Dodaj do ulubionych

Poczatek czy koniec?

IP: 194.129.43.* 11.12.01, 15:42
Strasznie sie juz pogubilam. Mieszkamy razem z moim juz od 6 lat. Wszystko bylo
prawie cacy, ale pewnego dnia zauwazylam, ze on cos jest niezadowolony, unika
mnie i dzwoni do jednej panny (po kilka razy dziennie). Oczywiscie mowil, ze
to "tylko" przyjaciolka, ze sobie rozmawiaja itd. Zaczal czesciej wychodzic,
nie odbieral telefonow itp. Potem zobaczylam ich zdjecia (calowali sie) -
powiedzial, ze to skonczyl. Potem sms-a od niej, ze go bardzo kocha (ale ze
mnie wscibska baba). Obiecal, ze skonczy to jak najszybciej, ze tylko mnie
kocha itd. Konczyl tyle samo czasu, co zaczynal. Teraz ona (ponoc) nie chce go
widziec. A on sie chce mieszkac oddzielnie, bo czuje sie osaczony i chce, zebym
odzyskala jego zaufanie. Chce sie ze mna nadal spotykac (chociaz rzadziej),
chce wszystko przemyslec i wszystko zaczac od poczatku i lepiej - i pewnie chce
mnie stracic, zeby mnie docenic (chociaz mowi, ze podziwia mnie za to, jak do
tego podchodze). Jak myslicie - czy to poczatek, czy koniec? Jakie moga byc
jego zamiary i kiedy mnie sie znudzi?
Obserwuj wątek
    • Gość: Chudy Re: Poczatek czy koniec? IP: 157.25.130.* 11.12.01, 16:02
      moim zdaniem gość ściemnia. W końcu nie jest łatwo powiedzieć komuś to koniec.
      Czasami nie jest łatwo przyznać się do tego samemu przed sobą. Jak się z sobą
      wiele lat było to się sobie wiele wielkich słów powiedziało i potem nie jest
      łatwo powiedzieć coś przeciwnego.
      Hej
      • Gość: Z Re: Poczatek czy koniec? IP: *.radio.com.pl 11.12.01, 16:17
        Jak by tu nie skłamać? Napiszę więc co i mnie się jakiś czas temu przytrafiło.
        Wyprowadziła się, chciała nabrać dystansu. Nie jest ze mną, nie jest też z
        tamtym gościem. Po roku chciała nagle wrócić, a po dwóch tygodniach wyjechała
        sobie na wycieczkę z gościem (powiedzmy Y), bo wycieczkę miała już wykupioną
        wcześniej, zanim podjęła decyzję. Po powrocie ponieważ nie miała ciągle czasu,
        to ja podjąłem decyzję żeby wreszcie dorosnąć. Ale potrzebowałem na to ponad
        rok! Rok w pewnych sprawach zaprzepaszczony, ale trzeba pamiętać, że to co nas
        nie zabije, to nas wzmocni.
        Odpowiedź? Wg mnie - początek końca. ( albo ten koniec już nastąpił, tylko go
        jeszcze nie widać.)
    • Gość: pomerank Re: Poczatek czy koniec? IP: *.*.*.* 11.12.01, 16:15
      Oj, obawiam się, że to poczatek końca...
      Z tego , co piszesz, wynika, ze, człowiek ten nie dorósł do dojrzałego związku.
      Nie stać go na szczerość wobec Ciebie.
      Nie wiem, czy go kochasz, jesteś tolerancyjna, ale uważaj, bo targa Twoimi
      emocjami zbyt mocno i może w konsekwencji Ciebie bardzo zranić, bardziej niz
      powinien. Może Ci się nie znudzić, ale sprawić, że się wykrwawisz.
      I co to znaczy: wyprowadzam się ale bedziemy się widywać? Osaczony? Bo nie
      tolerujesz jego drugiej kobiety? A to palant. Ciekawe jaki makaron nawija tej
      drugiej.

      Pozdrawiam, i życzę zdecydowania w życiu.

    • Gość: fizia Re: Poczatek czy koniec? IP: 194.129.43.* 11.12.01, 16:27
      Dzieki za opinie. Niezbyt optymistyczne (a moze wlasnie tak) co prawda, ale na
      pewno bardzo pomocne. Z jednej strony mowi, ze mu zalezy na rodzinie (ja mu
      tego podobno nie moge dac, bo niezbyt sie lubia z moja rodzina - i to wg niego
      bylo przyczyna tego wszystkiego - od dawna mnie namawial do slubu) a z drugiej
      nie moze podjac decyzji. Moze to lepiej, bo jakby sie po slubie okazalo, ze cos
      mu nie pasuje, mialabym teraz wiekszy problem.
      • Gość: Z Re: Poczatek czy koniec? IP: *.radio.com.pl 11.12.01, 16:46
        Zbyt spokojnie to piszesz. Myślę, że to nie wczoraj zaczęło się coś psuć. Ale
        życzę Ci dużo siły i wytrzymałości. To się zawsze przydaje.
        • Gość: fizia Re: Poczatek czy koniec? IP: 194.129.43.* 11.12.01, 16:53
          Zbyt spokojnie??? Pewnie, ze nie wczoraj, bo na krotko przedtem zanim zaczal
          wydzwaniac do tej panny. Emocje zostawiam dla siebie (bardzo silne skadinad) -
          a rozmawiam o tym bez emocji - nie chce nikogo dreczyc swoim problemem - chce
          czasem tylko zasiegnac rady i po prostu sie wygadac. Dzieki za wsparcie.
          • Gość: Z Re: Poczatek czy koniec? IP: *.radio.com.pl 11.12.01, 17:25
            Hej bez urazy. Podziwiam, jak sensownie do tego podchodzisz. Potrzeba wygadania
            się jest potrzebą nadrzędną. Wierzę że na pewno sobie poradzisz. Przemawia
            przez Ciebie duża dojrzałość przeżywania tej sytuacji, ja musiałem się kiedyś
            tego nauczyć. Głowa do góry. Może spadnie śnieg i znów przykryje wszystko co
            szare, smutne i brudne...
            • Gość: fizia Re: Poczatek czy koniec? IP: 194.129.43.* 11.12.01, 17:32
              Nic absolutnie mnie nie urazilo. Po prostu lubie interpunkcje. Sporo juz w
              zyciu przeszlam, chociaz nie w sprawach damsko-meskich (to moj pierwszy
              zwiazek). Mialam tez rozne przyklady w bliskim otoczeniu. Ty podziwiasz moje
              podejscie. Powiem Ci szczerze, ze on tez podziwia i docenia moje podejscie, ale
              chyba nie zdaje sobie sprawy ile razy musialam sie hamowac, zeby na przyklad
              nie zadzwonic do tej panny. No ale coz - slowa to jedno, a czyny to drugie. Nie
              szanuje tego, co ma.
              • Gość: Z Re: Poczatek czy koniec? IP: *.radio.com.pl 11.12.01, 17:40
                Wszyscy wiemy, że taki telefon to byłoby poniżej Twej godności. Więc na pewno
                tego nie zrobisz. A mówienie, że nie wie co traci, ma swój urok i jest podstawą
                do załatwienia tej sprawy z samym soba. Psychologowie proponują od tego zacząć,
                a potem precz smutek w'szelki...
                • Gość: fizia Re: Poczatek czy koniec? IP: 194.129.43.* 12.12.01, 09:23
                  Dzieki, ale nadal nie wiem, jakie dzialania podjac. Moze twarda to ja nie
                  jestem, ale wytrzymala owszem. Maly zapas cierpliwosci mi jeszcze zostal. Tylko
                  czy to ma jakikolwiek sens? Nie chce nikogo na sile uszczesliwiac. Pamietam
                  taka zasade: jesli przychodzi - nie odrzucaj, jesli odchodzi - nie zatrzymuj,
                  jesli wraca - przyjmij jakby nigdy nie odchodzil. Bardzo madre, ale nie wiem,
                  czy to nie jest za bardzo zen, zeby pasowalo do tego swiata i tej sytuacji.
                  • kwieto Re: Poczatek czy koniec? 12.12.01, 11:09
                    Bo to twierdzenie jest fajne glownie dla ludzi, ktorzy maja do siebie dystans -
                    i z powodu odejsc i przyjsc nie odczuwaja zadnego emocjonalnego bolu :"))

                    Natomiast jesli Ty sie w takiej sytuacji nie czujesz dobrze - to po cholere sie
                    meczyc? Jesli on jest niezdecydowany, to jego problem, a Ty sobie poszukaj
                    kogos, kto sie szybciej i bardziej jednoznacznie decyduje
    • Gość: Bronek Re: Poczatek czy koniec? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.01, 17:48
      Gość portalu: fizia napisał(a):

      > Strasznie sie juz pogubilam. Mieszkamy razem z moim juz od 6 lat. Wszystko bylo
      >
      > prawie cacy, ale pewnego dnia zauwazylam, ze on cos jest niezadowolony, unika
      > mnie i dzwoni do jednej panny (po kilka razy dziennie). Oczywiscie mowil, ze
      > to "tylko" przyjaciolka, ze sobie rozmawiaja itd. Zaczal czesciej wychodzic,
      > nie odbieral telefonow itp. Potem zobaczylam ich zdjecia (calowali sie) -
      > powiedzial, ze to skonczyl. Potem sms-a od niej, ze go bardzo kocha (ale ze
      > mnie wscibska baba). Obiecal, ze skonczy to jak najszybciej, ze tylko mnie
      > kocha itd. Konczyl tyle samo czasu, co zaczynal. Teraz ona (ponoc) nie chce go
      > widziec. A on sie chce mieszkac oddzielnie, bo czuje sie osaczony i chce, zebym
      >
      > odzyskala jego zaufanie. Chce sie ze mna nadal spotykac (chociaz rzadziej),
      > chce wszystko przemyslec i wszystko zaczac od poczatku i lepiej - i pewnie chce
      >
      > mnie stracic, zeby mnie docenic (chociaz mowi, ze podziwia mnie za to, jak do
      > tego podchodze). Jak myslicie - czy to poczatek, czy koniec? Jakie moga byc
      > jego zamiary i kiedy mnie sie znudzi?


      Bardzo powazna sprawa fiziu, naprawde bardzo. Od chwili gdy przeczytalem watek
      zastanawiam sie czy do niego i ja powinien trzy zlocisze dorzucic. Czuje, ze
      powinienem. Teraz jednak nie bo czuje sie dobrze i chce dobrym samopoczuciem
      podzielic sie z Wami. I chcialbym byc taki wesolutek przynajmniej do wieczora by
      potem moc przespac noc.
      Bronislaw
    • Gość: fizia Re: Poczatek czy koniec? IP: 194.129.43.* 12.12.01, 16:55
      Ciekawa jestem jeszcze jednego. Czy jest sens sobie robic jakiekolwiek
      nadzieje, czy lepiej od razu dac sobie spokoj, zaczac zyc wlasnym zyciem,
      starac sie zapomniec. Dodam jeszcze, ze kiedy ostatnio sie rozstalismy na dosc
      dlugo (wyjazd - niezalezny od sytuacji w zwiazku) - on mowil, ze bardzo teskni,
      ze tylko ja, i w ogole (szczegolnie zanim zaczelam dawac znaki zycia). Czy mam
      czekac na kontakt z jego strony, czy wczesniej to zakonczyc. Co musze zrobic,
      zeby mnie docenil albo stwierdzil, ze to nie to?
      • kini Re: Poczatek czy koniec? 13.12.01, 08:48
        > Ciekawa jestem jeszcze jednego. Czy jest sens sobie robic jakiekolwiek
        > nadzieje, czy lepiej od razu dac sobie spokoj, zaczac zyc wlasnym zyciem,
        > starac sie zapomniec. Dodam jeszcze, ze kiedy ostatnio sie rozstalismy na dosc
        > dlugo (wyjazd - niezalezny od sytuacji w zwiazku) - on mowil, ze bardzo teskni,
        > ze tylko ja, i w ogole (szczegolnie zanim zaczelam dawac znaki zycia). Czy mam
        > czekac na kontakt z jego strony, czy wczesniej to zakonczyc. Co musze zrobic,
        > zeby mnie docenil albo stwierdzil, ze to nie to?

        Chyba zdrowiej dla ciebie będzie, jak nie będziesz sobie robiła nadziei. Potem
        najwyżej bedziesz miała miłą niespodziankę, jakby jednak się okazało, że
        będziecie razem. Nie dzwoń, nie kontaktuj się. Pozwól, żeby o ciebie zabiegał, i
        to USILNIE.

        To, co teraz napiszę, będzie może brutalne, ale często zdarza się, że ludzie nie
        lubią być sami i czasami zabiegając o inną osobę, trzymają poprzedniego partnera
        w odwodzie, żeby w razie czego bezproblemowo do niego wrócić, gdy z tą drugą /
        drugim im nie wyjdzie. Sama tak kiedyś zrobiłam. Wiem ,że to okropne, nieuczciwe,
        i do tego tchórzostwo. Być może twój chłopak tak właśnie w tej chwili postępuje.
        W tym momencie musisz się zastanowić, czy chcesz pełnić rolę namiastki, numeru
        dwa.
        • Gość: czarek Re: Poczatek czy koniec? IP: 65.128.159.* 13.12.01, 21:54
          wydaje sie jakbys robila rozbieg zeby mu dac porzadnego kopa.
          Nie wiem czy warto, nawet jesli zasluzyl, bo mozna sie zarazic na dluzej
          energia msciwosci.
          Przy takiej salamandrze to mozna nabawic mdlosci i otepienia uczuciowego.
          A moze jestes wiel-bladem, takim panem Hiobem, co to zbiera rozne razy,
          wiele razy, az w koncu wybucha jak wulkan, i zamienia sie w lwa
          nieposluszenstwa? A moze jestes spod znaku skorpiona?
          W kazdym razie, po paru takich podobnych doswiadczeniach, zycie nauczylo mnie
          reagowac bez cienia watpienia. Szkoda czasu, zycia i wszystkiego zywego
          w sobie i w innych.
          • kartofel_ Re: Poczatek czy koniec? 13.12.01, 22:10
            ???
            • kartofel_ Re: Poczatek czy koniec? 13.12.01, 22:12
              ???????????
      • Gość: Z Re: Poczatek czy koniec? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.01, 23:52
        Niewiele rzeczy ma sens. Najważniejsze, żeby dokładnie przyjrzeć się temu co
        było. Bez sentymentów. Tylko spokojne spojrzenie na przeżyte smutki rozterki i
        porównanie ich z radościami może dać rozwiązanie. Niesety wg mnie jest tylko
        jedno. Zakończone zapomnieniem. Ale takie są częste koleje losu...
    • woman Re: Poczatek czy koniec? 14.12.01, 12:41
      Twoj facet Cie zdradzał, robiac to niemalze jawnie a Ty co? stałas obok i
      potulnie sie temu przygladalas, albo naiwnie wierzylas ze ich relacje sa czysto
      przyjacielskie!! Mialas na to dowody, zdjecia. czułas ze cos jest nie tak.
      Pozniej naiwnie wierzylas ze on to skonczy i ze znow bedzie tak slodko jak
      dawniej. Teraz facet sie od ciebie wyprowadzil bo niby czuje sie osaczony. I moze
      jeszcze powie ze to Twoja wina. I Ty sie jeszcze nad nim zastanawiasz???
      Spotykasz sie z nim bo on chce sie z Toba spotykac? To chory układ. Pomysl o co
      dalej. Bedziesz z nim i za kilka lat, moze miesiecy on znow odwali taki numer,
      znajdzie kolejna "przyjaciolke" Wnioskuje ze jestes bardzo wrazliwa kobieta i z
      pewnoscia dosc mloda. Pamietam, ze jako nastolatka robilam to, czego facet ode
      mnie oczekiwal, nie patrzac na to, czy ja tego chce. Mysle ze ty teraz
      zachowujesz sie podobnie. Dziewczyno, zastanow sie czy ty JEGO naprawde chcesz?
      Po co ci taki facet, przez ktorego cierpisz i ktory cie oszukuje. Milosc polega
      chyba na czyms innym. To nie moze byc ciagla gonitwa i żebranie o uczucia.


      • Gość: fizia Re: Poczatek czy koniec? IP: 57.66.12.* 14.12.01, 17:16
        Po pierwsze - niestety nie jestem juz taka mloda. Po drugie - na pewno nie chce
        takiej sytuacji, jaka ma miejsce teraz i jaka miala miejsce dotychczas. On
        ukrywal swoj romans (twierdzi, ze z nia nie spal, i ze sytuacja wymknela mu sie
        spod kontroli - nie wiedzial, ze ona sie zaangazuje itd - hahaha), ale facetom
        chyba sie wydaje, ze sa bardzo sprytni. A tu niestety - slawna babska intuicja
        moze zadziwic. A potulna to ja nie bylam - za kazdym razem okazywalam
        niezadowolenie - o kazdy blond wlos na ubraniu. Teraz po raz pierwszy intuicja
        (rzadko sie mylilam) mowi mi, ze on tamto zakonczyl. Istnieje tylko obawa, ze
        moze bedzie chcial do tego wrocic.
        To wszystko nie jest takie proste.
        Zauwazylam tez (przy okazji pana, ktorego zona kocha innego zonatego), ze jego
        postawa jest podziwiana. A ja - w Waszym mniemaniu jestem ofiara a moj facet
        katem (co nie znaczy, ze uwazam, ze postepuje fair). Czyzby faceci naprawde z
        reguly byli tacy zli???
        Dlaczego jego podziwiacie a nade mna sie litujecie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka