Dodaj do ulubionych

Związek-niezwiązek o co chodzi?

24.10.07, 18:51
Może ktoś to rozszyfruje bo ja już zgłupiałam. Od 2 miesięcy spotykam się z
facetem. Jesteśmy w takim zawieszeniu, nie wiadomo kim dla siebie, jeszcze nie
w związku a na pewno kimś więcej niż przyjaciółmi, kims bardzo bliskim.
Zaczęłiśmy się spotykac z myślą aby coś z tego było. No i tak to się wlecze.
Spotykamy się za rzadko bo on nie ma za bardzo czasu. Ale trzymamy kontakt, on
się bardzo często odzywa chociaz nie raz juz myślałam że to się urwie. Ale
nie. Coś nas do siebie ciagnie. W łózku też wylądowaliśmy więc to nie jest
platoniczne. Im dłużej go znam wiem że zalezy mi na nim, mogłabym się
zakochac. Ale ten brak jakiejś spontaniczności, uniesienia i zanurzenia się w
to mi przeszkadza strasznie. On się potrafi do mnie kilka dni nie odzywać, nie
wiem czemu nie wyśle mi nawet smsa, nie zapyta co słychac. Potem dzwoni i od
razu się tłumaczy - chociaż ja nie pytam - a to że nie miał czasu, a to coś tam.
Co z tym zrobić?? Chciałabym aby to było takie fajne, żeby nam na sobie
zależało, żeby przynosiło radość, żebyśmy pomagali sobie wzajemnie, wspierali
się, po prostu potrzebuję normalnego związku. Czy rozumiecie to dziwne
zachowanie faceta? Jak jest ze mną to jest super. A jak go nie ma to znika na
kilak dni z horyzontu i ani widu ani słychu.
Obserwuj wątek
    • e_w_a_g_5 Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 24.10.07, 19:05
      może marynarz?
    • iwona334 rozumiemy,gdyz to chyba z 1000-czny post tego typu 24.10.07, 19:06
      na tym forum :)))

      Otoz wielu Panom kontakt z kobieta, co kilka dni wystarcza.
      Gdyz maja wyczerpujaca prace, hobby, mamusie, kolegow.
      Trzeba sie z tym pogodzic :)

      masz wlasne zainteresowania, przyjaciol itd??
      • shangri.la Re: rozumiemy,gdyz to chyba z 1000-czny post tego 24.10.07, 19:19
        A tysięczny post, bo normalnej kobiecie pozycja cichodajki nie odpowiada i słusznie.
        • kaallurivaanil Re: rozumiemy,gdyz to chyba z 1000-czny post tego 28.10.07, 11:01
          no... ja w sumie tez tak robilem, odzywalem sie jak MNIE to bylo
          potrzebne.
          Ale nigdy bym nie okreslil jej cichodajka....

          dopiero jak sie polapalem ze ona teskni tuz po spotaniu - to
          zaczalem chocby smsy tegos samego dnia wysylac.

          I pamietam jakim zaskoczeniem byo dla mnie ze jej ZALEZY na tych
          moich smsach, telefonach i wizytach. Do dzis w jakis netowych
          rozmowach nadal mnie to zaskakuje.
      • nieuczesanaa Re: rozumiemy,gdyz to chyba z 1000-czny post tego 24.10.07, 19:19
        Aha :) Czyli chodzi o to że oni tak mają? A nie o to że cos nie gra w relacjach?
        Jasne że mam, mam mase zainteresowań, chodzę na kurs, sytudiuję, mam przyjaciół
        ale mam też sporo czasu bo pracuję dorywczo. No i przez ten zcas myślę i tęsknię
        za nim :)
        • shangri.la Re: rozumiemy,gdyz to chyba z 1000-czny post tego 24.10.07, 19:24
          Najwyraźniej nie ma za kim tęsknić, ale trudno pogodzić się z instrumentalnym traktowaniem....Cóż, postawić jasno sprawę, spłoszysz go. Przystaniesz na jego warunki, stracisz z czasem szacunek do samej siebie.
          • nieuczesanaa Re: rozumiemy,gdyz to chyba z 1000-czny post tego 24.10.07, 19:29
            To zupełnie nie tak. Nigdy nie traktował mnie instrumentalnie! Jak się spotykamy
            jest bardzo fajnie, mamy dobre porozumienie i bardzo dobrze się ze sobą czujemy.
            Nie spotykamy się wcale na seks, często tego seksu wcale nie ma, po prostu
            spędzamy ze sobą zcas.
            Ale jak ja mam postawić sprawe? Albo ja albo twoja praca? Mogę miec pretensje
            ale boję się że coś popsuję przez to.
            • shangri.la Re: rozumiemy,gdyz to chyba z 1000-czny post tego 24.10.07, 19:35
              Po prostu mówić o swoich potrzebach.....Ty też jesteś OSOBĄ.
              Czy jesteś pewna , że tylko z powodu pracy nie odzywa się całymi dniami?
              • nieuczesanaa Re: rozumiemy,gdyz to chyba z 1000-czny post tego 24.10.07, 19:44
                No nie jestem pewna dlatego tutaj się żalę :/ Potrzebuję częstrzych kontaktów,
                masz rację, po prostu mu powiem. Tylko z drugiej strony jeśli on ich nie
                potrzebuje to nie wiem jaki to ma sens.. To chyba powinno byc obustronne? Czy
                afceci generalnie mają jakieś mniejsze potrzeby??
                • shangri.la Re: rozumiemy,gdyz to chyba z 1000-czny post tego 24.10.07, 19:46
                  Faceci generalnie oszukują i kłamią. I mają zwykle kilka kobiet, ale tylko dlatego, że kobiety godza się na takie traktowanie.
                • facettt Re: rozumiemy,gdyz to chyba z 1000-czny post tego 24.10.07, 20:35
                  nieuczesanaa napisała:
                  Czy faceci generalnie mają jakieś mniejsze potrzeby??

                  Raczej odwrotnie :)
                  Kobieta jednak jest dla nich jednym z kilku glownych zyciowych celow,
                  a nie celem glownym :)

                • jackulus Re: rozumiemy,gdyz to chyba z 1000-czny post tego 25.10.07, 13:22
                  Ahoj ! :-),

                  Temat rzeczywiście stary jak świat i stary jak relacje damsko-
                  męskie. Ale jak widac jary... :-)

                  Niewiele nowego się da się tu powiedzieć (nic w zasadzie), ale
                  włączam się do dyskusji z jednego powodu:

                  Nie słuchaj rad osób naznaczonych przez jakieś traumatyczne
                  doświadczenia, traktujacych życie, a w szczególności kontakty z
                  mężczyznami jako dopust boży, albo nawet i gorzej. Czyli jako pasmo
                  nieszczęść, kłamst, obłudy i wzajemnego wykorzystywania. To tak,
                  jakby rzecznika odchodzącego rządu słuchać...

                  W ciągu krótkiego czasu, nie masz możliwości poznać drugiego
                  człowieka, ocenić bez żadnej wątpliwości jaki jest, jak się
                  zachowuje, jakie są jego intencje. Nikt nie odpowie Ci na tak
                  postawione pytanie (oprócz "cennych" rad jak powyżej). Możesz
                  sprawdzić to tylko sama, kontynuując znajomość. Z tego co piszesz,
                  ON Ci się podoba, a więc ciesz się znajomością i nie szukaj na siłę
                  złych stron i wątpliwości.

                  Jest ogromna szansa, że facet ma wiele zainteresowań i nie należy do
                  takich, którzy co kilka godzin muszą omówiać ze swoją
                  partnerką/dziewczyną statusu mijającego dnia i stanu ich wzajemnych
                  relacji. Ten typ czasem tak ma :-). Jeśli tak jest, to skarb -
                  wzajemne "uwieszenie się" na sobie, jest niedobrym rozwiązaniem,
                  zobaczysz to po dłuższym okresie tego typu relacji. Jeśli dasz mu do
                  zrozumienia, że to rozumiesz i akceptujesz, będzie Cię ogromnie
                  szanował. Oczywiście zawsze możesz wspomnieć, że częstsze kontakty
                  Cie nie urażą ;-), ale bez presji i pretencji. To zwykle przynosi
                  odmienny skutek, a różnic pomiędzy naszymi płciami w ten sposób nie
                  zlikwidujesz. Bo i po co ? ;-).

                  Zatem - tak jak Ci już wcześniej poradzono - zajmuj się sobą,
                  rozwijaj, pielęgnuj inne znajomości i ciesz spotkaniem ciekawego
                  człowieka. Nie martw się na zapas!

                  A jeśli okaże się (odpukać), że zostałaś "oszukana",
                  czy "wykorzystana", to... też się nie przejmuj. I nie zniechęcaj.
                  Takie jest życie. Większy problem ma ten, kto oszukuje, niż w tym
                  przypadku Ty. Nawet, jeśli tego nie dostrzega, czy nie rozumie...

                  Ty, zostań wówczas sobą i zobacz, co życie zdalej Ci przyniesie...

                  :-))
                  • kryzolia Re: rozumiemy,gdyz to chyba z 1000-czny post tego 25.10.07, 14:39
                    mądra odpowiedż,
                  • nieuczesanaa Re: rozumiemy,gdyz to chyba z 1000-czny post tego 25.10.07, 16:54
                    Dziękuję za tak radosny i podnoszący na duchu post :))) Masz wiele racji. Tak
                    generalnie ja nie sądze aby on mnie świadomie oszukiwał, to nie jest taki
                    człowiek. Może być tylko tak, że on czeka aż go coś oświeci, aż będzie miał
                    więcej czasu dla mnie, aż coś nam się wykluje a to może nigdy nie nastąpic. Znów
                    się dowiaduję że on nie ma czasu :( I tak jest ciągle odkąd się znamy. I
                    generalnie sprawa może wyglądac tak że im dłużej w to brniemy, tym trudniej
                    bedzie się np mi rozstać, zakończyć, wiadomo że człowiek się przyzwyczaja,
                    chciałby czegoś więcej. Poza tym możemy po prostu marnować czas co tez jest
                    fatalne. Ten zcas możnaby wykorzystac na poznanie kogoś kto bedzie tym
                    własciwym. No i takie myśli mi przychodzą do głowy. Cieszę się nim ale tego
                    cieszenia się jest tak mało. Dla mnie za mało. Poza tym ja zdecydowanie szukam
                    człowieka na życie a nie na chwilę.
                    • jackulus Re: rozumiemy,gdyz to chyba z 1000-czny post tego 26.10.07, 08:53
                      :-))

                      Wiesz co, jest w tym wszystkim złudne ?

                      Że marnujemy czas. Piszę w liczbie mnogiej, bo to bardzo powszechne
                      odczucie - każdy z nas chciałby coś lepiej, więcej, inaczej, a żyjąc
                      tak, jak żyjemy, uważamy, że "marnujemy" swoje życie.

                      W tym stwierdzeniu, jest z jednej strony bardzo głęboka prawda.
                      Naprawdę w wielu przypadkach marnujemy życie i moglibyśmy uczynić je
                      wartościowszym. Ale to nie za sprawą szybkich wyborów
                      tych "właściwych" partnerów, czasami częstszej ich zmiany, nie -
                      więcej zdobywając, posiadając, oglądając, etc.

                      Życie staje się wartościowe, kiedy potrafimy dostrzec jego piękno w
                      każdej niemal sytuacji. Większość sytuacji i zdarzeń (może
                      wszystkie?) ma swój sens, którego często nie rozumiemy, albo nie
                      rozumiemy od razu. Ale kiedy te sytuacje/zdarzenia odbiegają od
                      naszego "planu", naszej wizji rzeczywistości, odbieramy je
                      negatywnie. Mamy wówczas wrażenie, że marnujemy czas - w najlżejszej
                      formie naszego niezadowolenia - w skrajnych przypadkach, uważamy, że
                      życie nie ma żadnego sensu. Bo nie jest tak, jak byśmy chcieli...

                      A to przecież nieprawda... :-)))

                      Poczucie, że "marnujemy" czas, wywiera presję, powoduje pośpiech,
                      zaniepokojenie. A to z kolei, nie pozwala na właściwy odbiór
                      rzeczywistości, ludzi, czasami zniekształca relacje. Nie pozwala
                      cieszyć się teraźniejszością, cieszyć się chwilą. Odbiera nam
                      radość, odbiera nam szczęście. Myśląc, że dopiero w "pełnym"
                      związku, tym na "całe życie", z tym "właściwym" partnerem będziemy
                      (w pełni) szczęśliwi, czynimy się nieszczęśliwymi teraz. Posiadamy
                      zaiste cudowną umiejętność smucenia/frasowania się z powodu
                      przyszłości, która może w naszym odczuciu nie zaistnieć (w takiej
                      formie, w jakiej byśmy chcieli). A na to, tak naprawdę nie mamy
                      całkowitego wpływu. Możemy dążyć (i powinniśmy), do tego co sobie
                      wymarzymy, ale nie mamy kontroli nad tym, czy nam się rzeczywiście
                      uda. A więc po co się martwić ? Na własne życzenie ??? :-)

                      Jeśli nie chcesz marnować czasu, masz ku temu wszystkie możliwości.

                      Każdą minutę naszego życia można lepiej wykorzystać, czerpnąć z niej
                      więcej niż nam się wydaje, niż aktualnie czerpiemy. Można zrobić
                      nową rzecz, coś nowego się dowiedzieć, coś nowego poczuć. Nawet w
                      tym samym środowisku. To wszystko mam miejsce nawet wtedy,
                      kiedy "nie trafiasz" w swojego wymarzonego partnera, kiedy wydaje Ci
                      się, że błądzisz... I "marnujesz" czas...

                      Ale czasu nie marnujesz. To jest po prostu życie... :-))).

                      Ciesz się tym co masz. Ciesz się tym czasem, który dostajesz od
                      swojego Znajomego. Pragnij więcej, jeśli potrzebujesz, mów (mu) o
                      tym, ale nie martw się, jeśli tego nie osiągasz. Przynajmniej od
                      razu. Cieszyć możesz się jeszcze z miliona innych rzeczy i
                      dziękować, że dzięki (nie)obecności Znajomego, masz na nie czas.
                      Wykorzystaj to...

                      I uwierz, że będzie dobrze... :-)))

                      Nie nudzę już, bo boję się nawet spojrzeć ile już nastukałem...
                      powodzenia... :-)
                • kozica111 Re: rozumiemy,gdyz to chyba z 1000-czny post tego 30.10.07, 13:26
                  Głupota kobiet mnie poraża.Nie dzwoni...trudno, jak zadzwoni nie
                  odbieraj, po 3 nieodebranym telefonie zacznie tesknić.Proste.
    • asidoo Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 24.10.07, 20:26
      Od czasu do czasu się nie umawiaj z nim. Może wówczas zapragnie cię zdobyć. Jak
      na razie zawsze jest z tobą kiedy zechce, więc nie musi bardziej o ciebie
      zabiegać a ty się smucisz. Trochę taktyki w kontaktach z facetem nie zawadzi.
      • nieuczesanaa Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 24.10.07, 20:44
        Ale ja też nie mam zawsze czasu. Oczywiście że bywa, ze ja nie mogę bo mam coś.
        Nie zauwazyłam aby to coś zmieniło. Wydaje mi sie że na tym etapie jak zacznę
        grać w jakieś gierki to tylko popsuje relacje. Nam jest potrzeba jak najwięcej
        spotkań a nie jeszcze unikanie ich :/ Eh co za życie :) O ile łatwiej byłoby bez
        facetów.
        • 10iwonka10 Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 24.10.07, 21:03
          To prawda czasem trudno wyposrodkowac.
          Moze on rzeczywiscie jest zajety, moze nie chce na tym etapie
          spotykac sie codziennie. Z moich obserwacji takie zwiazki "papuzek-
          nierozlaczek" koncza sie z reguly zle. Moze on sie tego troche boi.
          Niech sie wasz zwiazek tak powoli rozwija to czasem daje szanse na
          duzo trwalsze relacje.
          Dobry etap bedzie wtedy jesli on przynajmniej codzienne do ciebie
          zadzwoni ( jesli nie bedzie sie mogl spotkac) to juz jest objaw ze
          teskni, ze chce wiedziec czy u ciebie wszystko w porzadku, jaki
          mialas dzien....

          • nieuczesanaa Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 24.10.07, 21:50
            No właśnie tego mi brakuje :(( Czasami myśle że to się nie uda, jeśli jest tak
            jak jest.
    • synvilla Re: On nie chce sie wiazac. 24.10.07, 23:06
      Tzw, "ludus" przelotna i lekka znajomosc bez stalych granic, wiezi
      i obowiazku za druga osobe.

      Ten zwiazek nie rokuje nic dobrego szczegolnie dla ciebie. I nie
      angazuj sie w niego, a zwlaszcza osoba taka jak ty z twoimi
      potrzebami powinna wyraznie mu powiedziec, ze seks jest wazny dla
      ciebie. I po prostu w sytuacji takiej jak ta - tego seksu nie
      miec.Przeciez taki zwiazek -ni w te ni w tamte- wykancza cie
      psychicznie. Dlatego do niego nie powinnas sie zblizac w sensie
      seksualnym, owszem jako kolega na wypady raz na jakis czas, ale nie
      na cos co przedstawia dla ciebie wartosc. Typ "ludus" nie jest, aby
      brac go serio. On sie boi zwiazkow.
      Poczekaj po obserwuj i postaw panu warunki i albo w te albo w tamta.

      Z kolei wielu ludzi dzis jest tak zapracowanych, zajetych swoim
      zyciem,ze na czeste spotkania czy sms nie maja juz tak wiele czasu
      i SIL.:))))
      • nieuczesanaa Re: On nie chce sie wiazac. 24.10.07, 23:29
        No weź sie nie angażuj! Możesz też powiedzieć słońcu aby nie swieciło :) To co
        ja mam zrobić? Zerwac z nim??
        • pocoo Re: On nie chce sie wiazac. 25.10.07, 00:54
          Wszystko co napisalaś o waszym związku świadczy , że nie jesteś dla
          niego najważniejsza.Wydaje mi się , że jesteś tzw. rezerwową
          panienką.Decyzja należy do ciebie , gdzie znaleźć swoje miejsce w
          tym związku.
          • nieuczesanaa Re: On nie chce sie wiazac. 25.10.07, 01:14
            Ja wiem co to znaczy rezerwowa panienka. I wydawało mi się że pewne rzeczy
            wskazują że tak moze być ale znowu inne wskazują na coś innego. My jednak za
            często się spotykamy i za często mamy kontakt abym była rezerwowa. Mam też
            gdzieś na 85% przekonania że on się z nikim innym nie spotyka i nikogo nie
            szuka. Więc troche mi się to nie zgadza. Gdyby mnie traktował typowo lekko
            wiedziałabym o tym i zerwałabym ten układ. Ale on sam o tym mówi ze chciałby
            abyśmy zaciesnili więzy ale nie ma teraz na to zwyczajnie czasu i głowy. Jakiś
            zły mement.
            Sama już nie wiem co mam zrobic. Zerwanie wydaje mi się ostatecznością. Nie mam
            pojęcia jak on zareaguje. Ja w każdym razie nie mam ani ochoty ani czasu na
            bawienie się w rezerwowe. Jeśli tak ma być chcę się spotykac z innymi i znaleźć
            tego, dla którego będe ta właściwa :/
            • mysialska Re: On nie chce sie wiazac. 25.10.07, 08:49
              Wiesz,a mi sie trochę wydaje, ze ty "bardzo chcesz, żeby on chciał". Myślę, ze
              nie warto nabijać sobie głowy pobożnymi życzeniami, tylko spojrzeć chłodno na
              relacje jakie są miedzy wami. Ty potrzebujesz codziennych dowodów
              zainteresowania,a on nie ma dla ciebie czasu. Ale ten facet i ty jesteście
              dwiema osobami. Wiec dlaczego wymagasz od niego podobnego sposobu
              myślenia,takich samych potrzeb i czytania w twoich myślach? Jeśli tobie zależy
              na tym aby pogłębiać relacje miedzy wami sama zacznij to robić, a nie frustruj
              sie czekając na jego ruch. Do ciebie należy decyzja czy chcesz czekać biernie,
              aż sie facet zakocha i świata nie będzie widział poz tobą (a to może sie nigdy
              nie stać), czy ruszyć swoje 4 litery, schować babska dumę do kieszenie i zrobić
              coś z ta sytuacja zawieszenia jaka odczuwasz (bo może tak być, ze tylko ty ja
              odczuwasz, a twój facet nie). Chcesz żeby pisał do ciebie codziennie? Sama pisz
              do niego pierwsza..itd
              • 10iwonka10 Re: On nie chce sie wiazac. 25.10.07, 09:41
                A wogole to najlepszym rozwazaniem jest szczera rozmowa.
                Powiedz mu co czujesz, czego od niego oczekujesz i jak on to widzi
                ze swojej strony.
                Tylko moja rada...badz ostrozna....i z lekka rezerwa. Faceci boja
                sie kobiet ktore "za bardza chca".To ich czasem przeraza i uciekaja.
                • shangri.la Re: A jak myślisz? 25.10.07, 09:42
                  Dlaczego się "boją"?:)
                  • nieuczesanaa Re: A jak myślisz? 25.10.07, 09:50
                    Ja czytałam ze wszyscy się boją :) Nawet ci którym bardzo zalezy. I takimi
                    nadmiernymi staraniami i oczekiwaniami można zepsuć dobrze zapowiadający się
                    związek. Dlatego właśnie mam opory.
                    • shangri.la Re: A jak myślisz? 25.10.07, 09:51
                      To wielkie kłamstwo;)
                      • nieuczesanaa Re: A jak myślisz? 25.10.07, 10:36
                        Nie sądze :) Faceci jednak trochę inaczej pdochodzą do życia i do związków niż
                        kobiety. Czytalam fachową literaturę.
                        • shangri.la Re: A jak myślisz? 25.10.07, 10:37
                          Kiedy Ty się boisz relacji z drugim człowiekiem?:)
                          • nieuczesanaa Re: A jak myślisz? 25.10.07, 10:40
                            Ja? Ja się w ogóle nie boję. Nie boje się wchodzić w nowe związki mimo że nie
                            raz dostałam w d.. i to porządnie. Ale pewnie można się bać z obawy przed tym że
                            się ktoś zaangażuje a drugiej stronie się odwidzi, że się zostanie zranionym,
                            można się bac utraty wolności itp. Ale to ja nikomu nie zrobię pogadanki, że
                            taki strach do niczego nie prowadzi (poza samotnością). On sam musi do tego
                            dojść :/
                            • shangri.la Re: A jak myślisz? 25.10.07, 10:52
                              A większość ludzi boi się zbliżyć emocjonalnie, bo nie mają zaufania, nie chcą się dzielić tym, co mają ( nie tylko w sensie materialnym), nie mają potrzeby bliskości, bo uważają, że wiele powierzchownych relacji dodaje im pewności siebie.
                              Ilosć kosztem jakości.

                              Jeśli wierzysz, że dorosły meżczyzna się "boi" i w związku z tym pozwalasz , aby jego "strach" udzielał się Tobie, to znaczy , że już dałaś się zmanipulować.
                              Poczytaj sobie teraz swoje własne wpisy , a przekonasz się, że to Ty się boisz:)
                              • nieuczesanaa Re: A jak myślisz? 25.10.07, 11:06
                                Przeczytałam i nic w moich wpisach nie widzę takiego abym się bała :) Ja się nie
                                boję, tzn może trochę ale mój strach nie pwostrzymuje mnie przez zaangażowaniem
                                się w związku. Oczywiście ze dorosły może się bać, można się bać w każdym wieku
                                jeśli chodzi o uczucia. Gorzej. Im ludzie starsi tym bardziej się boją bo mają
                                przykre doświadczenia z przeszłości, tracą idealizm, wiedza że życie to nie
                                bajka itp. Także raczej się z tobą nie zgadzam w tej kwestii :)
                                Przekonuej mnie tylko to o braku potrzeby bliskości aby poczuc się pewniej. No
                                tylko co z tego wynika dla mnie? To chyba każdy musi sobie sam poukładać w
                                głowie. Nie wiem, może gdyby poczuła że mnie traci to by się przestraszuył? Ale
                                to sa ryzykowne posunięcia bo nigdy nie wiadomo jak zareaguje. Eh.
                      • jan_stereo Re: A jak myślisz? 25.10.07, 15:06
                        shangri.la napisała:

                        > To wielkie kłamstwo;)


                        Specjalistka sie znalazla, co nikogo nie potrafi wyczuc...
                        • shangri.la Re: A jak myślisz? 25.10.07, 15:55
                          jan_stereo napisał:

                          > shangri.la napisała:
                          >
                          > > To wielkie kłamstwo;)
                          >
                          >
                          > Specjalistka sie znalazla, co nikogo nie potrafi wyczuc...


                          Nikogo z wyjątkiem Ciebie ( i paroma innymi wyjątkami:)
                          Zapomniałeś już jaki trafny portret psychologiczny Ci wyklikałam?:)))
                          Niewdziecznosć;(
                          • jan_stereo Re: A jak myślisz? 25.10.07, 16:01
                            shangri.la napisała:

                            > Nikogo z wyjątkiem Ciebie (i paroma innymi wyjątkami:)

                            Nic mi o tym niewiadomo :")

                            > Zapomniałeś już jaki trafny portret psychologiczny Ci
                            wyklikałam?:)))

                            Ja go nazwalem ladnym,a nie trafnym, dlatego dalem Ci kolejne szanse
                            bys sie poprawila, czytaj uwaznie :")

                            > Niewdziecznosć;(

                            Jestem wdzieczny za urode wypowiedzi, ale nie jestem wdzieczny za
                            niecelnosc :")
                            • shangri.la Re: A jak myślisz? 25.10.07, 16:04
                              jan_stereo napisał:
                              Jestem wdzieczny za urode

                              I tyle wystarczy mi do szczęścia:)
                              • jan_stereo Re: A jak myślisz? 25.10.07, 16:07
                                shangri.la napisała:

                                > jan_stereo napisał:
                                > Jestem wdzieczny za urode

                                > I tyle wystarczy mi do szczęścia:)

                                Wiedzialem, ze jestes pusta :")
                                • shangri.la Re: A jak myślisz? 25.10.07, 16:10
                                  Masz dziś okres?
                                  Oki, pogadamy innym razem;)
                                  • jan_stereo Re: A jak myślisz? 25.10.07, 16:14
                                    No, nie dosc ze pusta, to jeszcze sie na zartach nie zna :")
              • nieuczesanaa Re: On nie chce sie wiazac. 25.10.07, 09:49
                No właśnie chyba tak zacznę robić. Tylko że się z tym głupio czuję bo to męska
                rola starać się o kobietę. Jest to jakiś sposób pokazac czynami to, czego się
                oczekuje, zgadzam się.
                • asidoo Re: On nie chce sie wiazac. 25.10.07, 10:13
                  Jak zrobisz to, co radzi Iwonka, to on z tobą szybko zerwie. Faceci nie lubią
                  takich narzucających się kobiet. Działa na nich coś zupełnie w drugim kierunku.
                  Wiem, bo raz popełniłam taki błąd i zmieniłam taktykę. Faceci przestają
                  osaczeni przez kobietę odczuwać wobec niej jakiekolwiek zauroczenie. Czar
                  pryska. Wyciągnęłam wnioski, gdy usłyszałam, że to dziwne, bo on był we mnie
                  bardzo zakochany i nagle to się zmieniło. Zmieniły to moje smsy, które wysyłałam
                  by zacieśnić więzi :)
                  Dobrze się stało, bo już nigdy więcej nie zniechęciłam wobec siebie faceta, na
                  którym mi zależało.
                  • nieuczesanaa Re: On nie chce sie wiazac. 25.10.07, 10:38
                    No otóz to! Tego się właśnie obawiam. Generalnie chyba niewiele mogę zrobić :(
                    Dzięki za rady.
                • pocoo Re: On nie chce sie wiazac. 25.10.07, 10:48
                  nieuczesanaa napisała:

                  > No właśnie chyba tak zacznę robić. Tylko że się z tym głupio czuję
                  bo to męska
                  > rola starać się o kobietę.
                  Czy spróbowałaś chociaż raz nie mieć dla niego czasu? Czy
                  utwierdzasz go w przekonaniu , że ciągle czekasz kiedy kiwnie
                  palcem? Zwykle faceci mówią to , co kobieta chce usłyszeć a robią
                  swoje.Gdzie w tym związku jest miejsce na szaloną , pełną
                  namiętności miłość? Gdzie pragnienie bycia razem w każdej sekundzie
                  życia?
                  • shangri.la Re: Minimalizm:( 25.10.07, 10:58
                    Nie ma miejsca na miłość, nawet całkiem "nieszaloną", jeśli kobieta pozwala traktować się jak przedmiot.
                    Wyrachowany mężczyzna nigdy się nie waha korzystać z usług kobiety, której jedynym wymaganiem jest zatrzymać go przy sobie.
                    Easy come easy go....szanujcie się kobiety(!)
                    • nieuczesanaa Re: Minimalizm:( 25.10.07, 11:35
                      To powtórze jeszcze raz - nie spotykamy się dla seksu :) Już jeżeli to po to aby
                      pobyć razem, pogadać, pójśc gdzieś. I jaką masz na to odpowiedż? Może to
                      przyjaźń jest?
                      • shangri.la Re: Minimalizm:( 25.10.07, 15:52
                        nieuczesanaa napisała:

                        > To powtórze jeszcze raz - nie spotykamy się dla seksu :) Już jeżeli to po to ab
                        > y
                        > pobyć razem, pogadać, pójśc gdzieś. I jaką masz na to odpowiedż? Może to
                        > przyjaźń jest?

                        A może nawet nie przyjaźń tylko zwykłe koleżeństwo?
                        Po co więc, pisałaś post wstępny?:)
                        • jan_stereo Re: Minimalizm:( 25.10.07, 15:57
                          Shangrila:

                          > A może nawet nie przyjaźń tylko zwykłe koleżeństwo?
                          > Po co więc, pisałaś post wstępny?:)

                          Przeciez to jasne.Zwykle kolezenstwo jest juz pewne, a dziewczyna
                          rozwaza, czy nie moze sie ono okazac niezwyklym kolezenstwem,
                          ktorego chce jeszcze bardziej no i szuka czynnikow ograniczajacych
                          taki przebieg spraw....
                          • shangri.la Re: Minimalizm:( 25.10.07, 16:05
                            Janie....ta pani sypia z tym panem:)
                            • jan_stereo Re: Minimalizm:( 25.10.07, 16:09
                              shangri.la napisała:

                              > Janie....ta pani sypia z tym panem:)

                              Loool, Shanka! Ty, moze to nie sa ludzie ?
                              • shangri.la Re: Minimalizm:( 25.10.07, 16:12
                                Sypianie z kolegami to właśnie minimalizm.
                                W Twoim przypadku, Janie....z koleżankami, albo licho Cie wie, z kim.:)
                                • jan_stereo Re: Minimalizm:( 25.10.07, 16:17
                                  shangri.la napisała:

                                  > Sypianie z kolegami to właśnie minimalizm.

                                  Czyli dla Ciebie seks z przyjacielem, to minimalizm ?
                                  Zatem przyjazn bez seksu to juz totalny minimalizm, wedlug Twej
                                  logiki :")

                                  • shangri.la Re: Minimalizm:( 25.10.07, 16:22
                                    Janie, ten temat przerabialiśmy już wielkokrotnie i znasz dobrze moje zdanie w powyższej sprawie.
                                    Nie sypia się z kolegami, przyjaciółmi, ani przyjaciółmi kolegów, ale z osobą, którą się darzy uczuciem. Koniec kropka.
                                    • jan_stereo Re: Minimalizm:( 25.10.07, 16:26
                                      shangri.la napisała:

                                      > Janie, ten temat przerabialiśmy już wielkokrotnie i znasz dobrze
                                      moje zdanie w powyższej sprawie.

                                      Sprawdzam, moze cos drgnelo...

                                      > Nie sypia się z kolegami, przyjaciółmi, ani przyjaciółmi kolegów,
                                      ale z osobą, którą się darzy uczuciem. Koniec kropka.

                                      Czy uczucie pozadania miedzy przyjaciolmi jest ok ?
                                      • shangri.la Re: Minimalizm:( 25.10.07, 16:34
                                        Ad1. Nie zmieniam zdania w sprawach moralno-obyczajowych.
                                        Ad.2. Jeśli między przyjaciółmi rodzi się pożądanie, to znaczy, że czas nadać relacji nowy wymiar i nową nazwę:)

                                        P.S. Miłość rodząca się z przyjażni może być niewykle głeboka, ale obie strony muszą mieć świadomosć, że to już COŚ WIĘKSZEGO i większa odpowiedzialność.
                                        • jan_stereo Re: Minimalizm:( 25.10.07, 16:44
                                          shangri.la napisała:

                                          > Ad1. Nie zmieniam zdania w sprawach moralno-obyczajowych.

                                          Osiagnelas juz szczyt moralno-obyczajowego oswiecenia ?

                                          > Ad.2. Jeśli między przyjaciółmi rodzi się pożądanie, to znaczy, że
                                          czas nadać relacji nowy wymiar i nową nazwę:)

                                          A skad wiesz, ze sa wystarczajace podstawy by nadawac temu nowy
                                          wymiar i nazwe, a co jesli te osoby nie pasuja do siebie i o tym
                                          wiedza ? Jednak seksualnie, trafili, powiedzmy w 10-ke ?

                                          > P.S. Miłość rodząca się z przyjażni może być niewykle głeboka,
                                          ale obie strony muszą mieć świadomosć, że to już COŚ WIĘKSZEGO i
                                          większa odpowiedzialność.

                                          No wlasnie, osoby odpowiedzialne nie biora na swoje barki czegos,
                                          czemu wiedza, ze nie podolaja, zatem nie musza nadawac owych
                                          wyzszych wymiarow tylko, ze sie fizycznie kochali.
                                          • shangri.la Re: Minimalizm:( 25.10.07, 16:50
                                            Janie, życzę Ci wielu radosnych niezobowiązujących orgazmów z koleżankami i koleżankami koleżanek!:)))
                                            It's up to you, jeśli wybierasz minimalizm...ale pamiętaj o przepowiedni Lemura, zmierzasz w stronę czerni absolutnej, hihihi
                                            I sorry, ale w tym miejscu temat uważam za zamknięty.
                                            @
                        • nieuczesanaa Szangrila 25.10.07, 16:59
                          Ja już nie wiem o co ci biega :) Jakbyś nie widziała co czytasz. Nie jest to
                          koleżeństwo bo za wiele nas łączy. Nie chodzimy też obok siebie w odległości pół
                          metra i nie traktujemy się kumpelsko, więc sorry ale pleciesz w tym momencie
                          bzdury. A post wstępny jest jasny i nie będe go powtarzać.
                          • shangri.la Re: Szangrila 25.10.07, 17:03
                            Szanuj się dziewczyno i nie obrażaj mnie, bo nie masz powodu.

                            P.S. Sorry, że zabierałam głos w Twoim wątku.
                            • nieuczesanaa Re: Szangrila 25.10.07, 17:07
                              Ale to szanuj się to o co znów chodzi?:) Ja totalnie nie rozumiem o czym ty
                              prawisz. Mam się szanowac więc dać kopa w tyłek każdemu napotkanemu facetowi?
                              Wspaniały sposób na dozgonną samotnośc :)
                              • shangri.la Re: Szangrila 25.10.07, 17:09
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=71016534&a=71018573
                                • nieuczesanaa Re: Szangrila 25.10.07, 17:32
                                  Aaa mam mówić o swoich potrzebach, ok :) Bo już myślałam że chodzi o coś z
                                  seksem. Rozumiem. A pisac mozesz w moim poście, ja ci nie zabraniam :)
                      • pocoo Re: Minimalizm:( 26.10.07, 13:12
                        nieuczesanaa napisała:

                        > To powtórze jeszcze raz - nie spotykamy się dla seksu :) Już
                        jeżeli to po to ab
                        > y
                        > pobyć razem, pogadać, pójśc gdzieś. I jaką masz na to odpowiedż?
                        Może to
                        > przyjaźń jest?
                        Z pierwszej twojej wypowiedzi wynika , że seks jest tak jakoś przy
                        okazji.
                  • nieuczesanaa Re: On nie chce sie wiazac. 25.10.07, 11:34
                    Oczywiście. Zdarza sie że nie mam czasu. Ale zdecydowanmie rzadziej oczywiscie.
                    Czy myślisz że to dobry pomysł abym prowadziła z nim gierki? Tu nie ma szalonej
                    miłości :) Z mojej strony też ale wiem już, że to jest nic nie warte. Przeżyłam
                    szalone miłości gdzie wszystko równie szybko się skończyło jak zaczęło. A znam
                    związek, gdzie też nie było szalonej miłości a ludzie się w sobie zakochali tak
                    naparwdę po 1,5 roku związku! I to mi dało do myślenia.
            • joa1001 Nieuczesana- zapamiętaj! 31.10.07, 18:17
              Mezczyzna ktoremu na Tobie zalezy i ktoremu sie podobasz bedzie chcial sie z
              Toba spotykac czesciej i czesciej, chocby po to by isc z Toba do lozka.
              To jest proste jak 2plus 2!
              zwlaszcza kiedy piszesz ze spotykacie sie od 2 miesiecy. Przeciez to sam
              poczattek znajomosci, wtedy chce sie ciagle spotykac!
              I daj sobie wmowic, ze brak czasu, zajety itp.
              Facet ktory chce zawsze znajdzie czas!przeciez to poczatek znajomosci, kreciasz
              go jako kobieta!
              Wydaje mi sie ze miedzy wami , z jego strony brak tego żaru, moze traktuje Cie
              bardziej jako przyjaciolke, blisko osobe, a mniej jak seksowna kobiete!
              Tu nie ma co tyle myslec.
              Zyje juz pare lat, mialam podobny zwiazek- niezwiązek.
              I wierz mi zawsze wychodzilo w koncu ze az tak mu na mnie nie zależało. W końcu
              spotkał kobietę, która rozpaliła w nim ten żar.

              A ja wreszcie spotkałam faceta i wiem jak wygląda znajomość kiedy mężczyźnie
              zależy! sama sobie teraz zazdroszczę!
    • shangri.la Re:Drogie panie, nie dajcie sie ogłupiać..... 25.10.07, 10:00
      ....psychopapką serwowaną Wam, na tym forum , między innymi, ale także w tzw poradnikach, prasie kobiecej itp
      Jeśli chcecie czuć się jak kobiety, a nie jak panienki z agencji, odpowiedzcie sobie najpierw na podstawowe pytanie.....kiedy się boicie w relcji z drugim człowiekiem?:)
    • jan_stereo Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 25.10.07, 15:02
      Dam Ci zloty srodek na wyjasnienie tej sytuacji, jednym cieciem Wam
      wyjdzie, woz albo przewoz. Skopiuj swoj post i wyslij sms-em wprost
      do swojego faceta/nie-faceta, przypuszczalnie sie nawet bardzo
      ucieszy, w przeciwnym razie masz klopot z glowy. Pozostawiajac te
      sprawe jakims domyslom/analizom Wasze tlace sie ognisko nigdy nie
      zaplonie, albo pies wie kiedy, czasem trzeba brutalnie dolac benzyny
      do zaru...
      • nieuczesanaa Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 25.10.07, 17:05
        Haha lepiej nie :) To już lepiej po prostu zwyczajnie porozmawiac. Tylko na tak
        powazną rozmowę obawiam się jest za wcześnie w naszym przypadku poza tym obawiam
        się że go spłoszę/przestraszę/sfrustruję. Chyba po prostu jeszcze poczekam na
        rozwój sytuacji bo te moje rozterki do niczego nie prowadzą. Po prostu przyjmę
        sprawy tak, jak są. Trudno, ryzykuję - że tracę czas, że mnie zrani itp. Ale
        trudno, dla dobra sprawy.
        • 10iwonka10 Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 25.10.07, 18:02
          >>>Jak zrobisz to, co radzi Iwonka, to on z tobą szybko zerwie.
          Faceci nie lubią
          takich narzucających się kobiet.<<<

          Asidoo, A gdzie ja pisze o narzucaniu sie????? wrecz odwrotnie.

          Powazna rozmowa pewno cie nie ominie ale sama wyczujesz kiedy bedzie
          na nia czas. Mnie sie tez wydaje ze teraz jest na nia za wczesnie.

          • jan_stereo Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 25.10.07, 18:08
            10iwonka10 napisała:


            > Faceci nie lubią takich narzucających się kobiet.

            Faceci (jak i kobiety) za narzucajace sie kobiety uwazaja te,ktore
            im nie odpowiadaja,a mimo to nie rezygnuja, natomiast podobnie
            czyniace,atrakcyjne dla nich, nigdy nie beda odbierane jako
            narzucajace sie.
          • 10iwonka10 Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 25.10.07, 18:09
            >>>Dlaczego się "boją"?:)>>>

            Shangri,
            Nie wiem ale to sa chyba jakies takie atawizmy, cos jak swiat
            zwierzat - ptaszki samce strosza piorka, zwierzaki walcza miedzy
            soba a samiczka sobie patrzy i wybiera najodpowiedniejszego
            kandydata.
            Dlatego jak kobieta narzuca sie mezczyznie to moze to troche zaburza
            prawa przyrody ...


            • shangri.la Re: Podzielam Twoje zdanie, Iwonka;) 25.10.07, 18:14
              Jana zdanie również podzielam....wyjątkowo;)
    • tysia131 ja wiem... 25.10.07, 19:46
      ... o co chodzi.
      Znaczy sie nie do konca, bo kazda sytuacja jest inna ale bylam w
      podobnej. I wierz mi kochana rozczochrana, ze jesli facet jest
      zakochany, albo mu zalezy to znajdzie 3 minuty w ciagu dnia zeby
      napisac eske (i nie bedzie mu zal 30 groszy na to) albo zadzwoni,
      zeby uslyszec czy o nim myslalas...

      A to my dorabiamy sobie cale scenariusze do slow czy zachowan
      faceta. Nadinterpretujemy zwykle objawy serdecznosci czy dobrego
      wychowania. Ja tez sie balam ze splosze, ze nie ten moment, ze
      faktycznie duzo pracy... Wszystko g... prawda! I za kazdym razem
      plulam sobie w brode ze tak dlugo czekalam az sie jeden z drugim
      wreszcie okresli ;)

      Daj sobie spokoj. Jesli znaczysz dla niego cos wiecej - bedzie
      wiedzial jak cie znalezc. Jesli jestes tylko dobra kumpela - uklad
      zostanie utrzymany.

      Pozdrawiam!
      • nieuczesanaa Re: ja wiem... 25.10.07, 21:18
        Szczerze mówiąc to mam już totalny mętlik w głowie bo każdy mi mówi co innego.
        Odpuśc, poczekaj, daj szanse, porozmawiaj, nie rozmawiaj, zerwij, daj czas.
        Zwariuję chyba!!!:)
        • pocoo Re: ja wiem... 26.10.07, 01:44
          nieuczesanaa napisała:

          > Szczerze mówiąc to mam już totalny mętlik w głowie bo każdy mi
          mówi co innego.
          > Odpuśc, poczekaj, daj szanse, porozmawiaj, nie rozmawiaj, zerwij,
          daj czas.
          > Zwariuję chyba!!!:)
          A ja nie. Pisałaś , że "wylądowaliście w łóżku" , potem że to
          przyjaźń , spotkania bez seksu i tylko rozmowy. Co jeszcze
          wymyślisz ?
          • nieuczesanaa Re: ja wiem... 26.10.07, 10:09
            Sorry ale nie rozumiem, co niby mam wymyślać? Piszę tak jak jest. Nic takiego
            nie pisałam, pisalam tylko że nie spotykamy się tylko dla seksu i to nie jest
            żaden taki układ, co niektórzy usiłuja radoście oznajmić. Ja byłam w romansach i
            wiem jak to wygląda. Inaczej.
        • anbale Re: ja wiem... 26.10.07, 10:01
          Pomyśl przede wszystkim jak Ty się z tym czujesz. Jeśli w jakiś
          sposób Ci to odpowiada i czujesz w sobie zasoby dobrej woli i
          cierpliwości, żeby czekać na ruch z drugiej strony- to nie komplikuj
          sprawy i sobie tak bądź.
          Jeśli czujesz sie z tym kiepsko, i nie masz siły, ani nie znasz
          sposobu aby to zmienić- to nie komplikuj sprawy i odejdź.
    • mahadeva Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 25.10.07, 20:58
      sama poobserwuj i sie przekonaj :)
      takich 'zwiazkow' to ja mam na peczki :)
      • facettt Deva, Ty jestes Kochana :) 25.10.07, 21:01
        niestety, hollera - bez wzajemnosci :)))
        • mahadeva Re: Deva, Ty jestes Kochana :) 25.10.07, 21:43
          :*** mam problem :) zaczelam uprawiac seks po 28 latach bez :)
          strasznie mi sie podoba, ale nie chce wystraszyc moich kochankow :)
          to raz :) dwa - skad ich brac :) trzy - gdzie jest granica
          nimfomanii? :)
          • 10iwonka10 Re: Deva, Ty jestes Kochana :) 26.10.07, 09:45
            >>>Szczerze mówiąc to mam już totalny mętlik w głowie bo każdy mi
            mówi co innego.
            Odpuśc, poczekaj, daj szanse, porozmawiaj, nie rozmawiaj, zerwij,
            daj czas.
            Zwariuję chyba!!!:) >>>>


            Nieuczesana,

            Kazdy ci daje rady oparte na wlasnych doswiadczeniach. Ale to dosc
            trudne tak przez internet bo kazdy zwiazek jest inny.I 2 miesiace to
            nie jest dlugo. Problem w tym ze dla ciebie mogloby to byc cos
            powaznego ale nie wiesz co on mysli......

            Moze dla niego to taki "casual relation" i troche seksu a moze nie.

            I tak bedziesz sie zadreczac, myslec.......

            ja osobiscie nie znosze takich sytuacji w zawieszeniu wole
            najgorsza prawde niz niepewnosc,ale kazdy jest inny.

            Ostateczna decyzje co zrobic musisz podjac sama- to co dla ciebie
            bedzie najlepsze.
    • nangaparbat3 nie czytam watku 28.10.07, 11:34
      ale nie mogę się powstrzymać: czego Ty oczekujesz PO DWóCH MIESIACACH?
      Jeszcze nawet nie zaczęliscie sie poznawać.
    • anka.ww Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 30.10.07, 12:47

      masz jasną sytuację:

      twój wewnętrzny głos mówi - potrzebuję tego i tego.

      czemu nie chcesz go usłyszeć? czemu nie szanujesz swojego głosu?
      dlaczego nie słyszysz siebie?

      im dłużej będziesz blokować swoje podstawowe potrzeby, tym większa frustracja
      będzie w tobie narastać. i kiedyś w końcu to wybuchnie.
      jeśli nie w postaci konfliktu z tym człowiekiem, to np. w postaci twojego
      załamania nerwowego albo jakiejś choroby.

      po co chcesz tracić swoją cenną energię i czas na to, żeby przenieść górę?

      mniejsze koszty poniesiesz, kiedy sama zmienisz swoją trasę.
      nie walcz z wiatrakami.

      szukaj towarzystwa tobie podobnych. nie idz tam gdzie cie nie potrzebują.

      niech twój wewnętrzny głos będzie twoim przewodnikiem. twoim kompasem.
      sprawisz sobie tym wielki prezent.


    • calin-eczka Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 02.11.07, 23:24
      moja koleżanka miała podobną sytuację ze swoim facetem, też nie miał
      dla niej czasu nie dzwonił nie pisał, a potem z nienacka jakby nigdy
      nic odzywal się po kilku dniach. J ą to też strasznie denerwowoało i
      nie wiedziała jak to zmienić - były rozmowy i prośby po których on
      się z nią zgadzał tzn- że będzie się częściej widywać i pisać, ale
      po kilku dniach wszystko wracało do stanu poprzedniego. W końcu ona
      zaczęła stosować takie same wymówki jak on i nie spotykała się z
      nim,nie odbierała telefonów, ale była bardzo miła przy tym. Jak się
      pytał dlaczego nie odbierałaś jak dzwoniłem to odpowiadała tak jak
      on zaczynając zdanie od: Och kochanie przepraszam.... Któregoś razu
      nie widzieli się nawet ponad tydzień. Teraz facet na prawdę za nią
      szaleje wstąpił w niego taki jakby strach że może ją stracić że jak
      się nie postara to ona znajdzie lepszego. Po prostu ją docenił.
      Także myślę że najlepiej jest stosować zasadę "jak Kuba Bogu, tak
      Bóg Kubie", z uśmiechem na ustach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka