tomalka11
04.11.07, 13:24
bardzo proszę was o pomoc...
niewątpliwie jestem osobą konfliktową - mam konflikty w domu i w
pracy...
pracę na razie odłóżmy
mieszkam z mamą i bratem w b dużym domu - każdy ma swój pokój ojciec
nie żyje, przez osiem lat mieszkałam w Warszawie niespecjalnie tam
sobie radziłasm towarzysko ani w sensie pracy wiec dwa lata temu po
śmierci taty wróciłam tu - za namową mamy
jestem cięzkim domonikiem - mało sprzątam, nie pomagam, nie chce
chodzic do kosciola jak wszyscy, wieczorami włączam głośno muzykę i
tańcze sama w swoim pokoju
chcialabym zeby bylo inaczej ale moje kiepskie umiejetnosci
spoleczne powoduja ze nie chce i nie potrafie przebywac z ludzmi a
jak chce pomagac w domu to musze to robic pod dyktando matki i tak
jak ona chce nie moge zejsc na dol zebnny mie miala do mnie jakichs
uwag ciagle mnie krytykuje dzis znowu nie poszlam do kosciola wiec
uslyszalam ze mam wypie..c tam skad przyszlam bo ona ma mnie
dosyc ze jestem swinią gnojowa i psuje jej kazdą niedziele bo nie
chce isc
wlasciwie cale zycie mi dokuczala i dlatego szukalam szczescia poza
domem
jestem jakas apatyczna i nic mi sie nie chce nawet nie jestem
specjalnie wrazliwa na to co ona mowi nie potrafie jej wspolczuc ani
z nia rozmawiac bo kazda rozmowa konczy sie jakimis glupimi
zarzutami ze nie schowalam samochodzu i garazu nie podnosze z
podlogi czegos co lezy na niej w moim pokoju itp
potrafie gpodzianmi wpartywac sie w telewizor i nic nie robić
dzis taki ladny dzien moglybysmy gdzies pojechac a tu gowno - bo nie
poszlam do kosciola i zepsulam jej niedziele
bralam udzial w dwu psychoterpiach w wawie - mimo to do konca nie
przepracowalam tego problemu a moja matka mowi ze nie przstanie
zwracac mi uwagi do poki nie stane sie znowu NORMALNA
w pracy ze wszystkimi sie kloce - nie znosze rozkazow, nie potrafie
przyjac krytyki, stale mi sie wydaje ze wszyscy sa przeciwko mnie ze
jest jakis spisek.... że jestem na oewnio najlepsza ale niedpoceniana
czesto korzystam z pomocy wrozek
wiem ze cos jest nie tak ze mna ale nie potrafie w wieku 31 lat zyc
pod czyjes dyktando nie umiem
matka jeździ po rodzienie i opowiada o mnie jakies pierdoly,
wszystkie jej kolezanki wiedzą ze tancze sama w swoim pokoju i
dziwnie na mnie patrza
co mam dalej robić?
wyprowadzić się? powiesić?
pewnie wkrótce wywalą mnie też z pracy bpo na to sie zanosi....
proszę pwoeidzcie mi - na co ja jestem chora?