Gość: Taka jedna
IP: 157.25.131.*
21.06.03, 12:00
Nie jest moim mężem, kiedyś był chłopakiem. Teraz od roku mieszkamy razem.
Piszę, że mieszkamy, bo nie wiem czy jeszcze jesteśmy razem. A On jest moją
miłością. I jest oczywiście jedno ale. Ale ma na imię Agnieszka i wie o moim
istnieniu. Zresztą znamy się od jakiegoś czasu. Sądzę, że powiedział Jej, że
nic nas już nie łączy (może to prawda?), ale Ona ponoć miewa czasem wyrzuty
sumienia. A Oni, jak mówi On, są tylko przyjaciółmi. Owszem przespali się
kilka razy, spędzili razem dużo czasu, ale już nie są razem.
Poradźcie jak zachować się w stosunku do Agnieszki czy innych trzecich? Jak
dać im do zrozumienia, powiedzieć, że nie niszczy się czyjegoś szczęścia? Jak
zrobić żeby odeszły?
Wiem, że to trudne i pewnie naiwne pytania, ale nie mogę znaleźć sobie
miejsca, nie śpię, nie jem i płaczę po nocach czekając aż wróci (i czy wróci)
po kolejnej nocy u "przyjaciółki".