Dodaj do ulubionych

czy istnieją tacy faceci?

IP: 217.8.161.* 18.12.01, 19:29
Nie jest to anons, tylko pytanie. Czy istnieją na tym świecie opiekuńczy, uczciwi, troskliwi
faceci, którym zależy na kobiecie, na jej sprawach, którzy chcą ją chronić, są spoko w łóżku i
nie zasypiają zaraz potem. Są kulturalni, zdecydowani i traktują cię poważnie. Mam 26 lat i nie
spotkałam takiego, boję się że w koncu wyjdę za mąż, za kogoś kto taki nie będzie. I nie chodzi
o to że ja chce idealu, zaakceptuje chumory, kłótnie, wady, ale chce się czuć kochana i
bezpieczna, to przecież nie jest tak dużo. Kobiety czy macie takich facetów?
Obserwuj wątek
    • Gość: Andrzej. Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.unl.edu 18.12.01, 19:49
      Gość portalu: Julka napisał(a):

      > Nie jest to anons, tylko pytanie. Czy istnieją na tym świecie opiekuńczy, uczci
      > wi, troskliwi
      > faceci, którym zależy na kobiecie, na jej sprawach, którzy chcą ją chronić, są
      > spoko w łóżku i
      > nie zasypiają zaraz potem. Są kulturalni, zdecydowani i traktują cię poważnie.
      > Mam 26 lat i nie
      > spotkałam takiego, boję się że w koncu wyjdę za mąż, za kogoś kto taki nie będz
      > ie. I nie chodzi
      > o to że ja chce idealu, zaakceptuje chumory, kłótnie, wady, ale chce się czuć k
      > ochana i
      > bezpieczna, to przecież nie jest tak dużo. Kobiety czy macie takich facetów?


      Widzisz, kazda nowa miotla dobrze zamiata, i nawet jesli ktos tak wyglada jak
      opisalas, jutro, za rok, za dziesiac, nie bedzie tak wygladal. Poza tym, powiem
      Ci cos jako wielokrotnie zonaty. My, mezczyzni, generalnie nie poddajemy sie
      latwo tej obrobce, jakiej wiele kobiet chcialoby nas poddac. Nie dlatego, ze nie
      chcemy. My nie mozemy. A z tym niezasypianiem "zaraz potem" to jakis obled.
      Dajcie czlowiekowi odpoczac !!! Widze Najdrozsza, ze szybki ozenek Ci nie grozi.
      I dobrze, bo to nie az tak fascynujace, jakby moglo sie wydawac. Ktos madry
      powiedzial, ze decydujac sie na malzenstwo, kobieta ryzykuje swoim szczesciem,
      a mezczyzna swoja wolnoscia. Dwoma rekoma sie podpisuje pod tym powiedzeniem.
      Powodzenia, Andrzej.
      • Gość: czarek Re: czy istnieją tacy faceci? IP: 65.128.157.* 18.12.01, 20:01
        what looks too good is not true. Partnerstwo, przyjazn w milosci, a jeszcze w
        malzenstwie, to bezustanny ruch dwukierunkowy. Reszta to zlo-dziejstwo. A kazda
        wola chce uszczesliwiac na swoje kopytko. Ale uwaga! juz niedlugo - ida klony!
      • kwieto Re: czy istnieją tacy faceci? 18.12.01, 20:01
        Tak, tak, Andrzej, seks to ciezka praca, szkoda, ze nie ma zagwarantowanej
        przerwy sniadaniowej :"))))
        • Gość: Andrzej Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.unl.edu 18.12.01, 20:04
          kwieto napisał(a):

          > Tak, tak, Andrzej, seks to ciezka praca, szkoda, ze nie ma zagwarantowanej
          > przerwy sniadaniowej :"))))

          Zawsze mnie to meczylo, nie zartuje. Jak czytam o wyczynach miloszowych (pardon,
          milosnych)niektorych kroliczkow, to glowa mnie boli. I nie dosc ze tej przerwy
          nie ma w zadnym kodeksie, to jak juz jest, to i tak to jest "zrob se sam".
          No jak tam, kwieto, przyjezdzasz do Nebraski ?
          Andrzej.
      • Gość: Amika Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 18.12.01, 20:03
        Andrzeju , tzn. ze ty zasypiasz zaraz potem ? To straszne. chyba dlatego tyle
        razy sie zeniles. I chyba tak juz skonczysz. Na pewno sa tacy mezczyzni, o
        jakich pyta autorka watku , poszukaj dobrze , na pewno znajdziesz. Powodzenia i
        pozdr..
        • Gość: Andrzej Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.unl.edu 18.12.01, 20:08
          Gość portalu: Amika napisał(a):

          > Andrzeju , tzn. ze ty zasypiasz zaraz potem ? To straszne. chyba dlatego tyle
          > razy sie zeniles. I chyba tak juz skonczysz. Na pewno sa tacy mezczyzni, o
          > jakich pyta autorka watku , poszukaj dobrze , na pewno znajdziesz. Powodzenia i
          >
          > pozdr..

          Amika, na rany boskie, ja nie szukam facetow !!!! Ja sam sobie wystarczam.
          Nigdy potem nie zasypialem, bo mi wstyd bylo zasnac. Masz racje nazywajac
          malzenstwo "skonczeniem". Ale filozofem tez zostalem. Widzisz, po pierwszym
          rozwodzie, czlowiek jest rozbity, po drugim, szczesliwym a po trzecim zostaje
          filozofem i szansa do uzyskania oswiecenia dramatycznie wzrasta.
          Pozdr, Andrzej.
    • Gość: fanny Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.chello.pl 18.12.01, 20:08
      Ja mam takiego meza, od 10 lat zreszta. Zanim go poznalam zmienialam facetow
      jak rekawiczki. Jedna randka, gora trzy i panu dziekujemy. Najdluzej
      wytrzymalam 2 tygodnie.
      Jak poznalam JEGO, to po tygodniu wiedzialam, ze chce byc z NIM do konca zycia
      i miec z NIM dzieci.
      Dzieci juz mamy, a ja nadal chce byc z NIM do konca zycia i zrobie wszystko,
      aby nasze malzenstwo bylo trwale, zgodne i szczesliwe (to z przysiegi
      malzenskiej sprzed 10 lat). A poniewaz ON te slowa tez traktuje powaznie, to
      wierze, ze nam sie to uda!
      • Gość: Julka Re: czy istnieją tacy faceci? IP: 217.8.161.* 18.12.01, 20:21
        Po pierwsze przypominam, że to mój wątek, a nie Andrzeja.
        Wiem, że to w sumie zbyt piękne żeby taka wymarzona miłość trwała wiecznie, ale ja nie
        moge przestać wierzyć że spotkam kogos takiego, bo moje życie straciło by sens. Miałam
        próbkę takiego czegoś przez ostatnie 50 dni, a potem on powiedzał, nagle, sam nie wie
        dlaczego że mu przeszło. Teraz wiem,że to była iluzja, ale ja będe pamiętać jak było cudownie,
        mimo że on mnie nie kocha, i będę chciała czuć się w przyszłości podobnie, nic na to teraz nie
        poradzę. Wiem, że nie ma sensu dążyć do czegoś co było snem, co okazało się czymś
        nierealnym, ale nie potrafię sobie tego przetlumaczyć. Jula
    • Gość: ida Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.csk.pl 18.12.01, 20:16
      Julka, tacy faceci istnieją, ale pod żadnym pozorem nie należy ich wrabiać w
      małżeństwo
      • Gość: Julka Re: do idy IP: 217.8.161.* 18.12.01, 20:22
        to co z nimi robić ? i za kogo wychodzić ?
        • Gość: Andrzej Re: do idy IP: *.unl.edu 18.12.01, 20:25
          Gość portalu: Julka napisał(a):

          > to co z nimi robić ? i za kogo wychodzić ?

          A musisz ?
          • Gość: JUlka Re: do A IP: 217.8.161.* 18.12.01, 20:27
            A ja chce mieć dzieci i rodzinę, to co mam zrobić?
            • Gość: Julka Re: ide do domu, będe jutro, pa IP: 217.8.161.* 18.12.01, 20:29
        • Gość: ida Re: do idy IP: *.csk.pl 18.12.01, 20:37
          Gość portalu: Julka napisał(a):

          > to co z nimi robić ? i za kogo wychodzić ?

          cieszyć się nimi /co by to nie oznaczało/ i za nikogo nie wychodzić

          kiedyś patrząc na rózne perypetie znajomych związane właśnie z małżeństwem, a
          które w ogóle nie miałyby miejsca, gdyby się nie pobrali, to myślałam, że
          małżenstwa przed 30 powinny być wogóle ustawowo zakazane. A teraz im bardziej
          sama zbliżam się do 30 to jestem coraz bardziej przekonana, że powinny być
          zakazane wogóle. Bo z tego to więcej kłopotów niż radości.
          • Gość: Andrzej Re: do idy IP: *.unl.edu 18.12.01, 20:47
            Gość portalu: ida napisał(a):

            > Gość portalu: Julka napisał(a):
            >
            > > to co z nimi robić ? i za kogo wychodzić ?
            >
            > cieszyć się nimi /co by to nie oznaczało/ i za nikogo nie wychodzić
            >
            > kiedyś patrząc na rózne perypetie znajomych związane właśnie z małżeństwem, a
            > które w ogóle nie miałyby miejsca, gdyby się nie pobrali, to myślałam, że
            > małżenstwa przed 30 powinny być wogóle ustawowo zakazane. A teraz im bardziej
            > sama zbliżam się do 30 to jestem coraz bardziej przekonana, że powinny być
            > zakazane wogóle. Bo z tego to więcej kłopotów niż radości.

