisiejszych czasach, zalatuje sekta i
      jest symbolem ograniczenia wolnosci jednostki. Reakcja odrzucenia jest wiec jak
      najbardziej na miejscu w tym kontekscie.

      W zyciu czesto bywa tak, ze jak czlowieka los naprawde przycisnie, nieszczescia
      zwala mu sie na glowe, wtedy dopiero zaczyna szukac, zastanawiac sie, czesto
      idzie do kosciola, zwraca sie do jakiejs grupy religijnej, czy para religijnej,
      czy psychologicznej czy jeszcze jakiejs innej. Czasem to pomaga odnalezc
      spokoj, czasem staje sie przyczyna nowego nieszczescia.

      Abstrahujac od dominujacych w mediach pogladow na sprawe wiary w Boga i
      urzadzenie tego swiata, jestem przekonana, ze swiatem rzadza pewne reguly i
      zasady, nie do konca jeszcze poznane i zrozumiale, niektore z nich zwane sa
      prawem naturalnym, Dekalogiem, albo jeszcze jakos inaczej. Wpadamy w klopoty
      zapominajac o tych zasadach, lekcewazac je latami. Natura nie wybacza nigdy.
      Lekcewazenie praw rzadzacych tym swiatem wpedza czlowieka w zapetlajace sie
      coraz bardziej problemy, stresy, choroby i juz w koncu nie wiadomo o co chodzi,
      czy to zly los sie uwzial, czy taka karma beznadziejna, czy jakies inne licho.
      Cala madrosc to rozpoznanie praw naturalnych, odroznienie co dobre dla nas co
      zle i respektowanie tego na codzien we wlasnym sumieniu. Mozna to robic samemu
      na wlasny rachunek, albo wybierajac sobie jakas wspolnote religijna czy jakas
      inna. Tylko samamu na pewno jest duzo trudniej, wiec rada twojego przyjaciela
      byla jak najbardziej na miejscu. Ty mozesz ja przyjac lub odrzucic i dalej
      szarpac sie z losem w ciemnosciach. Powodzenia.
      • Gość: Malwina Re: zerwalam... IP: *.d1.club-internet.fr 21.06.03, 09:21
        taaak, tylko ze malwina ma te opinie od czasu gdy postmodernizm nazywal sie
        modernizm i dopiero sie zaczynal :-)
        teoria mody wiec odpada

        co do przycisniecia nieszczesciami to nawet nie skomentuje
        teorii : "wiara pod wplywem strachu " tez nie
        swiakowie jehowy swietnie sie tym zajmuja, amerykanie tez
        zamykam dziob i ide sluchac cykad na poczatek dnia
        M.


        gość portalu: Alla napisał(a):

        > Reakcja Malwiny to dla mnie wspolczesne zagranie bardzo correct, styl
        > postmodernistyczny, nadety ("nikt mi tu nie bedzie mowil co mam robic sama
        wiem
        >
        > najlepiej")i przewrazliwiony na punkcie "ja", "mnie" i "moje granice". Wiara
        w
        > Boga to cos straszliwie niemodnego w dzisiejszych czasach, zalatuje sekta i
        > jest symbolem ograniczenia wolnosci jednostki. Reakcja odrzucenia jest wiec
        jak
        >
        > najbardziej na miejscu w tym kontekscie.
        >
        > W zyciu czesto bywa tak, ze jak czlowieka los naprawde przycisnie,
        nieszczescia
        >
        > zwala mu sie na glowe, wtedy dopiero zaczyna szukac, zastanawiac sie, czesto
        > idzie do kosciola, zwraca sie do jakiejs grupy religijnej, czy para
        religijnej,
        >
        > czy psychologicznej czy jeszcze jakiejs innej. Czasem to pomaga odnalezc
        > spokoj, czasem staje sie przyczyna nowego nieszczescia.
        >
        > Abstrahujac od dominujacych w mediach pogladow na sprawe wiary w Boga i
        > urzadzenie tego swiata, jestem przekonana, ze swiatem rzadza pewne reguly i
        > zasady, nie do konca jeszcze poznane i zrozumiale, niektore z nich zwane sa
        > prawem naturalnym, Dekalogiem, albo jeszcze jakos inaczej. Wpadamy w klopoty
        > zapominajac o tych zasadach, lekcewazac je latami. Natura nie wybacza nigdy.
        > Lekcewazenie praw rzadzacych tym swiatem wpedza czlowieka w zapetlajace sie
        > coraz bardziej problemy, stresy, choroby i juz w koncu nie wiadomo o co
        chodzi,
        >
        > czy to zly los sie uwzial, czy taka karma beznadziejna, czy jakies inne
        licho.
        > Cala madrosc to rozpoznanie praw naturalnych, odroznienie co dobre dla nas
        co
        > zle i respektowanie tego na codzien we wlasnym sumieniu. Mozna to robic
        samemu
        > na wlasny rachunek, albo wybierajac sobie jakas wspolnote religijna czy
        jakas
        > inna. Tylko samamu na pewno jest duzo trudniej, wiec rada twojego
        przyjaciela
        > byla jak najbardziej na miejscu. Ty mozesz ja przyjac lub odrzucic i dalej
        > szarpac sie z losem w ciemnosciach. Powodzenia.
        • Gość: romb Re: zerwalam... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 21.06.03, 10:33
          daj se lepiej dziuba na zgode z przyjacielem i sie nie przejmuj nawracaniem
          na pewne rzeczy trzeba przymykac oko... chyba ze dana osoba tego nie jest warta
          (?)
          pozdr
          • Gość: Malwina Re: zerwalam... IP: *.d1.club-internet.fr 21.06.03, 10:35
            no ale jak z tym zaufaniem ktorego on do mnie miec nie moze ???
            (dac dziuba mi sie podoba :-)
            Gość portalu: romb napisał(a):

            > daj se lepiej dziuba na zgode z przyjacielem i sie nie przejmuj nawracaniem
            > na pewne rzeczy trzeba przymykac oko... chyba ze dana osoba tego nie jest
            warta
            >
            > (?)
            > pozdr
          • Gość: romb Re: zerwalam... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 21.06.03, 10:46
            hehe wiedziałam że to z tym słuchaniem cykad to sciemka...
            kazdy probuje zdefiniowac przyjazn- powinno byc tak a nie siak czy śmak blee
            z pewnymi ludzmi jestesmy bo lubimy z nimi rozmawiac, dzielic sie smutkami
            wiemy ze mozemy na nich liczyc itd itp
            a z tym zaufaniem hmmm
            sparafrazuje Ciebie Malwinko - zaufanie wystepuje w amerykanskich filmach klasy
            B;)
            ps. jeśli zachodzi przypuszczenie że ten Two "psyjaciel" jez z Tobą tylko z
            chęci nawrócenia zbłąkanej dusycki to postaw kawe na ławe i powiedz by z
            prostowaniem drzewa se dał spokój;)
            • Gość: Malwina Re: zerwalam... IP: *.d1.club-internet.fr 21.06.03, 10:49
              dzieki za drzewo ! pamietam ze na pochyle kazda koza skacze !
              • Gość: Malwina cykady IP: *.d1.club-internet.fr 21.06.03, 10:50
                przez okno slysze !!!
                • urthona Re: cykady 21.06.03, 14:16
                  czasem tak bywa ze przyjaciele sie rozchodza na jakis czas, po to by moc sie
                  zejsc ponownie na wyzszym poziomie. Czasem takiemu zniecierpliwionemu
                  przyjacielowi brak podobnych doswiadczen by moc nie osadzac lecz zrozumiec i/
                  lub po prostu zaakceptowac nas takimi jakimi jestesmy. A ze przyjaciel, czyli
                  czastka naszego serca, to boli.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka