Dodaj do ulubionych

jak pomoc?

03.10.07, 10:14
Witam,
bliska mi osoba kilka dni temu probowala popelnic samobojstwo; teraz twierdzi,
ze juz na pewno tego nie zrobi ale ja nie umiem w to uwierzyc. Widze, ze jest
zle - nie wiem czemu akurat teraz padla ta decyzja - mam wrazenie ze niezbyt
chce ze mna o tym rozmawiac a wiem ze jestem jedyna osoba ktorej cokolwiek
powie. Prosilam by poszedl do psychologa ale on kompletnie ignoruje moje
prosby. Nie wiem jak powinnam sie zachowywac, czuje sie za niego poniekad
odpowiedzialna, bede miala straszne poczucie winy jesli cos sobie zrobi no i
niesamowicie zal mi patrzec jak cierpi. Jest to osoba z problemami i moim
zdaniem potrzebuje czyjejs pomocy.
Co ja moge zrobic? Jak sie zachwowywac?!
Obserwuj wątek
    • uwielbiam_ale Re: jak pomoc? 03.10.07, 10:16
      Jak prawdziwa dama
    • fale_morskie Re: jak pomoc? 03.10.07, 15:12
      Z jakiego powodu ta osoba cierpi?
      Nie zmuszaj jej do niczego. Spytaj, jak jej pomóc a jak odpowie, to
      zrób to, o co poprosi. Z osobistego doświadczenia wiem, że są ludzie
      z depresją, którym pomóc nie można, ale można ich podtrzymywać na
      duchu. Wszystko ma swoją przyczynę i niektórych rzeczy nie da się
      zlikwidować. Nawet, jeśli ktoś cierpi, nie musi myśleć o
      samobójstwie.
      • vinca Re: jak pomoc? 03.10.07, 23:37
        Z jakiego powodu cierpi? Z wielu:/ Smierc bliskiej osoby, orientacja seksualna,
        ryzyko choroby, i inne.
        Rozmawialam z nim dzisiaj, pytalam co moge zrobic; poprosil bym razem z nim
        rzucila palenie:) Tak wiec rzucamy, ale jeszcze nie teraz:)
        Dzieki za podpowiedz. Mam nadzieje, ze jakos to wszystko wytrzyma.
        • psychoguru Musisz bardzo uwazac 04.10.07, 19:26
          vinca napisała:

          > Z jakiego powodu cierpi? Z wielu:/ Smierc
          bliskiej osoby, orientacja seksualna,
          > ryzyko choroby, i inne.

          To wszystk nie jest wystarczajace dla prob
          samobojczych. Najczesciej powodem sa mniej lub
          bardziej ukryte problemy psychiczne czyli
          zaklocenia w dzialaniu mozgu.

          > Rozmawialam z nim dzisiaj, pytalam co moge
          zrobic; poprosil bym razem z nim
          > rzucila palenie:) Tak wiec rzucamy, ale
          jeszcze nie teraz:)

          Musisz z tym bardzo uwazac zeby nie wpasc w
          pulapke szantazu typu "jak nie zrobisz .... to
          skoncze ze soba". Czesc samobojcow to psychiczni
          mordercy: zdaja sobie dokladnie sprawe z tego ze
          to nie oni tylko zywi beda naprawde cierpiec i
          perfidnie urzadzaja tak by ich cierpienie bylo
          jak najwieksze. Dlatego uciekaja sie do szantazu
          a potrafia jeszcze list zostawic w ktorych
          obarczaja zywych calkowita wina.

          Zeby sie nie dac wpedzic w taki gnoj najlepiej
          byloby gdybys nie sprawiala wrazenia ze jestes
          zbytnio zaszokowana i cierpisz przez to co robi.

          Na jego propozycje typu "razem rzucamy palenie"
          reaguj z usmiechem "super, a ty wybierzesz sie
          do psychiatry". Jedyne co mozna probowac robic
          to popychac taka osobe do psychiatry.
          • m-i-l-v-a Re: Musisz bardzo uwazac 04.10.07, 20:02


            Tak to prawda. Musisz bardzo uważać. Bardzo łatwo wpaść w taką pułapkę. Każda
            nieakceptowane przez niego zachowanie , każda decyja może być przyczyną
            ostentacyjnego "wieszania pętli", a w podtekście informacji: "Jak tak zrobisz,
            to ja ze sobą skończę i to będzie twoja wina, nigdy o tym nie zapomnisz".
            Najgorsze jest to, ze nigdy nie wiadomo (przynajmniej na początku) czy to
            szantaż czy choroba. Pewne jest natomiast, że bardziej cierpi otoczenie
            "niedoszłego samobójcy", niż on sam. Tak naprawdę to jego bliscy są ofiarami,
            żyją w panice, zaczynają zachowywać się tak, żeby przypadkiem nie "nadepnąć na
            odcisk". A aktor samobójca widzi, że to dobra metoda, która pozwala mu wiele
            osiągnąć.
            Kiedy kończy się cały koszmar?
            Dopiero wtedy, gdy wyraźnie wyartykułujemy: "Proszę chcesz to się powieś. To
            jest Twoje życie i Twoja sprawa. Ja uszanuję Twoją decyzję"

            • fale_morskie Re: Musisz bardzo uwazac 04.10.07, 20:20
              Przesadzacie trochę. To normalne, że bliscy się przejmują i to
              okazują. Jakby nie okazywali, to cierpiący ma prawo pomyśleć, że
              mają go głęboko...
              Jeżeli, ktoś cierpi, np. z powodu straty bliskiej osoby, to jest to
              powód do popełnienia samobójstwa - w ramach zabicia bólu.
              Jeśli, ktoś faktycznie byłby winny cierpieniu, to samobójca ma prawo
              oskarżyć go w liście. Jeżeli, ktoś obiecał pomóc a zostawił w
              potrzebie - też jest winny.
              I takie dwie sytuacje:

              I. A chce rzucić palenie i uznaje, że z kimś łatwiej, więc namawia
              B do tego samego. B się nie zgadza, dlatego A zaczyna: "Jak tego nie
              zrobisz, to..." - to jest szantaż.

              II. A kocha B. B pali papierosy, czy sobie szkodzi. A nie chce żyć
              bez B, więc też pali, aby skracać sobie życie. Wie, że nie zmusi B
              do rzucenia nałogu. I nie ma obowiązku ukrywać, że z jakiego powodu
              to robi (tabu prowadzi do frustracji) - to jest miłość.

              Dla osób, które są w takiej lub podobnej sytuacji: jeśli, ktoś się
              niszczy z naszego powodu, nie musimy się czuć winni - takiej osobie
              będzie lepiej, nawet jak umrze, niż miałaby żyć bez nas.

              Z tego co pamiętam, ten facet nie szantażował, tylko zaproponował.
              • m-i-l-v-a Re: Musisz bardzo uwazac 04.10.07, 20:38
                fale_morskie napisała:

                > Przesadzacie trochę. To normalne, że bliscy się przejmują i to
                > okazują. Jakby nie okazywali, to cierpiący ma prawo pomyśleć, że
                > mają go głęboko...

                Tak to prawda.... i dlatego, że bardzo się przejmują biorą taka deklarację
                całkiem serio, z tego tez powodu dają sie szantażować, czasami przez długie lata
                i często to właśnie oni " chętnie strzeliliby sobie w łeb", żeby przerwać ten
                koszmar.

                Ja po prostu ostrzegam przed taką ewentualnością, a nie stwierdzam, że w tym
                wypadku tak będzie (oby nie). Mam nadzieję, że to chwilowe załamanie psychiczne,
                a może chęć zwrócenia na siebie uwagi wynikajacy z jakiejś chwilowej (mam
                nadzieję ) słabości.
                Dobrze wiem ,jakie spustoszenie w psychice bliskich może spowodować taki
                szantaż, dlatego zwyczajnie przed nim ostrzegam. Niedoszły samobójca cierpi
                mniej, bo Zna swoje prawdziwe plany, wie do czego może się posunąć. Bliscy nigdy
                tego nie wiedzą, zawsze myślą, ze stanie się najgorsze, dlatego tak naprawdę to
                oni cierpią i czasem latami tkwią w takim chorym układzie.
                Poza tym myśli samobójcze są zbyt poważną sprawą, żeby je zaszufladkować,
                dlatego tego nie zrobiłam.

                Po prostu wiem jak to wszystko boli i chcę tego komuś oszczędzić.
                • fale_morskie Re: Musisz bardzo uwazac 04.10.07, 21:00
                  Jest też tak, że ludzie oskarżają o coś samobójcę, bo chcą się
                  pozbyć kłopotu, np. ci, którzy obiecują przyjaźń, kiedy jest dobrze
                  a potem mają pretensje, jak ktoś potrzebuje pomocy. Jeżeli, w takim
                  przypadku, samobójca zostawi list, w którym pisze, że
                  m.in. "przyjaciel" był winny - to ma rację i chwała mu za to, że
                  napiętnował oszusta.
                  • fale_morskie Re: Musisz bardzo uwazac 04.10.07, 21:02
                    Dla mnie osobiście (i dla większości), gdybym chciała się zabić, to
                    mówiłabym to w celach informacyjnych (żadnego szantażu). Gdyby ktoś
                    był winny, to konkretnie bym tę osobę wskazywała i mówiła za co jest
                    winna.
                    • m-i-l-v-a Re: Musisz bardzo uwazac 04.10.07, 21:19
                      A ja gdybym chciała to zrobić, po prostu bym to zrobiła nie informując o tym
                      nikogo- sami by się pewnie dowiedzieli. Po co katować jeszcze kogoś, tym, ze
                      sami chcemy się unicestwić. I tak cierpieliby Ci , którzy kochają (dlatego
                      nigdy świadomie nie wyrządziłabym im takiej krzywdy). Kogo miałabym dodatkowo
                      ukarać swoim odejściem, listami, pretensjami? Przecież o tym można rozmawiać za
                      życia, a nie krzyczeć z zaświatów. Takie kategoryczne rozwiązanie sprawy, z
                      listem pożegnalnym -"Słodka zemsta z zaświatów"- to by Ci naprawdę dało
                      satysfakcję? Rozmowa daje każdej stronie możliwość naprawienia ewentualnych
                      błędów, a takie ostateczne rozwiązanie, niestety nie. Nigdy nikogo aż tak nie
                      nienawidziłam, żeby go w ten sposób chcieć ukarać. Trudno mi zrozumieć ludzi,
                      którzy myślą inaczej (na ten temat oczywiście)
                      • fale_morskie Re: Musisz bardzo uwazac 05.10.07, 01:32
                        m-i-l-v-a napisała:

                        > A ja gdybym chciała to zrobić, po prostu bym to zrobiła nie
                        informując o tym
                        > nikogo- sami by się pewnie dowiedzieli. Po co katować jeszcze
                        kogoś, tym, ze
                        > sami chcemy się unicestwić. I tak cierpieliby Ci , którzy kochają
                        (dlatego
                        > nigdy świadomie nie wyrządziłabym im takiej krzywdy). Kogo
                        miałabym dodatkowo
                        > ukarać swoim odejściem, listami, pretensjami? Przecież o tym można
                        rozmawiać za
                        > życia, a nie krzyczeć z zaświatów. Takie kategoryczne rozwiązanie
                        sprawy, z
                        > listem pożegnalnym -"Słodka zemsta z zaświatów"- to by Ci naprawdę
                        dało
                        > satysfakcję? Rozmowa daje każdej stronie możliwość naprawienia
                        ewentualnych
                        > błędów, a takie ostateczne rozwiązanie, niestety nie. Nigdy nikogo
                        aż tak nie
                        > nienawidziłam, żeby go w ten sposób chcieć ukarać. Trudno mi
                        zrozumieć ludzi,
                        > którzy myślą inaczej (na ten temat oczywiście)

                        Nie z każdym da się porozmawiać, bo są tacy, co skrzywdzą i
                        uciekają. Czasem, rozmowa też nic nie da, chociaż się próbowało.
                        Mówienie o tym, to tylko informacja, że jest nam źle. Ja uważam, że
                        jeśli chcemy się naprawdę zemścić na kimś, to nie musimy się zabijać
                        (są lepsze sposoby) a sam fakt, że żyjemy jest bolesny dla oprawcy :)
                        Ale, niektórzy już nie wytrzymują i mają prawo o tym mówić.
                        • m-i-l-v-a Re: Musisz bardzo uwazac 05.10.07, 09:14
                          ".... bo są tacy, co skrzywdzą i uciekają".
                          ....Taka sytuację uznałbym za szczyt marzeń. Oprawca schodzi z oczu, nie znęca
                          się , a ja mogę cieszyć się poczuciem bezpieczeństwa (fizycznego), spokojem,
                          mogę żyć swoim życiem.
                          ... gorzej, gdy krzywdzą i nie uciekają.

                          "Jeżeli chcemy się naprawdę zemścić, nie musimy sie zabijać...."

                          Zemsty nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem. wydaje mi się, ze zaprzestanie
                          krzywdzenia byłoby dla mnie wystarczającym powodem, żeby wybaczyć. Wybaczyć -
                          nie zapomnieć!. Zemsta nie dałaby mi żadnej satysfakcji.

                          "Ale niektórzy już nie wytrzymują i mają prawo o tym mówić"

                          To jak najbardziej rozumiem. Uważam, ze takie mówienie jest tak naprawdę
                          krzykiem rozpaczy, wołaniem o pomoc.... i tę pomoc można komuś takiemu dać.
                          Gorzej, jezeli ktoś nie sygnalizuje, że już nie może wytrzymać, a nawet
                          bagatelizuje problem, bo to może być dla uśpienia czujności innych. W takim
                          wypadku można nie zdążyć z pomocą.
                    • psychoguru Re: Musisz bardzo uwazac 04.10.07, 21:21
                      fale_morskie napisała:

                      > Dla mnie osobiście (i dla większości), gdybym
                      chciała się zabić, to
                      > mówiłabym to w celach informacyjnych (żadnego
                      szantażu).

                      Ogromna wiekszosc kandydatow na samobojcow
                      wysyla sygnaly do otoczenia. Sa to ogolnie
                      sygnaly swiadczace o obnizonej checi do zycia:
                      od "zycie jest bez sensu" do "ja sie chyba
                      zabije". Jesli takie sygnaly sie powtarzaja
                      tojedyna wlasciwa odpowiedzia jest "czy masz juz
                      umowiona wizyte u psychiatry?"

                      >Gdyby ktoś
                      > był winny, to konkretnie bym tę osobę
                      wskazywała i mówiła za co jest
                      > winna.

                      To jest chorobliwie chore rozumowanie. Nikt z
                      zewnatrz nie jest winny za to ktos popelnil
                      samobojstwo. Dlatego ze pomiedzy jakas wina a
                      smobojstwem jest jeszcze proces zaklocenia
                      dzialalnosci mozgu i czas na pomoc lekarska.

                      Jest to mniej wiecej taka sama sprawa jak np. w
                      przypadku alkoholizmu. Alkoholik moze sobie
                      winic kogo chce za to ze jest alkoholikiem. Nie
                      zmienia tofakt ze alkoholizm jest wynikiem
                      dzialania jego mozgu i bylo ogromnie duzo
                      mozliwosci poddania sie leczeniu. Wiec w koncu
                      alkoholik jest tylko i wylacznie sam sobie
                      winien.
              • psychoguru Re: Musisz bardzo uwazac 04.10.07, 21:07
                fale_morskie napisała:

                > Przesadzacie trochę. To normalne, że bliscy
                się przejmują i to
                > okazują. Jakby nie okazywali, to cierpiący ma
                prawo pomyśleć, że
                > mają go głęboko...
                > Jeżeli, ktoś cierpi, np. z powodu straty
                bliskiej osoby, to jest to
                > powód do popełnienia samobójstwa - w ramach
                zabicia bólu.

                To sie nie zdarza u zdrowych ludzi. Najpierw
                ludzie maja problemy psychiczne a pozniej robia
                rozne rzeczy. W miedzyczasie moga znalezc sie u
                psychiatry.

                > Jeśli, ktoś faktycznie byłby winny cierpieniu,
                to samobójca ma prawo
                > oskarżyć go w liście. Jeżeli, ktoś obiecał
                pomóc a zostawił w
                > potrzebie - też jest winny.

                To co tu wypisalas jest niezwykle szkodliwe,
                wrecz karygodne jesli ktos by z tego skorzystal.

                Ktos obiecal pomoc komus zeby nie popelnil
                samobojstwa??? To jest piramidalna bzdura, tak
                jak by ktos obiecal komus ze go wyleczy z raka.
                Osoba o tendencjach samobojczych musi znalezc
                sie u psychiatry a otoczenie moze pomagac tak
                jak sie pomaga po operacji, przez wspomaganie,
                ale nigdy nie moze zastapic lekarza.

                Jeszcze bardziej bzdurne jest stwierdzenie ze
                samobojca ma prawo oskarzac kogos kto spowodowal
                jego cierpienie ze jest winny. Od cierpienia do
                samobojstwa jest daleka droga ktora wiedzie
                przez zaburzenia psychiczne. To samobojca jest
                sam sobie winien ze nie znalazl sie u psychiatry.
                Otoczenie moze byc winne tylko w tym zakresie
                jesli nie wywieralo presji na podjecie leczenia
                ale dosc czesto sie zdarza ze delikwent nie chce
                sie leczyc, wtedy otoczenie nie ponosi
                absolutnie zadnej winy a listy sa tylko wyrazem
                choroby delikwenta.

                > Z tego co pamiętam, ten facet nie szantażował,
                tylko zaproponował.
                >

                Nie dostrzegasz sytuacji w calosci. Niedlugo po
                nieudanej probie samobojczej facet proponuje
                wspolne rzucanie palenia. Te dwie sprawy
                wygladaja na zupelnie niezwiazane ale to moga
                byc pozory. Bardzo czesto jest tak ze po
                pierwszej probie pozornie wszystko wrocilo do
                normy, delikwent robi wrazenie lepsze niz
                przedtem i usiluje zatrzec ta sprawe. Tymczasem
                proces depresyjny toczy sie nadal i za jakis
                czas nastepuje nowy atak, jeszcze wiekszy dolek
                i byc moze udana proba. Dlatego rozsadne
                otoczenie nie zostawi tej sprawy tylko bedzie
                nalegalo by ten czlowiek poddal sie leczeniu.
                Tym bardziej ze w tym przypadku ma on rozne
                potezne problemy.

                Dlatego nie zaszkodzi lekki "szantaz" w
                rodzaju "rzucamy razem palenie a ty idziesz do
                psychiatry".
                • fale_morskie Re: psychoguru 05.10.07, 01:40
                  Skąd bierzesz takie rzeczy? Nie jest takie trudne zrozumienie, że
                  człowiek chce się zabić, bo cierpi - trzeba odrobiny empatii. A
                  bliscy są po to, aby pomagać, czyli być z kimś, pocieszać, itp. -
                  większość olewa problem i czeka, aż temu przejdzie i pójdą na
                  imprezę.
                  Jeśli, ktoś jest winny, nie należy go kryć i można żądać
                  zadośćuczynienia. Kiedy, morderca zabija niewinną ofiarę, też za to
                  odpowiada.
                  Nie wszystkim pomoże psycholog (psychiatra od ćpunów, tym bardziej) -
                  ból jest w duszy a od wspierania są bliscy. Osoba, która zna
                  prawdziwą psychikę człowieka, może jedynie coś tam doradzić.
                  • vinca Re: psychoguru 05.10.07, 08:04
                    Dzieki za dyskusje - przyznaje, ze daje od myslenia.

                    Nie sadze by mnie szantazowal - to cudowny czlowiek, wiem ze mnei kocha i
                    naprawde nie sadze by posunal sie do czegos takiego. Ja po prostu spytalam co
                    moge dla niego zrobic, i on zaproponowal akurat to bo sam ma z paleniem problem
                    (nalogowy palacz od wielu lat, rzucil pare lat temu i doslownie kilka tygodni
                    temu znowu do tego wrocil).

                    Jesli chodzi o sygnaly ostrzegawcze to trudno bylo mi je wychwycic bo od dobrych
                    paru miesiecy oboje nie jestesmy w najlepszej kondycji psychicznej i w zasadzie
                    caly czas rozmawialismy o smierci, samobojstwie ale zaznaczam ze w zdecydowanej
                    wiekszosci byly to zarty polegajace na popychaniu sie na jezdni, albo w gorach
                    nad skrajem przepasci; naprawde uwazalismy to za swietny powod do wyglupow -
                    moze ostatnio on rzeczywiscie troche czesciej poruszal temat tego "jakby to
                    latwo mozna bylo zrobic np. po prostu sie potykajac na trudnym szlaku w gorach"
                    itp ale dopiero teraz to widze...

                    Ostatnio mialam wrazenie wrecz ze jest z nim jakby lepiej - na pozor nikt by nie
                    wpadl na to, ze on cos takiego planuje. Teraz jest to samo - kiedy sie z nim
                    widze zachowuje sie zupelnie pozytywnie, robi wrazenie jakby byl w dobrym
                    nastroju wrecz; ale potem wieczorem dostaje smsy ze musi odbic sie od dna, ze to
                    jego wina, ze nie radzi sobie z zyciem. Tylko, ze kiedy probuje pociagnac temat
                    on sie wycofuje.
                    Na psychologa caly czas go namawiam, ale bezskutecznie.
                    Ktos wyzej napisal, ze potencjalny samobojca jest w lepszej sytuacji bo zna
                    swoje plany i on o nich decyduje - calkowicie sie z tym zgadzam; mnie wykancza
                    niepewnosc i bezsilnosc - ja po prostu nie wiem co mu strzeli do glowy...
                    • kawka41 Re: psychoguru 05.10.07, 10:27
                      Moze być w depresji. W tej chorobie jest własnie tak ze nie musi być
                      cały czas tragicznie ale sa huśtawki nastroju.Udaje sie uzyskać
                      dobry nastrój i wtedy jest sie takim jak zazwyczj sie było, wtedy
                      sie mobilizuje i wydaje sie ze nigdy juz nie wróci do tych mysli i
                      nastroji, które jeszcze przed chwila miał. A to gózik prawda , te
                      myśli negatywne same przychodzą do głowy i to często nagle i
                      niespodziewanie, niczym nie wywołane... Jesli taki stan trwa długo
                      to potrzebny jest psychiatra - zresztą lekarz jak kazdy inny-
                      przepisze leki ponieważ trzeba naprawić pewien obszar w mózgu
                      (farmakologicznie) odpowiedzialny za nastrój , chęć do zycia i
                      energię życiową. Tak mu to tłumacz i przekonuj delikatnie , z
                      troską . Ewentualnie podrzuć do przeczytania jakies broszurki lub
                      Ksiazki na temat depresji.Niech przeczyta ale bez odpytywania z
                      lektury , moze porowna swoje objawy i sie zdecyduje.Zrozumienie
                      problemu a pózniej wizyta u lekarza sprawia ogromna ulge i
                      jednoczesnie uswiadamia sie sobie ze dorazne poprawianie sobie
                      nastroju poprzez tylko mile zdarzenia nie wystarcza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka