Dodaj do ulubionych

szantaz emocjonalny

IP: *.int.warszawa.sint.pl 25.06.03, 15:52
Moja matka mnie szantazuje emocjonalnie. Pewnie robi to nieswiadomie,ale
bardzo mi tym szkodzi.
Jestem od roku zwiazana z mezczyzna, ktorego ona nie cierpi.
Jednak mieszkam z nia. CHociaz za pol roku-rok chcemy razem zamieszkac.
Moja matka jest dla mnie caly czas zlosliwa, robi mi na zlosc, a z siebie
ofiare, ktora zmarnowala swoje zycie,bo je poswiecila dzieciom (ojciec
odszedl) a na starosc zostanie sama- bo ma takie niewdzieczne dzieci.
Ja mam ogromne poczucie winy, ale:
- nie zostane stara panna, tylko dlatego zeby uszczesliwic moja mame
- nie zerwe z moim chlopakiem tylko dlatego,ze jej sie nie podoba

Jak mam sie zachowywac i co zrobic zeby zmniejszyc poczucie winy?
Ona np robi mi wyrzuty jak np spedze u niego weekend, ze ona ise zle czula
(costam jej dolegalo przez dwa dni), i nikt ise tym nie zainteresowal. Ale
sama nie powie,ze cos ja boli. Ale zawsze boli i sie zle czuje jak ja spie
poza domem.
Juz mam tego dosc!!!!
Co ja moge zrobic?
Pomozcie, prosze.
Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: szantaz emocjonalny IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 25.06.03, 15:57
      znosic
      nie masz na razie innego wyjscia
      • Gość: Dora Re: szantaz emocjonalny IP: *.int.warszawa.sint.pl 25.06.03, 16:08
        Znosze juz bardzo dlugo, ale juz konczy mi sie cierpliwosc i czuje ze moge
        wybuchnac, a wtedy zle to sie moze skonczyc.
        A mi jednak zalezy na dobrych ukladach...
    • Gość: Kika Re: szantaz emocjonalny IP: *.stacje.agora.pl 25.06.03, 16:00
      Nie możesz tak uzalezniac sie od mamy, bo zniszczy Ci to zycie. Masz prawo do
      własnych wyborów i własnego życia.
    • dorotka1970 Re: szantaz emocjonalny 25.06.03, 16:01
      Skoro nie wiesz czy robi to swiadomie, to moze z nia porozmawiaj?
      Nie mozesz miec poczucia winy, ze matka cie urodzila i wychowala. Nie urodzila
      cie po to, zeby miec towarzystwo na starosc, dala ci zycie, z ktorego musisz
      korzystac. Moze zapytaj ja czego od ciebie oczekuje? Czy chce zebys byla
      szczesliwa? Moze to wynika tylko ze strachu, ze sie od niej calkiem odsuniesz?

      --------
      Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
    • Gość: meee:) Re: szantaz emocjonalny IP: *.MAN.atcom.net.pl 25.06.03, 16:16
      Gość portalu: Dora napisał(a):

      > Moja matka mnie szantazuje emocjonalnie. Pewnie robi to nieswiadomie,ale
      > bardzo mi tym szkodzi.
      > Jestem od roku zwiazana z mezczyzna, ktorego ona nie cierpi.
      > Jednak mieszkam z nia. CHociaz za pol roku-rok chcemy razem zamieszkac.
      > Moja matka jest dla mnie caly czas zlosliwa, robi mi na zlosc, a z siebie
      > ofiare, ktora zmarnowala swoje zycie,bo je poswiecila dzieciom (ojciec
      > odszedl) a na starosc zostanie sama- bo ma takie niewdzieczne dzieci.
      > Ja mam ogromne poczucie winy, ale:
      > - nie zostane stara panna, tylko dlatego zeby uszczesliwic moja mame
      > - nie zerwe z moim chlopakiem tylko dlatego,ze jej sie nie podoba
      >
      > Jak mam sie zachowywac i co zrobic zeby zmniejszyc poczucie winy?
      > Ona np robi mi wyrzuty jak np spedze u niego weekend, ze ona ise zle czula
      > (costam jej dolegalo przez dwa dni), i nikt ise tym nie zainteresowal. Ale
      > sama nie powie,ze cos ja boli. Ale zawsze boli i sie zle czuje jak ja spie
      > poza domem.
      > Juz mam tego dosc!!!!
      > Co ja moge zrobic?
      > Pomozcie, prosze.

      "Najsampierw" rozmowa z mamą.
      a jak nie da się po ludzku i normalnie, to musisz sie wyprowadzić.
      Zniknąć mamie z życia.
      utrzymywać kontakty, ale nie wdawać sie z mamą w dyskusje, ktore konczyć sie
      zapewne będą lamentem, łzami, wybuchem złosci etc
      trzymac mamę na odległosc ręki i nie dopuszczac do siebie i swego życia.
      okropnie to brzmi, wiem, ale moze podziała?
      teraz jeszcze mając Cie w pobliżu nie odczuła, ze mozesz naprawdę uciec ze
      swoim facetem.
      Jak usuniesz się z jej orbity, to powinna trochę zmięknąć i dać Ci żyć?

      pozdrawiam serdecznie :)


      • Gość: Dora Re: szantaz emocjonalny IP: *.int.warszawa.sint.pl 25.06.03, 16:20
        Wiem, masz racje, ale wlasnie tak jest ze jak przez jakis czas mnie nie ma (np
        wakacje) to zawsze sie dzieje jej zle rzeczy o ktorych ja sie dowiaduje np
        miesiac po powrocie. Zaczyna sie wypominanie, ze jak ja sie swietnie bawilam
        gdziestam to ona lezala w samotnosci i cierpiala.
        Mam tego juz dosyc!!!!!
        Mam wyrzuty sumienia jak gdzies wychodze, nawet na impreze do znajomych.
        Czy to nie przesada???
        • Gość: Malwina Re: szantaz emocjonalny IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 25.06.03, 16:24
          ile masz lat ?
          ile ona ma lat ?
          • Gość: Dora Re: szantaz emocjonalny IP: *.int.warszawa.sint.pl 25.06.03, 16:25
            Ja mam 24, a on 10 wiecej.
            • Gość: Malwina Re: szantaz emocjonalny IP: *.d1.club-internet.fr 25.06.03, 16:49
              niii, chcialam wiedziec ile twoja mama ma lat bo opisujesz niedolezna staruszke


