Dodaj do ulubionych

Zmeczona snami

21.11.07, 14:07
Odkad pamietam bylam zywiolowa optymistka. Nie balam sie niczego ani ludzi,nocy, robakow, stopow po roznych panstwach bez znajomosci jezyka. Zawsze zorganizowana pedantka. Od pol roku miewam sny. Ciagle sie spozniam na pociag, zapominam czegos,nie potrafie sie spakowc bo malo miejsca a tyle potrzebnych rzeczy,uciekam przed kims, panikuje przed wejsciem do szkoly. I budze sie bardzo zmeczona i zdenerwowana. Czy myslicie ze ciaza i dziecko jest jedynym wytlumaczeniem tego. Tyle ze Synek ma juz 2 lata,a ja tak sie czuje od pol roku..
Obserwuj wątek
    • idaliaaa Re: Zmeczona snami 25.11.07, 00:28
      Czy moj wpis jest niewidoczny?
      • solaris_38 ? 25.11.07, 00:35
        po prostu nie wiem
        • solaris_38 moze jednak spróbuję dla ciebie :) 25.11.07, 00:43
          czujesz ze coś ważnego ci ucieka ... bezpowrotnie ...
          czyli ze nei znajdujesz tego w teraźniejszości

          czasem miałąm tak jako młoda matka
          ale przeszło mi jak przeczytałam książkę Korczaka Dziecko wtedy znalazłam to
          ta żarliwą intensywności obserwacji zachwytu i aktywności która juz nie
          zostawiała mi głodu rzekomo mijającego

          czasem myślimy ze prawdziwe życie mija nas podczas gdy to my je omijamy :) ;) ;)

          • idaliaaa Re: moze jednak spróbuję dla ciebie :) 25.11.07, 08:57
            Dziekuje. Ciekawa teoria, chociaz wydaje mi sie ze jestem spelniona matka. Kilka lat przygotowywalam sie do macierzynstwa. Wraz z przyjsciem Syna na swiat w sumie nic nie stracilam tylko zyskalam. Po 5 latach utrzymywania sie i zycia w samotnosci (wynajmowalam sama mieszkanie, chociaz mialam duzo przyjaciol to to nigdy nie zastapi rodziny) zalozylam rodzine. Nigdy nie imprezowalam a i specjalego wyksztalcenia nie mam co bym plakala nad brakiem mozliwosci spelnienia zawodowego. Od ok roku mieszkam w Londynie z mezem innej narodowosci. Ale i jedno i drugie bylo moim wyborem. Czuje sie z tym szczesliwa. Czyzby moja podswiadomosc nie???
            • solaris_38 Re: moze jednak spróbuję dla ciebie :) 26.11.07, 21:36
              podświadomość zawsze chce więcej i czeto sprzecznych rzeczy:)
              ma jednak swoja starodawną mądrość


    • mema Re: Zmeczona snami 25.11.07, 18:19
      hmm.. wygląda, jakby w snach szkodził ci Twoj perfekcjonizm. tego
      typu sny zwykle skupiaja się wokół lęku przed tym, ze nie bedzie się
      w stanie spełnic swoich (?) oczekiwań.
      napisałas, ze jestes zawsze zorganizowaną pedantką. z pewnością
      przyjscie na swiat dziecka wprowadziło sporo nieładu i niepewnosci
      do dotychczas zorganizowanego swiata. często młode matki zapadają
      na 'syndrom idealnej matki' - pragnienie, by być idealną
      matką_żoną_kochanką_pracownicą.
      pasuje?
      • idaliaaa Re: Zmeczona snami 25.11.07, 19:04
        Rzeczywiscie zdarza mi sie coraz czesciej byc nie zadowolona z siebie. W glownej mierze dotyczy to mojego stanu fizycznego. Pamiec mnie zawodzi, sila i wytrzymalosc na cokolwiek sie zmniejszyla (ponad 2 lata w domu), jestem coraz wrazliwsza (reklama moze wzruszyc mnie do lez). Tylko teraz nie wiem czy powinnam zaakceptowac siebie jako "niedoskonala", czy starac sie wrocic do formy. I czy w ogole mam szanse na powrot do dawnej siebie..
        • mema Re: Zmeczona snami 26.11.07, 18:46
          sugerowałabym zaakceptowanie siebie jako niedoskonałej.
          nobody's perfect. wielu przed tobą próbowało udowodnić, ze to
          nieprawda i jakoś nie słyszałam,zeby sie komus udało
          ;-)
          powodzenia :)
        • sigrid.storrada Re: Zmeczona snami 27.11.07, 22:34
          Mnie też prześladowały podobne sny - o spóźnianiu się. Co prawda byłam w innym
          okresie życia (dzieciństwo/ wiek nastoletni), ale widzę trochę podobieństw.
          Wychodzę z domu, wiem, że powinnam się spieszyć, ale kogoś spotykam zagaduję
          się, autobus zmienił trasę, gubię się w niby znanym miejscu. I albo nie docieram
          w ogóle na miejsce, albo gdy się w końcu pojawiam, jest już po tym wydarzeniu,
          na które tak się spieszyłam.
          I te sny miały duży związek z rzeczywistością - rzeczywiście miałam obsesję na
          temat spóźniania się - zawsze musiałam być wszędzie dużo wcześniej, planowałam
          bardzo dokładnie jak dojadę..
          A jeśli jednak zdarzyło się spóźnienie, przez pół spotkania/lekcji/czegoś tam
          zamartwiałam się, że źle mnie odebrano, że weszłam zbyt głośno, że ... no i sto
          problemów. Jakoś udało mi się z tego wyjść - przyzwyczaiłam się, że czasem można
          przyjść chwilę później i świat się nie zawali. I że ze spotkania więcej
          korzystam, gdy myślę o jego temacie, a nie o tym o której przyszłam.
          Idalio - pytasz czy zaakceptować siebie, czy dążyć do zmian - myślę, że
          najlepszy będzie złoty środek.
          Czegoś nie pamiętasz - powiedzieć sobie, ok, zapomniałam, może się zdarzyć, na
          drugi raz zapiszę sobie w kalendarzu, jeśli sprawa jest naprawdę ważna. A jak
          nie ważna - to się nie przejmuję:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka