Dodaj do ulubionych

Re: Jesteście zerami!

03.09.07, 17:52
fale, zyjesz w swiecie okrutnym. na podstawie kilku zlych doswiadczen wyrobilas
sobie poglad ze wszyscy ludzie to podle zera czyhajace jedynie na to aby
cynicznie wykorzystac twoja nieskalana dobroc.
mysle, ze dobierasz sobie - moze nieswiadomie - ludzi, ktorzy potwierdza twoje
przeswiadczenia.
martwi mnie, ze dajesz sobie prawo do osobistego wymierzania sprwiedliowsci
natych, ktorzy cie krzywdza. moze to lepsze niz autodestrukcja, ale i tak mi sie
nie podoba. zdajesz sie byc zdolna rozgrzeszac tylko sama siebie. jesli tak, to
nie miej prosze pretensji, ze inni cie nie rozumieja.
uwazam ze twoj sposob radzenia sobie ze swiatem jest smutny i ubogi.
widzisz tylko czarne i biale. gleboko wierzysz w swoj pesymistyczny swiatopoglad
i gotowa jestes zabijac w imie prawdy.
co do tego marcinKa - to taki zwyczajny, przecietny koles, z przecietnym
egoistycznym podejsciem do kwestii zwiazku. to, co propagujesz ty i shangri.la
to SUPEREROGACJA
Obserwuj wątek
    • szarylemur supererogacja 03.09.07, 17:53
      dobra, znow mnie wylogowalo, gdyz nie moglam sobie przypomniec nazwy
      supererogacja. zainteresowanym tematem polecam
      :www.kulturaihistoria.umcs.lublin.pl/archives/384
      • shangri.la Re: supererogacja 03.09.07, 18:07
        Możesz wyjaśnic ten termin, abym przynajmniej wiedziała o co mnie posądzasz?:)
        • szarylemur Re: supererogacja 03.09.07, 18:31
          link:www.psf.org.pl/publication.php?pid=267
          supererogacja - przekraczanie WZYW ogolniepojetych kanonow eteycznych, bycie
          nad-dobrym tak na chlopski rozum i te chwile czasu ktora wlasnie ucieka.
          poczytaj tam, shangri.lo, a ja przemysle ten temat w pracy i napisze w nocy, ok?
          pozdrawiam.
          ps: przyklad - jestes na lodce z druga osoba - lodka tonie ,masz jedna szlupe
          ratunkowa, znaczy jedna osoba moze sie uratowac - jesli wybierzesz ze to nie ty
          lecz ta druga osoba dostanie mozliwosc ratunku, wowczas wykraczasz poza ramy
          zwyklego czynu etycznego i wkraczasz w sfere supererogacji
          pozdrawiam
          • jan_stereo Re: supererogacja 03.09.07, 18:37
            szarylemur napisała:

            > ps: przyklad - jestes na lodce z druga osoba - lodka tonie ,masz
            jedna szlupe ratunkowa, znaczy jedna osoba moze sie uratowac - jesli
            wybierzesz ze to nie ty lecz ta druga osoba dostanie mozliwosc
            ratunku, wowczas wykraczasz poza ramy zwyklego czynu etycznego i
            wkraczasz w sfere supererogacji


            To sytuacji Shangrili raczej pasowaloby takie rozwiazanie, oboje z
            partnerem na lodce sie przekonuja,ze to ta druga strona powinna z
            szalupy skorzystac, w efekcie czego tona oboje zadowoleni, ze nie
            skorzystali z tej lodzi ratunkowej i ze na szczescie nie bylo
            drugiej :"))
            • shangri.la Re: supererogacja 03.09.07, 18:42
              Do mojej sytuacji pasował by taki scenariusz....mój partner widząc szalupę w zasiegu wzroku, wskakuje do niej natychmiat, rzucając na odchodne....."jesteś dzielną dziewczyną i tak sobie dasz radę!"

              Takich miewałam "partnerów" i tylko takich.
              • jan_stereo Re: supererogacja 03.09.07, 18:46
                shangri.la napisała:

                > Takich miewałam "partnerów" i tylko takich.

                Czyli lepiej zeby to oni mieli taka dziewczyne niz Ty takich
                chlopakow :"))
                • shangri.la Re: supererogacja 03.09.07, 18:58
                  jan_stereo napisał:

                  > shangri.la napisała:
                  >
                  > > Takich miewałam "partnerów" i tylko takich.
                  >
                  > Czyli lepiej zeby to oni mieli taka dziewczyne niz Ty takich
                  > chlopakow :"))

                  Żaden z nich nie miał nigdy powodów do narzekań.
                  Do tego stopnia, że na odchodne nawet nie byli w stanie wymyśleć jakiegoś sensownego uzasadnienia.
                  Wampir np za powód podał fakt, że kazałam swojemu synowi ubrać czapkę ,kiedy szedł na lodowisko( autentyczne!)
                  • jan_stereo Re: supererogacja 03.09.07, 21:03
                    shangri.la napisała:


                    > Żaden z nich nie miał nigdy powodów do narzekań.

                    Rozumiem, ze gdyby mieli powody do narzekan, to bylo by Ci lepiej ?

                    Moze Cie to dziwi jeszcze,mnie wcale, ale to co oferujesz to dla jednych za duzo, dla innych za malo, a dla jeszcze innych zupelnie nie to czego szukaja. Nie jestes idealna dla kazdego kogo uwazasz za dobrego partnera (przynajmniej na poczatku), mozliwe ze powinnas sie zainteresowac kims kto Ci nie podchodzi, tylko jakby Cie to zdziwilo gdyby on sie w Tobie zakochal, a Ty bys go niecierpiala, no i co potem,kto bylby winny ?
                    • shangri.la Re: supererogacja 03.09.07, 21:23
                      Janie.S., czy ja prosiłam o poradę w moich problemach z facetami?
                      Doceniam Twoją wiedzę i doświadczenie , a także niewątpliwą erudycję, ale nie oczekiwałam żadnej pomocy;)

                      Co by się stało, gdyby się zakochał ktoś, kto mi nie podchodzi?
                      Może i niejeden się zakochał, ale ja z nim się nie spotykałam, nie sypiałam, nie dotykałam nawet, nie całowałam, nie zapraszałam go do siebie do domu,nie przedstawiałam synowi, nie mówiąc o obietnicach, planach, wzajemnym wspieraniu , trzydziestu sms-ach dziennie i godzinnych rozmowach telefonicznych.
                      Wracamy do kwestii odpowiedzialności?:)
                      Taki wątek jest poniżej i ja już w nim się wypowiedziałam.
                      • jan_stereo Re: supererogacja 03.09.07, 21:32
                        Zle mnie odczytujesz, ja wcale ani nawet przez sekunde nie mialem zamiaru Ci doradzac,ja sie w ten sposob zwyczajnie wypytuje,buduje sobie podklad, nadaje kierunek w jakim chcialbym by rozmowa szla. To wszystko, majac sie przyznac bardzo szczerze, to nawet by mi sie nie chcialo wstawiac tu z doradzaniem Tobie, nie czuje sie odpowiedzialny za Ciebie zwyczajnie.
                        A czemu uwazasz, ze spotykanie sie wyznacza odpowiedzialnosc, a nie to czy sie ktos w Tobie zakochal, to co jest wazniejsze, niechciana milosc czy chciane sms-y ?
                        • shangri.la Re: supererogacja 03.09.07, 21:43
                          Wobec tego , przepraszam:)
                          Twój post odebrałam jako nieco impertynencki a zważywszy, że rzeczywiscie rady od nikogo nie oczekuję, był dla mnie zaskoczeniem.

                          Jedno spotkanie nawet po długiej znajomości wirtualnej nie wiąże się z żadna odpowiedzialnością, ponieważ może się okazać wielkim wzajemnym lub jednostronnym rozczarowaniem i głupcem jest ten , kto wówczas oczekuje fajerwerków.
                          Każde kolejne natomist to już dowód akceptacji, zanteresowania.
                          Każdy kolejny krok "gwałcenia" czyjejś intymności zarówno w sensie fizycznym, jak i psychicznym to coraz większa odpowiedzialność za tego człowieka, jego wrażenia i ewentualne uczucia , jakie wzbudzamy.
                          Dorzuć do tego wspomniane sms-y i rozmowy, dorzuć kompelmenty ochy, achy,garść obietnic i odrobinę wspólnych planów na przyszłość i jesteś na najlepszej drodze do miłości...
                          To chciałeś wiedzieć?:)))
                          • jan_stereo Re: supererogacja 03.09.07, 21:52
                            shangri.la napisała:


                            > Jedno spotkanie nawet po długiej znajomości wirtualnej nie wiąże się z żadna odpowiedzialnością, ponieważ może się okazać wielkim wzajemnym lub jednostronnym rozczarowaniem i głupcem jest ten , kto wówczas oczekuje fajerwerków.

                            Wlasnie na tym polega odpowiedzialnosc moja droga,kiedy przychodzi rozczarowanie,a Ty jej widac wolisz unikac,jest dla Ciebie ostatecznoscia, przed ktora sie przygotowujesz by nie nadeszla, owa selekcja i testami.

                            > Każde kolejne natomist to już dowód akceptacji, zanteresowania.
                            > Każdy kolejny krok "gwałcenia" czyjejś intymności zarówno w sensie >fizycznym, jak i psychicznym to coraz większa odpowiedzialność za >tego człowieka, jego wrażenia i ewentualne uczucia , jakie wzbudzamy.
                            > Dorzuć do tego wspomniane sms-y i rozmowy, dorzuć kompelmenty ochy, achy,garść obietnic i odrobinę wspólnych planów na przyszłość i jesteś na najlepszej drodze do miłości...

                            Takie sobie to co mi tu powyzej opisalas, nic nadzwyczajnego, jesli Ty sie na to lapiesz, to rozczarowanie Twe jest bardzo zrozumiale. Dla mnie to droga zupelnie w inna strone niz milosc, ale widac milosc ma wiele definicji.

                            > To chciałeś wiedzieć?:)))

                            Chcialem, sie tylko upewnic :"))

                            • shangri.la Re: supererogacja 03.09.07, 22:02
                              Zarzut niesprawiedliwy i krzywdzacy.Prowokujesz, ale Twój cel chyba rozmija się z moim, czyli wymianą poglądów, bo na każdym kroku usiłujesz mnie oceniać, klasyfkować.
                              Będzie jaśniej, jeśli powiem, że nigdy w życiu nie spotkałabym się po raz drugi z facetem, który by mi nie podszedł?
                              Czy to dziwne, że takiej samej postawy oczekuję od mężczyzn?

                              Teraz możesz mnie sobie oskarżać o brak odpowiedzialności itp
                              Idę spać.....:)

                              P.S. Od kilku dni zauważam Twoje wyrażne zainteresowanie dyskusją ze mną i dochodzi powoli do tego , że zaczynamy dominować to forum , a nie taka jest jego idea. Nie chciałabym, abyśmy się spotkali z zarzutem zanudzania innych swoimi potyczkami słownymi, ale Twoje zainteresowanie mnie intryguje, nie przeczę.
                              Co mam ja , czego nie masz Ty...?:)
                              • jan_stereo Re: supererogacja 03.09.07, 22:08
                                shangri.la napisała:

                                > Co mam ja , czego nie masz Ty...?:)

                                Moze to brutalnie zabrzmi,ale dopiero kilka dni temu zauwazylem, ze szybko odpowiadasz na posty, a ja nieznosze czekac dlugo na odpowiedzi, to jedyny powod. Pewnie jakbys klepala z 20-30 minut riposte to by sie na wymianie miedzy nami 2-3 postow skonczylo. No chyba ze temat bylby przeciekawy :"))

                                ps. ciesze sie ze idziesz psac, bo wlasnie mam ochote na 'Spirited Away' i tak ogladam naprzemiennie i rozmawiam z Toba.

                                Dobranoc ")
                                • shangri.la Re:Ale ściemniasz Janie S;) 03.09.07, 22:10
                                  ...pchły na noc:)
          • shangri.la Re: supererogacja Lemurku to nic innego jak.... 03.09.07, 19:53
            ....konfrontacja postawy altruistycznej z oportunistyczną.
            Altruiści byli , są i mam nadzieję , że będą . Nie trzeba im wymyślać żadnych nowomodnych określeń, bo i tak budzą szacunek i podziw tej egoistycznej, słabszej cześci ludzkości:)
            • synvilla Re: Pobijasz szczyty łgarstwa. 03.09.07, 20:10
              Pojęcia nie masz nic o altruizmie.


              ____________________
              Moja teza + Twoja antyteza= Synteza.
            • szarylemur Re: supererogacja Lemurku 04.09.07, 01:23
              oki, shangri.lo, zastapmy pojecie supererogacji nazwa altruizmu twardego
              (pl.wikipedia.org/wiki/Altruizm). czy naprawde uwazasz ze " poswiecanie
              sie dla innych bez mozliwosci otrzymania gratyfikacji mozna uznac za norme?
              owszem, altruizm budzi szacunek, ale PRZEKRACZA ramy zwyklej moralnosci. jest
              czyms ponad , idealem. czyn altrusityczny jest czynem chwalebnym, czyni z nas
              bohaterow.
              nie istnieje norma moralna nakazujaca nam stawiac dobro innych przed swoim wlasnym!
              zwiazek dwojga doroslych ludzi w normalnych warunkach oparty jest na
              partnerstwie, i tym wlasnie rozni sie od relacji rodzic - dziecko.
              zauwaz, ze dziewczyna poczatkowo zdawala sie - swoim zachowaniem - obiecywac
              zwykla relacje, nie sygnalizowala od poczatku powaznych problemow psychicznych,
              ktore zmusza jej partnera do przyjecia roli opiekuna. dlaczego ona nie
              powiedziala mu na jednej z pierwszych randek " sluchaj, ja mam naprawde ciezkie
              jazdy, a tym czego oczekuje od ciebie jest dawanie mi wsparcia"?
              "Działanie wykraczające ponad istniejące normy było zawsze jednym z
              najważniejszych ideałów chrześcijaństwa. Uważano, że w czynach tego rodzaju
              człowiek manifestuje wolę i zdolność do przekroczenia swej ludzkiej kondycji.
              Przekonanie to opierało się na przekonaniu, że człowiek doskonali się nie tylko
              w ten sposób, że stara się coraz lepiej spełniać zastane normy, lecz również w
              ten sposób, że doskonali same normy. Ma bowiem poczucie, że uznawana powszechnie
              moralność nie jest dość dobra dla osiągania zbawienia. Uważano też, że w
              uczynkach supererogacyjnych człowiek manifestuje swoją wolność. Czyniąc więcej
              niż to, co nakazane człowiek przyczynia się do rozszerzenia świadomości etycznej
              własnej i innych ludzi oraz do pogłębiania moralności. Ponadto zdobywa sobie
              szczególną zasługę w oczach Boga. " R. Pilat
              pieknie, ale NIE MA OBOWIAZKU, NIE MA NORMY MOWIACEJ ZE KAZDY Z NAS MA BYC BOHATEREM
              dlatego nie wolno Ci, shangri.lo mieszac z blotem tych, ktorzy nie dorastaja do
              piet TWOIM idealom. dlatego, ze to sa idealy. twoje idealy. a nie norma

              bardziej przyziemnie - uwazam , ze byloby dobrze dla tej dziewczyny gdyby facet
              stanala na wysokosci zadania i wygrzebal z siebie tyle cierpliwosci i milosci
              ile pomogloby jej odbudowac poczucie bezpieczenstwa. uwazam , ze poza porzadna
              terapia potrzebuje ona po prostu ciepla, zrozumienia.
              ale uwazam tez ze zwiazek w ktorej jedna strona zostaje zmuszona prosba i grozba
              do pomocy tej drugiej, jest falszem i nie ma szans na powodzenie.
              uwazam, ze ten chlopak nie dorasta do roli bohatera, a zostajac z nia z litosci,
              stanie sie jej katem.
              jemu brak wrazliwosci potrzebnej na zwiazek z ta dziewczyna.


              • synvilla Re: supererogacja. 04.09.07, 09:30
                Mądry i dojrzały tekst. Bardzo dojrzały.
                Jednak nie zgadzam się,że chłopakowi brak wrażliwości. Jak znam
                życie, to człowiek taki jest aż nadto wrażliwy.Powiedzmy sobie na
                wstępie:
                NIKt WRAŻLIWY NIE wytrzyma relacji z przmocowcem emocjonalnym, do
                tego kobietą niezrównoważoną.Zaden męzczyzna z taką kobietą nie nie
                będzie długo.
                A niewrażliwy jeszcze bardziej taką osobę "Zgnoi" o ile gorsze
                rzeczy sie nie wydarzą, na odpowiedz werbalnej agresji kobiety
                mezczyzni, jakże często reagują przemocą fizyczną.
                Do takiego stanu rzeczy nie doszło pomiędzy tymi dwojga, wiec
                chłopak jest wrażliwy. Tylko gdzieś prawdziwa wrazliwosc tej
                dziewczyny się zapodziała.O ile ją kiedykolwiek posiadała.
                W złych stanach psychicznych kiedy ktoś popada w głęboki smutek, a
                nawet jest na pograniczu z depresją, właśnie ta sama wrażliwość,
                która czlowieka spycha w doły jest motorem napędowym i umożliwia
                wyjscie z owych psychicznych dołków.
                Dlatego najgorsze przypadki chorób psychicznych, to wsród osób mało
                uczuciowo wrażliwych.
                Taki jak wpadnie w dołek to latami sie z niego wyciąga.
                • szarylemur Re: supererogacja. 04.09.07, 14:09
                  synvilla napisała:
                  NIKt WRAŻLIWY NIE wytrzyma relacji z przmocowcem emocjonalnym, do
                  > tego kobietą niezrównoważoną.Zaden męzczyzna z taką kobietą nie nie
                  > będzie długo.
                  > A niewrażliwy jeszcze bardziej taką osobę "Zgnoi" o ile gorsze
                  > rzeczy sie nie wydarzą, na odpowiedz werbalnej agresji kobiety
                  > mezczyzni, jakże często reagują przemocą fizyczną.

                  no, i wlasnie dlatego mysle ze jesli chlopak nie portafi sie odnalezc w takiej
                  relacji, powinien odejsc.
                  jesli nie jest w stanie kompletnie sie jej poswiecic - powinien odejsc. bo ona
                  tego pragnie, nic mniej jej nie zadowoli.
                  w przypadku mniej eksteremalnym, wystarczyloby moze aby namowil ja na terapie.
                  nie podoba mi sie natomiast ze chlopak neguje mozliwosci rozwoju tej dziewczyny.
                  nie ma do tego prawa, dlatego uzywajac slownika fal morskich "niech lepiej sie
                  odwali"
        • szarylemur Re: supererogacja 03.09.07, 18:32
          i jeszcze jedno - ty sama mozesz zyc w mysl wzorcow etyki suererogatywnej,
          natomiast nie wolno ci wymagac od innych aby tak psotepowali.
    • fale_morskie Re: Jesteście zerami! 03.09.07, 19:12
      Wiele mam doświadczeń, wiele widziałam. Ja nie jestem dobra. Jestem
      zimna. Wszystko zimno oceniam. Skoro, ja jestem uczciwa wobec
      innych, mam prawo żądać tego samego. Czemu wszyscy czepiają się
      mnie, bo chcę się zemścić, ale moich katów mało nie zjedzą z
      podziwu? Dlaczego mam być Bogiem i wybaczać? Może, ktoś wcześniej
      powinien się zastanowić, a nie wyrządzać mi krzywdę? Ja się pilnuję.
      Jakoś nie obiecuję tego, czego nie spełnię. Jeśli się komuś nie
      podobam, to niech się ode mnie odwali.
      • fale_morskie Re: Jesteście zerami! 03.09.07, 19:17
        I jeszcze jedno. Ja zawsze mówię każdemu, z kim mam kontak, że żądam
        uczciwości. Jeśli się nie podoba - niech ucieka. Ale, są tacy, co
        składają obietnice, tylko po to, aby wykorzystać. Skoro, ktoś chce
        być katem, niech nim będzie, ale niech nie napadają na dziewczynę,
        która ledwo żyje, że kogoś szantażuje. Szmata będzie udawać, że
        wszystko jest super i inni się będą cieszyć, ale szczerzy ludzie
        walą wprost, że nie chcą żyć i tyle. I trzeba się liczyć z tym, że
        ofiara się może zbuntować i nie da sobą pomiatać. I ma rację.
        • shangri.la Re: Jesteście zerami! 03.09.07, 19:20
          Masz całkowitą rację, Fale i ja zgadzam się z Toba, ale po świecie chodzą różni ludzie....miernoty też.
          Dla każdego jest miejsce pod słońcem, ale nie musimy się wzajemnie zjadać.
        • szarylemur Re: Jesteście zerami! 04.09.07, 00:34
          fale_morskie napisała:
          "
          > (...) niech nie napadają na dziewczynę,
          > która ledwo żyje, że kogoś szantażuje. Szmata będzie udawać, że
          > wszystko jest super i inni się będą cieszyć, ale szczerzy ludzie
          > walą wprost, że nie chcą żyć i tyle. "
          osobiscie nie napadam na te dziewczyne. daleka jestem tez od stwierdzenia,ze
          ktos kto trzyma fason jest " szmata".



          • fale_morskie Re: Jesteście zerami! 04.09.07, 01:30
            Napadanie na dziewczynę, polegało na tym, że ona zwyczajnie cierpi,
            ale nie kryje się z tym, więc została uznana za szantażystkę.
            A, co do reszty, to kto powiedział, że jak się teraz komuś pomoże,
            to później, ta osoba się nie odwdzięczy?
            • szarylemur Re: Jesteście zerami! 04.09.07, 02:05
              ale wlasnie o to w altruizmie twardym - o to ze poswiecasz dla drugiego
              czlowieka wlasne cele ZE SWIADOMOSCIA ZE TA OSOBA NIC NIE JEST CI WINNA. nawet
              na dzieki, nawet na usmiech nie masz prawa liczyc.

              dziewczyna cierpi teraz, i teraz sie z tym nie kryje, lecz wczesniej sprawiala -
              wg slow marcinKa - wrazenie osoby " cieplej i pogodnej ".
              taka ja wybral, a nie wiecznie niepocieszona. i wierz mi, nie ma nic do jej
              niepocieszenia, chodzi tylko o to, ze mozna powiedziec ze ona zmienila sie w
              swoj cien na trwale. ( wyczytalam to w poscie marcink23)
              a co do szantazu - coz, ona mowi to co mowi, ale czy to trudne wyobrazic sobie w
              jaki sposb obciaza to psychike tego, z ktorym jest?

              • fale_morskie Re: Jesteście zerami! 04.09.07, 02:15
                Ludzie, wchodzący w trwałe relacje, zdają sobie sprawę, że nie
                zawsze może być kolorowo. I powinni, od razu, powiedzieć sobie,
                czego oczekują.
                Np. ktoś mówi, że jest czyimś przyjacielem (jakiegoś, wesołego
                człowieka), ale gdyby ten człowiek, nagle zachorował na depresję, to
                by przestał się z nim przyjaźnić. To oznacza, że nie jest
                przyjacielem, tylko zwykłym kolegom. Tylko dobrze, kiedy od razu o
                tym mówi, a nie druga strona cieczy się, że ma wsparcie a tu nic.
                Łatwo być z kimś, kiedy jest dobrze. I, jeśli sie na to tylko liczy,
                to trzeba mówić od początku: "Jestem z tobą, bo jesteś ciągle, jak
                na haju. Ale, jak będziesz smutna, to odejdę" - wtedy, ok. Szcerość,
                przede wszystkim.
                • szarylemur Re: Jesteście zerami! 04.09.07, 03:28
                  marcink_23 napisal:
                  "Moja partnerka na
                  początku wydawała się ciepłą, pogodną dziewczyną. Kiedy ją lepiej
                  poznałem okazało się, że ma ogromne problemy egzystencjalne. ...I to nie jest
                  taki stan jak
                  ma większosc kobiet - od czasu do czasu sobie popłacze i jest OK.
                  Tak jak napisalem w tytule - męczy ją życie."
                  czy to cos zmienia?
                  • fale_morskie Re: Jesteście zerami! 04.09.07, 03:36
                    szarylemur napisała:

                    > marcink_23 napisal:
                    > "Moja partnerka na
                    > początku wydawała się ciepłą, pogodną dziewczyną. Kiedy ją lepiej
                    > poznałem okazało się, że ma ogromne problemy egzystencjalne. ...I
                    to nie jest
                    > taki stan jak
                    > ma większosc kobiet - od czasu do czasu sobie popłacze i jest OK.
                    > Tak jak napisalem w tytule - męczy ją życie."
                    > czy to cos zmienia?

                    A co ma zmieniać? Ona ma depresję a nie jakąś tam chandrę. On szukał
                    kochanki i zrobił jej nadzieję, bo nie był z nią szczery. Jak, ktoś
                    nie umie byc oparciem dla kogoś, to się nie pcha w poważne związki.
                    Przecież to logiczne.
                    Ona cierpiała sama. Co innego, gdyby była męską bokserką i
                    rzeczywiście, wyżywała się na nim.
                    To jest tak: np. małżeństwo żyje szczęśliwie, oczekują dziecka i ona
                    poroniła; ma depresję; on lepiej to znosi i ma dosyć tego, że to nie
                    jest już ta sama kobieta i odchodzi. A przysięgał miłość! Po kiego
                    grzyba? Miłość jest wtedy, gdy się jest na dobre i na złe, ale
                    widzę, że ciężko to zrozumieć.
                    • szarylemur Re: Jesteście zerami! 04.09.07, 03:38
                      ale wczesniej mowilas o szczerosci. nie wydaje ci sie, ze ta dziewczyna powinna
                      - dla dobra obu stron - poinformowac chlopaka o swoich dolach?
                      • fale_morskie Re: Jesteście zerami! 04.09.07, 03:48
                        szarylemur napisała:

                        > ale wczesniej mowilas o szczerosci. nie wydaje ci sie, ze ta
                        dziewczyna powinn
                        > a
                        > - dla dobra obu stron - poinformowac chlopaka o swoich dolach?

                        Nie wiem, jak to było z nimi. Ale, czasem, ktoś nie powie czegoś,
                        dopóki się nie spyta o to.
                        Osobom, które uważają, że są takie święte i idealne, wydaje się, iż
                        osoby 'inne' chwalą się tą 'innością' i robią z siebie fałszywe
                        ofiary. W rzeczywistości, często jest to dla nich normalne, np. ja
                        nie wale do każdego, że mam depresję (i tu, cała historia); jestem
                        lesbijką; interesuję się... - tak, jak inni, nie mówią o sobie,
                        zwłaszcza, jeśli to nie pasuje do tematu.
                        Ja, dopiero się nauczyłam, że ludziom wyrywnym do obietnic, trzeba
                        wszystko wyłożyć i uświadomić ich, na co się decydują. A, jak nie
                        potrafili się zachować i CELOWO stawali się katami - to sami sobie
                        zaszkodzili.
                        A, jeśli było tak, że chłopak nic jeszcze nie obiecał i nagle
                        zobaczył, że ona cierpi - mógł odejść. Ta dziewczyna, to żywa
                        istota - nie można sobie próbować: pomogę czy nie. Tylko ją zdołował.
                        • szarylemur Re: Jesteście zerami! 04.09.07, 04:05
                          fale_morskie napisała:
                          Nie wiem, jak to było z nimi. Ale, czasem, ktoś nie powie czegoś,
                          > dopóki się nie spyta o to.
                          wiec jesli nie mowia, zatajaja prawde ktora moglaby odstraszyc, to chyba nie
                          powinny miec pretensji ze cala relacja trwa w zawieszeniu, jest niejasna i krucha?
                          od jednej strony wymagasz deklaracji na cale zycie a drugiej przyznajesz prawo
                          do stopniowego odkrywania sie?
                          • fale_morskie Re: Jesteście zerami! 04.09.07, 11:36
                            szarylemur napisała:

                            > fale_morskie napisała:
                            > Nie wiem, jak to było z nimi. Ale, czasem, ktoś nie powie czegoś,
                            > > dopóki się nie spyta o to.
                            > wiec jesli nie mowia, zatajaja prawde ktora moglaby odstraszyc, to
                            chyba nie
                            > powinny miec pretensji ze cala relacja trwa w zawieszeniu, jest
                            niejasna i kruc
                            > ha?
                            > od jednej strony wymagasz deklaracji na cale zycie a drugiej
                            przyznajesz prawo
                            > do stopniowego odkrywania sie?

                            Nie o to chodzi. Jeżeli, ktoś stwierdza, że kocha, to nie powinien
                            mówić tego, do przelotnej kochanki. On, w którymś momencie, popełnił
                            błąd. Albo na początku, albo potem, kiedy już wszystko wiedział i
                            nie odszedł.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka