Dodaj do ulubionych

Lęk społeczny - prośba o pomoc

01.11.07, 22:43
Proszę o pomoc i radę:
Jestem osobą nieśmiałą, małomówną, często smutną, z melancholijnym
nastawieniem do rzeczywistości; a jednocześnie w hermetycznym i niewielkim
gronie znajomych jestem dość pewny siebie, pogodny, optymistycznie
spoglądający na świat, wręcz towarzyski.

Mój świat to ja i wspomniane własne grono znajomych, dosłownie kilka
sprawdzonych osób. Wśród nich czuje się najlepiej. Ale tylko wśród nich. Poza
tym gronem jestem otoczony jakby pancerzem z kolcami – nikt o zdrowych
zmysłach nie próbuje przekroczyć tej bariery, a i ja nie zbliżam się do
innych, żeby ich nie ranić. Nie wiem, czy bardziej boje się faktu, że ich
zranię, czy tego, że jeśli tak się stanie, to oni odrzuca mnie jeszcze bardziej.

Rzadko poznaję nowe osoby; m.in. z tej przyczyny nigdy nie udało mi się
stworzyć dłuższego, poważnego związku. Doskwiera mi samotność, a jednocześnie
kontakty z płcią przeciwną są tak bardzo paraliżujące, że skutecznie
udaremniają jakiekolwiek moje próby zmiany tego stanu rzeczy. Ciekawym jest
fakt, że najlepsze relacje mam z kobietami, których nie traktuję jako
potencjalne kandydatki na partnerkę (są to znajome, koleżanki, przeważnie w
związkach); z kolei gdy spotykam kobietę, która mi się podoba pod względem
psychofizycznym, to uruchamia się we mnie jakaś cholerna blokada i nie
potrafię doprowadzić do bliższej znajomości, nie mówiąc o trwałym związku. Nie
potrafię nawiązywać kontaktów, zainteresować rozmówcy czy podtrzymać z nim
dialogu. Wydaje mi się, że w oczach tych, na których opinii mi zależy, nie
jestem interesującym rozmówcą, jestem nudziarzem (zapewne dlatego, że nie
jestem „mistrzem smalltalków”, czyli nie potrafię rozmawiać o przysłowiowych
czterech literach niejakiej M.).

Nie byłoby pewnie żadnego problemu, gdyby nie fakt, ze ta "podwójna osobowość"
zaczyna mi ciążyć, a wręcz coraz częściej utrudnia mi życie. Nie, to
całkowicie zatruwa mi życie! Boje się kontaktów z nieznanymi mi ludźmi, boję
się jakichkolwiek sytuacji, w których dane mi będzie z tymi nieznajomymi
przebywać (czasami zwykły przejazd autobusem jest nie lada wyzwaniem). Mało
tego, znając i wiedząc, jakie objawy wewnętrzne i zewnętrzne (gotuję się w
środku, ściska mnie w gardle i żołądku, drżą mi ręce, mówię szybko i
chaotycznie, albo bardzo cicho i niezrozumiale) towarzyszą mi w większości
kontaktów interpersonalnych, ja zwyczajnie staram się unikać jakichkolwiek
kontaktów. Unikam ludzi, spotkań, wyjść, wypadów, wykładów, szkoleń,
konferencji, debat, paneli dyskusyjnych. Jednocześnie mam świadomość jak wiele
negatywnych następstw niesie to ze sobą: nie realizuję swoich planów, marzeń,
ambitnych celów które sobie postawiłem i wielu, wielu innych rzeczy które
chciałbym zrobić w życiu. Nie rozwijam się, stoję w miejscu, wypalam się....

Unikam ludzi, a jednocześnie brakuje mi ich. Zależy mi na ich opinii, a
jednocześnie się jej boję; tego, że będzie negatywna, źle mnie oceniająca.
Koło się zamyka, niestety....



Zdaję sobie sprawę, że ta (przy)długa wypowiedź to w gruncie rzeczy kilka
różnych problemów (albo jeden i ten sam, którego ja nie potrafię nazwać po
imieniu i go zwalczyć), dlatego będę wdzięczny za wszystkie życzliwe słowa i rady.

Obserwuj wątek
    • salatka-warzywna a możesz skrócić do jednego zdania? jaki masz prob 02.11.07, 21:55
      lem. wydaje mi się, że takie uproszczenia dobrze robią - dzięki nim zaczynasz
      również myśleć w prostszych kategoriach.
    • jesiennapani Re: Lęk społeczny - prośba o pomoc 03.11.07, 13:34
      kroochy napisał:

      > Proszę o pomoc i radę:
      > Jestem osobą nieśmiałą, małomówną, często smutną, z melancholijnym
      > nastawieniem do rzeczywistości;

      są tacy, ktorzy odczuwają podobnie,
      może warto stworzyć forum dla nieśmialych....

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=70399086&a=70399086
      • jesiennapani Re: Lęk społeczny - prośba o pomoc 03.11.07, 13:39
        problemy wydaja się być podobne
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=70641503

    • synvilla Re:Wcale nie przydługa wypowiedż:-))) 03.11.07, 13:49
      Bo ładnie piszesz.

      Więc wygląda na to, że jestes taki bardzo silny introvertyk. Zyjesz
      w sobie jak w skorupce.

      Wszystko byłoby dobrze do memntu, kiedy to nie połączy sie z
      nerwicą.Zaczyna wtedy zagrazać normalnemu funkcjonowaniu w życiu.
      To niszczy zycie.
      Ja ci radzę i do psychologa na terapię i do lekarza ze względu na
      owa fobię społeczną i ze jest taka silna mozliwe ze mała ilsc lekow
      mogłaby ci pomóc powoli wyjść z tego, a i owszem być
      introwertykiem, jednak dawac sobie radę w zyciu.

      Są ludzie, ktorzy dysponują ogromną wiedzę zarówno w psychologii co
      i psychiatrii i jest nadzieja na pomoc, dlatego warto abys moze tą
      sciezką próbował cokolwiek, aby poprawić swój stan psychiczny.

      Ludzi dzieli sie an rożne grupki, według badań introwertycy mają
      szczęscie w żyiu prywatnym, natomiast extrwertykom owo szczęscie w
      żcyiu osobistym umyka. Na ile to prawda, to nie wiem, ale ja też
      jestem inrowertykiem i zycie prywane mam bardzo udane.:))))
      • kroochy Re:Wcale nie przydługa wypowiedż:-))) 04.11.07, 12:25
        synvilla napisała:

        > Bo ładnie piszesz.
        dziękuję:)


        > Więc wygląda na to, że jestes taki bardzo silny introvertyk. Zyjesz
        > w sobie jak w skorupce.
        >[...]
        >
        > Ludzi dzieli sie an rożne grupki, według badań introwertycy mają
        > szczęscie w żyiu prywatnym, natomiast extrwertykom owo szczęscie w
        > żcyiu osobistym umyka. Na ile to prawda, to nie wiem, ale ja też
        > jestem inrowertykiem i zycie prywane mam bardzo udane.:))))
        To się zgadza w 100%;) Sięgając do Wikipedii
        pl.wikipedia.org/wiki/Introwersja muszę stwierdzić, że wszystkie podane
        tu cechy w większym lub mniejszym stopniu opisują moją osobę.


        > Wszystko byłoby dobrze do memntu, kiedy to nie połączy sie z
        > nerwicą.Zaczyna wtedy zagrazać normalnemu funkcjonowaniu w życiu.
        > To niszczy zycie.
        > Ja ci radzę i do psychologa na terapię i do lekarza ze względu na
        > owa fobię społeczną i ze jest taka silna mozliwe ze mała ilsc lekow
        > mogłaby ci pomóc powoli wyjść z tego, a i owszem być
        > introwertykiem, jednak dawac sobie radę w zyciu.
        Trafiłem na informację, że:
        "NLP jest bezkonkurencyjne w dziedzinie leczenia fobii."
        Czy ktoś może orientuje się jak to wygląda w praktyce? Jaka jest rzeczywista
        skuteczność programowania neurolingwistycznego w zwalczaniu fobii społecznej?
        • synvilla Re:kroochy 04.11.07, 13:23
          Nie wiem co to takiego. Od 25 lat mieszkam daleko od kraju.
          Jakie nowe stowarzyszenia tam powstaly - pojecia nie mam. Radze
          jednak poszukac konkretnej pomocy profesjonalnej. Zwlaszcza lekarza.
          Mozliwe ze sa ci potzrebne lekarstwa.

          Pozdrawiam ciepło:)
    • parodontoz Re: Lęk społeczny - prośba o pomoc 04.11.07, 14:21
      prosze sprecyzowac wiek zawod.Mysle 'ze napiecie w kontaktach z
      ludzmi wynika z checi ' aby bardzo dobrze wypasc trzeba zastosowac
      metode drobnych krokow .Trzeba polubic siebie i walczyc z poczuciem
      niskiej wartosci.
      • kwiaaatek1 Re: Lęk społeczny - prośba o pomoc 04.11.07, 22:38
        To niestety jest także mój problem, od kiedy pamiętam, miałam tą przypadłość,
        która zniszczyła mi życie, teraz mam poczucie straconego czasu, gdy koledzy i
        koleżanki szaleli na dyskotekach, włóczyli się po imprezach, ja siedziałam i
        marnowałam czas w domu nad książkami, dopiero od kilku lat funkcjonuję w miarę
        normalnie. Człowiek z wiekiem nabiera pewności siebie.

        Terapii leczących fobię społeczna w Polsce NIE MA. Interesowałam się tym. Trzeba
        wiedzieć, jaka jest przyczyna fobii społecznej, u mnie generalną przyczyną jest
        rodzina alkoholowa, więc dzięki tej przyczynie znalazłam się na terapii dla
        DDA/DDD i tam przy okazji mogłam rozmawiać o tym problemie, ale byłam tam jedyną
        osobą z fobią społeczną, nawet terapeutka nie bardzo mnie rozumiała. Przed
        terapią spotykałam się z panią psycholog, też nie za bardzo mnie nie rozumiała.

        Osobami z fobią społeczna nikt w Polsce się nie zajmuje, a dla takich osób to
        ogromny wstyd, że nie umieją sobie ze sobą poradzić. Jedyna nadzieja w forach
        dla nieśmiałych, na których są organizowane spotkania, taka grupa nieśmiałych
        może działać jak grupa wsparcia. Albo wyjazd do kraju pana Zimbardo.

        Drugi problem jest taki, że nieśmiałe osoby nie zawsze potrzebują towarzystwa,
        tylko kilku wypróbowanych znajomych, ale jest nacisk społeczeństwa, aby być w
        stadzie, nie izolować się, osoby, które się izolują, są źle odbierane, co
        powoduje wyrzuty sumienia u nieśmiałych i poczucie inności, gorszości.

        Najlepiej zaakceptować siebie takim, jakim się jest i wykorzystywać swoje
        zdolności na miarę możliwości. Introwertycy mają ciekawe przemyślenia, które
        mogą przelewać na papier lub na stronę internetową. Są dobrymi obserwatorami,
        fotografami, itd. Pozdrawiam!


        www.terapiadda.fora.pl/index.php

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka