Gość: fizia
IP: 194.129.43.*
11.12.01, 15:42
Strasznie sie juz pogubilam. Mieszkamy razem z moim juz od 6 lat. Wszystko bylo
prawie cacy, ale pewnego dnia zauwazylam, ze on cos jest niezadowolony, unika
mnie i dzwoni do jednej panny (po kilka razy dziennie). Oczywiscie mowil, ze
to "tylko" przyjaciolka, ze sobie rozmawiaja itd. Zaczal czesciej wychodzic,
nie odbieral telefonow itp. Potem zobaczylam ich zdjecia (calowali sie) -
powiedzial, ze to skonczyl. Potem sms-a od niej, ze go bardzo kocha (ale ze
mnie wscibska baba). Obiecal, ze skonczy to jak najszybciej, ze tylko mnie
kocha itd. Konczyl tyle samo czasu, co zaczynal. Teraz ona (ponoc) nie chce go
widziec. A on sie chce mieszkac oddzielnie, bo czuje sie osaczony i chce, zebym
odzyskala jego zaufanie. Chce sie ze mna nadal spotykac (chociaz rzadziej),
chce wszystko przemyslec i wszystko zaczac od poczatku i lepiej - i pewnie chce
mnie stracic, zeby mnie docenic (chociaz mowi, ze podziwia mnie za to, jak do
tego podchodze). Jak myslicie - czy to poczatek, czy koniec? Jakie moga byc
jego zamiary i kiedy mnie sie znudzi?