              Gość portalu: Dora napisał(a):

              > Ja mam 24, a on 10 wiecej.
        • Gość: Sonia Re: szantaz emocjonalny IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 25.06.03, 16:26
          Gość portalu: Dora napisał(a):

          > Wiem, masz racje, ale wlasnie tak jest ze jak przez jakis czas mnie nie ma
          (np
          > wakacje) to zawsze sie dzieje jej zle rzeczy o ktorych ja sie dowiaduje np
          > miesiac po powrocie. Zaczyna sie wypominanie, ze jak ja sie swietnie bawilam
          > gdziestam to ona lezala w samotnosci i cierpiala.
          > Mam tego juz dosyc!!!!!
          > Mam wyrzuty sumienia jak gdzies wychodze, nawet na impreze do znajomych.
          > Czy to nie przesada???

          To jest przesada i im szybciej szczerze porozmawiasz z mama tym lepiej. Im
          rodzic starszy tym wieksze mamy poczucie winy.
          Mi sie udalo, ale "wychowywalam" moja mame przez pare lat.
          Teraz obie cieszymy sie, ze panuja miedzy nami zdrowe relacje.
          • Gość: Dora Re: szantaz emocjonalny IP: *.int.warszawa.sint.pl 25.06.03, 16:28
            A na czym polegalo "wychowywanie"?
            I czy mieszkalyscie wtedy razem?
            • Gość: Sonia Re: szantaz emocjonalny IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 25.06.03, 16:41
              Gość portalu: Dora napisał(a):

              > A na czym polegalo "wychowywanie"?
              > I czy mieszkalyscie wtedy razem?

              Nie mieszkalysmy juz razem, ale wierz mi, szantaz emocjonalny mozna
              uskuteczniac rowniez przez telefon. Czasem po naszej rozmowie nie moglam spac
              cala noc.
              Poza tym dosc czesto sie spotykalysmy. A owo "wychowywanie" to po prostu
              rozmowy, rozmowy i jeszcze raz rozmowy. Czesto byly bardzo burzliwe, bylo duzo
              placzu, wrecz histerii, poruszalysmy wszystkie bolesne tematy, czasem sprzed
              wielu lat. Dzieki temu lepiej sie poznalysmy, lepiej zrozumialysmy motywy
              naszych dzialan, nasze wzajamne oczekiwania. A przede wszystkim nauczylysmy sie
              wyrazac uczucia i emocje, przestalysmy soba manipulowac, a zaczelysmy mowic
              wprost czego chcemy.
              Nasze obecne stosunki sa bardzo cieple i pelne wzajemnego szacunku, po paru
              latach domowego piekla to wspaniale uczucie.
              Odwaz sie na pierwszy krok, zacznij rozmawiac, tylko uwazaj z oskarzeniami,
              powiedz na poczatek co czujesz i sprobuj dowiedziec sie czegos o niej o jej
              odczuciach
              Pozdrawiam
              • Gość: Dora Re: szantaz emocjonalny IP: *.int.warszawa.sint.pl 25.06.03, 16:46
                Problem w tym,ze jest tak,ze juz mialysmy kilka szczerych rozmow, i wszytsko
                bylo ok przez moze dwa tygodnie.
                A poznej w kratke. Raz jest okropnie, a za chwile jest ok, to sie moze zmieniac
                z godziny na godzine. Najgorzej jest rano, bo nie wiem w jakim nastroju wstala
                i czesto leze w lozku i czekam az wyjdzie zeby wstac. Bo mam stres. Bo boje
                sie, ze za cos oberwe.
                • Gość: Sonia Re: szantaz emocjonalny IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 25.06.03, 16:52
                  Gość portalu: Dora napisał(a):

                  > Problem w tym,ze jest tak,ze juz mialysmy kilka szczerych rozmow, i wszytsko
                  > bylo ok przez moze dwa tygodnie.
                  > A poznej w kratke. Raz jest okropnie, a za chwile jest ok, to sie moze
                  Ha, ha chyba rozmawiamy ze soba jednoczesnie na dwoch watkach - chodzi Ci o
                  psychoterapie dla Ciebie, czy dla mamy?
                  A co do malej poczatkowej skutecznosci rozmow, to normalne, trudno w ciagu paru
                  tygodni zmienic parunastoletnie (nie wiem czy taki wyraz istnieje?)
                  przyzwyczajenia. Musisz uzbroic sie w cierpliwosc.
                  A pomoc psychologa moze byc bardzo pozyteczna
                  • Gość: Dora Re: szantaz emocjonalny IP: *.int.warszawa.sint.pl 25.06.03, 17:29
                    Myslalam o sobie :)
          • Gość: meee:) Re: szantaz emocjonalny IP: *.MAN.atcom.net.pl 25.06.03, 16:37
            Gość portalu: Sonia napisał(a):

            >
            > To jest przesada i im szybciej szczerze porozmawiasz z mama tym lepiej. Im
            > rodzic starszy tym wieksze mamy poczucie winy.
            > Mi sie udalo, ale "wychowywalam" moja mame przez pare lat.
            > Teraz obie cieszymy sie, ze panuja miedzy nami zdrowe relacje.


            ja tez pisałam z autopsji...
            zeby bylo lepiej, to wybralam sobie takie miasto i taki kierunek do
            studiowania, by jak najrzadziej bywać w domu.
            Śmieszne /w sensie strasznoje ;)/ było to, ze potwornie cierpialam na początku
            i tęsknilam za mamą.
            potem, po 2 latach, wyjechalam jeszcze dalej, i jeszcze gorzej tęsknilam.
            wyszlam za mąż i nadal tęsknilam! chore to było okropnie, bo będąc z mamą nie
            moglam tego ścierpiec, a bez niej tez bylam chora?
            total totali! ;)
            to odcinanie pępowiny trwało 5-6 lat, ale udalo sie i nasza relacja teraz jest
            najlepsza na świecie!
            Mama zajęła sie sobą, swoim zyciem, ruszyla do przodu i na 'stare' lata robi
            karierę :) a mi sie chce do niej dzwonić, jechac i gadamy godzinami, jak sie
            spotkamy!
            prawdziwie holy-łódzki hepi-end!
            powodzenia i pozdrowienia! :)
    • ziemiomorze Re: szantaz emocjonalny 25.06.03, 17:12
      Gość portalu: Dora napisał(a):

      Bardzo czytelnie opisuje rozne strategie szantazu emocjonalnego Susan Forward
      w 'Szantazu emocjonalnym' (do dostania np tutaj - pewnie w niektorych
      bibliotekach tez jest: www.vivid.pl/php/ksiazki/detale.php3?
      l_p=&id_a=&l=&la=&pp=1000&id=503029 )
      W tej ksiazce sa tez opisane przyczyny i sposoby radzenia sobie z kims, kto
      szantaz stosuje.
      Nie bardzo wierze w podreczniki, ale ten (i ta autorka akurt) jest bardzo w
      porzadku.

      cieplo,
      ziemiomorze
    • kamfora Re: szantaz emocjonalny 25.06.03, 18:51
      Gość portalu: Dora napisał(a):

      > Moja matka mnie szantazuje emocjonalnie. Pewnie robi to nieswiadomie,ale
      > bardzo mi tym szkodzi.
      > Jestem od roku zwiazana z mezczyzna, ktorego ona nie cierpi.

      Być może mama chce Cię w ten nieco dziwny sposób odwieść od
      zamiaru związania się z tym mężczyzną. Dlaczego go nie cierpi?.
      Czy jesteś w stanie rozmawiać szczerze z mamą o nim?
    • imogena Re: szantaz emocjonalny 25.06.03, 19:09

      > Jak mam sie zachowywac i co zrobic zeby zmniejszyc poczucie winy?
      > Ona np robi mi wyrzuty jak np spedze u niego weekend, ze ona ise zle czula
      > (costam jej dolegalo przez dwa dni), i nikt ise tym nie zainteresowal. Ale
      > sama nie powie,ze cos ja boli. Ale zawsze boli i sie zle czuje jak ja spie
      > poza domem.

      A czy Twoja mama ma jakies zajecia? Pracuje, albo spotyka sie ze znajomymi?
      Moze ona boi sie samotnosci? Moze razem moglybyscie znalezc jej jakies zajecie,
      jakies zainteresowanie, dzieki ktoremu moglaby spotykac ludzi, gdzies chodzic.
      Bylaby aktywna i Twoje towarzystwo nie byloby jej tak potrzebne.
      Pozdrawiam
      • Gość: Dora Re: szantaz emocjonalny IP: *.int.warszawa.sint.pl 26.06.03, 09:28
        Tak, pracuje, ale zainteresowan za bardzo nie ma. Probowalam ja namowic na
        rozne rzeczy, albo zeby sie chociaz z kolezankami spotykala (czasem
        wychodzi,ale b rzadko). Przeciez jej nie zmusze zeby prowadzila zycie
        towarzyskie.......
    • Gość: smilla Re: szantaz emocjonalny IP: *.sloneczny.pl / 10.102.17.* 25.06.03, 19:39
      Muisz cos zmienic. Najlepiej od razu postawic granice ingerencji w Twoje zycie,
      ktorej nie wolno jej przekraczac. Im dluzej bedziesz dawala sie szantazowac,
      tym na wiecej ona bedzie sobie pozwalac. Czeste sa przypadki matek (najczesciej
      samotnych), ktore symuluja ataki serca czy inne powazne choroby, zeby tylko
      zatrzymac przy sobie swoje dorosle juz dzieci. Jesli odejdziesz, ona bedzie
      cierpiec, zloscic sie, moze nawet nie bedzie sie do Ciebie odzywac przez jakis
      czas, ale w koncu jej przejdzie. Mozesz ja przeciez czesto odwiedzac, wpadac na
      obiad czy robic jej zakupy. Najwazniejsze- nie powinnas dalej brnac w ta gre na
      Twoich emocjach.
    • Gość: Isztar Re: szantaz emocjonalny IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 25.06.03, 20:30
      Boi sie, ze odejdzie jedyna wazna osoba w jej zyciu. Podejrzewam, ze w glebi
      serca moze nawet nie ma nic do Twojego faceta, tylko on Cie jej "zabiera". Moze
      Twoja mama powinna odkurzyc stare znajomosci, zaczac cos robic, chocby zapisac
      sie na kurs jezykowy? To pomaga, takie wyjscie do ludzi, nie bedzie sie czula
      taka samotna. Rodzice zawsze tak reaguja kiedy dzieci "dorastaja". Ja wlasnie
      od pazdziernika prawdopodobnie wyjade na studia. Rodzice chca mojego szczescia,
      wiec nie zabraniaja mi wyjazdu, ale wiem, ze jest im tak naprawde ciezko. I
      mnie tez. Mimo, ze rodzice sa razem i mam mlodsza siostre. To boli. Twojej
      mamie tez jest ciezko, ale moze nie potrafi tego wypowiedziec, wiec sie na
      Tobie wyzywa. Rozmawiaj,powiedz, ze bardzo ja kochasz, ze doceniasz jej trud w
      wychowaniu Ciebie, ale ze zawsze przychodzi moment, kiedy dziecko przestaje byc
      dzieckiem i musi sie usamodzielnic. Zapewnij ja, ze bedziesz ja czesto
      odwiedzac, dzwonic... Niech wie, ze nie wyprowadzasz sie na bezludna wyspe na
      srodku oceanu, tylko pare ulic dalej! Nie znikasz z jej zycia.
      Powodzenia i pozdrawiam mocno.
      Isztar
    • ta_ Re: szantaz emocjonalny 25.06.03, 22:47
      Gość portalu: Dora napisał(a):

      > Ona np robi mi wyrzuty jak np spedze u niego weekend, ze ona ise zle czula
      > (costam jej dolegalo przez dwa dni), i nikt ise tym nie zainteresowal.

      A co jej dolegało przez te dwa dni ? Wiesz coś więcej ponad "cośtam" ?
      Może to prawda, że nikt się jej stanem zdrowia nie interesuje?
      Może jej dolegliwości nasilają się pod wpływem stresu jakim niewątpliwie jest
      dla niej odmienny stan waszych kontaktów wzajemnych, "zburzony" przez twój
      związek z chłopakiem? Zastanów się także nad powodami niechęci matki do twojego
      chłopaka. Matki , oprócz wielu przywar, mogą mieć rację ;)
      Nie widzę innego wyjścia nad rozmowy spokojne z miłością, życzliwością i troską.

      Jesteście w fazie wzajemnego szarpania. Nie tędy droga.

      Ta_


    • Gość: ryba Re: szantaz emocjonalny IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 25.06.03, 23:22
      Gość portalu: Dora napisał(a):

      > Moja matka mnie szantazuje emocjonalnie. Pewnie robi to nieswiadomie,ale
      > bardzo mi tym szkodzi.
      > Jestem od roku zwiazana z mezczyzna, ktorego ona nie cierpi.
      > Jednak mieszkam z nia. CHociaz za pol roku-rok chcemy razem zamieszkac.
      > Moja matka jest dla mnie caly czas zlosliwa, robi mi na zlosc, a z siebie
      > ofiare, ktora zmarnowala swoje zycie,bo je poswiecila dzieciom (ojciec
      > odszedl) a na starosc zostanie sama- bo ma takie niewdzieczne dzieci.
      > Ja mam ogromne poczucie winy, ale:
      > - nie zostane stara panna, tylko dlatego zeby uszczesliwic moja mame
      > - nie zerwe z moim chlopakiem tylko dlatego,ze jej sie nie podoba
      >
      > Jak mam sie zachowywac i co zrobic zeby zmniejszyc poczucie winy?
      > Ona np robi mi wyrzuty jak np spedze u niego weekend, ze ona ise zle czula
      > (costam jej dolegalo przez dwa dni), i nikt ise tym nie zainteresowal. Ale
      > sama nie powie,ze cos ja boli. Ale zawsze boli i sie zle czuje jak ja spie
      > poza domem.
      > Juz mam tego dosc!!!!
      > Co ja moge zrobic?
      > Pomozcie, prosze.

      Nie czytalem innych postow wiec moge sie powtorzyc. Rob co uwazasz za stosowne
      ale w tym samym czasie staraj sie uczyc na bledach innych (byc moze Twojej
      matki). Kto wie moze ma racje? Moze nie, tego sie nie dowiesz dopoki nie
      znajdziesz w tym wszystkim balansu...


      ryb
    • Gość: Madzia Re: szantaz emocjonalny IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 26.06.03, 07:52
      Witaj,
      moja mama ustepowala swojej mamie na kazdym kroku. Pozwalala jej aby ta
      decydowala co ma robic z kim i gdzie. Moj ojciec nie przypadl jej do gustu
      wiec, tak dlugo meczyla ich, ze w koncu rozstali sie i mama wychowywala mnie
      sama. Oczywiscie swoje troskliwe uczucia moja babcia zaczela przelewac na mnie -
      zrobila ze mnie takiego samego potwora. Gdy moja mama wychodzila gdziekolwiek,
      babcia podpuszczala mnie a ja plakalam w nieboglosy, ze mama wychodzi. Po kilku
      latach mama i ojciec spotkali sie ponownie i cos zaiskrzylo, zaczeli spotykac
      sie ze soba, babcia w tym czasie gdy ojciec odwiedzal nas wyjezdzala, robila
      sceny a ja wraz z nia. Po kilku miesiacach zrozumialam swoj blad i przestalam
      stac za babcia. Pozwolilam mamie zyc swoim zyciem. Niestety jej szczescie nie
      trwalo dlugo ojciec zmarl. Do tej pory mam do siebie zal ze tak postepowalam,
      niestety moja babcia nie. Caly czas krytykuje postepowanie mamy, doprowadzila
      do tego, ze zamieszkala z nami, bo stwierdzila, ze sama nie da sobie rady.
      Dreczy teraz mnie i mame i nie ma wyrzutow. Ja buntuje sie i nie pozwalam na
      takie traktowaniej, jednak mama poddaje sie i ustepuje. Moja mama jest sama i
      jej zyciem jest dom i babcia. Codziennie kupuje jej przysmaki, a babcia nigdy
      nie zadowolona. Chyba nic w swoim zyciu moja mama w opini babci nie zrobila
      dobrze. Dlatego, choc to bedzie Cie bolalo, oderwij sie od swojej matki, nie
      pozwol jej na zniszczenie sobie zycia, bedziesz przez nie szla bez emocji,
      bedziesz bierna i samotna, a to jest okropne wierz mi. Widze jak moja mama sie
      meczy, dlatego walcz ze swoja matka, bo to walka o Twoje zycie, nie pozwol na
      to zeby Ona zyla za Ciebie.

      Powodzenia
    • alfika Re: szantaz emocjonalny 26.06.03, 08:23
      Podoba mi sie, że rozmawiasz z mamą - nawet jeśli poprawa trwa 2 tygodnie.
      Nic się nie przejmuj - zanim nauczy się kogoś np. bezbłędnie rozwiązywać
      zadanie, to trzeba powtarzać, powtarzać, powtarzać. W kontaktach z mamą
      sprawdziłam to na własnym przykładzie, naprawdę wyzwalanie się trwa parę lat -
      ale warto, potem kontakty są i łatwe, i otwarte, i szczere.
      Jakkolwiek mama nie chciałaby dobrze, jakkolwiek by nie była wartościowa, jesli
      będziesz szczera (a to wyklucza podporządkowanie) i równoczesnie na ile się
      tylko da delikatna (co z kolei wyklucza kłótnie i złośliwość) - to Wasze
      kontakty mają dużą szansę ozdrowieć.
      Trzymam kciuki i duuużo cierpliwości Ci życzę!
    • rosanne Re: szantaz emocjonalny 26.06.03, 08:46
      Postępowania Twojej mamy nie można nazwać inaczej niż terroryzmem emocjonalnym.
      Nazwij sprawy po imieniu. Nie żyjesz po to, aby spełniać oczekiwania Twojej
      mamy. W życiu każdego człowieka przychodzi taki czas, że chce się usamodzielnić
      (odciąć pępowinę). Porozmawiaj z nią nazywając jej zachowanie wprost. Poczucie
      winy nie jest naturalne - to Twoja mama skutecznie je u Ciebie wywołuje. Nie
      sugeruję łatwych i prostych rozwiązań. Ale jeżeli nie zdecydujesz się na jakiś
      krok będziesz czuła się co raz bardziej nieszczęśliwa.
      • Gość: Dora Re: szantaz emocjonalny IP: *.int.warszawa.sint.pl 26.06.03, 10:21
        Masz racje.. ale gdybym jej powiedziala wprost ze jest szantazystka
        emocjonalna, to na pewno by sie poczula urazona i zaczelaby sie gadka,ze ma
        takie niewdzieczne dziecko. I ze ona tyle poswiecila.. itd
    • dorotka1970 Re: szantaz emocjonalny 26.06.03, 09:27
      Dora, jeszcze mi przyszlo do glowy...
      Skoro mowisz, ze czasem jest poprawa, ale krotka, to moze napisz list?
      Tylko taki bez oskarzen typu "nie moge tego zniesc, bo ty jestes taka czy
      owaka!" bo to tylko ja zrani i nie da efektu, a jeszcze zaogni sytuacje.
      Sprobuj opisac co czujesz, ze wiesz, ze nie ma nic zlego w twojej milosci do
      mezczyzny i ze to nie umniejsza twojej milosci i wdziecznosci dla niej. Ale ze
      sprawia ci bol, nie pozwala ci byc szczesliwa, gdy tak sie zachowuje. Popros,
      zeby opisala swoje oczekiwania wobec ciebie, jak wyobraza sobie TWOJA
      przyszlosc? Moze to jej uswiadomi, ze nie moze cie przeciez do konca swojego
      zycia uwiazac w domu. To egoizm...

      Pozdrawiam,
      Dorotka
      --------
      Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
      • Gość: Edy do dory Re: szantaz emocjonalny IP: *.rmf.pl 26.06.03, 10:55
        Hej,
        Sluchaj mam podobne doswiadczenia -ale z siostra meza. Wybacz -ale powyzsze
        rady forumowiczek niewie dadza. Po 1. mama robie t oniewiadomie i nie mieni
        tego po rozmowie z toba. 2. ona nie zrezygnuje z tego bo sie nauczyla i
        nauczyla ciebei reagowac tak jak sobie zyczy. Na szantazu em. znam sie niezle -
        z pomoca psychoterapeuty i ksiazek wiem jak sobie radzic. Po 1. wszystkie
        jej "chorobowe"stany traktuj smiertelnei POWAZNIE. Mowi ze jest chora -to to ty
        proponuj ze zadzwonisz po lekarza, zle sie czuje ja kcie nei ma na weekndy w
        domu -zaproponuj pielegniarke na weekend.itp. Skoro ona chora -to ty sie
        martwisz no nie? :-) Ta rada swoetnie zadzialala w wielu przypadkach. Poza tym
        nic nei dadza rady kolezanek, ciotek etc -tu trzeba fachowej porady. Polecam
        ksiazke -"Szantaz emocjonalny" jest w ksiegarniach i biblitekach. Autor Susan
        Forward/ jakby co pisz edytafg@poczta.fm
        • lallka Re: szantaz emocjonalny 26.06.03, 10:58
          trzeba robic to, co sie czuje, a nie to, czego od nas ktos wymaga. nie mozna
          spelnic oczekiwan wszystkich ludzi. nawet wlasnej matki.


          Gość portalu: Edy do dory napisał(a):

          > Hej,
          > Sluchaj mam podobne doswiadczenia -ale z siostra meza. Wybacz -ale powyzsze
          > rady forumowiczek niewie dadza. Po 1. mama robie t oniewiadomie i nie mieni
          > tego po rozmowie z toba. 2. ona nie zrezygnuje z tego bo sie nauczyla i
          > nauczyla ciebei reagowac tak jak sobie zyczy. Na szantazu em. znam sie
          niezle -
          > z pomoca psychoterapeuty i ksiazek wiem jak sobie radzic. Po 1. wszystkie
          > jej "chorobowe"stany traktuj smiertelnei POWAZNIE. Mowi ze jest chora -to to
          ty
          >
          > proponuj ze zadzwonisz po lekarza, zle sie czuje ja kcie nei ma na weekndy w
          > domu -zaproponuj pielegniarke na weekend.itp. Skoro ona chora -to ty sie
          > martwisz no nie? :-) Ta rada swoetnie zadzialala w wielu przypadkach. Poza
          tym
          > nic nei dadza rady kolezanek, ciotek etc -tu trzeba fachowej porady. Polecam
          > ksiazke -"Szantaz emocjonalny" jest w ksiegarniach i biblitekach. Autor Susan
          > Forward/ jakby co pisz edytafg@poczta.fm
        • alfika Re: szantaz emocjonalny 26.06.03, 11:01
          Takie zachowania mogą być nawykowe, ale nie nieświadome. Nawyki można zmienić.
          A reszta opisanych zachowań jest chyba mało szczera? Co za ciekawy terapeuta,
          skoro uznał, że brakiem szczerości można osiągnąć coś wartościowego...
          • Gość: Edy Re: szantaz emocjonalny IP: *.rmf.pl 26.06.03, 11:08
            Szantazysci emoc. to osoba kt. czuje sie samotna i zwykle nei uwierzy w to ,ze
            jest szantazysta! Chodzi o to, zeby wybijac jej argumenty z reki (choroba) i
            zaczac inaczej niz zazwyczaj reagowac. Moja kol. uparcie stosowala technikę -
            traktuj powaznie- na swojej matce. Mama mowila- sluchaj tak mnei boli serce-nie
            idz na impreze. Moja kol. brala telefon i dzownila na pogotowie ze slowami-
            mamo to moze byc zawal -jedziemy cie zabadac. mama natychmiast mowial -no nie
            AZ tak zle to sie nie czuje...
            Moja szwagierka notorycznie przychodzial do nas i mowila- boze nie mam
            pieniedzy na nic, mam glodowa pensje...(a kupowala sobie bielizne za 500zl)
            zaproponowalam- o az tak zle? sluchj mzoe przychodz do nas na obiady? :-)
            • alfika Re: szantaz emocjonalny 26.06.03, 11:59
              Gość portalu: Edy napisał(a):

              Chodzi o to, zeby wybijac jej argumenty z reki (choroba) i
              > zaczac inaczej niz zazwyczaj reagowac.


              Ja się z tym nie zgadzam.
              Chodzi o to, żeby reagując szczerze - uświadomić osobie szantażującej, że to co
              robi nie odnosi skutku, jest przykre i zamyka możliwość wspólnego cieszenia się
              kontaktami i jakiegokolwiek porozumienia. A to staje się wiadome przy
              konsekwentnym nie uleganiu szantażowi, przy jak najżyczliwszym traktowaniu.
              Chodzi też o to, by szantażysta poczuł się na tyle poważnie potraktowany, by
              nie czuł niebezpieczeństwa osamotnienia - i na tej podstawie można budować
              lepsze układy.

              Na pewno nie chodzi o to, by tylko wytrącić mu argumenty zręki i zostawić go z
              tym lękiem, który nim kieruje, bo w gruncie rzeczy to niczego nie zmienia w
              dłuższej perspektywie - choć na pewno daje satysfakcję.

              Szczerość jest trudniejsza, trzeba dłuższego czasu, bywają trudne sytuacje -
              choćby wyjazd w środku świąt, ale przynosi pozytywne efekty chyba wszystkim.

              No, Edy, poza tym zło dobrem zwyciężaj :)
      • Gość: edy Re: szantaz emocjonalny IP: *.rmf.pl 26.06.03, 10:57
        www.republika.pl/przebaczam/szantaz.htm
        Pewnie każdy z nas znalazł się w podobnej sytuacji:

        Mówisz mężowi, że zapisałaś się na kurs, podnoszący Twoje kwalifikacje
        zawodowe, na który planujesz chodzić raz w tygodniu. Mąż odpowiada Tobie: "
        dobrze, ale nie dziw się, że ja często będę spędzał wieczory poza domem".
        ...
        Planujesz wyjechać na wczasy z rodziną, mówisz o tym swojej Matce. W
        odpowiedzi słyszysz, "Jedź, ale ja tak źle się czuję, że na pewno niedługo
        będę chora".

        Zręczni manipulatorzy pozwalają się nam zbliżyć do siebie, kiedy dajemy im to,
        czego oczekują, są wówczas uroczy, naszą uległość hojnie wynagradzają. Jednak,
        gdy pragniemy postąpić inaczej, zgodnie ze swoim sumieniem lub marzeniami,
        grożą nam, obarczają nas poczuciem winy, a nawet karzą nas.

        Najczęściej manipulatorem jest osoba szczególnie nam bliska, nasz partner, może
        matka, ojciec, może brat, siostra lub przyjaciel, przyjaciółka. Możemy być
        wszechstronnie uzdolnieni, osiągać duże sukcesy w wielu dziedzinach, niestety w
        obecności tej bliskiej nam osoby stajemy się bezradni, przestajemy wierzyć w
        swoje możliwości, bezgranicznie jej ufamy. Ulegamy chwilowej iluzji
        bezpieczeństwa, jaką uzyskaliśmy, poddając się. Uniknęliśmy konfliktu,
        konfrontacji dla "świętego spokoju", ale pozbawiliśmy się szansy na zdrowy
        związek.

        Szantaż emocjonalny silnie uderza w nas osobiście. Każdy z nas wnosi do związku
        swoje kompleksy, czułe punkty, niepewności i lęki. To my zwykle szantażyście
        sami powiedzieliśmy o swoich słabych punktach, a on to wykorzystał. Osoba
        szantażująca zwykle doskonale wie, jak bardzo nam zależy na danym związku, na
        jego aprobacie i jego miłości..

        Pomyśl, czy jest ktoś bliski w Twoim życiu, który:

        często chce więcej od Ciebie, niezależnie od tego, jak wiele dajesz,
        często lekceważy i ignoruje Twoje uczucia i pragnienia,
        zakłada, że zawsze ustąpisz w sytuacji konfliktowej,
        jest niezwykle miły, jeśli mu ulegasz, a wściekły, jeśli bronisz swojego
        stanowiska,
        grozi, że utrudni Ci życie, jeśli nie zrobisz tego, czego żąda,
        posługuje się pieniędzmi jako środkiem do postawienia na swoim.
        Szantażyści wspaniale maskują presję wywieraną na nas, mówią o swoich dobrych
        intencjach, o tym, jak wiele im zawdzięczamy, jak nas kochają i troszczą się o
        nas, tak że przestajemy być pewni swoich racji, stajemy się zagubieni,
        zaczynamy czuć się winnym, mało wartościowym człowiekiem i ulegamy. Za naszą
        uległość płacimy dużą cenę. Gdy sytuacja powtarza się, stajemy się mało pewni
        siebie, maleje nasze poczucie własnej wartości, żyjemy w stałym poczuciu winy.

        W krańcowej sytuacji możemy czuć się szczęśliwie w takim chorym związku.
        Wyobraźmy sobie drobną sprawę. Przez lata partner nie chce wychodzić z nami do
        kina czy do teatru, a pewnego dnia zgadza się. Jaka jest nasza radość. Podobna
        może być reakcja na wspólnie spędzony Sylwester, wspólny wyjazd na wakacje, czy
        imieniny u Cioci. Jeśli o czymś długo marzyliśmy, jakaś potrzeba długo nie była
        zaspakajana, potrafimy się bardzo cieszyć z zaspokojenia jej. W chwili presji
        szantażysty czujemy się źle, ale szybko o swoich negatywnych uczuciach
        zapominamy, kiedy atmosfera w rodzinie powraca do normy. Tak bardzo pragniemy
        żyć w szczęśliwej rodzinie.

        Szantaż emocjonalny w rodzinie często rozwija się bardzo powoli, nieraz
        latami, tak że możemy stać się jego ofiarą nie zauważając tego. Początkowo
        osoba, którą kochamy, prosi nas o drobne, mało istotne przysługi, np: "nie
        idźmy na imieniny do Anki, bo jej nie lubię (lub nie chcę u niej spotkać Kazia,
        itp). Powiedz, że .....'. Lubimy spędzać wolny czas z naszym partnerem, a więc
        rezygnujemy z odwiedzin u naszej przyjaciółki. Nawet nie zauważamy, jak tracimy
        kontakt z naszymi starymi znajomymi. Nieświadomie zgadzamy się, że partner
        decyduje, co jemy, jakie programy w telewizji oglądamy, z kim się spotykamy,
        jak wygląda nasze mieszkanie. Jeśli w pewnej sytuacji pragniemy zrealizować
        jakieś swoje marzenie, słyszymy:

        nie chcesz zaakceptować mnie takim, jakim jestem,
        już mnie nie kochasz,
        przecież ja tyle dla ciebie robię, wszystko mi zawdzięczasz.
        Przykładowo w jak stosunkowo trudnej sytuacji jest kobieta chwilowo
        przebywająca na urlopie wychowawczym. Mąż zadbał wcześniej, aby pamiętała, że
        to On ją utrzymuje, to On dba o potrzeby rodziny, On jest wspaniały,
        najmądrzejszy, wprowadził atmosferę uzależnienia żony od siebie. Poza tym w tym
        okresie kobieta nie zrobi nic, co wydaje jej, że będzie złe dla jej maleństwa.

        Możemy spotkać się z różnymi formami szantażu. Najczęściej szantażysta straszy
        nas, np: "jeśli spróbujesz odejść, to nie będziesz miała środków na
        wykształcenie dzieci". Inni szantażyści karzą bliskich milcząc tygodniami,
        miesiącami. Jest to wyjątkowo okrutna kara, partner tygodniami wraca do domu i
        manifestuje, że nie ma ochoty rozmawiać z drugą osobą. Zwykle w takiej sytuacji
        pozostali domownicy maksymalnie opóźniają swój powrót do domu. Istnieje jeszcze
        inna grupa szantażystów, ci kuszą nas, np: "jeśli coś zrobisz, to dostaniesz
        pewną nagrodę, będę Ciebie kochał mocniej, wyjedziemy na wycieczkę itd".

        Im bliższy jest związek, tym więcej mamy do stracenia i tym bardziej jesteśmy
        podatni na manipulowanie. Wiele znosimy, aby uniknąć przeciwstawienia się takim
        osobom. Nadal chcemy ufać szantażującym nas osobom i nasze poglądy w stosunku
        do nich spychamy na "dno" świadomości. My ludzie, jesteśmy istotami "stadnymi"
        i myśl o tym, że odejdzie od nas osoba, którą kochamy, od której jesteśmy
        uzależnieni, z którą być może dzieliliśmy całe nasze dorosłe życie, np ponad 20
        lat, jest nie do zniesienia. Bardzo łatwo można sterować drugą osobą,
        wykorzystując jej silny lęk przed opuszczeniem. Bliskie związki wywołują
        najsilniejsze lęki, właśnie w nich jesteśmy najbardziej podatni na zranienie.

        Często zdarza się, że osoba szantażująca jest osobą wyjątkowo zakompleksioną,
        wierzy, że tylko przemocą może zyskać szacunek innych, znęcając się nad
        najbliższymi, dowartościowuje siebie.

        Często trudno jest osobie szantażowanej zauważyć, że bliska jej osoba
        manipuluje ją i uwierzyć, że ma prawo stawiać pewne granice. Jeśli już wiemy,
        że jesteśmy szantażowani emocjonalnie, to sami możemy próbować znaleźć
        rozwiązanie.

        Jeśli masz podobny problem, przeczytaj Szantaż emocjonalny Susan Forward.
        Książka ta pomoże Tobie zrozumieć Twój problem. Polecam ją również
        szantażystom. Zwykle są to ludzie, którzy dawniej sami byli ofiarami szantażu.

        Być może ludzie Ci zostali odrzuceni w łonie matki, być może jako dziecko nie
        byli w pełni zaakceptowani przez swoich rodziców, bo nie byli wystarczająco
        zdolni lub ich rodzeństwo miało większy wdzięk. Dorastali w poczuciu
        wyrządzanej im krzywdy, bali się ludzi i najbliższej rodziny, czuli się
        niepewnie wśród rówieśników itd O tym, jak wiele może wycierpieć dziecko i o
        wpływie jego przeżyć z dzieciństwa na dorosłe życie możesz przeczytać w książce
        Toksyczni rodzice Susan Forward.

        Dawniej szantażowane uczuciowo dziecko w swoje dorosłe życie wnosi lęk przed
        ludźmi, kompleksy niższości oraz wiarę, że będzie szanowany tylko przez ludzi,
        którzy będą się jego bali. Nie wierzą, że mogą być kochani za swoje wewnętrzne
        wartości. Być może nieświadomie zamieniają się z ofiary szantażysty w
        szantażystę, taki model życia poznali w swoim dzieciństwie.

        Wiele informacji na temat manipulacji w rodzinie znajdziesz również w książce
        Nie pozwól soba manipulować, George H. Green, Carolyn Cotter.



        • Gość: Dora Edy masz racje! IP: *.int.warszawa.sint.pl 26.06.03, 11:34

          > Zręczni manipulatorzy pozwalają się nam zbliżyć do siebie, kiedy dajemy im
          to,
          > czego oczekują, są wówczas uroczy, naszą uległość hojnie wynagradzają.
          Jednak,
          > gdy pragniemy postąpić inaczej, zgodnie ze swoim sumieniem lub marzeniami,
          > grożą nam, obarczają nas poczuciem winy, a nawet karzą nas.

          To o mnie!!!!!!

          A co do wzywania lekarza- to probowalam pare razy. Wtedy byla awantura i
          wyklad,ze lekarz nie pomoze, bo ja np plecy bola od 20 lat i nic juz jej nie
          pomoze. Albo ze cos ma od urodzenia (bol w nodze).
          Co w takiej sytuacji moge zrobic?
          Mowie,ze skoro nie chcesz isc do lekarza to ja Ci nie jestem w stanie pomoc...
          I zaczyna sie... nie mozna na Ciebie liczyc... itd...
          • Gość: Sonia Re: Edy masz racje! IP: *.w81-48.abo.wanadoo.fr 26.06.03, 11:37
            Gość portalu: Dora napisał(a):

            > To o mnie!!!!!!
            >
            > A co do wzywania lekarza- to probowalam pare razy. Wtedy byla awantura i
            > wyklad,ze lekarz nie pomoze, bo ja np plecy bola od 20 lat i nic juz jej nie
            > pomoze. Albo ze cos ma od urodzenia (bol w nodze).
            > Co w takiej sytuacji moge zrobic?
            > Mowie,ze skoro nie chcesz isc do lekarza to ja Ci nie jestem w stanie
            pomoc...
            > I zaczyna sie... nie mozna na Ciebie liczyc... itd...

            Boze dziewczyno, ratuj sie, im szybciej tym lepiej, bo im mama starsza, tym
            poczucie winy bedzie wieksze. Wyslalam Ci namiary na psychologa, mam nadzieje,
            ze odebralas.
            Wszystkiego najlepszego.
            • Gość: Dora Do Sonii IP: *.int.warszawa.sint.pl 26.06.03, 11:44
              Odebralam. Serdecznie CI dziekuje. Na pewno sie odezwe jak tam sie wybiore!
    • Gość: Roztoka5 Re: szantaz emocjonalny IP: *.pse.pl / 10.5.1.* 26.06.03, 11:07
      Sama jestem matka samotnie wychowujaca 2 corki w przyblizonym do Twojego wieku.
      Niestety zupelnie nie rozumiem kobiet, ktore uwazaja ze sie poswiecaja dla
      dzieci, przeciez jezeli je urodzily to ich obowiazkiem jest wychowac te dzieci.
      Jestes juz od dawna osoba dorosla i Twoja mama powinna zajac sie swoim zyciem.
      Troche za malo wiem jak wyglada zycie Twojej mamy. Czty wyjezdza gdzies na
      urlop, chodzi do kina itd. Jaka ma sytuacje finansowa, czy Ty jestes na jej
      utrzymaniu i w zwiazku z tym np. ona odmawia sobie teatru, kina czy wyjazdu ,
      bo nie ma na to pieniedzy.
      Moim zdaniem czesto powinnas jej mowic jak doceniasz to ,ze ona Was wychowala
      bo tato Was zostawil (a czy on placil alimenty?), powinnas tez pytac jak sie
      czuje, jezeli bedzie narzekac to cos jej doradz (jakies leki czy np. delikatny
      masaz glowy , stopy czegokolwiek co ja boli. W ten sposob wyrazisz swoje
      uczucie do niej a potem uciekaj do tego swojego faceta. A jezeli zle sie czula
      w czasie Twojej nieobecnosci to przeciez sa lekarze, ostre dyzury itp.
      Popros, zeby wczesniej powiedziala Ci o swoim zlym samopoczuciu, bo potem jest
      Ci przykro ze ona byla taka sama.
      Duzo z nia rozmawiaj, ze przeciez ona tez kiedys odeszla od swojej matki i Toje
      dzieci tez od Ciebie odejda, bo tak juz jest.
      Mysle tez, ze powodem takich zmiennych nastrojow Twojej mamy jest okres
      okolomenapauzalny. Kobiety bardzo roznie wtedy reaguja, sprobuj kupic jej
      jakies preparaty pomagajace w tym okresie. W aptece Ci doradza. Rzeczywiscie w
      tym okresie pojawia sie mnostwo dolegliwosci.
      Natomiast ABOLUTNIE nie powinnas sie o cokolwiek obwiniac. Co innego gdyby byla
      ciezko chora i zostala sama w domu bez mozliwosci zrobioenia sobie herbaty czy
      czegos do zjedzenia. Natomiast to nie Twoja wina, ze ona zle sie czula i byla
      sama. Mogla zadzwonic do kolezanki albo poczytac ksizke. Kazdemu czlowiekowi
      jest czasem smutno i zle no i co z tego. Trzeba z tym nauczyc sie zyc. Nie jest
      jeszcze stara niedolezna kobieta i moze jeszcze miec wiele przyjemnosci w
      zyciu. Niedopuszczalne jest zebys tak strasznie byla niezalezna od jej
      nastrojow. Ty tez musisz sie uniezaleznic od jej nastrojow, przed wstaniem z
      lozka mysl sobie otym , ze nie interesuje Cie jej humor Tobie jest dobrze itd.
      Jezeli bedziesz w dobrym nastroju rano to moze rozladujesz nieprzyjemna
      atmosfere w domu. Gdy ona bedzie naburmuszona i bedzie miec zla mine i
      pretenjse o cos to podejdz do niej obejmij, powiedz mamunciu(czy jakos tam
      piewszczotliwie) nie badz taka zla popatrz ladna pogoda , ja juz postaram sie
      tego nie zrobic, widzisz taka jestem niuwazna , no i jakies tam wyjasnienia.
      Moze zrobic Ci kawki, usiadz sobie i nie gniewaj sie na mnie.
      Gdybym znala jakie konkretnirjsze sytuacje to moge Ci cos wiecej doradzic.
      Trzymaj sie, nie poddawaj i sprobuj wnies wiecej humoru w wasz stosunki. A co z
      rodzenstwem.
      Roztoka5
      • Gość: Dora Do Roztoka5 IP: *.int.warszawa.sint.pl 26.06.03, 11:40
        Dziekuje za wsparcie. Ciesz sie,ze rozmawiam z kims kto jest po tej "drugiej
        stronie", tzn jest matka.
        Sytuacje finansowa zawsze mielismy dobra. Moj ojciec dlugo po odejsciu
        utzrymywal nas (z 5 lat), bo moja mam nie miala pracy. Teraz pracuje i ma
        wlasne pieniadze. Teraz przez pare miesiecy nie mialam pracy, a moj ojciec ma
        klopoty finanasowe, wiec troche bylo wszystko na jej glowie.
        Ale teraz zaczelam pracowac, wiec tego problemu nie bedzie, i bede w stanie ja
        troche odciazyc.
        Mam mlodszego brata, ktory jeszcze studiuje i tez pracuje i ma pieniedze na
        swoje wydatki.
        Takze nie widze przeciwskazan, zeby nie mogla korzystac z zycia....
        • Gość: Edy Re: Do Roztoka5 IP: *.rmf.pl 26.06.03, 11:43
          Trzymam kciuki - slusznei mowisz- skoro lekarz nei pomoze to t yna pewno a jak
          ma bo lw nodze od urodzenia to twoja obecnosc nie zlikwiduje tego bolu nie? Idz
          do psychoterapeuty. Pewnei z 5- 10 wizyt wystraczy. Dasz sobei rade i napisz
          potem jak ci psozlo!
    • poslonek Jestem bardzo zdziwiony, 26.06.03, 11:53
      że w tym wątku zabrakło dyżurnego psychologa forum - jmx.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka