nelly_27
20.08.07, 17:06
Mam ogromny dylemat..właściwie to życiowy dylemat.
Jakiś czas temu poznałam fajnego faceta, wydawało mi się że to
miłość..zaręczyliśmy się bardzo szybko... z czasem /po m.in. pół
roku/ uczucie do niego zaczęło gasnąć /przypuszczam że zauroczyłam
się jedynie w nim mocno i pomyliłam zauroczenie z miłością/ mam 30
lat, jestem atrakcyjną kobietą.... D. to bardzo dobry człowiek,
wartościowy...mamy wyznaczoną date ślubu na przyszły rok..a ja czuje
że to nie jest miłość, bardzo go lubie, szanuje jako człowieka...ale
wiem już napewno że to nie jest miłość..poradźcie co mam
robić? /wiem..pewnie powiecie, że odpowiedź jest oczywista..przestać
okłamywać i poprostu powiedzieć że go nie kocham ale jedynie szanuje
i bardzo lubie..oddać pierścionek zaręczynowy i kropka..tylko, że..
no właśnie to cholernie wrażliwy facet...jest mi go piekielnie
żal..boje się żeby sobie czegoś przeze mnie nie zrobił /on mnie
kocha..widze to, czuje na każdym kroku daje mi to odczuć..a we mnie
w środku dzieją się straszne rzeczy...doradźcie co zrobić? jak to
rozegrać? czy wyjść za niego..ma 38 lat..niejednokrotnie mi mówił,
że albo teraz albo nigdy..chce mieć ze ,mną dzieci...a ja go nie
kocham.. czy jest możliwe że pokocham go..jeśli teraz nie ma tego
uczucia...licze tylko na poważne posty