nivea24
31.08.07, 01:32
2 miesiące temu zostałam napadnięta.W biały dzień, nikogo dookoła
kto by udzielił mi pomocy. Do tej pory nie wiem jakim cudem zdołałam
się wyrwać temu chłopakowi, szarpałam się z nim dobre 20 minut, na
szczęście nie doszło do najgorszego, czyli gwałtu. Sprawca został
złapany - powinnam spać spokojnie...Niestety...Po tym zdarzeniu
rzuciłam wszystko, wróciłam do kraju (sytuacja miała miejsce za
granicą), do rodzinnego domu, myślałam, że odnajdę tu spokój...Jest
coraz gorzej. Wariuję. W nocy boję się spać, czatuję, na wypadek
gdyby ktoś chciał się włamać do domu. Na ulicy oglądam się sto razy
za siebie, obserwuję każdego podejrzanego (według mnie) mężczyznę,
czy to w autobusie, czy w sklepie, kinie, gdziekolwiek, próbuję
odgadnąć który z nich jest potencjalnym napastnikiem. Wariuję, nie
daję sobie sama rady ze sobą, przestaję powoli wychodzić z domu,
zamykam się w sobie. Wiem, że sama sobie buduję klatkę, sama
wpakowuję do więzienia moich własnych lęków. Jak mam zmienić sposób
myslenia, przestać bać się, że za rogiem czai się coś strasznego i
stłumić w sobie przeczucie, że przydarzy mi się najgorsze? Jak
odzyskać życie, to z przed napadu??