            Brawo !!! Slusznie mowisz. Sa oczywiscie wyjatki, ale generalnie to wiecej
            klopotow niz radosci. Tylko czy jest jakas alternatywa ? Rozsadna oczywiscie.
            Pozdr, Andrzej.
            • maarys Re: do idy 18.12.01, 20:53
              konkubinat?
              i co wtedy z tymi wszystkimi sprawami po ewentualnej smierci (po długim,
              wspólnym zyciu) jednej ze stron?
              • Gość: Andrzej Re: do idy IP: *.unl.edu 18.12.01, 21:01
                maarys napisał(a):

                > konkubinat?
                > i co wtedy z tymi wszystkimi sprawami po ewentualnej smierci (po długim,
                > wspólnym zyciu) jednej ze stron?

                Kiedys czytalem, ze w Szwecji podpisuje sie kontrakt na jeden rok bycia z soba.
                Moze to lepsze niz do grobowej deski. Zreszta i tak nikt nie jest w stanie trzymac
                wszystkich obietnic. Ja znam tylko ludzi, ktorzy w wiekszy lub mniejszy sposob
                meczyli sie z soba. Uwazam, ze w wiekszosci wypadkow mozliwe jest szalenstwo
                przez krotki okres czasu, a potem co ? kto wymyslil ta instytucje malzenstwa ?
                Pozdr, Andrzej.
                • maarys Re: do idy 18.12.01, 21:09
                  Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                  > maarys napisał(a):
                  >
                  > > konkubinat?
                  > > i co wtedy z tymi wszystkimi sprawami po ewentualnej smierci (po długim,
                  > > wspólnym zyciu) jednej ze stron?
                  >
                  > Kiedys czytalem, ze w Szwecji podpisuje sie kontrakt na jeden rok bycia z soba.
                  > Moze to lepsze niz do grobowej deski. Zreszta i tak nikt nie jest w stanie trzy
                  > mac
                  > wszystkich obietnic. Ja znam tylko ludzi, ktorzy w wiekszy lub mniejszy sposob
                  > meczyli sie z soba. Uwazam, ze w wiekszosci wypadkow mozliwe jest szalenstwo
                  > przez krotki okres czasu, a potem co ? kto wymyslil ta instytucje malzenstwa ?
                  > Pozdr, Andrzej.

                  na rok? - to i owszem...
                  a jak sie zaczyna odnawiać roczny kontrakt przez np 20 lat? straszne zamieszanie
                  może wyniknąć...
                  na szczeście niedawno poznałam przeurocza parę, która w tym roku na Swieta bedzie
                  obchodzić 52. rocznice ślubu!!! I z tego co wiem, nigdy nie chcieli się
                  rozstać... przywraca mi to nadzieje (u mnie do trzech pokoleń wstecz - same
                  rozwody...)
                  pzdrw
                  • Gość: Andrzej Re: do idy IP: *.unl.edu 18.12.01, 21:17
                    maarys napisał(a):

                    > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
                    >
                    > > maarys napisał(a):
                    > >
                    > > > konkubinat?
                    > > > i co wtedy z tymi wszystkimi sprawami po ewentualnej smierci (po dług
                    > im,
                    > > > wspólnym zyciu) jednej ze stron?
                    > >
                    > > Kiedys czytalem, ze w Szwecji podpisuje sie kontrakt na jeden rok bycia z
                    > soba.
                    > > Moze to lepsze niz do grobowej deski. Zreszta i tak nikt nie jest w stanie
                    > trzy
                    > > mac
                    > > wszystkich obietnic. Ja znam tylko ludzi, ktorzy w wiekszy lub mniejszy sp
                    > osob
                    > > meczyli sie z soba. Uwazam, ze w wiekszosci wypadkow mozliwe jest szalenst
                    > wo
                    > > przez krotki okres czasu, a potem co ? kto wymyslil ta instytucje malzenst
                    > wa ?
                    > > Pozdr, Andrzej.
                    >
                    > na rok? - to i owszem...
                    > a jak sie zaczyna odnawiać roczny kontrakt przez np 20 lat? straszne zamieszani
                    > e
                    > może wyniknąć...
                    > na szczeście niedawno poznałam przeurocza parę, która w tym roku na Swieta bedz
                    > ie
                    > obchodzić 52. rocznice ślubu!!! I z tego co wiem, nigdy nie chcieli się
                    > rozstać... przywraca mi to nadzieje (u mnie do trzech pokoleń wstecz - same
                    > rozwody...)
                    > pzdrw

                    Po 52 latach bycia z soba zaczynaja dzialac wszystkie znieczulajace substancje,
                    wiec ja takim ludziom nie wierzylbym. Poprostu byli z soba i klepia teraz jak im
                    bylo dobrze. Nie bylo im strasznie zle, ale .... ej, dajmy spokoj.
                    A z ta Szwecja ? jesli podpisanie kontraktu wymaga tylko 5 minut, to co za problem
                    robic to co roku. Wiedzac, ze za rok moge byc wolny, czy ktos chce czy nie,
                    da mi spokoj ducha. Inaczej wyglada to jak wyrok, tylko dlaczego ja 3 razy
                    pakowalem sie do tej samej celi ?
                    Pozdr, Andrzej.
                    • maarys Re: do idy 18.12.01, 21:24
                      no, tym (co mają 52 rocznice) akurat muszę wierzyć, bo nie tylko oni są
                      świadkami tego cudu (to dziadkowie mojego meza otoczeni wielką rodziną...); a
                      że "z rozpędu" mozna przezyć jeszcze więcej (czego dowód w osobach drugich
                      dziadków) - nie wątpię!
                      a czemu Ty...? nie mam pojęcia; może jesteś roztargniony? ;)
                      pzdrw
                      • Gość: Andrzej Re: do idy IP: *.unl.edu 18.12.01, 21:30
                        maarys napisał(a):

                        > no, tym (co mają 52 rocznice) akurat muszę wierzyć, bo nie tylko oni są
                        > świadkami tego cudu (to dziadkowie mojego meza otoczeni wielką rodziną...); a
                        > że "z rozpędu" mozna przezyć jeszcze więcej (czego dowód w osobach drugich
                        > dziadków) - nie wątpię!
                        > a czemu Ty...? nie mam pojęcia; może jesteś roztargniony? ;)
                        > pzdrw

                        Niedopieszczonym z domu.
                        Andrzej.
                    • Gość: Ola do Andrzeja IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 10.01.02, 09:05
                      Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                      > A z ta Szwecja ? jesli podpisanie kontraktu wymaga tylko 5 minut, to co za prob
                      > lem
                      > robic to co roku. Wiedzac, ze za rok moge byc wolny, czy ktos chce czy nie,
                      > da mi spokoj ducha. Inaczej wyglada to jak wyrok, tylko dlaczego ja 3 razy
                      > pakowalem sie do tej samej celi ?
                      > Pozdr, Andrzej.

                      A czy ten kontrakt obejmuje równiez bycie tatusiem lub mamusią? I czy też z
                      EWENTUALNĄ możliwościa przedłużania co roku?

              • Gość: ida Re: do idy IP: *.csk.pl 18.12.01, 21:20
                maarys napisał(a):

                > konkubinat?
                > i co wtedy z tymi wszystkimi sprawami po ewentualnej smierci (po długim,
                > wspólnym zyciu) jednej ze stron?

                ja myślę, że te wszystkie sprawy /zależy co masz na myśli/ da się jakoś załatwić,
                jak się nad tym pomyśli, oczywiście trzeba wziąć pod uwagę ewentualność śmierci
                zanim do tego dojdzie, bo potem to faktycznie jest już za późno. Mnie to zawsze
                irytował fakt, że jak już człowiek podpisze ten cyrograf w USC to już tak jakby
                został ubezwłasnowolniony, zaczyna podlegać pod jakieś tam ustawy i potem za
                cholerę nie może się z tego wyplątać.

                wiem, że mam wywrotowe poglądy, ale wydaje mi się, że małżeństwo to takie trochę
                pójście na łatwiznę
                • Gość: Andrzej Re: do idy IP: *.unl.edu 18.12.01, 21:28
                  Gość portalu: ida napisał(a):

                  > maarys napisał(a):
                  >
                  > > konkubinat?
                  > > i co wtedy z tymi wszystkimi sprawami po ewentualnej smierci (po długim,
                  > > wspólnym zyciu) jednej ze stron?
                  >
                  > ja myślę, że te wszystkie sprawy /zależy co masz na myśli/ da się jakoś załatwi
                  > ć,
                  > jak się nad tym pomyśli, oczywiście trzeba wziąć pod uwagę ewentualność śmierci
                  >
                  > zanim do tego dojdzie, bo potem to faktycznie jest już za późno. Mnie to zawsze
                  >
                  > irytował fakt, że jak już człowiek podpisze ten cyrograf w USC to już tak jakby
                  >
                  > został ubezwłasnowolniony, zaczyna podlegać pod jakieś tam ustawy i potem za
                  > cholerę nie może się z tego wyplątać.
                  >
                  > wiem, że mam wywrotowe poglądy, ale wydaje mi się, że małżeństwo to takie troch
                  > ę
                  > pójście na łatwiznę

                  Masz normalne poglady, myslisz a nie dajesz sie poniesc temu co wszyscy naokolo
                  robia. Malzenstwo to jest niewola, a juz napewno niewola OD czegos. Zapewniamy
                  sobie wolnosc DO czegos, ale odbieramy sobie wolnosc OD czegos. Dlatego w USA
                  okolo 75 procent par jest rozwiedzionych.
                  Pozdr, Andrzej.

                  • Gość: ida Re: do idy IP: *.csk.pl 18.12.01, 21:42
                    niestety w Polsce moje poglądy są wywrotowe
                    ale i tak nie zmienię zdania, że konkubinat to jest wyższa szkoła jazdy i nie
                    jest tak popularny jak małżeństwo bo wielu ludzi nie jest wogóle w stanie
                    dojrzeć do takiej formy bycia jednocześnie i razem i osobno
                    • Gość: Andrzej Re: do idy IP: *.unl.edu 18.12.01, 22:00
                      Gość portalu: ida napisał(a):

                      > niestety w Polsce moje poglądy są wywrotowe
                      > ale i tak nie zmienię zdania, że konkubinat to jest wyższa szkoła jazdy i nie
                      > jest tak popularny jak małżeństwo bo wielu ludzi nie jest wogóle w stanie
                      > dojrzeć do takiej formy bycia jednocześnie i razem i osobno

                      I to jest stan, ktorego najbardziej potrzebujemy. Troszeczke na paseczku, ale
                      na takim, co mozna zawsze odpiac.
                      Pozdr, Andrzej.
    • roseanne Re: czy istnieją tacy faceci? 18.12.01, 20:35
      znam takiego.
      w malzenswo sie takich nie wciaga, to tak jakos naturalnie z siebie wynika.
      Zal wypuscic, a on i tak nie chcial uciekac.
      Pozdrowienia
      • Gość: czarek Re: czy istnieją tacy faceci? IP: 65.128.156.* 18.12.01, 21:02
        a wiesz, Andrzej, cos w tym jest, bo obecnie jestem na etapie
        poczucia szczesliwego uwolnienia...
        • Gość: Andrzej Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.unl.edu 18.12.01, 21:20
          Gość portalu: czarek napisał(a):

          > a wiesz, Andrzej, cos w tym jest, bo obecnie jestem na etapie
          > poczucia szczesliwego uwolnienia...

          Albowiem dwa tylko dni sa szczesliwe w zyciu malzenstwa,
          Dzien slubu i dzien rozwodu. Amen.
          • Gość: czarek Re: czy istnieją tacy faceci? IP: 65.128.156.* 18.12.01, 21:27
            Gość portalu: Andrzej napisał(a):

            > Gość portalu: czarek napisał(a):
            >
            > > a wiesz, Andrzej, cos w tym jest, bo obecnie jestem na etapie
            > > poczucia szczesliwego uwolnienia...
            >
            > Albowiem dwa tylko dni sa szczesliwe w zyciu malzenstwa,
            > Dzien slubu i dzien rozwodu. Amen.

            ALLELUJA! ;-)
    • maarys Re: istnieją tacy faceci 18.12.01, 20:50
      jednego mam w domu, od 6 lat :) a drugi jest przyjacielem - i moim i mojego
      meża. Więc są. Ale nie wiem ilu jest ich jeszcze ;)
      • Gość: Beti Re: istnieją tacy faceci IP: *.vie.telering.at 18.12.01, 21:14
        Pewnie, ze sa. Podstawa dlugotrwalosci zwiazku jest, jak mi sie wydaje mniej
        wiecej rownolegly rozwoj na przestrzeni lat, duzo rozmow i mila tolerancja.
        To z doswiadczenia
        Pozdrawiam
    • Gość: kwieto Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.01, 23:01
      Istnieja

      A dyskusja na temat wyzszosci konkubinatu czy malzenstwa jest bez sensu. Co kto lubi.
      Osobiscie nie wiem, co niby mialoby sie zmienic po podpisaniu papierka w USC?
      Oczywiscie zaraz uslysze, ze po podpisaniu tego papierka przestajecie sie "starac". Ale -
      wybaczcie, jesli ktos po podpisaniu "cyrografu sie przestaje starac, to znaczy, ze wczesniej
      staralem sie nie z milosci, a z czysto egoistycznej checi "posiadania" kogos innego na
      wlasnosc. I jesli kogos takiego mam dyscyplinowac za pomoca konkubinatu (bo po slubie
      zycie z nim stanie sie nie do zniesienia) - to prosze wybaczyc, ale ja nie mam ochoty bawic
      sie w takie klocki. To by wskazywalo, ze malzenstwo jest pewnym "probiezem milosci" -
      jesli po slubie jest OK., to sie kochacie, jesli nie - to i tak zwiazek jest bez sensu. Tak czy
      siak, bede przed slubem podpisywal intercyze, aby zabezpieczyc obie strony w razie rozwodu
      i zminimalizowac przejscia. Brutalne, ale taki mam zamiar, niezaleznie od tego jak bardzo
      bede zakochany.

      A czy sie bede wogole chcial zenic? - nie wiem, nie mysle wogole o tym w tej chwili

      Do Andrzeja - a nie przyszlo Ci do glowy, ze Ty jestes wspolodpowiedzialny za te rozwody?
      I ze problem nie w instytucji malzenstwa, ale w Tobie wlasnie? Bo jesli jest inaczej - to
      naprawde trzeba miec pecha, zeby ciagle sie pakowac w takie same sytuacje....
      • Gość: ida Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.csk.pl 18.12.01, 23:45
        nie mogę się powstrzymać, żeby nie zadać pytania - jeśli coś nic nie zmienia to
        po co to podpisywać?

        ja na przykład zawsze miałam jakiś taki wstręt do nadmiernej biurokracji
        • kwieto Re: czy istnieją tacy faceci? 18.12.01, 23:53
          Chocby ze wzgledow podatkowo-prawnych. Jesli nie podpiszesz, to jak wpadniesz pod
          samochod, Twoj konkubent bedzie mial spory problem z waszymi wspolnymi dobrami...

          Ale - ja nie propaguje instytucji malzenstwa, mi jest wszystko jedno, i to zalezy od dogadania
          sie z partnerami - jesli chca (jakas kochanka swego czasu pisala ze dla niej slub z tym
          rozwodzacym sie mezczyzna bedzie "ukoronowaniem ich zwiazku") to prosze bardzo...

          Natomiast jesli rzeczywiscie po slubie partnerzy przestaja sie starac - jakiz wspanialy to test
          prawdziwej milosci! (tyle ze zawsze trzeba na starcie brac pod uwage ryzyko rozwodu, hihi)
          • Gość: ida Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.csk.pl 19.12.01, 00:04
            tylko to nie są wspólne dobra, każda ze stron ma swoje
            • Gość: mariposa Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.biz.mindspring.com 19.12.01, 00:07
              a czy intercyza dotyczy dobr nabytych w trakcie trwania malzenstwa czy tylko
              przed?
              • kwieto Re: czy istnieją tacy faceci? 19.12.01, 00:13
                Chyba przed - zreszta nie wiem, trzeba sie prawnika spytac.
                Ale pamietam jak nam pan od negocjacji mowil o slubach:
                "No i sie zenia, potem rozwodza, potem pisza intercyze, zenia, rozwodza, angazuja
                prawnika, zenia, rozwodza, lepszego prawnika, zenia, rozwodza...." :")))))
              • Gość: ida Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.csk.pl 19.12.01, 00:19
                intercyza dotyczy i przed i po
                Jeśli intercyza została zawarta przed małżenstwem, to nie dochodzi do powstania
                majątku wspólnego, jeśli zawarto ją w trakcie małżeństwa to każdy ma od tej
                pory własny majątek + udział w dotychczasowym majątku wspólnym

                Oczywiście mogę się mylić bo nie jestem prawnikiem
              • taira Re: czy istnieją tacy faceci? 19.12.01, 00:26
                www.e-prawnik.pl/ep.php3/bD1wbCZwPTEwOSZuaz02MQ==

                tu jest wszystko dokladnie wytlumaczone.

                Pozdrawiam
            • kwieto Re: czy istnieją tacy faceci? 19.12.01, 00:08
              A jesli na spole kupiliscie mieszkanie, samochod? To co wtedy?
              • ja_nek Re: czy istnieją tacy faceci? 19.12.01, 08:44
                "Czy istnieją na tym świecie opiekuńczy, uczciwi, troskliwi faceci, którym
                zależy na kobiecie, na jej sprawach, którzy chcą ją chronić, są spoko w łóżku i
                nie zasypiają zaraz potem. Są kulturalni, zdecydowani i traktują cię
                poważnie."

                Mimo, że jestem facetem, a pytanie skierowane było do kobiet, powiem krótko, że
                są. Im bardziej szukasz tym trudniej Ci znaleźć. Czasem najważniejsi dla Ciebie
                ludzie są na wyciągnięcie ręki tylko ich nie widzimy.
                Przystań, pomyśl, rozejrzyj się, w końcu zauważysz.

                Pozdrowienia
                Janek
                • Gość: soso Re: czy istnieją tacy faceci? IP: 195.41.66.* 19.12.01, 09:16
                  Sa, sam znam kilku.

                  Pesymisci do szkol i do nauki. Jak mozna zasypiac 'po' i na dodatek z
                  powodu 'zmeczenia'! Pewnie tez sie obrazacie, jak ja 'glowa boli'.

                  A poglaskac po brzuszku to juz nielaska? Takie 5 minut potem zwroci sie z
                  nawiazka. Glowa przestanie ja bolec a na dodatek kazdy inny chlop bedzie nie
                  taki. No chyba, ze bedzie glaskal 'po' przez 10 minut. :-)

                  Milosc to jest praca ale na szczescie polaczona z przyjemnoscia.
              • Gość: Malwina Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.abo.wanadoo.fr 19.12.01, 09:15
                zawsze mowilam ze malzenstwo to kontrakt : nie przejmuj sie kwieto, samochod tego na czyje nazwisko
                zakupiony, moze byc na dwa i wtedy trzeba podzielic, slub nie slub. Ale macie problemy !

                Co do zasypiania, nie chodzi o to zeby facet czuwal cala noc ale o to zeby dziewczyna byla w TAKIM
                stanie ze z nim zasypia ;-) (wyglada mi na to ze nie czesto sie zdarza :-)))
                • luiza-w-ogrodzie Re: czy istnieją tacy faceci? 19.12.01, 09:36
                  Istnieja tacy i musi ich byc dosc duzo. Bylam w dwoch dlugotrwalych zwiazkach z
                  takimi, a teraz jestem z trzecim facetem tego typu. Ale zeby sielanka trwala
                  nalezy nad nia pracowac a nie przyjmowac jak cos co sie nalezy.

                  Powodzenia w znalezieniu swojego szczescia

                  Luiza-w-Ogrodzie
            • Gość: Ola Re: czy istnieją tacy faceci?Do Idy IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 10.01.02, 09:47
              Gość portalu: ida napisał(a):

              > tylko to nie są wspólne dobra, każda ze stron ma swoje

              No właśnie - i tu masz odpowiedź! A ja zawsze myślałam, że bycie ze sobą razem -
              polega na tym, że się JEST RAZEM ! Że bardziej cieszy WSPÓLNE urzadząnie WSPÓLNIE
              kupionego mieszkania, WSPÓLNY wyjazd WSPÓLNIE kupionym samochodem, WSPÓLNE
              urządzanie świąt itp... itd... Mylę się? Jednak razem, ale osobno jest lepsze?
              Kupowanie wszystkiego na rachunek i skrzętne przechowywanie latami paragonów za
              te wszystkie dobra, aby w razie czego miec dowód, że "to" jest moje?
              Wg mnie konkuninat to pewnego rodzaju wymigiwanie się od odpowiedzialności
              (przecież w każdej chwili moge odejść - i zabrać wszystko, co moje - wolno mi).
              Z tego, co tu wypowiadaja się zwolennicy wolnych związków, to nie chodzi Wam o
              alternatywę małżeństwa, ale raczej o asekurację, na wypadek, gdybyście zostali
              porzuceni, możecie w każdej chwili obronic się: "I własnie dlatego z nią(nim) się
              nie ożeniłem (wyszłam za mąż).
              Cóż to jest za miłość, skoro od samego początku zakładacie, że rozstaniecie się?
              że jedno z Was zostanie przez drugą stronę zranione i porzucone? Małżeństwo
              oczywiście równiez nie jest gwarantem, że tak się nie stanie, ale w momencie
              składania przysięgi nikt nie zakłada, że kiedyś odejdzie.
              Jeżeli mylę się i będąc w konkubinacie przysięgacie sami sobie miłośc i wierność
              do grobowej deski - to czemu nie wziąć ślubu? Wierzcie mi - nigdy nie byłam
              zwolennikiem podpisywania zobowiązującego papierka, nigdy nie chciałam pieknej
              białej sukni, welonu i wesela. Uważałam, że uczucie wystarczy. Ale teraz wiem, że
              dzień mojego ślubu był dla mnie (jak na razie) najpiekniejszym dniem w moim
              życiu. Nigdy wczesniej bym nie uwierzyła, że tak będzie !

    • chudyy pozdro dla IDY i ANDRZEJA oraz pytanie 19.12.01, 09:47
      > są spoko w łóżku i
      > nie zasypiają zaraz potem

      no to proszę jeszcze mnie oświecić ile minut po można spokojnie usnąć bez
      narażania się na zarzuty, tylko precyzyjnie proszę. Bo choćbym nie wiem jak się
      starał to w końcu i tak chce mi się spać i jakże piękny jest ten sen przy boku
      ukochanej mniam mniam. A tu mi ktoś mówi, że to jest be. A dla mnie najbardziej
      be jest jak kobieta zaraz po sobie pójdzie z łóżka, no koszmar mówię wam.

      Kłaniam się

      • Gość: Julka Re: do wszystkich - pożegnanie IP: 217.8.161.* 19.12.01, 12:57
        dzięki za te nieliczne listy pocieszenia i nadzieji, wiem, że w koncu spotkam takiego faceta.
        Zdaję też sobie sprawę, że posty żyją własnym życiem i mój wątek w 3/4 poswięcony jest
        intercyzie, a chodziło mi tylko o kilka słów, które pozwola mi szybciej otrząsnąć się z tego co
        się teraz dzieję w moim życiu. Życze wszystkim wesołych świąt i żałuję że nie będe mogła
        często zaglądać na forum, bo dzis jest ostatni dzień mojej pracy,a w domu nie mam poczty.
        Julka.
        • kwieto Na pozegnanie 19.12.01, 20:27
          Takie powiedzonko wyczytane kiedys baaardzo dawno temu: "chcesz spotkac kogos
          wspanialego? Stan sie taki sam jak ten, kogo szukasz - a wtedy on sam sie
          znajdzie"
      • Gość: Andrzej Re: pozdro dla IDY i ANDRZEJA oraz pytanie IP: *.unl.edu 19.12.01, 21:08
        chudyy napisał(a):

        > > są spoko w łóżku i
        > > nie zasypiają zaraz potem
        >
        > no to proszę jeszcze mnie oświecić ile minut po można spokojnie usnąć bez
        > narażania się na zarzuty, tylko precyzyjnie proszę. Bo choćbym nie wiem jak się
        >
        > starał to w końcu i tak chce mi się spać i jakże piękny jest ten sen przy boku
        > ukochanej mniam mniam. A tu mi ktoś mówi, że to jest be. A dla mnie najbardziej
        >
        > be jest jak kobieta zaraz po sobie pójdzie z łóżka, no koszmar mówię wam.
        >
        > Kłaniam się
        >

        Alez lez sobie tak dlugo jak Ci wygodnie bez zasypiania. Tobie to odpowiada,
        ciesz sie. Mnie nie odpowiada zadna rutyna, choby nie wiem jak przyjemna miala
        byc, a juz nie moge zmusic sie do zaspokajania czyich potrzeb. Zasypiaj sobie
        mniam mniam w czyichs ramionach i ciesz sie. Ja nigdy nie potrafilem zasnac w
        czyichs ramionach i wcale sie nie uwazam przez to gorszy czy lepszy. Zwyczajnie
        inny niz Ty.
        Pozdr, Andrzej.
        • chudyy ależ Andrzeju 20.12.01, 09:17
          pozdro dla Ciebie było, ale pytanie niekoniecznie. W końcu to nie Ty tak
          radykalnie atakujesz zdrowy sen samczy ;)
    • bear1 Re: czy istnieją tacy faceci? 20.12.01, 09:14
      Gość portalu: Julka napisał(a):

      > Nie jest to anons, tylko pytanie. Czy istnieją na tym świecie opiekuńczy, uczci
      > wi, troskliwi
      > faceci, którym zależy na kobiecie, na jej sprawach, którzy chcą ją chronić, są
      > spoko w łóżku i
      > nie zasypiają zaraz potem. Są kulturalni, zdecydowani i traktują cię poważnie.
      > Mam 26 lat i nie
      > spotkałam takiego, boję się że w koncu wyjdę za mąż, za kogoś kto taki nie będz
      > ie. I nie chodzi
      > o to że ja chce idealu, zaakceptuje chumory, kłótnie, wady, ale chce się czuć k
      > ochana i
      > bezpieczna, to przecież nie jest tak dużo. Kobiety czy macie takich facetów?

      Jestem facet, szkoda ze dla Ciebie za stary, ale sa tacy faceci tylko czesto
      kobiety ich wtedy nie szanuja!
      Tak jak moja zonka, uwaza ze to wszystko to tak musi byc i to sie jej nalezy, ona
      juz nic nie musi dawac.
      Bo w tym caly jest ambaras ( przed czy po slubie ) zeby dwoje chcialo naraz!
    • Gość: a do Julki IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 20.12.01, 09:36
      ..są tacy faceci. Jestem starsza od Ciebie i zapewniam Cię - są. Jeden już
      zajęty od 14 lat (nic się nie zmienia - to mit) a drugi (w Twoim wieku) -
      wolny... może napiszecie do siebie? Jakbym go widziała.... w Twoich słowach.
      Pa.
      • onnanohito Re: do Julki 20.12.01, 14:36
        Słuchajcie, no normalnie sie zdenerwowałam. Konkubinat ... Czy nie znacie
        nikogo, kto żyłby długo w ,konkubinacie, który się skończył????
        Moja Przyjaciółka była 6 lat z facetem, w Jego mieszkaniu. Pracowała, oboje
        nieźle zarabiali. Przez pewien czas żyli tylko z jej pieniędzy, ale głównie ze
        wspólnych. Ona, no wiecie - była strasznie zakochana, nie oszczędzała swoich
        pieniędzy, tylko On miał konto itd. No i w tym czasie się urządzali w tym Jego
        mieszkanku: a to lodówka, a to pralka - ot-życie. I - skończyło się. Rozstali
        się. I co? I Ona spakowała swoją walizkę i w wieku 29 lat wróciła do Mamy, z
        niczym. Po kilku miesiącach coś wynajęła itd., nie o to chodzi. A gdyby byli po
        ślubie? Wybaczcie moi Mili, ale byłby po prostu podział majątku. I nie mówcie
        mi, że nie ma żadnej różnicy między małżeństwem a konkubinatem. Nigdy w życiu
        nie zamieszkałabym z mężczyzną bez ślubu. Ale to oczywiście Moje zdanie i
        podejście do tego. Ja ślubu chciałam i wymagałam od potencjalnych kandydatów
        deklaracji. Tak, tak - bo dla mnie decyzja o ślubie = przyznanie, że jest to
        ostateczny wybór, a nie tam jakieś konkubinaty - może się uda, a jak nie to
        zawsze się po prostu można wyprowadzić. I wiecie co? Moja Przyjaciółka
        romantyczka jest teraz z kimś. I On chce, żeby się przeprowadziła do Niego, do
        innego miasta = rzuciła świetną pracę. I? Nie zrobi tego - nigdy więcej
        konkubinatu. Dla mnie prawdziwy facet, który kocha - oświadcza się i koniec.
        Załóżmy, że nawet jest nieprzychylnie nastawiony do instytucji małżeństwa, ale
        zrobi to dla swojej Ukochanej. KROPKA.

        P.S.: Tak, są TACY mężczyźni. Jednym z Nich jest mój Mąż i Ukochany w jednej
        osobie :)
        • Gość: soso do onnanohito IP: 195.41.66.* 20.12.01, 15:05
          Zabawne!

          Zdaje sie, ze sugerujesz, ze dobry mezczyzna zdarza sie tylko jak ma sie kwitek
          w kieszeni. Moja ciocia zyje w konkubinacie chwala Bogu 20 lat. Nie wiem czyje
          sa ich domy, samochody, meble, konta ale wiem, ze nie sa wyjatkiem na tym
          swiecie. Daj szanse facetom, onnanohito! I dziewczynom takze. Po co takie
          mroczne wyrokowanie.

          såså
          • onnanohito Re: do onnanohito 20.12.01, 15:10
            Nie, nie, nie.
            Może nie napisałam wyraźnie - jeżeli dziewczyna / kobieta CHCE żyć w
            konkubinacie - OK.
            Jeżeli dziewczyna / kobieta chce wziąć ślub z Ukochanym, a On woli konkubinat -
            uważam że PRAWDZIWY mężczyzna w dawnym tego słowa znaczeniu zechce wziąć ślub
            dla Niej. I nie będzie się tego bał.
            Nie, to nieprawda, że prawdziwi mężczyźni są tylko z kwitkami z USC.
            Mam nadzieję, że gdyby Twoja ciocia rozstawała się ze swoim Ukochanym, będą
            wiedzieli CZYJE są samochody itd. i że nie zostanie z jedną walizką na ulicy.

            Pozdrawiam i dużo szczęścia.

            Wiem, że w tej materii jestem bardzo zasadnicza. Przepraszam, jeżeli kogoś
            uraziłam, nie było to moim zaniarem.
            • chudyy onnanohito ma rację 20.12.01, 15:42
              ślub wiele zmienia. pokazuje, że partnerzy seri traktują swoje deklaracje. moi
              znajomi byli z sobą wiele lat i jak zdecydowali się na dziecko to wzięli ślub,
              właśnie żeby jakby co (np. śmierć męża ... odpukać) było wiadomo do kogo należy
              wspólny dorobek, komu przysługuje odszkodowanie. Tak drodzy moi, życie składa
              się także z takich głupot.
              Pozdrawiam.
              • malwinamalwina Re: tra la la 20.12.01, 16:13
                a we fr od trzech lat istnieje legalny zwiazek administracyjny (idziesz do merostwa). ktory nie jest slubem
                i pozwala na rozwiazanie spraw
                dziedzicznowlasnosciowopodzialowospadkowoposmiertychrozstaniowych itd itp
                i i i i dotyczy plci wszelkiej tra la la la
                i zwiazkow wszelkich
                tra la la la
                nazywa sie to Paktem Cywilnym
                • onnanohito Re: tra la la 20.12.01, 16:35
                  Malwinko, po co to tra, la, la. To świetnie, że we Francji jest pakt cywilny, w
                  Polsce albo ślub albo nic.

                  Ach, jestem zła.
                  • Gość: ida Re: tra la la IP: *.csk.pl 20.12.01, 16:51
                    Onnanohito, to że Twoja przyjaciółka została z niczym, to nie jest wynikiem
                    tego, że konkubinat jest be, tylko jej niefrasobliwości, bo jak się w takim
                    układzie coś większego kupuje to zdrowy rozsądek nakazuje może nie tyle gnać od
                    razu z tym do notariusza ale przynajmniej wziąć fakturę aby móc udowodnić swoją
                    własność
                    Poza tym, a gdyby ten facet zaproponował jej małżeństwo, a nie tylko wspólne
                    mieszkanie, to by się przeprowadziła i rzuciła tę świetną pracę?

                    co do prostego podziału majątku przez sąd to ja już tyle opowieści słyszałam,
                    że uważam, że jest wręcz przeciwnie i dopiero wtedy zaczynają się prawdziwe
                    awantury
                • Gość: fanny Re: tra la la IP: *.chello.pl 20.12.01, 16:55
                  A ja nie wiem dlaczego moj maz jast moim MEZEM! Bo zawsze zakladalam, ze mi ten
                  papier nie jest do niczego potrzebny. A ostatnio cos czytalam na innym forum i
                  probowalam przypomniec sobie dlaczego zmienilam zdanie. Za cholere nie moglam.
                  Wiec zapytalam o to mojego meza. Bo pamietalam, ze jemu tez specjalnie na tym
                  nie zalezalo. I wiecie co mi powiedzial? Podobno bylismy kiedys w Urzedzie
                  Dzielnicowym cos zalatwic i ja czekalam na korytarzu i czytalam ogloszenia. I
                  jak on wyszedl z pokoju, to powiedzialam, ze do slubu potrzeba tylko zlozyc
                  akty urodzenia i poczekac 30 dni i zaproponowalam, ze jak to takie proste, to
                  moze slub wezmiemy. No to on na to: dobra, czemu nie?
                  Takze ja nie wiem. Bo wychodzi na to, ze jestesmy malzenstwem troche
                  przypadkowo. Bo nie wydaje mi sie, zeby to cos w naszym zyciu zmienilo. W sumie
                  widze tylko, ze zaoszczedza nam to troche czasu. Bo nie musimy nic specjalnie
                  podpisywac, zeby cos bylo nasze wspolne: konto, firma, mieszkanie, kredyty,
                  podatki, dzieci. Wszystko staje sie takie automatycznie. I chyba dla tej wygody
                  zrobilabym to powtornie.
                • maly.ksiaze Re: tru tu tu 20.12.01, 17:57
                  A w pieknym kraju w ktorym mieszkam (ca) istneje takie pojecie, jak 'common law
                  couple', plci wszelakiej i sprowadza sie to (z tego co rozumiem) do wspolnoty w
                  sprawach
                  dziedzicznowlasnosciowopodzialowospadkowoposmiertychrozstaniowych
                  niejako "przez zasiedzenie".

                  • Gość: soso trap, trap, trap IP: 195.41.66.* 21.12.01, 07:52
                    Z zycia wziete:

                    Oni w konkubinacie z 3 dzieci przez 10 lat. W koncu on ja szantazuje (bo ja
                    kocha), ze albo slub albo sobie pojdzie (wprawdzie nie jutro ale moze ktoregos
                    dnia). Ona ulega ze wzgledu na dzieci a po kilku latach rozwod.

                    Kwitki to sobie mozna polamac o kant stolu i jak sie nie chce byc razem to nic
                    nie pomoze i odwrotnie - jak sie chce byc razem to takze nic nie pomoze.

                    A sprawy podzialu majatkow to chyba pokazanie, jakim sie jest czlowiekiem. Jak
                    komus nie przeszkadza uswiadomic swiatu, jakim jest upiorem to jego problem i
                    kiedys zycie my w odwecie da kopa - w to bardzo wierze. Podobnie jak i ci
                    pokrzywdzeni takze odnajda swoje zadoscuczynienie, nie ma obawy. Bilans musi
                    wyjsc na zero.


                    soso
                    • Gość: Toi Re: tutti frutti IP: *.cm-upc.chello.se 21.12.01, 08:10
                      Jakim upiorem??????????????????????????????????????????????????????
                      • Gość: soso do toi IP: 195.41.66.* 21.12.01, 08:20
                        No takim, co to sie sni nocami, ze piluje lodowke na pol!!!!!!!!!!!!!!!!


                        :-)))))))))))))))))))
                        • Gość: soso do toi IP: 195.41.66.* 21.12.01, 08:22
                          Czy u was juz czarne dni? U nas tak a do bialych nocy daleko :-(

                          soso
                          • Gość: Toi Re: do toi IP: *.cm-upc.chello.se 21.12.01, 08:58
                            Jak jest intercyza to nie trzeba pilowac.

                            Ciemno w godzinach 14.30 do 8.15
                            Ale we wszystkich oknach na parapetach swiece i lampki oczywiscie. Gwiazdki tez.

                            :))
                            • Gość: soso Re: do toi IP: 195.41.66.* 21.12.01, 12:40
                              To tak jak i u nas. A wiec nie jestes z polnocy!

                              pzdrw i do przyszlego......

                              såså
                              • Gość: Kim Re: do toi IP: 213.77.91.* 21.12.01, 13:24
                                • Gość: Toi Re: do toi IP: *.cm-upc.chello.se 22.12.01, 00:08
                                  Czesc Kim
                              • Gość: Toi Re: do toi IP: *.cm-upc.chello.se 22.12.01, 00:15
                                Gość portalu: soso napisał(a):

                                > To tak jak i u nas. A wiec nie jestes z polnocy!

                                Chocbys sie nie wiem jak staral, to nie mozesz byc bardziej z polnocy niz ja,
                                drogi såså spod berla Malgorzaty. Mam tu polnocne copy
                                rights ! ;)))))))))))))))))))))))))))))

                                Ludzie, dobranoc, niech mnie ktos zaniesie do lozka
                    • Gość: maly.k Re: tramtadaramta IP: *.BrockU.CA 21.12.01, 15:18
                      Soso,

                      Papierki miewaja znaczenie. Owszem, nie uwazam instytucji cywilnej
                      pt. 'malzenstwo' za koniec koncow, cel sam w sobie, magiczny cyrograf, ktory
                      prostuje sciezki, wyjasnia zycie bla, bla, bla.

                      Ale nadal warto. Zwroc uwage, ze nawet jesli partner (bez umowy) jest
                      wspanialym czlowiekiem, to jesli np. mu sie zejdzie gwaltownie, dochodzic sie
                      juz bedziesz nie z nim, a z rodzina. Oni moga juz nie byc tacy mili. Moga Cie
                      nawet (zgroza!) nie lubic.

                      Pozdrawiam,

                      mk.
        • Gość: lia Re: do Julki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.01.02, 13:42
          onnanohito napisał(a):

          > Czy nie znacie
          > nikogo, kto żyłby długo w ,konkubinacie, który się skończył????
          A ILE JEST TAKICH MAŁŻEŃSTW????
          > Moja Przyjaciółka była 6 lat z facetem, w Jego mieszkaniu. Pracowała, oboje
          > nieźle zarabiali. Przez pewien czas żyli tylko z jej pieniędzy, ale głównie ze
          > wspólnych. Ona, no wiecie - była strasznie zakochana, nie oszczędzała swoich
          > pieniędzy, tylko On miał konto itd. No i w tym czasie się urządzali w tym Jego
          > mieszkanku: a to lodówka, a to pralka - ot-życie. I - skończyło się. Rozstali
          > się. I co? I Ona spakowała swoją walizkę i w wieku 29 lat wróciła do Mamy, z
          > niczym. Po kilku miesiącach coś wynajęła itd., nie o to chodzi. A gdyby byli po
          >
          > ślubie? Wybaczcie moi Mili, ale byłby po prostu podział majątku. I nie mówcie
          > mi, że nie ma żadnej różnicy między małżeństwem a konkubinatem.
          RÓZNICA JEST, ALE CHYBA WSZYSTKO ZALEŻY JAK SOBIE UŁOŻYCIE WSPÓLNE ŻYCIE. BO
          JEŚLI TWÓJ MĄŻ BĘDZIE CHCIAŁ PODPISAĆ PRZED ŚLUBEM INTERCYZĘ, TO W PRZYPADKU
          ROZWODU I TAK ZOSTANIESZ NA LODZIE.
          JA ZE SWOIM MĘŻCZYZNĄ MIESZKAM PONAD DWA LATA. SAMOCHÓD JEST NASZ, PONIEWAŻ RAZEM
          PARTYCYPOWALIŚMY W KOSZTACH. MIESZKAMY W JEGO DOMU, ALE JA JESTEM TAM ZAMELDOWANA
          (I WCALE GO O TO NIE PROSIŁAM- SAM SWIERDZIŁ, ŻE CHCE ABYM CZUŁA SIĘ PEWNIE).
          KONTA W BANKU MAMY OSOBNE, ALE NIE MA "MOICH" I "JEGO" PIENIĘDZY- SĄ NASZE,
          WSPÓLNE.
          A TO WSZYSTKO PO TO, ŻEBY MIMO BYCIA RAZEM CZUĆ SIĘ NIEZALEŻNYM.TO CHYBA
          NAJWAŻNIEJSZE. NIGDY W ŻYCIU NIE CHCIAŁABYM BYĆ ZALEŻNA OD NIKOGO. A DOJŚCIE DO
          MAJĄTKU ( SAMOCHÓD, MIESZKANIE, PRALKA ITP.)POPRZEZ ZAWARCIE MAŁŻEŃSTWA- TO ŻADEN
          SPOSÓB.
          BO O CO CHODZI W ZWIĄZKU DWOJGA LUDZI? O TO, CZY BYĆ RAZEM NIEZALEŻNIE OD TEGO,
          CZY ZYJECIE W ZALEGALIZOWANYM ZWIĄZKU, CZY TEŻ NIE, CZY O TO, ŻE W RAZIE ROZWODU
          TY DOSTANIESZ MAŁY POKÓJ I BĘDZIESZ W NIM MIESZKAĆ Z DWÓJKĄ DZIECI, A TWÓJ MĄZ Z
          NOWĄ KOBIETĄ ZAMISZKAJĄ W POKOJU OBOK, PONIEWAŻ ŻADNE Z WAS NIE BĘDZIE CHCIAŁO
          SIĘ WYPROWADZIĆ. NIE TĘDY DROGA.

          Nigdy w życiu
          > nie zamieszkałabym z mężczyzną bez ślubu. Ale to oczywiście Moje zdanie i
          > podejście do tego. Ja ślubu chciałam i wymagałam od potencjalnych kandydatów
          > deklaracji. Tak, tak - bo dla mnie decyzja o ślubie = przyznanie, że jest to
          > ostateczny wybór, a nie tam jakieś konkubinaty - może się uda, a jak nie to
          > zawsze się po prostu można wyprowadzić

          NIE MOŻNA NIKOGO ZMUSZAĆ DO MAŁŻEŃSTWA. PRZECIEŻ PO ŚLUBIE TEŻ MASZ WYBÓR.
          A NAJWAŻNIEJSZA JEST DEKLARACJA. NIE MUSISZ ŚLUBOWAĆ W U.C. ALBO W KOŚCIELE.
          ŚLUBUJESZ DRUGIEJ OSOBIE - I TO JEJ MASZ DOCHOWAĆ SWYCH OBIETNIC.

          P.S. NIE JESTEM PRZECIWNICZKĄ INSTYTUCJI MAŁŻEŃSTW. PEWNIE KIEDYŚ BĘDĘ ŻONĄ ALE
          TO DLATEGO, ŻE RAZEM ZAPRAGNIEMY ŚLUBU A NIE DLATEGO, ŻE JA TAK CHCĘ.

          POZDRAWIAM GORĄCO
    • Gość: miki Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.larr.lodz.pl 21.12.01, 13:46
      Tez sie nad tym zastanawialam jakis czas temu. Tez sobie zadawalam to pytanie.
      A tymczasem ktos taki bys obok, zabiegal o mnie i probowal zdobyc. Cierpliwie
      czekal na zainteresowanie z mojej strony ponad pol roku. Poczatkowo on wydal mi
      sie taki niemeski, ja wciaz czekalam na kogos innego, moze bardziej
      przystojnego ale teraz wiem, ze to najlepszy mezczyzna jakiego moglam spotkac
      na swojej drodze. Daje mi ogromne poczucie bezpieczenstwa, wiem ze moge mu ufac
      i ze nie zrobi mi krzywdy. Tacy mezczyzni istnieja tyle tylko ze kobiety ich
      nie zauwazaja albo poprostu nie chca. Wola zdecydowanie bardziej tych macho lub
      facetow z "doswiadczeniem" zyciowym.
      Zycze Ci abys i ty mogla zatrzymac sie przy kims takim.
      • Gość: soso Re: czy istnieją tacy faceci? IP: 195.41.66.* 21.12.01, 14:01
        Prosze, nie uogolniajcie. Niektore sa szczesliwe z macho a nie z poetami i tak
        tez dobrze. Pewnie, ze najlepiej jak w facecie jest wszystkiego po trochu ale
        dajcie wybrac. A juz zupelnie nie moge sie zgodzic, miki, ze tylko cieple
        kluchy sa dobre.

        :-)
        • Gość: ida Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.csk.pl 21.12.01, 16:17
          Gość portalu: soso napisał(a):

          > A juz zupelnie nie moge sie zgodzic, miki, ze tylko cieple
          > kluchy sa dobre.


          święte słowa, soso, święte słowa

          facet musi mieć w sobie coś z drania (nie mylić z chamem)
          zbytnia porządność też może człowieka wykończyć
          • Gość: miki Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.larr.lodz.pl 21.12.01, 16:42

            A juz zupelnie nie moge sie zgodzic, miki, ze tylko cieple
            kluchy sa dobre.

            Dla mnie porzadny facet to nie "ciepła klucha" tylko ktos kogo szanuje

            > święte słowa, soso, święte słowa
            > > facet musi mieć w sobie coś z drania (nie mylić z chamem)
            > zbytnia porządność też może człowieka wykończyć

            W takim razie spodziewaj sie ze Twoj ukochany "dran" w ktoryms momencie zacznie
            cie oszukiwac. I jak sie tylko pojawia takie problemy to ci sie odechce faceta co
            to ma cos z dranie.
            Wszystko pieknie dopoki nie dotyczy nas samych. Ja juz to przerabialam i dla mnie
            facet - dran to po prostu DRAN
            • Gość: ida Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.csk.pl 21.12.01, 16:59
              miki, ja też już to przerabiałam, minęło już parę lat, ale wciąż jestem pod
              wrażeniem że mu się udało mnie tak załatwić, bo ja takim draniom też nie
              pozostaję dłużna

              a on zniknął i nawet nie miałam okazji żeby się odegrać
              no i do dzisiaj mi został taki sentyment do tego typu facetów, nic na to nie
              poradzę, ale oni mnie nie ranią bo potrafię sama o siebie zadbać
    • Gość: ania Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.01, 23:18
      Wiesz! Sześć lat temu mogłam ci powiedziedzieć- zdecydownie tak!!!1
      Teraz powiem Ci -na jak długo takiego potrzebujesz? Bo ja na całe życie takiego
      nie znalazłam.Będę szukać dalej.
    • Gość: yellow Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.as2.prp.dublin.eircom.net 03.01.02, 20:34
      Wiesz, nie chce mi sie czytac wszystkich odpowiedzi, ale podam Ci moj punkt
      widzenia:
      > Czy istnieją na tym świecie opiekuńczy, uczciwi, troskliwi faceci
      Istnieja, ale mysla, ze beda slabi, jesli to okaza. Trzeba jedynie czasu.
      > są spoko w łóżku i nie zasypiają zaraz potem
      To ze zasypiaja, to wynika z fizjologii. Niektorzy sobie z tym radza, niektorzy
      nie. Mysle, ze na poczatku przydaloby sie to zrozumiec.
      > Są kulturalni, zdecydowani i traktują cię poważnie.
      No sa, ale czesto 1. nie idzie w parze z 3.
      >chce się czuć kochana i bezpieczna, to przecież nie jest tak dużo.
      A wlasnie, ze jest. Przyjdzie czas i na Ciebie. Pewnie sie teraz wkurzasz na
      jakiegos buraka, co Ci humor i nadzieje popsul. Jednak czas i nowe znajomosci
      lecza rany, wiec wiesz co masz robic.
    • Gość: charlie Re: czy istnieją tacy faceci? IP: 217.11.133.* 04.01.02, 10:03
      Gość portalu: Julka napisał(a):

      > Nie jest to anons, tylko pytanie. Czy istnieją na tym świecie opiekuńczy, uczci
      > wi, troskliwi
      > faceci, którym zależy na kobiecie, na jej sprawach, którzy chcą ją chronić, są
      > spoko w łóżku i
      > nie zasypiają zaraz potem. Są kulturalni, zdecydowani i traktują cię poważnie.
      > Mam 26 lat i nie
      > spotkałam takiego, boję się że w koncu wyjdę za mąż, za kogoś kto taki nie będz
      > ie. I nie chodzi
      > o to że ja chce idealu, zaakceptuje chumory, kłótnie, wady, ale chce się czuć k
      > ochana i
      > bezpieczna, to przecież nie jest tak dużo. Kobiety czy macie takich facetów?

      Cześć Julka!
      przeczytaj sobie historię "dlaczego tak jest" ( chociaż początek).
      Oczywiście że tacy faceci jak opisałaś istnieja. Ja taki jestem. I co z tego. To
      co napisałaś jest piekne, tylko jak juz kobiety to dostają to przestają szanować
      bardzo szybko. Jestem w Twoim wieku i niestety mam takie zdanie o
      dziewczynach/kobietach. Przykro mi.
      A czy istnieją kobiety które to uszanuja?

      • monia76 Re: czy istnieją tacy faceci? 04.01.02, 10:07
        Istnieją, istnieją. Wiele ich na świecie.
        • Gość: charlie Re: czy istnieją tacy faceci? IP: 217.11.133.* 04.01.02, 10:31
          Wierzę Ci !!!!
          • Gość: Ann Re: czy istnieją tacy faceci? IP: 212.160.65.* 04.01.02, 11:38
            Istnieja kobiety ktore szanuja facetow
            dobrych cieplych
            tylko ci faceci zwykle wola te ktore ich kopia po dupie
            • Gość: Kim Re: czy istnieją tacy faceci? IP: 213.77.91.* 04.01.02, 11:54
              Mój mężczyzna jest taki: ciepły, czuły, ale i niezależny. Czuję się jak
              księżniczka w pięknej bajce. Czasem boję się, że zaraz się obudzę.
              Ale wiecie, myślę, że też sporo zależy od podejścia do drugiej osoby - czy
              potrafimy kochać mimo wad i słabości, czy to nie jest czasem tak,
              że "punktujemy" wady? Kiedy mój mężczyzna zrobi coś nie tak - od razu staram
              się to wyjaśnić. Ale jedno wiem na pewno: on nie chce mnie zranić, sprawić
              przykrości. Oczywiście każdy popełnia błędy, ale ja wtedy staram się pamiętać o
              jego zaletach, miłych chwilach - a jest ich naprawdę sporo.
            • Gość: charlie Re: czy istnieją tacy faceci? IP: 217.11.133.* 04.01.02, 12:59
              To szkoda że nie spotykają się ze sobą - ci mili i czuli z tymi miłymi i
              czułymi.
              A jeżeli chodzi o kopanie to jesteś w błedzie....chociaż..wierzę Ci. Tylko że
              ja mówię to samo odnośnie dziewczyn
              • monia76 Re: czy istnieją tacy faceci? 04.01.02, 13:49
                Oj Charlie, widzę, że nad Tobą to porządnie popracować trzeba!
                • Gość: charlie Re: czy istnieją tacy faceci? IP: 217.11.133.* 04.01.02, 14:02
                  Oj !!! Moniu !!!!!!!!!
                  Oddaję się w Twoje ręce !! Wierzę że zmienisz moje zdanie jak najszybciej. Co
                  TY na to.
                  • monia76 Re: czy istnieją tacy faceci? 04.01.02, 15:27
                    Pożyjemy zobaczymy :-) Ej, rzeczywiście jesteś w gorącej wodzie kąpany :-)
                    Ale nie mówię nie, broń Boże!
    • Gość: MADZIA Re: czy istnieją tacy faceci? TAK! IP: *.ibngr.edu.pl 04.01.02, 12:26
      Istnieja. Taki jest mój tata i mój mąż.
      Tatus, zakochany w mamie po uszy (pierwsi dla siebie i
      jedyni), 30 lat po slubie. Partnerskie małżeństwo,
      tata pierze i gotuje, mama sprząta i robi zakupy. Tata
      czyta spokojnie gazete gdy w tv rozbiera się Joanna
      Pacuła, uważa mamę za 8 cud swiata, w walentynki
      kładzie jej głowe na kolanach, przytulają jamnika i
      się całują.

      Mój maz (9 lat znajomosci) jest bardzo podobny. Ja
      zawsze byłam despotką, w dodatku pedantką, a jemu to
      się podoba. Przeszkadzają mi nawet odciski palców
      mokrych stóp na kafelkach w kuchni, a więc trzeba
      chodzic w kapciach! (wkurza mnie to, ale taka jestem).
      To ja oglądam się za ładnymi nogami i wzdycham, a on
      uważa że to zakrawa na lesbijstwo.Chodzimy wdzędzie
      razem, mamy wspólnych znajomych, to on nalegał na slub
      (ja odwlekałam 3 lata).
      Jestem psychologiem, w dodatku bardzo podejrzliwym,
      pare razy sprawdzałam strony w inetrnecie na ktore
      wchodzi, obserwowalam go z daleka przez dluzszy czas
      udajac ze ide do wc i nic. Oglada discovery, pasjonuje
      go nauka i zwierzęta (chcial byc weterynarzem).

      Trzeba spotkac tego wlasciwego i we wlasciwym miejscu.
      Na dyskotece czy w bardze maze sie nie znajdzie:(
      Poza tym trzeba sie szanowac. Facet musi wiedziec, ze
      jak sklamie to won! Kury domowe, ktore wiadomo ze
      wszystko zniosa bo nie maja sie gdzie podziac i nie
      pracuja nie sa szanowane.

      A na takich typów co zdradzaja zony, klamia, ogladaja
      porno to bym sie wyrzygala nawet gdyby mial dom z
      basenem i porche i dawal mi "na zycie" 100.000
      miesiecznie.
      • Gość: Kim Re: czy istnieją tacy faceci? TAK! IP: 213.77.91.* 04.01.02, 12:30
        No to pozostaje nam się cieszyć i chuchać na to nasze szczęście.
    • frequence Re: czy istnieją tacy faceci? 04.01.02, 16:38
      Dzień dobry,
      Mam 40 lat i spotkałam jednego takiego. Świat cierpi na deficyt takich własnie
      mężczyzn. Jest ich bardzo niewielu i najczęściej żyją u boku kobiet, które ich
      nie widzą, nie doceniają. Od 18 lat duszę się w małżeństwie, u boku mężczyzny,
      który mało widzi, mało czuje, przesypia wieczory przed TV. Jedyny sposób by żyć
      dalej to cały czas odnajdywać sens istnienia w sobie, w dzieciach, książkach,
      nauce (ciągłej..).
      Pozdrawiam
      M.
      • Gość: @ Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 04.01.02, 20:31
        Masz rację tacy faceci z pewnością nie istnieją. Coraz częściej przekonuję się,
        ze na tym świecie nie ma prawdziwych facetów, którzy oprócz brania potrafią
        również dawać (samych siebie). W moim tzrydziestoletnim życiu nie spotkałam
        jeszcze nikogo, kto potrafiłby takim być.
        Pozdrawiam,
        @
    • Gość: Piotr* Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.01.02, 15:01
      Nie wwiem czy istnieją.
      Myslę ,że nie w tym rzecz.Wy macie się doszlifowac , dopasowac w ciagu swojego
      życia.Poczatki sa trudne i w tym okresie decydujacą rolę odgrywa uczucie i
      checi.Potem jest z górki.
      Krótko: jak sobie wychowasz takiego faceta (kobietke) to bedziesz miał(a).

      Pozdrawiam
      • Gość: Kim Re: czy istnieją tacy faceci? IP: 213.77.91.* 07.01.02, 15:32
        Od wychowania to są rodzice, myślę, że wychowanie w związku do niczego dobrego
        nie prowadzi. Po pierwsze trzeba się akceptować z całym dobrodziejstwem
        inwentarza, a zmiany?? W takim wieku człowiek sam musi się zmienić. Ja nie
        znoszę takich gierek, podchodzenia drugiej osoby, żeby osiągnąć swóc cel. Kiedy
        kocham - kocham całą osobę.
    • Gość: Matylda Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.02, 13:07
      NIE, NIE I JESZCZE RAZ NIE!
      • Gość: charlie Re: czy istnieją tacy faceci? IP: 217.11.133.* 07.01.02, 13:52
        Mało jeszcze widziałaś.........Oczywiście że istnieją!!!!!!!!
        • Gość: Renka Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.home.cgocable.net 07.01.02, 14:04
          To i ja dorzuce, pewnie ze istnieja!
    • Gość: Matylda Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.02, 14:39
      Owszem, ale albo się o nich słyszy, albo czyta... i to wielce pocieszające.
      Niemniej jednak rzeczywistość takich egzemplarzy nie ujawnia... a spotkałam w
      swoim życiu kilku mężczyzn.
      Gratuluję (i zazdroszczę) forumowiczkom, które miały okazję żyć z podobnymi
      panami i pozdrawiam większość, która nie miała tego szczęścia.
      ... Swoją drogą winę za podobny stan rzeczy prywatnie obciążam mamy naszych
      drogich facetów. I to bardzo świadomie.
      • Gość: Julka Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.01.02, 16:10
        dzieki za wszystkie listy, mam nadzieje ze spotkam takiego faceta, w każdym
        razie już mi coraz lepiej i dochodze do siebie po ostatnim sercowym załamaniu.
        • Gość: charlie Re: czy istnieją tacy faceci? IP: 217.11.133.* 08.01.02, 07:50
          Napewno znajdziesz !!! Trzeba wierzyć że jest gdzieś dla Ciebie druga połowa.
          Ten z któym się rozstałaś.....no coż....to nie był tem mimo wszystko...
        • kwieto A ja mam pytanko? 08.01.02, 10:59
          A odpowiedz mi na takie pytanko - czy ty potrafisz byc dla mezczyzny taka jak
          chcesz, aby byl on dla Ciebie? Jesli tak - jestes tego w 100% pewna?
    • Gość: elve Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.devs.futuro.pl 07.01.02, 17:52
      Tak, istnieja. Na nieszczescie dla Ciebie :), jeden jest juz zajety, i jam
      tego, nie chwalac sie, dokonala. A te wszystkie biadolenia Andrzeja et
      consortes niekoniecznie sa zawsze i wszedzie prawdziwe. Ot, jedni lubia
      malzenstwo, inni nie.
      Wszystkiego ciekawego i pzdr

      • Gość: ida Re: czy istnieją tacy faceci? IP: *.csk.pl 08.01.02, 11:26
        Gość portalu: elve napisał(a):

        > A te wszystkie biadolenia Andrzeja et
        > consortes niekoniecznie sa zawsze i wszedzie prawdziwe.


        biadolenia?????? ta frazeologia to raczej nie pod tym adresem

        ja jako biadolenia odpieram posty w rodzaju "czy istnieja tacy faceci, którzy
        chcą się zaobrączkować"
        Mnie sie zawsze podobali mężczyźni wolni i to wcale nie dlatego, że miałabym
        okazję takiego w ten sposób "zniewolić"
    • marseille30 Re: czy istnieją tacy faceci? 10.01.02, 09:21
      Istnieją wirtualnie, i w marzeniach dziewczynek, z czasem sny te umieraja
      śmiercią naturalną, bądż nagłą..
      • Gość: charlie Re: czy istnieją tacy faceci?-marseille IP: 217.11.133.* 10.01.02, 09:39
        Bardzo się mylisz!!!!
        Istnieja także w rzeczywistości. Tylko może ich nie dostrzegasz, ponieważ są
        tak normalni, że aż w pierwszej chwili mogą wydać Ci się nieinteresujący...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka